Jeśli wystarczająco długo czytacie Antyweb i nie pomijacie wpisów napisanych przeze mnie, to być może mieliście okazję poznać moją historię związaną z mobilnym internetem w Orange. Spora część z Was odczytała to jakie zwykłe żale, ale w końcu od czego jest blog? Trochę konsumenckiego podejścia nie zaszkodzi w tym nudnym jak… biznesowym świecie, parafrazując niepłaczących chłopaków.

Po wielu latach korzystania z Orange dziś podjąłem ostateczną decyzję o zmianie operatora. Nie dlatego, że T-Mobile obiecał mi iPada, czy Play więcej minut za darmo. Dlatego, że bałagan w Orange przerósł także pracowników tej korporacji, a mnie już przestało to obchodzić.

Sytuacja wygląda następująco. Nie jestem najlepszym klientem Orange na świecie, zdaję sobie z tego sprawę. Chociaż opłacam  abonament iPhone’owy o wysokości ok. 150zł i często przekraczałem tę kwotę (zaryzykuję więc stwierdzeniem, że jestem w połowie płacących wyższe, niż niższe rachunki), to zdarzało mi się i nadal zdarza spóźniać z opłatami. A to jakiś nieplanowany wyjazd zagraniczny, a to po prostu luka w pamięci, a to brak czasu aby podjechać do operatora (tak, jestem dinozaurem, opłacam rachunki za telefon w punktach sprzedaży)… W związku z tym dostawałem powiadomienia SMSowe z prośbą o wpłatę, ba – zdarzyło mi się podczas 3-letniego kontraktu, że mój numer został chwilowo wyłączany. Wtedy oczywiście czym prędzej pędziłem do salonu opłacić wszystkie zaległości i sprawy bieżące, mijała godzina i numer ponownie był aktywny. Ot, taka trudna miłość.

Po wspomnianych 3 latach od podpisania ostatniego kontraktu przyszedł jednak czas na przedłużenie umowy. Sprawa normalna. Nawet nie zastanawiałem się nad zmianą operatora – pomimo pewnie przeciętnych warunków jakie mam obecnie oferowane. Ot, przyzwyczajenie, wierność marce, która powinna (wierność, nie marka) jak przypuszczałem zostać w jakiś sposób wynagrodzona.

I pewnie by tak było, gdyby Orange był operatorem osiedlowym, a jego klientów liczyłoby się w dziesiątkach. Niestety z wielomilionowymi korporacjami bywa tak, że zdarza im się mieć klientów w poważaniu. I pechowo trafiło, bo nie dość, że na klienta zostawiającego u nich całkiem przyzwoite pieniądze (ostatnie kilka miesięcy rachunki 200-300zł+), to jeszcze mającego dostęp do dashboardu Antyweba. Stąd ten wpis.

Pierwsza próba przedłużenia umowy (kontrakt wygasa jakoś na dniach) miała miejsce kilka tygodni temu. Usłyszałem wówczas, że zaległe rachunki nie pozwalają na to. W porządku, fair enough. Szybko w okienku opłaciłem co należy, wróciłem do pana sprzedawcy – ale niestety, no-no. Trzeba poczekać na zaksięgowanie wpłaty, chociaż SMSa z powiadomieniem o takiej operacji dostałem po 5 minutach. Proszę wrócić za kilka dni. Nikt mnie nie informuje oczywiście o zaksięgowaniu, muszę monitorować temat sam. Ok. Wracam zatem po kilku dniach.

W salonie przechodzimy do tematu, sprawa zaksięgowana i… Niestety, przykro mi bardzo, ale nie może pan przedłużyć umowy. Dlaczego? Ponieważ mój numer jest zdezaktywowany. Nie może pan z niego przecież dzwonić, wysyłać wiadomości.

Tutaj mi nieco szczęka opadła, gdyż minutę przed rozmową zadzwoniłem do znajomego. Ponowna próba – wszystko działa. Jak to pan stwierdził – niemożliwe. Przy mnie stało się możliwe!

Trudno, trzeba jakoś ten problem rozwiązać. Pan polecił telefon na infolinię i zgłoszenie sprawy. Zrobiłem tak jeszcze w salonie, pani po drugiej stronie słuchawki skierowała mnie do działu windykacji (?). Tak uciąłem sobie miłą pogawędkę, sprawa została zgłoszona. To tyle z drugiej wizyty. Czas się pożegnać i po kilku dniach sprawdzić czy już problem rozwiązano.

Mija jakiś czas, wracam ponownie. Aby było milej, przy stole ten sam pan co poprzednio. Pójdzie szybko, pomyślałem. Niestety, pan o mnie nie pamiętał (ok, jestem podobny zupełnie do nikogo, rozumiem; poza tym byłem w dresie). Nakreśliłem problem, ale pan wolał wszystko od nowa sprawdzić. I niestety, brak efektu. Na windykację pana skierowali? Co za idioci… No nie mogę… Cóż, najważniejsze, że był szczery. Zatem pogadaliśmy ponownie i tym razem dość stanowczo powiedziałem, że nie wyjdę od nich z salonu z niczym. Kajdanek do przykucia się do kaloryfera nie zabrałem, ale nie mam też czasu jeździć wielokrotnie i załatwiać banalne sprawy. No to siedzimy, o suchym pysku – kawy oczywiście nie podają – i czekamy. A w zasadzie ja czekam, pan dzwoni tu i ówdzie, na infolinię konsumencką, a także jakąś wewnętrzną. W KOŃCU! Ktoś podobno wie w czym rzecz, chociaż pan w salonie zaklina się, że pierwszy raz taką akcję widzi. I każe mi czekać kolejnych kilka dni na efekt.

Dobra, teraz byłem zły. Zrywamy umowę, nie mam czasu na wasze zabawy, serio. I co? I szok! Skoro numer jest nieaktywny, to zerwać umowy się nie da. Dlaczego zatem dostaję np. faktury co miesiąc? Otóż Orange ma dwa systemy – jeden związany m.in. z przedłużaniem/zrywaniem umów, drugi z fakturami. W pierwszym mnie NIE MA, ale w drugim – jak najbardziej. Całe szczęście, że nie odwrotnie! W każdym razie dowiedziałem się, że muszę czekać. Rozmowa miała miejsce w minionym tygodniu, pan OBIECAŁ mi, że na początku tego dostanę powiadomienie SMSem lub telefonem o rozwiązaniu sprawy. Zatem, do widzenia!

Nie muszę dodawać, że wpis powstał, ponieważ powiadomienia nie dostałem? Przez cały tydzień cała armia pracowników Orange miała mnie gdzieś, zatem pofatygowałem się jeszcze dziś. Ostatni raz. Mówię ślicznej pani konsultantce – działa? W skrócie, rzecz jasna. Otóż – w skrócie rzecz jasna – nie, nie działa. Dobra, to zrywamy.

Ach! Zapomniałem. Nie mogę. Pani mówi: proszę pismo do BOK napisać. Spoko, niech pani napisze, ja się podpiszę. Nie można. OK, niech mi pani podyktuje, nie mam czasu na wymyślanie formułek. Zgadnijcie: też nie można. Pani sprzedaje mi protipa: niech pan pójdzie do innego operatora, oni są silni i dzięki nim przeniesie pan tam numer, im mocno zależy, mają władzę. Wow.

