oneplus 5
27

Chcesz się pobawić w producenta smartfonów? Dodaj do dowolnej nazwy Plus lub Pro

Najczęściej producenci raz na rok prezentują nową generację swojego urządzenia. Wydaje się to być rozsądne, ponieważ trudno by było co pół roku czy kwartał pokazywać rzeczywiście różniący się od poprzednika model. Często jednak zdarza się, że firmy nagle pokazują szerszej publiczności warianty Pro, Plus, Evo, z dopiskiem Value Edition czy też zmieniają jedynie kod produktu. Czemu służą takie zabiegi?

Tak to ładnie brzmi

Pierwsza sprawa związana z tym, to samo brzmienie tego dopisku. Pro lub Plus automatycznie oznacza, że mamy do czynienia z czymś większym, bardziej dopracowanym, ogółem sprzęcie będącym o kilka klas lepszym od standardowej wersji. W praktyce różnie to już bywa. Czasami dochodzi do takiej sytuacji, że dopiero taki nowszy model ma coś, co powinno znaleźć się już w pierwowzorze.

Doskonałym przykładem będzie LG G6 Plus. G6 jest oferowana w kilku edycjach, skierowanych na różne rynki, jednak niektóre, w tym ta dostępna oficjalnie w Polsce, została wybrakowana z kilku ważnych cech. Te naprawia właśnie Plus. Można w nim spotkać ładowanie bezprzewodowe, 32-bitowy przetwornik audio Quad DAC oraz 128GB pamięci wbudowanej – gdyby taki od początku był ich flagowiec, to Koreańczycy mogliby zawalczyć na rynku. Tymczasem doszli do takich wniosków trochę zbyt późno.

By dotrzymać kroku

Możliwa jest również sytuacja, w której producent musi gonić rywali. Niestety wówczas firma przygotowuje w pośpiechu swoją odpowiedź na konkurencyjne produkty, co najczęściej kończy się na tym, że mamy do czynienia z mocno inspirowanym, niedopracowanym produktem. Przy odrobinie szczęścia i doświadczenia inżynierów, nawet do zaakceptowania. Teraz jednak zdarza się to coraz rzadziej w obliczu malejącej szybkości rozwoju smartfonów i stosowanej w niej technologii – prawdziwą gonitwę dało się zaobserwować w latach 2010-2013.

Warto również wspomnieć o dodaniu takich słów do nazw również wtedy, kiedy firma chce podkreślić, jak bardzo dany telefon jest Mini ze swoim 5,5 lub jedynie 5-calowym wyświetlaczem, czy że stanowi tańszą, a prawie równie dobrą alternatywę dla flagowego modelu. Ewentualnie preinstalują na danym smartfonie nowszą wersję systemu i obwieszczają światu, że stworzyli nowy smartfon – takich sytuacji także nie brakuje.

Tego rodzaju dopiski pozwalają wymiernie zwiększyć zainteresowanie danym modelem. W dodatku reklama jednego urządzenia X może przełożyć się bezpośrednio na to, że wiele osób pobiegnie do sklepu i będzie cieszyć się z nabycia X Neo Plus Mini Value Edition 2020, bo przecież właśnie niego reklamowali w telewizji. Zabawa słowem stanowi w tym przypadku naprawdę cenną zabawę.

HTC kontraatakuje

W zeszłym roku Tajwańczycy zaprezentowali serię U. Rok po tym docierają do nas informację o kolejnym jej przedstawicielu, który ma nazywać się U11 Plus. W tym przypadku szykuje się jednak szereg zmian względem dotychczas oferowanego flagowca. Przede wszystkim zostanie wyposażony w zupełnie inny wyświetlacz, cechujący się już wszechobecnymi proporcjami 18:9 (2:1). Będzie miał przekątną 6 cali, rozdzielczość 2880 x 1440 pikseli i zostanie wykonany w technologii P-OLED – HTC odpowiadało za Pixele drugiej generacji, więc nic dziwnego, że będą dzielić ten sam ekran.

Reszta rzeczy natomiast pozostanie bez większych zmian. Wciąż będzie miał znakomite aparaty 12 i 8 Mpix, Snapdragona 836 i 4 lub 6GB RAM, chociaż warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o ogromnej baterii 4000 mAh oraz skanerze linii papilarnych przeniesionych na plecki. Mam nadzieję, że HTC już wkrótce go zaprezentuje i nie ustali zbyt wysokiej ceny. Jeżeli będzie to ciekawy smartfon, ma szansę na niezłą sprzedaż, szczególnie że przed nami okres świąteczny, najcudowniejszy czas dla producentów elektroniki użytkowej.

Zabawa słowem

W pewnym sensie nazywanie takich telefonów wydaje się być już bardziej praktyką fair niż nazywanie czegoś zupełnie nową generacją (patrz: Sony). Nie da się jednak ukryć, że producenci mają również tendencję do wyolbrzymiania wprowadzonych zmian i manię do tworzenia kolejnych modeli przynależących do flagowych rodzin, mimo że pod względem specyfikacji dzieli je przepaść. Mniej obeznane w świecie mobilnym osoby, mogą wskutek tego kupić nie do końca opłacalny smartfon, jednak jak by wyglądały wyniki finansowe firm bez stosowania takich sztuczek?

źródło: couponraja.in; TENAA