283

Jeśli ktoś w dzisiejszych czasach piraci gry to jest idiotą

Wieczorami, podczas mijających świąt, zasiadałem sobie z kawą do komputera i grałem w dwie świetne gry kupione łącznie za niecałe 10 dolarów. Czeka na mnie jeszcze kilka dobrych tytułów, na które łącznie wydałem ok 15 dolarów (uwielbiam promocje na Steam i Gog). Patrząc na to jak tanio dziś można dostać dobrą grę uważam, że w tych czasach piracenie gier to idiotyzm. Nie wspomnę już o moralnych aspektach takiego czynu, […]

Wieczorami, podczas mijających świąt, zasiadałem sobie z kawą do komputera i grałem w dwie świetne gry kupione łącznie za niecałe 10 dolarów. Czeka na mnie jeszcze kilka dobrych tytułów, na które łącznie wydałem ok 15 dolarów (uwielbiam promocje na Steam i Gog).

Patrząc na to jak tanio dziś można dostać dobrą grę uważam, że w tych czasach piracenie gier to idiotyzm. Nie wspomnę już o moralnych aspektach takiego czynu, ale o sam fakt, że argumenty, których kiedyś używali piraci, zostały całkowicie unicestwione przez takie inicjatywy jak goo.com czy steam.

Kiedyś w dyskusjach o piractwie przewijał się zawsze jeden i ten sam argument, gry są za drogie i nie każdego na nie stać. Jak bardzo słaby by on nie był, to w dzisiejszych czasach jest on już chyba nieaktualny. Świetny tytuł można dziś dostać za grosze i grać naprawdę długie godziny. Jeśli nie stać nas na nowości, to wystarczy chwilę poczekać aż pojawią się w jakieś super promocji. I po kłopocie.

Jeśli nie mamy pieniędzy na gry nowe, wystarczy sięgnąć do kapitalnych tułów sprzed roku. Gry tak naprawdę nie starzeją się tak szybko i z dużą przyjemnością można pograć w nieco starsze rzeczy.

Przykład z dziś z steam, nic tylko kupować:
Witamy w serwisie Steam

Kapitalnie rozwija się też moim zdaniem rynek gier niezależnych, które z reguły są nieco tańsze, ale za to bardzo często oferują dużo więcej, jeśli chodzi „grywalność”, niż te, na które wydano dziesiątki milionów.

No to może dostępność gier jest problemem, jakieś ograniczenia regionalne? Nie, sorry to nie filmy. W dzisiejszych czasach praktycznie większość tytułów jest wydawana w postaci cyfrowej. Nie wychodząc więc z domu możesz je kupić, pobrać i zainstalować.

Ktoś zaraz powie, że gry na konsole są bardzo drogie. Owszem, są. Polecam zatem rynek „wtórny”, czyli odsprzedaż czy też wymianę gier konsolowych. Sam tak robię od lat, dzięki czemu nie płacę super wysokiej ceny za nowość tylko staram się wymieniać gry i sprzedawać te, w które już nie gram i nie chcę ich zatrzymać. W przypadku konsol natomiast nie działa moim zdanie dobrze cyfrowa dystrybucja. Ceny ustalone na obecnym poziomie odstraszają i kuszą piratów. Na szczęście zarówno PS4 i jak Xbox mają programy promocyjne, w których można kupić gry taniej lub otrzymuje się je w ramach abonamentu.

Powiedzmy więc to głośno. W dzisiejszych czasach prawdziwy gracz nie ma żadnego racjonalnego i logicznego powodu aby sięgać po piraty. Co innego napier…cze w nowości, którzy muszą mieć wszystko i tak naprawdę, którzy w nic nie grają.

  • Alberich

    Jedna istotna uwaga – w super promocjach cenowych są gry starsze. A większość młodszych graczy „musi” mieć grę w dniu premiery. Więc albo zapłaci dużą kasę, albo ściągnie pirata.

    • Tak jak napisałem, są gracze i napier…cze w nowości. Tych którzy „muszą” grać we wszystko co nowe nawet jak ich nie stać odesłałbym do poradni :)

    • Molimo

      Poradni Grzegorza Marczaka?

    • Grzegorz

      Oby tylko lekarz z poradni nie należał do Porozumienia Zielonogórskiego, bo zamiast recepty pozostanie całowanie klamki.

    • Doktor Chazan przyjmuje :)

    • Marek

      A jaki masz problem z dr Chazanem? Bo wyczuwam ironię :-) oj, no tak, nie zabił dzieciaczka… Poprawność wg sędziego Marczaka nakazywała to zrobić.

    • Łukasz

      Akurat to istotne, czego nie zrobił pan Chazan – nie przestrzega prawa, w ramach którego funkcjonuje. To tak, jakby policjant sobie wymyslił, że wbrew jego sumieniu jest jechać autem więcej niż 100 km/h i on w pościgu brać udziału nie będzie. Wiele przykładów można podawać, natomiast istotna jest jedna rzecz – jak nie pasują komuś ramy w jakich funkcjonuje, to niech zmieni zawód. A jak ten racjonalny argument do Ciebie nie trafi, to pokaż jaki jesteś pełny miłości do bliźnich i proponuję zająć się OSOBIŚCIE każdym dzieckiem urodzonym z defektem, za którym się będziesz wstawiał (sprawdź, z jaką wadą dziecko „ocalił” pan Chazan).

    • Jakub

      Marek, albo jesteś idiotą, albo wypowiadasz się w sprawie, o której nie masz zielonego pojęcia.

    • Jakub

      Czyli, w sumie, w obu wypadkach jesteś idiotą. Damn.

    • Kurcze, pełna racja. Szkoda że nikt już nie ceni klasyków. Pamiętam ile to razy wracałem do Gothica, ile to razy przechodziłem Gothica 2. Dziś młody gracz nie pomyśli żeby nawet wypróbować tą grę bo „co to za grafika?”, „już Crysis 2 miał lepszą”.

      Prawda jest taka że większość nowych gier to nie ambitne produkcje nastawione na zyski (patrz: Assassin’s Creed Unity) będące kopią innych tytułów. Nie mówię o wszystkich sam od czasu do czasu gram w coś nowszego ale to nie ma już tej „magii” co kiedyś.

      Chyba zaraz zainstaluję Gothica żeby zabić rozpacz…

    • Marcin

      No weź, i znowu sobie przypomniałem i będę przechodził kolejny raz ;/
      BTW gothic był w tamtych czasach takim crysisem, ale po gothicu zostały piękne wspomnienia bo miał to „coś”, a nie był tylko taką gierką do grania, jakie mam wrażenie o dużej ilości obecnych tytułów, takie hollywood się robi zamiast ambitnego niszowego kina europejskiego ;d

    • JamesVoo

      A twórcy Gothica to na co byli nastawieni jak nie na zysk?
      Sądzisz że dlaczego w wielu dyskusjach i recenzjach nazwa studia była przekręcana na Piranha Bugs?
      Akurat Pirania nie potrafiła wydać gry bez paczki bugów.
      Do tego Gothic 2? Może za wiele oczekiwałem od tej gry kiedy ją uruchamiałem po milionie przeczytanych zachwytów, ale odbiłem się od niej z hukiem.
      I nie chodzi o mechanikę. Ona była sympatyczna.
      Ale wielce wychwalana fabuła? Początek to tragedia „Jesteś wielkim bohaterem, umarłeś, wskrzesiłem cie. Idź uratuj świat!” Ok, to idę.
      Rozumiem że kiedyś trawa była bardziej zielona, ale narzekanie aktualnie że większość gier jest robiona dla kasy jest śmieszne.
      W czasach Gothica miałeś tak rozwinięty rynek gier Indie? Ludzie nie wiedzieli że coś takiego istnieje.
      Aktualnie nie ma ambitnych produkcji? A Grand Theft Auto V nie nazwiesz ambitną produkcją?
      Przeszukaj Kickstartera. Poczytaj o grach Indie. A na pewno znajdziesz coś ambitnego, co Cię w pełni zadowoli.
      I nie powiesz mi że jestem z aktualnego pokolenia i nie doceniam starych gier. Pierwszą grą jaką uruchomiłem był Hellender. Co chwila z sentymentu i z uwielbieniem wracam do klasycznego Jack Jazz Rabit 2.
      Tylko nie narzekam teraz że kiedyś to gry był lepsze. Wcale nie były, tylko pamiętamy te dobre tytuły. Za 15 lat ludzie będą mówić to samo bo ostanie się właśnie takie GTA V czy parę gier Indie które się wybiją

    • Ależ nie narzekam że nie ma ambitnych gier, mówię że jest ich mało. GTA V jest świetne przyznaję, ale to wyjątek. Gry indie to mój ulubiony nadgatunek często grywam w Broforce, Nidhogga czy Toribasha. Myślę że nie powinieneś pouczać mnie o grach indie. Mówiłem o rynku gier zależnych id wydawców. Czym jest taki Assassin’s Creed? Marną klikanką obroną w piękna szatę graficzną i niskich lotów fabułę. Narzekam bo przez te wszystkie lata nie wyszedł RPG lepszy niż Gothic. Nie jest to tylko moja opinia. Spójrz na ranking GOL podsumowujący rok 2014. Najlepszy RPG wszechczasów? Oczywiście Gothic. Grałem w Dragon Age, grałem w Wiedźminy. One nie dorastają Gothicowi do pięt.

    • JamesVoo

      Czy Gothic jest taki epicki czy nie. Kwestia gustu, do mnie nie trafił.
      Ale wracają do tematu. Wtedy było dużo?
      Gothic II wyszedł w 2001 roku. Ile gier z tego roku pamiętasz?
      Jest ich kilka. Ale skąd wiesz że za kilka lat nie będziesz wspominał tak dzisiejszych gier?
      Rynek AAA od zawsze leciał na kasę i były wyjątki które ratowały branże. Ale zazwyczaj ambitnych produkcji nie dostanie się od największych deweloperów i tak było zawsze.
      Oczywiście jak zawsze z wyjątkami.

    • MrBorucki

      Wiedźmin nie dorasta Gothicowi do pięt, powiadasz? No dobra, podaj mi jakikolwiek powód.

      Tak poza tym – nie wiem czego się spodziewasz. Każdy RPG różni się od pozostałych. To że mechanizm gry w Gothicu bardzo Ci przypadł do gustu, nie znaczy wcale, że jest on najlepszy ze wszystkich. Wiedźmin to inna liga. Dragon Age też jest całkiem inną grą. Skoro Ci nie pasuje żadna z tych gier, to polecam Risen – taki „nowy” Gothic – praktycznie wszystko takie samo jak w grach Piranha Bytes (tak, nawet ten „niesamowicie rewolucyjny” mechanizm wyboru gildii…).

    • Hans Geering

      A daj spokój. Nie byłem w stanie przejść Risena. Większość misji to idź i znajdź z idiotucznego powodu. Owszem, Gothic też to miał ale to miało sens jeśli o fabułę chodzi. A Risen? Po rozmowie z inkwizytorem równia pochyła

    • MrBorucki

      No ja rozumiem, każda gra ma jakieś wady. Ale żeby zaraz pisać że nic nie pobije gry z 2001 roku? Bez przesady.

    • Hans Geering

      Gry RPG są jak książki. Wiek niema tu nic do rzeczy.

    • MrBorucki

      Nie ma też ideałów. Bez względu na wszystko.

    • jscst

      Są też jak megalomani….

    • Tymek Maryńczak

      Albo gothic

    • Heh, nie chodzi mi o mechanizmy czy inne techniczne rozwiązania. Pod względem systemu walki Wiedźmin czy DA miażdżą Gothica. Ja mówię o fabule i o wspaniałym klimacie. Powiedziałem że Wiedźmin nie przypadł mi do gustu? Czy ja tak powiedziałem? DA i Wiedźmin ogromnie mi się podobały, ale nie do tego stopnia co Goticzek. Grałem w Risena, jedynka była świetna, cześć druga i trzecia… hmm… lepiej nie wspominać.

      Nie wszytko w grach PB jest takie samo. Grałem w Risena 3 i pomimo obiecywanego powrotu do korzeni dostaliśmy odejście od koncepcji. R3 znacznie różni się od Gothiców. Zaczynając na cukierkowej grafice, przez system walki, kończąc na mechanice całej rozgrywki (mikstury, rozwój bohater itp.). Mi się to nie spodobało, ale mojemu znajomemu, który grał w tym samym czasie bardzo. To kwestia gustu.

    • MrBorucki

      No dobra, nie do końca Cię zrozumiałem. Napisałeś że Dragon Age czy Wiedźmin nie dorastają Gothicowi do pięt. Myślałem że chodzi o całokształt, nie o samą fabułę.

      Swoją drogą, „Wiesiek” też ma swój klimat i swoją fabułę (również genialną), jednak prawdopodobnie tylko fani książki potrafią to zrozumieć ;)

    • Tymek Maryńczak

      Wiedźmin nie cierpię tego nie dorasta do pięt chyba wiedźmin niedorasta gothicowi do pięt

    • Tymek Maryńczak

      Chyba nie wiesz co piszesz

    • ja

      Nie wiem co ludzie widza w gothicu, dla mnie jest to właśnie taki pierwszy assasin unity czy crysis.

      Nie ma to jak bard’s tyle czy M&M

    • Tymek Maryńczak

      No to masz młodego gracza który te gothic przeszedł i to są najlepsze gry jakie widziałem

    • Marcin

      Tak, wytłumacz 6, 8 czy 10 latkowi (a nawet z 12 czy 14-latkiem będzie problem), że nie zagra w grę, którą mają jego koledzy, bo jest za nowa :/
      Albo wytłumacz mu, że Tata mu nie kupi tej gry, bo go zwyczajnie nie stać na wywalenie dwustu złotych przynajmniej raz w miesiącu.
      Wytłumacz mu, że może sobie pograć w gry z Biedronki, które jego koledzy już dawno skończyli, i żeby się nie przejmował jak będą się z niego śmieli…
      Itp., itd…
      Łatwo jest wydawać sądy mając ciepłą pensyjkę, albo nie mając osoby zależnej, której trzeba takie rzeczy „załatwiać”…
      Tak, piractwo jest złe. Ale potrafię je zrozumieć, bo znam ludzi, którzy mają do wyboru – spiracić grę i kupić jedzenie czy ubranie dla dziecka, albo kupić grę i przymierać głodem…
      Bardzo jestem ciekaw, jak dużo z Twoich poglądów by zostało, gdybyś sam był w takiej sytuacji…

    • Jeśli tera będzie rodzic miał z tym problem to co będzie później kiedy „dziecko” będzie chciało jeździć BMW bo inni też mają?

      Serio to nie jest trudne – sam mam dzieci i trzeba po prostu uświadamiać je od małego że wszystko kosztuje i nie na wszystko stać rodziców.

    • Grzegorz

      Rozumiem, że nie należy ‚piratów’ ścigać i karać? To może zrobię kopię strony/treści antyweba i wrzucę pod swoją domeną? Bo za dużo pracy to kosztuje i przecież treść, i jpg nie znikną z AW…

      Tu nie chodzi o samą rozrywkę.
      A swoją drogą gratuluję takiemu rodzicowi pensji. Komputer, który lekko pociągnie Crysis, BFy i inne wymagające nowości też kosztuje. No ale przecież (jak na razie) z torrentów nowej karty NVidii nie da rady ściągnąć…

    • fzer0

      Skoro tatę stac na komputer / konsole to niech taki tata płaci za gry. Chyba ze to tata ktory ma Audi za 150k do którego leje wahe od Pana Kazia z garażu i myje w strumyku przy lesie bo 20zl na myjnie szkoda:)

    • Michał Dec

      Dlatego Ty ze swoim myśleniem nigdy nie dorobisz się audi za 150k. Myślisz ze ktoś kto dorobił sie sam takiego samochodu, zrobił to kupując benzynę za 10 zł, gdy Ty tankujesz po 5 zł? Taka osoba umiała oszczędzać i sobie radzić. Co do piracenia gier to moim zdaniem, jeśli producenci mnie wykorzystują jako testera gier gdy płace setki złotych za takie (patrz przykład ubisoftu) to dlaczego ja nie mam być cwańszy niż oni? Sory ale 10 lat temu nowe gry kupowałem za 60-80 zł gdzie wszystko działało od razu jak należy. Teraz gry kosztują 3 razy tyle i muszę czekać na 5 patchy żeby w nie zagrać.

    • fzer0

      Chodziło mi zupełnie o co innego – mentalność wielu osob żyjących w tym kraju i ich głupie argumenty „kupie PC za 4k ale gry za 30 zł bede sciągał z torrentow”. Sorry ale ja tego nie kupuje i mnie to śmieszy.
      A co do cen to nie wiem, ale gram w gry od 20 lat i tak niskich cen i ogromnej dostępności tytułów jak w chwili obecnej nie pamietam. Wez tez pod uwage ze 150 zł wydana na nowość 10 lat temu to bylo troche wiecej niz ta sama kasa dzisiaj.
      A w crapy Ubisoftu po prostu nie gram, nikt mnie nie zmusza zeby byc beta testerem. Zreszta ich tytuły tez szybko tanieją.

    • Michał Dec

      Właśnie kiedyś 150 zł nie bolało tak po kieszeni jak teraz, gdy wszystko jest droższe. Zreszta kiedyś jak kupiłeś grę to w nią grałes tygodniami, a dlc mogłeś ściągać za darmo bo producenci szanowali graczy. Teraz producenci widza w graczach worek z kasą i tak gry są projektowane że specjalnie wiele rzeczy się wycina z gier żeby drugi raz na nich zarobić. Nie mowię że piractwo to coś dobrego bo tracą na tym ludzie uczciwy i mniejsi producenci którzy musza walczyć o swój kawałek rynku ale wyzywanie kogoś kto ściąga gry jest nie na miejscu. Większość pewnie z piszących tutaj ściąga albo ściągało pirackie gdy czy programy bo nie każdego stać żeby wydawać po 200 zł za grę. Przykład: jak napiszesz na forum że średnia w Polsce to 3 tys złotych to masz tysiące komentarzy że zarabiamy po 1 tys złotych. Gdy nagle chodzi o gry to sie okazuje że zarabiając tysiąc złotych jeszcze ludzi stać po 2 czy 3 gry za 200 zł. Normalnie magia.

    • Mietek Mielonka

      „Kiedys panie, to bylo lepiej!” Gram od 20 lat, jakos potrafilem przezyc przez dluuuugi czas na demowkach, jakichs starszych pelniakach z magazynow z grami. Kiedy zaczalem zarabiac to sam tez sobie kupowalem gry – gralem w demowki, stwierdzalem ze bedzie ok i wydawalem raz w miechu te 100-150zl jako nastolatek. W czasach szybkiego dostepu do neta, ale braku demowek wielokrotnie sciagalem rozne tytuly, ale jezeli mi sie nie podobaly to po prostu w nie nie gralem – te 2-3 misje traktowalem jako demo ktorego producent poskapil. Ale jezeli w cos gralem to predzej czy pozniej to kupowalem – bo to po prostu kwestia uczciwosci. Dzisiaj jest latwiej byc uczciwym, w czasach 90% przecen na Steam, w czasach Humble Bundle – ale jak widze niektorzy dalej szukaja wymowek. Slabo, bo jestescie dorosli, a zachowujecie sie jak rozwydrzone bachory.

    • Michał Dec

      Naprawdę nie lubię pisać z ludźmi którzy nawet nie wiedzą o czym pisze i wyłapują tylko urywki z mojej wypowiedzi. Zrozum że nie rozchodzi mi się o ceny gier po pół roku od premiery gdzie na Steamie kupisz je za 5 euro, już po wydaniu łatek czy patchy tylko pisze o graczu który kupuje gry w dniu premier bo jest fanem czy czymś w tym rodzaju. To taki gracz powinien być najważniejszy dla wydawców bo w końcu on płaci nie małe pieniądze, a jest właśnie na odwrót i on najbardziej cierpi. Nie rozumiem sensu wydawania niedokończonych gier i zarabianiu na tym bo dla mnie to jest robienie testerów z graczy którzy jeszcze „za taka możliwość” płaca nie małe pieniądze.

