Autorem poniższego tekstu jest Juanna La Loca

Rejestrując się w różnego rodzaju serwisach społecznościowych zwykle kierujemy się opinią znajomych, chęcią znalezienia nowych, interesującymi aplikacjami i udogodnieniami, udostępnianymi użytkownikom. Nie zawracamy sobie głowy zbędnym czytaniem regulaminu, chcąc jak najprędzej dołączyć do nowej społeczności i wypróbować „nowy, wspaniały świat”. Schody zaczynają się czasem, gdy ów nowy wspaniały świat nas niekoniecznie zadowala, bądź pojawia się jakiś problem i potrzebujemy pomocy.

Udostępniane formularze kontaktowe różne: szczegółowo rozpisane problemy w których możemy się kontaktować jak na allegro lub ogólne, np. we wrzucie. Używanie ich przypomina znane skądinąd z życia rzeczywistego kontakty z wszelkiego rodzaju urzędnikami z tą różnicą, że wykute na pamięć formułki mamy w wersji pisemnej i jak w realu, zanim otrzymamy konkretną odpowiedź musimy nastawić się na kilkakrotne otrzymanie Standardowej Odpowiedzi Administratora.

Odpowiedź miewa różną postać, począwszy od próśb o sprecyzowanie problemu, poprzez generowane automatycznie odpowiedzi wyjaśniające sposób skonfigurowania danej opcji aż po przekierowanie do innej kategorii, bo zapewne osoby zajmujące się obsługa użytkownika mają nadmiar wolnego czasu i lubią czytywać o tym samym problemie kilkakrotnie. Litościwie przemilczmy również język owych odpowiedzi, powodujący u co bardziej świadomych użytkowników języka zgrzytanie zębów.

Zahartowany w bojach w ZUSach, Urzędach Skarbowych i dziekanatach Polak jest odporny na tego rodzaju zdarzenia i nawet otrzymana po 3 tygodniach odpowiedź na pytanie o sposób działania danej użyteczności o treści „czy problem nadal występuje?” nie jest w stanie większości z nas wyprowadzić z równowagi.

Nie tylko jednak Polak potrafi, bo moją czarę goryczy przelał dopiero jeden z e-maili z myspace. Jeden z kolejnych, gdyż przez ponad 2 tygodnie walczyłam z ich działem obsługi użytkownika, usiłując doprowadzić do usunięcia konta i poważnie zastanawiając się jak złamać regulamin na tyle, aby w końcu sami mi profil usunęli. Pewnego pięknego dnia otrzymałam bowiem wiadomość:



Super, ale nie uwierzywszy własnemu szczęściu natychmiast sprawdziłam, czy mogę się zalogować. Mogłam! Oparłszy się chęci odpisania, tyleż wytwornie co dobitnie, co myślę o funkcjonowaniu tegoż serwisu z supportem na czele, zrezygnowałam z walki z wiatrakami i usunięcia konta.

Wpadka była większego kalibru, ale jednorazowa i można by nad nią spokojnie przejść do porządku dziennego. Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie działów obsługi klienta w serwisach internetowych, mówiąc łagodnie pozostawia wiele do życzenia a w czasach, kiedy są one głównymi platformami kontaktu ze znajomymi, często znajomymi z całego świata i coraz więcej osób nie jest w stanie sobie życia, np. bez twittera (Going without Twitter for many people is even harder than going without email) wypadałoby stworzyć bardziej efektywny sposób komunikacji na linii serwis- użytkownik.

Zdjęcie pochodzi z stephenmaloy.com

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.webstop.pl Bartek Raciborski

    Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale gdy ja usuwałem swój profil minęło około doby od momentu jego „skasowania” do czasu, aż faktycznie zniknął z witryny (przy czym zostałem poinformowany, że tak będzie).

    Być może mają jakiś proces, który archiwizuje skasowane konta do baz archiwalnych i dopiero po tym profil zostaje usunięty z baz produkcyjnych. Biorąc pod uwagę liczbę kont jakimi operuje MySpace domyślam się, że kolejka do przetworzenia dla takiego procesu może być spora i może to trochę potrwać.

  • http://siliconmind.eu SiliconMind

    bartek zapewne ma rację – przy tak dużych systemach większość rzeczy nie dzieje się od razu. ponadto proponuję w ramach odskoczni miesiąc pracy w helpdesku przy jakimś dużym serwisie/projekcie/programie :) gwarantuję że diametralnie zmieni się punkt widzenia ;)

    no i polecam też to http://www.youtube.com/watch?v=zRjMGhzU1wE

  • krzak

    Ja zrezygnowałem z usunięcia konta w PayPal bo…. najpierw okazało się że moje konto zostało wylosowane i podczas logowania pytają mnie o numer rachunku. Za nic mi tego rachunku nie chce przyjąć więc próbuję się z nimi skontaktować. Nie jest to takie proste bo żeby skorzystać z formularza, lub zobaczyć adres pod jakim można się skontaktować trzeba się zalogować czego ja nie mogę zrobić. Po wielu próbach nieudanego logowania udało mi się dogrzebać do jakiegoś formularza w którym wylałem swoje żale i wtedy…. w odpowiedzi dostałem informację że moj rachunek bankowy na który kilka dni wcześniej otrzymałem pieniądze z PayPal i o który mnie pytają, wcale nie jest przez PayPal używany i żebym się odczepił, oraz jeżeli mam dodatkowe pytania to mogę do nich na infolinie gdzieśtam w świat dzwonić i płacić za połączenia.
    Trwało to miesiąc. I poddałem się. Niech się udławią ;)
    No ale żeby kontakt był tak utrudniany ?

  • http://kotografia.com Lukasz Kowalczyk

    Przynajmniej po tych paru tygodniach konto usunęli (bo zakładam, że w końcu zostało usunięte). Proponuję natomiast podjąć próbę usunięcia konta z PINO.PL.
    Przede wszystkim nie ma odpowiedniej funkcji w profilu i należy pisać do Pino maila z prośbą o usunięcie konta.
    Niestety, wygląda na to, że albo maili nikt nie czyta, albo prośby o usunięcie konta są celowo ignorowane, aby broń boże nie zmniejszać liczby użytkowników.

  • Agata

    czy mozna usunac konto z myspace.com?

  • Paweł

    Mam małe pytanko jak usunąć konto w paypal? Założyłem zupełnie nie potrzebnie, wydawało mi się, że może mi się przydać.. ehh naiwność mnie zgubiła. Proszę o pomoc!

  • Angelika

    No spoko. Ja za to nie chciałam usuwać konta na myspace, które założyłam wczoraj, a dziś bez powiadamiania mnie o tym usunęli mi je.