19

Test Jeep Renegade. To Jeep pełną gębą z DNA od Wranglera!

Słyszysz Jeep, myślisz Wrangler. Jednak w XXI wieku posiadanie wyłącznie niezniszczalnego i niezatapialnego samochodu w terenie, byłoby przysłowiowym gwoździem do trumny. Dlatego też powstały takie modele jak Renegade. Czy to jeszcze Jeep?

Powstanie Jeepa Renegade możemy zawdzięczać ekonomii i polityce. Bowiem na początku 2014 roku motoryzacyjny świat obiegła lotem błyskawicy wiadomość, że amerykański Chrysler trafi w ręce włoskiego Fiata. Włosi postanowili tchnąć nowe  życie w amerykańskiego molocha i poniekąd zmusili ich do stworzenia czegoś, co do tej pory nie mieściło się w kanonach historii i amerykańskiej dumy. Ruch zrobiony przez Włochów okazał się strzałem w przysłowiową „dziesiątkę”, bowiem Jeep znów stał się znaczącym graczem, który ma całkiem pokaźną ofertę modelową. Słupki sprzedaży rosną w górę więc jest się z czego cieszyć. Czy do stworzenia sukcesu Jeepa przyczyniło się wprowadzenie takiego samochodu na Renegade?

Wygląd: Jeep pełną gębą

Patrząc na limonkowe auto z zewnątrz, trudno nie zauważyć podobieństw do legendarnych samochodów. Chociaż jest to sporo mniejsze od Wranglera auto to z pewnością zauważony zostanie charakterystyczny, 7-mio żebrowy grill, czy kwadratowy kształt tylnych lamp. Plastikowe nakładki z boku, relingi dachowe i podniesiony prześwit nadają bojowego charakteru. Szkoda, że zabrakło zawiasów umieszczonych na zewnątrz drzwi czy klamek znanych ze wspomnianego Wranglera. Jeep Renegade jest świetnym przykładem na dobre połączenie nowoczesności z tradycją w stylistyce.

Dużym plusem i ciekawym smaczkiem stylistycznym jest umieszczenie logotypów Jeepa i imitacji charakterystycznej osłony chłodnicy na różnych elementach całego nadwozia. W rogu przedniej szyby mamy nawet nawiązanie do historycznego Willysa! W tylnych lampach też znajdziemy logotyp producenta, a na przednich drzwiach zainstalowano nazwę modelu – to nawiązuje m.in. do największego Grand Cherokee. Całość wzbudza ogromne emocje, a pokrycie całego nadwozia rzucającym się w oczy lakierem, jeszcze bardziej przykuwa wzrok – albo ktoś polubi ten samochód, albo Renegade będzie tego człowieka odrzucał. Po tygodniu spędzonym z małym Jeepem zdecydowanie polubiłem jego stylistykę. Gdyby nie drobna przygoda z elektrycznie otwieranym dachem…

Chociaż pudełkowate kształty Jeepa nie sprawiają wrażenia swoją wielkością to Jeep Renegade jest pokaźnym autem. Oparto je na płycie podłogowej Fiata 500X, a wymiarami nie ustępuje w żadnym wypadku konkurencji. Długi na 4232 mm, szerokości na 1804 mm i wysoki na 1667 mm, z rostawem osi wynoszącym 2570 mm. Gotowe do jazdy auto waży 1450 kg, co jest sporą wagą, jednak Jeep Renegade potrafi całkiem sporo również w terenie. O tym jednak za moment.

Wnętrze: nietuzinkowy projekt

Projektując wnętrze nowego Jeepa Renegade nie zapomniano o kilku szczegółach, które wzbudzają szczególne emocje. Nie da się bowiem zapomnieć, że to auto ma geny pochodzące z nieutwardzonych dróg, błotnych szlaków i kamiennych duktów. Wystarczy chociażby wspomnieć o tym, że w obrotomierzu zamiast czerwonego pola mamy pomarańczową grafikę błota, a przed pasażerem znajdziemy spory uchwyt, który najczęściej będzie pomocny podczas jazdy terenowej. To ewidentne nawiązania do legendarnego Wranglera. Pionowo poprowadzona przednia szyba podkreśla pudełkowaty design i wymaga przyzwyczajenia. Również w całej kabinie znajdziemy charakterystyczne emblematy Jeepa, a nad ekranem systemu multimedialnego umieszczono napis SINCE 1943 – kolejne nawiązanie do Willisa, którego dzielność najbardziej sprawdziła się na frontach II Wojny Światowej.