    • Hans Geering

      Taa…. Średnia pensja 800zł i 150 zł na gry nie bolało.

    • Michał Dec

      Teraz średnia pensja jest nie wiele większa i wszystko jest ze dwa razy droższe:) Zreszta kilka lat temu gra jak kosztowała ponad 100 zł to chociaż zwierała w sobie jakieś figurki czy mapy. Ja sam kupowałem wiele gier i raczej nie przypominam sobie żebym płacił więcej niż 100 zł. Teraz niestety ceny zaczynaja sie od 150 w górę i to jeszcze musisz mieć stały dostęp do internetu bo bez tego mimo że masz grę to nie pograsz.

    • Art

      Michale, niestety nie masz racji: kiedyś wszystko było relatywnie duuuużo droższe. Moja pierwsza oryginalna gra to Wing Commander III, kupowałem ją jakoś na przełomie 1994/95 roku, kilka miesięcy po premierze. Koszt? Do dziś pamiętam: 220 zł (tudzież 2,2 mln starych zł). Koszt komputera w roku 1996 (Pentium 100): ponad 5500 zł. To wszystko przy pensjach na poziomie ~1000-1200 ówczesnych zł. Głupi akcelerator graficzny 3dfx w 1998 roku to był koszt ok 1000 zł – czyli jedną pensję. Sorry, nie wmówisz mi, że teraz jest relatywnie drożej.

      I nie, gry nie zawierały żadnych figurek, co najwyżej mapy (jakość kserówki) i opasłe tomiszcza zwane instrukcjami (nawet kilkaset stron – instrukcje do symulatorów). No i ich cena zaczynała się od ok. 150 zł przez całe lata 90. Dopiero XXI wiek przyniósł spore obniżki, a to co dzieje się teraz na wyprzedażach to jest niewyobrażalne dla takiego starego pierdziela jak ja. A jeśli ktoś nie może poczekać rok na grę w obniżonej cenie? Proste rozwiązanie, o którym chyba zapominają niektórzy – zbiera się na nią pieniądze. Ja tak robiłem z moim Wing Commanderem, z ulepszeniami kompa itd. i jakoś przeżyłem. Ba!, frajda była tysiąc razy większa niż teraz :)

      Mówiąc szczerze, to przeciwnie niż ty, ja dziwię się, jak to możliwe, że mnóstwo towarów od lat właściwie nie drożeje – najtańsze wędliny, sery itp. – podczas gdy średnie płace rosną. Od wielu lat ich ceny oscylują w granicach 15-20 zł/kg. Oczywiście, odbija się to dramatycznie na ich jakości: producenci podwyższają ceny dopiero kiedy dochodzą do ściany (tj. więcej syfu i wody już nie mogą w nie władować), a w międzyczasie starsze panie narzekają, że szyneczka już nie ta co kiedyś. Ano jest i ta sama, ale kosztuje już 30 czy 40 zł, bo producent ma większe koszty i też chce zarobić.

    • jscst

      Średnia Rzesza też nie bolała.

    • Mietek Mielonka

      Jak ci sie nie podoba gra, bo jest zabugowana to w nia nie graj. Proste. Takie tlumaczenie, ze „hurr, oszukujo mnie bo gry majo bugi to ja ukradne” jest tak cebulackie, ze az w oczy szczypie. Gdyby sprzedawali gowno za 5 zl to tez bys mowil, ze w sumie smierdzi, ale po zmierzchu bys podkradal, bo jednak piataka zaoszczedziles? Tym bardziej, ze te wszystkie nowosci (poza chyba grami Blizzarda) po pol roku kosztuja 1/3 ceny premierowej.

    • Michał Dec

      Właśnie w tym momencie Ty pokazujesz cebulackie zachowanie bo najlepiej obrażać innych, a pewnie sam gier nie kupujesz. Sory ale kupując Assasin’s Creed Unity nikt nie wiedział że ma bugi bo Ubisoft zabronił wydawania recenzji do 24 h po premierze. To raczej nie są uczciwe praktyki. Cebulka da sie właśnie okradać jak Ty po taki Ubisoft da mu sciągnąć Far Cry 4 za darmo żeby tylko zrzec sie praw do reklamacji o których to też nie wspomina. Sory ale nie kazdy lubi jak sie go oszukuje, a teraz tak jest właśnie z rynkiem gier gdzie każda nowa gra jest podobna do poprzedniej i do tego jeszcze wiele fragmentów jest z niej wycięte po to żeby pózniej to sprzedać jako DLC. Naprawdę nie mam nic do cen gier i kupowania ich ale gdy płace po 200 zł to chce dostać grę, a nie wydmuszkę.

    • Mietek Mielonka

      Co ty pieprzysz, ja jestem cebulak bo krytykuje cie za chwalenie sie kradzieza – beka z ciebie typie. Znam sprawe Ubisoftu i smieje sie z dzisiejszych narzekaczy. Ostatnie AC jakie kupilem to byl Brotherhood, pozniejsze wersje z rocznym okresem developerskim byly po prostu slabe i ich nie kupowalem. Tlumaczysz swoja kradziez tym, ze ktos kupil kota w worku? 24h byly recenzje poblokowane? A w ciagu tych 24h bys umarl jakbys nie zagral, czy jak? Argumenty masz jak 13 latek ktory musi dostac nowa zabawke bo inaczej bedzie rzucal sie po podlodze. Niepowazne zupelnie. Kupuje gry – na Steam mam prawie 300 tytulow z czego 75% kupilem za jakies absolutne grosze na wyprzedazach albo z czystego sentymentu (jak serie Commandos, ktora ukonczylem lata wczesniej). Poza tym nowosci, ale wybiorczo i na podstawie recenzji i opinii – Skyrim, Dishonored, Deus Ex HR. Przejscie takiej gry zajmuje troche czasu, dla czlowieka ktory pracuje/uczy sie taka gra wystarczy na kilka tygodni zabawy.

    • Michał Dec

      Ja pracowałem i studiowałem i grając wieczorami po 3 h Deus Exa przeszedłem w tydzień. Potem zakupiłem dodatek Missink Ink za 50 zł gdzie dostałem misje na godzinę gry.
      Jakbyś czytał co pisze, a nie pluł jadem to byś doczytał że piractwa nie pochwalam ale wydawcy są sami sobie winni. Kiedyś gracz był szanowany, a teraz dla wydawców to worek z kasa. Wybacz ale moim zdaniem wydawcy robią z normalnych graczy idiotów. Obiecują złote góry, a pózniej dostają zbugowaną grę. Ja nie każe kraść ale postaw się na miejscu tych ludzi. Dla jednych gra to zabawa jak dla Ciebie czy dla mnie ale są też fani którzy czekają na takie gry, a pózniej dostają kupę. Sory ale ja sam pracuje na swoje pieniądze i jakbym miał wydać 200zl za grę w która się nie da grać to też bym sie wkurzał. Z tego powodu właśnie ludzie zaczynaja piracić.

    • Ari

      Jeśli Ci się nie podobają gry, to nikt nie każe Ci ich kupować. Jeśli uważasz, że firma X tylko oszukuje/wykorzystuje graczy, to omijaj ich produkty. Jak mi się coś nie podoba, to nie kupuję. W dobie Internetu mamy tak szeroki dostęp do recenzji, opisów, opinii innych ludzi, że na prawdę łatwo się zorientować, za co płacimy.
      Producenci robią to, co chcą, bo takie mają prawo. Jeśli uważasz, że masz złoty środek na zwiększenie zysków z gier, to może sam załóż studio?

    • Michał Dec

      Pisałem już że niektórzy producenci tak kombinują że dają embarga na recenzje i w dzień premiery i kija dni pózniej żadnej recenzji nie uświadczysz. Co do gier to może i racja ale powiedz to komuś kto chce pograć w NFS i nie może i musi grać w DIRTA. Są gry które często wypracowały sobie markę i teraz producenci na tych markach żerują.
      Co do gier nie umiem ich robić ale wydawca np. Wiedźmina nie wypuszcza ty bo ma bugi i do tego obiecał darmowe DLC do gry czyli jak się chce to można.

    • tomash

      Nie potrafisz wytłumaczyć dziecku że cię nie stać? Wstydzisz się przed własnym dzieckiem? słabo…
      A dlaczego dylemat nie wygląda następująco : spiracić grę i kupić jedzenie czy ubranie dla dziecka, albo kupić grę i spiracić (ukraść) jedzenie czy ubranie ?

    • Kris

      Nie napisałeś nic, czego nie mógłbym logicznie swojemu dziecku wytłumaczyć. Ba, podałeś dobre powody, z których dziecko może czegoś się nauczyć.

    • Z jednej strony masz rację, 6,8,10 latek nie zrozumie pewnych rzeczy, ale idąc tym tokiem myślenia, pozwalasz dzieciom na wszystko? No bo one nie rozumieją nie tylko tego, ale i innych rzeczy. Rozumiem, że nie odmawiasz im niczego? ;) Swoją drogą, gry nie są czymś, co do życia jest potrzebne, więc porównanie typu, gry albo jedzenie jest lekko nie na miejscu. Prędzej w dyskusji: ciepła kurtka, czy posiłek.

    • 3gd

      Jaka paranoja.. Gry to nie jest cos co kazdy musi mieć. A potem wszędzie takie rozpieszczone dzieci, że jak nie dostanie czegoś to leci do rodziców albo z bulwersem do całego świata. Tak jak wyżej, ciekawe na czym to dziecko gra, jak najnowsze części gier wymagają komputerów lub nowych konsol których cena grubo przekracza najniższą krajową ;D i na ten sprzęt to są pieniądze, a na grę to nie ma? I ciężko poczekać chociaz dwa tygodnie na recenzje bo wszystko musi być kupione, ups ściągniete w dniu premiery? I jeszcze nic w tym złego nie ma? Jaki to niebyłby chłam od ubiosoftu to też wymagał kosztów, ciekawe jakby ktoś wykradał produkty które produkujesz, coś na czym zarabiasz, co byś mówił, wystarczyło poczekać kilka dni i były recenzje… Wystarczy w to nie grać i już. A jak jednak chcesz zagrać, bo piracąc chyba chcesz zagrać, to czemu mówisz, że to jest nic nie warte jak chciałeś w to grać? :o Jakiś rodzic zastanawia się czy kupić jedzenie czy gre? Nie mam słow na takie dylematy.

    • nsu

      jak zwykle słaby artykuł w Pana wykonaniu. Zamiast napisać na wstępie, że chodzi o klasyki, Pan pisze o ogóle i się tym jara. Ten artykuł nie wnosi kompletnie nic, czuję się oszukany, bo obejrzałem reklamę a przeczytałem śmieci… Cały czas zachodzę w głowę, jak takie beztalencie dziennikarskie może być redaktorem. Każdy z chłopaków lepiej od Pana pisze, nawet ci, co się dopiero uczą

    • qwe

      szkoda, że nie mogę kliknąć wiele razy „plusa” za komentarz, to było by najlepiej zmarnowane kilka godzin w moim życiu :)

  • Gnatożuj

    Biorąc udział w rynku wtórnym okradasz biednych wydawców gier, bo oni nie mają z tego żadnego zysku.

    • Nie słyszałem jeszcze takiej teorii

    • Sebastian Wojdyga

      To włącz internet. A season passy po co są?

    • Mam włączony cały czas :) season passy – fakt, ale to zupełnie inny temat na inny wpis.

    • Sebastian Wojdyga

      Właśnie one są po to, aby ludzie tak chętnie nie odkupowali gier używanych :)

    • Molimo

      Była była dlatego MS chciał uniemożliwić sprzedawania produktu z 2 ręki.

    • gregory003

      z tego co ja pamiętam, to pierwsza propozycja MS, ta na która wszyscy sie tak oburzali, zakładała właśnie wymienianie się grami ze znajomymi. Tyle tylko, że wszystkie gry miały być podpinane do konta XBox.

    • Michał Gumienny

      Czym się różni wymiana grami z innym graczami od ściągnięcia jej z torrentów? W jednym i drugim przypadku jedna kopia gry wędruje przez ręce kilkunastu osób, które dzięki temu nie kupują gry za pełnoprawną cenę od wydawcy, przez co ten nie widzi z tego tytułu ani grosza.

    • Piotr

      Pięknie Cię wyszkolili wydawcy gier :)

    • Marek Smoliński

      Jak wyszkololi, przecież napisał prawdę. Jednocześnie krytykuje odsprzedaż gier, jak i w pewnym stopniu łagodzi wizerunek piratów.

      Ludzie to takie dziwne bestie, że szukają korzyści tam, gdzie mogą i z reguły nie zważają na aspekty moralne. Ale jak ktoś robi to samo, co oni, z tym samym lub bardzo podobnym efektem, jednak nielegalnie, to potrafią wyżywać się na nim i wyzywać go (w tym przypadku od złodzieji). Cóż, hipokryzja.

    • Piotr

      Wiesz, ja rynkiem wideo interesuję się od bardzo dawna i pamiętam jeszcze retorykę wydawców (czasy prasy papierowej), którzy wręcz zachęcali do wymiany gier pomiędzy sobą zamiast wspierać przestępczy proceder piractwa. No ale jest tak jak mówisz – ludzie (wydawcy) szukają dzisiaj korzyści nawet na niemal w pełni regulowanym rynku gier wideo. PC jest pod tym względem zaorany, bez Steam i mu podobnych nie pograsz, na konsolach o piractwie się prawie nie słyszy, bo zostało załatwione rynkiem używek+season pass.

    • Marek Smoliński

      Myślę, że trzeba być realistą – na konsolach piractwa nie ma, czy jest mało, ponieważ tam piracenie jest trudniejsze. Śmieszne jest to, że to właśnie na konsolach gry są drogie, o czymś coś wiem, bo konsolę posiadam.

    • zed

      Tylko należy pamiętać, że na konsolach właśnie ów rynek wtórny funkcjonuje najlepiej. Po co piracić jak można kupić taniej, wymienić czy zwyczajnie pożyczyć tytuł. Sam miałem styczność z wieloma takimi punktami będąc zwykłym PCetowym graczem.
      Sam aktualnie piractwa nie popieram, jest bardzo łatwy dostęp do gier w wersji cyfrowej i to często za grosze. Dziś na promocjach w cenie nowej świeżo wydanej produkcji z mnóstwem błędów można spokojnie nabyć i z 10 tytułów opracowanych, połatanych i zapewniających o wiele więcej zabawy.

      Samemu piractwu nie należy jednak mówić nie. Jest dużo osób traktujących owe jak dostęp do dem, których brakuje lub są na zasadzie, zagraj kilka godzin i załóż nowe konto co by zagrać raz jeszcze w okrojoną treść. Niestety dziś powstaje tyle kiepskich lub zwyczajnie zepsutych produkcji opierających się głównie o marketing, że nie ma się co dziwić. Kupuj bo w prasie fajnie opisują a czy czy dobrze zadziała (wymagania na stronach są często wyssane z palca) oraz czy gra jest grywalna to już nie nasza broszka. Ty masz płacić i to dużo. Reszta się nie liczy. Sam niejednokrotnie pobieram najpierw grę z sieci, testuję czy warto w to zagrać i czy zadziała płynnie na sprzęcie do którego mam dostęp. Jak nie to wylatuje, jak tak, to albo kupuje od razu albo poczekam na jakąś okazję.

      Są też ludzie kupujący gry regularnie ale w tańszych wydaniach, piracą, pograją (często spokojniej niż posiadacze oryginałów, ale to już inna bajka) a za jakiś czas kupią. Owszem, wydawcy tracą (developerów nie liczę bo lwią część zysków bierze wydawca właśnie) ale i tak nabędą tytuł bo niego grali i tyle.

      Jest właśnie jeszcze grupa dzieciaków/gimbusów – Ci mają prawa autorskie, czas pracy nad grą i wszystko inne głęboko w D.
      Czasem chodzi o zwyczajny brak funduszy na gry, czasem są to osoby niezbyt zamożne, wręcz biedne (i nie biadolić, że jak biedne to skąd komputer, w wielu miastach są programy oferujące biedniejszym rodzinom z dziećmi komputery, ba, często nawet z internetem) i tu trochę piracenie zrozumiem. U dzieciaków jest jednak większa presja otoczenia. Nie stać cię na to co popularne? Nie możesz pogadać z nami o grze bo nie masz jej? to spadaj, jesteś od nas gorszy. Jest to krzywdzące podejście ale jednak nagminne i tu można czasem oko przymknąć.

      Czasem samo „spiracę grę” jest właśnie formą protestu przeciw praktykom wydawcy (sam kilka tytułów musiałem używać na crackach bo wersje oryginalne zwyczajnie były niegrywalne przez np miesiąc po premierze).

      Generalnie można powiedzieć, że piractwo jest złe ale ceny gier średnio dostosowane do np polskiego rynku pracy mają w tym swój udział. Nie można powiedzieć, że owe piractwo jest tylko złe bo to przesada.
      Nie da się tego tematu oceniać tylko na zasadzie czarno-białej bo sytuacje są różne ale śmiało można powiedzieć. Jesteś dorosły? Pomyśl, czy aby na pewno musisz to mieć już teraz? Może poczekaj? Zagrasz później ale dostaniesz wydanie kompletne, połatane maksymalnie i do tego za naprawdę rozsądną cenę.

    • JA

      Dokładnie masz rację w niczym, tylko gdyby nie oddzielić tych spraw to mogłoby wyjść na jaw że tak naprawdę w ściąganiu nie ma nic złego a to całe gadanie o rzekomym złodziejstwie to zwykła propaganda wielkich wydawców i ich armii opłaconych trolli no i pożytecznych idiotów którzy w to wszystko uwierzyli ;)

    • tomash

      A kupując używany samochód okradasz producentów samochodów ? co za brednie.

    • Simplex

      Brednią to jest porównywanie gier do samochodów. To debilne porównanie chyba nigdy nie umrze. Jest debilne, choćby dlatego że samochód się zużywa i jest coraz mniej wart – gra nie, nie ma takiej sytuacji że trzeci właściciel 5 letniej gry będzie miał gorsze tekstury albo niższą rozdzielczość bo mu się gra zużyła, w grach nikt nie cofa licznika i nie wyklepuje maski.

      Faktem jest, że developer zarabia na sprzedaży nowych egzemplarzy, z jego punktu widzenia handel używkami nie różni się prawie niczym od piractwa, bo on zysków z tego nie ma. Autor artykułu pisząc „Nie słyszałem jeszcze takiej teorii” wykazuje się niewiedzą, bo developerzy i wydawcy wielokrotnie o tym mówili, Season Passy i DLC powstał właśnie jako rekompensata rynku wtórnego.

      Sam kupuję także używki, bo po prostu taniej wychodzi, a mieszkam w biednym kraju, ale przynajmniej jestem świadom jaki ma to skutek dla developera. Dlatego zwykle kupuję używane gry, na których aż tak bardzo mi nie zależy, bez których mógłbym się obejść.

    • tomash

      Hm… Jeżeli licencja nie wyklucza odpsprzedania używki to nie widzę braku analogii. Gra wydana 5 czy 10 lat temu nie będzie miała gorszych tekstur jako takich, gorsze będą/ mogą być w porównaniu do aktualnych technologii. Niby gry z 8śmio bitowców nie postarzały się i tekstury się nie pogorszyły, jednak różnica w stosunku do współczesnych gier jest widoczna. Sprzeczał się nie będę, ale moje zdanie jest takie że piracenie gry w imię braku funduszy to to samo co kradzież samochodu z tego powodu że kogoś nie stać. Natomiast jeżeli właściciel gry sprzedaje używkę i nie jest to wbrew licencji jest jak najbardziej OK. Inaczej, czy kupując płytę z muzyką mogę ją sprzedać komuś po przesłuchaniu ?