Doskonały pomysł, przecież z Orange i tak już korzystać nie będę. Nie napiszę do kogo się przenoszę, bo to nie ma znaczenia – nie chodzi tutaj o reklamę kogokolwiek. Tylko o to, aby przestrzec przed znakomitą obsługą i systemem w Orange. Być może jestem jedyną osobą na świecie, której taki przypadek się przytrafił. I wtedy – wybacz Orange – ale macie nieprawdopodobnego pecha.

Swoją drogą – poprzednie przypadki pokazały, że czytają nas przedstawiciele firmy i reagują na wpisy. Jeśli zatem i tym razem miałaby taka sytuacja nastąpić – możecie podarować sobie gesty w moją stronę, zresztą – kim jestem, aby na nie zasłużyć? Ale wybudowanie kilku studni w biednych krajach Afryki byłoby niezłym pomysłem. Przynajmniej się na coś realnie przydadzą.

PS Opisałem tutaj 4 wizyty w salonach – czyli circa 4 godziny straconego czasu, wliczając dojazdy. Dałbym sobie urwać jednak chociaż mały palec, że byłem tam w tej sprawie 5 czy 6 razy. Apeluję – za każdą bezsensowną wizytę klienta Orange w salonie – jedna studnia!

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • 6GhosT9

    A wokół tekstu same reklamy Playa – PRZYPADEK? ;)

    • http://www.my-mobile.com.pl Kamil

      Widocznie często przeglądasz oferty tego telkoma i Google targetuje odpowiednie wyniki pod zainteresowania userów internetu

    • Jeremy

      Ja tam mam reklamy… Unity, Kupuję.to, Hostersów, istore’a i jakiegoś jasnowidza. Playa brak, mimo że nawet ich serwis ostatnio dość często odwiedzam. :P

  • Marcin

    Zgoda, że bałaganu takiego być nie powinno, ale regularnie nie płacisz rachunków, a do operatora masz pretensje, że nie skacze w koło ciebie.

  • Michał

    Widać lubisz wizyty w salonie skoro nie mogłeś uruchomić sobie polecenia zapłaty, albo chociaż płacić zwykłym przelewem… A Orange wie co lubisz i dlatego chciał, żebyś przychodził do nich jak najczęściej :]

    • Jakub Tepper

      A to kwestia BARDZO miłej pani asystentki w jednym z poznańskich salonów… Niestety ostatnio już chyba tam nie pracuje. :( Pani Jadwigo, gdzie Pani? ;)

      ;)

  • Krzysiek

    „A to jakiś nieplanowany wyjazd zagraniczny, a to po prostu luka w pamięci, a to brak czasu aby podjechać do operatora (tak, jestem dinozaurem, opłacam rachunki za telefon w punktach sprzedaży)…”

    Jakieś racjonalne wytłumaczenie tego faktu potrafisz podać ? Tak samo jak do tego, że przypomnienie w iPhonie możesz sobie ustawić ?

    • jan

      hahaha w iPhone pewno nie ma tej opcji :)

    • Piotrek

      Haha, jest… Trollu

  • http://www.facebook.com/riu.ueshiba Riu

    Obojętnie z którym teraz operatorem nie zacząłbyś współpracy, to pozwól sobie dać dwie rady: jeśli podczas drugiej rozmowy z pracownikiem nie potrafi on rozwiązać Twojego problemu, prosisz o rozmowę z kierownikiem salonu/punktu sprzedaży, zapisujesz dane z kim rozmawiałeś i o której, dzięki czemu w przypadku kontaktu z „kimś z góry” dysponujesz konkretami, a nie tak jak w przypadku tego artykułu – jakiś salon, jakiś sprzedawca, jakieś problemy. Dwa: jeśli czekasz na obsługę więcej niż 10 min, to znaczy jesteś w nieodpowiednim miejscu, bo jeśli wreszcie się doczekasz ale nic z tego nie wyniknie to będziesz miał 10 min straconego życia + ileś tam na napisanie takiego wpisu jak powyżej (aczkolwiek za to akurat płacą;)).

    Trzeba sobie radzić w życiu a nie na blogu, bo frustracja nie musi za każdym razem kończyć się tak, że pojawi się rzecznik firmy po której jedziemy i przyniesie prezenty i bonusy w ramach przeprosin.

    • Jakub Tepper

      Ależ wiem gdize byłem, jestem w ciągu 10 minut sprawdzić z kim rozmawiałem. Ale już raz prawie przeze mnie zwolniono kuriera UPSu. Nie chcę nikomu na dole robić problemów, bo to pewnie nie jest ich wina. Za to system – pierwsza klasa. :]

  • http://- Olek

    Jakub, próbują Cię zjeść na późne śniadanie, nie daj się ;)

    • Jakub Tepper

      Ależ spodziewałem się dokładnie takiego obrotu sprawy.

      Nie ma problemu, Orange nauczył mnie stoickiego spokoju. :] Mogę być im za coś wdzięczny.

  • http://marcin.anglista.edu.pl Marcin Mały

    Bałagan to jest wszędzie.
    W Play w dzień po podpisaniu umowy abonamentowej (przeniosłem numer z prepaida na postpaida) wskutek pomyłki systemowej wyłaczono mi numer całkowicie i naliczono karę umowną w wysokości 1400zł, a nastepnie przez miesiąc czasu nikt nie umiał mi włączyć z powrotem numeru, więc skończyło się tak, że faktycznie przeniosłem go do Orange.
    Pamiętam, że spędziłem wtedy kilkadziesiąt godzin w salonach Play, na infolinii, i nikt w Play nie potrafił mi wytłumaczyć, czemu telefon przeniesiony z Play Fresh do Play abo został wyłączony i dlaczego nie można go włączyć z powrotem. Termin płatności kary umownej, którą mi naliczyli zupełnie niesłusznie, bo przecież to oni przestali świadczyć usługi, był krótszy niż termin rozpatrzenia reklamacji w związku z wyłączeniem usług.

  • http://Qavtan.WordPress.com Szymon Furmaniak

    Klient? Klient. Płaci? Płaci. Więc dlaczego nie powinni wokół niego skakać skoro przekracza abonament 150PLN?

  • Krystian Fydrych

    i dlatego nie jestem klientem Orange. Plusowi tez dziekuje. jak narazie wole wieksza ilosc minut w play, za 2 lata zobaczymy.

  • Michał Białek

    T-Mobile – też dobre ;)

    • d32wd

      tmobile ssie i odpala uslugi bez zapytania

  • Konrad Kamil Baran

    Nie przejmuj się, klienci biznesowi płacący po kilka tysięcy/mc też są olewani. Orange wychodzi pewnie z założenia, że jeśli jesteś w ich sieci, to musisz być głąbem, więc nie należy Cię szanować.

