Autorem poniższego wpisu i jednocześnie ostrzeżenia dla wszystkich jest Paweł Wimmer

W lipcu postanowiłem zmienić wreszcie antyczną Nokię Classic i dokładnie 12 lipca (termin istotny) kupiłem w Orange oparty na Androidzie, nowoczesny smartfon Motorola Defy. Wymagał dopłacenia 300 zł, wybrałem taryfę 59 zł plus 15 zł za 500 MB pakietów internetowych. W domu mam WiFi.

Oczywiście po przyjściu do domu zaraz zabrałem się do konfigurowania urządzenia, pobierania dodatkowych aplikacji, testowania, pokazywania bliższej i dalszej rodzinie. I wszystko było miło i fajnie, dopóki nie przyszedł pierwszy rachunek – spodziewałem się oczywiście jakichś 80 złotych, ale otrzymany wymiar kary po prostu mnie przewrócił: ponad 600 złotych.

Spodziewając się jakiejś pomyłki, zacząłem natychmiast badać swoje konto w Orange i wykryłem, że wszystkie opłaty miały miejsce w okresie od 12 do 29 lipca, a potem nagle zmieniła się nazwa taryfy i opłaty skończyły się, jak ręką odjął. Największą część zabrało łączenie się telefonu co 15 minut z serwerem, co za każdym razem kosztowało 25 groszy, a zatem wynosiło 24 zł na dobę. Do tego doszło jeszcze łączenie się z Android Marketem, pokazywanie innym filmów itd. W sumie, jak
powiedziałem, przez 17 dni każde połączenie szło w zwykłą taryfę, a nie w pakiety internetowe.

W sierpniu zadzwoniłem zdenerwowany do biura obsługi klienta Orange, by poskarżyć się na tę sytuację. Dowiedziałem się, że informacja o dacie włączenia pakietów musiała być umieszczona w umowie. Być może, problem jednak w tym, że mało kto czyta wszystkie informacje w umowie,a na dodatek nikt nie raczył mnie poinformować o sytuacji. Co więcej, telefon był na dzień dobry skonfigurowany tak, że łączył się regularnie z serwerem, co kosztowało 24 złote dziennie. Jednym słowem, nieświadomie wziąłem sobie do domu żmiję, która mnie przez dwa i pół tygodnia kąsała, rujnując mi rachunek telefoniczny.

Firma, wiedząc przecież z góry, kiedy włączone zostaną pakiety, nie powinna mieć prawa sprzedawania pakietów internetowych kiedy indziej, niż ostatniego dnia przed terminem włączenia. Czuję się ograbiony z 600 złotych, bo ktoś nieświadomie (aż boję się pomyśleć, że celowo) nie poinformował mnie, że od chwili wzięcia nowego smartfonu do domu będę bezlitośnie rabowany przez telefon, dopóki mój operator (bardzo miły, gdy kupowałem – w końcu jestem klientem Orange i jego wcześniejszych postaci od 15 lat) nie raczy włączyć pakietów internetowych. Jednym ruchem, w ciągu dwóch tygodni, firma odbiła sobie połowę kosztu smartfonu, który i tak będę oczywiście spłacać przez 36 miesięcy umowy. Mam jednak wrażenie, że to ostatnie miesiące z tym operatorem i zastanowię się nad zmianą.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • lol

    taki duży i czytać umów nie umie :)

  • Fistach

    Ile to jeszcze będzie gorzkich żali zanim ludzie nauczą się czytać umowy i dowiadywać co kupują…

    • Kuba Rozpruwacz

      Nie chodzi o nieczytanie umów tylko o wprowadzające w błąd komunikaty wysyłane prze operatorów. Miałem to samo w Play, wybrałem taryfę i telefon. Dostałem telefon, z nieaktywowaną kartą. Po krótkim czasie dostałem sms’a, że karta jest aktywna ale jak się później okazało nie została aktywowana cała taryfa tylko jej część, pakiet Mb nie został aktywowany i przez jeden dzień Internet szedł z pakietu złotówek. Problemem nie jest niewiedza, bo umowę przeczytałem i wiedziałem, że usługi muszą być aktywowane, problemem jest rozbicie jednej taryfy na kilka usług i aktywowanie ich w różnych terminach. Co więcej operatorzy informują, że uruchamiają usługi w sposób wprowadzający w błąd.

    • Konrad

      „Być może, problem jednak w tym, że mało kto czyta wszystkie informacje w umowie,a na dodatek nikt nie raczył mnie poinformować o sytuacji.”

      Jasne, można płakać publicznie i winić operatora sieci za to że czytanie boli… Drogi autorze tekstu, pretensje kieruj TYLKO i WYŁĄCZNIE do samego siebie… Najbardziej to współczuję osobie która telefon zdenerwowanego wysokim rachunkiem klienta musiała odebrać i wytłumaczyć mu dlaczego tak się stało.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Ot gamoń ! :D
      1. Każdy sprzedający jest naciągaczem
      2. Patrz punkt 1.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Nie nauczą się nigdy. Ludzie mylnie zakładają, ze abonamet to usługa obniżająca cenę a jest wręcz odwrotnie. Gdyby opcją lepszą dla operatora była by karta to reklamowaliby przez telelinię głównie kartę – ale oczywiście tak nie jest.

  • Mkay

    Jak się nie czyta umów to już tak jest, że prędzej czy później się to zemści (też nie czytam w większości wypadków ale dzień zemsty jeszcze przede mną). Nie mniej jednak cała ta historia pokazuje, że na ręce to tylko żonie można nie patrzeć.

  • http://mydiy.pl Łukasz Więcek

    Niestety, Panie Pawle, nie jest Pan pierwszą, i na pewno nie ostatnią ofiarą takiej sytuacji. W sieci co kilka dni przewijają się podobne historie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że operatorzy z premedytacją żerują na niewiedzy użytkowników i celowo nie mówią o tym, o czym nie muszą mówić. Znajomy pracujący niegdyś u jednego z operatorów opowiadał, że pracownicy przechodzą nawet specjalne szkolenia, na których uczą się udzielać wymijających odpowiedzi i ukrywania niewygodnych faktów.

    • Pawel Wimmer

      Jako człowiek z natury dość ufny, dopatrujący się w otoczeniu chęci do życzliwej współpracy, a nie kantu, nie dopuszczałem nawet takiej myśli.
      Skoro ponad pół wieku życia nie oduczyło mnie takiej postawy, zakodowanej gdzieś tam w okresie wychowania, to pewnie jestem już stracony :-)

  • mratajczak

    marne 600zl… mi stuknelo 4000, podobnie nie czytalem umowy w ktorej jasno bylo napsiane ze po przekroczeniu pakietu naliczaja dodatkowa kase… po kilku mailach zgodzili sie rozlozyc to na „raty” – 100zl z kawalkiem co msc w tym mam dodatkowy internet. i na nic tlumaczenia ze nie dostalem smsa ktory by mnie poinformowal o przekroczeniu pakietu, zadnego telefonu ze rachunek nagle zaczal dziwnie rosnac… ehh

    • Pawel Wimmer

      To żywy (i przerażający) dowód, że problem wymaga jakiegoś systemowego uregulowania na poziomie państwo – operatorzy – organizacje konsumenckie.

    • Paweł

      Mi stuknęło 800 w podobnej sytuacji…

    • Sarkada

      Może warto wyciągnąć wnioski i nauczyć się regularnie zaglądać do Orange Online? Zapewniam że to nie gryzie.

  • https://plus.google.com/112266986726771316857/posts sieciobywatel

    Miałem dokładnie to samo, ale coś mnie tknęło po godzinie i postanowiłem się dopytać. Dzięki temu zamknąłem się w dodatkowych 150 zł.

    @Fistach
    Mało chyba wiesz jak przygotowywane są takie oferty, właśnie pod kątem ukrywania tego typu informacji. Nawet przy moim telefonie konsultantka wiła się jak mogła, aby za szybko nie zdradzić mi od kiedy zostanie włączony wykupiony pakiet.

    • Fistach

      @sieciobywatel
      Można zwyczajnie zapytać, przecież nigdy nie jest tak że od razu przy przedłużaniu umowy masz nową taryfę. Poza tym w umowie było, jak pisał autor, ale nie przeczytał przed podpisaniem.

  • Paweł Krefta

    Tytul powinien brzmiec – „Zostalem okradziony przez Orange”, ktory dobrze wiedzial ze tak bedzie a pakietow z premedytacja nie wlaczyl. Jak dobrze ze mnie nie ma w tym pomaranczowym g….e :)

    • Paweł Krefta

      Niewlaczanie uslug ktore sa w umowie powinno byc traktowane jako przestepstwo – a ze nie nie jest to wszyscy operatorzy robia ludzi w balona – poza Playem chyba, bo mialem wlaczone odrazu (happy)

    • Patryk Marek Kala

      Ale o czym Pan tutaj piszę. Proszę dokładnie przeczytać. TO użytkownik dał ciała…. bo nie przeczytał kiedy te pakiety zostaną włączone! To oczywiste ze wraz z nowym okresem rozliczeniowym a nie w momencie odbioru smartfona.

    • Edward Tomasz Napierała

      @Patryk: To jest argument na zasadzie „to ofiara jest winna tego, że dostała po twarzy, bo powinna była wiedzieć, że w nocy się na Pragie nie chodzi”.

    • Coward Anonim

      @PATRYK
      „To oczywiste ze wraz z nowym okresem rozliczeniowym a nie w momencie odbioru smartfona.”
      Nic nie tlumaczy nie czytania umowy, ale twoj argument jest bledny. To wcale nie jest oczywiste.
      Powiem wiecej, nawet tak wysmiewany w Polsce operator amerykanski ATT (tak jakby polscy konsumenci wiedzieli jak pracuje ATT) aktywuje wszystko od razu (czeka sie kilkadziesiat sekund na aktywowanie dowolnej uslugi).

  • http://www.f1fanclub.pl pawelf1

    Również nie widzę sensu tego artykułu. Skoro ktoś nie zna przepisów niech nie kupuje telefonu w internetem. Co więcej w Orange. Play już od jakiegoś czasu ma taryfy które po przekroczeniu oferują wolny internet jak diabli, ale bez dodatkowych opłat i teraz z tego co kojarzę podobna opcja jest w Plusie…

    Mało takich żali w internecie? Po co z takim na antyweb..

  • Mateusz Folga

    Umowy się czyta …

    • Barakuda

      Już widzę jak czytasz każdą umowę od A do Z :))

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Mateusz Folga:
      To nie jet kwestia czytania lub nie umów, lecz tego, że operatorzy GSM mają wykupioną licencję na OSZUKIWANIE ludzi.
      Gdybyś Ty odwalił taki numer już byś siedział w areszcie z art. 276 kk na karku.
      Ale nie GSMy – Ci mają licencję, a ludzie są bezradni bo czy Orange czy Polkomtel czy inny , wszyscy okradają (choć Polkomtel bije tu wszelkie rekordy łącznie z okradaniem ludzi przez przeliczenie promocyjnych minut po normalnych stawkach).

    • Shenson

      @Barakuda Ja czytam dokładnie każdy papierek, który podpisuje i g… mnie obchodzi, że konsultant w salonie patrzy przez kilka minut bezczynnie na to aż skończę.
      Co do samego tekstu, to autor jest sam sobie winny. Nikt nikogo nie okradł, a już na pewno nie smartphone. Takich przypadków jest mnóstwo, bo i głupota ludzka jest nieskończona. Jak się nie chce płacić rachunków za internet to się bierze taryfy z lejkiem np. w Play lub T-Mobile

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Naprawdę zaskakują mnie wypowiedzi tych którzy mówią o czytaniu długich umów z operatorami. Brawo Panowie! Na pewno wy przeczytaliście każdy fragment ze zrozumieniem. Niestety jak pokazuje przykład wielu ludzi nie czyta (zakładam, że jest to 95%).

    Gratuluję też wam podejścia do biznesu, należy tak zakręcić klienta aby nie wiedział co kupił? To jest postawa którą powinno się wspierać i tłumaczyć, nie czytaniem umów?

    • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

      Tak, przeczytałem całą umowę, a newralgiczne punkty dwa razy, by nie nie stać się „ofiarą złodziejskiej korporacji żerującej na mojej bidnej osobie”. Poza tym wypytałem miłą panią w salonie o terminy, opłaty i wszystko to, co mogło się wiązać z dodatkowymi opłatami. Nie róbmy z ludzi ofiar losu, które trzeba za rączkę prowadzić przez życie.

    • anhydryt

      @Grzegorz

      Niezależnie od tego czy wszyscy wyżej podpisani naprawdę czytają te umowy wina jest ewidentnie autora artykułu i określenie okradziony jest mocno naciągnięte.

    • Tomek

      Grzegorz Marczak: Naprawdę zaskakują mnie wypowiedzi tych którzy mówią o czytaniu długich umów z operatorami. Brawo Panowie! Na pewno wy przeczytaliście każdy fragment ze zrozumieniem. Niestety jak pokazuje przykład wielu ludzi nie czyta (zakładam, że jest to 95%).Gratuluję też wam podejścia do biznesu, należy tak zakręcić klienta aby nie wiedział co kupił? To jest postawa którą powinno się wspierać i tłumaczyć, nie czytaniem umów?

      Mieszasz ze sobą dwie sprawy:

      1. Orange nie postępuje fair (aczkolwiek nie nielegalnie!) – i tu się chyba wszyscy zgadzamy.

      2. Umowy się czyta przed podpisaniem, a jeśli się ich nie rozumie to się ich nie podpisuje. Jeśli się nie czyta albo nie rozumie – a mimo to podpisuje, to gorzkie żale nie przysługują, ew. zostają potraktowane jako trolling.
      I tak, czytam każdą umowę przed podpisaniem, newralgiczne punkty tak jak kolega obok – dwa razy albo i więcej – i potem świadomie podejmuję decyzję czy podpisuję czy nie.

    • Fistach

      Jak zobowiązujesz się płacić blisko stówę przez trzy lata to wypadałoby wiedzieć za co. Nie wyobrażam sobie nie czytania umowy, tym bardziej, że ta z operatorami wcale nie jest taka długa (o ile pamiętam to 3 strony miała).

    • Tomek

      Grzegorz Marczak: Naprawdę zaskakują mnie wypowiedzi tych którzy mówią o czytaniu długich umów z operatorami. Brawo Panowie! Na pewno wy przeczytaliście każdy fragment ze zrozumieniem. Niestety jak pokazuje przykład wielu ludzi nie czyta (zakładam, że jest to 95%).Gratuluję też wam podejścia do biznesu, należy tak zakręcić klienta aby nie wiedział co kupił? To jest postawa którą powinno się wspierać i tłumaczyć, nie czytaniem umów?

      Jeszcze żeby Ci pokazać to od drugiej strony – zamawiasz u kogoś usługę, wpłacasz zaliczkę, a ktoś potem mówi że to przecież była darowizna bo tak mu wyszło z rozmowy, a umowy nie czytał tak jak 95% ludzi więc o co się czepiasz?

    • Michał

      @Grzegorz

      Myślę, że reakcje są mimo wszystko normalne (tzn. nie są czymś zaskakującym) – nauczono nas, że jesteśmy wiecznie okradani, oszukiwani, zastawia się na nas pułapki. Stąd głosy zrozumienia. Moja pierwsza reakcja to również – „trzeba było doczytać”. Po Twoim głosie jednak dotarło do mnie, że w sumie fakt! Kiedy w końcu będziemy mogli zaufać usługodawcy, że chce dla nas jak najlepiej?
      Kiedy pojawią się firmy zbudowane na olśniewająco dobrej, legendarnej obsłudze jak Zappos.

    • Marcin

      Ostatnio jak mi dali cyrograf do podpisania to 20 min czytałem (w sumie 3 razy chyba) doprowadzając gościa do czerwonej gorączki. Każdy zapis się sprawdza, każdą opcję się analizuje, jak się nie czyta umów to się jest w obecnych czasach skończonym naiwniakiem.

      Moja narzeczona kupowała smartfona w T-Mobile – pierwszą rzeczą którą zrobiła to wyłączenie połączeń z internetem inne niż przez WiFi. I dobrze bo po pierwszym włączeniu android pobrał 300mb (sic!) aktualizacji,

      Widać niestety jak bardzo badziewny jest to system, napisany przez osoby które są całkowicie oderwane od obecnej sytuacji na rynku komórkowym. Kultura „przecież to tylko beta prawda?” i „wypuścimy patcha, albo nową wersję”, dotarła dzięki nim na komórki.

      Wypada tylko zacytować Twórcę C++ – „I have always wished for my computer to be as easy to use as my telephone; my wish has come true because I can no longer figure out how to use my telephone.”

    • Mateusz

      Sądzę, że 99% czytając umowy, np przy zakładaniu rachunku bankowego, i tak nie wyłapie haczyków i kruczków. Oczywiście jeśli konstruujący umowę prawnicy, specjalizujący się w prawie bankowym, zechcą tego. Warto jednak patrzeć na cyfry (kwoty, daty…) Pozdrawiam, dzięki za OSTRZEŻENIE.

    • zzz

      Czyta ten, kto szanuje swoje pieniądze… Nie wiem jak jest w Orange, ale nawet bez czytania, JA, zajrzałbym na konto online, czy pakiet jest właczony…

    • Maciej

      Ja również się dziwię! (takim jak Fistach) Nie zostałem okradziony, ale artykuł skłoni mnie do większej ostrożności.

      Obowiązkiem sprzedawcy jest poinformować o niuansach umowy tak aby obie strony transakcji otrzymały dokładnie to czego oczekują.

