46

Jest nowa moda na Twitterze – Iran czyli bądź zielony!

Popierasz demokracje – czytałeś o sytuacji w Iranie – zrób się na zielono na znak poparcia. Oto nowa akcja społeczna na twitterze, nie wiem od kiedy dokładnie trwa. Jestem natomiast więcej niż pewien, że połowa z zielonych na Twitterze (których według strony helpiranelection.com jest ponad 160 tysięcy) nie ma pojęcia co się dzieje w Iranie, a jeszcze mniej wie gdzie leży ten kraj i kto obecnie jest u władzy. […]

Popierasz demokracje – czytałeś o sytuacji w Iranie – zrób się na zielono na znak poparcia. Oto nowa akcja społeczna na twitterze, nie wiem od kiedy dokładnie trwa. Jestem natomiast więcej niż pewien, że połowa z zielonych na Twitterze (których według strony helpiranelection.com jest ponad 160 tysięcy) nie ma pojęcia co się dzieje w Iranie, a jeszcze mniej wie gdzie leży ten kraj i kto obecnie jest u władzy.

No ale mamy zieleniącego się twittera



choć i tak niektórzy mylą Iran z Irakiem

to i tak wiadomo o co chodzi

i wiadomo jak się skończy

ale póki co w mikro skali mamy zielony Iran nawet w PL (choć ilość angażujących się jakby mniejsza)

Wybaczcie mój ironiczny ton ale zawsze uważałem, że albo się coś robi na poważnie albo w ogóle. Kolorowanie obrazków na Twitterze nie jest poparciem dla nikogo, re twittowanie czy blipowanie o Iranie również nikomu nie pomoże. I nie dobrze jest kiedy swoją wiedzę o całej sytuacji opiera się jedynie na tym co piszą na twitterze, blipie czy innym mikroblogu – bo może okazać się, że wcześniej nas ten temat nie interesował, kiedy pisała o tym tradycyjna prasa (i na kogo się wtedy wychodzi?).

  1. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    Apropo czepiania się… („blogaskowa rewolucja”)
    Zebrać informacje można w rózny spsób, dowodząc że stare media były wczesniej niż nowe. Zależy jaką miara się mierzy i jakie informacje porównuje.

    Kpić można, ale to twitter, media społeczne są katalizatorem tego co dzieje się w Iranie. Stare media jesli nie potrafia czegoś zrozumieć, po prostu pomijają temat, albo piszą/mówią o innych aspektach sprawy. Albo po prostu wyciszyły temat na początku. Lepiej czasem pobeczeć jak barany, niz dorabiać story.
    http://www.readwriteweb.com/archives/dear_cnn_please_check_twitter_for_news_about_iran.php

  2. Sebastian Matyszczak napisał(a):

    To raczej takie „pospolite ruszenie”. Masz rację, Grzegorzu, mówiąc, że niektórzy nie wiedzą gdzie leży Iran, ba zastanawiam się, czy czasami niektózy właśnie się nie dowiedzieli, że takie państwo w ogóle istnieje!

  3. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    @Jacek Gadzinowski


    Jacek – cytujesz kolesi którzy każde pierdnięcie (za przeproszeniem) na twitterze uważają za trzęsienie ziemi, a wszystko co jest związane z tym serwisem przyjmują bezkrytycznie za dar boga.

    Przejrzałem Twittera i dla mnie to co jest na temat Iranu to mieszanina newsów z prasy i wołania o to, że tak nie wolno. Naprawdę przejrzałem dziś sporo wpisów i nie znalazłem jakoś tej tajemnej i unikalnej wiedzy o tym co się dzieje.

    Rozumiem, że jak ktoś napisze, że jest na ulicy w iranie to zaraz jest to święty news którego nie mają wszyscy dziennikarze na świecie. Dziennikarze też nie siedzą za każdym zakrętem i nie skomentują każdej sytuacji – ale naprawdę nie da się czytać i rozumieć relacji z twittera – a przynajmniej ja nie umiem.

  4. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    @Grzegorz
    Dlatego zapoznaje sie z czyms takim, http://iran.twazzup.com/
    Nie przegladam, setek twittow bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Tu tez potrzebna jest selekcja. Twitter to tylko wyrywek tego co dzieje sie w aspekcie sprawy – sa inne wazne zrodla: youtube, flickr, facebook. Tu tez trzeba dokonywać selekcji. Co sie zmieniło, albo co jest waznym w sprawie?

