Torrentfreak publikuje zestawienie filmów, które były najczęściej ściągane w minionym tygodniu. W tym tygodni na pierwszym miejscu na liście pojawił się film 2012 (wersja CAM/TS). Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o tej produkcji to zapraszam do obejrzenia trailera. Film na pierwszy rzut oka wygląda na typową amerykańską produkcję – świetne efekty, scenariusz jak zwykle. Przekonać się jednak o walorach takie widowiska najlepiej jest w kinie. Rozumiem, że są tacy którzy ściągnięcie przed premierowej wersji tłumaczą sobie tym, że w ich kraju premiera jest dużo później.

Jak jednak wytłumaczyć tych, którzy tego typu produkcję oglądają w wersji CAM czyli nagranej w kinie przy pomocy małej ręcznej kamerki. Nie dość tego, że ludzie to oglądają to jeszcze wersja ta trafia na pierwsze miejsce listy TOP10 ściąganych filmów.

Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że osoba oglądająca film w wersji „kaszel stereo” czy też „chodzący przed kamerą widzowie” pójdzie potem na taki film do kina lub też kupi wersje DVD jeśli już się pojawi?

Przyznam, że dla mnie oglądanie filmów dzięki komuś kto nagrał je kamerą w kinie to wręcz zwyrodnienie – jeśli mowa jest jeszcze o jakimś wysokobudżetowym filmie, który naprawdę warto obejrzeć w dobrej jakości (chociażby dla efektów) to można tutaj chyba mówić tylko o niebezpiecznym uzależnieniu. To taj jakby słuchać pirackiej wersji nowej płyty metaliki ale bez gitary prowadzącej – bo ta akurat dogrywana była później.

Co ciekawe filmów z kategorii kina bardziej ambitnego już ludzie tak ochoczo w wersji CAM/TS nie ściągają – pewnie nie chcą popsuć sobie złym obrazek tego kunsztu aktorskiego jaki prezentują bohaterowie :)

Patrząc na tego typu przykłady zachowań internautów nie dziwię się czasem dużym wytwórniom płytowym i filmowym, że nie wierzą oni w super ekonomie darmowych treści w internecie. Jeśli ktoś jest w stanie oglądać filmy w wersji CAM/TS to na pewno nie zapłaci nawet 5 dolarów za to, żeby móc obejrzeć je jak człowiek chociażby na monitorze ale za to z dobrą jakością i dobrym dźwiękiem.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://aspektrum.pl igorstawiarski

    W przypadku 2012 oglądanie go wersji cam to faktycznie zwyrodnienie, bo film ten to przede wszystkim efekty specjalne. Śmiem twierdzić, że 90 proc. doznań estetycznych w przypadku tego dzieła generuje własnie gigantyczny ekran i hiper-surround-nagłośnienie. Z drugiej mańki – jeśli ktoś ogląda ten film w takiej wersji to jak słusznie zauważyłeś nie pójdzie na niego do kina ale wniosek końcowy mam inny – wytwórnia i tak na takim człowieku nie zarobi. Nie widzę nawet potencjalnej szansy, bo to już przypadki bez szansy na ratunek:)

  • http://kondotier.pl Kondotier

    Są tacy ludzie, którzy ukradkiem otwierają prezenty przed czasem. Nie potrafią się cieszyć z prezentu i odbierają radość z jego dawania. Ciekawość w tym przypadku to pierwszy stopień ale do czego, to już problem tych ludzi.

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Jak wytłumaczyć oglądanie filmów | flaker.pl

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @igorstawiarski


    wiesz ale pójście do kina nie jest to taki nakład finansowy jak kupienie gry gdzie wcześniej warto sprawdzić wersje demo. Zresztą nie ma się co oszukiwać od tego są Trailery i to właśnie ci którym się on w tym przypadku spodobał obejrzeli tej film w takiej fatalnej kopii. Gdyby film nie pojawił się w necie pewnie stai by teraz w kolejce do kasy.

  • http://djangoninja.com Jakub

    Może powoduje to też masowość torrentów. Im bardziej coś jest masowe/łatwe/dostępne, tym większy procent użytkowników jest „zielonych” (w sensie poziomu uświadomienia, nie poglądów pro ekologicznych). Więc spory odsetek ściągających może zupełnie nie być świadomym, co oznaczają te literki po tytule filmu (a jest tych kodów dość sporo) i nie zwraca na nie uwagi.

    Pojawił się torrent z 2012, to ludzie rzucili się ściągać. Część zobaczy, że słaba wersja i skasuje czekając na lepszą. Część obejrzy dla szpanu „ja już oglądałem”. Reszty rozumieć nie sposób.