    • Simplex

      „jesli licencja nie wyklucza odpsprzedania używki”
      Wyklucza. Przeczytaj jakas licencje.
      Oczywiscie prawo nie zabrania handlu uzywkami, wiec licencja sobie, a zycie sobie. Ale nie zmienia to faktu, ze developer na sprzedazy uzywki nie zarabia.
      O licencjach na plyty z muzyka nic nie wiem, wiec sie nie wypowiadam, ale to tez moze nie byc do konca trafna analogia. Nie zapominaj, ze muzycy dostaja tantiemy od stacji radiowych i telewizyjnych, a twórcy gier raczej nie.

    • zed

      Zgodnie z prawem europejskim – TAK. Nabyłeś nośnik i możesz go odsprzedać. nie możesz go używać na imprezach, wypożyczać odpłatnie itp ale możesz go sprzedać innej osobie. To twoja własność i tyle. Stwierdzenie licencja nie pozwala jest trochę dziwne. Gry to nie programy użytkowe. Tu takie podejście ma sens. jeżeli gra ma fizyczny nośnik i nie wymaga powiązania z kontem online (z własnym regulaminem i EULA) to czemu nie? Prawo jasno mówi, że ze swoją własnością robisz to co chcesz o ile nie naruszysz praw innych. nie możesz płyty kopiować i kopii sprzedawać. Możesz ją skopiować dla siebie i swoich bliskich/znajomych (też zgodnie z prawem).

      Tu lepszym przykładem by były licencje na pakiety Adobe. Wersja normalna kosztuje kilka tys złotych i możesz ją odsprzedać dalej. Wersja EDU pozwala ci normalnie pracować na kopii oprogramowania nawet po zakończeniu nauki, kosztuje 80% mniej ale jest tylko na twój użytek. I to ma sens, płacisz mniej ale używasz tylko ty i nie możesz odprzedać. Niech wprowadzą to do gier to może piractwo jeszcze bardziej spadnie xD

    • Marek Smoliński

      Porównanie do samochodów jest głupie, ale nie dlatego, że gra się nie zużywa (bo się zużywa pod pewnymi względami, np. gra Multiplayer ma dużo graczy przy premierze, a z czasem może stać się martwa), ale dlatego, że kradzież rzeczy fizycznej, a użytkowanie programu bez licencji to dwie całkiem różne rzeczy.

    • Simplex

      To się jedno z drugim nie wyklucza – porównanie do samochodów jest głupie zarówno z powodu jaki wymieniłem jak, jak i również z powodu jaki wymieniłeś ty.

    • Kris

      On ma rację. Licencyjnie nie można tego robić. Handlując używkami prawa nie łamiesz, ale licencję tak (podstawa do wytoczenia procesu ze stopy cywilnej, tak na upartego dla wydawcy).

    • rabbit

      Słuszna uwaga. W sumie piractwem jest także wypożycznie książek z biblioteki albo oglądanie filmu razem z kilkama znajomymi – tak tak przecież każdy odbiorca danego „dzieła” powiniem oddzielnie zapłacić za dostęp do niego.

      Nie dajmy się więc zwariować. Nie jest powiedziane, że „piracąc” grę już nigdy jej nie kupię (bo jesli jest tego warta to owszem kupię) tak samo jak niekoniecznie kupiłbym grę gdybym jej nie „spiracił”. To nie jest takie czarno białe;)

    • Mietek Mielonka

      Prosta zasada – grasz i sie podoba? Ukoncz nawet na piracie, ale zapisz w kajeciku aby kupic. Grasz i sie nie podoba? Odinstaluj.

    • zed

      Popieram.

    • Ari

      I kupujesz od razu, za cenę z momentu, w którym zacząłeś grać? Inaczej jest to bardzo sprytna zasada: gram w grę, która kosztuje aktualnie 150 zł, a jeśli mi się spodoba, to kiedyś, gdy będzie w promocjach itp kupię. Albo i nie – ale jest zapisane.
      Poszedłbyś do pracy, gdyby szef Ci powiedział: pracuj, jak mi się spodoba Twoja praca, to zapiszę sobie w kajeciku, że mam Ci zapłacić, a jak nie, to Cię zwolnię?

    • Mietek Mielonka

      Chyba jasne, że chodzi mi o bliski termin, a nie dwa lata? Nie wiem po czym sobie ubzdurałeś, że chodzi o odkładanie święte nigdy?
      Nawet niech z tych 150 peelenów przy premierze zrobi się za miesiąc 99. Lepsze to niż ukończyć grę i w ogóle nie zapłacić – tak czy nie?

    • zed

      Co do filmów i ilości osób – MS mia łtakie plany odnośnie Xboxa One. Miał blokować dostęp np do filmów powyżej konkretnej ilości osób xD

    • Chyba raczej nie pozwalasz im zarobić, a nie okradasz ich, chyba, że czegoś nie rozumiem?

  • Moim zdaniem, to czy ktoś sięga po piraty czy nie jest jego indywidualną sprawą. Moralność każdy ma swoją i w tym wypadku pisanie o tym co jest „dobre” czy „złe” mija się z celem. Nie zawsze mogę sobie pozwolić na nowy tytuł, ale jeśli już – to robię to z przyjemnością. Nie mam natomiast pretensji ani żalu do ludzi, którzy sobie ściągają z torrentów i nie będę nikogo osądzał ani nazywał idiotą – tego typu określenia są mało profesjonalne.

    • Grzegorz

      A jak w profesjonalny sposób można nazwać osobę korzystającą z oprogramowania podlegającego ochronie prawno-autorskiej bez uprzedniego zezwolenia/zakupu licencji?

    • Złodziej ?

    • Marek Smoliński

      Błagam… Pomijając aspekty moralne, na status idioty bardziej zasługuje osoba używająca niepoprawnie słowa złodziej, niż wzmiankowany „złodziej”.

    • Czyli mam rozumieć, że Cię obraziłem tym pytaniem ?

    • Marek Smoliński

      Nie, raczej wzbudziłeś zażenowanie, bo temat jest wałkowany od wielu, wielu lat (może od początków Internetu lub dłużej, ale pamiętam, że już przynajmniej 5 lat temu pojawiały się filmiki na poziomie dziecięcym, tłumaczące czemu piractwo to nie kradzież).

    • Ok rozumiem, że to jest Twoja odpowiedź na wyżej zadane
      pytanie „Złodziej?”.

      Ale nie mogę zrozumieć dlaczego mnie przy tym obrażasz ?

    • Marek Smoliński

      Obrażam Cię, bo powielasz głupotę i szerzysz ignorancję. Piractwo to nie kradzież. Zależnie od przypadku może być bardziej lub mniej moralne od kradzieży. Może być nielegalne jak kradzież (z resztą piractwo programu podlega pod tem sam paragraf, co kradzież) lub legalne.

    • Myślę że jednak Tobie powinien być nadany status idioty skoro nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. „Złodziej ?” jest pytaniem nie stwierdzeniem. A ja odpowiedziałem pytaniem na pytanie Grzegorza.

      „Piractwo to nie kradzież.” – jak dla mnie piractwo kojarzyło się zawsze z kradzieżą i sprzedażą skradzionych dóbr – tak przynajmniej było w czasach PRL-u gdy internet nie był tak popularny a na stadionach można było wszystko dostać. Po czym nastała złota era nagrywarek CD i internetu. Kto miał pierwszy dostęp do neta i nagrywarki potrafił się dorobić w krótkim czasie. Proceder ten został nazwany przez organy ścigania po prostu „Piractwem”, co się miało kojarzyć z kradnięciem czegoś i uzyskiwania na tym pieniędzy. W obecnych czasach nikt już nie trudni się tym zajęciem bo to się nie opłaca. Niestety słowo „Piractwo” zostało przniesione na obecnych użytkowników internetu którzy pobierają z sieci wszelakie media chronione prawami autorskimi – nie koniecznie czerpią z tego zyski. Tu zacytuję wiki:

      „Piractwo medialne – potoczne określenie działalności polegającej na nielegalnym kopiowaniu i posługiwaniu się własnością intelektualną (programami komputerowymi, muzyką, filmami itp.) bez zgody autora lub producenta i bez uiszczenia odpowiednich opłat.”

      „szerzysz ignorancję” – gdzie? gdyby tak było to bym się nie udzielał gdziekolwiek.

      „wzbudziłeś zażenowanie” – przykro mi że doprowadziłem Cię do tego stanu.

      „powielasz głupotę” – raczej nie „powielam” a „wyciągam ją na wierzch” tak jak to zrobiłem tutaj jednym prostym pytaniem.

    • Marek Smoliński

      Zadałeś pytanie, to fakt. W odpowiedzi na pytanie kogoś innego, więc brzmiało to jak pytanie retoryczne. Najwidoczniej dalej następowała eskalacja naszego nieporozumienia.

      Jednak OK, przyjmując Twoją retorykę – czy ja nazwałem Cię idiotą? W którym miejscu?

    • „Błagam… Pomijając aspekty moralne, na status idioty bardziej zasługuje osoba używająca niepoprawnie słowa złodziej, niż wzmiankowany „złodziej”.”

      Myślę że dalsze ciągnięcie tego jest bezcelowe.

    • Marek Smoliński

      Nie nazwałem Cię idiotą, napisałem, że osoba używająca niepoprawnie słowa złodziej, (sprecyzuję: osoby nazywające piratów złodziejami) zasługuje na miano idioty bardziej niż priat.

      Czyli, i jest to logicznie równoważne, pirat zasługuje na miano idioty mniej niż osoba, która myli pirata ze złodziejem.

      W próbie wytłumaczenia tego jeszcze jaśniej: pirat idiotą nie jest, a jeżeli się mylę i jednak jest, to tym bardziej idiotą jest osoba nierozrózniająca kradzieży od piractwa.

      Oczywiście możesz się święcie oburzać, bo Ty masz prawo pisać w sposób niejasny (nawet bez próby pisania klarownie, bo czym innym jest jedno słowo ze znakiem zapytania), a ja nie. :)

    • Zgadzam się z Tobą w 100% xD

    • mat

      oczywiście, siakiś filmik to Twoja Biblia.

    • zed

      Nielegalny użytkownik tak, złodziej nie. Złodziej – osoba która coś komuś zabrała pozbawiając go fizycznie danej rzeczy. Tu raczej używasz nielegalnej kopii. To ja zapytam Ciebie, jak nazwać studenta, który nie ma kasy na trudno dostępne książki w wysokich cenach i robi ksero? Też złodziej? Teoretycznie każdą fotokopię czegoś można nazwać kradzieżą. Zrobiłeś zdjęcie pracy artysty? Zdjęcie plakatu? Masz jego kopię ale za to nie zapłaciłeś więc przy takim podejściu jesteś „złodziejem”. To wszystko to temat dość zagmatwany i nie da się czarno na białym wszystkiego podzielić i nazwać.

    • Marek Smoliński

      Wpadłeś w tę samą pułapkę, co ja.

    • Tomasz Bielecki

      Oczywiscie ze sie da, dlatego sa postualty wlasnosci ktore nakladaja np koniecznosc limitu jakiegos dobra by mozna je bylo ukrasc…

    • Takim samym człowiekiem jak każdy inny ;) Poza tym taki sposób walki z piractwem nie ma sensu i co więcej – nie przynosi żadnych efektów.

    • To kradzież jest indywidualną sprawą ale nazywanie złodzieja idiotą jest mało profesjonalne ?

    • Grzegorz

      Może nie używajmy słowa „kradzież” bo zaraz niektórzy się obrażą i zaczną wytykać błędy logiczne, frazeologiczne czy inne *iczne ;-) Nazwijmy to łamaniem prawa.

    • ok

    • Mietek Mielonka

      Mowmy nie poprawnosci politycznej i nazywajmy rzeczy po imieniu. Piracac – dopoki nie kupisz ukonczonego tytulu – kradniesz.

    • Marek Smoliński

      Nazywając rzeczy po imieniu, pisząc to, co napisałeś powyżej, jesteś idiotą

    • Mietek Mielonka

      Lotność tego argumentu dokumentnie zbiła mnie z pantałyku.
      Urażona duma pirata? Sorry, ale dzisiaj, kiedy gry kosztują takie grosze jakie kosztują, argumentowanie za piractwem jest zwyczajnie dziecinne. Gra to nie chleb – nie musisz jej kupować. Jeżeli chcesz ją kupić, to a) sprawdź recenzje b) sprawdź opinie c) znajdź najtańszy sklep d) kup. Jeżeli MUSISZ grać we wszystkie nowości, a jednocześnie płaczesz, że są za drogie, to albo jesteś rozwydrzonym małolatem, albo dorosłym z mentalnością małolata. Nie wiem co gorsze.

    • Marek Smoliński

      Gdzie napisałem, że jestem piratem?
      Stwierdzanie, że jestem rozwydrzonym małolatem, albo, że płączę, uważasz za lotne argumenty? :)

      Jeżeli Ty uważasz, że masz prawo nazywać piracenie kradzieżą, to ja nie mogę twórców takich bzdur nazywać idiotami? Oczywiście idiotą nie jesteś, bo idiota nie potrafi nawet obsługiwać komputera; spróbowałem jednak dotrzeć do Ciebie Twoją retoryką… Widzę jednak, że znowu spotykam się z typową retoryką osób o wulgarnym zachowaniu: najpierw używać dosadnych określeń i krytykować poprawność polityczną, ale kiedy samemu stanie się celem podobnie dosadnych sformułowań, zastosować święte oburzenie i krytykować kulturę oponenta.

      Zastanów się, chcesz rozmawiać kulturalnie, czy poszukać sobie jakiegoś trolla do pyskówki?

    • Mietek Mielonka

      „Stwierdzanie, że jestem rozwydrzonym małolatem, albo, że płączę, uważasz za lotny argument? :)”

      Nie, to dedukcja wynikła z Twojego tonu wypowiedzi. Niektórych wyraźnie boli nazywanie rzeczy po imieniu. Przywłaszczanie sobie czyjejś własności bez należnej zapłaty to kradzież. Koniec i kropka. Możesz sobie to woalować jak Ci się podoba, ale faktu nie zmienisz. Tłumaczenie się tym, że gry są złe albo za drogie to tylko zasłona dymna – bo skoro są złe, to po co w nie grasz, a jeśli są za drogie, to ich nie kupuj od razu, tylko na nie odłóż pieniążki.

    • Marek Smoliński

      Hmm, a gdzie następuje przywłaszczanie własności w przypadku piractwa komputerowego? Bo kolega chyba nie rozumie pojęć takich jak licencja i wartości niematerialne.

      Piractwo to nielicencjonowany użytek, a nie przywłaszczanie własności. No chyba, że ktoś kradnie nośnik w sklepie, ale z takim „piractwem” się jeszcze nie spotkałem.

    • Mietek Mielonka

      Te wartości niematerialne, to wytrych słowny którym piraci usprawiedliwiają kradzież. Bo przecież jak czegoś „nie ma”, to nie da się tego ukraść, co? To polecam włażenie do kina tylnymi drzwiami, bo przecież filmu nie ma, a jak go obejrzysz nie płacąc, to nikt tak na prawdę nie traci, wszak miejsce i tak było puste… Kolega chyba nie rozumie pojęcia – zwykła ludzka uczciwość, za to bardzo dobrze zaznajomił się z pojęciem „krętactwo”. Jeżeli ściągasz grę aby przetestować przed zakupem – ok. Jeżeli ściągasz grę, bo „jest za droga” i „producent nie będzie mnie traktować jak betatestera”, po czym przechodzisz i prujesz się w necie, że „hurr gry coraz słabsze durr” to jesteś złodziejem. A jak ktoś ma taką mentalność, to będzie jej bronił i tyle. EOT.

    • Marek Smoliński

      Ahahahahahahaha !

      Wytrych słowny!

      Człowieku, ogarnij się! Żyjemy w XXI wieku, a ty stwierdzasz, że wartości niematerialne to wytrych słowny! Poczytaj encyklopedię, zamiast wychwalać się w Internecie swoją ignorancją.

      Rozumiem pojęcie ludzkiej uczciwości, ba! Nigdy nie stwierdziłem, że piractwo jest OK. To, że jestem piratem i, że piractwo popieram i uważam za moralne to nadinterpretacja moich wypowiedzi.

      Stwierdził kolega: „Piracac – dopoki nie kupisz ukonczonego tytulu – kradniesz.”
      Równie dobrze można stwierdzić, że jak bierzesz z półki w sklepie towar, to dopóki za niego nie zapłacisz to kradniesz. Otóż nie. Prawo w Polsce jest niejasne i nieprecedensowe niestety, a pod względem moralnym liczą się intencje.

      Z resztą Twojego komentarza się zgadzam. Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że nie walczę z nazywaniem piractwa kradzieżą dlatego, że uważam piractwo za coś moralnego (bo nie uważam), ale dlatego, że są to po prostu różne rzeczy i głupotą jest stwierdzać, że niski murek jest krzesłem – nawet jeżeli na tym i na tym można siedzieć. End of Transmission.

    • Mietek Mielonka

      Czytanie ze zrozumieniem.
      Terminu” wartości niematerialnych” używacie w argumentacji zgodnie ze swoją pokręconą logiką pt. „nie da się ukraść czegoś niematerialnego”. Owszem, da się.

      Da się to powielać do woli, co nie zmienia faktu, że ściągając i kończąc twór nie płacąc za to, pozbawiasz kogoś finansowego – a więc realnego – wynagrodzenia za pracę. On nie traci pieniędzy – on po prostu nie dostaje należnych mu pieniędzy, co wynikałoby ze zwykłej ludzkiej uczciwości.

      „To, że jestem piratem i, że piractwo popieram i uważam za moralne to nadinterpretacja moich wypowiedzi.”
      Wszystkimi swoimi wypowiedziami pokazujesz jakie masz podejście do piractwa, więc brzmi to jak niepotrzebna maskarada z Twojej strony.

      „dopoki nie kupisz UKOŃCZONEGO tytulu”
      Po raz kolejny czytanie ze zrozumieniem.
      Jeżeli weźmiesz z półki towar, zjesz go i wyjdziesz, rzucając na odchodne właścicielowi sklepu, że był niesmaczny, to jest pewne słowo na ten proceder – zaczyna się na K, a kończy na Ż.

      To, że prawo jest niejasne i nieprecedensowe nie znaczy, że można wykorzystywać je do robienia bliźniego w balona.

      Gry to nie jest towar pierwszej potrzeby, więc argumentacje o cenie i tym, że nikt nie traci są po prostu dziecinadą, której kolejne wersje czytam od lat 90. Pamiętam ceny AoE II w 99 – ponad 200zł – to były rzeczywiście wysokie ceny, jak na ówczesne czasy. Wtedy większość graczy w Polsce grało albo w piraty, albo w starocie z coverów pism, albo w nowości na które się zbierało przez 2-3 miesiące. Dzisiaj, kiedy nowość można kupić za 30-40zł biadolenie o cenie czy odwracanie kota ogonem i narzekanie, że gry są kiepskie to po prostu przekonywanie samego siebie do tego, że to producenci zmuszają biednych graczy do kradzieży.

      Nie, nikt nikogo do niczego nie zmusza. A kradzież, to kradzież.
      EOT.

    • Marek Smoliński

      Ale męczysz, człowieku. Idź do szkoły, jakiegoś profilowanego liceum najlepiej, bo na studia bez matury Cię nie przyjmą, i tam jak będziesz się starał, to nauczysz się pojęć takich jak wartości niematerialne, albo kradzież.

      Musisz tylko trochę otworzyć umysł, bo bez tego ciężko Ci będzie wytłumaczyć, że księżyc nie jest z sera.