    Ze masz całe spektrum opinii, zdjec, filmow. To ty wybierasz co i kiedy chcesz obejrzec, przeczytac (nie potrzebujesz mediow ktore sa juz w historii gdy cos dzieje sie TERAZ). Dla ludzi na miejscu, te narzedzia to na ta chwile jedyne narzedzia porozumiewania sie. Taka analize chcialbym zobaczyc od starych mediow. A nie newsy o paradzie labradorow, żarciu pokrzyw czy inne mniej istotne sprawy.

  5. Artur napisał(a):

    To co się tam dzieje jest okropne, sami zobaczcie:
    http://www.youtube.com/watch?v=npdISZUtdmU

    YT uruchomiło nawet kanał http://www.youtube.com/citizentube?feature=ticker

    Prawda jest taka, że my pomóc im fizycznie za bardzo nie możemy.

  6. Radek Zaleski napisał(a):

    @Jacek

    znowu…

    1) „Tu tez potrzebna jest selekcja. ”

    Kto jej dokonuje? Gdzie się ona odbywa?

    2) „To ty wybierasz co i kiedy chcesz obejrzec, przeczytac ”

    Ale skąd wiesz na jaki temat? Kiedy zacząłeś się interesować Iranem? Wg mnie 14 czerwca – 2 dni po wydarzeniach. Tygodnie po doniesiach „starych mediów”, że może być tam różnie.

    3) „Taka analize chcialbym zobaczyc od starych mediow. A nie newsy o paradzie labradorow, żarciu pokrzyw czy inne mniej istotne sprawy.”

    Ta analiza była i jest, co udowodniłem notką na blogu.

    Wybacz, że wolisz klikać na labradory, zamiast na wieści Iranu. Na infantylnych czytelników żadne medium nie poradzi.

    czepialski.pl

  7. Jan napisał(a):

    Zgadzam się z komentarzem Grzegorza. Może tu chodzi po prostu o złudzenie informacji „z pierwszej ręki”, z samego źródła wydarzeń, które niby pojawiają się bez żadnych opóźnień. Za każdym razem jak gdzieś czytam o wyższości w takich momentach mediów społecznych a’la twitter nad dinozaurami jak CNN, to ręce mi opadają. Na twitterze można znaleźć nieweryfikowalne, chaotyczne albo skopiowane z mediów tradycyjnych „tweet’y” do 120 znaków, nie newsy nad których rzetelnością pracuje sztab dziennikarzy i ekspertów. Co mi z tego „TERAZ”, ze co 5 sekund mogę przeczytać, że ktoś podobno rzuca kamieniami albo ktoś usłyszał strzały. Obawiam się, że ta „natychmiastowość” to pozorna przewaga nad wartością prawdziwego trochę „opóźnionego” newsa.

  8. Asen napisał(a):

    A propos czepiania się – dobijcie swoim rozsądkiem resztę wrażliwości na tym świecie a starość spędzicie w domu starców.

  9. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    @Radek
    – selekcji dokonuje czytelnik, widz. I to jest ten przewrót kopernikanski.
    – zajmuje się tematem nowych mediów/narzedzi social networks, nie polityki. Nie prowadze analiz wyborczych. Pisałem o tym u ciebie na blogu.
    – nie mowie o klikaniu, mówie raczej o mechanizmach jak mało istotne informacje, infantylizacja i tabloityzacja zabija media.

    apropo posta z 00:12
    – czy zauwżyłeś jak wiele informacji jest: cytatem/filmem/zdjeciem z serwisów społecznych albo cytatem z @?

    Wiesz czego mi brakuje? Tego co jest esencja mediów, analiz, głebszego spojrzenia, rozmów ekspertów z róznych dziedzin. Może jest ich za mało, może giną w zgiełku innych informacji, może sa zbyt mało eksponowane.

  10. vandalizmo napisał(a):

    Nie widzę w tym wiele dziwnego. Zwykłe plotkowanie jak wszędzie. Większość na żywo też pewnie ze znajomymi pogada jak to strasznie w tym Iranie i że tak nie wolno i nic więcej nie zrobi. A, że od razu robi się z tego akcja/moda…

  11. Radek Zaleski napisał(a):

    @Jacek

    Najpierw piszesz, że selekcji dokonuje widz. A w ostatnim zdaniu narzekasz „że informacje są zbyt mało eksponowane”.

    To jakiej selekcji dokonują ludzie na Twitterze, skoro tam nie ma żadnej ekspozycji?

    Ja wiem jakiej.

    Jej imię to Ashton Kutcher.