      Przykład: Jeśli w takiej umowie będzie wpis o przeniesieniu własności samochodu klienta w trzecim miesiącu umowy, sprzedawca o tym nie wspomniał – to oczywiście taki punkt nie będzie skuteczny – a może być przez sąd potraktowany jako oszustwo. Klient nie będzie miał kłopotu z udowodnieniem, że podpisywał umowę na usługi telefoniczne a nie przeniesienia własności pojazdu tym łatwiej, że umowa byłaby dla niego w sposób oczywisty niekorzystna.
      Argument o nieczytaniu umowy straci swą moc.

      Osobiście nie uważam, żeby kwestie poruszone w artykule należało dodatkowo regulować czy ścigać urzędowo. Artykuł jest dowodem niskiej skuteczności rynku w sytuacji oligopolu a dla wizerunku firmy o czym pisze pan Grzegorz z całą pewnością nie są to „dobre praktyki”. Ponadto sprawa nadaje się do postępowania z oskarżenia cywilnego, co załatwiłoby sprawę – tyle że wiara w skuteczność sądów jest u nas bardzo niska (niestety ma to podstawy).

    • MarcinP

      No kurcze, rozbrajacie mnie. Naprawdę tak trudno uwierzyć że wielu ludzi czyta dokładnie coś co podpisuje? Nie odwracajmy kota ogonem – TAK, trzeba przeczytać każdą umowę którą się podpisuje. TAK, trzeba dopytać jeśli coś jest niejasne. TAK, konsultant ma obowiązek umożliwić klientowi przeczytanie całości umowy bez marudzenia i poganiania – jeśli tak nie robi należy pożegnać salon lub poprosić przełożonego.
      To są podstawy podstaw – umówmy się, żaden sprzedawca nie ma za zadanie zadbać abyście zostawili możliwie najmniej pieniędzy.

      Traktujmy się jak dorośli, ok?

  • Mateusz Kozak

    A ja jak brałem smartfona na abonament w Playu to zostałem poinformowany od razu, żebym przez pierwsze dwa dni nie korzystał z sieci 3G, tylko leciał na wi-fi jeżeli mam taką możliwość, bo w innym wypadku nabiję sobie dodatkowy rachunek. Widać kwestia tego, na jakiego sprzedawcę trafimy ;)

    • lukas

      Miałem identycznie. Pierwsze co zrobiłem w Androidzie, to konfiguracja i dostep do sieci tylko przez WiFi. Ponoć Play ma aplikację z Widgetem, który wyświetla informacje o minutach, pakietach itd.

  • lukas

    A Play wykorzystuje Androidowe powiadomienia i wysyła odpowiednie powiadomienia. Dodatkowo ponoć nie nalicza dodatkowych opłat, a spowalnia transfer. Spotkałem w salonie przedstawiciela, który tłumaczył dokładnie jak używać/skonfigutowac telefon, żeby uniknąć takich sytuacji.

    PS Znam firmę, która zatrudnia ponad 200 pracowników z czego 170 korzystała z usług Orange. Zrezygnowali i myślę, że nie muszę tłumaczyć dlaczego ;)

  • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

    Tekst jest kolejnym dowodem na to, że smartphone nie jest dla wszystkich. Co więcej, stwierdzenie „Być może, problem jednak w tym, że mało kto czyta wszystkie informacje w umowie” dyskwalifikuje autora jako pokrzywdzoną osobę. Równie dobrze mogę powiedzieć w banku, że nie wiedziałem ile będzie wynosić rata kredytu, ponieważ nie przeczytałem umowy i nazwać bank złodziejami.

  • http://www.lehr.co.cc lehr

    1.ja mam pakiet inclusive w play i mi nie naliczają po przekroczeniu limitu dodatkowych kosztów – mogłeś wybrać podobną ofertę skoro zależało Ci na internecie (nie koniecznie pleja, ale z podobnym rozwiązaniem.
    2. po co używałeś internetu mobilnego ściągając aplikacje mając wifi w domu?
    3. nie szkoda Ci baterii? ja internetu mobilnego używam tylko kiedy wiem ze potrzeba
    4. piszesz ze konfigurowałeś telefon zaraz jak wróciłeś, powiedz mi co tam robiłeś oprócz zmiany tapety? Są jak byk opcje o internecie mobilnym w androidzie i można to zmienić, to była pierwsza rzecz którą zrobiłem w swoim nowym telefonie.

    Nie pojmuję, ludzie kupują świadomie smartphona i nie potrafią odznaczyć dwóch ptaszków w ustawieniach ich nowego wartego często więcej niż co poniektóre laptopy… i piszę to jako osoba która raz dostałą rachunek +90zł (z tym że to nie był smartphone, a telefon łączył się z internetem na skutek buga w oprogramowaniu telefonu, po zmianie karty z play na erę zaczął się łączyć z telefonem – nie wiadomo po co i tak przez 2 dni,a telefon dałem matce (bo po to zmieniałem kartę) która tego nie zauważyła)

    Rozumiem że 70 letnia babcia może nie rozumieć obsługi smartphonów i nie potrafi sobie wyłączyć neta mobilnego, ale Ty? Świadomy użytkownik?

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Ale czy o to chodzi w życiu by nikomu nie ufać i ciągle oglądać się za siebie czy nie jest się okradanym?

    • Coward Anonim

      Trzeba przede wszystkim glosowac portfelem. Dobrze jest tez egzekwowac swoje prawa w sadzie.
      Te 2 rzeczy szybko ucza rozumu.

  • Tomasz Krelke Krela

    Zawsze w umowie jest zapis, że nowe warunki umowy wchodzą wraz z początkiem nowego okresu rozliczeniowego…

  • Patryk Marek Kala

    a co ma do tego smartfon ? Tytuł artykułu bardzo mylący. Tytuł powinien dotyczyć nieczytania umów oraz głupoty korzystającego a nie samego smartfona. Smartfon z tego co przeczytałem chodził poprawnie. Porażka… antyweb schodzi na psy ?

  • PhuyeR

    Po wyborach kolejny rząd powinien zlikwidować takie idiotyzmy jak umowy.
    Powinniśmy się umawiać z konsultantem „na gębę”,że my chcemy określony telefon,do niego określoną ilość minut,smsów i megabajtów do wykorzystania w miesiącu.Konsultant nam powie na ile wycenia takie świadczenia i po krótkiej licytacji obie strony są zadowolone a wszelkie spory niech wyjaśniają sądy,bo od tego przecież są.

    A na serio – jak komuś nie zależy na czytaniu tego co podpisuje,to niech weźmie sprzęt na raty i kupi kartę prepaidową od dowolnego operatora,żeby kontrolować wydatki.

  • darek

    Tylko pre-paid! abonamenty służą do rabowania.

  • Pawel Wimmer

    Do krytyków: jak się ma pierwszy raz do czynienia ze smartfonem i Androidem, łatwo nie dostrzec rozmaitych opcji, można nie wiedzieć, co tak naprawdę znaczą. Skoro nadziałem się ja, użytkownik Internetu od 18 lat, to tym bardziej nadzieje się przeciętny użytkownik telefonu, który jest tylko konsumentem usługi.
    Problem w tym, że urządzenia nie są na dzień dobry skonfigurowane tak, by chronić użytkownika, zaś w interesie operatorów nie jest ostrzeganie. Przypuszczam, że zarabiają oni kolosalne pieniądze na takich wpadkach.

    • Patryk Marek Kala

      to jest tłumaczenie na poziomie szkoły podstawowej. Dorosły człowiek powinien wiedzieć co robi i podpisuje. No soryyy

    • PhuyeR

      Panie Pawle.
      Jeśli czyta Pan umowę i natrafia na jakiś fragment,który jest niejasny lub niezrozumiały,to od tego jest konsultant,żeby to wyjaśnić i rozwiać wątpliwości.
      Operator poza tym co jest napisane w umowie (lub w kodeksie),nie może wyjść.
      Wątpię,żeby w komentarzach występowała krytyka personalna.
      Raczej krytykuje się osoby,które tak ważną rzecz jak wiązanie się prawne na 2 czy 3 lata z jakąś firmą,zbywają poprzez pobieżne czytanie umowy.

    • Shenson

      Widać, że nigdy w życiu nie miałeś Androida w ręku. Odpalasz pierwszy raz telefon i zaczyna się konfiguracja, w której jednym z pierwszych punktów jest mniej więcej (konfigurowałem telefon już jakiś czas temu): „Czy chcesz włączyć internet z sieci komórkowych. Upewnij się, że masz aktywowany u swojego operatora pakiet internetowy, bo może to się wiązać z dodatkowymi kosztami”. Ja rozumiem, że aby wejść w Ustawienia -> Sieci zwykłe i bezprzewodowe -> Sieci komórkowe (odznaczyć, aby nie było internetu) trzeba mieć magistra z informatyki, ale taki komunikat podczas konfiguracji zrozumie chyba każdy…

    • zzz

      Panie Pawle, bardzo Pana szanuję, pański kurs htm byłjedną z pierwszych rzeczy, któe przeczytałem lata temu w Internecie, ale tutaj jest ewidentna pańska wina. Mógł Pan sprawdzić na koncie online czy pakiet jest właczony, przeczytać umowę, może jest jakiś krótki kod na to itd. Jak rozumiem problem polega na tym, że dano Panu od ręki telefon, ale taryfa zmieniła się po jakimś czasie (okresie wypowiedzenia). Co tutaj jest nie jasne? Przecież to norma, że w umowie zaznacza się dzień, od kiedy obowiązują nowe warunki…

  • http://www.encore-games.com MDW

    Korzystam z Internetu w telefonie od 5 lat. Pierwsze 2 lata na Symbianie mocno się ograniczałem, a potem na iPhone ostatnie 3 lata używam praktycznie bez ograniczeń. Za 39.50 zł mam 2GB na miesiąc i nigdy więcej niż 500MB nie wyjechałem. Ok, raz było chyba 600MB jak korzystałem w pociągu z iPhone jako modem do MacBooka. Zawsze na początku miesiąca resetuję sobie statystyki w ustawieniach iPhone żeby wiedzieć ile mi jeszcze zostało. I potem sprawdzam czasem z tym co jest w statystykach Orange na moim koncie. I wyniki są zawsze zbliżone. Jeżeli jest różnica to zawsze na moją korzyść. Od 3 lat nigdy odwrotnie. Telefon to dla mnie głównie Internet i na pewno nie zrezyguję z Orange, bo sprawdza się pod tym względem bardzo dobrze. Miałem porównanie z Play i… to żadne porównanie. :) Poza tym mam 16 powodów dla których muszę trzymać się jak najdalej od Play.

    • http://www.encore-games.com MDW

      I jeszcze coś. Jak 3 lata temu włączałem „Orange 39,5″ (wtedy 1GB, potem powiększyli do 2GB za tę samą cenę) to pytałem 3 razy w którym dniu usługa zostaje włączona. I żeby było śmieszniej to zacząłem używać dzień później, bo nie byłem pewny o której godzinie to włączają. Nie wiem jak autor mógł o to nie zapytać. To przecież podstawowe pytanie.

  • Marek Wojtaszek

    Dla mnie także jest śmieszne, że dorosły człowiek podpisuje umowę, której nie czyta. Potem to oczywiście wina sprzedawcy, że nie poinformował nieszczęśnika. Przecież sprzedawca nie ma takiego obowiązku, jeśli poinformuje to fajnie z jego strony i tyle. Zawsze czytam umowę z operatorem i pytam o wszystkie koszty, czasem nawet kilka razy. Dzięki temu nie mam problemów z rachunkami.

    • Patryk Marek Kala

      mało tego. winę zrzuca się również na urządzenie które bogu ducha winne…

  • Tomek Sułkowski

    Myślę jednak że problem istnieje – może nie jest to odpowiednio ujęte we wpisie, lepiej tu przedstawić sprawę z bardziej „ogólnego” punktu widzenia – czy faktycznie nie da się włączać tych pakietów bez okresu kilkunastu dni opóźnienia czy jest to możliwe, to kwestia pierwsza (i mniej znacząca).
    Ważniejsze, że jeśli w związku z tym pojawia się realne zagrożenie wyjątkowo wysokich rachunków, o których mnóstwo ludzi może nie zdawać sobie sprawy, praktyką operatora powinno być informowanie o tym.

    Oczywiście – „jest w umowie, było czytać” – operator jest kryty, ale jeśli faktycznie tyle ludzi wpada w tą pułapkę, to spokojnie można mówić o złej woli firmy i to warto piętnować.

    • Patryk Marek Kala

      okres rozliczeniowy to jedno. Pakiet to drugie.
      Nie wszystkie pakiety są dostępne w danych taryfach. Poza tym jeśli zmieniamy ofertę to oczywiste że obowiązuje okres rozliczeniowy zanim nowa zacznie funkcjonować – więc nie ma żadnego problemu. Po prostu ignorancja kupującego.

  • Mariusz

    To ja pochwale Plusa. Po wykupieniu pakietu danych przychodzi sms, że usługa będzie aktywna od jutra. Nawet, jeśli wykupimy pakiet w połowie okresu rozliczeniowego, to dostajemy połowę pakietu.

  • http://blogprawnika.pl Marcel Włodarczyk

    Problem jest spowodowany z jednej strony lekkomyślnością autora (umowy się czyta, nie jesteśmy Amerykanami żeby nas traktować jak debili), a z drugiej strony wyborem operatora. Nie od dziś wiadomo, że Orange jest jednym z najgorszych operatorów w tym kraju, z najgorszymi ofertami i podejściem do klienta. W Play takie rzeczy się nie zdarzają, bo po wykorzystaniu limitu pakietu danych nie są naliczane żadne opłaty.

    • Patryk Marek Kala

      Pod warunkiem że korzystamy z taryf AI.

  • Pawel Wimmer

    Nie jest istotne, co kto powinien wiedzieć, istotne jest to, jak jest naprawdę. A naprawdę, to prawie nikt nie czyta wszystkich szczegółów. Psim obowiązkiem sprzedawcy jest powiedzieć od razu, jaka jest sytuacja, ale on po prostu nie chce o tym mówić.

    Patryk Marek Kala: to jest tłumaczenie na poziomie szkoły podstawowej. Dorosły człowiek powinien wiedzieć co robi i podpisuje. No soryyy

    • Patryk Marek Kala

      On ma po prostu sprzedać produkt / usługę. Jeśli kupujący nie przeczytał to co mnie to interesuje ? Terminy w umowach to podstawa … może podpisał Pan umowę na 10lat i nawet o tym nie wie … skoro terminu aktywacji też Pan nie przeczytał.

    • Tomek

      Pawel Wimmer: Nie jest istotne, co kto powinien wiedzieć, istotne jest to, jak jest naprawdę. A naprawdę, to prawie nikt nie czyta wszystkich szczegółów. Psim obowiązkiem sprzedawcy jest powiedzieć od razu, jaka jest sytuacja, ale on po prostu nie chce o tym mówić.

      Przecież sprzedawca mówi jak jest właśnie w umowie i regulaminie! Mam wrażenie że dla Pana umowa to jest jakiś tam papier który się podpisuje dla formalności, a potem obowiązuje to co powiedział konsultant – a to jest dokładnie na odwrót.
      Jeśli umowa nie precyzowała dokładnie usługi, była mętna itd. a konsultant nie umiał rozwiać wątpliwości, to trzeba było jej nie podpisywać. Podpis jest oświadczeniem woli – „tak, chcę żeby mnie te zapisy obowiązywały i m.in. zgadzam się dostać w dupę jeśli tylko będzie to zgodne z tymi zapisami”.

      Już starożytni Rzymianie mieli takie powiedzenie – „caveat emptor”.

      I nie, nie bronię tutaj Orange – bronię tylko zdrowego rozsądku.

    • http://blogprawnika.pl Marcel Włodarczyk

      Psim obowiązkiem konsumenta jest przeczytać umowę, którą podpisuje. A nie podpisywać na pałę i „jakoś to będzie, a co tam, fajne kolorki mają”.

  • Adam

    Cały problem polega na tym, że operatorzy celowo ukrywają pewne zasady. Akurat internet zawsze był tym punktem który trzeba od razu dokładnie sprawdzić szczególnie w przypadku smartphone-a. Ja miałem prosty sposób – sprawdziłem wszystkie ustawienia w telefonie a następnie na stronie, połączyłem się z netem i po 1 dniu dokładnie sprawdziłem koszty – akurat w Play nikt mnie nie okradł ale wolałem być czujny.

    • zzz

      Ale co tutaj było „ukryte”? Na umowie była na pewno data od kiedy obowiazuje nowa oferta to raz, a dwa, założę się że autor nie spytał się o to konsultanta w salonie (jak już mu się nie chce czytać). Proste pytanie – od keidy wchodzą nowe warunki i tyle.

  • http://TradycyjneJedzenie.pl Justyna Goławska

    Bez przesady z tym czytaniem umów – chyba pół życia trzebaby stracić, żeby przeczytać te wszystkie umowy z operatorami komórkowymi, kablowymi i innymi…idąc do salonu oczekuję, że sprzedawca powie mi o wszystkich istotnych warunkach (istotne jest na pewno to, co dotyka mojej sfery finansowej). Inaczej to jest kłamanie, wprowadzanie w błąd, cokolwiek…tak nie może być i mam nadzieję, że UOKiK się tym jak najszybciej zajmie

  • Pawel Wimmer

    Guzik prawda. Kupowałem pakiety po raz pierwszy.

    Patryk Marek Kala: okres rozliczeniowy to jedno. Pakiet to drugie.
    Nie wszystkie pakiety są dostępne w danych taryfach. Poza tym jeśli zmieniamy ofertę to oczywiste że obowiązuje okres rozliczeniowy zanim nowa zacznie funkcjonować – więc nie ma żadnego problemu. Po prostu ignorancja kupującego.

