Jest to gościnny wpis Kuby Filipowskiego i Wiktora Schmidt z Netguru.pl.

Internet się zmienia. Można powiedzieć, że internet się cywilizuje globalizuje. Nadal to w sieci dzieje się najwięcej innowacji i to w internecie powstaje największa ilość produktów. Kończą się jednak czasy, gdy klony i polskie odpowiedniki skutecznie zamykały rynek zachodnim pierwowzorom.

Nie będzie drugiego Allegro, nie powtórzy się już przypadek Gadu-gadu, sukces Naszej-klasy był ostatnim tego rodzaju w Polsce.

Oto dlaczego:

Allegro – szybka kopia ebay zrobiona w czasach, gdy ebay nie myślał jeszcze o globalnej ekspansji. Allegro wygrało, bo zgromadziło masę krytyczną sprzedawców i kupujących. Było po polsku, po polsku też dbało o bezpieczeństwo transakcji. Dodatkową, ogromnie ważną, barierą dla Ebaya był zupełnie odmienny system płatności – PayPal i karty kredytowe nie przyjęły się w Polsce. Na Allegro króluje “za pobraniem” i przelewy z banku do banku.

Gdyby Ebay startował teraz to na pewno grupa doświadczonych inwestorów wydałaby sporo pieniędzy w stworzenie sieci lokalnych klonów od samego początku tworzonych z myślą o akwizycji przez oryginalnego Ebaya. Dokładnie tak stało się w przypadku Groupona, którego klona stworzył fundusz European Founders – nomen omen założony przez braci Samwers, którzy fortuny dorobili się na sprzedaży… niemieckiego klona ebaya – ebayowi.

Seryjni przedsiębiorcy w Europie mają więc model biznesowy, zaplecze w postaci góry gotówki oraz potężny know how jak działać szybko. Wykorzystują to z całą bezwzględnością do budowania wartości, którą można szybko i z dużym zyskiem spieniężyć “pierwowzorowi”.

Gadu Gadu – dobry klon icq, który chwycił. Gadu popłynęło na fali szaleństwa SMSów. Nie wiem czy ktoś to jeszcze pamięta ale na początku Gadu używało się głównie do wysyłki darmowych smsów. Mam też teorię, że numer gadu gadu to po prostu bezpośrednie przeniesienie numeru telefonicznego w świat IM. Bo po co ten numer jest? :)

Także nowy koncept instant messengera pojawił się pod płaszczykiem znanego konceptu smsów. Chwyciło mocno i trzyma do dziś gdy darmowe smsy z internetu nie są magią.

Gdyby dziś GG startowało to… nikt by tego nie zauważył. Dzisiaj mój teść, który nie wie co oznacza “link” sam zainstalował sobie nową wersje Skype, żeby prowadzić wielo-osobowe rozmowy video – w Gadu-gadu pewnie nie przebiłby się przez masę reklam. Facebook sprawił, że nic nie musimy instalować. Chat ze znajomym po prostu tam jest. Jest po polsku, są polscy znajomi. Bez numerków GG.

Żadny polski klon-startup nie ma takiego kapitału, który pozwoliłby mu technologicznie konkurować z zachodnio-europejskim lub amerykańskim oryginałem. Dziś klony muszą konkurować z oryginałami, bo lokalizacja nie jest żadnym kosztem. Facebooka tłumaczą użytkownicy i promowały go wszystkie portale, które czuły, że przed fejsbukizacją nie ma ucieczki. Skypa promował Onet, bo to była doskonała technologia, której nikt nie miał i nikt nie potrafił sklonować. Wartość dodana dla portalu oraz wsparcie wizerunku silną międzynarodową marką. Marka klon zawsze będzie tylko marką klonem. Przykładem wręcz tragicznego brandingu niech będzie Gruper vs. Groupon.

Nasza Klasa zdążyła w ostatniej chwili. Teraz jest na tyle silna i na tyle uzależniła dużą grupę użytkowników, że Facebook szybko nie odbierze jej zasięgu, ale długoterminowy trend jest wyraźny. Nie potrzebujemy już “polskiego odpowiednika”. Wyjeżdżamy, emigrujemy, jemy w mcdonaldzie. Różnice kulturowe się zacierają. Nasz sposób postrzegania rzeczywistości generalnie jest taki sam jak każdego europejczyka. Kochamy naszą historię, stare programy telewizyjne i polską kuchnie, ale nie powstrzymuje nas to by korzystać z doskonałej jakości zagranicznych serwisów oferujących usługi (poczta Gmail, wyszukiwarka Google, społeczność Facebook, wyszukiwarka ofert pracy Jobrapido). Bariera językowa to jedyna wyraźna bariera kulturowa, którą wszyscy nauczyli się już pokonywać (patrz: tłumaczenie facebooka).

Podsumowując

Inżynieria biznesowa, technologia i łatwość lokalizacji sprawia, że Polska nie przemyka już “pod radarem” gigantów. Jesteśmy na tyle dużym rynkiem, że stajemy się celem biznesowym nr 10, 15 lub 20, ale na pewno nie dalej. Z tym, że teraz pierwsze 10 celi doświadczeni inwestorzy obstawiają w tym samym czasie. Klony prawie od dnia zero konkurują z oryginałami i jeśli szybko nie wypracują unikalnej, lokalnej przewagi konkurencyjnej to nie mają w tym starciu najmniejszych szans.

Jedyny biznes, który można klonować bez obaw o konkurowanie z “oryginałem” to media zarabiające na reklamie. Nikt z ameryki nie będzie pisał newsów z polski – to się nie opłaca. Ale ten rynek jest już dawno obstawiony. Nie bez powodu największymi biznesami internetowymi w polsce (poza Allegro) są portale.

Wnioski:

  • bierzmy się do roboty, wyzbyjmy się kompleksów i twórzmy modele z potencjałem globalnym lub chociaż paneuropejskim
  • jeśli chcemy skupić się na budowaniu biznesu tylko dla Polski to pomyślmy jakie “realne” bariery możemy stworzyć dla wejścia konkurencji z zachodu, bo jeśli nisza jest warta uwagi, to możemy być pewni, że konkurencja do nas przyjdzie. Sprawmy, żeby bardziej opłacało się im nas kupić, niż wykończyć.
  • wykorzystujmy to, że jesteśmy z europy i jak już klonujemy to klonujmy z rozmachem :)

Wiktor Schmidt jest odpowiedzialny za technologię w Netguru oraz Humanway, współorganizuje międzynarodowe targi startupów Democamp East-West, przedsiębiorca, geek, tata, fan life-hackingu.