  • http://filmaster.pl michuk

    Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że osoba oglądająca film w wersji “kaszel stereo” czy też “chodzący przed kamerą widzowie” pójdzie potem na taki film do kina lub też kupi wersje DVD jeśli już się pojawi?

    Raczej nie, ale taki ktoś raczej nie poszedłby do kina ani nie kupił DVD tak czy inaczej. Ogląda bo jest za darmo. W przeciwnym wypadku włączyłby taniec z gwiazdami i też byłby git.

    Przyznam, że dla mnie oglądanie filmów dzięki komuś kto nagrał je kamerą w kinie to wręcz zwyrodnienie – jeśli mowa jest jeszcze o jakimś wysokobudżetowym filmie, który naprawdę warto obejrzeć w dobrej jakości (chociażby dla efektów) to można tutaj chyba mówić tylko o niebezpiecznym uzależnieniu. To taj jakby słuchać pirackiej wersji nowej płyty metaliki ale bez gitary prowadzącej – bo ta akurat dogrywana była później.

    Też mnie dziwi taki fetysz, szczególnie właśnie w przypadku filmów jak „2012″, których jedyną zaletą są właśnie efekty specjalne. Mogę zrozumieć jedynie recenzentów, którzy muszą wyrobić się z napisaniem czegoś o filmie przed polską premierą.

    Co ciekawe filmów z kategorii kina bardziej ambitnego już ludzie tak ochoczo w wersji CAM/TS nie ściągają – pewnie nie chcą popsuć sobie złym obrazek tego kunsztu aktorskiego jaki prezentują bohaterowie :)

    Po prostu mało kto takie filmy ogląda i stąd mała popularność nagrywania. Nie doszukiwałbym się tu drugiego dna :)

  • http://cdeex.wordpress.com CDeex

    a patrząc w druga stronę, to ludzie nawet mając dostęp do lepszej jakości (720p, nie wspominając o 1080p) nadal wybierają dvdrip. Wynika z tego że jest to oglądanie dla „zabicia czasu” lub dla (bardzo popularnego) bycia pierwszym a nie dla konsumowania filmu jako dzieła sztuki.
    ps:TS-y są coraz lepszej jakości. To już nie to co kiedyś gdy biegali ludzie przed ekranem ;) teraz już mamy HDCam ;)

  • http://aspektrum.pl igorstawiarski

    @Grzegorz Marczak

    Myślę, że jednak żałowali by tych 20 zł na pójście do kina. Jak się nie ma smaku to zamiast kawioru dobry jest i pasztet albo mielonka;) A 20 zł to nawet cztery piwa.

  • http://www.tarnaski.eu MariuszT

    Jest jeszcze jedno wytłumaczenie, przynajmniej dla kilkunastu procent tych, którzy to ściągnęli: nie wiedzą co znaczy CAM/TS (chociaż świadomość internautów regularnie rośnie) lub tego po prostu nie zauważyli (ludzie potrafią być naprawdę ślepi…). Po ściągnięciu wyłączyli film po dwóch minutach.

  • http://djangoninja.com Jakub

    Swoją drogą dziwią mnie ostatnio linki do tych zestawień na głównej stronie Gazety.pl (w boksie „Technlogie”).

    Publikowanie comiesięcznych rankingów „co warto sciągnąć”, zwłaszcza to na głównej, chyba podchodzi pod popularyzowanie/promowanie. Czynu wszak nielegalnego, ściąganie z torrentów w większości przypadków wiąże się z jednoczesnym udostępnianiem i rozpowszechnianiem.

  • MaxDamage

    Ściąganie takich marnych wersji filmów wiąże się głównie z tym, że „kolega z gimnazjum oglądał już ten film z torrentów co reklamują w TV, a ja mam być gorszy?! też muszę szybko ściągnąć ten film i obejrzeć! bo będę „zacofany” itp. „.

    Więc aby jak najszybciej obejrzeć byle jaką wersję i będzie można „zaszpanować” kolegą, którzy mają wolniejsze łącza i nadal pobierają ten film :P A ja już go mam…

  • reen84

    Ludzie ściągają to co pojawia się pierwsze. A większość zwraca uwagę tylko na nazwę filmu – dalsze znaki ich nie interesują – tu pojawiają sie przecież rozne nazwy – nie każdy wie co oznacza TS, Screener itp. Pobierają to co jest, 90% pewnie kasuje film po 5 minutach. Poza tym nazwy plików na torencie/emule moga byc rozne, a byc jednym źródlem.

