56

Jedna konferencja, mnóstwo nowości – Google mnie nie zawiodło

Dzisiaj Google skupiło na sobie uwagę całego technologicznego świata. Mogę już śmiało powiedzieć, że firma z Mountain View nie zawiodła i przygotowała naprawdę ciekawe produkty. Przede wszystkim zapowiadają się na jedne z najlepszych w swojej kategorii. Czym szczególnym wyróżniają się poszczególne nowości?

Google Pixel 2 – brak zaskoczenia

Google Pixel 2 i Pixel 2 XL – dwie najjaśniejsze gwiazdy dzisiejszej konferencji. Przed nowymi smartfonami stało niełatwe zadanie zastąpienia na rynku udanych flagowców, chociaż niestety niedostępnych w m.in. Polsce. Niestety nic nie wskazuje na to, aby coś uległo w tej kwestii wraz z premierą drugiej generacji high-endów od Google. Zajmijmy się już jednak tym, co one oferują.

Google Pixel 2

Pod względem specyfikacji nie ma większego zaskoczenia. Ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 835 z układem graficznym Adreno 540 z pewnością zapewni więcej niż zadowalającą wydajność i bezproblemowo poradzi sobie ze wszystkimi grami czy tytułami stworzonymi na platformę Daydream. Warto wspomnieć o tym, że większy model ją wspiera, podczas gdy mniejszy wciąż wprost przeciwnie. Nie każdy przepada z gogli okularów rozszerzonej rzeczywistości, więc całkowicie zrozumiały krok.

Wszystko tak, jak powinno

Do kompletu standardowe już 4GB RAM. Niektórzy będą w tym miejscu narzekać – rywale potrafią dać nawet dwa razy więcej. Jednak w przypadku Google Pixel 2 trudno uznać to za wadę. Patrząc na poprzednie telefony możemy być spokojni, że Google Pixel 2 pozwoli na szybką i płynna pracę, nawet przy wielu aplikacjach uruchomionych w tle. Na nasze dane przeznaczono natomiast 64 lub 128GB pamięci wbudowanej. Gdyby tej nam zaczęło brakować, zostaje jedynie skorzystanie z Dysku Google, na którym to otrzymamy nielimitowaną przestrzeń do przechowywania zdjęć i filmów, co stanowi moim zdaniem mocny punkt. Slotu kart microSD ponownie zabrakło.

Google Pixel 2

Kolejna ważna sprawa to wyświetlacze. Mniejszy model został wyposażony w 5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości Full HD, więc u próżno szukać większej różnicy względem poprzednika. Za to Google Pixel 2, XL jeszcze bardziej urósł. Przekątna równa jest 6 cali, legitymuje się proporcjami 18:9 (2:1 – jak kto woli), Quad HD+ oraz delikatnym zaokrągleniem szklanej powierzchni. Jako że ma być absolutnie topowym telefonem, cieszę się, że Google postanowiło pójść tą drogą. Na konferencji opowiedziano także o rewelacyjnej jakości obrazu. Jestem jednak ciekaw, jak Google Pixel 2 będzie wypadał na tle Samsunga Galaxy Note 8 czy iPhone X.

Jeszcze lepszy aparat. Wow

Z tyłu zastosowano aparat o rozdzielczości 12 Mpix. Oczywiście cechuje się dopracowanym układem optycznym, jasnym obiektywem z przysłoną f/1.8, ale najważniejszym elementem pozostają algorytmy uczenia maszynowego. Dzięki temu ostatniemu Pixele są w stanie robić rozmycie soczewkowe bez użycia dodatkowego obiektywu. Wierzę w to, że Google udowodni, że podwójne aparaty wcale nie są niezbędne w smartfonach, chociaż obawiam się nieco efektów działań sztucznej inteligencji.

zdjęcie zrobione przez alarat Google Pixel 2

Niestety pod względem multimedialnym nie wszystko zmieniło się na lepsze. Przede wszystkim z Google Pixel 2 zniknęło złącze słuchawkowe, co jestem w stanie zrozumieć ze względu na wsparcie bezstratnego kodeku do przesyłania muzyki przez Bluetooth 5.0. Z drugiej strony nie mogę się przekonać do braku tego dodatku. Przynajmniej całość wyróżnia się odpornością na wodę i pył (certyfikat IP67).