  • Ziemek Borowski

    „2. Umowy się czyta przed podpisaniem, a jeśli się ich nie rozumie to się ich nie podpisuje. Jeśli się nie czyta albo nie rozumie – a mimo to podpisuje, to gorzkie żale nie przysługują, ew. zostają potraktowane jako trolling.”

    Bulshit. Tj. czytasz tak umowę, jak i wszystkie związane z nią regulami i ogólne warunki świadczenia usług? Ile Ci to przeciętnie zajmuje? Tydzień? (przepraszam: biegły w prawie umów prawnik potrzebuje na przejrzenie sameg dokumentu umowy ładnych kilkadziesiąt minut). Inaczej tak naprawdę to czytanie prowadzi do tego samego co nieczytanie: do przeoczenia pewnych istotnych zapisów. :)

    • Tomek

      Ziemek Borowski: “2. Umowy się czyta przed podpisaniem, a jeśli się ich nie rozumie to się ich nie podpisuje. Jeśli się nie czyta albo nie rozumie – a mimo to podpisuje, to gorzkie żale nie przysługują, ew. zostają potraktowane jako trolling.”
      Bulshit. Tj. czytasz tak umowę, jak i wszystkie związane z nią regulami i ogólne warunki świadczenia usług?

      Oczywiście – skoro ktoś im coś oferuje i chce ode mnie czegoś w zamian, to wypada mi wiedzieć czego.

      Ile Ci to przeciętnie zajmuje? Tydzień?

      Na oko – pół godziny do godziny. Standardowy koszt poboczny zawarcia kontraktu.

      (przepraszam: biegły w prawie umów prawnik potrzebuje na przejrzenie sameg dokumentu umowy ładnych kilkadziesiąt minut). Inaczej tak naprawdę to czytanie prowadzi do tego samego co nieczytanie: do przeoczenia pewnych istotnych zapisów. :)

      Lekarz też może przeoczyć guza, co nie znaczy że nie chodzisz do lekarzy.
      A na kruczki i sztuczki koncernów masz bata w postaci szerokiej ustawowej ochrony konsumentów.

  • MG

    Oj, a co zrobisz, jak Pani naopowiadała Ci głupot? Nagrywasz rozmowy z konsultantami?

    Maciej Wilgucki: Tak, przeczytałem całą umowę, a newralgiczne punkty dwa razy, by nie nie stać się “ofiarą złodziejskiej korporacji żerującej na mojej bidnej osobie”. Poza tym wypytałem miłą panią w salonie o terminy, opłaty i wszystko to, co mogło się wiązać z dodatkowymi opłatami. Nie róbmy z ludzi ofiar losu, które trzeba za rączkę prowadzić przez życie.

    • Tomek

      MG: Oj, a co zrobisz, jak Pani naopowiadała Ci głupot? Nagrywasz rozmowy z konsultantami?

      Odpowiem za siebie – konsultanci są dla mnie bezużyteczną masą, jeśli czegoś nie ma w umowie to to nie istnieje. A jeśli coś w umowie jest, to jest.

      Przykładowo ostatnio przy wykupywaniu ubezpieczenia postawiłem warunek żeby w polisie doprecyzować kilka nieostrych zapisów OWU, mimo że agent twierdził że ich interpretacja jest dla mnie korzystna. Gdyby się nie godził na doprecyzowanie, wnioski byłyby oczywiste.

    • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

      Umowa to podstawa i to ona dostarcza mi informacji na temat usługi, która kupuję. Pytania zadawane konsultantom mają na celu wstępne zapoznanie się z warunkami oraz dają mi informację na co mam zwrócić uwagę. Jeśli konsultant coś celowo przemilczy lub od razu zmienia temat, wiem że powinienem to uważnie przeczytać.

  • Tomek Sułkowski

    A, jeszcze jedno: ciekaw jestem ilu z czytelników korzysta z iTunes. Ilu z Was, czytających wszystkie umowy, przeczytało np. TĄ umowę? (~40 stron)

    • Tomek Sułkowski
    • Tomek

      Tomek Sułkowski: A, jeszcze jedno: ciekaw jestem ilu z czytelników korzysta z iTunes. Ilu z Was, czytających wszystkie umowy, przeczytało np. TĄ umowę? (~40 stron)

      Nie korzystam w iTunes ale gdybym miał to bym przeczytał tą umowę, tak jak przyczytałem umowy z PayPal, Amazon etc.

      Jeśli chwalisz się nam tutaj że kliknąłeś „I agree” bez czytania, to ciężko to skomentować.

    • Tomek Sułkowski

      Nigdzie tego napisałem, ale skoro już to poruszyłeś: tak, kliknąłem nie czytając całości.

      Swoje pytanie natomiast podtrzymuję: chciałbym się dowiedzieć, czy ktoś z użytkowników to przeczytał.

      A pytanie do Ciebie: czy wobec tego jeśli umowa miała by 80 stron, też byś ją czytał? A jeśli każdy z operatorów traktowałby Cię umową 200 stronicową, też byś ją czytał?

    • Tomek

      Tomek Sułkowski: A pytanie do Ciebie: czy wobec tego jeśli umowa miała by 80 stron, też byś ją czytał? A jeśli każdy z operatorów traktowałby Cię umową 200 stronicową, też byś ją czytał?

      To zależy czy wartość oczekiwana była by na tyle atrakcyjna że warto by było zaryzykować że gdzieś na tych 200 stronach będzie zapis że wpisowe do serwisu kosztuje 1 mln $ i kliknięcie „I agree” powoduje powstanie należności.

  • http://literalubicyfre.pl/ Kamil Mizera

    Panie Pawle, pana okradł Orange nie smartphone:) On był co najwyżej narzędziem. I wydaje mi się, że w tym przypadku może pan się bronić. Bo wątpię, aby w umowie było zawarte ostrzeżenie, że smartphone będzie łączył się z internetem od samego początku, nawet wtedy, gdy ma pan jeszcze stary abonament. Jeżeli takiego ostrzeżenia nie ma, a konsultant o tym nie poinformował to można to uznać za celowe wprowadzenie w błąd, działanie na szkodę konsumenta i złożyć formalną skargę lub nawet wypowiedzieć umowę.

    • Pawel Wimmer

      Nie mogę powiedzieć, że dosłownie Orange mnie okradł, bo przecież mogłem przestudiować umowę, linijka po linijce. To raczej pewien system organizacyjno-techniczny sprzedaży smartfonów z dostępem do Internetu.
      Tu nie chodzi o mnie. Można oczywiście łatwo powiedzieć, jak czynią to niektórzy komentatorzy, że stary a głupi, dwadzieścia lat pisze o komputerach, a dał dupy jak dziecko. Ale nie mój zadek jest tu tematem, lecz zadek zwykłego, na ogół atechnicznego klienta. Moja historyjka jest „generycznym” opisem tysięcy innych historii, ja jestem tu tylko „użytkownikiem”, a nie „wimmerem”, z imieniem i nazwiskiem.
      Poprosiłem Grzegorza o wrzucenie tekstu, ponieważ jest szansa, że w jego popularnym blogu więcej osób zobaczy, że można się nadziać na taką minę.

  • Radek Dudka

    Na początku lipca zostałem testerem w Orange telefonu HTC Cha Cha. Kurier musiał go dowieźć do portu na Mazurach gdzie siedziałem całe lato pod żaglami (na szlaku WJM nie ma salonów Orange). Do abonamentu natychmiast dokupiłem telefonicznie pakiet internetowy i dowiedziałem się, że jeśli to wykorzystam, internet zwolni na tyle że nie będzie możliwości z niego korzystać i będę musiał wtedy dokupić kolejny pakiet. Oczywiście zacząłem się bawić, przede wszystkim mapami od Google (zaznaczanie tras rejsów oraz mielizn). Internet nie zwalniał, ja szalałem – dostałem rachunek zawyżony o trzy stówy. Zapłaciłem, ale już w cywilizacji złożyłem reklamację powołując się na słowa Pani z BOK (rozmowa była nagrywana). W ciągu czterech dni reklamację uznano i nadpłatę zaliczono na poczet przyszłych rachunków. Moja rada, walczcie o swoje i straszcie blogerami w internecie, pomaga :)

  • Mariusz

    Miałem to samo
    5 zł za MB i ok 300 zł w plecy do południa
    przechodziłem z ery do play kartę aktywowali a pakietu internetu nie (na aktywowanie usługi mają 24 h

    Kuba Rozpruwacz: Nie chodzi o nieczytanie umów tylko o wprowadzające w błąd komunikaty wysyłane prze operatorów. Miałem to samo w Play, wybrałem taryfę i telefon. Dostałem telefon, z nieaktywowaną kartą. Po krótkim czasie dostałem sms’a, że karta jest aktywna ale jak się później okazało nie została aktywowana cała taryfa tylko jej część, pakiet Mb nie został aktywowany i przez jeden dzień Internet szedł z pakietu złotówek. Problemem nie jest niewiedza, bo umowę przeczytałem i wiedziałem, że usługi muszą być aktywowane, problemem jest rozbicie jednej taryfy na kilka usług i aktywowanie ich w różnych terminach. Co więcej operatorzy informują, że uruchamiają usługi w sposób wprowadzający w błąd.

  • Tomu

    Tytuł artykułu powinien brzmieć: Jak zostałem okradziony przez firmę orange.
    Posiadam identyczną motorolę w play i jakoś mnie mój smartfon nie okrada.

  • Łukasz Kluj

    Może i umowy „się czyta”, ale klientów się z premedytacją NIE NACIĄGA. To, co spotkało Pawła Wimmera to SKANDAL i liczę na to, że ktoś rozsądny w PR Orange, kto czyta niniejszą dyskusję w monitoringu zwróci się do niego z przeprosinami i wyjaśnieniem.

    Ja sam swoją porcję traumatycznych doświadczeń z Orange i od kilku lat trzymam się daleko od tej sieci.

    Z moich doświadczeń wynika, że jedyną w Polsce siecią, która wykazuje ślady orientacji na klienta jest PLAY.

    • Tomek

      Łukasz Kluj: Może i umowy “się czyta”, ale klientów się z premedytacją NIE NACIĄGA. To, co spotkało Pawła Wimmera to SKANDAL i liczę na to, że ktoś rozsądny w PR Orange, kto czyta niniejszą dyskusję w monitoringu zwróci się do niego z przeprosinami i wyjaśnieniem.Ja sam swoją porcję traumatycznych doświadczeń z Orange i od kilku lat trzymam się daleko od tej sieci.Z moich doświadczeń wynika, że jedyną w Polsce siecią, która wykazuje ślady orientacji na klienta jest PLAY.

      Wyżej zacięcie walczę o czytanie umów, a tutaj zgodzę się z Tobą w (prawie) całej rozciągłości (z zastrzeżeniem że nie mam doświadczeń z Orange).

  • Ris

    Ja nie rozumiem innej rzeczy. Czy tak trudno sprawdzić stan konta? Przecież ten rachunek nie wygenerował się w jeden dzień.

    • Pawel Wimmer

      Tylko trzeba mieć jakiekolwiek podejrzenia. Ja ich nie miałem. Dopiero gdy zobaczyłem rachunek, zacząłem sprawdzać, co się stało.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Arnold Buzdygan: Ale czy o to chodzi w życiu by nikomu nie ufać i ciągle oglądać się za siebie czy nie jest się okradanym?

    Właśnie się zastanawiam kiedy nastąpiła ta społeczna akceptacja tego typu zachowań

    • http://literalubicyfre.pl/ Kamil Mizera

      Grzegorzu, ona nie musiała się pojawiać, bo nigdzie nie znikła ani sobie nie poszła. W polskim społeczeństwie nie zostały jeszcze wypracowane mechanizmu za pomocą których w skuteczny sposób klienci mogliby żądać od sprzedawców odpowiedniego poziomu obsługi i jakości towaru. Nasze prawodawstwo też owych mechanizmu nie wspiera, a wręcz na odwrót. Dlatego w Polsce przeciętny konsument musi mieć oczy wokoło głowy. Aby to się zmieniło potrzebne jest silne społeczeństwo obywatelskie (a takiego brak), nastawione na obywatela prawo (a takiego brak) oraz szybka ścieżka dochodzenia swoich praw przed sądem (a takiej brak).

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      No ja też jestem zdumiony wieloma komentatorami, którzy prezentują pogląd, że jak laska została zgwałcona to sama sobie winna bo mogła siedzieć w schronie, a nie wychodzić na ulicę.

      Smutne to.

    • Coward Anonim

      Zly przyklad. Laska dostala pisemne ostrzezenie, i nie gwalca, tylko strzyga.

  • Ris

    Pawel Wimmer: Tylko trzeba mieć jakiekolwiek podejrzenia. Ja ich nie miałem. Dopiero gdy zobaczyłem rachunek, zacząłem sprawdzać, co się stało.

    Ja czytałem umowę ale co dziennie sprawdzałem stan konta, czy jakiś dziwnych rzeczy nie ma. Polecam na przyszłość.

  • http://blog.bobiko.pl bobiko

    Nieznajomość praw i przepisów szkodzi, wiedzieli o tym już nasi starożytni dziadkowie…Ale wiedzieli też, ze człowiek jest istotą zdolną do popełnienia błędów. Sytuacja Pawła Wimmera pokazuje, że operatorzy a dokładnie salony klientów znalazły dodatkowe źródło dochodów, niekoniecznie działające na korzyść samego operatora. A potem zdziwienie, ze do takich styuacji w ogóle dochodzi.

    Faktycznie należy wiedzieć co się podpisuje i jak należy z tym obejść ale pytanie brzmi: do czego służy w takim razie konsultant w salonach? bo równie dobrze można podpisać umowy przez Internet i zamówić kurierra, prawda? Więc na miejscu operatora, osoby-koordynatora salonów, zastanowiłbym nad misją tychże ludzi i wyciągnięciem karnej odpowiedzialności za takie zdarzenia. W końcu ludzie przychodzą do salonu by sie dowiedzieć co i z czym się to wszystko „je”. Z natury ludzie są nieufni lecz nie wyobrażam sobie aby taka jednostka miała wszystko sprawdzać i skontrolować itp – prawdopodobnie nie doszlibyśmy do takiego poziomu rozwoju cywilizacji.

    Z drugiej strony, ludzie mają straszne parcie na bycie nr jeden, na nadgonienie zaległości, pójścia na skróty, przez co takie błędy się zdarzają. Doza ostrożności i cierpliwości nigdy nikomu nie zaszkodziła.

    • Shenson

      To wszystko zależy od człowieka, na którego się trafi. Jak mu się chce pracować, albo ma akurat dobry dzień to Ci powie o wszystkich kruczkach i na co trzeba zwrócić uwagę. Ja ostatnio jak podpisywałem dwie umowy w Play i w obu przypadkach trafiłem na konsultantów, którzy bardzo profesjonalnie podeszli do tematu – wszystko dokładnie wytłumaczyli i informowali o dodatkowych kosztach. W każdym zawodzie trafią się ludzie, którzy się nie nadają do danej roboty, ale nie generalizujmy.

    • Tomek

      bobiko: Faktycznie należy wiedzieć co się podpisuje i jak należy z tym obejść ale pytanie brzmi: do czego służy w takim razie konsultant w salonach?

      A nie jest tak że jedyną motywacją konsultanta są wyniki sprzedażowe, oproduktowywanie, cross-selling, up-selling i tego typu cuda które da się na koniec miesiąca wpisać do arkusza i porównać z innymi?

  • GiX

    Panowie !
    Problem moim zdaniem tkwi w innym miejscu.
    Problemem są ZŁODZIEJSKIE CENY TRANSFERU DANYCH POZA PAKIETAMI.
    Zadam Wam Pytanie. Czy wiedzie jaki jest koszt przesyłu 1GB danych powiedzmy w Orange (poza pakietami Internetowymi) ??

    Wiecie? Pewnie nie ….

    Otóż przesłanie 1 GB danych to koszt około 5200 zł !!!! Słownie: PIĘĆ TYSIĘCY DWIEŚCIE ZŁOTYCH ZA 1 GB !!
    Kto nie wierzy niech sam policzy ….

    Jak to jest, że ten sam 1GB można kupić w pakiecie za 25 zł ? Czyli ponad 200 razy taniej …
    Czy nie jest to ZŁODZIEJSTWO I WYKORZYSTYWANIE NIEWIEDZY UŻYTKOWNIKÓW ?

    I o tym Panowie powinniście napisać artykuł i o tym należy głośno KRZYCZEĆ ….

    • zzz

      Mniej Caps Locka, więcej myślenia. Przeszkadzają koszta po za pakietem? Wykupywać odpowiednio duży pakiet z „zapasem”, kontrolować stan konta, lub kupowac oferty z „lejkiem”, kiedy internet nam zwalnia, ale nie ponosimy kosztów. Lejek jest obecny u różnych operatorów zarówno w prepaid, jak i w ofercie abonamentowej…

    • Frędzel

      Popieram. To samo cisnęło mi się na usta po przeczytaniu wpisu Pawła Wimmera i komentarzy. Problemem twki nie w czytaniu umów, tylko w BANDYCKICH cenach za transfer danych. Powtórzę: problem tkwi w BANDYCKICH cenach za transfer.

    • Coward Anonim

      Zaloz wlasny biznes. Zarabiaj bandyckie pensje.

  • http://literalubicyfre.pl/ Kamil Mizera

    Pawel Wimmer: (…)

    Zgadzam się z panem, że praktyka, jaką stosują niektóre sieci komórkowe w stosunku do klienta jest niedopuszczalna i pański przykład nie jest odosobniony. Dlatego tym bardziej warto powalczyć;)

  • Grevinsky

    Grzegorz Marczak: Gratuluję też wam podejścia do biznesu, należy tak zakręcić klienta aby nie wiedział co kupił? To jest postawa którą powinno się wspierać i tłumaczyć, nie czytaniem umów?