Kuba Filipowski, współzałożyciel spółek Humanway oraz Netguru. Przedsiębiorca i bloger.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Bardzo fajny tekst.

    • http://matipl.pl matipl

      Popieram.
      Obecnie wyłącznie powinny powstawać serwisy/aplikacje webowe multijęzykowe. I tak samo przed zrobieniem własnego, trzeba zbadać daleki anglojęzyczny rynek, bo przetłumaczenie nie stanowi obecnie większego problemu.

    • http://blog.kowalczyk.cc Tomasz Kowalczyk

      Artykuł ciekawy i bardzo wnikliwy, ale należy zauważyć, że w grę wchodzą nie tylko „polskie” odpowiedniki. Najbardziej wyraźnym przykładem są właśnie serwisy społecznościowe, gdzie w Polsce może i „króluje” NK, a na „świecie” FB – ale to nie wszystko. Pewne rynki są zamknięte na tego typu „innowacje” – dość wspomnieć o serwisach takich jak Orkut, czy Mixi, które w obszarach swojej popularności nie dają szans na przebicie Facebookowi.

  • http://niebezpiecznik.pl Piotr Konieczny

    Panowie, jeszcze nie przerzuciliście się na tworzenie na „mobajla”? Komputery są passe :>

  • http://kosmoblog.pl Kosmo

    netguru strikes back?

  • http://www.spidersweb.com.pl przemekspider

    Kapitalny tekst.

    Zgadzam się z nim w całej rozciągłości.

  • http://www.facebook.com/jakub.brodewicz Jacob Brodević

    Dużo bardziej interesujący wpis niż niektóre o 8.1 ;- )

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=500076622 Jarek Sygitowicz

    Zgadzam sie z tezą całkowicie.

  • titaniuminside

    1. Na Allegro zdecydowanie nie króluje „za pobraniem”. „Królowanie” COD skończyło się dobrych parę lat temu.

    Ebay nie rozbił się o system płatności, a o brak lokalnego podejścia (żeby nie nazwać tego „bezczelnością” ;) ). Błędy, które popełnili w 2005 nadają się do podręczników.

    2. „Gdyby Ebay startował teraz to na pewno grupa doświadczonych inwestorów wydałaby sporo pieniędzy w stworzenie sieci lokalnych klonów od samego początku tworzonych z myślą o akwizycji przez oryginalnego Ebaya.” – Ebay wchodzi aktualnie na nowe rynki (w tym w naszym regionie), ale strategie ma zdecydowanie inną niż w tym „gdybaniu”.

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      podzielisz się swoją wiedzą, czy raczej pozostaniemy na poziomie „mylicie się, a ja wiem, ale nie powiem” ;)

    • titaniuminside

      No Iktorn trochę więcej spodziewałbym się po przedstawicielu firmy bądź co bądź doradczej :)

      ad.1 Pierwszy z brzegu przykład http://www.ekomercyjnie.pl/jaka-forme-platnosci-najczesciej-wybieraja-klienci-w-sklepie-internetowym-na-przykladzie-gameclub-pl/ Tak wiem, że wybiórczy, na 1 sklepie, ale możesz być pewien, że ratio jest bardzo zbliżone dla większości transakcji na Allegro (danych na tacy już nie podam). Nie na darmo Allegro buduje i ostro promuje darmowe usługi takie jak Płacę z Allegro.

      ad. 2 Również pierwszy z brzegu: http://di.com.pl/news/30827,0,eBay_Nowa_platforma_dzieki_polskiej_inspiracji.html Jak widać nadal idą w model uproszczonej mutacji/lokalizacji (ale raczej w sensie „tłumaczenia”) głównego serwisu. Żadnego budowania klonów lokalnych, a potem ich wchłaniania/integrowania (choć gwoli ścisłości powiedzieć należy, że miało to miejsce wcześniej w przypadku Szwecji i Turcji).

      Zgadzam się z tezami i wnioskami z artykułu (choć nie podzielam dominujących w komciach achów i ochów). Niestety przykład dot. Allegro i Ebaya jest IMHO nietrafiony – nie zgłębiliście tematu. Niestety, ale wymagania w stosunku do GURU są wyższe :)

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      ad.1 Jak ktoś już zauważył w wątku poniżej – to jest stan aktualny, my analizowaliśmy czasy wejścia eBaya.
      ad.2 Nie wiem co próbujesz udowodnić. Okienko w którym EBay miał szanse wejść i zagrozić Allegro zamknęło się już dość dawno. Network effect w tej branży jest jednym z największych możliwych. My mówimy o hipotetycznej sytuacji w której Allegro powstaje dziś, a Ebay odniósł już sukces w US – teza jest taka, że dzisiaj Allegro nie miałoby szansy uzyskać takie przewagi, żeby ulec Ebayowi.

      Dzięki za odniesienia do „guru”, ale nie przesadzajmy z tą identyfikacją, nie sądzę, żeby Richard Branson czuł się szczególnie „dziewiczy”. ;)

  • http://www.speedblog.pl Bartek

    tak, fajne. Kołatało mi to pogłowie od jakiegoś czasu. Ostrzegam tylko przed kategorycznością w biznesie.
    Wyobraźcie sobie, że wybuchnie (bardzo wyczekiwany wybuch) tzw. „bańka start-upów”. Wtedy skonczy się szybko globalizacja pomysłów, eskpansja etc.
    Jak to mówią one never knows.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000438380525 Leszek Sikorski

      Bartek
      Wyobraźcie sobie, że wybuchnie (bardzo wyczekiwany wybuch) tzw. “bańka start-upów”. Wtedy skonczy się szybko globalizacja pomysłów, eskpansja etc.

      Bańka startupowa już była dekadę temu. To był czas kiedy dodanie .pl albo .com powodowało przynajmniej x5 wzrost wartości firmy. Ktoś kojarzy 7bulls?

      Na bańkę da się nabrać tylko raz. Tulipanów już nikt w tej skali nie hoduje od kilkuset lat

  • http://www.facebook.com/jakub.florczyk Jakub Florczyk

    Bardzo fajnie napisane. Zgadzam się w 100%.

  • http://www.facebook.com/jakub.strozynski Kuba Stróżyński

    dobry tekst

  • http://musicmag.pl Azazello

    Zobaczymy jak poradzi sobie polskie yahoo

    • Mat

      O właśnie, to nie dzisiaj miała być premiera?