Spełnione nadzieje

Jako że Google zdecydowało się na wykupienie części działu HTC, z którym to też blisko współpracowało przy projektowaniu Google Pixel 2 pojawił się tu również jeden bajer znany z HTC U11. Dokładniej pisząc, aktywne ramki. Dają one dodatkowe funkcje, ale trudno się oszukiwać, że są one killer feature’m. Ot, taki dodatek, tylko spokojnie można by było z niego zrezygnować.

Google Pixel 2 i Google Pixel 2 XL

Google Pixel 2 to porządne urządzenia z czystym Androidem. Będą otrzymywać szybko aktualizacje do kolejnych wersji, działać szybko, a nazwy wersji kolorystycznych wywołują uśmiech na twarzy i stanowią dobre odzwierciedlenie całej idei tej linii. Ma być prosto. Tak też właśnie jest – wszystko wygląda na intuicyjne, a Assistant pomoże nam przy każdym problemie. Oczywiście takim leżącym w zasięgu jego szybko rosnących możliwości.

AI + Software + Hardware

Tym hasłem można by było najkrócej przedstawić cała konferencję. Google uważa, że aktualnie trudno wyróżnić swoje produkty tylko i wyłącznie za pomocą podzespołów, do tego potrzeba czegoś więcej. W ich przypadku wisienką na torcie mają być algorytmy sztucznej inteligencji. Uczenie maszynowe jest wykorzystywane w wielu ich aplikacjach, jednak teraz jego znaczenie jeszcze bardziej wzrośnie. Smartfon rzeczywiście ma się stać naszym przyjacielem, który zrozumie nasze intencje. Brzmi pięknie, co nie?

Google Lens

Google Pixel 2

Rozwinięcie idei Assistanta, o której słyszeliśmy już w zeszłym miesiącu. Stanowi ona najlepszy dowód na szybki rozwój technologii rozpoznawania obrazu przez komputery – wystarczy, że skierujemy aparat na jakiś obiekt, a telefon dostarczy nam informacji o nim. Przydać się to może przy np. zwiedzaniu. Chcemy sprawdzić jakąś restaurację czy dowiedzieć się coś o oglądanym zabytku – wystarczy uruchomić aplikację i już. Genialne!

Google Home

Pierwsza odsłona cieszy się dużą popularnością na całym świecie. Google uważa to za jeden ze swoich większych sukcesów, więc naturalnym jest fakt, że zaprezentowano ich kolejną wersję. Od teraz będzie można darmowo dzwonić na terenie USA, Kanady, a niedługo również Wielkiej Brytanii. Jednak nie on, a jego nowe warianty były ważniejsze w trakcie całej konferencji.

Wszystkie łączy Google Assistant. Asystent głosowy od giganta z Mountain View oczywiście rozumie wydawane przez nas polecenia, takie jak ustawianie przypomnień, wyszukiwanie w Google czy sterować pozostałym sprzętem Smart Home w naszym domu. Co więcej, jest teraz w stanie rozpoznawać osobę, która do niego mówi. Zależnie od tego, będzie inaczej reagował i korzystał z np. playlisty danego członka rodziny. W dodatku będzie monitorować wszystko, aby możliwie jak najbardziej pomóc użytkowników. Na przykład w razie korków, zaleci wcześniejszy wyjazd z domu na spotkanie. Właśnie takie smaczki powodują, że produkty Google stają się coraz ciekawsze i godne zainteresowania.

O to chodziło, Google

Do Assistanta możemy przypisać numery telefonów, dzięki czemu osoby, do których będziemy dzwonić, będą wiedzieć z kim rozmawiają. Do tego rozbudowano bazę aplikacji, pozwalających na odtwarzanie z nich utworów: Spotify, SoundCloud i Deezer. Ponadto dodano wsparcie dla HBO Now czy YouTube TV. Treści z nich mogą być wyświetlane na naszym telewizorze po wydaniu asystentowi odpowiedniego polecenia.