    Nie jest kwestią podejście do biznesu a dbanie o własny tyłek. Biorąc pod uwagę obecne nieuczciwe i zachłanne czasy, jeżeli nie chcesz stać się ofiarą, lepiej poświęcić te 20 minut na czytanie umowy, niż odpracowywać konsekwencje przez przykładowy tydzień.

    Generalnie nie powinno tak być bo to jawne naciąganie i oszukiwanie, ale jeżeli jest się świadomym obecnego chorego marketingu i prawa które to akceptuje nie ma sensu się niepotrzebnie oburzać tylko od razu u operatora wytykać nieścisłości…

    Można też mieć pretensje do całego świata (do samego siebie).

  • zzz

    Chryste, toć PW sam jest sobie winien… Ludzie, myślcie.

  • Kamil Gruba

    Miałem już niemal cały komentarz i nastąpił restart przeglądarki:) a zatem jeszcze raz. Po pierwsze nie rozumiem wszystkich osób, które tak uparcie twierdzą, że każdą umowę należy czytać. Oczywiście to oczywiste, że należy zapoznać się z informacjami zawartymi w umowie. Dzisiaj presja marketingowa na uszczęśliwianie konsumentów smartfonami jest ogromna. Umowa z operatorem komórkowym to nie umowa na kredyt mieszkaniowy! Sam fakt przeczytania umowy nie musi być równoznaczny z jej absolutnym zrozumieniem. W tej chwili daje sobie odciąć rękę, że większość osób podnoszących głos, że ktoś kto znalazł się w podobnej syt. jak autor tekstu jest ignorantem kompletnie przeginają. Sam byłem pracownikiem w firmach telekomunikacyjnych i wiem, że często osoby tam zatrudnione nie ogarniają wszystkich regulaminów, zawiłości promocji – czy też nie rozumieją części pojęć telekomunikacyjnych itd. Czy nie wymagamy od przeciętnego użytkownika telefonu zbyt wiele? To sprzedawca usługi powinien wyjaśniać pewne sprawy konsumentowi a nie żerować na jego niewiedzy. Nagle wielkie cwaniactwo, że każdy powinien zjeść wszystkie rozumy. Powiedzmy, że jestem sympatykiem Blackberry i wiem o co w tym wszystkim chodzi. Obecnie mam BIS + pakiet sam wiem, że czasem coś jest naliczane poza BIS-em i nie potrafię się domyślić co. Przecież istnieją ludzie, którzy nie mają o BIS pojęcia a potrzebują w pracy maila – czy to oznacza, że mają obowiązek studiować kilkadziesiąt stron dokumentacji? Usługi są dla ludzi a nie przeciwko nim. Dochodzi do absurdu kiedy operator doprowadza do syt. kiedy użytkownicy zaczną się bać podpisywać umowy. Obecnie w PLAY są pakiety internetowe, które po wyczerpaniu nie znikają a jest tylko ograniczana prędkość co zabezpiecza przed nieciekawymi konsekwencjami. Kolejna sprawa to wprowadzenia pewnych limitów czy powiadomień o przekroczeniu racjonalnego salda konta. Widać, że wszystko zmierza już w tę stronę i będzie lepiej. Kolejna sprawa to telefony zabawki na androidzie, które bez pytania łączą się setki razy z siecią. Każdy popełnia błędy co nie oznacza, że musi od razu ponosić tak kolosalne koszty. Ja rozumiem, że większość czytelników tego bloga to pasjonaci nowych technologii ale nie każdy ma czas na absorbowanie się telefonem. Może komuś potrzebny jest e mail a nie cała wiedza na temat funkcjonowania protokołu IMAP itd. Przecież nie każdy wie co to APN itd. Jeżeli ktoś chce się uczyć poznawać nie od razu będzie umiał wyłączyć APN: Internet i włączyć WI-Fi. To co dla jednych oczywiste dla innych może być problemem.

  • aadd

    Podobne zlodziejstwo operatora (chociazby Era) to wlaczanie platnych uslug na sile. Przychodzi sms (wiekszosci sie nie czyta bo reklamy) informujacy, ze wlaczaja jakies mmsy smieciowe na 7 dni bezplatnie a potem bedzie platne. Jak sie nie podoba to trzeba wyslac sms’a z rezygnacja. To juz chyba pare lat trwa i dziwne, ze prokuratura takie zlodziejstwo akceptuje.
    Jak mozna komus wlaczyc platna usluge, ktorej nie zamawial?

  • Mariusz

    tytuł artykułu powinien brzmieć: jak nabiłem się w butelkę przez własną naiwność. Świadomy klient zanim coś kupi to sprawdzi jak to działa i ile kosztuje, a nieświadomy jest jak owieczka (łagodnie mówiąc) – ślepa naiwna głupia owieczka.

    • Pawel Wimmer

      Tak tak, jak rozumiem, wszystko czytasz (także drobny druk), nigdy się na nic nie nacinasz, zawsze jesteś górą w starciu z firmami czy urzędami.
      Daruj, ale nie wierzę.

    • Tomek

      Pawel Wimmer: Tak tak, jak rozumiem, wszystko czytasz (także drobny druk), nigdy się na nic nie nacinasz, zawsze jesteś górą w starciu z firmami czy urzędami.
      Daruj, ale nie wierzę.

      To jest odpowiedź typu „straw man”.

      A co do drobnego druku – to chyba oczywiste że jeśli już nie chce się czytać całej umowy, to chociaż ten drobny druk by wypadało.

    • Patryk Marek Kala

      poza tym terminy od kiedy obowiązuje nowa umowa i do kiedy nie jest drobnym drukiem. Próbuje się Pan tłumaczyć jak dzieci w podstawówce albo gimnazjum. Porażka…. A czego nie potrafię zdzierżyć to tytuł wpisu!! Smartfon oraz Android niczemu nie byli winni, a winę sam Pan sobie spowodował i tyle.

    • Mariusz

      Drogi Panie Wimmer, ja zanim kupiłem rok temu galaxy s – czytałem na temat androida i jego sposobu działania, taryf, opłat, jakieś 2 miesiące, dopiero po tym podjąłem decyzję i kupiłem sobie kartę orange free na kartę, za każde doładowanie 50zł otrzymuję 2.7 GB, doładowania się kumulują w tej chwili mam na koncie 22 GB, dodatkowo nie jestem związany żadną durną umową – tylko po to aby sobie kupić „taniej” telefonik wart w euro rtv 1000 zł.

  • MareX

    W związku z powyższym wpisem i wieloma podobnymi mam pytanie – czy jest możliwość skonfigurowania Androida tak, aby łączył się z internetem TYLKO na wyraźne i świadome życzenie użytkownika? Mam tu na myśli sytuacje typu sprawdzenie emaili po POP3/IMAP, swiadome przeglądnięcie kilku stron www, itp.

    • Fistach

      Tak, wystarcza jeden widget (apndroid np)

    • Kamil Mizera

      Jest – wyłączyć w menu ustawienia sieci komórkowej nieprzerwanego dostępu do internetu mobilnego. Wiąże się to z brakiem automatycznej synchronizacji, więc maila trzeba odświeżać ręcznie.

    • Shenson

      Oczywiście, że jest. Dla laików można sobie wyłączyć internet mobilny (wtedy telefon korzysta tylko z WiFi) i włączać kiedy się chce/potrzebuje. Dla bardziej zaawansowanych są aplikacje, które umożliwiają odcinanie internetu konkretnym aplikacjom, automatycznie włączenie internetu podczas otwierania przeglądarki itp. Android ma ogromne możliwości konfiguracji tylko nie każdemu chce się w to bawić lub nie wie jak.

    • MareX

      Dzięki Chłopaki za szybkie info. W listopadzie kończy mi się umowa i chcę poćwiczyć jakiegoś Andka (obecnie męczę się na Symbianie).
      @Kamil Mizera – właśnie dokładnie o to mi chodziło :-)

    • Mariusz

      w GINGERBREAD ta opcja jest wbudowana w system, wystarczy
      przytrzymać klawisz power, i wybrać „tryb sieci danych” nie trzeba
      żadnych widgetów.

  • Pawel Wimmer

    Zwykły klient nie podejrzewa pułapek – ja też nie podejrzewałem. Łatwo mówić „trzeba było”, ale ludzie zwykle zachowują się inaczej.

    zzz: Panie Pawle, bardzo Pana szanuję, pański kurs htm byłjedną z pierwszych rzeczy, któe przeczytałem lata temu w Internecie, ale tutaj jest ewidentna pańska wina. Mógł Pan sprawdzić na koncie online czy pakiet jest właczony, przeczytać umowę, może jest jakiś krótki kod na to itd. Jak rozumiem problem polega na tym, że dano Panu od ręki telefon, ale taryfa zmieniła się po jakimś czasie (okresie wypowiedzenia). Co tutaj jest nie jasne? Przecież to norma, że w umowie zaznacza się dzień, od kiedy obowiązują nowe warunki…

    • Mariusz

      przepraszam z definicji „człowiek” to istota myśląca a nie baranek.

  • http://www.randomfunnypictures.org Uncle Demotivator

    Ciekawe ilu z Was czyta TOSy serwisów/usług etc. do których przystępujecie w Internecie – żeby daleko nie szukać TOS serwisów (w tym wyszukiwarki) Google http://www.google.pl/accounts/TOS . Jestem pewien, że 99% użytkowników Google nie wie nawet, że ten TOS istnieje i zgadzają się na niego za każdym razem, gdy korzystają z tej wyszukiwarki :)

  • http://www.blog.tp.pl/wojciechjabczynski Wojtek Jabczyński

    Witam. Nazywam się Wojtek Jabczyński i jestem rzecznikiem Grupy TP. Przeczytałem opisaną historię i z góry przepraszam za kłopot z moją firmą. W żaden sposób intencją Orange nie jest naciąganie klientów. Dlatego bardzo proszę o przesłanie na e-mail wojciech.jabczyński@telekomunikacja.pl numeru telefonu jakiego dotyczy sprawa + dane potrzebne do identyfikacji. Od razu poproszę BOK o dokładne sprawdzenie i jak trzeba odkręcenie sprawy po myśli abonenta. Pozdrawiam

    • Patryk Marek Kala

      co do za pracownik który chce odkręcać głupotę klienta? To klient zaniedbał terminy a nie firma. Porażka !

    • Ja

      A co z tysiącem innych klientów, których tak samo naciągnęliście, ale nie opisują tego na blogach?

    • Maciej

      Warto zająć się problemem globalnie – a nie tylko jednym klientem.

  • Łukasz

    Jak mogłeś nie wiedzieć, jak wyraźnie pisze w umowie! Nie czytasz co piszesz a później skamlesz jak dziecko. Tak to teraz jest, społeczeństwo ma takie wybujałe ego że nie potrafi się przyznać do własnych błędów. Idź człowieku do sądu, sprawę masz przegraną! Jedyne co Ci pozostało aby się dowartościować to opisanie tego na blogu. Normalnie porażka…

  • http://imemo.pl Łukasz Ciastko

    Niestety, ale firmy telekomunikacyjne oszukują klientów. Przez kilka lat byłem klientem Plusa. Do czasu, kiedy okazało się, że muszę co miesiąc płacić za usługę, której nie zamawiałem, o której mnie nikt nie poinformował i o której nie było jasno w umowie (pomijając kilka liter i cyfr, które zrozumiałby zapewne tylko sprzedawca w punkcie Plusa). Poskarżyłem się i dostałem pismo, że jak chcę, to mogę iść do sądu. Ale nie wiem, czy byłoby to warte moich nerwów.
    Teraz mam Play na kartę i jakiś czas temu dostałem telefon z BOKu z ofertą abonamentową. Pani przekonywała mnie, jak bardzo atrakcyjna jest oferta, którą mi przedstawia. Internet miałbym wliczony w abonament, do tego masa darmowych minut do wszystkich sieci i za darmo w Play, i oczywiście nowy telefon. Ale jakoś ta pani nie miała ochoty wspomnieć, że np. internet w abonamencie byłby do wykorzystania tylko w zasięgu Play, a tam, gdzie Play nie odbiera, płaciłbym opłaty roamingowe. A do tego SMSy – w Play Fresh mogę je mieć za darmo, a w abonamencie już nie. Ale co z tego, po co pisać, jak może pan dzwonić – skwitowała konsultantka na koniec rozmowy.
    Gdybym nie wiedział, pewnie zgodziłbym się na abonament i zamiast 30-50 zł, na rachunku byłoby przynajmniej 500-700.

    • Kamil Mizera

      To zależy od abonamentu. Jeżeli jesteś poza zasięgiem Play możesz połączyć z się z Plusem, z którym Play ma umowę i zarówno rozmowy jak i transfer danych dalej objęte są abonamentem. Ale rzeczywiście aby się o tym dowiedzieć musiałem sam się wypytać, nikt mnie nie poinformował.

  • Paweł Jarco

    1300 – lipiec
    900 – wrzesień
    mimo sprawdzania! Informację złodzieje wysyłają dopiero następnego dnia.

  • Paweł

    Pawel Wimmer: Ale nie mój zadek jest tu tematem, lecz zadek zwykłego, na ogół atechnicznego klienta. Moja historyjka jest “generycznym” opisem tysięcy innych historii, ja jestem tu tylko “użytkownikiem”, a nie “wimmerem”, z imieniem i nazwiskiem.
    Poprosiłem Grzegorza o wrzucenie tekstu, ponieważ jest szansa, że w jego popularnym blogu więcej osób zobaczy, że można się nadziać na taką minę.

    A zauważyłeś, że typowy czytelnik tego bloga nie jest „zwykłym, na ogól atechnicznym klientem”? Nie ten adres i stąd takie a nie inne komentarze.

  • http://birstall.pl/ Piotr Borowski

    Konrad: tałem i wiedziałem, że usługi muszą być aktywowane, problemem jest rozbicie jednej taryfy na kilka usług i aktywowanie ich w różnych terminach. Co więcej operatorzy informują, że uruchamiają usługi w sposób wprowadzający w błąd.

    Pawel Wimmer: Tak tak, jak rozumiem, wszystko czytasz (także drobny druk), nigdy się na nic nie nacinasz, zawsze jesteś górą w starciu z firmami czy urzędami.
    Daruj, ale nie wierzę.

    Polska to jakiś dziwny kraj, kupowałem wiele telefonów w UK i zawsze od razu wszystko było aktywne, telefon i internet to przecież jeden pakiet, jak można to rozdzielać? to chyba tylko w Polsce się zdarza

  • Kamil Mizera

    MareX:
    @Kamil Mizera – właśnie dokładnie o to mi chodziło :-)

    Spoko, ale na Twoim miejscu co jakiś czas sprawdzałbym stan zużycia, tak na wszelki wypadek:)

    • MareX

      Tak właśnie robię, ale pytałem, bo ilość podobnych wpisów w necie mających związek właśnie z Androidem jest zatrważająca.

  • GiX

    zzz: Mniej Caps Locka, więcej myślenia. Przeszkadzają koszta po za pakietem? Wykupywać odpowiednio duży pakiet z “zapasem”, kontrolować stan konta, lub kupowac oferty z “lejkiem”, kiedy internet nam zwalnia, ale nie ponosimy kosztów. Lejek jest obecny u różnych operatorów zarówno w prepaid, jak i w ofercie abonamentowej…

    W jednym się zgodzę – więcej myślenia. Polecam Ci bardzo.
    Mi akurat ceny poza i w pakiecie „powiewają” – nie mam potrzeby używać netu z komórki.
    Ale czy Ty naprawdę nie widzisz że JEST TO ZŁODZIEJSTWO i naciąganie klientów?
    Operator liczy na to, że wyczerpiesz limit a wtedy przywali Ci cenę ponad 2000% razy wyższą … I to wg. Ciebie jest ok ???
    Rozumiem: cena poza pakietem musi być wyższa. Powiedzmy o 100%. Może 200. Ale 2000% to jest stanowcze przegięcie.

    I moim zdaniem jest to celowe OKRADANIE klientów.

  • Marcin Pałka

    Powiedziałbym przez własną głupotę i (po części) przez operatora. Obecne smartfony pracują praktycznie non stop online. Kupując takowego trzeba się zaopatrzyć w odpowiednią taryfę. Przy czym operatorzy będąc świadomi, że większość użytkowników tego nie wie powinni informować przy sprzedaży takiego urządzenia. Chociaż to bardziej kwestia etyki niż obowiązku, który na nich ciąży.

  • fox

    „po przyjściu do domu zaraz zabrałem się do konfigurowania urządzenia (…) telefon był na dzień dobry skonfigurowany tak, że łączył się regularnie z serwerem”
    Przy pierwszym włączenie telefonu był kreator z ustawieniem podstawowych funkcji takich jak transfer danych, synchronizacja, a-gps.

    „łączenie się telefonu co 15 minut z serwerem, co za każdym razem kosztowało 25 groszy, a zatem wynosiło 24 zł na dobę. (…) W domu mam WiFi.”
    Jeśli użytkownik poprawnie skonfigurował telefon oraz dodał swoją sieć wifi, to telefon najpierw korzysta z wifi, a jeśli nie jest w zasięgu sieci to korzysta z 3G/2G. Trzeba było wyłączyć synchronizację lub ustawić na ręczną oraz w gadżetach ustawić komunikację na wifi lub zmienić czas komunikacji z internetem z 15 minut na ~3 godz.
    PS. włączyć / wyłączyć transfer danych można zawsze przez gadżet na pulpicie, przez przestawienie jednej opcji w ustawieniach urządzenia lub przez opcję w pasku powiadamiania. Polecam śledzić ile danych z internetu urządzenie pobiera przez netcounter, 3G watchdog.