      Zarzucasz mi nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, a sam nadinterpretujesz moje wypowiedzi tak jak Ci wygodnie. :) Najlepiej rozmówcę sprowadzić do statusu przestępcy, od razu łatwiej się z nim rozmawia. :)

    • Mietek Mielonka

      Śmieszne. Zaczynamy od drobnego ad personam, po czym instruujemy, aby nauczyć się pojęć (najlepiej w formie takiej jaką wyznaje dyskutant). Męczę natomiast dlatego, że nie uważam szczeniackich argumentów („gry są za drogie, a ja muszę grać w same premiery!” tudzież „ściągnę tę grę, bo producenci to złodzieje a ja nie będę betatesterem”) za wartościowe? Wybacz za ten nietakt.

      Umysł mam otwarty niesamowicie, lecz nie mieszczą się w nim wypaczone koncepty.

      Ja Cię nie sprowadziłem do tego statusu. Sam się w nim okopujesz w moim mniemaniu. Nadinterpretacji też raczej nie używam – bo i po co – sam się wykładasz aż nadto chętnie.

    • Marek Smoliński

      Zaraz zaraz. Może mnie z kimś mylisz, ale ja nigdy nie broniłem ludzi, którzy twierdzą, że chcą grać w premiery, na które ich nie stać, więc sobie spiracą. Wręcz nie lubię takiej postawy roszczeniowej.

      Ja po prostu nie zgadzam się z tym, że piractwo to kradzież. Nie twierdzę nawet, że piractwo jest mniej niemoralne od kradzieży.

      Oczywiście jeżeli zastosujesz ponownie swoją retorykę, to zaraz możesz powiedzieć, że co prawda nie stwierdziłem tak wprost, ALE można to było odczuć po tonie moich wypowiedzi. Ciekawe, gdzie dalej to zabrnie. Na razie jestem złodziejem, ale czemu nie mordercą? W końcu złodziej to morderca. Złodziej kradnie wartości, a morderca życie. Złodziej kradnąc owoce czyjejś pracy, kradnie część czyjegoś życia. Nazywajmy więc rzerzy po imieniu, bez fałszywej poprawności politycznej: pirat to morderca – a skoro się z tym nie zgadzam to ewidentnie wykładam się i pokazuję swoje prawdziwe, mordercze oblicze.

    • Tomasz Bielecki

      Te wartosci nie materialne to logika w sluzbie rozumu i filozofii, to podstawy dzieki ktorym w prawie nie powinno byc bubli i kretynizmow, a jak ktos te podstawy omija to robi sie bajzel i 30 lat pozniej jakis zdenerwowany czlowiek ktory ich nie pojmuje nazywa je wytrychami…

    • Żony jak będziesz szukał to też zaczniesz od recenzji znajomych, czy sam przetestujesz „demo”?
      Zlituj się i nie odpowiadaj. Korporacje wychowały sobie wyprane pokolenie. Mam nadzieję że dzieci będziecie mieć mądrzejsze…

    • Marek Smoliński

      Zajebisty argument. Witam ponownie – pamiętam jak razem walczyliśmy z Rafałem Kurczyńskim, który nazwał Cię złodziejem.

    • Mietek Mielonka

      A co ma piernik do wiatraka? Gry MUSISZ kupować w preorderach bo inaczej nie da się grać? Jak się boisz kota w worku to nie kupuj kota w worku, tylko poczekaj na opinie. Ludzie się przejechali na Watch Dogs, a wystarczyło poczekać 24 godziny na pierwsze jęki zawodu.

      Gram od czasów, kiedy korporacje jeszcze nie rozdawały kart w tym biznesie, więc teksty o wypraniu to sobie zachowaj, podobnie o dzieciach – bo sam jak dziecko brzmisz. Jak chcesz sobie usprawiedliwiać kradzież, to sobie usprawiedliwiaj, ale nie dziw się, że ktoś cię nazwie złodziejem.

      Straszne, że ktoś wychował pokolenie, które usprawiedliwia kradzież, „bo to przecież tylko gierka/system/program”. Żałosne.

    • Marek Smoliński

      Dla Ciebie wszystko, co napiszą inni jest kretyńskie – szkoda tylko, że nie patrzysz w lustro.

    • Mietek Mielonka

      Ciężko inaczej niż kretyńskim nazywać kretyńskie porównania. Wybacz, że nazywam rzeczy po imieniu – kradzież to kradzież, a głupota to głupota. Zauważyłem już, że wolicie kiedy mocne słowa się woaluje, lecz to nie powód bym nazywał szambo perfumerią.

      A wracając do meritum – najpierw płacz, że kupujesz kota w worku, później marudź, że ktoś radzi poczekać na recenzję lub zagrać w demo. Brzydko mówiąc, robicie jeden z drugim kurwę z logiki.

    • Marek Smoliński

      „Zauważyłem już, że wolicie kiedy mocne słowa się woaluje”
      Kolejne nieporozumienie. Tyle się nagadałem, a Ty wciąż nie rozumiesz, że mi wcale nie chodzi o to, że kradzież jest zbyt dosadnym określeniem na piractwo.

      KRADZIEŻ PO PROSTU NIE JEST PIRACTWEM. Możesz się zgadzać lub nie (tak samo jak możesz twierdzić, że księżyc jest z sera – masz prawo), ale zrozum wreszcie, że taka jest właśnie moja teza czy kontrteza.

      Widzę, że emocje Cię ponoszą, bo już zaczynasz bluzgać na prawo i lewo – i tu nie chodzi o to, że walczysz z poprawnością polityczną – po prostu słoma z butów wychodzi, a raczej rynsztokowe słownictwo z chama.

    • Mietek Mielonka

      Przestań się czarować – jak ktoś nie dostaje zapłaty za swój produkt – a tym jest gra – to jest okradziony. Jak pobierzesz grę, przejdziesz ją i za to nie zapłacisz producentowi to jesteś złodziejem. Słoma z butów? Bo brzydzę się prostackim wmawianiem sobie i innym, że piractwo jest w porządku? Żałosny jesteś.

      Swoją drogą – jedna „kurwa” użyta nieobelżywie w sformułowaniu = „bluzgam na prawo i lewo” :D Nie tylko żałosny jesteś ale i śmieszny na dodatek w tym swoim nadęciu.

    • Marek Smoliński

      http://sjp.pwn.pl/slowniki/bluzga%C4%87.html

      nie tylko przekleństwa, ale i wyzwiska, kolego. I tak, wyzywasz wszystkich na prawo i lewo. Mnie szczególnie, bo mam do Ciebie cierpliwość i tak sobie cierpliwie z Tobą „dyskutuję” i ciekawię się jak daleko to zajdzie. A słomy coraz więcej. :)

      Ah, odnośnie Twojego argumentu – znowu, nieznajomość używanych słów języka polskiego. Może to ja nie mam talentu do tłumaczenia rzeczy oczywistych; może to do Ciebie przemówi:

      http://www.dobreprogramy.pl/Piractwo-to-nie-kradziez-zdaniem-MPAA-i-CD-Projektu,News,33391.html

    • Mietek Mielonka

      Dobrze, że ty nie wyzywasz nikogo, panie elokwentny. Puszczam mimo uszu te twoje żałosne aluzje dotyczące słomy, inteligencji czy wykształcenia – może i w twoim otoczeniu to działa, ale mnie bardziej bawią niż obrażają, bo swoje wykształcenie i inteligencję znam, więc więc co najwyżej śmieję się z takiego internetowego poszczekiwania :)

      Nawiązując do treści newsa – „Powiedziałbym raczej, że dużą część z tych 4,5 miliona spiraconych egzemplarzy należy traktować, jako swoistą wersję próbną lub nawet demo”

      Czyli to co pisałem w swoich komentarzach – uznaję jak najbardziej ściąganie piratów w celu testowania gry. Ale „przetestowanie gry” od A do Z na piracie, po czym niekupienie jej to zwyczajne buractwo i kradzież. Jasne – nie zabierasz twórcom tego co już posiadają, ale nie dajesz im tego co powinieneś dać za towar jaki wyprodukowali.

      Możesz sobie to racjonalizować do woli, ale to po prostu kwestia kultury.

    • Michal

      Sam jestes zalosny.Piractwo mozna znacznie ograniczyc jesli ceny bylyby nizsze czyt. w Polsce bo na zachodzie np w niemczech nie ma tematu i wiekszosc ludzi oryginaly kupuje bo zarabiaja nie 3tys zl tylko 3 tys EUR i to nierzadko netto – przy czym gra kosztuje tyle samo ile w polsce :)

    • Mietek Mielonka

      „np w niemczech nie ma tematu i wiekszosc ludzi oryginaly kupuje”
      Większość kupuje oryginały, ale „temat” jak najbardziej istnieje. Dane The Economist kilka lat temu mówiły o ~25 % udziale pirackiego software.
      Poza tym, gry tam wcale nie kosztują po przeliczeniu tyle samo co w PL. Przykład: COD Modern Warfare – premiera w PL – 119-129zł, premiera w DE – 59 euro. Gdyby było to skalowane 1:1 to byśmy płacili za właściwie każdą premierę powyżej 200zł, a jakimś cudem tak nie jest. Gry są relatywnie tańsze względem zarobków jak wszystko w Niemczech, ale to nie wina złych wydawców, tylko różnicy siły gospodarki ich i naszego kraju. Takie upraszczanie pokazuje tylko kiepskie zrozumienie ekonomii.

      A zresztą, piraćcie sobie co chcecie, wasze portfele, wasze sumienie, wasze zasady. Po dyskusjach z tutejszymi obrońcami piractwa odechciewa się gadać, bo to jak gadanie ze ścianą – i tak sobie będą swoje piractwo usprawiedliwiać, jak nie pieniędzmi, to pokrętną logiką, w której piractwo to nie pozbawianie kogoś zarobku za towar.

    • Michal

      Tak ekonomii a czy przeciety gracz jest winny gorszej ekonomii i gorszych zarobkow w polsce? Nie! Tak wiec albo wiecej zarabiajmy wowczas bedzie nas stac na gry jak w niemczech albo ceny gier niech zostana obnizone bo i tak sa za wysokie np z 120zl to 60zl – pomijajac juz fakt ze gra na konsole i tak kosztuja ponad 200zl nowosci. Tak wiec cala sytuacja w polsce jest wystarczajacym powodem aby piracic.

    • lump

      Ponieważ tak sobie wymyśliłeś? Ponieważ ty i twoja grupa interesów takie normy wymusza za pomocą terroryzmu państwowego? Przykro mi ale ja i 90% społeczeństwa tak nie uważamy, a jak wiadomo większość ustala normy moralne.

    • Mietek Mielonka

      Nie dlatego, że sobie wymyśliłem, tylko dlatego, że nie płacąc komuś za jego produkt, a korzystając z jego produktu pozbawiasz go należnego wynagrodzenia. „Moja grupa interesów”? „Terroryzm państwowy?” Co ty pieprzysz? Portale ci się pomyliły – niezalezna.pl w inną stronę. Państwo ustala ceny gier czy dystrybutor? Możesz kupować online. Tego też nie robisz, bo „terroryzm państwowy”?

      To 90% społeczeństwa to sobie wymyśliłeś? Trzeba było iść na całość i napisać 99,99%! Co się będziesz.

      I wiesz co? Mi też jest przykro.
      Jest mi przykro, że tak wiele osób ma mentalność oportunisty, który jeżeli tylko nadarzy się okazja, to skroi drugiego.

      „jak wiadomo większość ustala normy moralne”
      Śmieszny jesteś :D Czyli jak 90% powie, że kradzież jest ok to jest ok, nie? To smacznego. Komputer też ukradnij, bo terroryzm państwowy i SPISEG „grup interesów”.

    • Tomasz Bielecki

      Co ty gadasz, pod tym pseudo intelektualny bełkotem i niby prawniczym zargonem wybija sie twoja ignorancja. Prawo? A moze filozofia Prawa? A moze postulaty wlasnosci z tejze? A moze okazuje sie ze kopiowanie i kradziez to dwie rozne rzeczy? A moze nagle sciagajac gre nie pozbawiasz tworcy dochodu bo to ze ja sciagasz nie implikuje tego ze bys ja kupil? Baa nagle sie okazuje ze ci co sciagaja najwiecej kupuja, w ogole… Bo rynek sie rzadzi swoimi prawami a nie tymi wymyslonymi przez korpo szczury i jak ktos sprobuje i mu zasmakuje to kupi. Pomysl i poczytaj zanim cos napiszesz.

      I nie rob taniej @#$%^ z logiki…

    • Mietek Mielonka

      „to, ze ja sciagasz nie implikuje tego ze bys ja kupil”
      W żadnym wypadku. Ale jak już ściągnąłeś i skończyłeś tę grę, to ją kup. Jak idziesz do fryzjera i patrzysz czy dobrze strzyże, to nikt nie każe płacić. Ale jak już dałeś się ostrzyc to mu płacisz, czy po strzyżeniu stwierdzasz, że w sumie to za drogi ten fryzjer, mógł ściąć lepiej, więc mu nie zapłacisz?

      „nagle sie okazuje ze ci co sciagaja najwiecej kupuja”
      Jeżeli kupują. Jak pisałem w innym komentarzu – ściągnięcie gry jako demo jest OK. Jak ją przejdziesz i nie zapłacisz, przestaje być OK. To zwykłe złodziejstwo i cebula. Tak się niestety składa, że większość piratów w Polsce ściąga, gra/ogląda/używa (oprogramowania) i zapomina jakoś uregulować rachunek, przez co będę ich nazywał tak jak na to zasługują.

      Tak, twój wyimaginowany „rynek” rządzi się dresiarskimi prawami pt. ściągam co mi się podoba, a płacenie jest dla frajerów.

      „Pomysl i poczytaj zanim cos napiszesz.”
      Och, gdybyś tylko stosował się do własnych rad.

    • Tomasz Bielecki

      Napisalem powyzej wyraznie ze jak cos jest dobre to sie kupuje a jak nie to wywala sie z dysku, ergo nie przechodzi sie takiej gry, w ogole, kropka.
      „Jeżeli kupują. ” Tak kupuja, bez jezeli, to fakt naukowo potwierdzony

      „tak, twój wyimaginowany „rynek” rządzi się dresiarskimi prawami pt. ściągam co mi się podoba, a płacenie jest dla frajerów.”Nie przypominam sobie bym pisal o moim rynku, rynek sie rzadzi wlasnymi prawami, piraci kupuja bo sciagaja i sprawdzaja towar przed zakupem, niby oczywiste prawo kazdego konsumenta ale nie w branzy growej, czy ogolnie nawet rozrywkowej. Masz tam powyzej blad falszywego zalozenia, w miejscu w ktorym piszesz ze „jezeli kupuja” a doszles do niego poniewaz nie zrozumiales co napisalem w poscie przez ciebie komentowanym. Tak wiec dobra rada, pomysl i poczytaj(ze zrozumieniem) zanim cos napiszesz… Tak na marginesie Nie znam nikogo kto by sciagal i nie kupowal… A badania naukowe te trend potwierdzaja, mozna powiedziec ze pirat sciagajac i grajac sam sie kusi do wydania kasy na org, bo jak tu nie kupic czegos co ci sprawia frajde…

    • Mietek Mielonka

      „A badania naukowe te trend potwierdzaja, mozna powiedziec ze pirat sciagajac i grajac sam sie kusi do wydania kasy na org, bo jak tu nie kupic czegos co ci sprawia frajde…”
      „Nie znam nikogo kto by sciagal i nie kupowal”
      A jak nazwiesz tych którzy ściągają, grają i nigdy później nie płacą? Bo mam nadzieję zdajesz sobie sprawę z tego, że sugerowanie, iż wszyscy później kupują pobrany soft to brednie i pobożne życzenia?
      A ja znam całą masę osób, które mielą lub mieliły gry hurtowo, ale ani złotówki za nie nie zapłacili.

    • Tomasz Bielecki

      Tak jak napisalem, badania pokazuja ze piraci kupuja wiecej niz licencjofile, a takiego ktory nie kupil nazwalbym niezadowolonym konsumentem… Gry uzalezniaja tak samo jak alko, niech zaczna wreszcie robic gry tak dobre ze dresik sobie odmowi piwa byle taka miec

      No dobra juz robia, ale by bylo ich wiecej… „Bo mam nadzieję zdajesz sobie sprawę z tego, że sugerowanie, iż wszyscy
      później kupują pobrany soft to brednie i pobożne życzenia? ” Cale szczescie ze nic takiego nie sugeruje bo faktycznie bylyby to brednie i myslenie zyczeniowe. Ja napisalem ze nie wszscy kupuja pobrany soft, tylko ze tylko ci ktorym dany konkretny soft sie spodobal go kupuja, jest roznica, nie uogolniaj bo wpadniesz w kolejne bledy logiczne… Np. Reductio ad absurdum.

    • Marek Smoliński

      A może po prostu piractwo programów i pirat programów? Wiem, że to dwa słowa, ale „debil” został zamieniony na „osobę upośledzoną umysłowo w stopniu lekkim” i pierwotne słowo już nie jest używane (przynajmniej nie bez oburzenia, patrz porównanie debili-szachistów do niepełnosprawnych olimpijczyków, poczynione przez JKM)

    • LucasArts

      złodziej – to osoba nie umiejąca poradzić sobie w codzienności problemów – szukająca NAJPROSTRZEGO rozwiązania – czyli kradzież… są też inteligentni złodzieje oraz Ci głupsi… Ci inteligentni maja swoich ludzi – do owych kradzieży, kierują „siatką” przestępczą w taki sposób, aby nigy ścigający detektyw policjant nie mógł dojśc do czubeczka piramidki gangowej…ci głupsi robia po prostu głupoty… Złodzieja można także nazwać leniwcem, któremu się po prostu nie chce

    • Krzysiek

      złodziej to złodziej, idiota to idiota, złodziej idiota to jeszcze inna para kaloszy

    • lump

      A może nazywanie okradanego idiotą tylko dlatego, że nie chce się dawać okradać jest nie tylko mało profesjonalne ale po prostu głupie?

    • Marek

      Chwileczke kochaniutki moj bezmyslny, nikt nie mowi ze kradziez jest indywidualna sprawa – nieraz nie ma wyboru. Jak nie stac ci na przyklad na porzadne kola do samochodu to nie kradniesz tylko kupisz tansze, nie stac cie na oryginlne czesci zamienne to kupisz tansze zamienniki a auto i tak bedzie jezdzic i bedziesz mogl z niego korzystac. W przypadku gier niestety gra jest jedna i albo zaplaciasz 200zl albo nie – jedyna opcja jest pirat a w Panstwie gdzie gry sprzedawane sa w tych samych cenach co na zachodzie gdzie zarabiaja kilka razy wiecej piractwo kwitnie i niczemu ten kto przyslowiowo kradnie nie jest winien. Natomiast wyzywanie kazdego kto sciaga z gory od idiotow itp jest nieprofesjonalne i godne pozalowania szczegolnie gdy te slowa padaja z ust szefa tej strony. Gratuluje!

  • Kamil

    Zgadzam się w stu procentach. Doszliśmy do etapu gier „za darmo” — pomijając już f2p, coraz częściej cyfrowe sklepy rozdają naprawde fenomenalne, choć nieco starsze, gry za darmo. Do tego zestawy bundle’i, w których można łyknąć kilkadziesiąt gier rocznie za… za ile chcemy.

    Jedynym „ale” o którym nie wspomniałeś, są starsze gry, szczególnie konsolowe, które nie doczekały się wersji cyfrowych. Z nimi naprawdę są problemy — nie znajdziemy ich na PSN ani w eShopie za kilka dolarów, pozostają aukcje i kwoty rzędu kilkuset dolarów za zniszczony kartridż. Na szczęście z każdą generacją coraz więcej kultowych tytułów trafia do cyfrowej dystrybucji, choć kompletne kolekcje pozostaną na zawsze niespełnionym marzeniem ;)

    • Ed

      Starsze gry to rzeczywiście problem i jedynym sposobem na zagranie w nie jest po prostu ściągnięcie ich. Tu już nie ma pogwałcenia moralności, nie? Co złego w ściągnięciu gry, która dawno przestała być w sprzedaży?