Genialną opcją pozostaje także Visual Responses. Home sam zadecyduje, na którym dostępnym urządzeniu wyświetlić dodatkowe informacje czy konkretne materiały, np. film pojawi się na telewizorze. Oczywiście, nie jest to nic rewolucyjnego. Jednak musimy pamiętać, że kolejny krok naprzód w temacie sztucznej inteligencji, uczącej się coraz skuteczniej naszych nawyków i rozumiejącej nasze zamiary.

konferencja Google

Obecnie taka wizja nie będzie się podobać wielu osobom. Nie dać się ukryć, że strach przed sztuczną inteligencją, dodatkowo podburzany przez teksty kultury science fiction, szybko nie minie. Jedyny sposób na niego to praktyczne, dostępne w każdym sklepie rozwiązania. Gwarantuję Wam, że w ciągu najbliższych piętnastu lat większość spośród nas przekona się do asystentów głosowych (zapewne pojawi się do tego czasu polska lokalizacja Google Assistant i innych…) i będzie ich prawie nałogowo używać. Jeżeli będą działać jak należy, to będzie mogło w znacznym stopniu ułatwić nasze życie. Przyjrzyjmy się zatem Mini i Max.

Google Home Mini

Mniejszy, ale równie praktyczny, w dodatku w niskiej cenie, wynoszącej zaledwie 49 dolarów. Jego wyróżnikiem pozostaje trwały i przezroczyty materiał, z którego wykonano jego górną część. Widać przez niego cztery, charakterystyczne diody, a samym urządzeniem można sterować dotykiem. Wystarczą do tego delikatne dotknięcia. Zdecydowanie wygląda na jedno z ciekawszych dostępnych akcesoriów – wygląda ładnie i spokojnie będzie można go umieścić w domu bez potrzeby przenoszenia innych rzeczy. Warto również wspomnieć o dostępności trzech wariantów kolorystycznych: czerwonym, szarym oraz czarnym. Jak na razie jest to produkt, który z chęcią bym kupił i używał.

Google Home Max

Jak wskazuje już sama nazwa, oferuje wszystkiego więcej. Najważniejszym elementem w jego przypadku będą dwa 4,5” woofery, które są wspierane technologią rozpoznającą natężenie dźwięku dookoła i dostosowującą głośność do panujących warunków. To wszystko za 399 dolarów. Na początek niestety jego sprzedaż będzie ograniczona do Stanów Zjednoczonych, natomiast na kolejnych rynkach pojawi się dopiero w 2018 roku. Osobiście przemawia do mnie sama koncepcja. Jednak zastanawiam się nad jednym – czy nie więcej sensu ma osobny system audio w połączeniu ze standardowym Home lub nawet Home Mini? Jak na razie zapowiada się na ciekawostkę, którą będzie się można pochwalić przed znajomymi. Patrząc na to w ten sposób, to świetna zabawka.

Google Pixelbook – równie cool, co bezsensowny

Chromebooki – teoretycznie tanie laptopy dla mniej wymagających użytkowników z ciekawym, ale nie nadającym się do prawdziwej pracy systemem. Tymczasem Google po raz kolejny zaprezentował model z Chrome OS z najwyższej półki. Podobnie jak poprzednie Chromebook Pixel, również Pixelbook stanowi pokaz możliwości firmy, jednak w praktyce jest całkowicie pozbawionym sensu sprzętem. Ma procesory Intel Core i5 lub i7, do 16GB RAM, do 1TB SSD oraz baterię wystarczającą na 10 godzin. Nie sposób zapomnieć o dotykowym wyświetlaczu 12,3” QHD LCD, grubości 10 mm i wadze 1 kg. Jeżeli ktoś szuka drogiej maszyny do pisania i pracy w przeglądarce, wówczas rzeczywiście może się nim zainteresować.

Wyróżnianie na siłę

Na szczęście został wyposażony w jednego asa w rękawie. Tak, chodzi o Google Assistant. Jeżeli gdzieś można zaimplementować uczenie maszynowe, Google zapewne już to uczyniło. Do tego możemy dokupić… Rysik. Obsługuje 2048 różnych poziomów nacisków i charakteryzuje się niską latencją (czas reakcji ekranu na jego końcówkę), a to wszystko za 99 dolarów. Rozumiem, że Pixelbook to urządzenie 4w1 (tablet, laptop, namiot i tablet z klawiaturą jako podstawka), ale wciąż nie widzę szczególnego zastosowania stylusa w nim.