  • http://log.logographos.com/ Jan Kłosowski

    Popieram odezwę, ale zgadzam się częściowo. Ciągle jest miejsce na klony serwisów, którym nie opłaca się wchodzić w polską wersję językową.

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      Koszt lokalizacji stał się niższy od kosztu wystartowania. Jeśli nisza jest warta zachodu dla Ciebie, to dlaczego miałaby nie być warta dla konkurencji?

    • Marcin

      @Azazello polskie yahoo skończy jak polski msn, moge sie założyc o dobra whiskey.

  • http://marekstankiewicz.blogspot.com/ Marek Stankiewicz

    Zgadzam się szczególnie, że już jakiś czas temu można było zauważyć, że planując biznes online trzeba mieć plan na wprowadzenie go na rynki inne niż tylko polski.

    Kiedyś usłyszałem takie pytanie: „To onet jest też w UK?” … ano kilka lat temu to było i już dawno czasy nieświadomości lokalizacyjnej mamy za sobą … teraz jesteśmy jak wiśniewski keine grenzen i albo przystosujemy się do wymagań (technologicznych, jakościowych), albo będziemy robili mini biznesy na lokalnym rynku.

  • http://www.monterail.com Marcin Sulikowski

    Good read, guys!

  • Waszer

    Za mocno w polskim internecie próbuje robić się biznes. Nic już nie powstaje dla przyjemności twórców i chęci tworzenia czegoś fajnego. Musi być model biznesowy bo bez tego nic nie wyjdzie a jak w tym modelu nie ma punktu zwrotu to praktycznie całe przedsięwzięcie jest bez sensu i szkoda się fatygować. A kiedy okazuje się nowych rzeczy powstaje tyle co kot napłakał to nagle okazuje się, że przyszłość należy upatrywać w newsach i w jego dostępności. Bo news na ten sam temat można jeszcze wałkować na wiele sposobów, ewentualnie doprawiać wedle upodobania i puszczać jeszcze raz jako coś świeżego. Nagle może się okazać, że nie opłaca się pisać czegokolwiek, bo nie zwróci się to wcale w przewidzianym modelu biznesowym i wtedy skończy się pisanie dla przyjemności.

    • http://matipl.pl matipl

      Mylisz się, sporo rzeczy jest w Sieci, które powstały dla przyjemności.
      Owszem teraz mniej tego, ale to wina pokolenia, które dorosło i musiało się za coś utrzymać…
      A nowe pokolenie…ech

  • Paweł

    Czy aby na pewno chodzi tu tylko o lokalizację (która zwykle rzeczywiście nie jest problemem). Moim zdaniem, przynajmniej w niektórych biznesach (np. Allegro), istotna jest znajomość lokalnego rynku. Nie sądzę też, żeby zachodnie giganty rzuciły od razu do wykupywania polskich „konkurentów”. Prawdopodobnie będą starały się to robić po pewnym czasie, który zawsze do możliwość zdobycia przewagi.

    W tym kontekście przychodzi mi do głowy IVONA. Mimo, że generowanie mowy jest teraz popularnym tematem nie słyszałem o jakiś istotnych światowych konkurentach (przynajmniej jeżeli chodzi o generowanie polskiej mowy).

  • http://hektyk.pl Hektyk

    Piszemy „celów”, nie „celi”. Wiem, drobnostka, uwaga niemerytoryczna, że nijak się to nie ma do tekstu (jeśli ktoś chce mi zarzucić trollowanie), ale dla mnie to wciąż elementarna sprawa- ortografia.

    • anarchimedes

      To jak już jesteśmy przy kulawości językowej, propopnuję wziąć słownink do ręki i przeanalizować różnicę między „nomen omen” a „nota bene”.
      Pozdrawiam jakże szalenie.

  • http://blog.rafaljanik.com Rafal

    Wiktor Schmidt: Koszt lokalizacji stał się niższy od kosztu wystartowania. Jeśli nisza jest warta zachodu dla Ciebie, to dlaczego miałaby nie być warta dla konkurencji?

    Wiktor zależy jak rozumiesz koszt lokalizacji, czy techniczne tłumaczenie stron, czy organizację biznesu na miejscu. Moim zdaniem cały czas jest miejsce na klony, ale klony tematów, które wymagają czegoś więcej niż nowy plik w katalogu /lang/ z kolejnym językiem

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      Nasza teza jest taka, że w każdym aspekcie te koszty spadły do poziomu, który czyni klony nieopłacalne. Tłumaczenia, lokalnego biz dev, customer service, etc.

  • gszczepa

    Dorzucę jeszcze jedną silnie zlokalizowana niszę: usługi finansowe-> pożyczki społecznościowe; błyskawiczne przelewy itd.

    • http://www.codematrix.pl Marek

      jakieś „pożyczki społecznościowe” chyba całkiem niedawno upadły… i o ile dobrze kojarzę nie chodziło o silną konkurencję ;)

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000438380525 Leszek Sikorski

      gszczepa: Dorzucę jeszcze jedną silnie zlokalizowana niszę: usługi finansowe-> pożyczki społecznościowe; błyskawiczne przelewy itd.

      To że bank ma stronę www nie oznacza że deweloper www może konkurować z bankiem. Monetto jest tu niezłym przykładem.

      Helou, brick&mortat to też konkurencja

  • http://www.facebook.com/marcin.balawejder Marcin Balawejder

    Zbyt dużo komentatorów się z tym zgadza, to nie dobrze. Komorowska „Zgoda buduje” nie działa, dlatego ja się nie zgadzam.
    :)

  • http://www.motivapps.com Merlin

    zabrakło mi jakiegoś nawiązania do Flakera ;)

    • http://www.facebook.com/filipowski Kuba Filipowski

      miało być ale wtedy za długi byłby ten tekst :P

  • Mariusz

    Bardzo fajnie napiasne! :)

  • http://www.mazurek.it Paweł Mazurek

    Amen :)
    Dokładnie tak, zamiast kopiować pora brać się do roboty i uwierzyć, że można też stworzyć coś z czym uda się wyjść z naszego zaścianka w świat.

  • http:www.polishwords.com.pl Tom

    Manifest ? :). Chyba już jesteśmy gotowi na to, żeby podbijać świat jak nie to chociaż Europę :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=726889141 Michal Gie

    Kuba, to kiedy startujecie z globalnym produktem? :)

  • Waszer

    A może teraz opłaca się pchać „polskie produkty” przystosowane do danego rynku? (patrz szerlok.pl i jego lokalizacje)

  • http://www.facebook.com/damian.swiderek Damian Swiderek

    Polski rynek powinien należy traktować jako rynek testowy, beta.
    Przetłumaczenie aplikacji to dopiero początek, dalej zaczyna się trochę płaczu: mentalność użytkowników, przyzwyczajenia, help desk, problemy językowe. Łatwo nie jest. Ale jeśli założymy taką strategię – Polska potem wersja angielska – to zupełnie wystarczy żeby osiągnąć sukces, pod warunkiem że posiadamy dobry produkt komukolwiek potrzebny :-) oprócz nas samych.

