Rynek wtórny to, z punktu widzenia wydawców, zaraza trapiąca przede wszystkim rynek muzyczny, filmowy czy ostatnio growy. Piosenki coraz częściej sprzedają się w raczej jednak trudnej do odsprzedania formie cyfrowej, filmy także uczymy się streamować czy kupować w sieci. Cyfrowa dystrybucja gier stoi również coraz lepiej, ale wciąż wszystkie systemy opierają się przede wszystkim na pudełkach, a jedyna nie posiadająca napędu optycznego konsola – PSP Go – okazała się dramatyczną porażką. Jak zatem radzić sobie, aby klient po wyjściu z MM/Saturna/Empiku/czegokolwiek innego nie odsprzedał za tydzień gry na Allegro? Niektórzy robią to dość perfidnie.

Najbardziej przyjazny sposób to wypuszczanie darmowych lub płatnych DLC, czyli dodatków, do gier. Nowe scenariusze, misje czy cele nie tylko bawią klientów, ale i pomagają wyciągnąć od nich nieco gotówki pod postacią mikrotransakcji. I oczywiście jest to najczęściej wykorzystywany sposób, ale nie zawsze.

Coraz większą popularność zdobywają rozmaitej formy Online Passy, czyli płatny dostęp do rozgrywki wieloosobowej. Co rusz to kolejni wydawcy pozwalają grać przez sieć wyłącznie pierwszemu nabywcy gry (dokładając do pudełka kod na nią). Każda następna osoba mająca kaprys pogrania z kumplami (ot, choćby w gry sportowe EA) musi wyłożyć ok. 10$ na kolejny kod do rozgrywki sieciowej uprawniający. W przypadku Xboxa 360 jest to dodatkowa opłata, poza obowiązkowym abonamentem Live Gold. Po początkowym oburzeniu graczy i ten temat ucichł, stając się już banalnie prostym dla wydawców sposobem na dodatkowy dochód.

Wreszcie mamy konsole przenośne, szczególnie te od Nintendo, gdzie wszelakie DLC dotychczas było ogromnym problemem. Firma nie posiada jeszcze infrastruktury umożliwiającej na pobranie opłat za dobra cyfrowe. Jednak i na to znalazło się perfidne rozwiązanie, które zainspirowało mnie do tego całego wpisu. Otóż Capcom (z Resident Evil Mercenaries 3D) i Bandai Namco (z Pac-man & Galaga Dimensions) wpadły na „kapitalny” pomysł uniemożliwienia wykasowania stanu gry. Gdybyśmy zatem chcieli pozbyć się wybranego tytułu, to następna osoba posiadać będzie już nasze nabite wyniki czy odkryte dodatki. Przyjemność z przechodzenia takiej gry spada niemal do zera, stąd też wiele sklepów z używanym softem nie przyjmuje po prostu gry Capcomu.

Tym samym sposobem już na wszystkie systemy znalazło się jakoś rozwiązanie, czy to w postaci dodatkowego dochodu (DLC, Online Pass) czy psucia zabawy kolejnym nabywcom. Rynek wtórny będzie chylił się ku upadkowi? Do tego jeszcze daleka droga, co widać po ilości aukcji w popularnych serwisach czy krokach takich, jak testowanie rynku wtórnego gier przez Empik. Warto jednak zauważyć, że walka trwa.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://gametrade.pl Damian Legawiec (Gametrade.pl)

    Walka trwa, a Gametrade.pl rośnie coraz szybciej :) W ciągu roku użytkownicy serwisu wymienili 100tys gier

    DLC, OnlinePassy spowodowały jedynie obniżenie ceny gier, gry z OP nie są mniej popularne w wymianie niż te bez nich.

  • boo

    moim zdaniem praktyki walki z rynkiem wtórnym powinny być zakazane i tępione przez UOKiK. wszak nie ma różnicy większej między grą a pralką. jedno i drugie jest produktem, stworzonym w takim samym procesie organizacyjnym i sprzedanym w sklepie. płaci się za pracę „konstruktorów”, sprzedawców etc.
    ale to tylko moje wolnościowe spojrzenie ;)

  • MKR

    I w ten sposób uczciwi klienci posiadający oryginały gier są w oczach wydawców prawie takimi samymi „przestępcami” jak piraci – sprzedając grę na rynku wtórnym pozbawiają ich dochodu…

    • http://tosiek.pl/ tosiek

      Nie no nie przesadzaj, nie traktują orgyinałowców jak piratów lecz jak dojną krowę.

      Wzrośnie piractwo a organizacje antypirackie oczywiście już znają przyczyny :) Wcale to nie są utrudnienia typu DRM, OP, brak dostępu do plików serwerów online etc. wcale a wcale.

    • http://tosiek.pl/ tosiek

      Gry się sprzedaje dlatego nie pozbawiasz ich dochodu. Co kupiłeś to twoje i ty decydujesz co z tym zrobisz.

      Piractwo i odsprzedawane używane są wyimaginowanymi stratami.

  • http://www.facebook.com/wojciech.tessar Wojciech Jan Tessar

    nienawidze tych online passow -.-

  • Gad

    Nie ma tu mowy o obowiązkowym podpięciu gry po Steam na PC. To jest dość skuteczna metoda, bo raz podpiętej gry nie da się odsprzedać bez odstąpienia całego konta.

    Ach, gdzie te czasy gdy się czekało aż kumpel skończy grę żeby móc pożyczyć :( Wtedy to się kupowało gry „na zmianę”. A teraz?

    • Anonim

      Teraz tez mozna pozyczyc gre tylko, ze na pozyczonej grze juz sie nie zagra w sieci z innymi graczami.