Przydałoby się coś więcej niż piękne opowieści o tym, jak ułatwi używanie i zmieni nasze życie nie do poznania. Po prostu nie. Na koniec cena. 999 dolarów za taki model to równie dobra, co zła cena. Otrzymujemy za tyle podstawowy wariant z zapewnionymi poprawkami oprogramowania i „łatkami” bezpieczeństwa – z ostateczną oceną wstrzymam się do pierwszych testów.

Więcej o Pixelbooku dowiedzieć się z tekstu Kamila.

Słuchawki pod Assistanta

Firma mocno stawia na promowanie swojego asystenta głosowego. Pixel Buds to słuchawki bezprzewodowe, za pośrednictwem których można korzystać z Google Assistant, a gdyby tego było mało, pozwala natychmiastowo tłumaczyć. Wystarczy mówić do nich w ojczystym języku, a telefon wykona resztę roboty. Wówczas z głośników w smartfonie wydobędzie się już tekst w języku właściciela. Myślę jednak, że jeszcze ważniejsze jest wsparcie tej opcji w 40 językach (sic!). Osobiście nie mogę się doczekać na sprawdzenie tego rozwiązania w praktyce, szczególnie że same słuchawki również zapowiadają się ciekawie. Mają kosztować 159 dolarów, działają na jednym ładowaniu 5 godzin lub cały dzień ze specjalnym etui z dodatkowym akumulatorem.

Wszyscy mają kamerkę, ma i Google

Clips to podręczne urządzenie do nagrywania. Nazwa wzięła się stąd, że można je przyczepić dosłownie wszędzie za pomocą specjalnego klipsa. Oferuje aparat 12 Mpix, 8GB pamięci wbudowanej i współpracuje z np. Pixelami, Samsungiem Galaxy S8 czy iPhone 8 – przyjdzie natomiast za nią zapłacić 249 dolarów. Zważywszy na jej kompaktowe wymiary wydaje się być całkiem przemyślaną konstrukcją. Dla osób zajmujących się profesjonalnie wideo może być praktycznym uzupełnieniem, chociaż wiele tu zależy od jakości oferowanych filmów.

Gdyby było mało, jeszcze Daydream View

Google pochwaliło się również nowym goglami rozszerzonej rzeczywistości. Zmian jest jednak jak na lekarstwo. Poprawiono materiały wykończeniowe oraz soczewki, dzięki czemu wrażenia z samego korzystania gogli mają być znacznie lepsze. I to by było tyle.

Długo i treściwie

Ostatnie konferencji przyzwyczaiły mnie do tego, że są nudne do bólu i wiedzieliśmy wszystko na temat prezentowanych nowości długo przed samym wydarzeniem. W przypadku dzisiejszego eventu Google było nieco inaczej. Owszem, całość powinna zostać skrócona, ale mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony, jak amerykańska firma przygotowała całą imprezę. Również zaprezentowane produkty prezentują się ciekawie. Moim zdaniem producent z Mountain View skutecznie buduje własne portfolio produktów i stawia na rozwój algorytmów uczenia maszynowego. Można to zaklasyfikować jako inwestycja w przyszłość. Jednak już teraz dostępnych jest wiele aplikacji wykorzystujących tą technologię – Google Assistant wkrótce ma szansę stać się kluczowym ogniwem całej oferty. Pozostaje nam jedynie czekać na bunt maszyn z Home’ami na czele.

Na koniec CEO Google, Sundar Pichai, wspomniał także o możliwości skorzystania z usługi, pozwalającej wykorzystać moc obliczeniową TPU w chmurze. Jest to jednak skierowane stricte do klientów biznesowych. Ogółem Google zrobił wszystko tak, jakbyśmy mogli tego od niego oczekiwać. Dobra robota, naprawdę.

źródło: Google

  • Monika Stępień

    Jedna konferencja, mnóstwo nowości – nie dla Polaczków :*

    • Roman Rarog

      Samych sobie winnych.

    • Bartosz Brzeziński

      Czym dokładnie zawinili, powiedzcie, o światowi ludzie.