  • http://normanos.com nrm

    Ogólnie to się zgadzam ale imho nadal trzeba klonować ;) Po prostu są takie serwisy w których sama „lokalizacja” (ale słowo…) to za mało. Może to być nastawienie na lokalną treść, albo konieczność lokalnych biur i obsługi, albo co gorsza, zupełnie innych mechanizmów serwisu bo w danym kraju np. inaczej się płaci lub prawo wymusza zupełne inne podejście do problemu. Trzeba po prostu analizować możliwości danego pomysłu.

    • http://www.facebook.com/adam.zygadlewicz Adam Zygadlewicz

      z serwisami jak z produktami bo to w końcu produkty…

      tam gdzie lokalny produkt trafia w potrzeby czy pragnienia a te pragnienia i potrzeby są bardzo zbliżone do średniej europejskiej tam dość duże ryzyko porażki / zgniecenia przez bogatszą konkurencję (nie mówiąc o tym, że nasze pragnienia skuteczniej są kreowane przez firmy zagraniczne bo one miały dziesiątki lat żeby się tego lepiej nauczyć…….. odnosząc się do arta – facebook i jemu podobne serwisy wiedzą jak zarządzać społecznością – lub jakie mechanizmy trzeba stworzyć – żeby się za free zlokalizować :-)

      szansą są produkty/serwisy opierające się na wartościach, animozjach lokalnych…co do wartości pytanie ile w Polsce jest ludzi wyznających te same wartości i czy to wystarczająca skala…. (patrząc na net myślę , że serwisy typu przeznaczeni.pl mają sporą szansę przetrwać)

  • http://www.facebook.com/jakub.pas Jakub Paś

    Dopoki Polacy nie nauczą się języków zawsze będzie warto robic „polskie odpowiedniki”

  • http://www.ekostrefa.pl Łukasz Ostrowski

    Jak coś robić to robić to globalnie, super! Ma ktoś wyłożyć 20 mln zeta? tfu niech będzie 500 tyś zł. jaki pomysł w tych czasach zwróci się w ciągu roku od inwestycji?

    • http://blog.rafaljanik.com Rafal

      Każdy dobry i skutecznie wdrożony :)

  • iks

    „jeśli chcemy skupić się na budowaniu biznesu tylko dla Polski to pomyślmy jakie “realne” bariery możemy stworzyć dla wejścia konkurencji z zachodu, bo jeśli nisza jest warta uwagi, to możemy być pewni, że konkurencja do nas przyjdzie. Sprawmy, żeby bardziej opłacało się im nas kupić, niż wykończyć.”

    To są Wasze pobożne życzenia, czy macie cokolwiek konkretnego na myśli?

    Bezpieczeństwo Allegro w moim odczuciu ogranicza się do tego, do czego zmusza ich prawo. Znaczki i teksty o bezpieczeństwie w praktyce sprowadzają się do „idź sobie na policję”. Dziesiątki ludzi dostający walnięty sprzęt bez paragonu (wymaganeg do reklamacji lub zwrotu) to dla Allegro za mało, żeby przynajmniej zablokować konto oszusta.

  • http://www.facebook.com/saganowski Maciek Saganowski

    Fajny tekst, lekko ryzykowna teza, opatrzona wieloma x=constant. Pamiętajmy – nieliczne wyjątki potwierdzą pewnie tylko regułę, że autorzy mają rację, natomiast – Nigdy nie mów nigdy ;)

  • Lol

    Autor blednie zaklada, ze wejscie na rynek to tylko wersja jezykowa. Byc moze w przypadku Facebooka. Ale juz np. Ebay to zupelnie inna dzialka.
    My przygladamy sie rynkowi polskiemu, i jedyne na czym mozemy zaoszczedzic to development. Koszty lokalizacji uslug, czy wejscia na inny rynek, to takze koszty marketingu, ksiegowosci, personelu itd.

    Widac brak doswiadczenia w tworzeniu wlasnych, komercyjnych produktow.
    Byc moze z perspektywy firmy tworzacej oprogramowanie dla innych, to tylko koszt tlumaczenia, nie ma to jednak nic wspolnego z rzeczywistym wprowadzeniem wlasnego biznesu na inny rynek.

    Czy Groupon, Ebay to tylko „wersje jezykowe”?

    Artykul niestety nie jest poparty konkretna wiedza, a jedynie luznym, raczej niezbyt powaznym rozwazaniem.

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      Nie zrobiliśmy takiego założenia. Teza jest taka, że koszty wszystkich elementów wymaganych do wejścia na Polski rynek spadły do poziomu w którym lokalne kopie nie mają szans w długim terminie.

    • Lol

      @Wiktor – ktore koszty spadly? Czy moglibyscie podac konkretne informacje / przyklady na ktorych sie opieracie?

  • max

    Tekst całkiem fajny, choć o tym już wiadomo od jakiegoś czasu.
    Natomiast co do gadu gadu to szczerze mówiąc ciągle czekam aż Facebook stworzy jakiś nowy komunikator na bazie znajomych + możliwość kontaktu z ludźmi, którzy nie posiadają konta w serwisie. Byłbym strasznie szczęśliwy, gdyż wierzę, że nie otrzymywałbym wtedy 5 razy dziennie reklam na pół ekranu, wiadomości od Karolina GG i innych botów oraz 2 razy dziennie nie musiałbym ponownie uruchamiać gadu gadu, bo wyskoczył mi kolejny crash reporter o zamknięciu programu…

  • http://www.facebook.com/lukaszplutecki Łukasz Plutecki

    Dobra dobra – był FilesTube, będzie i coś innego.

    Niezależnie czy mieszka się w PL, DE, HU, RU oraz USA itd. ciężko jest zrobić serwis globalny.

    Po prostu w USA tych start-upów jest set razy więcej. Natomiast innym fenomenem są lokalne serwisy, które mają globalne statystyki userów (myślę tu o projektach działających w Chinach, Indiach, Brazylii). U nas niestety ilość internautów jest na tyle mała, że chcemy myśleć o globalnych rozwiązaniach.
    Niestety te są po prostu bardzo trudne do realizacji.