    Szukałeś PRZED wyborami informacji o Iranie? Odpowiedz uczciwie. Stare media Ci informacje o tym kraju serwowały regularnie. Ba, podtykały pod nos, drukując je w papierze i kładąc w kiosku obok. Ale dokonywałeś wyboru – nie czytałeś. Obudziłeś się 2 dni po fakcie. Tygodnie po starych mediach. Nawet nie skorzystałeś z Googla, żeby sprawdzić, czy coś Ci nie umknęło (np. zapowiedź protestów z 10 czerwca). #twitterfail?

    ad post 00:12

    No właśnie. To skąd Polacy dowiedzieli się o wydarzeniach w Iranie? Z Twittera czy z Gazeta.pl?

    „nie mowie o klikaniu, mówie raczej o mechanizmach jak mało istotne informacje, infantylizacja i tabloityzacja zabija media. ”

    Oczywiście, nie ma tego w „social media”.

    Aaaaashton Kuuucher!

  12. Asen napisał(a):

    Media traktują internet jak firmy, które udostępniają darmowe usługi. Czytelnik się nie liczy, otrzymuje taki ochłap na jakiego zasłużył nie płacąc. Każdy chwyt żeby go przyciągnąć i sprzedać reklamodawcy (faktycznemu klientowi) jest cenny i wart nagrodzenia.
    W prasie drukowanej jest jeszcze element płacenia i śmieciowych wiadomości jest mniej, ale internetowe odpowiedniki zajmują się tylko generowaniem odsłon (przy okazji w tle wklejając parę wartościowych eksperckich tekstów) bez kapitalików i nie na czołówce.

  13. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    @Radek
    Zgadzam sie, widz/czytelnik dokonuje selekcji – zakupem, klikiem, pilotem TV.
    W Twitterze nie ma selekcji, ekspozycji? Sorry, ale tam dokładnie to jest… nie wiem jak korzystasz, ale ja dokonuje starannie selekcji. Argumenty dot. „Asthon Kuther” sa zupełnie nie na miejscu. Moge to samo powiedzieć o tych mediach tradycyjnych, które dostają spazmów na widok celebrytów.

    Radek, ja nie pisze o polityce, co juz wielokrotnie pisałem. Interesuje sie tematem social media, networks. A to pierwsze dwa dni pokazały jak zachowywały sie tradycyjne media, z przywołanym wczesniej CNN.
    Moja wiedza na temat Iranu i jego ostatnich 50 lat pochodzi nie z gazet, internetu…ale dużo wczesniej z miejsc gdzie nabyłem wiedze. Wiec, nie Twitter i tradycyjne media – był miejscem skad zobaczyłem ten kraj.

    Polacy skad sie dowiedzieli? Po czesci z wielu mediów na raz…
    Tabloityzacja? Radku jest wszedzie, i w nowych i starych mediach. Ale jesli stare media chca pretendować do miana najbardziej opiniotworczych, wywazonych i analitycznych to do czegos zobowiazuje. Mniej pokrzyw, labradorow, newsow o niczym – wiecej analiz, poglebiania newsów i bedzie to o co wlasnie chodzi. O to by istniał ekosystem, uzupełnianie się wzajemne.

  14. Radek Zaleski napisał(a):

    „Sorry, ale tam dokładnie to jest… nie wiem jak korzystasz, ale ja dokonuje starannie selekcji.”

    Dzisiaj podałeś linka pewnej strony. Rozumiem, że podlegała ona selekcji. Ja na niej znalazłem coś takiego. Nawet obrazek zrobiłem:

    http://czepialski.blox.pl/resource/12345.jpg

    Nice!

    Stare media nie muszą do niczego pretendować. To one są opiniotwórcze. To z nich dowiedziałeś się, że w ogóle są wybory w Iranie. To dzięki nim wiesz, że ten z brodą jest zły, a ten drugi (ten od Twittera) dobry. To dzięki tym mediom 99% userów Twittera dowiedziało się co to jest w ogóle Twitter. A następnie wiedzieli, w którą mordkę kliknąć, żeby mieć newsfeed z Iranu (ale taki po angielsku, bo ten w farsi to nudny. I mało obrazków).

    Wyborcza w niecałe 24h po wydarzeniach miała relację z miejsca wydarzeń. Inne media również. Nie dotarłeś do tych relacji, bo nie potrafisz dokonać selekcji. Nie chce Cie się, bo nie interesujesz się w ogóle Iranem. Interesowałeś się tylko CNNem, bo napisali o nim na… Twitterze. Prawda? Dlatego Twój zarzut o słabości CNN jest dosyć słabo ufundowany. Ale na pewno wygodny.