  • m

    Pogratulować Orange.
    We mnie też mieli klienta (już chyba ponad 10 lat), ale przy zbliżającym się w połowie roku końcu umowy go stracą.
    Moja sytuacja jest mniej skomplikowana, ale również wyjątkowo irytująca.
    Miałem od lat abonament na firmę, ale pół roku temu musiałem dokonać cesji na osobę fizyczną. Miły pan na infolinii poinformował mnie, że przy dokonywaniu tejże cesji będę mógł wybrać sobie jeden z abonamentów dla klientów indywidualnych, pod warunkiem, że kwota zobowiązania nie będzie niższa niż w abonamencie dla firm. Całkiem logiczne, pomyślałem.
    W salonie, podczas podpisywania wszystkich wymaganych dokumentów, okazało się oczywiście, że takiej możliwości nie ma. Pan sprzedawca, zwany humorystycznie starszym specjalistą ds obsługi klienta, poinformował mnie że w ciągu najbliższych kilku miesięcy klientem indywidualnym (tzn posiadającym taki abonament) nie zostanę. Polecił mi systematyczne sprawdzanie orange online, tam możliwość zmiany taryfy miała zostać z czasem dodana.
    Będąc wczoraj w salonie orange, załatwiając całkiem inną sprawę, postanowiłem zapytać obsługującą mnie osobę, czy i kiedy taka możliwość się pojawi. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że taka możliwość nie pojawi się w czasie trwania umowy, a co gorsze, przy ewentualnym podpisywaniu nowej umowy, będę miał możliwość jej przedłużenia TYLKO W ABONAMENTACH FIRMOWYCH. Tylko taką możliwość daje im system, tylko taka opcja się ‘wyświetla’, sprzedawcy nic nie mogą (to akurat jestem w stanie zrozumieć, są w tym interesie pionkami), a informatycy NIE MOGĄ SOBIE Z TYM PROBLEMEM PORADZIĆ. Jedyną możliwością zmiany stanu rzeczy jest przerejestrowanie numeru jako prepaid i późniejsze podpisanie nowej. Absurd.
    Z salonu wyszedłem spokojnie, nie chcąc Bogu ducha winnej sprzedawczyni robić niepotrzebnej afery, ale decyzja o rozwiązaniu umowy podjęta i jej zmiany na pewno nie będzie (już bez tej sytuacji orange oceniałem wyjątkowo nisko).

    • Kamil

      m: Jedyną możliwością zmiany stanu rzeczy jest przerejestrowanie numeru jako prepaid i późniejsze podpisanie nowej. Absurd.

      Mi na początku też tak powiedziano, zarówno w salonie jak i na infolinii, ale jak przyszło co do czego w salonie to się okazało że nie ma takiej możliwości i konsultant 2-krotnie potwierdził, że łatwiej będzie przenieść nr do konkurencji niż do innego abonamentu w orange..

      Jutro wybieram się tam ponownie, zmotywowany artykułem wezmę kajdanki, przykuję się do kaloryfera, albo chociaż biurka konsultanta i nie wyjdę dopóki nie załatwię sprawy ;)

    • waldek

      To jest jakaś bzdura w ich systemie… W playu mam na firmę dwa abonamenty, w tym jeden w taryfie indywidualnej (co zresztą mi doradziła pani w punkcie, parę złotych miesięcznie do przodu).

  • Aleksandra

    a jakie jaja sa w upc jak sie przenosi usługe na firmę albo przeprowadza razem z usługą … Możnaby książkę napisać o upc. Korporacje mają w dupie klientów.

  • Kamil

    Autor chyba był w tym samym poznańskim salonie co ja i trafił na tego samego konsultanta. Chciałem przenieść nr z orange free do abonamentu na firmę i mimo że wcześniej powiedziano mi w salonie że jest to możliwe, to tym razem pan w salonie nalegania twierdził że nie ma takiej możliwości. Po krótkiej dyskusji, w której wyjaśniłem sprawę dokładniej, spytałem wprost czy mam iść do konkurencji gdzie przeniosą mi nr w 1 dzień, na co pan potwierdził że innej rady nie ma. Gratulacje dla orange, która zamiast starać zatrzymać klienta, zrobić wszystko aby odesłać go do konkurencju

  • Adrian

    No to ja opiszę swoją sytuację. Jakieś dwa – trzy miesiące temu zlikwidowali nadajnik Orange w mojej miejscowości (zadupie na dolnymśląsku) no i oczywiście zasięg jest tylko przy oknie i oczywiście tylko jedna kreska. W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Biura Obsługi Klienta, pierwszy lepszy numer ze strony Orange. Odebrała jakaś pani i powiedziała mi, że rzeczywiście zlikwidowali ten nadajnik bo były z nim same problemy, ale nikt z mojej miejscowości nie narzekał (sic! oni to zapisują skąd się dzwoni, bo powiedziałem na początku o jakie miasto chodzi?). No to powiedziałem, że widocznie jestem pierwszy i kiedy zostanie to naprawione. Na to miła pani odpowiedziała, że jeśli chcę lepszy zasięg to muszę sobie załatwić specjalną stację z antenką (coś ala router) która odbiera sygnał z najbliższych nadajników i przedłuża go na mieszkanie. Odpowiedziałem, że jeśli mi to wyślą za darmo to z chęcią przyjmę i będę dalej korzystał z ich usług, na to miła pani powiedziała że to kosztuje 200zł, oni nie mają w interesie wysyłać tego ludziom, jeśli chce to niech sobie dokupię, a jeśli nie to niech przeniosę się do innej sieci. No niestety telefony są na umowę więc muszę czekać do połowy 2012, ale to ostatnia umowa jaką u nich brałem.

  • http://www.maciundo.wordpress.com Maciej

    150-200zł na miesiąc? Ktoś tu mocno przepłaca ;]
    Jedna dobra rada dla wszystkich: jak już masz abonament to złóż wypowiedzenie przed końcem każdej umowy i czekaj na telefon z hotline. Po co męczyć się po salonach ? Salon kosztuje (wynajem, sztab ludzi, gabloty, prowizje itp) i przez to zawsze ma słabszą ofertę niż „kurier”.

  • Szymon

    Z drugiej strony, Jakubie, na Twoim miejscu patrzyłbym na plusy tej całej sytuacji, bo ja czuję się tak, jakby wszyscy pracownicy operatorów komórkowych chcieliby paść przede mną na kolana i oferować cuda niewidy, a zawracania gitary nie znoszę. ;)

  • http://adobi.me Adobi

    Niestety z Orange miałem nie raz podobne atrakcje, choć korzystam częściej z internetu i infolinii. Od ponad pół roku nie potrafią jednak zrobić, by powiadomienia o fakturach przychodziły na mój numer, a nie na wszystkie w firmie, poza moim. Cóż, jestem z nimi związany jeszcze z rok, a potem do-nie-widzenia.

  • Leon

    Podobna sytuację miałem w Plusie , a nie rozmowa z kierownikiem z nikim nie pomogła a chciałem przenieść numer firmowy na prywatny ponieważ firma została z likwidowana , okazało się nie mogę płacić rachunki tak ale przenieść numer na siebie nie sprawa się toczy już kilka lat. Teraz mam telefon na kartę!

  • Koper

    „Pani mówi: proszę pismo do BOK napisać. Spoko, niech pani napisze, ja się podpiszę. Nie można. OK, niech mi pani podyktuje, nie mam czasu na wymyślanie formułek.” – typowe zachowanie cwaniaczka-prostaczka

    • j.

      Nieprawda. Zachowanie rozsądnego człowieka.
      Problem polega na tym że nie każdy zna odpowiednie formułki, a zawsze może się okazać, że operator (lub inny usługodawca) odrzuci dyspozycję, która nie jest po jego myśli, pod pierwszym nadarzającym się pretekstem.