  • Łukasz

    Nie zgadzam sie, citydeal.pl nie byl co prawda polskim produketem ale mocno wszedl na polsce i byl liderem, oczywiscie kupil go groupon ale gdyby go nie kupil to citydeal.pl bylby liderem anie groupon. Dlaczego?
    Bo wszedl najmocniej i po polsku.

    • http://www.facebook.com/filipowski Kuba Filipowski

      citydeal to akurat modelowy przykład tego, że polskie klony nie mają szans. citydeal to projekt realizowany od samego początku z myślą o akwizycji przez oryginał. zbudowali paneuropejską strukturę którą łatwiej było przejąć niż z nią konkurować

  • Mariusz

    Takie gadanie o potrzebie tworzenia globalnych serwisow to moim zdaniem, poprostu ta tak przez was „znienawidzona” zasciankowosc. Za wszelka cene staracie sie byc „swiatowi” kiedy nawet nie potraficie zostac „narodowi”.
    Lokalny rynek bedzie w najblizszych latach na tyle wielki ze mozna na nim wystarczajaco zarobic. No chyba ze marzy wam sie tworzenie kolejnych Fejsbukow. Jezeli tworzony przez kogos „startup” nie jest w stanie podbic rynku polskiego, to jego tworcy na pewno nie maja takiej wiedzy i zasobow jakie sa niezbedne zeby podbic rynek globalny.

  • http://www.facebook.com/lukasz.bragoszewski Łukasz Brągoszewski

    To jak klonować czy nie? ;)
    Punkt 1.
    Klonowanie jest bezpieczne.
    Najczęściej kopiuje się pomysł sprawdzony – taki który na „zachodzie” wypalił i widać ciągle wzrosty zainteresowania.
    Jest jedno ale … co to jest pomysł sprawdzony – 1, 2mln zarejestrowanych użytkowników? No to jak tam się mają polskie klony np. Foursquare? (bo jak wiadomo tej firmy oficjalnie w PL nie ma.)
    Ale fakt pozostaje faktem – łatwiej jest kopiować.
    Punkt 2.
    Czy sama kopia (czasami 1:1 np. layout :) ) wystarczy aby cieszyć się milionami rejestracji ?
    Ano nie – trzeba dany pomysł odnieść do lokalnego rynku – nie wszyscy lubią frytki z octem, w Polsce dajmy ketchup.
    Punkt 3.
    Z kreatywnego kopiowania może wyjść nam coś całkiem nowego – lepszego niż pierwowzór proponował.
    Wszyscy jesteśmy ludźmi i mniej więcej ten sam poziom intelektualny (zachód, centrum, wschód) – dlatego jeśli John na coś mógł wpaść to równie dobrze może na to samo wpaść Jan z PL. Nie ma co się ograniczać do kalki.

    Podsumowując:
    Klonować mądrze!

    • iks

      Ad.3
      Intelekt może i podobny, ale zasobność kieszeni i moralność już nie.
      Choćby coś takiego, żeby klon trąbił, że jak będą inne klony, to będzie je po sądach ciągał – to zachowanie, które poza Polską raczej nie występuje (O Naszej-klasie mowa).

  • Pingback: Będzie „polski odpowiednik”! Lepszy! - Moonopol.pl

  • http://konradkubiec.com Konrad

    Fantazyjny tekst, który się świetnie czyta. Oby takich więcej!

  • Zan

    „Nadal to w sieci dzieje się najwięcej innowacji i to w internecie powstaje największa ilość produktów.”

    To jest kuriozalne stwierdzenie. Radzę czasem wyjść ze swojego grajdołka, przewietrzyć się i rozejrzeć po świecie. Jest wręcz odwrotnie. Sieć pod względem know how (patenty, zatrudnieni specjaliści, inwestycje) jest niczym w porównaniu z lotnictwem, inżynierią materiałów, biochemią, astronautyką, farmacją, energetyką…Pod względem obrotów również jest niczym.

  • Artur

    Ee tam, w każdej dziedzinie pojawiają się co jakiś czas artykuły typu „Koniec historii” – że niby wszystko już zostało wymyślone i nic więcej się nie zdarzy. Owszem, na przykładzie Facebooka widać, że trend globalizacji jest wyraźny. Ale nadal pozostają duże różnice kulturowe: dla Polaka ważniejsza jest cena niż jakość, Polak lubi „swojskość” w stylu naszej klasy itd. Do tego normalne zasady wprowadzania produktu na rynek – dużo dużo łatwiej to się robi dla jednego państwa niż od razu dla całego świata.

    Nie, to jeszcze nie koniec świata…

  • http://eventio.pl Bartek Rycharski

    Widać, że chłopaki młucą ostro na Quora :)

    Świetny tekst. W ogóle coś dobrego ostatnio zaczyna się dziać w polskim internecie (nie mówiąc o globalnym). Coraz lepsze startupy, coraz lepsza wiedza. Inspirują rzeczy takie jak http://humanway.com/ i http://www.smartupz.com/. Frameworki mają już świetną obsługę I18n. W mojej branży (video edukacyjne) mnóstwo dobrego dzieje się w tematyce tłumaczeń.

    Nic tylko wziąć się do roboty. Siła! ;)

  • http://www.facebook.com/m.maly Marcin Maly

    Fajny tekst i mądry, tylko znowu w nim, np. z małej litery pisana jakaś „europa”. Heh. Czemu uparcie nie chcesz, by ktoś przeczytał Ci te teksty przed publikacją?

    • http://www.facebook.com/filipowski Kuba Filipowski

      Tym razem orty i inne tego typu usterki na Antywebie nie są winą Grześka tylko naszą.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Co nie zmienia faktu, że gdyby dał komuś uprawnienia edytora to by to poprawiał.

      Arek

  • http://podobnestrony.pl Szymon Bodych

    Nie do końca się z tym zgodzę, myślę że jeszcze trafi się jakaś kopia, która zdobędzie sporą popularność, nie będzie natomiast zdarzało się to tak często jak kiedyś.

    Warto natomiast tworzyć projekty wielojęzyczne, to naprawdę żaden problem. Trudniej natomiast z ich promocją z racji dużo większego rynku ;)
    Sam ponad 2,5 roku temu wystartowałem z wielojęzycznym (8 wersji) portalem turystycznym http://www.tourismtome.com/ (opisywanym m.in. na Antyweb), nam się nie udało, jednak wiele się przy tym projekcie nauczyliśmy. Aktualnie większość moich stron jest przynajmniej w dwóch językach.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=726889141 Michal Gie

      Dlaczego się nie udało?