    Ostatnie zdanie… Zapewniam Cię, że już teraz na Twitterze jest więcej informacji o niczym niż stare media kiedykolwiek wyprodukują.

    Rozumiem jednak, że nie możesz się powstrzymać przed czytaniem tych bzdur na portalach/w gazetach/w TVN. Tym samym udowadniasz siłę starych mediów – często coraz głupszych, infantylnych, po prostu słabych.

    Ciągle wielokrotnie potężniejszych i relewantnych społecznie niż Twitter.

  15. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    @Radek
    Oj, oj… CNN ogladam codziennie na zmiane z innymi TV newsowymi. Wiec nie był to trafiony argument. Nie mnie rozstrzygać, który jest dobry a który jest zły (z broda czy ten w okularach = oboje z podobnej bajki, zapoznałem się z ich przeszłością). Waznym dla mnie jest czy to co ma być opiniotwórcze (media), zbliza sie poziomem do tego: http://www.youtube.com/watch?v=3Q2EPKKVrqI

    Ten wspomniany CNN mimo swojego spoznienia, odrobil straty. To na nim moglem zobaczyc 3-4 dni pozniej analizy, rozmowy z ciekawymi eksperami czy politykami, z roznych bajek. A w Polsce, co dostalem poza wklejaniem newsow, fotografii, filmow z YT i malo poglebiona analiza?

    Twitter i media społeczne istniały sobie dużo wczesniej niż zauwazyły to „tradycyjne media”. A gdy trzeba było „gonić króliczka”, wspomniały o tym. I tylko tyle… Podany link jest narzedziem, agregatorem i jak kazdy podlega selekcji. Jest jednym z wielu dziesiatek takich czy innych aktywnosci.

    Mowisz o aktywnosci polskich mediow, ale czasem te newsy ( o których tu dyskutujemy) gina w zalewie cyckow, smiecionewsow lub sa gdzies gleboko ukryte lub mało dostepne . Aha, pewnie to malo popularny temat? Ok, przyjałem do wiadomosci.

    Informacji o niczym jest wszedzie duzo, ale znowu powtórze, jesli media tradycyjne pretendują do miana opiniotwórczych, to niech zachowują się profesjonalnie. Korzystanie z nowych narzedzi, nie zabija a wzmacnia. Jelsi tylko sie je zauwaza, a nie trywializuje i osmiesza.

  16. Aleksandra Biolik napisał(a):

    Chłopaki, a jakie to ma znaczenie skąd się ktoś dowiedział o Iranie. Zgoda w tym wypadku to pewnie tradycyjne media mają więcej informacji i też pewnie lepszych. Ale skoro dzięki Twitterowi dowiedzą się o tym kolejne osoby to chyba dobrze.

    Pokazuje to tylko, że każdy konsumuje media w inny sposób. I tradycyjne media i te nowe mają swoje wady i zalety… To że zaczynamy ingorować te stare to już inna kwestia.

    @Grzegorz Zielone twitterowanie za Iranem (lub Irakiem jak kto woli;) pewnie przeminie, ale podobnie jest z chodzeniem na demonstracje, czyż nie

  17. Radek Zaleski napisał(a):

    @Jacek

    „A w Polsce, co dostalem poza wklejaniem newsow, fotografii, filmow z YT i malo poglebiona analiza?”

    Nie wiem. Szkoda, że nie śledziłeś tego na bieżąco, ale klikałeś w labradory (na Twitterze klikaleś w Iran, nie w labradory). Ale wystarczy wejść na mojego blogaska, żeby zobaczyć zbiór informacji i analiz z jednego tylko medium. Z pierwszy 2 dni. W tym relację z miejsca wydarzeń. Oczywiście wcześniej też były analizy (wielostronnicowe), ale nie szukałeś.

    BTW ostatnio jak czytałem o internecie to wiele osób twierdziło, że rewolucją jest możliwość SZUKANIA informacji. Polecam.

    „Twitter i media społeczne istniały sobie dużo wczesniej niż zauwazyły to “tradycyjne media”. A gdy trzeba było “gonić króliczka”, wspomniały o tym. I tylko tyle… Podany link jest narzedziem, agregatorem i jak kazdy podlega selekcji. Jest jednym z wielu dziesiatek takich czy innych aktywnosci.”

    Jak się ma to do tezy, że „że stare media umierając”? To w ogóle nie jestem tematem sporu (i jest nieprawdziwe, ale co mi tam).