  • reen84

    Ja żałuje 20zł na ten film /2012/ – totalny amerykański gniot

  • Merib

    A ja od pewnego czasu truchleję czytając informację o pomysłach na odłączanie internetu piratom we Francji czy upowszechniającej się usłudze video on demand.
    Dlatego że śmierć programów p2p ugodzi nie tylko w osoby którym szkoda 20zł na bilet do kina, ale także w prawdziwych miłośników kina (za jakiego się uważam) którzy nie mają w Polsce ŻADNEGO legalnego kanału dystrybucji nieco ambitniejszych produkcji filmowych (pomijając kameralne kina i festiwale filmowe).
    Wypożyczalnie video wymarły wraz z tym nośnikiem, a na DVD większość starych i dobrych filmów nigdy się nie ukaże.
    Swoją drogą od dawna interesuje mnie jedna kwestia: czy pobierając z internetu divix którym jest sztuka teatru telewizji, łamię prawa autorskie czy nie?
    Płacę jak głupi abonament TV więc wychodzi na to że współfinansuję ten program, czy zatem legalne jest jego pobranie z p2p?

  • http://habza.pl/ JH

    2012 to chała maksymalna (ok, niektórzy piszą że autoparodia, jeżeli tak ,to mistrzowska), której poziom najtrafniej oddaje ten przerobiony trailer (wypuszczony sporo przed premierą):
    http://www.youtube.com/watch?v=ZW2qxFkcLM0
    Jak i ta ‘recenzja’:
    http://www.cracked.com/article/204_2012-sucks-worse-than-mayans-could-have-predicted/
    Ostatnim w miarę strawnym filmem Emmericha był Universal Soldier oraz Stargate (no, jeszcze The Patriot, ale jak ktoś ma dobrą chłonność na machanie amerykańską flagą).
    Co do popularności CAM i TS. Oczywiście, oglądać takie, ekhm, ekhm, ‘dzieło’ jak 2012, będące czystą ucztą dla oka przy wyłączonym mózgu w takiej jakości to nieporozumienie. Podobnie zresztą jak trailery Avatara na YT (ksiażkę można by napisać o błędach jakie zrobili przesadzając z hype). Zresztą podobnie jest z każdym filmem, gdzie przekaz zawarty w obrazie ma znaczenie.
    Jednakże, powód jest prosty – część ludzi woli PRZED pójściem do kina na szybko przejrzeć dany film, zwłaszcza jeżeli ma mieszane recenzje, czy faktycznie jest na co iść. Oszczędność czasu/pieniędzy, poprzez pobranie lub oglądanie streamingu od jakiegoś naszego wschodniego sąsiada. Przecież trailerom ufać nie można, czasem psują całkiem niezły film, czasem z niesamowitego gniota robią coś ciekawego.
    Ot, taka forma obrony przed wymyślną marketingową papką.
    Pewnym, choć przecież nierealnym z wielu powodów, rozwiązaniem kwestii TS/CAM byłoby umieszczanie w internecie w dniu premiery (jako streaming, lub nawet dystrybucja p2p – niech użyszkodnicy ponoszą koszta), bez ograniczeń regionalnych, pełnej wersji filmu (+jakieś reklamy ewentualnie) w niskiej rozdzieloczości (szer. 400px?), z obciętym dźwiękiem do mono etc.

  • Napster

    Panowie niestety nie jest wg mnie tak kolorowo… Wielu osobą szkoda czasu na pójście do kina…

    Moje powody dla których chodzę do kina sporadycznie to przede wszystkim:
    - wciąż rosnące ceny biletów… jak bilety kosztowały 15zł chodziłem 3 razy w tygodniu… teraz jak kosztują nawet 28zł to mi szkoda…
    - za wysoką cenę otrzymuje gówniane filmy, źle reklamowane – wprowadzające w błąd…
    - za wysoką cenę dostaje niewielki wybór filmów (głównie komedie romantyczne lub n-te części komercyjnych tytułów) dobre filmy można policzyć na palcach jednej ręki w perspektywie całego roku
    - dostaje „gratis” pakiet 30min reklam na początku filmu…
    - filmy trafiają nawet 6miesięcy po premierze…
    myślę, że można by mnożyć…

    kino ma swój urok chociaż ostatnimi czasy zrobiło się wg mnie bardziej hamburgerowe :p