    • Bartek

      Tym, że nie rozmnażają się wystarczająco szybko, żeby „odrobić” wiele milionów Polaków zabitych w ostatnich dziesięcioleciach przez Niemców i Rosjan.

      Tutaj się liczy tylko kasa, więc wielkość rynku to ważny parametr. Drugi ważny to zamożność, tutaj przynajmniej zmierzamy w dobrym kierunku.

    • Abrafab

      Psychiatryki w dzisiejszych czasach powinny przyjmować każdego mentally challenged idiote z internetu.

    • Roman Rarog

      Zamiast budować rynek warty uwagi to zajmują się dzieckiem napoczętym i pincet plus i stawianiem krzyży. Najpierw kasa cebularze.

    • Abradab

      że się urodzili?

    • Bartek

      Żal mi Cię.

      Zamiast narzekać ruszyłabyś głową, używam całą masę zabawek Google pomimo tego, że wiele z nich nie ma w ogóle dystrybucji w Europie lub ma tylko w kilku krajach i np. w takiej Holandii, czy Austrii nie ma.

      Google Home mini już zamówione :-)

    • Theverge

      Nieźle stary. Jesteś gość.

    • Bartek

      Lepiej siedziec, pierdziec w fotel i pisac, jacy to jestesmy zjebani, zamiast cos zrobic.

    • Abradab

      No jak to! POLSKA W RAINIE TOWARZYSZU. a sorry już nie od 2 lat. Kraj mlekiem i miodem płynący.

  • Rks

    Rozbudowa asystentów które dla połowy użytkowników działają tak sobie, a dla drugiej połowy nie są w ogóle dostępne. Pozatym kilka sztuk absolutnie niczym nie wyróżniającego się sprzętu. Nie mówię, że to złe produkty czy ekosystem, ale konferencja DOKŁADNIE tak samo nudna jak u każdego innego producenta smart devices przez ostatnie kilka lat.

    • Albert Lewandowski

      W przyszłości widzę dużą popularność takich rozwiązań, tylko najpierw muszą zostać dopracowane i wspierać więcej języków. Osobiście się cieszę, że Google stawia na rozwój tej technologii. O ile teraz to jeszcze nie killer feature, o tyle niedługo może się to zmienić.

    • Abrafab

      Lewandowski król żydowski.

  • Daydream to VR, nie AR.

  • Jego Mać

    To naśladownictwo Apple jest irytujące, a zwłaszcza usunięcie gniazda słuchawkowego…

    • Bartosz Brzeziński

      A poza tym jednym szczegółem, co dokładnie naśladują?

    • Rex

      No jak to, prostokątny jest i ma ekran.

    • Michal

      To nie apple jako pierwsze usunelo gniazdo. Kolejny argument poprosze

    • Demostenes

      Jak również nie zbudowało pierwszego smartfona, ale za ich definicją smartfona podążyli inni.
      Może i był ktoś mniejszy, kto usunął gniazdo słuchawkowe, jednak dopiero gdy uczyniło to Apple, stało się to trendem. Więc @jegomac:disqus ma tutaj rację.

    • anonim

      To nie naśladownictwo, a lobbing firm produkujących te słuchawki bezprzewodowe.

    • łukasz Jedryszczyk

      To ciekawe bo już kilka firm wcześniej w kilku modelach je usunęło nie wspominając już o starych Sony Ericssonach ale myśl że Apple było pierwsze

    • Albert Lewandowski

      W jakich elementach widzisz inspirację modelami Apple? Moim zdaniem Google idzie własną ścieżkę.

  • Sebastian Piotrowski

    Czemu Apple jest lepsze…. bo mogę kupić jego produkty w Polsce bez kombinowania i produkt Appla nadają się do pracy. 999 dolarów plus koszt dostawy za laptopa, który nadaje się tylko jako maszyna do pisania lub bardzo podstawowej obróbki zdjęć i przeglądania Internetu to idiotyzm. 300 dolarów więcej i masz macBooka Pro 2017, którego można wykorzystać do poważnej pracy. A flagowiec jest dostępny i można go zamówić wprost na stronie firmy albo w dowolnym sklepie .

    • anonim

      „którego można wykorzystać do poważnej pracy”

      A co to jest ta „poważna praca”? Wiesz, że już można wirtualizować programy i np: takie niepoważne firmy jak Autodesk lub Adobe to robią?