  • Maciej

    Taki burdel jest u kazdego operatora, a jak juz ktos pisal, jedyna cenna rada to od razu rozmawiac z kierownikiem salonu. Bo osoby za biurkiem przy wejsciu i osoby na infoliniach sa marnie szkolone i jeszcze marniej oplacane-znaja glownie kilka trickow i manewrow jak zrobic jelenia z klienta (nowego czy aktualnego – to bez znaczenia), a dopiero po trzeciej wizycie potrafia skierowac bieg sprawy na wlasciwie tory.

  • tomek

    Duże sieci typu orange, t-mobile nie szanują stałych klientów ponieważ jest ich miliony. Jestem w erze(t-mobile) od 8 lat i przychodzi okres przedłużenia umowy. Mój średni rachunek to 110zł. Dzwoni do mnie wczoraj Pani i przedstawia ofertę, która jest po prostu śmieszna. Miałem akurat przy sobie ulotkę Play, przeczytałem Pani co mam za to w innej sieci. To Pani została bez słowa i powiedziała ‘ale u nas ma Pan lepszy zasięg’ , a Ja na to ‘a co mi z niego jak nie będę miał minut aby go wykorzystać’. Także od nowego roku zmieniam operatora na Play.

  • Anja

    Mój facet ma abonament w Orange (na telefon i internet), ale porozumiewa się z nimi tylko przez infolinię. Płaczę ze śmiechu jak z nimi rozmawia, bo oni zawsze mają problem z własnym niedoinformowaniem i niekompetencją, a on doprowadza ich swoimi pytaniami i dociekliwością do białej gorączki (a konsultantom nie wolno pierwszym zakończyć rozmowy) :) Niestety ciężko tam trafić na właściwie przeszkolonego pracownika, który jest w stanie we wszystkim pomóc.

  • Piotr

    Ja niestety miałem kilka lat temu podobne przeboje z orange. Pracuje tam banda oszukujących klientów matołów. Ostatecznie uznałem, że nie mam ochoty nawet numeru przenosić do innego operatora, żeby takiej firmy nie promować ich prefiksem. Oczywiście po złożeniu w salonie firmowym wypowiedzenia, faktury wystawione po dacie rozwiązania umowy – a później też wezwaniami do zapłaty – jeszcze jakiś czas przychodziły. Bo to przecież ich dział faktur to zupełnie inna instytucja. Nigdy więcej umowy z nimi

  • Agregatoriusz

    Pan Autor tego wpisu pisze dla serwisu/bloga o nowych ciekawostkach, technologiach w elektronicznym świecie, a jednocześnie opłaca rachunki w „okienku” zamiast skorzystać z bankowości elektronicznej, przedłuża umowę w salonie zamiast przez serwis internetowy operatora i jeździ do salonu firmowego wyjaśniać sprawy zamiast zadzwonić na infolinie? :)

    • Jakub Tepper

      Touche! :))

  • Emi

    Ja też w najbliższym czasie mam zamiar rozstać się z Orange po 7 latach związku. Byłam w kilku salonach, dzwoniłam na infolinię… za każdym razem dostawałam inną informację. Chciałam zrobić rzecz niemożliwą, bo wykupić pakiet internetu!!! Czasami słyszałam że w Starym Mixie nie ma takiej możliwości, czasem że jest możliwość ale system się zawiesił i nie mogą mi tego aktywować, czasem (to jest najlepsze) „my bardziej jesteśmy salonem TP i nie mogę pani pomóc”. Raz dostałam też super propozycję „proszę sobie wziąć drugi numer na abonament”. Wniosek. Musi Pani czekać na koniec umowy, przejść na Nowego Mixa lub abonament i będzie internet. Nie dziękuję. Do widzenia ;)

  • rozowazaba

    Ja korzystam z usług Orange od bardzo wielu lat (kiedyś jeszcze Idea, zaraz po tym jak uruchomili ogólnopolski zasięg). Ale też już tracę cierpliwość. Liczą się szczegóły!

  • smUTny

    Faktycznie dziwna firma. Potrafią trzy cztery razy dziennie dzwonić z ofertą internetu radiowego. Informacja, że nie jestem zainteresowany ofertą nie dociera nigdzie. Ostatni telefon to jednak skandal. Sprzedawca na moje stwierdzenie, że nie jestem zainteresowany rozpoczyna słowotok, pozwalam mu się wygadać i stwierdzam, że dziękują ale już mam internet. Reakcja człowieka nieprawdopodobna… „to po ch@j mi czas zabierasz złamasie”.

  • Grzesiek

    Ja mam właśnie przepychanki z Orange w druga stronę. Chcę PODPISAĆ umowę i mam pod górkę :)
    Dlaczego? Ano dlatego, że umowę na ileśtam kart SIM podpisuje firma – spółka akcyjna, kapitał sporo milionów. Umowa niewielka, ale Orange żąda od firmy: NIP, REGON, KRS – to rozumiem, bo to są dokumenty uwierzytelniające firmę.
    Tylko dlaczego żąda jeszcze skanu dowodu Prezesa? Nie wierzy we wpis w KRS, który może w każdej chwili sprawdzić? Mam latać do szefa i prosić go o dowód osobisty, bo ktoś sobie wymyślił, że to, co wychodzi z KRS to może być sfałszowane? Normalnie kozik się w kieszeni otwiera.
    Nie chcą klienta? Trudno – nie będą mieli.

    • http://picasaweb.google.pl/wegrzyn.pawel Paweł Węgrzyn

      Żaden operator nie podpisze z osoba fizyczna, klientem indywidualnym, kontraktu na firmę, rozumiem, że chodzi o podpięcie telefonu pod konto firmowe.
      NIP, REGON, KRS – wszystko to jest dostępne online.
      To tak, jakbyś Ty miał firmę i nagle ktoś znajdzie ją w internecie i podpisze umowę na telefon, ba na firmę w której rzekomo pracuje, przepraszam, przecież posiadam dane!? Wtedy kogo obwinisz? Oczywiście, że operatora, który bez weryfikacji sprzedał umowę i iPhone’a 4S, a płatnikiem jest…;)
      Mam nadzieję, że troszkę wyjaśniłem;)

    • Michał

      W t-online jest tak samo. Telefon na firmę jest autoryzowany dodatkowo na osobę ‘szefa’. Ponoć w ten sposób w razie kłopotów będą ścigać dodatkowo osobę, a nie tylko firmę (a choćby i przez wpisanie na czarną listę).

  • Ogórek

    Proste. Operator nie chce u siebie klienta, który regularnie nie płaci, trzeba mu odłączać usługi, wszczynać windykację. Płać regularnie, a obok Twoich danych w systemie operatora nie będzie żadnych dziwnych dopisków, powodujących takie, a nie inne zachowania i brak jakichkolwiek sensownych propozycji utrzymaniowych. Od początku istnienia IDEA/Orange jestem u nich i NIGDY nie spóźniłem się z płatnością. Można? Można. Nie grozili mi działem windykacji, telefon nie okazywał się nagle głuchy. Po raz kolejny dostałem dobrą propozycję przy przedłużaniu umowy. A Ty uważasz się za kogoś, komu operator winien dozgonną wdzięczność i suweniry za wyciągnięty na maxa kontrakt na iPhone, przy czym kontrakt ten był, z tego co sam piszesz, wielokrotnie wystawiany przez Ciebie na próbę? Może kolejny iPhone za „złocisza”? Wolne żarty. Nie dziwie się takiej, a nie innej postawie operatora. Nie oczekuj kwiatów sadząc chwasty.
    Ciekawe któremu następnemu z operatorów pojedziesz z koksem jak Ci się umowa skończy. Pamiętaj, ze niewielu Ci ich zostanie później ;-)

    • smUTny

      Tak, a świat jest piękny i wszyscy Cię kochają. Jak podpisują „umowę” z innymi operatorami dzięki którym ograniczają konkurencję też są tacy cacy? Zdaje się, że tekst dotyczył tego jak działa system w sieci a nie tego jak traktują klienta, w każdym razie nie bezpośrednio. I uwierz mi, że systematyczne płacenie rachunków wcale sytuacji by tu nie polepszyło.