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arek

    Powodów jest kilka.
    1. Ludzie nie wiedzą co znaczy CAM, albo nie patrzą dokładnie.
    To, że ściągnęli nie oznacza, że oglądnęli (szczególnie do końca).
    2. Niektórzy ściągają filmy i oglądają „na przewijaniu” żeby się przekonać czy warto wydać kasę czy nie. Dlaczego – dlatego, że za dużo razy ich oszukano oszukańczymi zwiastunami.
    3. Reklama napędza wśród ludzi pragnienia natychmiastowego spełnienia. Tu i teraz. Nie jutro, pojutrze. Masz TERAZ. Efekt jest taki, że nawet jak kogoś nauczono cierpliwości w dzieciństwie to nie znaczy, że zawsze będzie chciał być cierpliwy.
    4. Gdy o filmie zaczynają gadać znajomi to głupio siedzieć i nie mieć nic do powiedzenia bo się czegoś nie widziało. A wydanie kilkudziesięciu złotych na film to jest za dużo dla wielu.
    5. A dlaczego koncerny chcą 5 dolców za film a nie 1 dolara , czyli tyle ile zarabiają na filmie w kinie?

    pozdrawiam
    Arek

  • http://blog.design83.pl jahoo

    2012 jest bardzo słabym filmem jeżeli chodzi o fabułę, dialogi i gra aktorską, nadrabia jednak doskonałymi efektami specjalnymi. Widziałem ten film w kinie i uważam, że tylko w ten sposób oglądanie tego filmu można uznać za przyjemność. Totalnie nie rozumiem ludzi ściągają tego typu produkcje w wersji cam i może jeszcze to oglądają potem na netbooku…

  • Pingback: antyweb.pl: AntyWeb | » Jak wytłumaczyć oglądanie filmów w wersji CAM/TS? | flaker.pl

  • http://blondit.pl paweloko

    Jestem zwolennikiem wysokiej jakości, ostatnio miałem bardzo duży dylemat gdy koncert został wydany jedynie na DVD, a w takiej jakości od dwóch lat praktycznie nic nie oglądam, zdarzają się nie liczne produkcje. YouTube i inne wynalazki w wersji 480 lub pseudo HQ staram się omijać szerokim łukiem. I staram się to promować między innymi przez nowego bloga. W swoich tekstach staram się zwracać uwagę na jakość wszystkiego.
    Niegdyś popełniłem wpis (podobno niezbyt składny i udany ) na swojej stronie domowej http://pawel.amiko.pl/Pawe_Okopien/Blog/Blog.html :)
    Ciesze się Grzegorzu, że zwracasz na to uwagę, uważam, że blogerzy Ci technologiczni powinni o to jak najczęściej apelować. Tak jak wspaniały tekst Moridina o tym, że zdjęć nie robi się komórką.

  • RomeoAD

    Grzesiek, nie masz racji. Osoby oglądające podłej jakości zrzuty z kamery nigdy nie wybiorą się na taki film gdyby miały za to zapłacić. Jedynym efektem obejrzenia TS/CAM jest bardzo popularny obecnie viral marketing – wszak po obejrzeniu takiego filmu na pewno oglądający pochwali się znajomym, że widział, to ich może zachęcić do pójścia do kina lub kupna BR lub DVD z tym filmem. Biorąc pod uwagę że w większości trailerów i tak zdradzane jest 100% fabuły taka działalność naprawdę niewiele się od oglądania TS/CAM różni.

    @CDeex:

    ludzie nawet mając dostęp do lepszej jakości (720p, nie wspominając o 1080p) nadal wybierają dvdrip.


    To chyba zależy tylko i wyłącznie od prędkości łącza, bo DVDripy to 0.8GB, a 720p to 6.5GB danych do ściągnięcia. Trochę dużo jak na neostradę.

    @Jakub:

    Publikowanie comiesięcznych rankingów “co warto sciągnąć”, zwłaszcza to na głównej, chyba podchodzi pod popularyzowanie/promowanie. Czynu wszak nielegalnego, ściąganie z torrentów w większości przypadków wiąże się z jednoczesnym udostępnianiem i rozpowszechnianiem.

    Karalne jest tylko rozpowszechnianie dla własnej korzyści. Poza tym ściąganie jest zgodne z prawem, a wątpię, żeby w wyborczej promowali p2p w wyraźny sposób.

  • http://www.transblog.xt.pl SpeX

    Plusem w walce na jakość ripów nie raz jest polska scena napisowa, gdzie autor blokuje publikację napisów do czasu wydania jakieś lepszej wersji DDC/R5/DVDrip/BDrip. I co z tego iż taki neoszkodnik pobierze taki film w wersji TS/Cam jeśli i tak go nie oglądnie bez polskich literek. Potem i tak będzie musiał pobierać jeszcze raz, gdyż napisy będą tylko do wyższej jakości. A nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie robił synchro napisów np R5 do Cam.