    • http://podobnestrony.pl Szymon Bodych

      Michal Gie: Dlaczego się nie udało?

      Michale, powodów jest wiele m.in. brak inwestora, brak odpowiedniego teamu który mógłby rozwijać projekt (większość robiłem sam), no i choćby Facebook :-) Ludzie nie chętnie będą zakładać konto u nas, skoro już wrzucają tam zdjęcia. Natomiast, to że się nie udało, nie znaczy że nie będziemy próbować dalej. Po prostu portal będzie miał w przyszłości inną formę (zachowując większość aktualnych funkcji).

    • http://motivapps.com Merlin

      Szymon, odezwiesz się do mnie na kolinko@gmail.com? Piszę artykuł do jednego miejsca o międzynarodowych startupach i przydałby mi się ktoś do przepytania :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000188166474 Marek Florczyk

    W 90 % prawda …. choć to 10 % zawsze zostaje, dziwi mnie tylko, że tak wielu próbuje walczyć o to 10 % bez sensownego pomysłu. Niestety padamy ofiarą Facebooka, którego ambicją powoli staje się być całym internetem ;) – a my mu w tym pomagamy tracąc jednocześnie możliwości rozwijania własnych projektów (a przynajmniej utrudniając to sobie).

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      Świetne podsumowanie. Mam nadzieję, że reszta też rozumie wydźwięk tego artykułu w ten sposób. Jest reguła, są wyjątki. Zakładam, że dużo gorzej czytałoby się artykuł pod tytułem

    • http://www.facebook.com/iktorn Wiktor Schmidt

      Ble… ucięło:
      …pod tytułem:
      Już nigdy (z prawdopodobieństwem 90%) nie będzie dużego (ale może być średni) “polskiego odpowiednika”

  • Michal Ciety

    Kuba, nie wiem czy wiesz, ale citydeal wchodzac na polski rynek najpierw kupil inny polski klon groupona i zapewne dzieki temu udalo mu sie zdobyc tak dobra pozycje startowa. Czyli jednak robienie klonow moze sie oplacac…

    Kuba Filipowski: Tekst całkiem fajny, choć o tym już wiadomo od jakiegoś czasu.
    Natomiast co do gadu gadu to szczerze mówiąc ciągle czekam aż Facebook stworzy jakiś nowy komunikator na bazie znajomych + możliwość kontaktu z ludźmi, którzy nie posiadają konta w serwisie. Byłbym strasznie szczęśliwy, gdyż wierzę, że nie otrzymywałbym wtedy 5 razy dziennie reklam na pół ekranu, wiadomości od Karolina GG i innych botów oraz 2 razy dziennie nie musiałbym ponownie uruchamiać gadu gadu, bo wyskoczył mi kolejny crash reporter o zamknięciu programu…

    • http://www.facebook.com/filipowski Kuba Filipowski

      tak na prawdę nie polemizujesz z naszym tekstem tylko potwierdzasz pogląd z nim zawarty dodając argument którym sami się posłużyliśmy :)

  • http://www.facebook.com/jakub.polec Jakub Połeć

    Panowie wybraliście cztery produkty by udowodnić tezę. Odkrywacie że trwa jest zielona. Wszyscy to wiedzą i trudno się z argumentami nie zgodzić. Jednak obok tych 4 startupów w ostatnich 10 latach powstało w Polsce setki innych, z czego ze pewnie kilkadziesiąt z całym powodzeniem zajęło mniejsze pozycje.

    Odnosząc się do fragmentu „nadal to w sieci dzieje się najwięcej innowacji i to w internecie powstaje największa ilość produktów.” – moim zdaniem chyba tylko branża ITC myśli że jest bardziej innowacyjna od innych. Śmiem twierdzić, że na innowacjach w Internecie jeszcze nikt nie zarobił, w przeciwieństwie do innych branż, gdzie innowacja oznacza realne usprawnienie procesów produkcji, utylizacji, czy logistyki.

    Największe serwisy internetowe o których mowa, wcale nie były innowacyjne, a kopiowały pewien model operacyjny, a nie techniczny. Przykładów jest wiele – od skype’a poprzez amazon a skończywszy na GG czy NK. Moim zdaniem nawet wychwalany FB czy Twitter nie opierają swoich modeli na innowacyjności. Więcej wygrywa ten co umie pozyskać użytkownika i go zatrzymać i ma prostą usługę dostępną dla przeciętnego zjadacza internet explorera. Niekoniecznie ten który jest najlepszy technologicznie.

    • http://motivapps.com Merlin

      Jakub,
      Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o to, że innowacje to nie tylko IT/web.

      Jeśli chodzi o rodzime sukcesy – czy mógłbyś podać przykład jakiejś firmy z naszej branży, która wystartowała lokalnie i przetrzymała najeźdźców z zachodu?

      Przychodzi mi parę przykładów do głowy (Ivona / Intelliwise), ale z chęcią bym usłyszał o jakiś innych.

  • MIKe

    Wiktor Schmidt: podzielisz się swoją wiedzą, czy raczej pozostaniemy na poziomie “mylicie się, a ja wiem, ale nie powiem” ;)

    Na Allegro obecnie płatności elektronicnzne to ponad 80%. Moim zdaniem ten wątek do poparcia swojej tezy zupełnie nietrafiony.
    Sukcesem Allegro jest tak naprawdę duża praca nad jakością dokonywania samych transakcji. Zbudowanie systemu komentarzy, selekcji sprzedających oraz model wspolpracy z partnerami – każdy portal im naganial kupujących za dobre pieniądze. EBay w ogóle nie skupił sie na jakości i selekcji i z wielkiego wejścia zrobiła sie klapa.

    • http://podobnestrony.pl Szymon Bodych

      MIKe, tak jak napisałeś – obecnie. Gdy eBay chciał podbić nasz rynek, tak wcale nie było.

  • Andrzej

    Ciekawe tezy, ale nie zgadzam się z nimi.

    W Polsce dopiero od niedawna pojawił się większy kapitał w branży internetowej – nowe fundusze zainteresowane inwestycjami na różnych poziomach zaawansowania przedsięwzięć, POIG, raczkują Business Angels – który odważniej wchodzi w przedsięwzięcia internetowe / technologiczne, co otwiera więcej szans na kolejne „success story”. Do tej pory można było tylko podniecać się czytając na Techcrunchu kolejne sumy inwestowane w US w dość dziwne startupy, w Polsce dla ludzi z pomysłem i wiedzą trudno było dojść do takiego wsparcia. Teraz jest to bardziej realne.