    „informacja o dacie włączenia pakietów musiała być umieszczona w umowie. Być może, problem jednak w tym, że mało kto czyta wszystkie informacje w umowie,a na dodatek nikt nie raczył mnie poinformować o sytuacji.”
    Radzę czytać umowy. Tak to błąd świadomy lub nieświadomy ze sprzedawca nie poinformował klienta o tym ze pakiet internetowy nie jest od razu aktywny. Chciałbym żeby u wszystkich operatorów byli bardziej rozgarnięci sprzedawcy i informowali o tak ważnych rzeczach.

  • Kamil Mizera

    Moim zdaniem, to czego odbiciem jest post pana Pawła, to sposób traktowania klientów przez usługodawców w Polsce. Oczywiście nieczytanie umów niestety może zaszkodzić i znaleźć w pełni świadomego konsumenta jest trudniej niż jednorożca. Problem tkwi w tym, że usługodawcy, w tym sieci komórkowe, doskonale wiedzą, że większość osób nie czyta lub nie rozumie do końca umów i regulaminów. I uczciwy usługodawca (uczciwość w sensie nie prawnym, ale szeroko pojętej kultury biznesu) zdając sobie z tego sprawę powinien prowadzić politykę pełnej informacji wobec swoich klientów. Po prostu osoba kupująca telefon powinna zostać poinformowana o wszelkich zobowiązaniach związanych z dokonanym wyborem. Tego się w Polsce po prostu nie stosuje. I dlatego o ile Orange w sensie prawnym prawdopodobnie nie naruszył żadnych norm, o tyle na płaszczyźnie norm kultury biznesu klient – usługodawca już tak dobrze nie jest. To nie jest zresztą problem tylko tej firmy. Niestety wniosek jest mało przyjemny-póki w Polsce wszystko działa tak, a nie inaczej, konsument musi podchodzić do usługodawcy z ograniczonym zaufaniem.

    • Dawid Kania

      @Kamil wyjąłeś mi to z ust. Niesmak zostaje nie dlatego, że Pawła okłamano bo to nie jest prawda. Popełnił błąd bo nie doczytał umowy.
      Natomiast na płaszczyźnie jak to nazwałeś kultury biznesu wielu firmom w tym Orange jeszcze dużo brakuje do perfekcji. Stąd regulaminy z 6 gwiazdkami, z których każda kolejna jest mniejszą czcionką etc.

  • Michu Waldczak

    To ja Pawle przed przejsciem do innego opa polecam ci sprawdzic gdzie lepiej przejsc w serwisie http://www.killbill.pl

  • Anonim

    Marcin: Ostatnio jak mi dali cyrograf do podpisania to 20 min czytałem (w sumie 3 razy chyba) doprowadzając gościa do czerwonej gorączki. Każdy zapis się sprawdza, każdą opcję się analizuje, jak się nie czyta umów to się jest w obecnych czasach skończonym naiwniakiem.Moja narzeczona kupowała smartfona w T-Mobile – pierwszą rzeczą którą zrobiła to wyłączenie połączeń z internetem inne niż przez WiFi. I dobrze bo po pierwszym włączeniu android pobrał 300mb (sic!) aktualizacji,Widać niestety jak bardzo badziewny jest to system, napisany przez osoby które są całkowicie oderwane od obecnej sytuacji na rynku komórkowym. Kultura “przecież to tylko beta prawda?” i “wypuścimy patcha, albo nową wersję”, dotarła dzięki nim na komórki.Wypada tylko zacytować Twórcę C++ – “I have always wished for my computer to be as easy to use as my telephone; my wish has come true because I can no longer figure out how to use my telephone.”

    To raczej nasi operatorzy są oderwani od rzeczywistości oferując zaawansowane technologicznie urządzenia razem z tymi swoimi śmiesznymi pakietami.

  • http://www.lehr.co.cc lehr

    Arnold Buzdygan: Ale czy o to chodzi w życiu by nikomu nie ufać i ciągle oglądać się za siebie czy nie jest się okradanym?

    hmm, a mama Ciebie uczyła jak? że wszyscy są uczciwi, świat jest piękny i wszyscy mają jeden cel, by robić Ci dobrze? Faktycznie moje podejście jest nie z tej ziemi.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Mama uczyła mnie, że na świecie są ludzie dobrzy i źli, uczciwi i nieuczciwi i trzeba być ostrożnym, ale nie NIEUFNYM bo zaufanie łączy ludzi, buduje więzi osobiste i społeczne i dobrobyt.
      Mówiła też, że nie uchronię się przed oszustami nawet jeśli będę paranoikiem, dlatego w ich przypadku powinno działać skutecznie prawo oraz społeczny ostracyzm.

      Niestety jak ktoś wyżej zauważył w Polsce człowiek służy jedynie dojeniu.
      Doją go i Koncerny, doją Władze i robią to w pełnej zgodności współdziałania. Dlatego wszelkie M$, Orange, T-Mobile, Polkomtely itp. są całkowicie bezkarne – mogą ludzi okraść na setki milionów złotych a jedyna kara jaka im grozi to obśmianie na blogach i w ostateczności ostatecznej śmieszne kilkaset tysięcy wymierzone przez UOKiK lub UKE, które w ten sposób UDAJĄ, że coś robią.
      A gdzie prokuratorzy? Mają to w d… nie naruszą interesów Władzy i Koncernów.
      Poza tym w tym czasie – ścigają Ciebie, sąsiada, Twoje dziecko itd. za to, że paragonu nie ma na 10 groszy, albo może masz trawkę w kieszeni, tudzież nie złożyłeś deklaracji na czas itd.

  • jejeje

    czemu w każdym normalnym kraju wszystko w telefonie jest od razu aktywne, nie ma problemów z takimi kruczkami w umowach i tym, że sprzedawca wciska coś klientowi wiedząc, że jest on nieświadomy kosztów a klient nie musi godzinami czytać umów i zastanawiać się jaki prawnik mu to przetłumaczy na język ludzki. przecież nawet zwykła umowę o długości 3 stron jeśli da się do prawnika może okazać się , że na analizę potrzeba paru dni (mam sporo klientów prawników i troszkę o tym wiem bo takie umowy mi analizują)

    umowy w teorii powinny służyć tylko przy rozwiązywaniu problemów (w zasadzie przy normalnym użytkowaniu umowa to tylko zabezpieczenie ) a nie być narzędziem do sprzedaży usługi, której ktoś nie chce a której sprzedawca nie potrafi uczciwie sprzedać.

    jeśli chodzi o smartfony/telefony mnie problem nie dotyczy (od razu po kupnie kasuje ze sprzętu absolutnie wszystko co może być niepotrzebne albo zajmować mój cenny czas) ale sam znam osoby które nacięły się na te nieuczciwe praktyki wyłudzania pieniędzy od nieuważnych klientów.

    dla mnie takie praktyki świadczą o
    - niskiej kulturze usługodawcy
    - zarabianiu na naiwności ludzi
    - wprowadzaniu w błąd klientów kupujących usługi w dobrej wierze co do zawartości oferty
    -słabej konkurencji na rynku skoro nadal kogoś stać na to, że w internecie może być tysiące opinii osób czujących, że zostali oszukani przez operatora i to pozostaje bez reakcji

    • Coward Anonim

      +100
      Glowna przyczyna jest słaba konkurencja na rynku.
      Zaden przepis nie zapewni takiej jakosci produktow/uslug jak konkurencja. Dodatkowo, mnozenie przepisow (czyli tworzenie przesadnej ilosci szczegolowych przepisow, zapewne z wielu lukami) pogarsza „klimat” gospodarczy, zwieksza koszty funkcjonowania firm (prawnicy) i powieksza administracje panstwowa (utrzymywana z podatkow).
      Za to przydali by sie tani i w duzej ilosci.. prawnicy (czyli znowu.. konkurencja miedzy prawnikami!) oraz skuteczne sady. Przez skutecznosc rozumiem niezawislosc (oj ciezko o to w malych sadach rejonowych, gdzie biznes dobrze zna sie z sedziami) i szybkosc rozstrzygania spraw. Egzekucja tez powinna byc szybka i skuteczna, a z tym jest jeszcze gorzej, niz z sadami.

      Podsumowujac:
      1. konkurencja zapewni wysoka jakosc towarow i uslug
      2. sadownictwo i egzekucja zapewni sprawne dochodzenie roszczen w przypadkach lamania umowy (nie ograniczanej wieloma szczegolowymi przepisami)

  • I ja i ja!

    Nikt Cię nie okrada :)
    łączyłeś się z netem na własną odpowiedzialność, a sam telefon komunikuje Ci, że połączenie jest wykonywane :)
    Chyba wiesz, jak używać telefonu, prawda???

    Arnold Buzdygan: Ale czy o to chodzi w życiu by nikomu nie ufać i ciągle oglądać się za siebie czy nie jest się okradanym?

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      A o opłacie jaką przy tym ściąga informuje? Nie?
      No to masz odpowiedź.

  • Axles

    Śmieszne są dla mnie tego typu sytuacje z kilku powodów:
    1. wystarczy przeczytać umowę i wątpliwości by się rozwiały w całości lub w części
    2. tak ciężko jest wklepać krótki kod (w Play *101*#) aby sprawdzić co jakiś czas czy na koncie wszystko gra, nie ma jakichś gigantycznych sum?
    3. Ludzie kupują towary i nie wiedzą do czego służą, smartfon to ma już więcej z komputerem wspólnego niż z taką komórką, podobna sytuacja była z 15 lat temu jakto ludzie łączyli się przez modemy a później płakali jak to dużo kasy ich naciągnęło.

    NIEWIEDZA I LENISTWO BOLI.

    • jejeje

      Axles: Śmieszne są dla mnie tego typu sytuacje z kilku powodów:
      1. wystarczy przeczytać umowę i wątpliwości by się rozwiały w całości lub w części

      umowy są skomplikowane i to jest robione celowo.
      ludzie nie mają czasu, wiedzy, chęci męczenia się z czymś co ma kilka stron pisanych małym druczkiem

      2. tak ciężko jest wklepać krótki kod (w Play *101*#) aby sprawdzić co jakiś czas czy na koncie wszystko gra, nie ma jakichś gigantycznych sum?

      a kto ma na to czas , ja w życiu nie korzystałem z czegoś takiego (nie chce pamietac dodatkowych numerów) mimo wielu lat używania telefonu. ja chcę mieć zaufanie do mojego operatora, jestem klientem, który kupuje usługę , żeby mieć jak najmniej problemów, chce mieć wszystko prosto podane, bez kombinowania i zastanawiania się czy już mam się bać korzystać z telefonu czy też kupiłem cośco przez pół miesiące jeszcze będzie wybrakowaną usługą (bo jak inaczej nazwać smartfon w którym ograniczono dostęp do internetu)

      3. Ludzie kupują towary i nie wiedzą do czego służą, smartfon to ma już więcej z komputerem wspólnego niż z taką komórką, podobna sytuacja była z 15 lat temu jakto ludzie łączyli się przez modemy a później płakali jak to dużo kasy ich naciągnęło.NIEWIEDZA I LENISTWO BOLI.

      może niewiedza i lenistwo ale dla wielu osób te regulaminy, umowy, tysiące promocji, pakietów, urządzenia z dziwnymi funkcjami są zbyt skomplikowane, nieczytelne. wiele osób kupuje to jako np zwykła zabawkę (a nie kulę u nogi) a ktoś żeruje na niewiedzy kupujących.

      kupując samochód z salonu wiem z góry jaki jest jego koszt użytkowania – wszystko jest proste i czytelne. kupując telefon muszę dopytywać o każdą „promocję”, zmianę regulaminu.

  • http://tolep.info Tomasz Płókarz

    Bo ci pieprzeni durnie (W3 – i Play w mniejszym stopniu) dopiero niedawno zaczęli „oswajać” internet.

    Do tej pory pasowała im sytuacja, gdy klient był dymany – bo nie wierzę, że przez zaniedbanie nie skonstruowali oferty w taki sposób, by klient był bezpieczny.
    Jazdy z właczeniem AGPS, Google Latitude i zjadaniem neta taktowanego po 100kB poza pakietem były już całe lata temu (srsly), ćwiczyłem to jeszcze z nokią E51. LATA! Jabczyński nie moze twierdzić że „niespodziewane to takie, my nie wiedzieliśmy że coś takiego może się zdarzyć, sorry, nie chcieliśmy”.

    Można powiedzieć że +Paweł Wimmer dał dupy i mieć 100% rację. Bo generalnie śmierć frajerom i trzeba wiedzieć OCB. I logować się na swoje konto online dla sprawdzenia co jest włączone a co nie.

    Ale i ja mam rację, twierdząc że to skurwysyny.

  • AS

    Po Pawle nie spodziewalbym sie tekstu na tym poziomie. Ale wybaczam. Kazdy ma lepsze i gorsze dni.

  • http://bragoszewski.com Pawel Bragoszewski

    Cena transferu wynosi 0.001 zł za 1 MB, o ile nie zachodzi sytuacja, że minęły co najmniej 422 minuty, ale nie więcej jak 1842 minuty, od chwili, gdy nie były dostępne co najmniej trzy taryfy wymienione w pkt 12a i 13b, ale były dostępne przynajmniej dwa warianty opcji transferowej w taryfie EciePecie, z wyłączeniem dni wskazanych w pkt 115 ogólnego regulaminu usług i pkt 201943 szczegółowego regulaminu usług, zgodnego z wytycznymi z pkt 2098 niniejszej umowy. W przeciwnym przypadku cena transferu wynosi 19,95 zł za 1 MB gdy suma nieparzystych cyfr numeru PESEL klienta jest liczbą pierwszą i 119,95 w przeciwnym razie.

  • aadd

    Uwazajcie tez na wlaczane bez pytania platne przychodzace mmsy (dotyczy co najmniej ery). I tu nie chodzi o czytanie regulaminow tylko reklamowych smsow od sieci. Bo oni wlaczaja usluge bez pytania a jak nie chcesz placic to trzeba ja wylaczyc poprzez wyslanie specjalnego smsa. Kosztowny moze byc zwlaszcza odbior tych mms’ow w roamingu. Utwory w oczekiwaniu na polaczenie to tez w przypadku ery usluga wlaczona na sile bez pytania.

  • sunrrrise

    Miałem bardzo podobną sytuację tyle, że z Plusem – wykupiony pakiet internetowy, telefon (Samsung Avila, nie Android) oddany u uśmiechem i zapewnieniem, że „może pan spokojnie korzystać z wszystkich funkcji” i pierwsz rachunek na prawie 500 zł. Człowiek, który sprzedał mi telefon w punkcie Plusa zapewniał mnie, że ten jest już skonfigurowany. Oczywiście nie był.

    Reklamacja nic nie dała. Teraz zostały mi trzy tygodnie umowy z Plusem, a potem „fuck off and die!”. Co ciekawe miła Pani w Plusie przy zmianie operatora i telefonu kilka razy przestrzegała mnie przed możliwymi rachunkami. Nawet gdy tłumaczyłem jej, że znam już Androida od prawie 1,5 roku to jeszcze koniecznie chciała zainstalować mi WatchDoga:) Niebo, a ziemia w obsłudze.

    W każdym razie nie zawsze to jest kwestia (do)czytania umowy, czasem jest to po prostu zwykła niewiedza techniczna przyszłego użytkownika lub… brak dobrej woli/zła wola sprzedającego.

    • sunrrrise

      „Co ciekawe miła Pani w Plusie” – tfu, miało być:

      „Co ciekawe miła Pani w Playu”:)

  • Łukasz Kluj

    Wojtek Jabczyński: Witam. Nazywam się Wojtek Jabczyński i jestem rzecznikiem Grupy TP. Przeczytałem opisaną historię i z góry przepraszam za kłopot z moją firmą. W żaden sposób intencją Orange nie jest naciąganie klientów. Dlatego bardzo proszę o przesłanie na e-mail wojciech.jabczyński@telekomunikacja.pl numeru telefonu jakiego dotyczy sprawa + dane potrzebne do identyfikacji. Od razu poproszę BOK o dokładne sprawdzenie i jak trzeba odkręcenie sprawy po myśli abonenta. Pozdrawiam

    Brawo Panie Wojtku. O to chodziło.

  • Tomek

    Arnold Buzdygan: No ja też jestem zdumiony wieloma komentatorami, którzy prezentują pogląd, że jak laska została zgwałcona to sama sobie winna bo mogła siedzieć w schronie, a nie wychodzić na ulicę.
    Smutne to.

    Kolejny „straw man” w dyskusji. Przywołana laska sama poszła do domu gwałciciela a potem się żali że miało być normalnie a wyszło po grecku.

  • Zdenek

    „…ktoś nieświadomie (aż boję się pomyśleć, że celowo) nie poinformował mnie…”

    Aha, nieświadomie, akurat…

  • MareX

    I tym właśnie różni się społeczeństwo obywatelskie od naszego – zaściankowego.

    W normalnych społeczeństwach wszystkim konsumentom zależy, aby nie wpadali w pułapki zastawiane przez sprzedawców/usługodawców. Podobne praktyki spotykają się z powszechnym potępieniem. U nas niestety jest inaczej. W sporej większości opinii przeczytać można – winien jesteś sobie sam.

    Ciekawe, jak Wy, szanowni krytycy, zachowalibyście się w sytuacji, gdy kupując w sklepie pamięć 4Gb dostalibyście 500MB, bo przecież było napisane 4Gb, a nie 4 GB?!