  • Omar

    Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że osoba oglądająca film w wersji “kaszel stereo” czy też “chodzący przed kamerą widzowie” pójdzie potem na taki film do kina lub też kupi wersje DVD jeśli już się pojawi?

    Wiesz co? Nawet nie trzeba sobie wyobrażać…tacy którzy to oglądają (albo poprawniej większa ich część) i tak nie poszłaby do kina ani kupiła DVD…gdyby nie było P2P. Więc z punktu widzenia wydawcy tak jakby taki klient nie istniał. Ja bym nie przejmował się na miejscu wydawnictw takimi osobnikami…

    Ja na ten film pójdę do kina. Nie chcę kaszlu stereo i chcę poczuć moc dźwięku i wrażeń.

  • Pingback: popularne-strony: AntyWeb | » Jak wytłumaczyć oglądanie filmów w wersji CAM/TS? | flaker.pl

  • http://www.fallenart.co.uk Michal

    Witam

    Bylem na premierze tego filmu. Zapatrzony w trailer czekalem z pol roku… na to by zobaczyc kawal gniota! Po wyjsciu z kina, pomyslalem, ze w zasadzie najlepsza czescia tego filmu byl TRAILER!

    Jak dla mnie to akurat bez roznicy czy to widzialem w kinie czy w CAM, ten film to klapa, tragedia rodzinna niczym serialowe 2,5h… a to mialo byc o zniszczeniu Ziemi prawda ?

  • Marcin

    Ja poszedłem do kina na premierę tego filmu, żeby oglądnąć ten film w pełnej okazałości i żeby móc nacieszyć się efektami (chyba głównie o to chodzi w filmie). Nie rozumiem, jak można takie filmy oglądać w wersji CAM/TS. Tak samo jak swego czasu pobierano film Transformers. Nie można porównać obrazu i dźwięku!! w takiej wersji do oryginału.

  • Jacek

    Chętnie zapłaciłbym podwójną kwotę kinowego biletu, żeby tylko mieć gwarancję prawdziwej jakości a nie rozmyty obraz i przytłumiony dźwięk jak to często ma miejsce w przypadku naszych wspaniałych kin. Niestety nic z tego i żadnych gwarancji. Żenujące, ale często dopiero w przypadku ściąganych z netu filmów 720/1080p można być pewnym jakości. Co do wersji CAM – są tacy co filmy oglądają w formacie 3gp na komórkach – to jest dopiero bzdura. ;)

  • http://angamoss.blox.pl/html Angamoss

    A co powiedzieć o tych, którzy ściągali i oglądali Wolverina w wersji bez efektów specjalnych(czy też nie wykończonych, jakoś tak)? Toż to właśnie jeszcze lepiej pasuje do porównania – metalika bez gitary. Koszmar. Sam byłem na tym filmie w kinie i jakoś nie mogłem go sobie wyobrazić bez efektów… a 3gp to już w ogóle kosmos :P

  • MaxDamage

    „A co powiedzieć o tych, którzy ściągali i oglądali Wolverina w wersji bez efektów specjalnych(czy też nie wykończonych, jakoś tak)?”

    Niektóre sceny były niedokończone. Oglądałem tę wersje po obejrzeniu filmu w kinie. I prawdę mówiąc film oczywiście mocno przeciętny, ale zapamiętałem go tylko dlatego że widziałem jak powstają efekty specjalne na tej „dziwnej”, niedokończonej wersji. Tą wersję warto obejrzeć! :)

  • Łukasz

    Moim zdaniem to kwestia dostępności.

    1. U nas premiery są często opóźnione
    2. Do kina trzeba ruszyć 4ry litery
    3. Kino kosztuje całkiem niemało jeśli się idzie we dwójkę

    Teraz wyobraźmy sobie, że taki film jednocześnie z premierą w kinach możemy obejrzeć na swoim TV 46 cali Full HD poprzez streaming z youtube płacąc za wypożyczenie na 24h powiedzmy 12zł.

    I tutaj myślę że sporo osób chętnie przesiadłoby się z pirackich kopii na legalny film w świetnej jakości w domowym zaciszu. A jakby jeszcze zaprosić znajomych to można zrobić zrzute i film wyjdzie za pół darmo :)

  • john cage

    … tak samo – jak się tłumaczy kupowanie chińskich skarpetek czy jedzenie fastfood… w niektórych okolicznościach dla części osób są „good enough” mają dobry współczynnik „quality/price”… bynajmniej nie jest to powód, żeby takie osoby potępiać… czy gardzić nimi i ich gustem…