    Druga sprawa to lokalizacja – nie pokazaliście zbyt przekonywujących przykładów, żę firmy wchodzą do Polski szybko po starcie. Ja tego nie zaobserwowałem, więc myślę, że ciągle będzie gap czasowy dla klonujących. Jest też paru „starych lisów”, którzy posiadają kapitał, know how (np. R. Agnieszczak) i są w stanie w dość krótkim czasie stworzyć „polski odpowiednik” i zawalczyć mocno o numer 1.

    Dlatego spodziewam się, że doczekamy się jeszcze klonów w PL, które zostaną na dłużej liderem w kraju i nie dadzą się większym graczom.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      „nowe fundusze zainteresowane inwestycjami na różnych poziomach zaawansowania przedsięwzięć”

      Dodaj MITYCZNE :)
      Tudzież trwoniące kasę tylko na znajomych danego królika.

      Bo normalnie i realnie działających na oczy nie widziałem ani moje uszy nie słyszały o takich .

  • http://www.facebook.com/mateusz.tyburski Mateusz Tyburski

    max: Tekst całkiem fajny, choć o tym już wiadomo od jakiegoś czasu.
    Natomiast co do gadu gadu to szczerze mówiąc ciągle czekam aż Facebook stworzy jakiś nowy komunikator na bazie znajomych + możliwość kontaktu z ludźmi, którzy nie posiadają konta w serwisie. Byłbym strasznie szczęśliwy, gdyż wierzę, że nie otrzymywałbym wtedy 5 razy dziennie reklam na pół ekranu, wiadomości od Karolina GG i innych botów oraz 2 razy dziennie nie musiałbym ponownie uruchamiać gadu gadu, bo wyskoczył mi kolejny crash reporter o zamknięciu programu…

    Zainstaluj sobie Pidgin’a – będziesz miał kontakt z ziomkami z FB i GG oraz Skype w jednym komunikatorze i to bez wchodzenia na FB. Oczywiście reklamy też nie będą Cie atakować.

  • http://www.facebook.com/wiktor.gworek Wiktor Gworek

    Nie zgadzam się z tezą tekstu. To jakby napisać, że już nic nowego nie można wymyślić, bo już wszystko zostało wymyślone.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000438380525 Leszek Sikorski

      Wiktor Gworek: Nie zgadzam się z tezą tekstu. To jakby napisać, że już nic nowego nie można wymyślić, bo już wszystko zostało wymyślone.

      Teza raczej brzmiała, że nie warto uważać za nowe w PL coś co powstało w EU/US. Kiedyś trwało to lata kiedy lider się obejrzał na Polskę, dzisiaj trwa to krócej.

      Przesłanie to raczej: „jedno co warto, to wymyślić coś nowego”

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Nic to nie da. Jeżeli to będzie coś ciekawego to konkurencja z zapleczem ogromnej kasy od inwestorów zrobi w try miga to samo i zadepcze Cię dumpingiem. :)

  • http://musicmag.pl Azazello

    Mat: O właśnie, to nie dzisiaj miała być premiera?

    13 stycznia ale coś nie wystartowali chyba…

  • Marek

    Jakub Połeć:
    Największe serwisy internetowe o których mowa, wcale nie były innowacyjne, a kopiowały pewien model operacyjny, a nie techniczny. Przykładów jest wiele – od skype’a poprzez amazon a skończywszy na GG czy NK. Moim zdaniem nawet wychwalany FB czy Twitter nie opierają swoich modeli na innowacyjności. Więcej wygrywa ten co umie pozyskać użytkownika i go zatrzymać i ma prostą usługę dostępną dla przeciętnego zjadacza internet explorera. Niekoniecznie ten który jest najlepszy technologicznie.

    Teza dość przestrzelona :)
    Nie można utożsamiać innowacyjności z technologią (modelem technicznym). Skype wykorzystało znane technologie w komunikacji głosowej, których w tym obszarze nikt dotychczas nie stosował. To jest innowacja. W tym przypadku to nawet innowacja przełomowa.

    FB czy Aplle nie są innowatorami technologicznymi w sensie opracowywania tych technologii. To są innowatorzy w obszarze produktu, procesu czy marketingu, wykorzystujący opracowane technologie, znaną wiedzę i odpowiednio wdrażając je na rynku.

    Nowy model biznesowy nie stosowany dotychczas w danej branży charkateryzuje firmy innowacyjne. Jeśli branża nie stosowała dotychczas jakiegoś znanego modelu biznesowego, to firmy z takiej branży, które umiały zastosować u siebie znany gdzie indziej model biznesowy są firmami innowacyjnymi.
    Amazon czy Dell na pewno były firmami innowacyjnymi. Wykorzystując nowe kanały dystrybucji (pierwszy wprowadzał na globalna skalę nowy kanał sprzedaży, drugi tylko go skrócił) wprowadzały innowacje procesowe i organizacyjne.

  • http://www.facebook.com/michal.stanowski Michał Stanowski

    Z chęcią wrócę do tego wpisu w momencie gdy znów pojawi się „duży polski odpowiednik”. Pozdrawiam nieomylnych :)

  • Łukasz

    Oczywiscie ze tak ale udalo im sie sprzedac? Udalo! Citydeal.pl gdyby nie byl na sprzedaz to zostalby liderem w PL. Niewazne ze to niemcy, niewazne ze na sprzedaz, chodzi o to ze byli pierwsi i tak by zostalo. Zatem nie przekreslajmy polskich wersji jezykowych. UWazam, ze jest szansa spokojnie na jeszcze jedna nk, allegro, gg itp.

    Kuba Filipowski: citydeal to akurat modelowy przykład tego, że polskie klony nie mają szans. citydeal to projekt realizowany od samego początku z myślą o akwizycji przez oryginał. zbudowali paneuropejską strukturę którą łatwiej było przejąć niż z nią konkurować

  • http://hyperbees.com tomek

    Jestem jak najbardziej za wychodzeniem od razu na duzy, co najmniej europejski rynek. Inaczej nie ma wiekszego sensu dzialac, chyba, ze stawiamy na nisze w PL, ktora na tyle rozna od reszty swiata, ze nie da sie skalowac (ze wzgledow prawnych na przyklad).

