Jest to tekst Jacka Artymiaka, który tworzy serwis texy.co

W moim poprzednim tekście napisałem, że hosting w chmurach albo jak wolą komentatorzy – serwery wirtualne są dobrym narzędziem do eksperymentów z konfiguracją oprogramownia i sprzętu, który ma stanowić serwerowe zaplecze startupu.

Zdania nie zmieniłem, bo możemy spierać się o terminologię, ale trudno jest spierać się o to, że możliwość uruchomienia serwera o 3:00 nad ranem bez wychodzenia z domu jest atrakcyjna.

Oczywiście zdaję sobie sprawę tego, że startupy lub pracujący w późnych godzinach nocnych NIFOK admini to dość wąska grupa docelowa, ale nie tylko oni mogą skorzystać na stosowaniu serwerów wirtualnych. Zanim przedstawię w kolejnym tekście obiecany wcześniej przegląd oferty hostigu „w chmurkach”, pozwolę sobie zaprezentować kilka z życia wziętych przykładów, gdzie serwery wirtualne sprawdzają się doskonale.

Serwery wirtualne mogą pomóc skrócić czas potrzebny do realizacji projektów w korporacjach lub innych instytucjach o rozbudowanej biurokracji posługujących się znienawidzonymi przez pracowników systemami zamówień publicznych, przetargów i innymi scentralizowanymi systemami zarządzania zasobami (czytaj: kasą) tłamszącymi w zarodku jakąkolwiek innowację.

Sam miałem okazję uczestniczyć w takich projektach, gdzie zamówiony sprzęt docierał na miesiąc przed planowanym zakończeniem projektu, a w międzyczasie musieliśmy radzić sobie „jakoś” posługując się sprzętem ukradzionym (za zgodą kierownika projektu) z korporacyjnego magazynu sprzętu przeznaczonego do recyklingu.

Musiałem też kupować sprzęt za własne pieniądze aby móc zrealizować szkolenie w centrum obliczeniowym klienta (firma z branży petrochemicznej), bo organizator zapomniał złożyć zamówienie na kilka komputerów, kabli i routerów, a wyciagnięcie czegokolwiek z magazynu musi przejść przez dział obsługi technicznej, który dostarcza zamówiony sprzęt w ciągu dwóch tygodni… mówimy tu o przeniesieniu kilku paczek sprzętu przez ulicę z jednego budynku do drugiego.

Gdybym mógł skorzystać w tych przypadkach z serwerów wirtualnych mógłbym takie projekty kończyć na czas lub przed czasem.

Podobne problemy mają instytucje edukacyjne, szczególnie te kształcące studentów na kierunkach informatycznych. Zawsze brakuje tam sprzętu dla studentów, a serwery wirtualne doskonale nadają się do tymczasowego uruchomiena środowiska do szkoleń i prób, bo każdemu studentowi czy każdej grupie można przydzielić odpowiedni serwer bez konieczności kupowania drogiego sprzętu. Co więcej, każdy błąd jest łatwy do naprawienia, bo uruchomienie „czystego” serwera trwa kilka minut.

Zarówno korporacje, jak i instytucje rządowe czy edukacyjne mogą dzięki „chmurze” jednocześnie lepiej zarządzać pieniędzmi i szybciej wdrażać potrzebne im rozwiązania. Zamiast kupować komputery z dużym opóźnienem od dostawców, którzy nie zawsze uczciwie wyceniają oferowany sprzęt, mogą kupować hosting hurtem i dzielić kupione zasoby wedle potrzeb wewnętrznych. Mogą też tworzyć własne serwerownie, które potem będą wykorzystywane jako własne „prywatne chmury”.

O takich i innych rozwiązaniach napiszę zgodnie z daną obietnicą już w przyszłym tygodniu.

Jacek Artymiak tworzy serwis texy.co

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • t__w

    „musieliśmy radzić sobie “jakoś” posługując się sprzętem ukradzionym korporacyjnego magazynu sprzętu przeznaczonego do recyklingu.”