  • https://plus.google.com/u/1/104184185030275670702/ Maciej Oleksy

    dla mnie najważniejsza była dostępność hsdpa

    od niedawna mam Orange narzucony odgórnie,

    ich sieć to takie gówno, że szkoda pisać, debilne reklamy o kolesiu z penem na plaży, zrywa sygnał co chwila i to zdanie wielu ludzi używających internetu w orange

    tesknie za Plus. za era nie tesknie – miałem, play nie znam, ale z dostepem tez nie slyszalem najlepszych opinii

  • jarosław

    najlepiej usuwać niepochlebne komentarze zamiast wchodzić w interakcję z użytkownikami…Orange!!! – to zły kierunek!!!

    dopiero zacząłem korzystać i już nie mogę doczekać się końca współpracy…też tęsknię za PLUS…

  • http://imemo.pl Łukasz Ciastko

    Miałem podobna sytuację jakiś czas temu z Neostradą… Ta sama firma, ta sama „jakość”.

  • http://www.orange.pl Wojtek Jabczyński – Orange

    Jakub zauważył słusznie – czytamy Antyweba i jeśli możemy, staramy się pomagać.

    Żeby się nie rozwodzić za długo nad tematem: Jakubie, przepraszam. Faktycznie, Twoja historia jest nieprzyjemna i słusznie się irytujesz, że musiałeś poświęcić tak dużo czasu i energii z marnym skutkiem. Co prawda – tu lekki przytyk – gdyby wszystkie płatności spływały do nas w terminie, sprawy nie byłoby w ogóle ;) Niemniej – zawiniły systemy informatyczne po naszej stronie (jak sam napisałeś, dwa różne, które służą do obsługi różnych procesów – powinny się nawzajem aktualizować przy zmianie danych, ale raz na bardzo rzadko zdarza się, że następuje konflikt i wtedy pokazują różne informacje; pechowo trafiło na Ciebie), co wprowadziło w błąd pracowników, no a oni z kolei Ciebie. Czasem człowiek jest bezsilny wobec buntu maszyn (i nie piszę o Matrixie). Niemniej zgłosiłem to naszym informatykom. Może warto jakoś inaczej połączyć te systemy, żeby takich wtop nie było albo wymyślić jakieś inne, jeszcze lepsze rozwiązanie. Będziemy nad tym pracować.
    Rozumiem, że się na nas zdenerwowałeś, ale mimo wszystko namawiam Cię do pozostania w Orange. Na pewno odezwie się do Ciebie w niedługim czasie konsultant od nas z propozycją dotyczącą przedłużenia umowy. Jeśli ją odrzucisz i postanowisz iść do jakiejś konkurencji – zrozumiem, choć będzie szkoda. Jak sam napisałeś, już parę lat jesteśmy razem. Nieporozumienia się zdarzają w każdym związku – ale lepiej je wyjaśniać, niż od razu zrywać :)

    Przy okazji dziękuję też za komentarze. Nie ze wszystkimi się zgadzam (np. @Konrad Kamil Baran – nie uważamy naszych klientów za głąbów), ale dla nas takie informacje to ważne źródło wiedzy, a nie żaden jad. I na pewno będziemy starali się wyciągać z tego konkretne wnioski. Wiemy, że są różne sprawy, które możemy w swojej działalności poprawić – i staramy się, żeby było lepiej. Mamy też świadomość, że to właściwie praca nieustanna, bo zawsze coś może działać sprawniej, ludzie mogą mieć większą wiedzę, jakieś procesy można upraszczać. Nie zawsze też wszystkie problemy uda się rozwiązać od ręki, bo nie zawsze zależą wyłącznie od nas, ale nigdy nie ignorujemy takich wpisów. Jeśli macie jakieś kłopoty z usługami albo z załatwianiem tematów, to oprócz chodzenia do salonów lub dzwonienia na BOK możecie też zgłosić je przez aplikację na Facebooku: https://www.facebook.com/orangepolska?sk=app_278559028851067.

    Pozdrawiam

    • Jakub Tepper

      Witam,

      Dzięki za komentarz. Przytyk pokornie przyjmuję – sprawa jest jasna. ;-)

      Na moje nieszczęście, nie zdążę już dziś do konkurencji pojechać, następna szansa w przyszłym tygodniu. Będziecie szybsi? ;>

      A, i dzięki za reklamę Waszego profilu na FB w klikalnym wątku! Good job! ;)

    • Piotr Oleksiak

      ja każdego miesiąca dostaję karne odsetki za zwłokę w płatności a rachunek przychodzi każdego miesiąca po terminie tej płatności…

      Kilkukrotnie dzwoniłem na infolinię. Terminu płatności nie mogą o 5 dni przesunąć i powinienem każdego miesiąca dzwonić się tłumaczyć by zwracali odsetki… inaczej nic się nie zdziałają.

      a gdy moja umowa na abonamenty się kończy za 3 miesiące to po 2 osoby dziennie do mnie dzwonią.

    • http://etechnika.eu Tomek

      Orange: To poprawcie od razu sprawdzanie stanu konta przez internet. W 80% przypadków jak wchodzę sprawdzić ile mi zostało minut w ramach abonamentu w bieżącym miesiącu to widzę komunikat, że w tej chwili nie można sprawdzić i mam spróbować później. HALO to jest główny powód logowania się do waszej strony. Sprawdzanie obecnego stanu konta i wysokość rachunku, a odkąd przekształciliście serwis z mini portal to jest tylko gorzej szybkością działania i jakością Waszej strony.

    • http://www.moose-design.pl/ Wojtek Jędrzejczyk

      Taa, jasne, akurat ta sprawa to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a normalnie to wszytko jest OK. Kogo Pan chce nabrać?

      Ja co prawda nie mam do czynienia z Orange ale z TP, ale ponieważ macie wspólne salony, a czekając na połącznie z nieudolnym konsultantem na błękitej infolini, trzeba na własny koszt wysłuchiwać reklam Orange, to chyba mam pełne podstawy do tego stwierdzić, że w zasadzie jesteście jedną firmą.

      Za każdym, dosłownie ZA KAŻDYM, razem kiedy mam do czyniania z TP, mam problemy przy nawet najprostrzych wydawałoby się sprawach.
      Niestety nie chcąc być odciętym od świata, musze kożystać z Neostrady, choć i serce i rozum podpowiada mi żeby tego nie robić.