    • Ubawiony

      Można, ale to zawsze będzie gorsze rozwiązanie.

    • anonim

      Dla użytkownika może i tak, ale dla producenta większy zysk. Adobe niedawno chwalił się rekordowymi zyskami z abonamentu.

    • Sebastian Piotrowski

      a ile z tym roboty, żeby jako tako to działało, a koniec końców i tak się coś spieprzy…

    • anonim

      Hahahaha… jakiej roboty? Logujesz się do strony firmy i pracujesz. Tam jest rejestrowany każdy ruch myszką i nic nie zginie. To natywny program wykrzaczy się i jak nie zapiszesz pliku, to praca od nowa.

    • nie mówisz poważnie? Poważny projektant / grafik / programista w zyciu nie będzie się bawić w takie rzeczy ;)

    • The Truth

      Ja nie wiem, czy oni tak na serio z tym ChromeOSem? Eh…

    • anonim

      To pewnie będzie się bawił na Surface Pro?

    • Spock

      Zwirtualizuj debugger podłączony do elektroniki leżącej obok. Napisz oprogramowanie używające magistrali I2C, SPI.
      Napisz sterownik do jakiegoś urządzenia.
      To jest poważna praca, a nie Adobe :)

    • Albert Lewandowski

      Pod tym względem rzeczywiście Apple wypada zdecydowanie lepiej – może Google kiedyś ich dogoni w tej kwestii.

  • Sebastian Piotrowski

    A tak w ogóle skąd można pobrać Chrome OS czysty bez wstawek i zrobić bootowalne USB ?

    • anonim

      Google nie udostępnia. Tylko ze sprzętem dedykowanym.

    • Sebastian Piotrowski

      znalazłem stronę i instrukcję jak zrobić bootowalną wersję przy pomocy Ubuntu…
      https://www.chromium.org/chromium-os

    • anonim

      Chromium OS, to różnica taka jak np: przeglądarka chromium i chrome.

    • Adi

      Można: CloudReady Home Edition.

  • Theverge

    Oglądając konferencje w sumie spoko brzmiały te produkty, ale później jak się zastanowił człowiek co z tego będzie można kupić w Polsce to cholera brała.

    • Albert Lewandowski

      Zawsze zostaje kupowanie przez sklepy internetowe, chociaż brak polskiej lokalizacji boli.

  • anonim

    „Chromebooki – teoretycznie tanie laptopy dla mniej wymagających użytkowników z ciekawym, ale nie nadającym się do prawdziwej pracy systemem.”

    Wytłumaczy mi ktoś wreszcie, co to jest to ” do prawdziwej pracy systemem”?

    • Jak jesteś grafikiem / programistą / projektantem to ten system jest bezsensowny :)
      Jeżeli jesteś pracownikiem biurowym, który używa office to pewnie się nada do czegoś.
      Księgowi? Tylko windows ze względu na programy (epłatniki i inne dziwne rzeczy)

      Każda z tych prac jest „prawdziwa”. A ten komputer i tak jest bezsensu ciekawostką jedynie.

      Jedyne zastosowanie dla niego to osoby, która ogląda YouTube, przegląda facebooka a dokumenty edytuje online na koncie microsoftu lub google. Nic więcej, sorki.

    • anonim

      To pracodawcy tym wszystkim grafikom, projektantom, pracownikom biurowym, księgowym kupują odpowiedniki tego Pixelbooka czyli piękne Macbooki lub jeszcze piękniejsza linia Surface, żeby im się pracowało lepiej niż na stacjach roboczych od Lenovo, Della, HP… ? Tak jest w twojej firmie?

    • yep, tak jest w mojej i wielu innych firmach. Wiele branży woli macOS od windowsa. Inni wolą linux – kwestia osobistego wyboru. Jest jednak wiele firm (mówie o tych zatrudniających programistów, project managerów itp.) którzy oferują swoim pracownikom macbook – przykład? Pierwszy lepszy – GoldenLine z Warszawy.