Projekt deski rozdzielczej i jej wykończenie stoi na wysokim poziomie. Cała górna część wykonana została z miękkiego, w dotyku materiału, a tu i ówdzie znajdziemy srebrne wstawki – te ostatnie mogłyby być jednak lepszej jakości. Panel automatycznej klimatyzacji został zapożyczony z Fiata (podobnie jak multimedia). Obok drążka skrzyni biegów znalazła się niewielka półeczka na portfel czy smartfona, a poniżej przewidziano miejsce na przyciski obsługujące m.in. automatyczny hamulec ręczny.

Miejsca w kabinie jest pod dostatkiem. Przednie fotele mają szerokie zakres regulacji, chociaż wyżsi mogą narzekać na zbyt nisko umiejscowiony zagłówek. Kierownica ma gruby i podgrzewany wieniec (bardzo przydatna opcja – zwłaszcza w ziemie i chłodne dni), a przyciski umieszczone na niej są intuicyjne i dobrze pogrupowane. Przyzwyczajenia wymaga tylko nauka sterowania radiem i głośnością, które umieszczono z tyłu. Kiedy przednie fotele ustawimy pod wyższe osoby, te siedzące z tyłu dostają dość mocno ograniczoną przestrzeń na nogi. Nad głową jest spory zapas, który można powiększyć poprzez demontaż wspomnianego już dachu panoramicznego. Ten ostatni jest całkiem niezłym pomysłem – zwłaszcza, że wykonano go z dwóch czarnych paneli, które można zdemontować i schować do bagażnika. Problemem jednak okazywało się sterowanie, gdyż po wizycie na myjni bezdotykowej dach otworzył się (zamierzone działanie użytkownika), lecz zamknięcie trwało… kilka godzin – początkowo mechanizm napotykał niezidentyfikowany opór i automatycznie przerywał proces zamykania. Postawiliśmy samochód do ciepłego garażu i po dłuższym czasie opór zniknął, a dach się zamknął.

Sama przestrzeń ładunkowa Jeepa Renegade oferuje foremne i pojemne 351 litrów, do których jest ułatwiony dostęp – próg załadunkowy poprowadzono nisko. Tylną kanapę można łatwo złożyć przez co bagażnik zwiększa swoją kubaturę do 1478 litrów. W połączeniu z ponad 500 kilogramową ładownością czyni to Jeepa Renegade całkiem pojemną bagażówkę.

Układ napędowy: włoskie korzenie

Jak już wspominałem na początku materiału Jeep Renegade stworzony został w oparciu o płytę podłogową włoskiego Fiata 500X. Podobnie jak w przypadku crossovera z Włoch, w amerykańskim aucie znajdziemy włoski układ napędowy. Oferta silnikowa składa się z siedmiu pozycji: trzech benzynowych (1.6 E-torQ 110 KM, 1.4 MultiAir 140 KM i 1.4 MultiAir 170 KM) i czterech wysokoprężnych (1.6 MultiJet 120 KM, 2.0 MultiJet 120 KM, 2.0 MultiJet 140 KM i 2.0 MultiJet 170 KM). W zależności od wyboru wersji silnikowej moc może być przekazywana na przednie lub wszystkie koła (tylko przy 1.4 MultiAir 170 KM, 2.0 MultiJet 140 KM i 2.0 MultiJet 170 KM).

W przypadku testowanego egzemplarza była to wersja ze 140-konnym benzyniakiem o pojemności 1.4, wspomaganego turbodoładowaniem. Moc trafiała na przednie koła poprzez 6-stopniową, dwusprzęgłową skrzynię automatyczną.  Po kilku dniach spędzonych z Jeepem Renegade uważam, że nie jest to najlepsza konfiguracja dla tego auta. Mocy nie brakuje (140 KM i 230 Nm momentu obrotowego), auto jest w miarę sprawnie napędzane (przyspieszenie 0-100 km/h w 11 sekund, a prędkość maksymalna to 181 km/h), jednak zdecydowanie nie można nazwać tego dyliżansu demonem prędkości.