    • Kamil

      Czy ja wiem? Sam staram się jak mogę — mam po kilka wersji regionalnych starych konsol, kupuję katridże i płyty ze wszystkich trzech regionów (PAL, NTSC-U, NTSC-J); czasami jednak patrząc na ceny gier (vide: Earthbound) odpadam. Na szczęście w przypadku tego przykładu z pomocą przychodzi eShop, jednak nie zawsze mam tyle szczęścia ;)

  • KULTURA

    Ostatnio słowo „fuck” coraz częściej gości na obrazkach pod wpisami Grzegorza Marczaka. Czy tego typu ekspresja jest niezbędna, by przyciągnąć czytelników? Czy po nowym roku każdy obrazek w tym serwisie będzie zawierał to słowo?

    • Ed

      O tak. To że jest to polska strona, nie znaczy, że można używać tego wyrazu.
      Panie autorze, niech pan ocenzuruje ten obrazek!

    • KULTURA

      Którego zdania nie rozumiesz? Napisz, to postaram się rozrysować, żeby było jasne. Podpowiem: mam na myśli kulturę, a nie pochodzenie językowe danego słowa.

    • Ed

      Nie chodziło mi to, że to angielskie słowo, tylko właśnie o kulturę.

    • Marek Smoliński

      No dobrze, a wyzywanie ludzi od idiotów już jest kulturalne? Tak się zastanawiam czasem, dlaczego ludzie np. nie życzą sobie słyszeć czy czytać słów o zabarwieniu erotycznym, określając je jako niekulturalne, ale już rozmowa bez użycia słów wulgarnych na tematy seksualne im nie przeszkadza? Dziwi mnie tutaj brak konsekwencji.

    • KULTURA

      Oczywiście, że nazywanie (nawet jeśli tylko garstki) ludzi idiotami przez – uwaga – redaktora naczelnego tegoż serwisu nie jest zbytnio na miejscu. Ale cóż można poradzić?

  • Krystian Stępień

    Grzegorz walka z piractwem metodą „za mordę” toczy się od zarania dziejów. Nie przyniosła dotąd skutku. Ceny gier nowych to jest spore nieporozumienie. Dlatego więc istnieje piractwo i istnieć będzie. Śmieci zalegające na magazynach można pozyskać i wówczas takie akcje jak biedronka przypominają graczom niedzielnym o sprzęcie, który im się kurzy. Nie popieram piractwa ale toleruję je, sam uprawiam w mniejszym stopniu niż kiedyś. Korzystam z takich promocji jak ta steamowa czy biedronkowa ale jak widzę cenę Far Cry 4 na PS4 to gdyby tylko ta konsola była złamana to juz dawno bym mial pirata bez najmniejszego wyrzutu sumienia.

    • Grzegorz

      Nie jestem fanem serii FC ale domyślam się, że te dwieście złotych zapewnia ładnych parę(naście/dziesiąt) godzin rozrywki. Kino za 25pln zapewnia 1.5 – 2.5h godziny rozrywki. Nie rozumiem rozgrzeszania ‚piractwa’ wysoką ceną.
      Cholera mnie bierze za to np. gdy treści, które chciałbym KUPIĆ sa blokowane regionalnie. Tego nie rozumiem i ew. mogę rozumieć ludzi obchodzących zabezpieczenia regionalne by coś tam obejrzeć/posłuchać (płacących za to).
      Gdy mnie nie stać to po to nie sięgam.

    • „Grzegorz walka z piractwem metodą „za mordę” toczy się od zarania dziejów” – zgadzam się i zgadzam się również z tym, że ona nie ma dużego sensu. Sens natomiast ma to co robią teraz wszyscy czyli dobre promocje, przeceny itp. To zmienia piratów w tych którzy kupują dobre gry

    • Krystian Stępień

      Jestem za ! Popieram takie akcje. Może wydawcy też się ockną.

    • Grzegorz

      Dorzuciłbym jeszcze edukację. Od przedszkola. Niech (dla przykładu) Pani Przedszkolanka skopiuje obrazek 6 latki, który wygrał w konkursie i powiesi pod innym, obcym nazwiskiem z pierwszą nagrodą. Ciekawe jaka będzie rekacja :-)
      (widziałem taki ‚eksperyment’)
      Jestem w stanie zrozumieć ignorancję ludzi patrzących na tych ‚klepiacych tylko w klawiaturę’. Przecież ‚oni nic nie robią tylko siedzą i coś tam klikają’?! Co to za strata gdy ich praca, tak ulotna przecież, zostanie powielona?!
      Edukować, edukować, edukować…

    • Marek Smoliński

      To, co opisujesz to raczej słabe nawiązanie do piractwa (w sensie ściągania pirackich kopii), ale przyznam, że byłby to fajny element nauki o prawach autorskich.

    • Miałem nie odpisywać, bo robiłem już to tyle razy… Korporacje wyprały Wam mózgi. Kopiowanie jest starsze od człowieka i zachodzi już na etapie komórkowym. Organizm, który przestaje to robić umiera! Brutalne, ale prawdziwe. Podstawą każdej gospodarki też jest kopiowanie dobrych rozwiązań, w przemyśle militarnym praktykowane do dziś i mowa o kopiowaniu nieautoryzowanym. Włosy stają na głowie, jak czyta się o „złodziejach”. Korpowydmuszki…

    • Kris

      Wybielanie piractwa. Kradzież nawet wirtualna, to kradzież.

      Rozumiem o co chodzi, ale przy pozwie wydawcy na niewiele się zda tłumaczenie o tym, że kopiowanie zachodzi już na etapie komórkowym.

      To twardy biznes i pieniądze – tu nie ma zlituj.

      Powody piractwa rozumiem, ale robienie z tego szlachetnej misji, niczym niesienie ognia przez Prometeusza – nie kumam.

    • Mietek Mielonka

      Nie wiem co tobie wyprało mózg, ale zrobiło dobrą robotę. Piraci – ostoja moralności i wolności, a w około tylko złe korporacje które biednych graczy męczą chujowymi i drogimi grami! Biedaczyska! Załóż fundację charytatywną dla takich jak ty. Porównywanie piracenia z mitozą – because fuck logic. Szkoda gadać, bo to nawet śmieszne nie jest. To jest żałosne.

    • Mietek Mielonka

      1. Kup najnowsza konsole
      2. Ojejujeju jakie te gry drogie so!
      3. A w dodatku kiepskie!
      4. Kradlbym!
      Serio? To kup se abonament PSN i bedziesz mial kilkanascie gier za poldarmo w roku. A ze nie same premiery? Trudno. Do kina tez sie wkradasz tylnymi drzwiami bo drogo a film moze byc kiepski?

    • Marek Smoliński

      Mam PSN+ i muszę powiedzieć, że te gierki tam są nawet fajne, ale jednak nie są to gry AAA… Nie po to chyba się kupuje nową konsolę, żeby grać w gierki na poziomie darmowych fleszówek na Kongregate.com ?

      Nie to, żebym popierał postawę „kup drogi sprzęt i pirać gry”, ale PSN+ jest trochę za bardzo gloryfikowany w dyskusjach o piractwie.

    • Mietek Mielonka

      Sam z PS+ nie korzystam, bo jestem pececiarzem z dziada, pradziada, ale widziałem, że kumpel na PS3 miał swego czasu Uncharted, jakieś NFSy, plus ogromne przeceny na wielu nawet nowszych tytułach. Tak więc to chyba kwestia nowego sprzętu na który nie ma póki co zbyt wielu gier, które łapałyby się już do takich akcji.

    • Marek Smoliński

      Nie wiem, mówię (ja i Krystian też) po prostu jak jest. Łatwo jest teoretyzować i polecać komuś coś, czego samemu się nie używa i w czym się nie orientuje.

    • Mietek Mielonka

      No dobra, ale tak jak napisałem – na PS3 były tytuły AAA, z tym, że roczne, dwuletnie, natomiast na nowe tytuły często były promocje sięgające kilkadziesiąt %. To nie jest teoretyzowanie – to stwierdzanie faktu. To, że na PS4 nie ma JESZCZE takich ofert, ze względu na wiek platformy, to inna para kaloszy. Trudno wymagać, aby do ledwie rocznej platformy już rozdawali tytuły AAA.

    • Marek Smoliński

      Na PS3 z kolei ja nie korzystałem, więc w przypadku PS3 to ja mogę teoretyzować. :)

    • Krystian Stępień

      Panie mielonka. Konsolę kupiłem dziecku, gier nie kupuję zaraz po premierze tylko jak osiągną cenę swojej wartości. Ew. odkupuje używane (to podobno też nie jest legalne). W PS+ póki co są lipne gry poza dwoma wyjątkami (FEZ i TRINE 2), które mam z okazji posiadania właśnie wspomnianego przez Ciebie konta PS+ (pewnie o to chodziło).

    • Mietek Mielonka

      Zgadza się, PS+. Brak gier to w tym wypadku wina tego, że konsola jest nowa i nie ma wielu tytułów. Kumpel na PS3 miał w PS+ Uncharted, Hitmany etc, dobre tytuły – tyle, że roczne.

      Natomiast odkupywanie powinno być moim zdaniem legalne, choć tutaj też rozumiem autorów. Gra to utwór jak film czy książka – bardzo często raz przejdziesz i wystarczy – to nie jest towar z którego funkcji korzystasz stale. Odsprzedanie to udostępnienie jednej kopii innym osobom, przez co 10 osób zaznajamia się z towarem od a-z, ale twórca dostaje zapłatę tylko od 1 osoby.

  • jojoPL1987

    Dla przykładu, dosłownie niedawno dorwałem za „grosze” (musiałbym sprawdzić na poczcie ale pewnie za kilkanaście złotych) Tomb Raider z 2013 (i ukończyłem ją wczoraj) wersja dla Steama. Można? Można. Polecam odwiedzać specjalne strony, które informują o wyprzedażach. A jeżeli mają kanały RSS to już jest bajka (powiadomienia dostajemy z automatu). Osobiście korzystam z: http://lowcygier.pl/, http://gameshunt.pl/http://huntgame.pl/ (ale prawdę mówiąc na tej ostatniej jest mniej wpisów niż na poprzednich).

    • jojoPL1987

      A o kupnie w podobnych cenach Far Cry 3 i Murdered: Śledztwo Zza Grobu to nawet nie wspomnę ;)

  • Michał Przytulski

    Chwila, chwila, czyli jeśli chcę zagrać w Shadow of Mordor, bo czekałem na to kilka miesięcy i nie chcę płacić 300 zł za (niedopracowaną jak się teraz okazuje) grę na x360 to znaczy, że jestem napierdalaczem? A jeśli kupię starą grę na wyprzedaży to będę prawdziwym graczem?

    • Grzegorz

      Faktem jest, że w przypadku nowych gier, osoby kupujace je w przedsprzedaży powinny mieć promocyjne ceny np. 70% bonifikata za bycie beta testerem :-) (no chyba, że podciagamy to w ramach wolontariatu i wpisujemy do CV: „40h gry w AC:Unity przed pierwszym patchem”)

    • Marek Smoliński

      Jeżeli zaczniesz od sprzedawania tanio, to wiele osób kupi Twoją grę po to, żeby ją odsprzedać drożej po premierze. Takie rozwiązanie mogłoby być dobre, gdybyś nie planował wykonać swojej gry dobrze i przez to chciał zarobić na jednym rzucie przedpremierowym; w przeciwnym razie tracisz pieniądze, które zarabiają odsprzedawcy.

      Typową strategią sprzedaży jest najpierw sprzedawać drogo dla ludzi zhype’owanych, a dopiero potem obniżać ceny.

  • zaq

    Nie powinno się piracić, ale idiotyzmem jest nazywanie piractwa kradzieżą. Mi się zdarza kupić grę w promocji, którą skopiowałem od kolegi 10 lat temu i nie wiem jaki z tego miałby zysk twórca gdybym w grę w ogóle nie kupił i nie zagrał. Piractwo to kopiowanie za mniejszą cenę lub za darmo. To nie jest jak kradzież samochodu komuś, albo z salonu, tylko jak posiadanie maszyny do kopiowania samochodów i skopiowanie. Nazywanie tego kradzieżą jest krzywdzące. Taką samą kradzieżą jest kupno w sklepie koszulki, którą zaprojektował ekskluzywny projektant tylko została skopiowana. Gdy ktoś kupuje sobie tanią kopię z Azji na tych samych podzespołach to go nazywają zaradnym, a nie złodziejem. Jak mamy już tak źle oceniać kopiowanie oryginałów to oceniajmy wszystkich tak samo, a nie tylko graczy. Nie jestem zapalonym graczem, ale w GTA V bym zagrał, ale nie mam pieniędzy. Przecież jak to ściągnę to nikt na tym nie straci, nie robię napadu na sklep. Kupię za 30 zł za 5 lat, bo do 50 zł mogę wydać na grę. Tak samo zrobiłem ze Skyrimem, kupiłem 2,5 roku po premierze za 50 zł i różnymi innymi grami co kilka miesięcy. Czy to wymaga leczenia, albo resocjalizacji panie Grzegorzu?

    • fzer0

      Zgadzam się w zupełności z artem, w obecnych czasach piracenie to przypał.
      A w kwestii osob grających w nowości – to na ta chwile nawet nowości tanieją bardzo szybko.
      W wielu ludziach siedzi jeszcze polska mentalność – skoro mozna miec za darmo to po co mam kupować. I mówię to o osobach ktore ewidentne stac na gry.

    • Kris

      Skopiowałeś = nie kupiłeś = wszedłeś w posiadanie lewą metodą (wirtualna kradzież) = wydawca nie zarabia = sytuacja do ścigania piratów.

    • Krzysiek

      gdyby nie spiracił to za 2 lata by nie kupił, jako twórca oprogramowania wolę takiego co piraci i potem kupi niż takiego co nie piraci i nie kupi

    • Kris

      Też pracuję przy sprzedaży IT – w tym to ja sprzedaję i siedzę nad marketingiem i strategią rozwoju, a programiści klepią.

      I powiem tak: soft kosztuje ponad 2700zł złotych. Aplikacja robi ping licencji do nas (logi). No i obecnie mamy sporo licencji „krzaków”, które oficjalnie nigdy u nas zakupione nie były. Strata rzędu wielu, wielu lat robotnika na najniższej krajowej (prawie całe jego życie robocze, licząc niską krajówkę).

      Takie piractwo fajne? Chyba, że ktoś ma super bogatą firmę i może pozwolić sobie na stałe, wielotysięczne straty.

      Nie mówimy o klepaniu stronek www czy prostym sofciku w PHP. W moim przypadku chodzi o software z działki

      business intelligence dla dużych firm i korporacji.

      Korpo pokroju EA czy Ubisoft mają poduszki finansowe i piractwo wliczone w sprzedaż. Normalne firmy na rynku, które EA nie są – piractwo może zniszczyć.

    • Marek Smoliński

      Określanie tego stratą jest mocno naciągane. Stratą (ekonomiczną) jest kwota (suma wartości wszystkich spiraconych egzemplarzy) pomnożona przez odsetek ludzi, którzy faktycznie by to oprogramowanie kupili, gdyby piractwo było niemożliwe.

      Jednak nawet jeżeli nigdy tego oprogramowania by nie kupili, to wciąż jest to nieuczciwe ot chociażby wobec Waszych klientów – bo są mniej konkurencyjni: płacą za coś, co inni mają za darmo.

    • Kris

      A jak wytłumaczyć to, że niektórzy na lewej kopii prowadzą biznes od dawna, ale nie kupili?

      Tak, to jest strata – tłumaczenia tylko wybielają piractwo, ale nie zmieniają prawa ani licencji.

      Aktualnie na listopad było lewych licencji na około 60.000zł – to nie jest strata? Jest wersja trial, a jednak walczą z lewą licencją i niektórzy używają softu od dawna.

      Od przyszłego roku firma postanowiła choć czegoś dowiedzieć o tych adresach IP i popieram w zupełności.

      Sam piszę swoje programiki i mam ściągnięcia z Brazylii, Chile, Rosji, Francji czy Polski. Ale to są darmowe appki ba GPLv3, a nie komercyjne z własnością intelektualną…

    • Marek Smoliński

      Nie, to nie jest strata. To może być wybielanie wyników finansowych i tłumaczenie dlaczego są takie kiepskie. Polecam stronę internetową „Strata Kazika”.

      Oczywiście mogę się mylić, bo nie znam szczegółów – przykładowo czy piraci mają jakąkolwiek alternatywę dla Waszego oprogramowania – jeżeli nie, to można założyć, że wzmiankowany wyżej współczynnik (odsetek ludzi, którzy faktycznie by to oprogramowanie kupili…) wynosi 1.

      Odnośnie śledztwa i ewentualnego ścigania – pewnie, zgadzam się!

    • Jest to zawsze jakaś strata. Skoro firma używając tego oprogramowania zarabia pieniądze to powinna część z nich wydać na zakup narzędzia. Jeśli ja do pracy potrzebuję np. Maka to nie idę do najbliższego sklepu by go ukraść, tylko go kupuję.
      Jeśli mnie na niego nie stać to albo szukam tańszego zamiennika (inny model, inne oprogramowanie), albo finansuję z kredytu, jeśli ma szansę się zwrócić albo nie prowadzę tego biznesu, bo jest nierentowny.
      Podobnie jest wśród posiadaczy wspomnianych lewych licencji. Ci, których na nie stać powinni je kupić. Tu można mówić o realnej stracie producenta oprogramowania.
      Ci, których nie stać powinni skorzystać z innych narzędzi lub wyjść z tego biznesu. Tych pieniędzy producent i tak by nie zobaczył, ale działalność charytatywna powinna być jego decyzją, a nie kogoś żyjącego na jego koszt.
      Na koniec cena produktu – jeśli wykluczymy powyższe dwa punkty ureguluje się sama. Jeśli jest za wysoka pojawi się konkurencja tańsza, albo produkt przestanie się sprzedawać i jego cena spadnie. Ewentualnie powstanie nowe, bardziej ekonomiczne rozwiązanie.
      Tak czy inaczej uzasadnienia dla piractwa nie ma.

    • Marek Smoliński

      Eh, czy tak trudno zrozumieć, że piractwo to nie kradzież? :(

      Jeżeli kradniesz, to zabierasz komuś fizyczną rzecz i ją traci. Następuje strata.
      Jeżeli piracisz, a bez możliwości piracenia byś kupił, to nie dajesz zarobic, a zatem nie następuje zysk. Pod względem ekonomicznym jest to równoważne, ale tylko wtedy, kiedy założy się, że bez możliwości piracenia doszłoby do zakupu – a nie zawsze tak jest.

      Przykład to witryna Internetowa „Strata Kazika”. Jeżęli ktoś ściąga piracki utwór Kazika tylko po to, żeby go zdenerwować; nie lubi Kazika, nie lubi jego twórczości i nawet nie słucha utworu, to trudno mówić o rzeczywistej stracie – ale wg niektórych wciąż jest to strata – i jest to ogromny absurd…

      Oczywiście nie uzasadniam piractwa. Po prostu walczę z tym głupim poglądem, jaki przewija się przy okazji piractwa. Porównywanie piractwa do kradzieży i stwierdzanie, że ilość używanych pirackich kopii przekłada się na stratę w proporcji 1:1 to ignorancja w zakresie praw autorskich.

      Nawet MPAA nie twierdzi, że piractwo to kradzież. To wymysł ignorantów, którzy mają za mało neuronów, by zrozumieć subtelności naszego skomplikowanego świata.

    • Ale mi nie o to chodzi. W gruncie rzeczy piszemy o tym samym. Piractwo dla odniesienia korzyści majątkowej (robię biznes na pirackum oprogramowaniu) jest w pewnym sensie kradzieżą, bo zarabiając i korzystając z narzędzia pokazuję, że jest mi niezbędne i bym kupił produkt oryginalny, ale wolę pozbawić autora zysku i wziąć do własnej kieszeni.