      Nawet nie chce mi się pisać o tym ile czasu zajęło mi podłączenia neostrady w moim mieszkaniu, mimo faktu, że w mieszkaniu tym poprzedi właściciel miał telefon z TP i cała infrastruktura była podłączona, może być coś prostrzego? Mimo to podłącznie neostrady zajęło ponad miesiąc, i wystąpiła przy tym cała seria skomplikowanych problemów. Problemów, które cieżko sobie nawet wyobrazić osobie, która szczęśliwie nigdy wcześniej nie miała do czynienia z TP.

      Nie mniej jedank kiedy już wreście udało się dokonać prawie niemożliwego podłączenia, konsultanici z TP dzwonili do mnie kilkunastokrotnie z ofertą obniżenia rachunku za Neostradę (jak miło z ich strony).

      Ponieważ miałem samą neostradę bez telefonu musiałem płacić dodtkowo 29PLN za utrzymanie łącza. Oferta obniżenia miała polegać na tym, że TP miała mi uruchomić numer telefonu i go zawiesić, dzięki temu nie płaciłbym 29PLN za łacze, tylko 22PLN za zawieszoną linię.

      Za każdym razem odmawiałem uprzejmie konsultantom, bo wolałem już płacić te 7 złotych więcej, byleby tylko TP nie mogła u mnie już nic wiecej spieprzyć. Nistety TP nie było w stanie odnotować tego że odmówiłem im już kilkaniaście razy i uporczywie dzwoniło do mnie przyjamniej raz w miesiącu z tą samą ofertą.

      W końcu w swej naiwności i dla świętego spokoju ostatnio zgodziłem się na tą obniżenia, czego teraz bardzo żałuję. Czemu? Okazało się, że teraz dostałem fakturę, zgodnie z którą dalej płacę 29PLN za utrzymanie łącza, oraz dodatkowo 42PLN na telefon. Jak to możliwe? Mnie nie pytajcie, to pytanie do TP. Teraz walczę z nimi, tracąc swój czas i nerwy oby odkręcić tą całą sytuację.

      I niech mi ktoś powie, co ja jako klient mam sądziś o TP? Bo moim zdaniem można mieć tylko dwa zdania, albo TP do banda nieudolnych partaczy, albo banda naciągaczy i oszustów. W sumie to nie wiadomo co jest gorsze.

      Odradzam wszytkim korzystanie z usług TP oraz Orange.

  • Januszo

    Będzie historia z morałem ;) Moja dziewczyna miała ostatnio ciekawą przygodę z Orange. Chciała nowy telefon i tak się zdarzyło, że akurat tego dnia do niej zadzwonili. Super fajnie, jeden dzień na zastanowienie i następnego dnia decyzja, nowy telefon, mix, git. Jakoś następnego dnia miała dostać smsa od kuriera. Był jakiś długi łikend, cisza, potem kilka dni, cisza, nic. A sprawa miała być błyskawiczna. W końcu zadzwoniła do nich. Nic nie wiadomo. Okazało się, że chyba to firma zewnętrzna była. A tam tylko informacja, że anulowano. Co lepsze – nie chcieli powiedzieć dlaczego! Gdyby choć zadzwonili i powiedzieli, że pitu-pitu problemy i przepraszamy, ale nie, gdyby sama nie zadzwoniła, to by czekała do u****** śmierci. I oczekiwany morał – nie brać umowy z firm zewnętrznych. Najlepiej ze strony WWW Orange, Ci mają pełną odpowiedzialność. Morał wynika z tego, ale także z doświadczenia osobistego – telesprzedawcy :)

  • http://wp-games.pl puszaty

    Fajnie mieć dostęp do „dashboardu Antyweba”. Można mieć opoźnienia w płaceniu rachunków, potem napisać posta a sam rzecznik zainterweniuje by załatwić wszystko polubownie i „zrobić dobrze” pokrzywdzonemu. Dobrze wiedzieć, że w Orange tek mocny jest podział na równych i równiejszych. To bardziej uwaga do Orange, niż autora.

  • Wojtek Jabczyński

    puszaty w miarę możliwości pomagam wszystkim. Zapraszam na mój blog http://www.blog.tp.pl/wojciechjabczynski i facebook. Nie trzeba mieć wejścia na antyweb. Pozdrawiam

  • http://www.orange.pl Wojtek Jabczyński

    Jakub Tepper: Witam,Dzięki za komentarz. Przytyk pokornie przyjmuję – sprawa jest jasna. ;-)Na moje nieszczęście, nie zdążę już dziś do konkurencji pojechać, następna szansa w przyszłym tygodniu. Będziecie szybsi? ;>A, i dzięki za reklamę Waszego profilu na FB w klikalnym wątku! Good job! ;)

    Challenge accepted! ;) Choć realnie to będzie pewnie poniedziałek rano.

  • czytacz

    Jakub Tepper: Witam,Dzięki za komentarz. Przytyk pokornie przyjmuję – sprawa jest jasna. ;-)Na moje nieszczęście, nie zdążę już dziś do konkurencji pojechać, następna szansa w przyszłym tygodniu. Będziecie szybsi? ;>A, i dzięki za reklamę Waszego profilu na FB w klikalnym wątku! Good job! ;)

    Miały być studnie w Afryce i co? Już nie muszą?
    Już przyszedł rzecznik, pogłaskał po główce, potem się okaże, że do umowy dodadzą nowego iPhona za złotówkę i sprawa zamieciona pod dywan?
    Najpierw tryskasz żółcią na blogu, focha strzelasz i nagle taka zmiana?
    Trochę śmieszne zagranie.

    • Jakub Tepper

      Nie, z przyjemnością rzucę pani słuchawką. ;>

      Wersja alternatywna: spytam o studnie.

  • Pingback: Home.pl – czyli jak marną komunikacją psuć sobie reputację

  • hm

    Jakub Tepper: miłej pani asystentki w jednym z poznańskich salonów… Niestety ostatnio już chyba tam nie pracuje. :( Pani Jadwigo, gdzie Pani? ;)

    Może znajdzie ją Pan u konkurencji :]

  • Petrusz

    No dobra. Nie mam siły czytać wsztkich komentarzy więc odnosę się tylko do wpisu blogowego. Co prawda nie miałem aż tak traumatycznych przygód ale… Otóż też miałem przygody z Orange, co nie znaczy, że jestem niezadowolony z usług tego opreatora. Usługa Bussiness everywhere a później orange free były rewelacyjne. Kiedy kupiłem laptopa uznałem, że nie ma sensu przywiązywać go do kabla, a sieci wifi 6 lat temu było bardzo mało. Więc podpisałem umowę. To była rewelacja. Internet śmigał nawet na moim „rancho” w środku lasu. Później przedłużyłem umowę na bardzo korzystnych warunkach bez modemu. Także było rewelacyjnie. Ale tuż przed wygaśnięciem tej ostatniej umowy dzwoni do mnie konsultant i proponuje podwyższenie abonamentu, to rozumiem, bo okres promocyjny się kończy, ale limit 1GB… Dodam, że wykupiłem abonament 4GB plus 1GB w ramach promocji… Pytam niedorozwoja (szkoda, że nie nagrałem tej rozmowy, Maciek z Klanu to drobny pikuś), co dostanę w zamian? Nic. Ani modemu, ani większego limitu danych, ani nawet większej szybkości. Więc poinformowałem pana, że rezygnuję z umowy. Oczywiście przez telefon nie można zrezygnować z umowy. Trzeba się pofatygować do salonu. Wyjaśniam, że zawierałem umowę przez internet i takoż ją przedłużałem. Wtedy Orange stać było na kuriera. Przy rozwiązaniu umowy już nie. Dodam jeszcze, że oprócz tego mam kilka normalnych, telefonicznych numerów w Orange. I w przeciwieństwie do autora miałem tylko dwa opóźnienia w opłacaniu rachunków, ale to przez stażystkę…

    • Petrusz

      Dodam jeszcze, że ów konsultant, zresztą nie jeden, uparcie twierdził, że mój limit danych to tylko 1GB…

  • Kluska

    Hasło: „to wina systemu” powala mnie od zawsze. Kiedyś była winna komuna. Ale ad vocem i wyboru operatora: Play = no more tears (polecam po korzystaniu z operatorów w PL począwszy od Centertela ). Pomimo, iż jakość wsparcia „technicznego” nie jest na najwyższym poziomie w Play, ale trzymam kciuki – może kiedyś się nauczą.