W dużej kwestii jest to „zasługa” skrzyni biegów, która chociaż posiada dwa sprzęgła to z czasem reakcji jest bardzo daleko do tego co oferuje konkurencja w postacji DSG czy PowerShift. W testowanym egzemplarzu brakowało też napędu 4×4, do którego przyzwyczaiły nas samochody Jeepa. „Małego” Wranglera musimy jednak pochwalić za kulturę pracy jednostki napędowej. Kabina jest bardzo dobrze wyciszona, a sam silnik nie tworzy żadnego dyskomfortu swoją pracą. Takie rozwiązanie napędowe cechuje się też niemałym apetytem na bezołowiową benzynę. Producent obiecuje, że Jeep Renegade 1.4 MultiAir zużywać będzie w mieście 7,5 l/100 km, w trasie spalanie spadnie do 5,5 l/100 km, a w cyklu mieszanym będzie to 5,9 l/100 km. Podczas testowych pomiarów okazało się, że w mieście Renegade zadowalał się 8,4 l/100 km, w trasie wartości spadły do 6,8 l/100 km, co przerodziło się w średnie spalanie na dystansie ponad 650 km na poziomie 7,6 l/100 km. Mogłoby być lepiej.

Prowadzenie: bardziej miejski niż terenowy

Jeep Renegade nie kryje się wcale ze swoim rodowodem. Chociaż w samochodzie zabrakło napędu na cztery kola, to wartości prezentujące możliwości terenowe są jak najbardziej okazałe. 18 stopni kąta natarcia i 30 stopni kąta zejścia mogą zawstydzić nie jednego większego SUV-a. W przypadku wyboru uterenowionej odmiany TrailHawk na pokładzie znajdziemy już napęd 4×4 (dostępny też w „cywilnych” wersjach, lecz z wybranymi silnikami), osłony podwozia, reduktor i zwiększony do 21 cm prześwit. Jest się czym chwalić.

Sam układ kierowniczy nowego Jeepa Renegade jest nastawiony na jazdę po utwardzonych szosach. Jeżdżący często po miejskiej dżungli docenią lekkość działania i dużą siłę wspomagania – plus za zmniejszanie siły przy zwiększaniu prędkości. Bodźce docierające do kierownicy są bardzo dobre przez co Renegade prowadzi się pewnie i przewidywalnie. Boczny wiatr czy niespodziewane zmiany kierunku jazdy nie są w stanie wyprowadzić Jeepa z równowagi.

Samo zawieszenie zostało zestrojone bardzo komfortowo. Co ciekawe nie jest to typowy styl amerykański (miękka kanapa do pokonywania setek kilometrów prostych dróg), ani tym bardziej włoski (sportowy i twardy). Reakcje zawieszenia są bardzo przewidywalne i kulturalne. Do środka nie przedostają się żadne niepowołane stuki, a podczas pokonywania nierówności nie spotkamy się z nieprzyjemnym kołysaniem całym samochodem. Oczywiście największe nierówności znajdą swoje odzwierciedlenie, jednak w żadnym wypadku nie można mówić o utracie kontroli i komfortu. Jeep Renegade spokojnie może być traktowany jako auto typowo miejskie, jak i w dalekie trasy.

Podsumowanie: rachunek i czas się rozstać…

Przechodząc do podsumowania nie można zapomnieć o kwestiach finansowych i ogólnych odczuciach. W przypadku tych pierwszych to cennik nowego Jeepa Renegade startuje z poziomu 69 900 zł. Za tę kwotę wyjedziemy samochodem z benzynowym silnikiem 1.6 E-Torq i podstawowym wyposażeniem Sport. Chociaż jest ono podstawowe, to nie można nazwać go ubogim. Znajdziemy na pokładzie m.in. 6 poduszek powietrznych, manualną klimatyzację, elektrycznie regulowane szyby we wszystkich drzwiach, multifunkcyjną kierownicę czy radio z Bluetooth.

Auto prezentowane na zdjęciach to wydatek minimum 111 400 zł. Jest zdecydowanie bardziej bogato wyposażone, zarówno w elementy komfortu (automatyczna klimatyzacja, nawigacja satelitarna z systemem multimedialnym), jak i bezpieczeństwa (system unikania kolizji, aktywny tempomat czy światła biksenonowe). Ceny najbogatszych i najdroższych wersji wyposażeniowych przekraczają 125 000 zł.

Czy warto wydawać takie pieniądze? O ile decydowanie się na tę wersję silnikową nie ma większego sensu (zwłaszcza w przypadku konfiguracji z automatyczną skrzynią biegów), o tyle wybór diesla już może być dosyć sensowny. Oczywiście wszystko zależy od ilości przejeżdżanych kilometrów, jednak możliwości terenowe nowego Jeepa Renegade są dobre, a gdy popatrzymy przez pryzmat konkurencji, można określić je jako wręcz rewelacyjne. Na tym przykładzie widać doskonale, że alias Chryslera z Fiatem wyszedł wszystkim na dobre. Nowy Jeep Renegade to propozycja zdecydowanie warta rozpatrzenia.

Zdjęcia wykonał Marcin Koński