      Jeśli ktoś piraci w celu poznania produktu to dalej jest to łamanie prawa, chociaż niekoniecznie w innej sytuacji produkt zostałby kupiony. I tu trudno mówić o stracie, chociaż w kontekście producenta powyżej, który daje demo, taka sytuacja nie ma uzasadnienia.

      Prawo autorskie jest wredne i na jego zawiłościach można się nieźle pośliznąć. Z jednej strony uważam, że używanie produktu niezgodnie z licencją jest łamaniem prawa, z drugiej nie każdy pirat kupi produkt, który pobrał.

      A wracając do tematyki gier. Uważam, że na najnowsze konsole są za drogie i nie akceptuję dodatkowego, miesięcznego abonamentu za granie w sieci, dlatego zostałem przy konsoli poprzedniej generacji i czekam chwilę od premiery, aż cena produktu będzie wg mnie odpowiadała jakości produktu.

      Inna sprawa, to wszelkiego rodzaju EULA, które są gigantyczne, często z pogwałceniem lokalnego prawa (np. zakazu kopiowania filmów na własny użytek) lub utrudniające reklamację bubli, tym samym dając oręże piratom, bo kopia piracka działa i nie sprawia problemów.

      Tylko tu potrzebna jest edukacja, a nie argument siły.

    • Marek Smoliński

      To też nie jest takie proste. Przykładowo jest dużo fotografów, którzy łapią zlecenia gdzieś na Oferii i wykonują za małe pieniądze prace, gdzie korzystają z Photoshopa. Znajomy jest fotografem i mimo kiepskiej sytuacji finansowej udało mu się kupić tanią wersję dla studentów – jednak zakładając, że takiej taniej wersji nie ma, to fotograf stoi przed wyborem – spiracić, albo nie korzystać wcale (a nie oszukujmy się, porządnej alternatywy dla Photoshopa nie ma).

      To, co jest w tym nieuczciwe moim zdaniem, jest zaniżanie cen na rynku, albo inaczej, nieuczciwa konkurencja wobec tych fotografów, którzy kupują oryginalnego Photoshopa. Natomiast w przypadku biednego fotografa, Adobe tak czy siak nie zarobiłoby, nie ma więc straty Adobe.

      Strata Adobe może nastąpić pośrednio – ktoś, kto do tej pory kupował Photoshopa może stwierdzić, że aby być konkurencyjnym z piratami, sam musi piracić. Paradoksalnie jednak, dzięki piractwu Photoshop zrobił się popularny – gdyby nie piractwo, nie byłoby nawet dziesiątej części tutoriali w Photoshopie, jakie mamy dzisiaj. Dlatego stwierdzanie, że Adobe traci na piractwie, to ogromne spłycanie tematu. Prędzej na piractwie cierpią alternatywy darmowe jak np. Gimp – gdyby nie piractwo Photoshopa, Gimp miałby więcej użytkowników, a więc i lepsze wsparcie.

      Prawo autorskie jest, jak mówisz wredne i moim zdaniem zbyt surowe. Ale oczywiście jest potrzebne. Przynajmniej jeżeli chcemy chronić produkt naszej pracy, który w cywilizacji zachodniej coraz częściej jest wartością niematerialną.

      Odnośnie abonamentu na konsoli – posiadam i płacę. Podoba mi się to, ponieważ moim zdaniem idealnie by było, gdyby każdy płacił za siebie, a utrzymywanie infrastruktury multiplayer przecież kosztuje. Jednak cena gier to jakieś nieporozumienie i jasno przeczy argumentom paladynów – św. wojowników z piractwem, że to nie przez piractwo ceny są wysokie, a wręcz odwrotnie – piractwo stanowi pewien rodzaj patologicznej konkurencji.

      EULA ma mnóstwo zapisów, np. zakaz odsprzedaży programów, zdelegalizowany przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Różnie z takimi nielegalnymi zapisami bywa – w prawie telekomunikacyjnym UKE karze za takie zapisy, ale już w przypadku programów EULA po prostu stwierdzają, że zapisy niezgodne z lokalnym prawem są nieważne. Najgorsza jest jednak sytuacja, w której firma, omija przepisy, poprzez przypisywanie programu do konta i banuje w przypadku odsprzedaży konta.

      I tu pojawia się argument siły. Moim zdaniem w sytuacji, w której w wielu krajach prawo nie stoi po stronie słabszych, jak w Polsce (gdzie w ogóle system sprawiedliwości to burdel na kółkach), ludziom pozostaje tylko argument siły – i dlatego niektórzy piracą.

      Edukacja jest potrzebna jak najbardziej.

    • Mietek Mielonka

      Szkoda gadać – źli jesteście zapewne Wy, bo Wasz software ma zbyt wysoką cenę, a biedni piraci nie mają alternatywy, więc muszą używać waszego oprogramowania.
      Nic też – rzecz jasna – nie tracicie, bo jakże – przecież programu nie da się ukraść! Bo ktoś go ściąga i instaluje, ale Wam nie ubyło kodu, program dalej jest na serwerze więc wszystko ok. Dla orędowników piratów wszystko jest hipotetyczne. Wasz program nie istnieje – bo to wszak tylko kod. Kod kopiują, a nie zabierają, więc Wam nie ubywa. A kiedy większość dotychczasowych klientów zacznie korzystać z piratów, to Wy hipotetycznie zwiniecie interes i hipotetycznymi pieniędzmi pospłacacie własne niehipotetyczne rachunki i kredyty.

    • lump

      Kradzież? Ale ja bym nigdy nie kupił. Uważasz, że jak nie kupuję produktów to kradnę bo nie daję zarobić producentowi/sprzedawcy? Dość to ryzykowne. Powiedzmy, że sprzedaję gołębie odchody. Kupiłbyś? Założę się, że nie ZŁODZIEJU!

    • lump

      ps. a współpracujący ze mną gołąb na ciebie nas..ał! Tyle żarcie i zachodu na marne, a przecież NOSIŁEŚ NA SOBIE MOJĄ KUPĘ, tak moją bo ty miałeś tylko licencję na jej noszenie! I jeszcze nielegalnie ją sprałeś (wbrew licencji)!!!

    • Kris

      Tłumaczenie sobie piractwa na milion sposobów – popularna metoda.

      Nigdy byś tej gry nie kupił, ale jednak ją masz, jednak ją ściągnąłeś, jednak w nią grasz. A prawnie powinieneś ją kupić, aby wejść w jej posiadanie.

      Można tłumaczyć sobie to na wiele sposobów, ale licencji oraz prawa – już się nie nagnie pod swoje widzi mi się.

    • lump

      Ja sobie nic nie tłumaczę. Zresztą piraci nic sobie nie tłumaczą. W 99% to wydawcy i środowiska z nimi związane w różny pokrętny sposób próbują udowadniać innym, że to kradzież. Bezskuteczność tego świadczy tylko o tym jaka to jest irracjonalna bzdura – możesz zmusić ludzi by mówili, że białe jest czarne, a czarne białe ale w ich świadomości postrzegania tego nie zmienisz i właśnie tak jest z piractwem i jego popularnością. Po prostu nigdy wam się nie uda ludziom wmówić, że coś neutralnego moralnie, a wręcz pozytywnego (dzielenie się dobrami dla wspólnego dobra jest podstawą więzi społecznych i istnienia społeczeństwa jako „stada” w ogóle) jest czymś złym. Wydawcy i ścigający piratów w powszechnym odczuciu byli, są i będą pospolitymi bandytami, a piraci heroicznymi bohaterami.

    • Krystian Juskowiak

      Można tłumaczyć to sobie i tak. Można dorabiać do piractwa też wyższą filozofię. Generalnie nie ma w takim myśleniu nic złego.

      Problem jest tylko wtedy, że to nie trafi do nikogo jako argument, jeśli dostanie się pisemko z jakieś kancelarii. Ba – idąc tokiem pisma jeśli ktoś się nie ugnie, to teoretycznie aż na sali sądowej można się spotkać. Prawo to prawo, a licencja to licencja. Jeśli nie złamiesz prawa, to wydawca może ze stopy cywilnej i tak dochodzić swego, co jak widać sukcesywnie w roku 2014 czynili.

      Gdyby piractwo było taką fajną misją ratowania uciemiężonych z kieratu złej władzy, świata i drogich gier – to raczej takich sytuacji jak powyższa by nie było.

      Piraci często widzą tę kwestię jednostronnie, ale nie wyjdą już myślą dalej i nie kumają, jak odbija się to ekonomicznie na studiu deweloperskim. Wielu nigdy nie napisało niczego więcej niż „Hello World” i nie wiedzą, ile zachodu się z tym wiąże. Ba – nie idźmy tak daleko – ludzkim chyba jest, że każdy za swoją pracę chciałby jakieś wynagrodzenie? No więc piractwem mamy pracę studia X, ale dokładamy też cegiełkę do tego, żeby splajtowali przez średnią sprzedaż (jeśli studio małe, a nie korpo pokroju EA).

  • S

    Panie Marczak. Pan nie robisz za 1200 na rękę gdzie ludzie jedzą suchy chleb z pasztetem przez cały miesiąc by móc sobie odłożyć chociaż 50 PLN. Pan sobie możesz uważać że to idioci ale wielu ludzi po prostu nie stać by wydać te 10$ na grę a grać też się chce

    • Tomasz

      Zgadzam się

    • Człowiek zarabiający 1200 i muszący się z tego utrzymać nie gra w gry bo, nie stać go nawet na sprzęt do grania. Tak samo jak nie stać go na wiele innych rzeczy.

    • S

      Oczywiście że gra. Zaoszczędzi te 50 PLN to weźmie raty i se kupi komputer lub jeszcze ma kompa z czasów mieszkania z rodzicami, na 6-7 letnim sprzęcie jeszcze da się grac. Jakoś moi znajomi tak robią

    • maricnsud

      Gry wideo to nie jest towar pierwszej potrzeby. Mnie nie stać na jeżdżenie z szoferem, więc nie jeżdżę z nim. Są tańsze rozrywki i nie każdy musi grać w gry, tak jak nie każdy musi mieć szofera.

    • Marek Smoliński

      Mogą pić denaturat na przykład z tańszych rozrywek. Na szczęście jest piractwo, to i patologii trochę mniej.

    • Kris

      Często na Steamie kupuję gry za niecałe 8zł lub poniżej 4zł. Ale czasem czekam na to z dwie promocje, bo przy trzeciej się tak trafi.

      Albo Humble Bundle – paczka fajnych gier za 1$ (chyba, że dasz samemu więcej).

      Wyjście zatem jest, trzeba tylko wyrzucić z głowy manierę piractwa.

      Gry nie dobro pierwszej potrzeby – nie stać, nie graj. Tak, też jeszcze parę lat temu zarabiałem 1200zł, ale grałem z serii Extra Klasyka albo używki z Allegro. Nie rzucałem się na nowości i żyję.

    • Gram w grę za 3 EUR jest świetna

    • Marek Smoliński

      Ale nie podałeś tytułu w obawie, że nie obronisz jej świetności?

    • Saw

      sorry, ale jak mnie nie stać na samochód to mogę pojechać sobie co najwyżej komunikacją miejską (kupowanie gry kilkanaście miesiecy po premierze), a nie „pożyczam” sobie auto stojące na ulicy.

    • Grzegorz

      To zamiast grać mógłby się dokształcać lub dodatkowo pracować by nie obrabiać z kasy tych co pracują pisząc gry czy programy (lub uczciwych kupujących, którzy płacą również za piratów wyższą ceną oprogramowania)

    • Mietek Mielonka

      To ukradnij pasztet a kup grę. Co za idiotyczne argumenty.
      Gry to nie przedmioty pierwszej potrzeby. Poza tym nie potrzebujesz 50zł aby kupić dzisiaj nawet kilka gier. O Humble Bundle słyszał? Na allegro można za 2.50 kupić konto Origin z BF3, Bioshock 2 za 15zł, Bioshock Infinite, całkiem świeży, 30zł. Rzeczywiście, masakra z tymi cenami.

    • Marek Smoliński

      Aa, myślisz, że jak kupisz na Allegro konto za 2,50, to już nie jest piractwo? I to argumenty innych są idiotyczne?

      To tak jak kupienie Photoshopa bez licencji na Allegro. To wciąż jest piractwo – może legalne, ale jednak piractwo.

    • Mietek Mielonka

      Akurat czepiłeś się tego BF3 (które rozdawali za friko na wakacje – stąd cena, mądralo) zupełnie pomijając kolejne dwa tytuły – tylko po to, aby Ci do teoryjki pasowało.
      Niestety, pudło – Photoshopa nigdy nie rozdawali za darmo, a bez licencji raczej ciężko coś z nim zrobić – wiem, bo to moje środowisko pracy, które kosztuje mnie w skali roku poważne pieniądze.
      A zresztą – co się będziesz – Photoshopa też ukradnij, za drogi jest!
      Tak, argumenty piratów są idiotyczne.

    • Marek Smoliński

      Tak, na pewno rozdawali na wakacje bez zastrzeżenia, że nie wolno odsprzedawać, po czym podnieśli cenę z powrotem. :)

      Rozdawali do zarejestrowania na konto, które przypisuje się do osoby i nie wolno go odsprzedawać. Dlatego wpadłeś kolego, bo zgodnie z Twoją logiką, właśnie namawiałeś do kradzieży.

      Nigdy nie stwierdziłem, że ktoś rozdawał Photoshopa za darmo, znowu sobie coś uroiłeś. Photoshopa można uruchomić na wielu komputerach na licencji na jedno stanowisko. Kiedyś chciałem kupić Photoshopa taniej na Allegro i nadziałem się na sprzedawcę, który twierdził, że jest oryginalny, ale po zadaniu pytania czy można go aktywować w Internecie zaczął kręcić, że nie, bo jest używany i nie można go wyrejestrować. Sprzedaż tego programu wciąż mogła być legalna, zgodnie ze zdelegalizowaniem zakazu odsprzedaży w EULA przez Europejski Trybnał Sprawiedliwości w sprawie między Oracle, a UsedSoft, ale wciąż kupujący nie ma żadnej gwarancji na oryginalność produktu. Równie dobrze może ściągnąć Photoshopa z The Pirate Bay i wysłać twórcom serwisu paczkę do więzienia (to żart, tak jakbyś nie skumał, bo z myśleniem u Ciebie ciężko).

      W każdym razie chcę powiedzieć, że namawianie do kupowania oprogramowania na Allegro po (bardzo) okazyjnej cenie, to namawianie do piractwa nie innego niż ściąganie z Chomika (gdzie też się płaci, podobne kwoty do wzmiankowanej 2,50) przy ewentualnej legalności, ale raczej tylko ułudzie legalności.

      No ale Ty te argumenty i tak zignorujesz, wyrzygasz kolejne bzdury, a na poparcie swoich tez ponownie stwierdzisz, że jestem piratem, a więc i złodziejem i zrobisz jakiś przytyk w stylu „Photoshopa też ukradnij, za drogi jest!”, kończąc EOTem (bo pięścią w stół w Internecie walnąć się nie da, a szkoda), co tylko udowadnia, że dyskusja z Tobą to jak grać w szachy z gołębiem.

      Możesz mieć dużą wiedzę w innych dziedzinach, ale wielokrotnie udowadniałeś, że o piractwie masz mgliste pojęcie, więc skończ już swój pokaz ignorancji.

    • Mietek Mielonka

      Cytat z mojej wypowiedzi: „Natomiast odkupywanie powinno być moim zdaniem legalne, choć tutaj też rozumiem autorów. Gra to utwór jak film czy książka – bardzo często raz przejdziesz i wystarczy – to nie jest towar z którego funkcji korzystasz stale. Odsprzedanie to udostępnienie jednej kopii innym osobom, przez co 10 osób zaznajamia się z towarem od a-z, ale twórca dostaje zapłatę tylko od 1 osoby.”

      Akurat BF3 to sieciówka, więc sprzedając ją tracisz możliwość grania… ale rozumiem, że na bezrybiu i rak ryba, więc doczepić do tego się mogłeś. Oczywiście na temat kolejnych przedstawionych gier cisza, bo potwierdzają to, że można mieć świeże gry za bezcen.

      „Nigdy nie stwierdziłem, że ktoś rozdawał Photoshopa za darmo” Nie twierdziłem, że to napisałeś. To było odniesienie do rozdawania BF3, a pudło sygnalizowało kiepski dobór argumentu. Ale rozumiem to – widzę, że z czytaniem ze zrozumieniem u Ciebie równie ciężko.

      Bo Photoshopa to się kupuje u Adobe, albo u certyfikowanych resellerów, a nie u Mirka handlarza – to poważne oprogramowanie.

      „W każdym razie chcę powiedzieć, że namawianie do kupowania oprogramowania na Allegro po (bardzo) okazyjnej cenie, to namawianie do piractwa”
      Hahaha, tjaaa, kupowanie cd-key do Steam to namawianie do piractwa. Fajnie, fajnie. Myślałem, że dobiłeś już do argumentacyjnego dna, a Ty kopiesz dalej.

      Póki co pokaz „rzygania bzdurami” uskuteczniasz tutaj Ty, mnożąc kolejne litanie mające ukoić sumienie piratów. Nie wiem czy jesteś piratem, ale pisząc to co piszesz, ciężko mieć inne wrażenie.

      EOT napisałem w kontekście innego kometarza, jako podsumowanie słów „Nie, nikt nikogo do niczego nie zmusza. A kradzież, to kradzież.”, więc sobie daruj teksty o waleniu pięścią w stół i o szachach.

      Tak, mam o piractwie mgliste pojęcie, bo zawsze starałem się go unikać. Nie sądziłem, że trafię kiedyś na eksperta.

    • Marek Smoliński

      Może napiszemy mejla do EA i zapytamy, czy kupno konta Origin z BF3 to piractwo? :)

      Bo wiesz, reszta argumentów traci sens. Udowodniłem Ci głupotę na jednym polu, a Ty odwracasz kota ogonem i mówisz, że udowodniłem Ci tylko na jednym przykładzie („na bezrybiu i rak ryba”? Serio? Wiesz w ogóle co to znaczy?). :)

      Zapytajmy się EA i zobaczymy co powiedzą. :)

    • Mietek Mielonka

      Pewnie stwierdzą że to piractwo. Moim zdaniem to nie powinno być piractwo, BF to sieciówka a sprzedając konto tracę przywilej grania. Widzę, że ten BF to Twoja ulubiona karta przetargowa – czepiłeś się jej jak rzep psiego ogona i zupełnie pominąłeś meritum – nowe gry można mieć za półdarmo, więc dalsze piracenie to najzwyczajniejsza w świecie żenada.
      „Wiesz w ogóle co to znaczy?” Ja wiem. A Ty? Bo masz wyraźne problemy z logicznym kojarzeniem faktów i odniesień w tekście.

      Zresztą, cwaniakuj sobie ile Ci się podoba, ciągłe bredzenie o słomie z butów itp – bardzo niskich lotów docinki, które pokazują tylko jak głęboko sam w rzeczonej słomie siedzisz. Wiesz co jest dla mnie „wiochą” i tą „słomą z butów”? Obrona oportunizmu i kradzieży.

    • Marek Smoliński

      „Pewnie stwierdzą że to piractwo. Moim zdaniem to nie powinno być piractwo” – jak dla mnie to jest piractwo, więc namawiałeś ludzi do – wg Twojej logiki – kradzieży.

      Czym się różni spiracenie BF od kupna konta z BF (nabytym za darmo jako promocja) na Allegro? Tu i tu twórcy nie zarabiają ani grosza.