    „Mowisz o aktywnosci polskich mediow, ale czasem te newsy ( o których tu dyskutujemy) gina w zalewie cyckow, smiecionewsow lub sa gdzies gleboko ukryte lub mało dostepne . Aha, pewnie to malo popularny temat? Ok, przyjałem do wiadomosci.”

    Jakich cycków? Użyj szukaja. Wejdź na poważne serwisy (wiadomosci.ga zeta.pl). Nie klikaj w cycki. Od osoby, która potrafiła skorzystać z Twittera (wyszukać newsów o Iranie, bo ich nie było „na głównej Twittera”, wejść na „poważne” twitterki, a nie te o cyckach, które pokazałem na obrazki) oczekuję większych kompetencji.

    „Jelsi tylko sie je zauwaza, a nie trywializuje i osmiesza.”

    Gdzie się je trywializuje albo ośmiesza? Zanim zaczniesz – ja jestem blogaskiem. Nowym medium.

  18. Łukasz napisał(a):

    Parada labradorów ?! kurde kiedy była ??

  19. Nathan napisał(a):

    Twitter to taka specificzna kultura (zwłascza te #followfriday), ale zgodzę się, że z tym zielonym to już lekka przesada. No cóż, trzeba po prostu przeboleć, jak się nie ma na liście wielu „śledzonych” to aż tak nie denerwuje.

  20. kG napisał(a):

    Troche jak „Free Tibet!”. Tez bylo kolorowo, glosno i fajnie. Kazdy czul sie jak krwawy bojownik o lepsze jutro. Ale po olimpiadzie jakos nikogo ten Tybet juz nie obchodzi. Sorry, ale nalozenie zielonego koloru na swoje zdjecia na blogasku wiele nie zmieni. Daje jedynie poczucie zrobienia czegos, by komus pomoc – nie robiac kompletnie nic. Poprawianie wlasnego sampoczucia i slaby lans.

    Free Tibet!
    Help Iran Election!

  21. eraevion napisał(a):

    Eee, co wy, @change_for_iran nie widzieliście? http://twitter.com/change_for_iran

  22. ;) napisał(a):

    uwielbiam zachod i usa
    zatluc i zmaltretowac ludzi w bazie wojskowej bedac pierwsza cywilizacja nowoczesnego swiata i potepiac zacofany kraj ze na wiecu sa ranni i zabici

    gdzie jest ten rysunek z grubym amerykaninem sprzeciwiajacym sie olimpiadzie w pekinie a ktorym 100% rzeczy ma z chin ;)

    moze to jakies ziorowe poczucie winy ?
    nie wiem tylko czy Ci ludzie czuja ulge i faktyczna satysfackje z tego ze siedzac przed ekranem klikna jeden przycisk wiecej

  23. jarek napisał(a):

    Grześku i tu sie mylisz – spośród 160 tyś na pewno znajdzie sie kilku, którzy zaangażują się na poważnie – chyba nie wiesz jak działają takie akcje w makroskali na pojedyncze jednostki i jaki cel im przyświęca

    pozdrawiam nie na zielono

  24. Damian Świderek napisał(a):

    Jestem fanem Twittera. Fakt pierwszy. Fakt drugi – czy trudno wyobrazić sobie, że gdyby w czasach „Solidarności” w Polsce, istniał Internet i Twitter, Polacy czuli by się mniej opuszczeni i samotni, dzięki prostej solidarności międzyludzkiej, mieli by jeszcze większą siłę do zmian. I nie ma znaczenia czy ktoś wie gdzie leży Iran, co się tam do końca dzieje i dlaczego, ważne jest że jeśli ktoś czuje że druga osoba walczy o swoją podstawowe prawa, potrafi się solidaryzować i nie ma znaczenia jakiego narzędzia użyje.

  25. lavinka napisał(a):

    Od czasu freetibet patrzę na to inaczej. Z jednej trony to dobrze,że ludzie w ogóle co robią, z drugiej… że ich ruch kompletnie nic nie daje. Mały dramat jednostki,która ma jeden głos w wyborach… i nic więcej. Żadnego wpływu na rzeczywistość.