    Wyzwanie polega na tym, ze, wbrew temu, co pisza autorzy posta, koszty prowadzenia dzialalnosci na duza skale sa znaczaco wieksze niz prowadzenia w jednym tylko kraju. Dla przykladu:
    - rozne regulacje prawne i co za tym idzie implikacje podatkowe, ktore moga np. znaczaco zwiekszyc koszt obslugi prawno-ksiegowej
    - lokalizacja != tlumaczenie, niezaleznie od tego, czy mowimy o serwisie www czy o grze na komorki
    - budowanie siatki kontaktow trwa dluzej i moze byc trudniejsze, nie oszukujmy sie, PL nie jest centrum wszechswiata a nie wszystko daje sie zalatwic mailem/skype/twitterem, czasem trzeba sie wybrac na kolacje i wypic te pare piw :)
    - itp itd

    Tak czy siak, warto udezac w duza skale od poczatku, model pt. zrobie cos w „PL, potestuje i potem lecimy dalej” na 99% nie bedzie dzialac.

    Fajnia dyskusja sie wywiazala!
    Pzdr z Ladka Zdroju

  • http://www.najbardziej.com Piotr

    Świetny artykuł. Widać to w tym momencie (13:30) choćby po ilości komentarzy :)

    Tą całą sytuację wydaje mi się można przełożyć na rozkwit biznesu w Polsce na początku lat 80tych. Ci którzy wtedy zaczęli dziś są bogaci.
    Wtedy było w pewnym sensie łatwiej. Teraz trzeba porządnie się nagłówkować, żeby zrobić coś co da nam „bogactwo”.

    Lub mieć szczęście tak jak Andrew Mason, nawet nie informatyk :)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Ci którzy wtedy zaczynali nie mieli konkurencji, a większość działała z błogosławieństwem SB.
      Jak przyszły inne czasy to większość kiepsko sobie poradziła.
      Ta co sobie poradziła to miała układy lub już opanowany rynek.

      A dziś wszystko zarzynają firmy, które mają dostęp do finansowania z banków i funduszy stosując zwykły dumping.

      Arek

  • http://www.facebook.com/urbanowski.adam Adam Urbanowski

    Bardzo ciekawy artykuł. Jednak nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem że nie będzie dużego polskiego odpowiednika. Jest masa dużych zagranicznych projektów które można z powodzeniem sklonować zarabiając na tym ogromne pieniądze. Autor przytoczył najpopularniejsze klony typu gg-icq, allegro-ebay, nk-fb etc – są to projekty masowe o bardzo szerokim targecie i dużym zasięgu – dla każdego. Moim zdaniem śmiało można sklonować wiele innych projektów np. http://www.buyerzone.com/ (były już próby 123zapytanie.pl i zakupydlafirm.pl ) , tak samo http://www.ehow.com czy http://www.about.com – tutaj klonem jest np. http://www.WieszJak.pl który z powodzeniem się wspina. Wątpię żeby firmy będące właścicielami tych 3 portali planowały ekspansję do PL, poza tym należy pamiętać że nie każdy startup to student w „garażu” bez kasy, albo młody przedsiębiorca – startupuje dużo korporacji z ogromnymi budżetami, które śmiało mogą się utrzymać nawet jak pojawi się zagraniczny ‘oryginał’ na rynku.

    • http://matipl.pl matipl

      No proszę jak to ludzie potrafią zmieniać rzeczywistość.
      NK nie była klonem Facebook, pamiętajmy że początkowo wzorowano się na classmates.com

  • http://www.facebook.com/lbrzezinski Lukasz Brzezinski

    Ok, tak czy siak jeśli nawet chcemy startować globalnie z dobrym pomyslem to trzeba być na maksa agresywnym tj. Miec sztab (5-6)deweloperów rozwijajacych produkt, marketingowcow i przede wszystkim kase na marketing i tworzene marki. Teraz pytanie: kto w Polsce ma kilka baniek (2-5pln) zeby zadziałać tak agresywnie. Który polski anioł biznesu podejmie decyzje o inwestycji w kilka dni już nie mówię po godzinnej rozmowie na lotnisku… nawet jeśli się ma super pomysł, zdobytych ileś set userów, plan na monetyzacje, duże doświadczenie… są w Polsce tacy kozacy?

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Nie ma.
      Poza tym za kilka baniek to można se podłubać w zębach. :)

      p.s.
      przeczytaj sobie co znaczy słowo monetyzacja w j. polskim

  • Pingback: W odpowiedzi na post o końcu ery klonów – To raczej kolejna teza niż argumenty

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000658080969 Piotr Smoleń

    Absolutnie nie zgadzam się z tezą artykułu.

    1. Mało którą firmę stać na globalną ekspansję w podobnym do Groupona tempie, Polsa będzie zawsze w tyle, jeżeli chodzi o głębokość rynku niż Kraje Zachodnie i Kraje BRIC i będąc priorytetem w drugiej dziesiątce zawsze zostanie luka czasowa do wypełnienia przed wejścią innowatora.

    2. Fast follower dobrego pomysłu amerykańskiego, jeżeli zrealizuje go w odpowiedniej skali i z odpowiednim know-how (a podaży gotówki dla seed/startup jest dzięki PARPowi/KFK/POIG3.1. bardzo dużo) skutecznie może zamknąć rynek dla globalnego gracza – będzie mieć już bazę klientów, obrandowaną markę, wyuczony rynek.

    3. Nie każdy koncept biznesowy jest tak skalowalny jak groupon, to mit.

    PS

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000188166474 Marek Florczyk

    W Internecie (ogólnie w biznesie w sumie) jest jak w przyrodzie …. najwięksi pożywiają się pierwsi, polują na największą zwierzynę i generalnie wiele się o nich mówi … jednakże obok żeruje mnóstwo mniejszych drapieżników którzy często dobrze sobie radzą polując na zwierzynę, którą nie zainteresował się największy drapieżnik ;) … gorzej jeśli jednak zmieni zdanie ;) … na szczęście mniejsi zazwyczaj posiadają większe zdolności adaptacyjne i łatwiej się dostosowują … oczywiście można wyzwać najsilniejszego na pojedynek na jego terenie … tylko po co? ;)

  • http://www.facebook.com/michalwww Michal Webbit

    Po co robić „polskie odpowiedniki”? Żeby dalej gnić na własnym podwórku? Róbmy „polskie oryginały”, to w nich jest przyszłość.

  • Grammar Nazi

    Czyżby kórektem artykułu robiła jakaś globalna firemka z pracownikami z Chin?

    „wyzbyjmy się kompleksów” … może jednak „wyzbądźmy” ?

  • Zgred

    Ano odpowiednik będzie – citeam.pl – zakupy grupowe allegro
    szach mat dla groupona

  • Pingback: International first, Poland second | SpeedUp BLOG