      Dlatego jesteś hipokrytą jak większość ludzi wojujących z piractwem z takim zacietrzewieniem, że każdego kto poda kontrargument wyzywają od piratów i złodziei. Im bliżej taką osobę się poznaje, tym większe pokłady hipokryzji się odkrywa: jeden znajomy, wojownik z piractwem okazał się sam być piratem, drugi używa Adblocka, a Ty namawiasz do piractwa w postaci kupowania kont – więc pewnie sam to robisz. A co mi tam, przyjmę Twój sposób rozumowania: na pewno to robisz, w końcu twierdzisz, że to nie powinno być piractwo, więc z Twojej wypowiedzi *wynika*, że to robisz. :)

      Z resztą, czego się spodziewać po osobie, która tak łatwo feruje wyroki – ludzie rozsądni tak nie postępują. Na tym z mojej strony koniec – ta „dyskusja” nigdzie nie zmierza, bo jesteś człowiekiem typu „ja wiem swoje”. Nawet wypowiedź przedstawiciela czołowego wojownika z piractwem, MPAA, nie przekonała Cię, że piractwo to nie kradzież.

  • zaq

    Przeciwko piractwo zazwyczaj wypowiadają się osoby, które się dorobiły i uważają, że jak oni płacą za gry, bo ich stać to biedaki też mają płacić, albo nie grać wcale tylko bawić się w inne zabawy dla biedaków.

    • Kris

      No ale takie jest życie. Oficjalnym tokiem – tak, nie stać Cię na drogie gry, graj w tanie, darmowe lub…wcale.

  • Marcin Zet

    Trudno się nie zgodzić z autorem. Kto w ogóle jeszcze piraci gry? Sam się jednak przyznam, że w ostatnich dwóch latach ściągnąłem piraty bo nie było wersji demo i oba tytuły zakupiłem w późniejszym czasie. Kupiłem również gry, które piraciłem dawno temu bo ceny były śmieszne m.in Sim City 4 i AOE II HD.

  • pl

    Czy na Steamie nadal obowiązuje przelicznik $1=1€?

    • Niestety – dlatego przy nowych tytułach kupuję w PL na CDP.pl lub Muve

  • Jestem podobnego zdania. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio grałem w „pirata”. Co najmniej 8 lat temu. Jeśli gram to robię to na konsolach i gry kupuje sporo po premierze albo używki. W zaszłym roku kupiłem tylko 2 gry w dniu premiery: the last of us i gta 5. Nie żałowałem i gry były warte tych 200zł.

    Na Xboxa is PlayStation też bywają mega promocję. Chyba jakoś w wakacje na Xbox Live kupiłem Gears of War 3 za 15zł (coś kolo tego).

  • fzer0

    Zgadzam się w zupełności z artem, w obecnych czasach piracenie to przypał.
    A w kwestii osob grających w nowości – to na ta chwile nawet nowości tanieją bardzo szybko.
    W wielu ludziach siedzi jeszcze polska mentalność – skoro mozna miec za darmo to po co mam kupować. I mówię to o osobach ktore ewidentne stac na gry.

  • NieBezWiny

    Zasadniczo się zgadzam. Steam, Origin (i jego gry w prezencie) Humble Bundle, gog.com… mam, korzystam, chwalę. Naprawdę świetna sprawa. Nadal jednak uważam, że wydawcy i developerzy często mają graczy pecetowych w głębokim poważaniu. Jak inaczej określić fakt, że gra na sprzęcie powyżej wymagań rekomendowanych jest niegrywalna (nie będę wskazywał palcem) albo, że „wersja nieoficjalna” działa i wygląda lepiej, bo w oryginalnej twórcy uniemożliwili moderom pobawienia się plikami gry (ponownie przemilczę nazwę wydawcy), psując kolejnym „patchem” i tak już kiepską optymalizację. Kiedyś były dema i człowiek, zanim kupił, mniej więcej wiedział, czego się spodziewać (albo przynajmniej wiedział czy pogra). Jasne, dzisiaj można częściowo „wyguglać” takie info w sieci, ale to nie załatwia sprawy. Ludzie czekają kilka miesięcy lub lat na dany tytuł, więc rozumiem, że chcieliby normalnie zagrać w dniu wydania,a tu okazuje się, że premiera, to tak naprawdę początek okresów betatestów, i to takich za które wydawca, każe sobie zapłacić. Dlatego nie demonizowałbym piratów, przynajmniej nie wszystkich.

    • fzer0

      Cóż, takie czasy. Wszytsko teraz jest robione na szybko i sam ubolewam. Jesteśmy betatesterami gier, smartfonów, samochodów i innych. Do tego wiele pierwszych recenzji mozna sobie w dupę wsadzić bo sa albo kupione albo powstają po testowaniu danej rzeczy przez 2h :)

  • Idiotą? Niekoniecznie.

    Czasem to po prostu świadomi buntownicy, fanatycy wierzący, że z każdym ściągniętym Battlefieldem EA dostaje po dupie. Dlatego walcząc o wolność naszą i waszą płacą bajeczne sumy za internet, a w domu kilka maszyn naprzemienie seedujących i pobierających najnowsze hity non stop. Ale o tym się nie mówi..

    There’s no place for vigilantes in todays world!

    ;)

  • tomik

    Moim zdaniem konsole aż zachęcają do piracenia, jako fan sportów walki kupiłem Xboxa aby pograć w gry walki, UFC, EA MMA i praktycznie nic nie ma w elektronicznej dystrybucji, na Allegro nie mogę znaleźć nowych kopii, no az człowieka trafia :/
    Podobnie jest z demami, jest tylko kilka demek najnowszych produkcji, a ja chciałbym potestować inne gry i dopiero wtedy kupić fulll

    • Kris

      Takie cuda tylko na PC. Konsola to nieco inne reguły.

    • kejwmen

      Aż dziwne, od sierpnia na PSN od sierpnia (wtedy kupiłem sobie PS3) UFC i EA MMA były chyba 2 razy za ~30 złotych. Dobrych promocji jest tyle, że dysk 500GB ogranicza.

  • Chyba że za ostatnie pieniądze kupiłeś używaną konsole z monitorem :D

  • Krzysiek

    „nie pamięta wół jak cielęciem był”
    Wszystkim którzy zgadzają się z artykułem polecam to powiedzenie. Czasem kupuje gry, te w które kiedyś grałem, ale nie gram. Jestem programistą i nie zgadzam się w 100% z artykułem (owszem to przypał ale dla pokolenia które pracuje i dobrze zarabia = stać ich na takie i droższe używki).
    Jeśli zgadzasz się z autorem, pomyśl czy zgadzałbyś się mając np 16 lat i ojca pracującego w Amazonie a matkę na kasie w Tesco.

  • Makowiec

    Ja sobie wypraszam nazywanie mnie w ten sposób. Idiotą jest ten, co kupuje grę w ciemno a potem zaczyna się czekanie na kolejne patche, nerwowe obgryzanie paznokci bo coś zostało niedopracowane. Najlepsze były czasy, gdy Internet nie był tak powszechny jak teraz a konsole mogły odtwarzać treści tylko z płytek. PSX, PS2, konsole na kartridże, gry na PC gdzie dorwanie patcha wymagało dostępu do Internetu lub kontaktów z ludzmi, którzy skądś je mieli. Wtedy gry były o wiele bardziej dopracowane, twórcy nie szli na łatwizne, nie wypuszczali pół-produktów czy wersji „co tam, gracze przetestują a potem wypuścimy patcha”. Ile razy na PS3 włożenie świeżo zakupionej gry do konsoli powodowało pobieranie na „dzień dobry” łatki z sieci? Prawie zawsze. Właśnie dlatego, zdarza mi się być piratem. Rzadkością są teraz wersje demo, a jak już są, to ich rozmiar (waga w GB) jest zbliżony do wersji finalnej.. Nie wspomnę także o aspekcie merytorycznym, czyli na ile gameplay pokrywa się z obietnicami i recenzjami w sieci. Jestem graczem od wielu lat, więc rzadko który tytuł powala mnie na kolana i mam ochotę męczyć go dłużej niż 15 minut. Klucza Steam nie można zwrócić, więc zgodnie z zaleceniami Skidrowa, Reloaded czy innej grupy: pobieram, sprawdzam, jak się podoba to supportuję developerów i kupuję oryginał.

  • Piotr Potulski

    To nie jest kwestia bycia idiotą – niektórzy mają w sobie zwyczajnie żyłkę złodzieja i tyle. I nie chodzi o to, czy tanio, czy drogo, zwyczajnie jak się da coś rąbnąć, to „trzeba sobie radzić w życiu”. A druga sprawa – człowiek robi się taki pryncypialny, jak na kupowanie gier go stać. I wiem – można sobie mówić, że komputer za 4k a gra za 50zł kradziona, tylko to tak nie działa – bo komputer kupili rodzice, albo na raty wzięty, a kupić gierkę z kieszonkowego to już wielki ból d…y. Do tego generalne przyzwolenie, włącznie ze szkołą – program informatyki w podstawówce, wszystko oparte o Ms Office, prace domowe do zrobienia i wszyscy w klasie robią. Jak rozmawiałem ze znajomymi rodzicami, to nikt nie widział nic złego.

  • Marek Smoliński

    Tradycyjnie, do wszystkich użytkowników Adblocka, którzy piratów nazywają zlodziejami, kieruję te słowa:
    Wg Waszej własnej logiki, też jesteście złodziejami.

  • LucasArts

    ja jestem fanem serii Command & Conquer oraz fpp serii Quake – starocie ale za to jakie grywalne… posiadam edycje kolekcjonerskie owych tytułów i mało która dzisiejsza gra daje mi taka radochę z grania anijeżeli Quake3 czy czy też Tiberium Wars. Nie znaczy to, że nie zaopatruję się w coś nowego… ale jeżeli pójde do sklepu, kupię coś nawet za 200-300zł to jest to dla mnie święte… a gdy wchodze na jakiegoś wareza ( przypadkiem ) i widzę WSZYSTKIE gry za free… odechciewa mi się grac w cokolwiek… jednak teoria niań dla dzieci sprawdza się idealnie także przy dorosłych – lepsza jedna konkretna zabawka niż 20 „konkretnych” … dlaczego? zobacz jak dziecko będzie miało radochę z tego jednego konkretnego samochodziku, a zobacz jego minę, gdy dostanie ich 20ścia na gwiązdkę…

  • nikt_wazny

    Jeśli ktoś nazywa innych idiotami to sam jest idiotą. Jeśli ktoś kradnie to jest złodziejem…

  • Zen_Xen_ni

    Z piractwa się wyrasta, tak samo jak podkradania słodyczy w sklepie i z chlania na umór. Na początku oba wydają się fajne, potem jednak człowiek dorasta i zaczyna szanować pieniądze gdy zarobi je własnym wysiłkiem.

  • Patryk Stus

    Dwa lata temu wyleciałem do usa i od tego czasu nie spiraciłem żadnej gry. Wcześniej pobierałem wszystko, moim najbliższym przyjacielem był rapidshare. Teraz, przy tych promocyjnych cenach nie ma sensu odwiedzać żadnych stron z torrentami. Przy większych promocjach ceny gier spadają do śmiesznych poziomów, Titanfall za $5? Tomb Raider za $5? Toż to rozbój w biały dzień. Gra to nie samochód że im nowszy to lepszy, Far Cry 3 rok po premierze za $15 działa i „smakuje” tak samo jak w dniu premiery a może nawet lepiej bo jest już „załatany”. Nie muszę mieć nowości w dniu premiery a nawet już nie chce bo kupiłem BF4 i do tej pory żałuję, mimo że i tak wyrwałem go z promocji -50% ale tak jak ktoś napisał, jest to sprawa indywidualna.

    • Marek Smoliński

      No dobrze, to zapytam półżartem: czemu nie iść o krok dalej i nie grać w darmowe gry sprzed 10 lat?

    • Patryk Stus

      To już popadanie z skrajności w skrajność. Nie muszę mieć gry w dniu premiery ale też nie chce grać w tytuły z przed 10 lat, chociaż dziś kupiłem „Herołsów” 3:)

    • Marek Smoliński

      Ja lubię czasami kupić świeżą grę, ponieważ wtedy są większe szanse, że będę mógł pograć ze znajomymi po sieci. Jeżeli kupuję starszą grę, to znajomi już ją przeszli i odinstalowali.

      Lubię też kupić czasem wersję alpha jak Rimworld, bo gra wielokrotnie się zmienia do czasu premiery, więc w zasadzie jest to jedna pełnoprawna duża gra i kilka zbugowanych mniejszych gierek w cenie jednej.

    • Patryk Stus

      Można i tak. Dużym pomocnikiem w tych czasach jest twitch, można pooglądać i ocenić czy dana gra nam pasuje i czy chcemy w nią grać chwilę po premierze.

    • Kris

      Gram i w gry z 1998 roku (wcześniejsze mają już dla mnie zbyt skostniałą mechanikę) ;-)

    • Marek Smoliński

      Ja też! Dla przykładu Colonization (nie dodatek, tylko pełnoprawna, stara gra) bardziej mi się podoba od najnowszej Cywilizacji.

    • Kris

      Ja generalnie różnie – z przyjemnością gram nadal w pierwszego Half-Life (mam też na PS2, ale PC rulez), Unreal, Unreal Tournament 99, Need for Speed: Hot Pursuit 1 czy High Stakes (świetne).

      Generalnie troszkę tęsknię za tymi czasami. Sporą dawkę ma nostalgia, jednak był to czas rozwoju – zarówno sprzętu, grafiki, mechanizmów gier, gameplay i single się liczyły gdyż nie każdy mógł pozwolić sobie na multiplayer.

      Dziś w grach wszystko było – nawet koncepcje już ciężko dopracowywać, bo koła na nowo wymyślić się nie da.

    • Marek Smoliński

      Oj, nieprawda :) Wiele osób w historii (nie tylko gier) stwierdzało już podobnie, że wszystko już wynaleziono. Oczywiście nie mieli racji.

      Obecnie dzięki wykładniczo rozwijającym się zasobom, mamy do czynienia z dużymi systemami – piaskownicami czy sandboxami. Przykłady to GTA V, Space Engineers, Dwarf Fortress.

      Mamy `crowdfunding` i pojawia się dzięki niemu wiele ciekawych projektów. Przykłady to Faster Than Light, Desktop Dungeons czy SUPERHOT.

      Programowanie stało się łatwiejsze, dzięki flashowi, Unity, coraz liczniejszym bibliotekom itd. Dzięki temu gier powstaje coraz więcej – dużo kiczu, ale zawsze jakiś odsetek to perełki.

      Dlatego moim zdaniem będzie coraz lepiej. A że jesteśmy starzy i już większości nowych gier nie doceniamy – to bardziej nasza wina niż naszych czasów.

  • gzub

    cyt. „Patrząc na to jak tanio dziś można dostać dobrą grę uważam, że w tych czasach piracenie gier to idiotyzm. Nie wspomnę już o moralnych aspektach takiego czynu, ale o sam fakt, że argumenty, których kiedyś używali piraci, zostały całkowicie unicestwione przez takie inicjatywy jak goo.com czy steam.”

    Autor sam jest idiotą, bo promocje są kilka razy w roku i nigdy na najnowsze tytuły, na które wydać trzeba od 150 – 230zł (PC) – demo, nie oddaje tego co dostanę w momencie kupna, dlatego warto czasem pobrać pirata i sprawdzić, czy warto wydać kasę. Czy jestem wówczas idiotą, czy może odwrotnie? Gry nie są tanie i coraz częściej produkcje AAA są rozczarowaniem dla kupującego – nie ma więc nic dziwnego, że człowiek chce najpierw sprawdzić pełnoprawny produkt i np. takie EA pojęło to nie tak dawno.

    • Marek Smoliński

      Nie wiem czy Grzegorzowi chodziło o to, że ktoś, kto pobiera grę na chwilę jest piratem. Raczej chodziło mu ogólnie o osobę, która nie kupuje gier, ale je piraci.

      Wciąż, dziwi mnie przyrównywanie osoby nieuczciwej do idioty. Obie cechy mają zabarwienie negatywne, ale pierwsza nie ma bezpośredniego związku z inteligencją.

  • olo

    To że te tanie gierki są zwykle starsze jest też zaletą można w nie popykać na nieco tańszym sprzęcie. Jak kogoś stać na sprzęt do najnowszych gierek to stać go też na gry.

  • Konrad Uroda-Darłak

    ” inicjatywy jak goo.com „

  • Antek

    Proboszczem zostałeś?

  • Marcin

    Audycja zawierała lokowanie produktu, oraz niesmak jaki mi pozostał po przeczytaniu tego wpisu.

  • Krzysztof Deoniziak

    co to jest goO.com?

    • Marek Smoliński

      Gog.com (literówka)

  • glov

    Stwierdzenie, że pirat to idiota jasno wskazuje na brak wiedzy w samej mechanice powstawania tego zjawiska. A w dużej mierze chodzi o brak balansu pomiędzy tym co daje i tym co bierze.
    Gospodarka sama sobie winna bo już nieraz pokazała swój bełkot marketingowy.
    Jedna strona zrobi wszystko byś kupił jej produkt, a najlepiej żebyś kupował w ciemno niżeli na uczciwych zasadach. To nie tylko gier się tyczy. Ale z tego się wywodzi. Tzn, rynek uczy aby przetrwać musisz być drapieżnikiem inaczej padniesz od innego drapieżnika i nie ma tu miejsca na uczciwość.

    Wracając do tematu.
    Gry i temu podobne są wartością mnogą. Tu nie zarabia się na jednym egzemplarzu, a na ich liczbie.
    Więc łatwo policzyć, że tak naprawdę nie ma tu żadnej uczciwości, bo celem nie jest rozsądek, a chęć jak największego i najszybszego wzbogacenia się kosztem jakości.
    Bo przecież można sprzedawać tanio i zarabiać dużo. Jednak dla niektórych to magia.
    Zamiast tego wolą ograniczać grupę docelową i tym samym uruchamiają tą całą „złą machinę” dzielącą ludzi.

    Bo jak można nazwać sztuczne bariery patrząc jedynie na zysk?
    Ludzie są i chcą kupować. Widać to po płatnych serwisach tych niewygodnych zwanych nielegalnymi.
    No ale szybki zysk ponad wszystko i zapomina się o możliwościach.

    Pirat to nie złodziej. Pirat to odbicie lustrzane obrazujące mentalność tych co dają.

    • glov

      Balans i równowaga Są wszędzie.
      Od tego są:
      kapitaliści-szare strefy, gry-piraci, totalitaryzm-rebeliant, piekło-niebo, dobro-zło.

  • glov

    Piractwo to statystyka.
    Nie można patrzeć na to jak na jednostkę. Bo owszem pytanie jest proste. Piracisz czy nie, jednak sam mechanizm już nie jest taki prosty bo ludzie nie są równi na wielu płaszczyznach.

    Są różne grupy etniczne lokalne i psychologia społeczeństwa.
    W zależności gdzie pójdziesz tam uzyskasz różny rezultat łatwy do przewidzenia.

    Jedni chcą się wozić, a drudzy tylko pograć.

  • Greg

    Jeżeli ktoś w dzisiejszych czasach nazywa kogoś idiotą w tytule artykułu to liczy na masę odwiedzin, komentarzy i pieniądze z wyświetlanych reklam.

  • Milo

    A kto kupuje na steam i go to jest dopiero idiota. Jest wiele innych stron które oferują nowe gry po niskich cenach

    • Mietek Mielonka

      Ale wiesz co to wyprzedaże i promocje? Jakoś nigdzie indziej nie znalazłem Skyrim czy Dishonored za 15zł (Steam), ani nikt mi nie podarował Wiedźmina 2 (GOG).
      Bo to, że premiery są tam w przeliczeniu na PLN drogie to jest jasne i Ameryki nie odkryłeś. Trzeba mieć nierówno pod sufitem albo spać na forsie aby płacić 49 euro za grę którą w Empiku kupisz za 99 PLN.

    • Kris

      A później niektórzy kończą z banem za klucz z dziwnego pochodzenia.

      Oczywiście większość takich ofert jest OK, jednak mam też osoby w gronie znajomych (2 ludków), którzy dostali bana za jakiś klucz do gry z Allegro. Potem pisma do Valve, zrzuty z zakupu na aukcji itd – konto odblokowane, ale owej gry w bibliotece…brak.