  26. Kamil napisał(a):

    Napiszę jako jeden z tych zielonych na Twitterze…:)
    Według mnie to drobny gest.
    I jak dla mnie, to odpowiednik mojego lekkiego zaczerwienienia się.
    Ze wstydu.
    Bo skupiony na „tu i teraz”, nie poświęcam zbyt wiele uwagi tematom naprawdę ważnym.
    I wiem, że nie postępuję właściwie.
    I co do zieleni…
    Myślę, że dla wielu osób – zwłaszcza z Iranu – jest to drobny symbol.
    Że świat o nich nie zapomniał.
    Ale dla wielu z nich nich ma olbrzymią wagę.
    Podobną do tej, jaką dla nas miały podobne, drobne gesty, które w latach 80-tych robili dla nas „tłuści i gnuśni” mieszkańcy Zachodu.
    Jak np. włożenie sobie w klapę znaczka solidarności. Albo przyjście na manifestację pod polską ambasadę. Lub wrzucenie paru groszy na pomoc, w postaci paczek do Polski, w latach stanu wojennego.
    I założę się, że wtedy, też wiele osób na tym „Zachodzie”, mówiło tym, co robili te drobne gesty, że to bez sensu i bez żadnego znaczenia…
    Czy aby na pewno mieli rację?

  27. slawkas napisał(a):

    Osobiście uważam to zielone za sympatyczne. Ja nie stosuję, ale jeśli ktoś chce, to dlaczego nie? Wielu wyraża w ten sposób swoje poparcie, a już od jego osobowości zależy na ile jest ono świadome, a jego wiedza pogłębiona. Czy poza manifestacją przynależności do pewnego trendu, ci ludzie zrobią coś konkretnego? Większość zapewne nie, ale razem stanowią opinię publiczną, a to coś znaczy. Dla Irańczyków ma na pewno wartość, bo świadczy o rozgłosie i znaczeniu wydarzeń w ich kraju. Dla nas dawno temu też przecież miała wielką wartość znajomość na świecie przynajmniej symboliki Solidarności na początku lat 80-tych. Inny znany przykład to J.F.K., kiedy powiedział „Jestem berlińczykiem!” Czy to była prawda? No nie, nie taka mainstreamowa, powiedzmy ;) Ale prawda czasu w nich była i te słowa przeszły do historii.

  28. kG napisał(a):

    Nie porownywalbym udzialu w manifestacji, do „zazielenienia” swojej mikrofotki. Dwie zupelnie rozne rzeczy. Jednym sie chcialo i faktycznie im na czyms zalezalo, a drugim sie nie chce, ale chca byc fajni i koloruja fotki. Za tydzien wszyscy o tym zapomna i tyle bedzie z calej akcji. Podobny (choc oczywiscie na mniejsza skale) szum, jak wokol pokolenia JPII – gdzie wielu ludzi manifestowalo jacy sa fajni, poprzez kawalek plastiku na rece, a i tak nic z tego na dluzsza mete nie wynikalo.

    Moda. Instynkt stadny. Bez refleksji, glebszych przemyslen i wnioskow/dzialan.

  29. slawkas napisał(a):

    @Kamil: sorki, ale pisałem swój komentarz na raty, i nie widziałem Twojego komentarza przed opublikowaniem swojego. Dlatego w dużej części się pokrywają. W przeciwnym wypadku skupił bym się na innych akcentach.

  30. slawkas napisał(a):

    @Grzegorz:
    linkujesz do czepialskiego, który swój wpis napisał jako kontynuację sprowokowanego przez siebie spięcia ze mną w komentarzach na blogu Jacka Gadzinowskiego: http://www.gadzinowski.pl/index.php/2009/06/22/smiecio-newsy-w-mediach-a-sprawa-iranu/
    O tym, czy ja się interesowałem wcześniej Iranem nawet on nic nie pisze, więc nie wiem skąd więc Ty masz takie informacje? Nie jest to zbyt rzetelene podejście w dyskusji, w której weryfikowanie lub nie informacji jest jednym z głównych zarzutów :)
    Jakąś tam wiedzę mam, pragnę wszystkich uspokoić, mam ją od dawna i nie z gazet. Nie jest to wiedza ekspercka, ale kto wie, może nawet mogłbym coś wnieść nowego, ale zaznaczę jeszcze raz – w tym co mnie sprowokowało do napisania paru rzeczy, sytuacja polityczna w Iranie jest pretekstem, tłem, a właściwym tematem jest sposób jej prowadzenia ze znaczącą rolą mediów społecznościowych.

  31. tigga napisał(a):

    Free Tibet, wcześniej Pomarańczowa Rewolucja (ilu to naiwniaków łaziło mi po firmie ze wstążeczkami, a nie wiedzieli nawet gdzie ta Rosja czy Ukraina ma w Wwie ambasadę). A prowokacyjnie wspomnę jeszcze o śmierci Papieża z najjaskrawczym przykładem kiboli w Krakowie. Najpierw wspólna msza i „pojednanie dla Papieża” a za tydzień regularne mordobicie jak za starych czasów.