    • MarcinP

      Jeśli różnica byłaby tylko w tej jednej literce i nigdzie nie byłoby na opakowaniu informacji o użytych jednostkach etc to ok, można to podpiąć pod próbę wykorzystania nieuwagi. Ale nie porównujmy różnicy wielkości 1 literki do nieczytania umów. Nie wiem skąd to przeświadczenie że sprzedawca ma edukować swoich klientów i ich ewentualna niewiedza czy niefrasobliwość to jego problem. Oczywiście może i powinien wykazać się dobrą wolą ale nie idzmy też w ekstremum w drugą stronę.

      Jakby szanowny autor artykułu pościągał płatne dzwonki, muzyczki czy co tam jeszcze to tez miałby prawo być oburzonym bo ‘myślał ze to jest w abonamencie’?

      Przegiąć można w każdą ze stron. Moim zdaniem jeśli podpisuję coś czego nie przeczytałem / zrozumiałem to znaczy ze podjąłem decyzje i jestem gotów ponieść jej konsekwencje.
      Zamiast kombinować pod górę nauczmy się może – UMOWY SIĘ CZYTA. ZAWSZE. JAK SIĘ CZEGOŚ NIE ROZUMIE TO SIĘ DOPYTUJE DO SKUTKU. AMEN.

    • Tomek

      MareX: I tym właśnie różni się społeczeństwo obywatelskie od naszego – zaściankowego.W normalnych społeczeństwach wszystkim konsumentom zależy, aby nie wpadali w pułapki zastawiane przez sprzedawców/usługodawców. Podobne praktyki spotykają się z powszechnym potępieniem. U nas niestety jest inaczej. W sporej większości opinii przeczytać można – winien jesteś sobie sam.

      Czy przez społeczeństwo obywatelskie rozumiesz takie społeczeństwo w którym odpowiedzialni ludzie świadomie przyjmują zobowiązania?
      Bo przecież w większość komentarzy nie chodzi o to że Orange jest ok, a o to że p. Wimmer _w tym konkretnym przypadku_ zachował się jak dziecko: „bo ja tylko chciałem mieć androida a oni mnie tak oskubali podsuwając oszukańczą umowę”

      Ciekawe, jak Wy, szanowni krytycy, zachowalibyście się w sytuacji, gdy kupując w sklepie pamięć 4Gb dostalibyście 500MB, bo przecież było napisane 4Gb, a nie 4 GB?!

      To o czym piszesz jest mogło by być uznane za oszustwo w sensie karnym, czego (wg mnie) nie można powiedzieć o sytuacji z Orange.

    • MareX

      @MarcinP:

      Odnosisz się do kwestii, których nie poruszałem w swoim komentarzu, np:
      Nie wiem skąd to przeświadczenie że sprzedawca ma edukować swoich klientów i ich ewentualna niewiedza czy niefrasobliwość to jego problem.
      Ja też nie wiem.

      Zamiast kombinować pod górę nauczmy się może – UMOWY SIĘ CZYTA. ZAWSZE. JAK SIĘ CZEGOŚ NIE ROZUMIE TO SIĘ DOPYTUJE DO SKUTKU. AMEN.
      Zgoda, co do czytania umów. Gorzej, jeśli praktyki są na granicy prawa – nie łamią go, ale działają na niekorzyść klienta.

    • MareX

      @Tomek:

      Jestem przedsiębiorcą i skrajnie wkurza mnie fakt, że w celu obrony przed atakami Urzędu Skarbowego, ZUSu i innych instytucji muszę robić doktorat z przepisów dot. podatku dochodowego, VATu, przepisów ubezpieczeniowych, prawa pracy, ochrony środowiska i jeszcze 30 innych dziedzin. Wszystko po to, żeby zachować swój tyłek, czyli nie dać się zgnoić przez poszczególne instytucje.

      Wobec faktu, że powyższe może bić mnie bardziej po kieszeni, niż kilka stówek więcej na niechciane połączenia internetowe chciałbym, aby społeczeństwo – adresat usług oferowanych przez telecomy – spełniało bardziej rolę UOKiK-u, niż kata we własnej sprawie.

  • jejeje

    sprzedawca powinien wykazać się dobrą wolą, jeśli nie to znaczy, że nie nadaje się do tego co robi.

    ok, czytajmy umowy (pisane małymi literkami, celowo, żeby trudniej się to czytało) ale niech w każdym punkcie sprzedaży będzie darmowa pomoc prawna, która mi wyjaśni każdy punkt i każdą wątpliwość.

    czemu mam się bać zakupu podstawowej usługi. czy idąc do sklepu mam za każdym razem czytać regulaminy jakie tam obowiązują czy może idę tam z pewną świadomością tego, że będę dobrze obsłużony i nie mam się czego obawiać. czy jako klient mam szanować usługodawcę, który uważam, że postępuje nieetycznie?

    dla mnie tego typu umowy przypominają sytuację z serwisem pobieraczek gdzie też wszystko jest zgodnie z prawem tylko ktoś zarabia na niewiedzy i niedoinformowaniu.

  • http://mm@adreso.pl Mariusz

    jak walneli w orange kiedys mega kanta to od wtedy nie mam zadnego abonamentu. kupuje sobie komorki i prepaidy. w orange laduje za 200 zl i w taryfie free ma 6gb internetu i 220 zl na rozmowy + 30% masz za staz i po co mi jakis abonament?

  • Tomek

    jejeje:
    a kto ma na to czas

    Jeśli nie mam na coś czasu to się za to nie zabieram. W przeciwnym jeśli podejmuję ryzyko to nie obwiniam wszystkich do okoła.

    ja w życiu nie korzystałem z czegoś takiego (nie chce pamietac dodatkowych numerów) mimo wielu lat używania telefonu.

    Twój telefon ma zapewne książkę telefoniczną w której ten numer zapewne jest wpisany „firmowo”. A dalej to już standardowe „caveat emptor”.

    ja chcę mieć zaufanie do mojego operatora, jestem klientem, który kupuje usługę

    Tak! Kupujesz usługę, tą o której jest mowa w umowie i regulaminie – a nie w twoim widzimisię. Jeśli nie rozumiesz co kupujesz to albo nie kupujesz albo nie obwiniasz wszystkich do okoła.

    dla wielu osób te regulaminy, umowy, tysiące promocji, pakietów, urządzenia z dziwnymi funkcjami są zbyt skomplikowane, nieczytelne.

    To niech nie kupują. Wg stanu prawnego na dzisiaj nie ma obowiązku posiadania telefonu komórkowego.

    wiele osób kupuje to jako np zwykła zabawkę (a nie kulę u nogi)

    W sklepach z zabawkami są telefony zabawkowe – niektóre mają całkiem fajne melodyjki.

    a ktoś żeruje na niewiedzy kupujących.kupując samochód z salonu wiem z góry jaki jest jego koszt użytkowania – wszystko jest proste i czytelne. kupując telefon muszę dopytywać o każdą “promocję”, zmianę regulaminu.

    To albo jesteś „kasiarzem” i kupujesz auta za gotówkę, albo nie czytałeś umowy kredytowej którą podpisałeś.
    A jeśli jednak jesteś „kasiarzem”, to najprawdopodobniej znaczy że nie czytałeś umów z których ta kasa ci spływa – osobiście nie widziałem jeszcze umowy na 30000zł+ krótszej niż umowa abonamentowa na telefon komórkowy, a trochę umów już widziałem na własne oczy.

  • Antywp

    Blisko 170 komentarzy więc wątpię iż do autora dotrze i mój, lecz nie zgodzę się z tym iż telefony z Androidem na dziendobry nie są skonfigurowane tak aby nie łączyły się za pomocą 3G. Po włożeniu nowej karty telefony z Androidem włączają tryb wstępnej konfiguracji gdzie można ustalić za pomocą czego ma się łączyć telefon.

    Myślę ze wina leży głównie po stronie operatora jak i użytkownika.

    • jejeje

      to spróbuj żyć bez telefonu :)

      to, że usługa mi się nie podoba nie znaczy, że nie mogę napisać o tym jej skrytykować zwłaszcza , że wybór jest dość marny , ceny bardzo wysokie a mam porównanie jak te usługi wycenia się/uruchamia za granicą.
      tak samo mam prawo iść i negocjować te ich warunki i umowy (co innego skuteczność tej negocjacji)

      jeśli 3/4 abonentów zaczęło by narzekać na te umowy, jakość usług itp to może ktoś by tam w tych firmach zastanowił się, że należy coś z tym zrobić aby było łatwiej, lepiej, przyjemniej bo teraz wygląda na to, że usługa nie nadaje się dla ludzi (bo to nie ludzie powinni się przystosować tylko usługi do nich).

      ja jako właściciel większej firmy nie lubię komplikacji.
      jak kupuje komputery to idę do sprawdzonego sprzedawcy i tylko mówię mu do czego tego potrzebuje, jaki ma być graniczny koszt i to dostaje i mam 99% pewność, że będzie wszystko ok i zapłacę optymalną cenę za optymalny sprzęt.

      jak kupuje samochód to też mam sprawdzonego sprzedawcę – mówię czego mi potrzeba, negocjuję tylko z nim cenę w salonie i tyle – mam zaufanie – to dla mnie podstawa przy zakupie jakiejkolwiek usługi.

      w salonie operatora tel też chciałbym żeby mi w 2 minuty wytłumaczona co za ile, czy to mi potrzebne i czy nie będzie problemów.

      u tych zaufanych sprzedawców nie musiałem ani razu czytać umowy, nawet jak mi ktoś zaproponuje coś tańszego bez gwarancji zaufania to nie kupię u kogoś innego bo wiem, że tu nikt nie będzie kombinował jak mnie orżnąć na kilka zł.

  • Michał

    Abonament na 36 miesięcy i tel za 300. Samo to już jest niezłym nieporozumieniem. Przecież już za rok góra 2 pakiet 500MB miesięcznie to będzie śmiech.

  • konsument

    Zrobcie taki numer w Niemczech.W 3 miesiace firma przestanie istniec.

  • Oleg Konstanty Janas

    Jeśli kupuję coś pierwszy raz, to jest dla mnie zupełnie logiczne że równocześnie bardzo dokładnie czytam dokumentację do tego. Tłumaczenie „no nie wierz, te umowy takie długie, komu by się chciało to czytać” to żadne tłumaczenie. Zganianie czy to na urządzenie czy sprzedawce jest smutne.

    • Ris

      Dokładnie. A prościej jest sprawdzać kilka razy dziennie co tam operator naliczył.

  • marek

    Najlepiej nie wiązać się żadnymi umowami z operatorami telefonii komórkowej

  • Ris

    Michał: 300

    Juz tak jest. Ja mam na 2 lata i miesiecznie 1GiB

  • Adam Maczek

    Mi to trochę przypomina sytuacje z pakietami w telewizji cyfrowej, często na początku dostajemy szereg pakietów z kanałami które są ważne przez 3 miesiące, po czym oczywiście nie są automatycznie blokowane tylko automatycznie przedłużane jeżeli jakiś czas wcześniej nie powiadomiliśmy dostawcy że nie chcemy dalej z nich korzystać.

  • screen

    Edward Tomasz Napierała: @Patryk: To jest argument na zasadzie “to ofiara jest winna tego, że dostała po twarzy, bo powinna była wiedzieć, że w nocy się na Pragie nie chodzi”.

    Rozumiem wszystko, ale nie wycieranie sobie gęby Pragą i powielanie mitów. Pan przyjezdny? Czy wychowany jeszcze przed wojną na lewym brzegu?

  • moj

    Marcin: Ostatnio jak mi dali cyrograf do podpisania to 20 min czytałem (w sumie 3 razy chyba) doprowadzając gościa do czerwonej gorączki. Każdy zapis się sprawdza, każdą opcję się analizuje, jak się nie czyta umów to się jest w obecnych czasach skończonym naiwniakiem.Moja narzeczona kupowała smartfona w T-Mobile – pierwszą rzeczą którą zrobiła to wyłączenie połączeń z internetem inne niż przez WiFi. I dobrze bo po pierwszym włączeniu android pobrał 300mb (sic!) aktualizacji,Widać niestety jak bardzo badziewny jest to system, napisany przez osoby które są całkowicie oderwane od obecnej sytuacji na rynku komórkowym. Kultura “przecież to tylko beta prawda?” i “wypuścimy patcha, albo nową wersję”, dotarła dzięki nim na komórki.Wypada tylko zacytować Twórcę C++ – “I have always wished for my computer to be as easy to use as my telephone; my wish has come true because I can no longer figure out how to use my telephone.”

    Widzę, że nie lubisz Javy ;) Pobieranie aktualizacji to wina operatora i ustawienia wersji Androida. Normalnie ustawia się czy Android ma pobierać aktualizacje ręcznie czy automatycznie. A 3G na każdym telefonie trzeba kontrolować.

  • Marcin Ćwikła

    Faktem jest, że gros problemów z internetem w smartfonach jest spowodowana niewiedzą użytkowników. Tyle tylko, że takiej niewiedzy nie powinno być. I nie ma tu znaczenia fakt, że to chodzi o Pawła, bo techniczny. Widocznie nie do końca. Przecież taką umowę może podpisać ktoś, kto nawet nie wie co to jest internet. I póki nie zostanie poinformowany przez sprzedawcę, nie będzie wiedział.

    Oczywiście, gdyby Paweł przeczytał umowę, zapewne nie byłoby tak boleśnie. Tyle tylko, że ZU nawet po przeczytaniu może nie mieć pojęcia o co chodzi z tymi pakietami i aktywacjami. Przecież on kupił smartfona z internetem!

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Dochodzimy do pytania – jeśli kupuję samochód to powinienem wiedzieć, że paliwo kosztuje i czy sprzedawca jest zobowiązany 3x mnie o tym poinformować ;)

  • Marcin Ćwikła

    pokarm: Dochodzimy do pytania – jeśli kupuję samochód to powinienem wiedzieć, że paliwo kosztuje i czy sprzedawca jest zobowiązany 3x mnie o tym poinformować ;)

    Ależ skąd! Przecież każdy wie, że kosztuje. Ale gorzej, jak sprzedawca Cię nie poinformował, że masz pełny bak, a paliwo tam nalane kosztuje 8x tyle co na stacji.

    • Marcin Ćwikła

      Dokładniej, że może ci nalać pełny bak, ale nie poinformuje, że to kosztuje 8x tyle, co na stacji.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      A ja to widzę tak, że klient dobrowolnie podpisuje zobowiązanie, że przez najbliższe X lat będzie tankował w specjalnie przygotowaej stacji ustalone przez sprzedawcę ilości paliwa. Ja bym nie podspisał :)

    • Marcin Ćwikła

      No z tym zobowiązaniem do tankowania przez jakiś czas to trochę nie trafione. Bo tu klient zobowiązuje się, że będzie tankował (ma pakiet internetowy) za konkretną, promocyjną cenę, ale przez 2 czy 3 lata na tej samej sieci stacji (u tego operatora). Tylko sprzedawca nie poinformował go, że za paliwo do końca tygodnia jest na tych stacjach dodatkowo i słono płatne.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Masz rację. Zupełnie nie twierdzę, że jest inaczej.

      Ale czy widząc podobne zapisy w umowie lub ich brak trzeźwo myślący klient wyczuwając w pewnym sensie „smrodek umowy” powinien wyjść ze sklepu czy liczyć na przysłowiowe „jakoś to będzie” przez najbliższe X lat?

  • Czytający

    Jak to ktoś już napisał: „lol”. Co to za artykuł? Szczerze to widziałem już kilkanaście takich wpisów w sieci, rozgoryczonych użytkowników którzy pisali że nie powiedziano im kiedy nastąpi aktywacja pakietów i setki złotych stracili, były o tym wykopy, wszystko było. Wniosek jest taki że trzeba czytać umowy i tyle – najlepiej mieć telefon na kartę ;).

    • Marcin Ćwikła

      Nie wiem, czy w Twoim światopoglądzie mieści się sporządzanie umowy tak, żeby jak się klient nie kapnie, to go oszukać. U mnie się nie mieści i nie stosuję takich sztuczek.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Zagadza się. Zakładanie, że sprzedawca z założenia oszukuje to już kuriozum.

      Ale jednak sprawa jest na tyle oklepana, że jeśli nie żyjemy na bezludniej wyspie możemy się spodziewać pewnych chwytów. Pewnie rzeczy są po prostu oczywiste.

  • bb

    „Dowiedziałem się, że informacja o dacie włączenia pakietów musiała być umieszczona w umowie. Być może, problem jednak w tym, że mało kto czyta wszystkie informacje w umowie,a na dodatek nikt nie raczył mnie poinformować o sytuacji”

    No i wszystko jasne, kolejny co nie przeczytał umowy i ma pretensje do wszystkich na około tylko nie do siebie i jeszcze oczekuje, że wszyscy go o wszystkim poinformują. A wziąłby tą umowę, przeczytał i by wszystko wiedział.

  • MarcinP

    Marcin Ćwikła: No z tym zobowiązaniem do tankowania przez jakiś czas to trochę nie trafione. Bo tu klient zobowiązuje się, że będzie tankował (ma pakiet internetowy) za konkretną, promocyjną cenę, ale przez 2 czy 3 lata na tej samej sieci stacji (u tego operatora). Tylko sprzedawca nie poinformował go, że za paliwo do końca tygodnia jest na tych stacjach dodatkowo i słono płatne.

    Bzdura! Jak nie poinformowal? Nie dał umowy? Uniemożliwił poznanie zasad? Prawda jest taka że klient powiedział – dawaj telefon, ile to kosztuje mnie nie interesuje. A teraz płacz „że co?, że jak? Tak drogo?!”.
    A tak poza tym to mówienie bezpodstawne, że ktoś kogoś oszukał – jak w tym przypadku – to się pomówieniem nazywa i są na to paragrafy :D

    Powtarzam, nikt nikogo nie oszukał – jedna ze stron transakcji uznała, że nie musi znać jej zasad.