      Są oczywiście Muve, CDP, GOG i inne. Jest tam fajnie i iso jest moje. Tyle, że mnie już czasem się myli – którą grę mam na GOG, którą w Muve, a którą na CDP. Hasła też czasem się pomieszają. Steam pomijając swoje wysokie ceny poza wyprzedażami i generalnie DRM sam w sobie, to przynajmniej jedna, centralna baza z „Twoimi” grami.

      Osobiście na Steam kupuję WYŁĄCZNIE podczas promocji i nie narzekam.

  • arek

    Nie pirace kiedyś to robiłem co się zmienilo gry są tak tanie ze szkoda mi czasu na ściąganie gier szukanie crack a itd czas by się cos w końcu ruszyło na rynku VOD od dłuższego czasu mam konta premium na serwerach typu .tv i zastanawiał się dlaczego nikt do tej pory nie poszedł W kierunku netflix z chęcią zapłacił bym parę groszy by mieć dostęp do legalnego dostępu do filmów a nie płacić jakimś dziwnym serwerom za to co powinno być od dawna dostępne z legalnych źródeł

  • Tomasz Bielecki

    „Świetny tytuł można dziś dostać za grosze i grać naprawdę długie godziny. ” Grosze? Daj jeden tytuł za kilka groszy… A moze dla ciebie grosze to złotówki a złotówki to dolary a dolary to?
    „Powiedzmy więc to głośno. W dzisiejszych czasach prawdziwy gracz nie ma
    żadnego racjonalnego i logicznego powodu aby sięgać po piraty.” Koniec błedu fałszywego zalożenia…
    ” Nie wychodząc więc z domu możesz je kupić, pobrać i zainstalować.” Kupić? A może wynająć? Kupilbys samochod od kogos kto ci mowi ze ci go sprzedaje ale w umowie jest napisane ze moze ci zabrac samoch kiedy chce bez podawania powodu? Robilbys interesy z typem ktory wynajem nazywa sprzedaza?
    Prawda jest prosta Korporacje, molochy wydajace gry, wzbogacone za nasze pieniadze ogromne instytucje ktore kiedys zaczynaly w garazach, one maja po swoeje stronie pieniadze tego swiata, marketingowcow, oplaconych vlogerow i szereg sztuczek PRowskich siegajacych swymi korzeniami antycznej grecji… A my mamy Crackerow, ktorzy umozliwiaja sprawdzenie tytulu przed zakupem… Niech wporwadza te same przepisy dot zwrotu gier jak innych dobr, w USA jak ci sie film nie podoba to mozesz z kina wyjsc przed polowa seansu i dostajesz kase za bilet do kielni… Mam wielka kolekcje gier, org i kupilem je po sprawdzeniu, mam tez kilka tytulow ktore kupilem w ciemno, kilka jest dobrych reszta nie, a mase zassanych tytulow wyrzucilem z dysku bo mimo recenzji, gameplaya i reszty referatow byly zwyczajnie nie warte nawet ceny pradu potrzebnego na zassanie… Oczywiscie jest tez masa tytolow ktore w polszy w ogole nie sa dostepne a o ktorych istnieniu autor nawet nie wie no i piekne „W dzisiejszych czasach prawdziwy gracz nie ma żadnego racjonalnego
    i logicznego powodu aby sięgać po piraty. Co innego napier…cze
    w nowości, którzy muszą mieć wszystko i tak naprawdę, którzy w nic nie
    grają.” Klasyczne http://en.wikipedia.org/wiki/No_true_Scotsman SIe tak zastanawiam, czy tacy ludzie jak autor w ogoloe stosuja jakies obiektywne kryteria w weryfikacji owocow swojego procesu poznawczego czy moze po prostu ida na zywiol jak Mietek z monopolowego…

    • Kris

      Autor wpisu ma niestety rację – chcesz, to udawaj, że piracenie to szlachetna misja stanu jakości.

      Tylko w razie W, to kogo ma to przekonać? Sąd? Wydawcę? Kancelarię, która może wysłać Tobie miłe pisemko ugodowe?

      Idee, a rzeczywistość to dwie, skrajnie różne rzeczy.

    • Tomasz Bielecki

      „Idee, a rzeczywistość to dwie, skrajnie różne rzeczy” Oczywiscie ze tak ale to Idee powinny ksztaltowac rzeczywistosc a nie na odwrot… Wiesz takie kuriozum ale tak powinno byc. co do reszty, przestepstwo zalegalizowane nie przestaje byc niemoralne…

    • glov

      NIestety nie ma racji..
      Przykład…. Wejdę ci na chatę i jak tylko mnie tkniesz idziesz siedzieć.
      Kobieta jak nie ma k..asa, w samoobronie też idzie siedzieć.
      Smarujesz, jedziesz..
      Takie jest prawo.

      A piracenie które nazywacie złodziejstwem już dawno nie istnieje bo nikt nie zarabia na nielegalnych kopiach. Dziś każdy ściąga na własny użytek.
      Prawo dopuszcza posiadanie kopii, a kopię można interpretować jak wszystko w PL prawie bo nic tam nie jest tym czym ma być….
      A że gry są krótkie i cienkie ostatnio, idealnie wpasowują się w tą lukę czasową.

      Można piracić legalnie. Dziurawe Prawo na to zezwala.
      Nie zdajecie sobie sprawy jak dziurawe jest prawo. Przecież komuś ma służyć więc nie może być logiczne.

      Po drugie,, Twórca nie zarabia na sztuce. a na ilości kopii.
      Przy takim popycie jak przegnie z wyceną rynek zaraz to zweryfikuje.

      Po trzecie,, Jakby gry miały uczciwą cenę, dziś nie mówilibyśmy o piractwie.

    • Krystian Juskowiak

      Dozwolony użytek nie dotyczy bytów komputerowych, czyli gier ani programów. Wideo i muzyka – tak. Gry – nie. Tym sposobem pozamiatane :-) Lepiej mieć świadomość, że gry nie podchodzą pod to.

      Jakby gry miały uczciwą cenę, to też byłyby piracone (tylko już nie z wymówką, że za drogie, tylko są tanie więc lepiej ściągnę a te parę groszy wydam na coś innego). Nieco wyżej pisałem o tym, jak Dead Trigger był masowo piracony na Androidzie, mimo ceny 1$ (jakieś 3.50zł). Zmusiło to autorów do udostępnienia aplikacji za darmo.

      Nie rzucam się na nowości, gdyż jestem starszym typem gracza – znajduję wiele świetnych gier z poprzednich lat, które dziś są tanie (niektóre tylko 10zł). Nie unikam też półek z promocjami czy seriami tanich kolekcji. Gry konsolowe – są drogie, to prawda. Jednak gry PC są dziś relatywnie tańsze, w stosunku do lat poprzednich.

      Gry to nie dobro pierwszej potrzeby – nie trzeba ich mieć, nie trzeba też wyrzucać od razu całej kwoty, można spokojnie odkładać sobie pieniądze.

  • Kanibal_Lektor

    Nie kupuję gier by nie wspierać systemu, z którym się nie zgadzam. Jestem idiotą? Nie sądzę…

    • Kris

      Proponuję, aby pracodawca obciął Tobie też wypłatę, albo zlikwidował – on też może nie zgadzać się z systemem, czyli z wypłacaniem pensji :-)

      Kupowanie, a piracenie (jeśli to czynisz oczywiście), to nic innego jak pozbawienie kogoś zarobku (za frajer gry nie tworzył, a każdy za swoją pracę chce wynagrodzenia).

    • magi

      Oczywiscie tylko dlaczego polak ktory zarabia 4x mniej niz lepsi ludzie w zachodniej europie ma placic tyle samo za gry co oni? :) Gry powinny byc odpowiednio tansze w danym kraju wowczas mozna mowic o piraceniu i ze tak sie nie powinno robic bo przeciez mniej zarbaiacie niz np niemczech ale za to mniej placicie za te gry. Niestety tak nie jest bo np gra w niemczech kosztuje 40€a w polsce 160zl czyli tyle samo i gdzie tu sprawiedliwosc?

    • Krystian Juskowiak

      Są też gry po 20-30zł i nieco droższe. Nie trzeba rzucać się od razu na nowości konsolowe czy PC.

      Ludzie i tak piracą, nawet jak coś jest niemal za darmo – trafny przykład to Dead Trigger, który kosztował 1$ (może z 3.50zł?). Gra była tak mocno piracona na Androidzie mimo niskiej ceny, że autorzy zdecydowali się na udostępnienie za darmo.

      Kiedyś, w okolicy roku 2000 – gry kosztowały znacznie więcej niż teraz, gdyż standardowa pozycja to było coś między 70-100zł w górę. Nowości PC śmiało kosztowały nawet i 209zł.

      Z cenami gier na PC problemu nie mam. Niemniej ceny gier na konsole to już inna bajka.

  • realista a nie cipster

    wolfenstain: TNO za 17E? bez pudełka? siła nabywcza polskich pensji to nadal nie to samo tam gdzie płaci się w E.

    tzn 1E = 1ZŁ to się zgadzam że tytuł powyżej to okazja i oby na to 1E trzeba było pracować tyle samo co na 1ZŁ

  • pinokio

    Nie gram w gry, ale za tak skrajną opinie o idiotach usuwam was z mojego RSS gówniarze.

  • anemusek

    Kolejna akcja z cyklu udowadniania całemu światu jaki to on jest zły bo krzywdzi biednych krętaczy, oszustów, nierobów i pospolitych rzezimieszków…
    Powinniście sobie w końcu wbić do tych zakutych łbów, że to większość ustala normy moralne na podstawie dobra większości, a ponieważ wasze interesy i interesiki (wydawców i całego środowiska z nimi związanego) się w tym kryterium (interesu/dobra większości) nie mieszczą więc w odczuciu ludzi piractwo zawsze będzie czymś dobrym, a walczący z nim będą zwykłymi tępionymi rzezimieszkami.
    Tyle lat próby „reedukacji” i jeszcze nie dotarła tak prosta prawda?
    Zaprawdę zakute łby…

  • Przemek

    Totalne przeciwieństwo rzeczywistości gry są coraz droższe – premiera 299 + season pass za 199 … bo powycilnali połowę zawartości i zrobili jako DLC.

  • myst

    Wez sie kolesiu redektorzyno ogarnij. Tak tanie gry kupisz ale sa to gry sprzed X-lat, natomiast najnowsze hity zawsze sa i beda drogie wiec jak tu nie piracic :) A juz nie wspomne o grach na konsole ktore kosztuja po 250zl. Sorry taki mamy klimat albo raczej kraj bo w np w niemczech gdzie zarabiasz 4x wiecej conajmniej gry sa w tych samych cenach co w polsce – wiec jak tu nie piracic! Beznadziejny nietrafiony artykul

  • myst

    Proste porownanie:

    Zarobki:
    Polak: 3000zl
    Niemiec: 3000eur (12000zl)

    Przykladowa gra:
    Polska: 200zl
    Niemcy: 50eur (200zl)

    I co? nie ma racjonalnego powodu zeby siegac po piraty? nadal bedziesz nas wyzywac od idiotow?

  • Michal

    hahaha i sa tacy ktorzy pisza artykuly i usuwaja komentarze bo sa moderatorami – oj oj nie dasz sobie powiedziec nie? tak trudno przyjac krytyke?

  • myst

    Proste porownanie:

    Zarobki miesieczne:

    Polak: 3000zl
    Niemiec: 3000EUR (12000zl)

    Przykladowa gra:
    Polska: 200zl
    Niemcy: 50EUR (200zl)

    I co? nie ma racjonalnego powodu aby siegac po piraty? Nadal bedziesz nas wyzywac od idiotow?

  • N7

    „W dzisiejszych czasach prawdziwy gracz nie ma żadnego racjonalnego i logicznego powodu aby sięgać po piraty.”
    Huehuehue. Powiedz to tym którzy wydali ponad 200zł na Destiny które okazało się kupą xD

    I wiem, że przetestowanie gry na piracie jej nie ulepszy, ale na pewno uratuje portfel niejednego frajera. Skoro my jako gracze jesteśmy atakowani nieuczciwym marketingiem, musimy odpowiadać tym samym. Niestety.

    • Alaja

      Swieta prawda. Ponaddo jak co niektorzy pisza zeby placic za gry bo to przeciez praca innych ktorzy tez chca zarobic, ale przeciez nikt rozsadny nie kupilby jakiegos bubla jesli wiedzialby ze producent wciska cos takiego. Kupilbys nowy telewizor jesli wiadomo byo ze ma wady albo ze sie zaraz popsuje i nie warto go kupowac? I niestety w przypadku gier czesto tak jest i nic nie daja dema gdzie zagrasz w jeden level dobrze dopracowany bo i tak nie znasz calej gry.

  • bekazwashehe

    Nie ma to jak pisać artykuł dla kaski cwaniaczku. Ciebie to i tak nie obchodzi kto piraci, a kto nie piraci. Piszesz tak, bo temat o piractwie (walka za i przeciw) jest teraz w modzie, więc wiadomo, że więcej ludzi kliknie w taki artykuł właśnie o takim temacie niż o nowym smartfonie. No i pieniążki za kliknięcia lecą. Wszystko super, fajnie, tylko jak ja bym chciał zagrać w sobie we wszystkie tytuły gier, które lubię i to w oryginalne to na prawdę musiałbym wydać fortunę, bo jest tych tytułów mnóstwo. A to czy ktoś lubi grać w nowości czy starocie to moim zdaniem jego sprawa. Jak można rozróżniać graczy na tak jeb**ięte kategorie (napie…cze w nowości, CO TO KU*WA JEST CZŁOWIEKU?!). A co ty jesteś jakimś mesjaszem pie*dolonym, żeby decydować kto w co ma grać. Ja rozumiem wolność słowa, ale bez przesady. Od razu wyzywać takich ludzi od idiotów. A może ktoś lubi interesować się nowościami w świecie gier? Albo może po prostu ktoś nie chce wspierać czyjegoś biznesu tylko pakować w swój i dlatego nie kupuje gier? O tym oczywiście magister inżynier doktor wyższych studiów megaintelektualnych nie pomyślał, nie? No, ale pewnie hajs się zgadza, więc trzeba pisać takie bzdety. Zaraz zostanę opluty, że jestem sknerą, bo nie chcę wydać ani złotówki na jakąkolwiek z gier. A co was to ku*wa obchodzi na co ja wydaje pieniądze do chole*y jasnej, co?!

    • Majaxi

      No i racja, a ten caly Marczak redaktor z mutacja na ryjcu ktora juz dawno powinien sobie usunac, powinien dawac swoje artykuly do oceny przez specjalistow i do korekty zanim cos wrzuci na ta strone. Koles ma kase, pewnie stac go na gry ale innych musi zjechac rowno i obrazac.

      Nie masz racji pseudo redaktorku i faktycznie w czasach gdy kupujac gre za 200zl przechodzi sie ja w 1 dzien no zalozmy nawet w pare dni to kupujac oryginaly trzeba by wydac z 1000zl miesiecznie – tyle to mozna placic za czynsz a nie za gry! Sytuacja jest o tyle poroniona ze nam w polsce karza placic tyle samo za gry co na zachodzie wiec nie ma sie co dziwic ze w na przyklad w niemczech moga sobie pozwolic na kupno oryginalow bo nawet jesli wyda 1000zl to przy zarobkach rzedu 10.000zl netto albo i wiecej nie ma wogole dyskusji. Wtedy to moznaby sie czepiac ze zarabia tyle a piraci.

  • Łukasz

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  • Grzegorz Marczak

    Dokladnie od punktu siedzenia, tak wiec jesli wielmozny ksiaze
    Marczak Krzyworyjcy (autor niniejszego artykulu) siedzi sobie na tronie
    oplywajac w luksusy niech sie nie odzywa i nie obraza innych nazywajac
    ich idiotami i napierdalaczami. Co to wogole jest i jak mozna sie tak
    zachowywac i pisac takie artykuly? To tylko dowodzi jakze niski poziom
    intelektualny i brak elementarnyh zasad dobrego wychowania reprezentuje
    soba ksiaze Marczak. Zreszta wystarczy wejsc na youtube i go obejrzec na
    zywo jaki to gbur z obita geba. Zero pozytywnych emocji, brak
    optymizmu, jednym slowem masakra.

  • i20918

    A dlaczego tak jest? Dlaczego np. na platformach na których dostęp do pirackich treści jest utrudniony cenny są zauważalnie wyższe? Czy przypadkiem zjawiska takie jak piractwo nie okazały się skutecznym batem na monopol treści? A jeśli tak jest w istocie to czy ten idiota swoim procederem nie jest po części odpowiedzialny za niskie ceny i rozwój gier niezależnych z których tak zadowolony jest autor?

  • marcin205

    sorry ale w polskie super promocje steam w euro i a po drugie steam czasam manipuluje cenami dla rożnych regionów chyba malo grasz ;-) ja korzystam z forów na których można rzeczywiście kupic za kilka dolarów dobra gre

  • hardkor968

    Idiotą to jest autor tego artykułu choćby gra kosztowała grosz to i tak dzięki piraceniu można mieć za darmo. A do tych co uważają piractwo za kradzież: kradzież ma miejsce jeśli przedmiot jest zabrany i jednego miejsca bez zgody wlaściciela, przy pobieraniu nic takiego nie ma gdzie tu kradzież?! Oczywiście jestem za piraceniem, piraciłem pirace i piracić będe. A teraz żegnam… idioto!

    • Michał Gumienny

      Ostro ^^

  • sex

    Kocham piracić!!!

  • Tomson

    Idiotą jest raczej ten kto pozwala by mu jakiś durnowaty Steam bruździł w komputerze.

  • yodek

    A co powiesz na temat No Man’s Sky? Czy takie gry zasługują na taką cenę względem zawartości nawet po promocji? Właśnie dlatego ludzie piracą, by wiedzieć czy gra w ogóle jest warta świeczki, a nie wdepnąć na minę. Pewnie, można sobie obejrzeć materiały na YT, tylko powiedz mi czemu tak mało z nich RZETELNIE je prezentuje? Mało który pokazuje PRAWDĘ, zamiast tego tylko fragmenty, które chce wydawca/producent byle nie spieprzyć PR.

    Tak, masz rację – maniacy „trzeba zagrać w dniu premiery” powinni mieć bana na neta i że AAA+ gdzie taki Ubisoft czy EA liczy sobie ZA DUŻO za te gry (z powodu chorego rozwoju tj. za bardzo przyśpieszonego który do niczego dobrego nie prowadzi – przykład to podzespoły komputera, które sprawiły że ceny wzrosły do niebotycznych cen a przy tym developerzy przestali robić optymalizację, bo muszą kasę nabijać zamiast „marnować czas” i wszystko to tworzy błędne koło, które mam nadzieję ktoś w końcu ZNISZCZY). Ja rozumiem, że gry takie nowości są dla ludzi, którzy co miesiąc dostają ponad 3-4 tysiące PLN, ale to nie powód żeby mniej zarabiający ludzie nie mogli mieć dostępu w przeciągu pierwszych kilku tygodni od premiery. POLSKA to jest przykład chorego kraju, ponieważ patrząc dla przykładu na DE: tam zarabiasz 1500 € i taka gra kosztuje te 50 € co jest 3,33% wypłaty. W PL? Zarabiasz 1400 PLN i taka gra kosztuje 150 PLN co daje ponad 10% wypłaty. Gdyby takiego absurdu nie było, wtedy tytuł tego artykuł MIAŁBY RACJĘ BYTU.

    Tyle w temacie.

    PS. Kiedyś piraciłem na potęgę, m.in. dlatego że właśnie nie wszystko było dostępne. Jestem zagorzałym fanem pudełkowych wersji i w przypadku gier z cyfrowej dystrybucji biorę tylko indyki bądź Bundle.