    Po prostu lans – przypiąć wstążeczkę, zazielenić zdjęcie, dodać opis na gadu gadu. Bez zewnętrznego znacznika nie jest to już tak cool i trendy. A w przypadku Iranu jest też i dodatkowa zachęta – można pokazać światu jakim jest się wrażliwym i zorientowanym pykając w Iphona czy Blackberry siedząc na dupie klubie.

  32. Jacek Gadzinowski napisał(a):

    Stawiam teze, ze stare media zajely sie tematem Iranu (niekoniecznie tak mocno jakby mozna oczekiwac), na skutek tak mocnego zaistnienia tematu w nowych mediach:
    http://infegy.com/buzzstudy/iran-election-crisis-gives-media-power-to-individuals/

  33. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    @Jacek Gadzinowski


    Jacek przecież na blogu czepialskiego masz listę artykułów o Iranie, które były dużo wcześniej niż obecne wydarzenia – a ty ciągle swoje :). Chyba naprawdę wszystko zależy od tego co się che czytać i gdzie

  34. slawkas napisał(a):

    Grzegorz, a czy czytałeś te artykuły, które są zlinkowane? Ja już nie chciałem ich rozdrapywać, żeby nie utknąć w niekończących się dyskusjach o detale, a poza tym (raczej, przede wszystkim ;) stosując uogólnienia sam sobie odciąłem drogę do pewnych argumentów. Są one tylko zasygnalizowane w komentarzach pod moim artykułem. Podejdźmy jednak w ten sposób:
    W jaki sposób to się stało, że w sprawie Iranu zarysowała się tak duże znaczenie mediów społecznościowych? Czy może go nie ma? Czy hasło „twitterowej rewolucji” wzięło się znikąd?
    Jeśli media tradycyjne rzeczywiście miały pierwszeństwo i początkowy monopol w tej sprawie w stosunku do nowych mediów, to w jaki sposób i dlaczego go utraciły? Jak się w tej sytuacji zachowują?

  35. Radek Zaleski napisał(a):

    „Czy hasło “twitterowej rewolucji” wzięło się znikąd?”

    Nie. Wzięło się z Twittera.

    To jednak ciągle za mało, żeby mówić o rewolucji w mediach. A na pewno za mało, żeby mówić o rewolucji społecznej czy politycznej

    Widzisz kawałeczek tortu i tworzysz teorie, które nijak się mają do rzeczywistości.

    Najpopularniejsze twity w farsi (czyli w języku Irańczyków) obserwuje kilkaset osób. To ma być rewolucja w tak ogromnym kraju? Kominka obserwuje więcej osób.

    W Polsce z internetu nie korzysta W OGÓLE kilkanaście milionów Polaków. Wyjaśnij im najbardziej, co to jest Internet, zanim zaczniesz ich uczyć jak śledzić wydarzenia z Iranu.

    Nie twierdzę, że znaczenie Twittera czy Facebooka podczas tych wydarzeń jest małe. Jest ogromne – pod tym względem, że pozwala większym mediom, a więc i zwykłym ludziom na bieżąco śledzić część tych wydarzeń. Ale znaczna (zdecydowanie przeważająca cześć) wydarzeń NIE MA miejsca w „social media”. Czy irańskie MSW jest na Twitterze? Czy dyplomacja odbywa się na Facebooku? Czy Flickr wyjaśni mi istotę sporu?

  36. Piotr Sarnacki napisał(a):

    @Radek Zaleski:

    Najpopularniejsze twity w farsi (czyli w języku Irańczyków) obserwuje kilkaset osób. To ma być rewolucja w tak ogromnym kraju? Kominka obserwuje więcej osób.


    Z tego co wiem, to dostęp do wielu stron jest w Iranie zablokowany i ludzie tworzą serwery proxy, żeby pomóc Irańczykom w komunikacji ze światem: http://www.readwriteweb.com/archives/report_global_proxy_effort_for_iran_is_faltering.php

    A tutaj tekst, według którego Irańskie władze skanują #iranelection, pada stwierdzenie „cyberwar”: http://boingboing.net/2009/06/16/cyberwar-guide-for-i.html Jest tam między innymi porada, żeby ustawiać sobie miejsce zamieszkania „Teheran” i lokalny czas w Teheranie, żeby zmylić władze irańskie.