    Da się ten sprzęt jakoś „ukraść”? Domyślam się, ze nie są to piętnastoletnie wraki, a skoro firma już ich nie potrzebuje… taki stary komputer np .do eksperymentów nie zawadzi.

  • Andrew wersja limitowana

    Tylko znów to samo, co to znaczy chmura?

    Dla mnie „chmura” kojarzy się tylko i wyłącznie z dużo droższą opcją.

    Obecnie jest wiele firm gdzie można zakupić serwery wirtualne/dedykowane, tak jak w chmurze praktycznie, jak coś jest nie tak to się odpala kolejny serwer w panelu i tyle, a load balancery i cała reszta automatycznie się ustawi.

  • Filip

    Czyli jedyny plus „chmury” czyli zwykłego dedyka to fakt iż możemy go mieć odrazu, a na sprzęt trzeba czekać. Może (odnośnie tych przykładów) wystarczy przypilnować zamówień!

  • http://www.pewu.org Piotr

    Tak zwany bul szit. Instytucja publiczna, na przykład szkoła… w jaki sposób ma rozliczyć fakturę pochodzącą z zagranicy? Jest z tym problem. W jaki sposób instytucja ma ZAPŁACIĆ za postawienie serwera za pomocą karty kredytowej albo PayPala? Niewykonalne, a nawet jeśli owa instytucja ma „służbową kartę płatniczą”, to aby z niej skorzystać trzeba trzech podpisów oraz dyrektora i księgowej w dobrym humorze.

    Nie jest to niewykonalne, ale wcale niewiele łatwiejsze niż zamówienie normalnego dedyka. Oczywiście tak długo jak nie wchodzimy z kwoty pretargowe… Zatem chmura dla instytucji państwowej, to nie jest dobry przykład.

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Rozumiem, że próbowałeś? Domyślam się, że raczej nie.

      Rackspace.com wystawia takie faktury bez problemu. Z VAT-em lub bez (podajesz NIP firmy). Ustawiasz to w panelu użytkownika.

      Każdy kierownik w zchodnich korporacjach ma kartę firmową na wydatki związane z pracą. Da się załatwić i się załatwia, nawet jeśli płacę moją prywatną kartą to przynoszę dokładne rozliczenie do księgowej i dostaję zwrot.

  • http://niute.ch niu tech

    Ale bzdurne przykłady w tym artykule! Korporacja, która nie ma wolnych zasobów sprzętowych? Ani lokalnego devserwera (fizycznego)? Albo uczelnia informatyczna, która nie ma swojego serwera shellowego/webowego? Niemożliwe, nawet w moim liceum były 3 serwery!
    A przecież wystarczy nawet jedna solidna maszyna i odpowiednio skonfigurowane usługi (ssh, git, http, mysql, etc). Ewentualnie prywatna chmura (najlepiej open source), żeby prywatne dane nie wychodziły na zewnątrz.

  • rza

    Tylko z tymi wirtualkami to jeszcze trzeba się liczyć z tym, że droższe = lepsze ;) na tanich I/O jest tak marne że ledwo da się coś uruchomić, a droższe są w takich cenach że taniej jest kupić dedykowany serwer (które również dostępne są w ciągu godziny, a nie dni).

  • http://banasiak.me bns

    Argumenty śmieszne.
    Coraz więcej organizacji, firm ma parę(naście) pożądanych maszyn a na nich swoje ESX, XENy (własną „chmurkę”) i paroma kliknięciami klonuje, tworzy maszyny wirtualne w parę minut. Więc nie potrzebuje kupować protez w postaci VPS.

    W ogóle ten termin „chmura” mnie irytuje. Modne nazywanie rzeczy, które już istnieją od dawien dawna. Niedługo będzie się mówić, że ma się pocztę w „chmurze” ;/