  • aadd

    @MarcinP: w ogole nie znasz zasad biznesu „fair play”, ktory powinien obowiazywac w cywilizowanym kraju. Podejrzewam, ze jak ktos zwinie ci portfel to bedzie glownie twoja wina, bo nie trzymales go w sejfie.
    A co powiesz, kiedy Era wlacza uslugi bez pytania? Np granie na czekanie czy platne mmsy? Jak nie chcesz tych uslug to musisz je wylaczyc bo inaczej automatycznie zaczna naliczac oplaty.

    • Tomek

      aadd: @MarcinP: w ogole nie znasz zasad biznesu “fair play”, ktory powinien obowiazywac w cywilizowanym kraju. Podejrzewam, ze jak ktos zwinie ci portfel to bedzie glownie twoja wina, bo nie trzymales go w sejfie.

      Straw man alert.

      A co powiesz, kiedy Era wlacza uslugi bez pytania? Np granie na czekanie czy platne mmsy? Jak nie chcesz tych uslug to musisz je wylaczyc bo inaczej automatycznie zaczna naliczac oplaty.

      To oczywiście trzeba ich za to pogonić, pod warunkiem że faktycznie nie było udzielonej zgody (a ludzie często tego nie wiedzą bo… nie czytają umów).

  • aadd

    @MarcinP: i przedewszystkim to nie strasz ludzi paragrafami jak czlowiek typu „beton” bo paragraf tez jest na zawieranie niekorzystnych umow. Sens artykulu jest taki, ze powinno sie zrobic cos w kwestii aby zwlaszcza ludzie atechniczni nie byli ciagle nabierani na coraz bardziej zaciemnione oferty operatorow. Czasem trafi kosa na kamien i operator jest karany (bylo kilka przypadkow) ale przewaznie im sie udaje uniknac odpowiedzialnosci bo nikomu nie chce sie wloczyc po sadach.
    Reklamowanie internetu bez limitu a w rzeczywistosci sprzedawanie pakietu na marne kilkadziesiat MB a potem naliczanie astronomicznych oplat uczciwe nie jest.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Paranoja. Radzę zapoznać się z http://en.wikipedia.org/wiki/No_Child_Left_Behind_Act

      zamiast tłumaczyć się, że świat ma się dostosować do niedostosowanych.

      Nietechniczni, nieortograficzni, niespostrzegawczy, niepolityczni, nie czytający umów, nielubiani, nieistniejący na portalach społecznościowych, nieposiadający komputera, nieposiadający internetu itd itd

      Czy dla nich wszystkich mają być oddzielne umowy? Może ktoś zobi infografikę będzie łatwiej.

  • Pingback: Rzecznik grupy TP sprawdzi sytuację opisaną na Antyweb

  • Anonim

    AntywpAndroidem na dziendobry nie są skonfigurowane tak aby nie łączyły się za pomocą 3G. Po włożeniu nowej karty telefony z Androidem włączają tryb wstępnej konfiguracji gdzie można ustalić za pomocą czego ma się łączyć telefon.
    Myślę ze wina leży głównie po stronie operatora jak i użytkownika.

    No i wszystko w temacie. Ja tydzień temu zakupiłem 1 telefon z Androidem i jakoś Play ten zły i niedobry nie nabił mnie nawet na złotówkę. No ludzie trochę rozumu, smartfony stały się ogólno dostepne i dzieją się jakieś śmieszne rzeczy z rachunkami, tak jakby zwykłe komórki podczas korzystania z internetu tej kasy nie brały.
    Dodatkowo taki hint, chyba w większości smartfonów jest opcja wyłączenia pakietu danych, w Samsungach przykładowo poprzez przytrzymanie przycisku zasilania.

    „kupując samochód z salonu wiem z góry jaki jest jego koszt użytkowania – wszystko jest proste i czytelne. kupując telefon muszę dopytywać o każdą “promocję”, zmianę regulaminu.”
    Jesteś pewien? Zużycie paliwa np nigdy nie jest takie jak producent pisze więc już są koszty ukryte można rzec.

  • aadd

    @Tomek: BOK twierdzi, ze wlaczaja uslugi na mocy domyslnej zgody przy prepaid na otrzymywanie informacji handlowych. Wg mnie informacja o wlaczeniu platnej uslugi (jak nie chce to mam wylaczyc) nie jest informacja handlowa tylko wyludzeniem pieniedzy. Z reszta UOKiK juz skrytykowal takie praktyki ale odszkodowanie niestety nie zostalo zasadzone – chyba sprawa dalej jest w trakcie. Zreszta pelno ludzi na to narzeka (w google latwo znalezc).

    @pokarm: poszukaj sobie jakiegos panstwa gdzie panuje anarchia bo widze, ze jestes jej zwolennikiem. Poprostu nie pasujesz do cywylizowanej demokracji bo bedziesz ja tylko psul.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      „cywylizowanej demokracji” – dobre – populizm w iście telewizyjnym stylu, wybory widzę pełną parą.

      „anarchia” – skąd takie skojarzenie, jak Ci się skojarzyło z moją wypowiedzią???

  • MarcinP

    @aadd
    Po pierwsze nikogo paragrafami nie straszę, tam był uśmieszek na końcu proszę zauważyć. Po drugie kolejny idiotyczny przykład – jaka jest analogia między kradzieżą (skradziony portfel) a podaną sytuacją?

    Użytkownik podjął dobrowolna decyzję nie czytania podpisywanego dokumentu. Nikt mu przymusem nie kazał podpisywać, nikt go nie zastraszał. Gdzie tu jakieś podobieństwo do sytuacji gdzie ktoś inną osobę okrada? Podobieństwo by było jakbym komuś dał swój portfel a później miał pretensje ze wziął bo ja się spodziewałem że kulturalnie odmówi…

    PS Wysyłanie kogoś do innego kraju bo się z jego poglądami nie zgadzamy to poziom kloaki. Nie mówiąc, że z anarchią to właśnie nie czytanie / nie honorowanie umów mi się kojarzy…

  • aadd

    @pokarm: bo w anarchii nie ma zadnych zasad. A w cywilizowanej demokracji (owszem to marketingowy zwrot nijak majacy sie do rzeczywistosci) sa pewne zasady po to, zeby nawet slabsi ludzie mogli jakos funkcjonowac. Wiadomo, ze dzisiaj jest mase oszustw ale to nie oznacza, ze mamy akceptowac ogrywanie ludzi na maxa.
    Wlasnie poruszanie takich spraw jak ten artykul moze pomoc aby tym nieswiadomym ludziom zylo sie latwiej. Nie kazdy musi znac sie na wszystkim.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      Nie jestem za anarchią. Ale o czym Ty piszesz?

      „bo w anarchii nie ma zadnych zasad” – co to za bajki :)
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Anarchia

      Pomyliło Ci się chyba z liberalizmem, którego w Polsce jak na lekarstwo. Z Twojej wypowiedzi widać, że liczysz na państwo opiekuńcze, które dba, dba i jeszcze raz dba o niemyślące trybiki. Marksem pachnie…

  • aadd

    @pokarm: cos slabo rozumiesz albo pomyliles wszystkie ideologie:
    - wyliczyles, ze wieloma ludzmi nie nalezy sie przejmowac. Czyli rzadzi silniejszy a slabsi nie maja zadnych praw. To jest wlasnie anarchia (niezaleznie od tego co tam sobie ladnie w wikipedii wyczytasz).
    - panstwo opiekuncze to raczej takie, ktore rozdaje mase roznych zasilkow itp o czym oczywiscie nie pisalem. Panstwo sprawiedliwe to takie, ktore zwalcza rozne objawy cwaniactwa na cienkiej lini prawa (nie mowiac o typowych naruszeniach prawa).

  • http://danieldryzek.pl Daniel Dryzek

    Widzę, że strategia Orange od jakiegoś czasu jest niezmienna. Ostatni rok w Orange też dał mi popalić. Planuję przeprowadzkę w przyszłym roku (koniec umów). I żeby nie było: to mój pierwszy operator i jedyny od ponad 10 lat, więc nie zmieniam operatorów zbyt często :) Niestety Orange robi takie „przekręty” przy umowach, że głowa mała. Nie mówią niestety o wielu rzeczach, nawet w ich salonie firmowym. Doliczają usługi, których się nie zamawiało. A umowy mają pokrętnie napisane i chociaż czytam, to Orange i tak potrafi mnie wprowadzić w błąd. Zamiast więc chodzić przy następnym przedłużeniu do Orange z prawnikiem, pójdę po prostu gdzie indziej. Oby nie było tylko gorzej.

  • https://plus.google.com/112266986726771316857/posts sieciobywatel

    Zabawne są wszystkie wpisy „czytających” umowy, bo świadczą o tym, że albo tych umów nie czytają, albo nie są w stanie ich zrozumieć.
    Z prostej przyczyny:
    tego typu szczegóły nie są zawarte w umowie, ale w rozlicznych regulaminach świadczenia usług. O których przedstawienie należy się usilnie dopraszać lub samemu je sobie wyszukać. Wiem, bo nie raz przez to przechodziłem.
    A części informacji nie ma w ogóle, np. informacji o filtrowaniu ruchu, blokowaniu komunikacji na niektórych portach, modyfikacji ściąganej zawartości, szczegółach dotyczących rozliczania ilości ściąganych danych.
    Najwyraźniej nie znają też specyfiki sprzedaży konsumenckiej, nie mówiąc już o znajomości art. 4 k.c. (oraz jego obowiązującej wykładni).

    Jestem nawet skłonny wierzyć zapewnieniom p. Jabczyńskiego, że nie jest jego celem naciąganie klientów. Ale co innego ustalone na górze zasady, a co innego rzeczywistość, gdzie łańcuszek menenegierów ciśnie swoich podwładnych o wyniki – aż po zwykłego szaraczka w salonie czy na infolinii. Który po ma za zadanie sprzedać jak najwięcej, w miarę możliwości unikając najbardziej ordynarnych form wprowadzania w błąd (bo za coś takiego może stracić premię). Ale tak samo stracić premię czy nawet pracę może wnikając w niewygodne szczegóły bez wyraźnego żądania ze strony klienta – liczy się wynik.
    Żeby było jasne – nie mówię tu tylko o Orange, to samo można zarzucić pewnie każdej firmie o podobnej specyfice.
    I widząc komentarze powyżej – szybko to się nie zmieni. Po co firmy miałyby zmieniać swoje praktyki (co jest bardzo trudne!), skoro spora część klientów akceptuje, że traktuje ich się jak potecjalnego jelenia?

    • Tomek

      Widzisz, bo ja sprawdzam takie rzeczy _zanim_ cokolwiek podpiszę – jeśli nie da się tego znaleźć to nie podpisuję. Jeśli to jest takie śmieszne no to mamy po prostu różne typy poczucia humoru :)

      Specyfika sprzedaży konsumenckiej jest taka, że jest cały szereg narzędzi do samoobrony przed korporacjami, w tym to: http://www.abc.com.pl/serwis/du/2007/1206.htm – co nie zwalnia z powinności przeczytania umowy.

      A art. 4 k.c. został uchylony, więc jego wykładnia mi wisi ;-)

      PS. Nie teoretyzuję – TPSA (czy raczej dla ścisłości – jej poplecznicy) przegrała ze mną sprawę o rzekomo należne 600zł – i to na bazie własnego regulaminu który wcześniej przeczytałem ;-)

    • MarcinP

      Chryste Panie… Ponownie tak, jeśli czegoś nie rozumiem w umowie pytam.
      Dlaczego chcecie wprowadzić ‘zwolnienie z myślenia’??!
      Jak sobie wyobrażacie przepisy zwalniające z czytania umów?
      Jak jakikolwiek współczesny kraj miałby działać kiedy można by było nie honorować umów bo ich nieprzeczytaliśmy?!!?

      Proszę wszystkich o rzeczowe odpowiedzi na te pytania.

      Niejasność umów jest faktem ale sposób na to jest jeden – głosowanie portfelem. A nie jakieś idiotyzmy o wprowadzaniu przepisów odnośnie ‘wszystkiego co się rusza’ byleby tylko obywatele nie musieli myśleć za wiele – to już było, komunizm się nazywało, niespecjalnie działało…

    • http://pokarm.blogspot.com/ pokarm

      MarcinP: Chryste Panie… Ponownie tak, jeśli czegoś nie rozumiem w umowie pytam.
      Dlaczego chcecie wprowadzić ‘zwolnienie z myślenia’??!
      Jak sobie wyobrażacie przepisy zwalniające z czytania umów?
      Jak jakikolwiek współczesny kraj miałby działać kiedy można by było nie honorować umów bo ich nieprzeczytaliśmy?!!?Proszę wszystkich o rzeczowe odpowiedzi na te pytania.
      Niejasność umów jest faktem ale sposób na to jest jeden – głosowanie portfelem. A nie jakieś idiotyzmy o wprowadzaniu przepisów odnośnie ‘wszystkiego co się rusza’ byleby tylko obywatele nie musieli myśleć za wiele – to już było, komunizm się nazywało, niespecjalnie działało…

      Dobrze, że nie jestem sam w tych niepopularnych poglądach. Pozdrawiam.

    • https://plus.google.com/112266986726771316857/posts sieciobywatel

      MarcinP
      Jak jakikolwiek współczesny kraj miałby działać kiedy można by było nie honorować umów bo ich nieprzeczytaliśmy?!!?

      Takie USA jakoś sobie radzą ze swoją Implied warranty of fitness, podobnie jak kraje europejskie (w tym Polska), gdzie istnieją podobne mechanizmy.
      Może dlatego, że przyzwolenie na powszechne manipulowanie klientem praktycznie kompromituje ideę homo oeconomicus jako podstawy gospodarki wolnorynkowej?

    • Tomek

      sieciobywatel:
      Takie USA jakoś sobie radzą ze swoją Implied warranty of fitness, podobnie jak kraje europejskie (w tym Polska), gdzie istnieją podobne mechanizmy.
      Może dlatego, że przyzwolenie na powszechne manipulowanie klientem praktycznie kompromituje ideę homo oeconomicus jako podstawy gospodarki wolnorynkowej?

      No cóż, pierwsze z brzegu ATT owo implied warranty ma gdzieś: http://www.wireless.att.com/cell-phone-service/legal/index.jsp?q_termsKey=wirelessCustomerAgreement&q_termsName=Wireless+Customer+Agreement&print=true#whatAreTheLimitOnServAndLiab

    • https://plus.google.com/112266986726771316857/posts sieciobywatel

      Tzn który dokładnie zapis chciałbyś tutaj odnieść do opisywanej sytuacji?
      Nie mówiąc już o tym, że 18 stron tekstu do wnikliwego przeanalizowania przy zakupie telefonu… to jest ten świat, w którym chcesz żyć?
      Powyżej masz zresztą komentarze czym się różni (pozytywnie) AT&T od polskich operatorów. A i rozpatrywanie skarg z tego co słyszałem wygląda zupełnie inaczej.

  • Adam

    Zupełnie nie rozumiem postawy (często wykrzyczanej) „trzeba czytać umowy”…
    Czy naprawdę chcecie żyć w świecie (albo takiej Polsce) gdzie na każdym kroku ktoś będzie Was chciał zrobić w ch… (przepraszam za to słowo).
    Sorry ale życzę Wam żebyście w życiu niczego się nie dorobili (materialnie) bo przypuszczam, że część Waszych pieniędzy będzie pochodziła od frajerów (bo tak niedługo będzie trzeba nazywać uczciwych ludzi), którzy kiedyś będą chcieli Wam zaufać.

    • Tomek

      Adam: Zupełnie nie rozumiem postawy (często wykrzyczanej) “trzeba czytać umowy”…

      Póki nie będziesz z tego powodu lamentował póty możesz nie rozumieć.

      Czy naprawdę chcecie żyć w świecie (albo takiej Polsce) gdzie na każdym kroku ktoś będzie Was chciał zrobić w ch… (przepraszam za to słowo).

      Odpowiadając za siebie: nie.

      Sorry ale życzę Wam żebyście w życiu niczego się nie dorobili (materialnie) bo przypuszczam, że część Waszych pieniędzy będzie pochodziła od frajerów (bo tak niedługo będzie trzeba nazywać uczciwych ludzi), którzy kiedyś będą chcieli Wam zaufać.

      Gdy wieczorne zgasną zorze… http://www.youtube.com/watch?v=V2sedTLIRWU

  • http://pokarm.blogspot.com pokarm

    @aadd
    Nie zapominaj, że pojęcie sprawiedliwości, której tak pragniesz ma w zleżności od ustroju zupełnie różne znaczenie.

    Nie tylko w Polsce wyrafinowane cwaniactwo (akurat dziś w wydaniu Orange) nie jest karalne, więc de facto jest jak najbardziej SPRAWIEDLIWE.

    I to wcale nie oznacza, że pochwalam taki stan rzeczy. Chicałem jedynie zauważyć byśmy nie mylili tego, co powinno być z tym co jest.

    @sieciobywatel
    Ja np nie jestem po stronie omawianej firmy z usług której zrezygnowałem wiele lat temu (też zostałem przez nich nabity w butelkę). Moja arguemntacja wynika z pewnych tendencji jakie można zaobserwować w RP. Coraz więcej grup poszkodowanych, którymi ma się ktoś w pewnym sensie opiekować. Oczywiście, że trzeba wyłapytać oszustów, ale nie zapominajmy o zdrowym rozsądku – nikt nas nie będzie prowadził przez całe życie za rączkę i wyręczał nawet przy czytaniu umów.