  • łukasz Jedryszczyk

    Oglądając pierwsze recenzje pixela 2 Google Lens to narazie jest mało przydatne większości rzeczy i tak nierozpoznaje ale może w przeszłości będzie lepiej

    • Albert Lewandowski

      W przyszłości na pewno będzie lepiej, teraz ta aplikacja dopiero startuje.

  • Czytelnik

    Czy można prosić autorów wszystkich wpisów aby przed ich opublikowaniem i zaraz po opublikowaniu przeczytali swoje teksty zwracając uwagę na wszystkie błędy jakie w nich popełnili i poprawili je zanim większa liczba czytelników będzie się czasem mocno zastanawiać co autor miał na myśli albo dlaczego nie skorzystał z mechanizmów autokorekty?

  • ofca

    Jak na te mnostwo nowosci, to cos malo artykulow na glownej. Po premierze trzech telefonow Apple mieliscie chyba z 10 tylko o nich, a dzis cos cienko, Panowie :)

    A byla relacja Live u Was z tej konferencji Google? Bo nie widze na glownej? Czy gdzies juz „spadla” na dol strony?

    > W przypadku dzisiejszego eventu Google było nieco inaczej. Owszem, całość powinna zostać skrócona, ale mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony, jak amerykańska firma przygotowała całą imprezę.

    A jakies konkrety w czym byla lepsza od kazdej innej konferencji? Sorry , nie ogladalem (nie interesuja mnie produkty „fizyczne” Google), ale chetnie przeczytam cos wiecej, niz tylko „bylo nieco inaczej” i „mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony”

    • The Truth

      Bo tytuł to clickbait, a tak naprawdę to nie było aż tylu nowości ;)

    • anonim

      Przecież Google nie płaci tutaj za reklamy, więc temat musi spaść. Dokładnie to widać na podobnym portalu SW. Tam, to już jest kompletny odjazd. Wczoraj ściągnięto kilku trolli, którzy jak tylko mogli obrzydzali nowe Pixele. Temat Gajewskiego o aktualizacji trzeci dzień wisi u samej góry i może ze 4 komentarze. To jest panie polska blogosfera ;)

    • Albert Lewandowski

      Lepsza w tym, że Google skupiło się na konkretach i w mniejszym stopniu niż na podobnych konferencjach opowiadało o niczym. W dodatku nowe urządzenia po prostu są porządne.

    • ofca

      > W dodatku nowe urządzenia po prostu są porządne.

      Na podstawie jedne konferencji od razu taki werdykt?

      > i w mniejszym stopniu niż na podobnych konferencjach opowiadało o niczym

      Moge prosic o konkretne przyklady tego „niczego”, o ktorym Google nie mowilo, a inni mowia?

      Ciagle okolniki, zadnych konkretow. Wiem, draze temat, ale jako czytelnik AW mam prawo chyba oczekiwac rzetelnych tekstow od, bylo nie bylo, dziennikarzy technologicznych, a nie tylko „Odbyla sie konferencja. Pokazali fajne produkty, fajniejsze niz inni. Troche mniej pogadali, za to bylo ladniej”

    • Albert Lewandowski

      Na podstawie na razie podanych informacji zapowiadają się jako porządne urządzenia. Użyłem takiego słowa, ponieważ bardzo podoba mi się obecne podejście Google do kwestii oprogramowania. Mocno stawia na algorytmy uczenia maszynowego i patrząc na ich dotychczasowe dokonania, daje to nadzieje na świetne produkty.

      Najlepszy przykład to fakt, że Google od początku konferencji mówiło dokładnie o wprowadzonych nowościach w swoich aplikacjach, a potem przeszło do nowości produktowych. U innych mamy do czynienia z dłuższym opowiadaniem o tym, jak bardzo dana firma ceni sobie konsumentów oraz, moim zdaniem, zbędnie wydłużone opisy mało nowatorskich funkcji, np. Animoji u Apple. W dodatku większość producentów tyle urządzeń pokazałoby na kilku konferencji. Bardzo mądrze ze strony Google, że wszystko zaprezentowali w jeden wieczór.

    • Adi

      „dziennikarzy technologicznych”? Parsknąłem ze śmiechu. Blogerów, jak już. Nie licz na konkrety.

  • Adi

    Google Clips to urealniona ponura wizja z filmu Circle/Krąg. Koniec prywatności.