  • Paweł

    Mam teraz bardzo podobną sytuację z Orange. Od dwóch miesięcy próbuje przedłożyć umowę i totalnie nie mam takiej możliwości. Nie żeby było coś zaległe..po prostu system mi na to nie pozwala i nikt z Orange nie jest mi w stanie wyjaśnić z jakiego powodu. Rozmawiałem z nastoma konsultantami i dalej nic. Jak takie firmy mogą wciąż istnieć na rynku?! :/

  • http://www.birula.net joahim

    Geny TPSA się ujawniły… Dwie bazy danych, nie wie lewica, co czyni prawica itp.
    Skąd ja to znam?

  • herakles

    Ale dinozaur! :D

    Pewnie przelewy i rachunki płacisz na Poczcie? No men, nie rób se jajec – szkoda czasu, zdrowia i energii.

    A Pomarańcza ssie, też kilka lat temu zrezygnowałem – wtedy obsługa klienta była porażką, widzę, że przez ten czas nic się nie zmieniło ;)

  • http://www.jakec0.blogspot.com/ Waldemar Bulkowski

    Nie chce mi się czytać tych wszystkich komentarzy, bo pewnie 99% to wylewanie żali na sieć, w której aktualnie się jest. Ale wydaje mi się, że Antyweb nie powinien być miejscem do takich wpisów. Owszem, dotyczy to niby technologii, która nas interesuje ale w tym przypadku odnosi się do trochę innych spraw – więcej tu prywaty…
    Taki wpis jest bardzo przydatny – ale nie tu! Bardziej jakiś blogach konsumenckich.
    A żeby się wyróżnić – i piszę to szczerze – od 2002 roku jestem w jednej sieci, z jednym numerem i bardzo sobie chwalę. Raz był problem, ale moją reklamację uwzględniono szybko i w ramach przeprosin dostałem ładny rabat (wtedy 60 darmowych minut na 3 miesiące, ale… miesięcznie miałem 10 darmowych minut – teraz to brzmi śmiesznie).
    Innym razem przy przedłużaniu umowy poprosiłem o rozmowę z osobą na wyższym stanowisku i dostałem o wiele lepsze warunki…
    Więc jednak można być zadowolonym ze współpracy z operatorem…

  • Rafał Lysik

    Wojtek Jabczyński – Orange</(…)
    Żeby się nie rozwodzić za długo nad tematem (…)

    Czy wy wiecie co mówicie? Miało być krótko,a napisał Pan 2418 znaków.Tak samo wasi ludzie jak dzwonią to bez dechu czytają chyba całą kartkę, mimo, że mało kto chce tego słuchać.Dość chamskiego traktowania ludzi i złodziejskich praktyk!

  • Sebastian

    ja się tylko podlinkuję z moim problemem z orange. ,D

    https://plus.google.com/u/0/103309367351579425373/posts/1sfe8NF521v

    dodam tylko, że jak przesyłka wróciła do orange to nie wysłali jej ponownie tylko dali komuś innemu, a ja czekałem na swoją kolejne 3 tygodnie.

  • Danbec

    Hmmm a ja bym poprosił o pomoc UKE, operatorzy mają do nich jakiś respekt – i w gruncie rzeczy pomogli mi parę razy, (np. z Oragne, któremu już podziękowałem).

  • Wojtek

    „za każdą bezsensowną wizytę klienta Orange w salonie – jedna studnia!”
    no nie, najpierw umierają z pragnienia, teraz się potopią

  • http://www.jakec0.blogspot.com/ Waldemar Bulkowski

    Hehehe, zaraz pewnie ktoś stwierdzi, że jestem pracownikiem jakiejś firmy telekomunikacyjnej :)
    No, ale nie mogę się powstrzymać – tyle uwag krytycznych, że aż mi żal.
    Więc ja znowu coś pozytywnego…
    Z TP SA korzystam od daaaaaawna. Zarówno Neostrada, jak i telefony stacjonarne. Zarówno w firmie, jak i w domu. I właściwie cały czas jest bardzo dobrze!
    Owszem, dawniej różnie bywało z neo, zdarzały się większe awarie, ale od kilku lat (odpukać) jest naprawdę ok. Drobne awarie (wiadomo – zawsze może coś się zdarzyć) usuwane są bardzo szybko.
    Jedyne, co mnie wkurza mocno to brak możliwości zadzwonienia na Błękitną Linię z komórki na inny numer niż ten, za który muszę płacić… A tak zeszłyby tylko minutki z abo…

    • Mateusz

      Drogi panie Waldemarze!
      Też mam TPSA. Muszę powiedzieć, że to nie był wybór mój tylko to była jedyna możliwość ze względów zamieszkania.
      PLUS:
      Szybka zmiana ip podczas oglądania filmów na megavideo.com
      MINUSY:
      1. płatna infolinia.
      2. położono mi kabel, którym nie pójdzie więcej niż 6 mega. (Brak możliwości zwiększenia).
      3. cena! za 6 mega 59 złoty ;O! W kablowej w Toruniu za tą kwotę ok. 16 mega.
      4. dzwonię na infolinię (nic się nie dowiaduję), za 30 minut jest po mnie karetka bo mnie szlak trafił.

  • Mateusz

    Byłem ostatnio w salonie Orange. Mam telefon na kartę! (Haha) i pytam się miłego człowieka w koszuli „Synu, jak mam zrobić, żeby widget poczty na Android w Htc Cha Cha działał, bo nic nie pomaga z waszych pakietów, a potrzebuje na bieżąco mieć tą pocztę więc Synu pomóż!” Normalną reakcją było, że się śmialiśmy ale tzw. Synu powiedział, że jak mam telefon na kartę to takich opcji nie ma. Podobno nawet nie ma w ofercie abonamentowej. Synu stwierdził, że mogę przejść na Orange Free i przekładać kartę z telefonu do netbooka albo przejść do Play i mieć to wszystko na kartę oraz swój numer. Nie uwierzyłem Synowi i poszedłem sprawdzić. Morał opowieści – Synu miał rację.

  • leonsjo

    ja od abonamentów trzymam się z daleka – tylko prepaid – zrywam kiedy chcę i na sąsiada anonimowy donos mogę zrobić :-)

  • Pingback: Dlaczego zrezygnowałem z Orange – epilog

    • Paweł M.