  • http://www.facebook.com/pages/Gablotka-Szkolna/182778578931http://www.szkola.firmowa.euhttp://www.jozef.lysikowski.plhttp://www.korzensko.republika.pl/ Józef Łysikowski

    Pawel Wimmer: Tu nie chodzi o mnie. Można oczywiście łatwo powiedzieć, jak czynią to niektórzy komentatorzy, że stary a głupi, dwadzieścia lat pisze o komputerach, a dał dupy jak dziecko. Ale nie mój zadek jest tu tematem, lecz zadek zwykłego, na ogół atechnicznego klienta.

    I tutaj brawo, że zdecydował się Pan ostrzec normalnych ludzi, nawet kosztem swojego autorytetu.

  • aadd

    @pokarm: ale bzdury gadasz – to, ze cos nie jest karalne wcale nie znaczy, ze jest sprawiedliwe. Polityka w stylu: „wlasciwe bo dozwolone przez prawo” jest glupie i ograniczone wszak prawo czesto jest nieudolne, dziurawe a nawet ma przeciwstawne sobie artykuly. Prawo jest stworzone przez ludzi i przez ludzi bedzie poprawiane.

    Czytac umowy trzeba ale karalne jest tez naklanianie do zawierania niekorzystnej umowy (u nas moze rzadko ale chociazby we Wloszech ostatnio bylo pare glosnych procesow uniewaznienia niekorzystnych umow).

    Latwiej jest okreslic pewne reguly zawierania umow niz edukowac kazdego, zeby dokladnie czytal kazdy maczek. I jest to rowniez korzystne dla gospodarki bo zapobiega gromadzeniu kapitalu w waskim gronie (gotowka od jeleni do cwaniakow). I ten artykul ma wlasnie taki cel – narobienie szumu celem ukrocenia nieuczciwych praktyk operatorow.

    • http://pokarm.blogspot.com pokarm

      @aadd
      „Latwiej jest okreslic pewne reguly zawierania umow niz edukowac kazdego, zeby dokladnie czytal kazdy maczek.”

      Msz rację! Ale nie sądzę by to wprowadzili. Poza tym cwaniacy i tak znajdą dziurę w całym bo politycy nie są prawnikami i ustawy piszą na ogół słabo – a przynajmniej niektórzy tak twierdzą ;)

  • Szymon

    Sarkada: Może warto wyciągnąć wnioski i nauczyć się regularnie zaglądać do Orange Online? Zapewniam że to nie gryzie.

    Co? Orange Online? Jakbym słyszał pracownika Orange! Ta strona nie działa częściej niż połowę razy kiedy tam zaglądam. Wygenerowanie faktur czy spisu połączeń najczęściej kończy się komunikatem o chwilowej niedostępności. Można zjeść nerwy będąc klientem tej sieci. Nie wiem czy w Play jest lepiej, ale tak koszmarnej obsługi klienta i kombinacji na wyciąganie kasy jakie są w Orange nie spodziewałbym się, więc mimo, że muszę zapłacić karę umowną właśnie zrywam umowę (po 7 latach znoszenia bęcwałów na infolinii, naciągania i oglądania przewróconego loda w wafelku na stronie www)

  • http://onpilo.pl Zendalor

    Czytanie umów to jedno, ale wydaje mi się, że pracownicy obsługujący klientów powinni informować ich o takich sprawach, zamiast sprytnie to ukrywać. Do tego większość umów jest pisana językiem, którego zrozumienie sprawia problemy przeciętnemu człowiekowi. Wiadomo, powinno czytać się je dokładnie, ale zapisy w regulaminach nie powinny stanowić dodatkowego źródła dochodów dla firmy (bo w pewnym sensie można tak to określić). Ewidentne stawianie pułapek na klientów to przesada.

  • aadd

    @pokarm: ustroj to jedno, prawo to drugie a uczciwosc to trzecie. W temacie telefonow:
    - pierwsza lepsza oferta operatora w usa (dzisiaj ktos przytoczyl GB, ze tam tez bardziej uczciwie): 150zl – nielimitowane polaczenia, sms’y oraz internet (po 2 GB spada predkosc ale nie sa naliczane dodatkowe oplaty). Prosto i klarownie. A u nas oferta zaciemniona na maxa, szereg dziwnych pakietow, nazwy taryf coraz dziwniejsze tak, ze nawet sprzedawcom tych uslug ciezko sie polapac.

  • aadd

    Politycy przewaznie nie sa prawnikami i to sie zgadza. Ale maja mase doradcow prawnikow, ktorzy pracuja nad ustawami. Czesc ustaw napewno celowo ma wprowadzone pewne niejasnosci a czesc tak jak mowisz napisana jest nieudolnie i to nie przez politkow a przez samych prawnikow, ktorzy u nas czesto sa z pokolenia na pokolenie a nie z umiejetnosci (zawod prawnika jak wiadomo jest stosunkowo zamkniety).

    pokarm: @aadd
    “Latwiej jest okreslic pewne reguly zawierania umow niz edukowac kazdego, zeby dokladnie czytal kazdy maczek.”Msz rację! Ale nie sądzę by to wprowadzili. Poza tym cwaniacy i tak znajdą dziurę w całym bo politycy nie są prawnikami i ustawy piszą na ogół słabo – a przynajmniej niektórzy tak twierdzą ;)

  • czytacie-umowy-haha?

    Grzegorz,
    w tej minucie wrzuć na Antyweb disclaimer, w którym zawrzesz warunek, iż czytający ten akturat wpis zapłacą Tobie i autorowi 600zł za jego wyświetlenie (IP masz, łatwo będzie dochodzić swoich „praw”).

    To tak gwoli refleksji dla wszystkich „dokładnie czytających wszystkie umowy hehe…”

    Normalnie jak dzieci we mgle mający przeświadczenie, że panują nad czymkolwiek.

    • Tomek

      Nie sądź wszystkiego swoją miarą.

      Niemożność uzyskania 100% pewności nie oznacza że trzeba się pociąć żyletkami. Gdyby Grzegorz dodał disclaimer z 600zł i próbował to egzekwować to by pewnie poszedł siedzieć z 286KK albo czegoś podobnego, aczkolwiek nie wykluczam że gdyby jakoś zmienił zawartość cache googla to by został milionerem.

    • MarcinP

      Najpierw kolego musiałbym dostać ten disclaimer do podpisania / zaakceptowania… i co ‘hahaha’ teoria upadla??

      I co jaki argument przeciw? Czy jak zwykle nie bedzie??

    • http://www.motivationals.org Uncle Demotivator

      Korzystanie z Antyweb mogłoby być jednocześnie akceptacją takiej umowy – zupełnie tak jak akceptujesz ją w momencie korzystania z wyszukiwarki Google. Wątpię, że czytałeś jej TOS.

  • iks

    Pawel Wimmer: To żywy (i przerażający) dowód, że problem wymaga jakiegoś systemowego uregulowania na poziomie państwo – operatorzy – organizacje konsumenckie.

    „Jakiegoś”… Cały absurd dzisiejszego prawa bierze się z tego, że ktoś robi to „jakoś”. Jest taki termin jak „wyłudzanie” i to powinno wystarczyć, a że sądy kuleją, prawo marne, a media i politycy kłamią, to i dochodzenie zdawałoby się oczywistych nadużyć urasta do wielkości heroizmu.

  • iks

    Your comment is awaiting moderation.

  • Pingback: Rzecznik grupy TP sprawdzi sytuację opisaną na Antyweb | Szablony aukcji – porady

  • Axles

    Arnold Buzdygan: A o opłacie jaką przy tym ściąga informuje? Nie?
    No to masz odpowiedź.

    Oczywiście że informuje, już pisałem o tym. Wystarczy wklepać odpowiedni kod dla danej sieci by zobaczyć ile pieniędzy poszło, ale nie ludzie są leniwi, najlepiej jakby smartfon sam mówił ludzkim głosem „ej Michale właśnie zjadłem ci 5 zł”

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      A wiesz – tak właśnie powinno być!

  • MarcinP

    Uncle Demotivator: Korzystanie z Antyweb mogłoby być jednocześnie akceptacją takiej umowy – zupełnie tak jak akceptujesz ją w momencie korzystania z wyszukiwarki Google. Wątpię, że czytałeś jej TOS.

    I chcesz mi powiedzieć ze w jakimkolwiek sadzie przeszłaby próba uzyskania opłat na podstawie cennika którego ktoś ci nie „wręczył do reki” (jak np umowę w salonie hehehe)? Ja wiem ze nie mozna znalezc argumentu zeby obronic nieczytanie dokumentów, ktore się podpisuje ale nie ośmieszajcie sie koledzy.

    Co do googla – jego TOS jest pokazywany uzytkownikowi jedynie przy zakladaniu konta, przy korzystaniu z wyszukiwarki juz sie nie spotkalem. Wiec o czym kolega mowi?

  • Mariusz

    rozumiem że sprawa została tak rozdmuchana ponieważ Pan Wimmer pasjonuj się postępem prac budowy jednego muzeum w warszawie? :)

    • Pawel Wimmer

      Czy mógłbym prosić o przybliżenie tej karkołomnej tezy? Bo zupełnie jej nie pojmuję.

  • Konrad Osytek

    Niestety ale tylko i wyłącznie wina użytkownika. Umowę i regulaminy należy czytać dokładnie, a jak się nie czyta to należy dopytać się o tak ważne informację. Też mam Defy i pierwsze co zrobiłem to synchronizacja telefonu z domowym wi-fi, a następnie ściągnięcie programu do blokowania transferu (mam taryfę All Inclusive w Play i z pakietu korzystam tylko poza domem kiedy muszę). Jak się kupuje smartfona to też trzeba o nim trochę poczytać wcześniej aby sobie takiej szmaty nie podłożyć.

  • czytacie-umowy-haha?

    Wydaje się, że podchodzisz zbyt literalnie do wielowymiarowego bądź co bądź zagadnienia… Czytanie umów to jedno, drugie to chociażby „…kodeks cywilny stanowi, że postanowienia, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy…” Ja wpis PW odnajduję doskonale jako przykład zjawiska, które idealnie wpisuje się w: http://www.uokik.gov.pl/niedozwolone_klauzule.php
    P.

    • MarcinP

      Ciekawe jakim cudem ? Toż dostał kartkę z informacja co kiedy zostanie włączone? Dostał? A ze nie przeczytał to wina sprzedawcy??? Paranoja jakaś. Ludzie litości…. Kończę śledzenie tego wątku. Widzę, że nie da się niektórym wytłumaczyć co to oznacza być osobą dorosłą i jakie ma znaczenie własnoręczny podpis pod dokumentem. Żeby nie było, zgadzam się, że oferty są zbyt zaciemnione i że jest to robione celowo. Tyle, że z zasady nie są skierowane do dzieci i przy całym szacunku ociężałych umysłowo tylko do ludzi świadomych.

      Dodam jeszcze, że też zdarzyło mi się czegoś nie doczytać, nie dopytać przed zakupem ale nie wmawiałem żadnemu sprzedawcy, że to jego wina.

      A Orange gratuluję super biznesu – 600 zl za reklamę o takim zasięgu? Nie zdziwiłbym się jakby inni operatorzy zrobili teraz ustawki na tym wzorcu :D

  • yeye

    mialam to samo, moj telefon dokladnie co godzine laczyl sie z internetem, co kosztowalo mnie 140 zl w ciagu dwoch tygodni. kiedy poszlam do orange pani poprostu wylaczyla przesyl danych

  • Axles

    „Pani wyłączyła” mądre, ale ktoś kto kupuje smartfona powinien trochę się z tą technologią zaznajomić, tak jak kolega wyżej napisał i tym samym nie powinno być problemu wyłączenie sobie internetu samemu.
    Proponuję wypunktować wnioski z tej dziwnej dyskusji, wg. mnie sieci na pewno naciągają klientów ale można temu zapobiec poprzez:
    1. czytanie umowy którą się podpisuje
    2. zaznajomieniu się trochę z urządzeniem które się nabywa (jak działa, co to jest Android i dlaczego on chce się łączyć z internetem)
    3. sprawdzaniu salda rachunku chociażby raz na dzień
    4. skonfigurowaniu Androida przy pierwszym uruchomieniu tak aby nie pobierał żadnych danych (znów czytanie ze zrozumieniem się kłania? Pewnie ludzie klikają ‘dalej, dalej’ by zacząć się bawić nową zabawką a później pretensje
    5. włączyć myślenie
    6. …

  • Rafał

    Wina leży po obu stronach, niestety użytkownik nie został poinformowany o czasie w którym usługa zostanie uruchomiona przez operatora ale powinien również zapoznać się z umową. Dwa miesiące temu przenosiłem nr telefonu komórkowego z Orange do Play. Podpisałem umowę z Play’em, na firmę z obsługą internetu 1Gb, konsultantka wydała mi kartę i uprzedzała abym z niej na razie nie korzystał dopóki nr nie zostanie przeniesiony ponieważ wiąże się to z normalnymi kosztami (nie wchodzącymi w wykupiony pakiet). Jak mówiła tak zrobiłem, oprócz tego doczytałem się na różnych forach poświęconych mojemu smartphone’owi (SAMSUNG GALAXY ACE) jak bardzo jest on „internetowy” i gdzie wyłączyć funkcję automatycznego łączenia się poprzez dane pakietowe.
    Umowę po podpisaniu przeczytałem w domu także nie było żadnej „niespodzianki” z rachunkiem jaki mi przyszedł. Ale konsultantka wytłumaczyła czego mam nie robić aby uniknąć dodatkowych kosztów. Do tego mam zainstalowane programy do monitorowania wykorzystania przyznanego comiesięcznego limitu internetowego oraz licznik darmowych minut jaki mi pozostał do wykorzystania w ramach abonamentu.
    Morał z tego taki: „Czytanie nie boli, pytaj się jak masz jakieś wątpliwości odnośnie umowy”
    PS. Pozdrawiam Panie Grzegorzu świetna stronka :)

  • sieciobywatel

    No cóż, spełniło się marzenie programistów z lat 70-tych.: żeby komputery były równie łatwe w obsłudze co telefon.
    Wygląda na to, że aby nie mieć problemów i z jednym, i z drugim potrzebne są obecnie takie same kwalifikacje: dyplom inżyniera i doktorat z nauk prawniczych.
    Powinszować.

    • MarcinP

      O! Jest jakiś obowiązek kupować smartfony? Zabronili sprzedawać klasyczne telefony?1? A to przepraszam, nie jestem na czasie widocznie.

    • http://pokarm.blogspot.com/ pokarm

      MarcinP: O! Jest jakiś obowiązek kupować smartfony? Zabronili sprzedawać klasyczne telefony?1? A to przepraszam, nie jestem na czasie widocznie.

      Z tym już się ciężko zgodzić. Komputer też jest mocno skomplikowany a większość jego użytkowników to za przeproszeniem barany. Z samochodami i telefonami jest podobnie. I wcale nie twierdzę, że nie należę do tej grupy ;p Też nie wiem jak działa komputer i mam tylko ogólne pojęcie jak działa samochód, nie mówiąc o smartfonie :)

      Zgadzam się, że trzeba czytać. Zgadzam się też, że firmy nas oszukują. Ale nie wchodźmy w jakąś paranoję. Że niby smartfon jest coś na kształt „smart” i jest dedykowany dla wtajemniczonych, nielicznych specjalistów. Bzdura. Smartfon został wykreowany pod fb i szpan więc właściwie powinien być prosty w obsłudze.

      I jest! Jest to do tego stopnia urządzenie dla każdego, że nawet nie wyświetla „skomplikowanego” komunikatu o aktualizacji softu co „klasyczny telefon” czasem robił.

  • Dzordi

    U mnie było w Orange jeszcze inaczej. Telefon nawet (nie smartphone) pewnego dnia sam z siebie właśnie co 15 minut zaczął łączyć się z internetem. Zorientowałem się dopiero kiedy przyszedł rachunek. W biurze operatora próbowali wciskać mi kit, że pewnie pocztę mam włączoną. doskonale wiedziałem, że tak nie jest. Uparli sie, żeby sprawdzić. Guess what! Nic nie było włączone. Zabrali do naprawy. W końcu aparat na gwarancji. Wrócił z adnotacją, że naprawili jakąś usterkę. Kasy jednak nie mieli zamiaru zwrócić, bo nie biorą odpowiedzialności za telefon (który sami mi sprzedali). Po 10 latach zmuszony byłem się z nimi pożegnać. Przeszedłem do Play. Wybrałem sobie Samsunga Wave. Okazało się, że ekran jakoś dziwnie faluje. „Wezmą do naprawy” – pomyślałem. „W Polsce w życiu nie dadzą nówki bez uprzedniej próby naprawy”. Spotkała mnie miła niespodzianka. Telefon wymienili od ręki. Przekonałem do wyjścia z Orange jeszcze sześciu posiadaczy ich abonamentu. Take that pomarańcza!

  • Lewski

    Zapis w umowie był, możliwość kontroli połączeń online była. I co z tego? Nie zmienia to faktu, że taka usługa powinna być domyślnie wyłączona, a w momencie włączenia powinniśmy dostac komunikat, z jakiej puli będą naliczane koszty. Tego wymaga uczciowość i już dawno ktoś powinien się tym zainteresować.

  • rozowazaba

    Co za głupi artykuł. Czyja to wina, że nie czytasz umowy! Podstawa to wiedzieć co się podpisuje, a nie płakać, że Ci nikt nie powiedział.

  • dex

    Czyta się umowy, jak nie w salonie to przynajmniej w domu, bo jest kilka dni na odstąpienie. Trzeba mieć pretensje do siebie tym bardziej, jeżeli to abonament to się uważa na internet.