218

Jak tam Wasze tablety? Bo mój przeżywa drugą młodość

Kiedy po raz ostatni widzieliście kogoś z tabletem? Przyznam szczerze, że zdarza mi się to coraz rzadziej, ale zdarza. Sam, natchniony widokiem innej osoby, postanowiłem odkurzyć swojego iPada, który ostatnie miesiące bezdźwięcznie wypoczywał na półce. No i od tamtej pory sięgam po niego regularnie.

Skok popularności tabletów sięga kilku lat wstecz. Gdy iPad pokazał, do jak wielu celów może służyć takie urządzenie, konkurencja błyskawicznie podłapała temat i na rynku pojawiły się setki, może tysiące tego typu gadżetów. Nie brakowało wersji budżetowych, których wykonanie i wydajność pozostawiały wiele do życzenia, ale cena robiła swoje. Smartfony już rządziły w naszych kieszeniach, ale mało kto decydował się na telefon z ekranem około 5,5-6 cali, a nawigacja, seriale oraz filmy, YouTube czy książki najlepiej wypadały na tablecie.

Obstawiam, że sprzedaliście już swoje tablety dawno temu

Ostatnie lata to jednak mało optymistyczny okres dla tej kategorii produktów. W większości sytuacji smartfony przejęły rolę tabletów – bo skoro można ze sobą zabrać tylko jedno urządzenie, to po co zabierać dwa? Mój iPad również padł ofiarą takiego obrotu sprawy – w domu rządził laptop i telewizor, a poza domem smartfon i Kindle. Zabrakło dla niego miejsca.

Postanowiłem jednak dać mu szansę – naładowałem akumulator do pełna, zaktualizowałem aplikacje, wyrzuciłem te, z których nie korzystam, wgrałem nowe i pobrałem kilka topowych (moim zdaniem) gierek oraz tytułów typu must have. Zacząłem pakować go do torby niemal przy każdym wyjściu i zabierać na wyjazdy. Po kilku razach byłem zdziwiony, że wcześniej tak łatwo z niego zrezygnowałem.

Czas na nowego iPada?

Posiadany przeze mnie model to iPad Air. Nie jest to urządzenie pierwszej świeżości, a po aktualizacji do iOS 11 szczerze żałowałem swojego czynu. Być może ominęłyby mnie niektóre nowości, ale wolałbym odzyskać dziś tę wydajność sprzed uaktualnienia i klasyczną klawiaturę, której układ nie zmieniał się przez lata (Apple namieszało ze znakami specjalnymi, do czego nie mogę przywyknąć). Mimo to, tablet okazuje się być bardziej przydatny, niż wcześniej. Jeśli mam do nadrobienia kilka artykułów w Pocket czy Instapaper lub chcę powtórnie obejrzeć najlepsze odcinki The Office oraz The Ranch, to sprawdza się wyśmienicie. Nie myślę o rozładowującej się baterii smartfona, nie martwię się o zapchaną pamięć filmami.

Kolejną rzeczą, do której powróciłem – tak naprawdę po kilku latach – to gry. Dobrych lub bardzo dobrych portów gier z PC i konsol nie brakuje, cały czas pojawiają się nowe tytuły, a najchętniej pogrywam w klasyki, które pamiętają jeszcze czasy, gdy mnie nie było na świecie. Moda na remastery i gry retro trwa, a tablet wcale nie jest najgorszą platformą do ich ogrywania. A tak jak wspomniałem, od biedy można zagrać w port Maxa Payne’a czy jedną z odsłon GTA.

Ale nie tylko poza domem tablet powrócić do łask. Problem ciągłego bombardowania powiadomieniami rozwiązałem na stałe uruchamiając tryb „nie przeszkadzać” (co jakiś czas zerknę, czy jest coś nowego w Messengerze czy Gmailu) i pierwszoplanową rolę odgrywają aplikacje od czytania, grania i oglądania, a także słuchania muzyki.

Nie wiem jak długo tym razem iPad okaże się tak pomocny, ale aktualnie jestem bliżej decyzji o zakupie nowego modelu (prawdopodobnie Pro 9,7 ze względu na nagłośnienie i ekran), aniżeli odłożenia go na półkę.