    Pomijając okoliczności – bardzo ciekawe zjawisko.

    Grzegorz: Zakładając, że sporo Irańczyków korzysta z twittera, korzysta też z serwerów proxy, które ludzie dla nich zakładają – jakbyś był w ich sytuacji nie zrobiłoby Ci się lepiej jakbyś widział, że więle osób wyraża chociażby w ten sposób sprzeciw przeciwko temu co się dzieje?

  37. slawkas napisał(a):

    @Radek Zaleski:
    Mam wrażenie, że o języku parsi (farsi) usłyszałeś wczoraj ode mnie, a już żadnym razie nie brałeś pod uwagę możliwości twittowania i sms-owania przez Irańczyków w innym języku niż angielski, bo tak wynika z Twojego komentarza na blogu gadzinowski.pl. Dlaczego teraz odwracasz kota ogonem i próbujesz innych pouczać? Nie tylko Ty masz Wikipedię w internecie…

    Po co też chcesz Polaków uczyć o tym jak śledzić wydarzenia z Iranu. Po co to wplątujesz? Mówimy o sposobach organizowania się Irańczyków. Wiele wskazuje na to, że są z nowymi technologiami obeznani na dobrym poziomie. Poza tym nie musi znać się każdy. Jedna osoba oblatana w temacie może przekazywać lub pokazywać na inforamcje na monitorze innym osobom. Tak jest wszędzie.

    Widzę, że w sprawie uznania znaczenia serwisów społecznościowych zbliżyliśmy się do porozumienia. Pozostają pytania w jaki sposó i dlaczego uzyskały to znaczenie oraz jaka jest obecnie relacja starych i nowych mediów.

  38. Radek Zaleski napisał(a):

    Ad uczenie Polaków – to Ty i Gadzinowski twierdzicie, że nastąpił medialny przełom. Ja twierdzę, że Polacy dalej oglądają tefałen i czytają Fakt, a z Twittera korzysta garstka. A ta garstka wcześniej nie interesowała się Iranem. Żadne medium.

    Ad sposoby organizowania się Irańczyków – mogę prosić o jakieś liczby czy poruszamy się w świecie życzeń? Co oznacza zwrot „wiele wskazuje”? Ja czytałem kilka analiz badaczy, z których wynika, że zainteresowanie świata zachodniego „twittową rewolucją” nie jest w żaden sposób oparte na faktach. Co wiemy na pewno, to że na Facebook/Twitterze/YT zwiększyła się liczba komunikatów i działań społecznych dot. Iranu. Nie wiemy dlaczego (spontan? zorganizowana akcja?), nie wiem kim są ci ludzie (młodzi? starzy? na miejscu? emigracja?), nie znamy motywów ich działania. Nie wiemy praktycznie niczego.

    Może jestem w błędzie, może oni są w błędzie – ale zawsze należy stawiać pytania, a nie wpadać w owczy pęd i powtarzać internetowe memy.

    Bardzo chciałbym, żeby to był ruch masowy, ale jeśli podczas tych wydarzeń z Twittera/Facebooka skorzystało więcej niż pół miliona Irańczyków to będzie wielki sukces. Na 65 milionów obywateli.

  39. Radek Zaleski napisał(a):

    I jeszcze – postawię dolary przeciw orzeszkom, że przed i po wyborach w Iranie rozdano więcej papierowych ulotek i prasy podziemnej niż powstało Twittów w farsi.

    Nie mówiąc już o wpływie tychże na budowanie zbiorowej świadomości obywateli.

  40. Bartek napisał(a):

    wiekszosc osob bioraca udzial w tego typu akcjach to lanserzy.. ktorzy biora udzial bo chca sie poczuc czescia czegos.. o czym nawet nie maja pojecia.

  41. x napisał(a):

    Kolorowanie na zielono jest jakąś formą kontestacji, która wprawdzie ma śladową skuteczność, ale zawsze lepsze to niż nic.
    Żeby był konkretny skutek, musielibyśmy wszyscy do parlamentu wybierać te rodzynki, które oprą się interesom korporacji typu: otwarty rynek na chińszczyznę, wysadzanie WTC, produkcja ton przepisów, fikcja a’la Kyoto, itp.

  42. xenon napisał(a):

    http://www.youtube.com/watch?v=qtml6b2JkVc ro dla tych ktorym takie akcje przeszkadzaja

  43. tigga napisał(a):

    Nie jestem aktywny na Twitterze, ale sprawdźcie czy „entuzjazm” społeczności nie przeniósł się z Iranu na rozpacz po MJ…