      Witam wszystkich!
      Pozwolę sobie dołożyć swoją historię. Z Orange jestem nie pamiętam od kiedy (jeszcze od czasów Idei). Prowadzę firmę, mam 3 abonamenty, kilka prepaidów (ale to się nie liczy). Rachunki w wysokości 400-500zł opłacam regularnie.
      I co? I postanowiłem przedłużyć umowę na jednym z numerów! Co gorsza- postanowiłem to zrobić przez internet. Oferta widoczna na stronie była już od jakiegoś czasu, więc mówię – czemu nie? No i się zaczęło…
      Był 25.11.2011. Wybrałem ofertę, telefon, klikam DALEJ… I nic się nie dzieje. Ale zdarza się, czasem coś szwankuje. Trudno. Spróbuję później, na innym komputerze. To samo.
      28.11 – dzwonię na 510700700. Rzeczywiście, numer jest uprawniony do przedłużenia (umowa kończy się 8.02.2012), jest jakiś błąd, do jutra zostanie usunięty. OK, super, dzięki. Pan nazywa się Marcin F. i osobiście dopilnuje bla bla bla… i zadzwoni i wyśle smsa i w ogóle…
      29.11 – brak kontaktu, brak rozwiązania. Trudno, masa pracy, mało czasu. Zaczekam.
      1.12 – dzwonię na 510700700, nikt nic nie wie, przełączają mnie na infolinię. Pan Grzegorz P. nie zna problemu, ale w systemie ma informację, że pan Marcin F. ma ustawiony kontakt ze mną na 2.12. No dobra, pewnie nie zadzwonił, bo ma dużo pracy. Na wszelki wypadek pan Grzegorz przyjmuje zgłoszenie, numer wysyła mi smsem.
      2.12 – brak kontaktu. Dzwonię. Tak, oczywiście, mamy „problem globalny”, ale w systemie jest informacja, że pan Marcin ma ustawiony kontakt ze mną na 4.12. Jaka cholera? Miał przecież dzwonić 2.12. Ale nic, skoro jest gotów zadzwonić do mnie 4.12 – w niedzielę – to proszę bardzo.
      5.12 – brak kontaktu. Dzwonię. Powtórka z rozrywki – nikt nic nie wie, „problem globalny”… Skoro problem globalny i 5 milionów użytkowników nie może przedłużyć umowy – to czemu nie ma o tym słowa w internecie, ba! – na stronie Orange? Ściema jak nic.
      6.12 – przy okazji zakupów w markecie odwiedzam salon Orange. Pani nie pomoże, bo to nie jest taki salon-salon, tylko oni bardziej neostrada, internet, abonamencik – nie pomoże. Proszę odwiedzić salon firmowy, oni pomogą.
      7.12 – odwiedzam salon firmowy. W systemie widać, że oferta jest zablokowana. Nie, poważnie??? Pan (nie zanotowałem nazwiska – salon Wrocław Renoma) nic nie może zrobić. Ale sprawę prowadzi pan Marcin F., który ma ustawiony kontakt ze mną na 9.12. Poważnie??? Pan Marcin zawsze ma ustawiony kontakt ze mną na za 2 dni…
      8.12 – został tylko czat z konsultantem – bardzo miła pani (sądząc po zdjęciu) nic nie potrafi pomóc.
      9.12 – brak kontaktu.
      12.12 – dzwonię na infolinię. Pan Sebastian W. powtarza schemat znany mi od ponad 2 tygodni. Ja – poirytowany, zaczynam tracić cierpliwość. On – wkurzony, że śmiem coś od niego chcieć – nie może sam zakończyć rozmowy, więc stara się nic nie mówić. W końcu przełącza mnie do wiecznie zajętego pana Marcina, który tym razem sugeruje złożenie reklamacji. Zaniemówiłem… To co do cholery ja robię przez ostatnie 2 tygodnie? Aha, zgłaszam problem techniczny, a nie reklamację (sic!)… Proszę się nie martwić, reklamacje rozpatrujemy ustawowo w 30 dni, ale w tym szczególnym przypadku może uda się w 7…
      13.12 – siedzę i piszę tego posta i zastanawiam się, czy Play zapłaci za mnie 700zł z tytułu wcześniejszego rozwiązania wszystkich moich umów z Orange?
      Panie Wojtku – czy to naprawdę tylko przypadek? Może jest Pan władny do tego, żeby skłonić kogoś kompetentnego do kontaktu ze mną? Lubię Orange, przywiązałem się, większość moich współpracowników z niej korzysta. Ale moja cierpliwość jest na wyczerpaniu…

  • http://www.blog.tp.pl/wojciechjabczynski Wojtek Jabczyński

    Paweł M. mój e-mail to: wojciech.jabczynski@telekomunikacja.pl Proszę wyślij do mnie opis z niezbędnymi danymi. Postaram się pomóc. Pozdrawiam

  • kamil

    Teściu po chyba 10 latach abonamentu na firmę w IDEA/Orange (kilka telefonów, rachunki około 300-500zł) olał ich bo, w Playu na dzień dobry dostał znacznie korzystniejsze warunki.
    Ta firma ewidentnie ma w #$%@! przedłużających…

  • Stanisław

    Orange to dobry operator, praktycznie nic do nich nie mam, ale żeby nie można było zamówić karty micro-sim bez wychodzenia z domu to już jest porażka. Trzeba tracić czas i pieniądze na paliwo, a w salonie może się okazać, że micro-sima dla twojego numeru nie ma. No i jeszcze wymiana tania nie jest. Póki co jakoś sobie poradziłem z przycięciem karty sim i narazie działa. Pozdrawiam

  • MDW

    Gdybym miał kilka godzin wolnych to opisałbym walkę z Play. To dopiero jest trauma. Po kilku miesiącach wreszcie wyszło na nasze. Ale to się nie opłacało zupełnie. Tyle szarpaniny, kilkanaście rozmów z ludźmi, którzy nie mają mózgów i nie potrafią przeczytać jednego zdania ze zrozumieniem. Do tego maksymalna oragancja. Na odpowiedź maja 30 dni i każda odpowiedź przychodziła 29 dnia. To sprawiło, że wszystko trawało miesiące. Wracamy do Orange z podkulonym ogonem. Tam był raj.

  • Zeetopr3

    Orange nie takie numery wykręca ludziom. Do mnie zadzwonili z 2 propozycjami. Pierwsza typowo związana z abonamentem a druga związana z ubezpieczeniem. Jak się okazało Orange automatycznie właczył mi to ubezpieczenie w kwocie 17zł, które zamierza mi dołączać do faktury od następnego okresu rozliczeniowego na co ja nie wyrażałem żadnej zgody. Pani poprosiła mnie o adres aby wysłać stosowane dokumenty. Nie zgodziłem i nie podałem adresu. Czekam na kolejną fakturę czy ta kwota zostanie doliczona. Już wiem, że nie przedłuże z nimi umowy bo takie oszustwo w stosunku do klienta to megaprzeasada. Jeśli myślą że tym przytrzymają mnie w sieci to sie bardzo mylą. Jęsli ktoś chce więcej przeczytac o tych praktykach to proponuje poczytać cały wątek na forum: http://www.telepolis.pl/forum/viewtopic.php?t=24304