Podejrzewam, że są wśród Was nie tylko osoby zainteresowane branżą technologiczno-internetową, ale również bardziej przyziemnymi rzeczami, takimi jak książki, muzyka, a może nawet filmy (od czasu do czasu). Podejrzewam również, że wśród czytelników Antyweb znajdzie się kilku fanów „Gwiezdnych Wojen”.

Niedawno, w sieci ukazała się wideo-recenzja trzeciego epizodu gwiezdnej sagi – „Zemsty Sithów”. Jest to ponad 110 minutowy materiał, który w chirurgiczny sposób rozkłada na części trzeci epizod „Gwiezdnych Wojen” (według produkcji ostatni) i pokazuje, że król (George Lucas) jest nagi. Wspomniana recenzja, w ostatnim czasie jest również zjawiskiem internetowym, o którym rozpisują się serwisy i blogi tematyczne.

Dlaczego? Otóż autorzy recenzji – studio Red Letter Media, stworzyli materiał, który choć jest dogłębnie analityczny (już bardziej chyba być nie może) to w prosty, śmieszny, a czasem nawet brutalny sposób opisuje warsztat filmowy Georga Lucasa.

Pierwsza część recenzji „Zemsty Sithów”


Kolejne części znajdziecie tutaj.

Wspomniana recenzja jest także ostatnią częścią cyklu, w którym wcześniej ukazały się również materiał dotyczące „Ataku Klonów” oraz „Mrocznego Widma”. Dla mnie recenzja Red Letter Media to jednak nie tylko kawał świetnej, analitycznej rozrywki, ale również wyraźny sygnał, w którym kierunku podążać będą niezależne produkcje wideo w sieci.

Pozwolę sobie przytoczyć statystyki dotyczące przedostatniej recenzji z cyklu (statystyki recenzji „Zemsty Sithów” nie są publicznie dostępne). Otóż pierwszą część recenzji „Ataku Klonów” (całość składa się z dziewięciu 10-minutowych klipów), w ciągu ostatnich 9 miesięcy obejrzało prawie 1,5 mln widzów (na YouTube). Biorąc pod uwagę specyfikę, tematykę i długość materiału, wynik jest według mnie rewelacyjny. Szczególnie, że jest to produkcja złożona z fragmentów innego filmu, a nie dzieło autorskie.

Z kolei recenzja „Mrocznego Widma” (dokładnie jej pierwsza część), przez 13 miesięcy obecności w sieci, obejrzana została przez prawie 3 mln internautów. Co prawda, w obu przypadkach występuje zjawisko spadku oglądalności kolejnych części tej samej recenzji. Obserwując jednak inne, podzielone na rozdziały produkcje internetowe stwierdzam, że to normalne. Mniej więcej 1/2-1/3 widzów jest w stanie obejrzeć całość.

Recenzje Red Letter Media są przykładem tego, że również dłuższe produkcje o bardzo wąskiej tematyce mają szanse odnieść sukces w sieci. Autorzy cyklu wykorzystali go nie tylko do promocji swojego studia (oraz innych jego produkcji), ale w celach stricte komercyjnych.

Po pierwsze same emisje w sieci generują przychód z systemów reklamowych stosowanych przez YouTube oraz inne serwisy wideo, w których dostępne są recenzje. Po drugie, studio prowadzi własny sklep z gadżetami, który prawdopodobnie nie generuje jakiś astronomicznych przychodów, ale Amerykanie kupują takie rzeczy. Po trzecie, promocja studia to także szansa na kontrakty dla firmy w bliższej lub dalszej przyszłości.

Ciekawe czy Lucas oglądał którąkolwiek z recenzji Red Letter Media?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Te wyniki pokazują raczej coś przeciwnego – potwierdza bezdenną słabość Internetu.
    Jeżeli na miliard ludzi ogląda to 1,5 mln to jest to pusty śmiech na sali. To ma być skala podbicia Internetu?
    Wielokrotnie więcej widowni ma byle program satyryczny w polskiej telewizji czyli na ledwie 35 mln rynku.

    • http://matipl.pl matipl

      Zgadzam się, co to jest 1,5 mln osób anglojęzycznych?
      Przecież teledysk Projektu Warszawiak obejrzało już 0,995 mln osób.

      Poza tym nadal nie wiem o czym jest dokładnie recenzja ;) Wypadałoby opisać chociaż w kilku zdaniach, a nie że „opisuje warsztat filmowy Georga Lucasa”. Człowiek zacny, filantrop obecnie, na którego filmach wychowały się miliony osób…

      Co do recenzji, to samo można powiedzieć o filmach dot. kreacji pieniądza dostępnych na YouTube…Ale czy ktoś bierze to na serio?

  • http://mech.com.pl Michał Mech

    Obejrzałem 6 min. tego materiału (bo recenzja to złe określenie), więcej nie dałem rady. Szkoda czasu na oglądanie takiego szajsu.
    To po prostu jest słabe, strasznie słabe.

    P.S.
    Nie, nie jestem fanem sagi Gwiezdnych Wojen. Filmy ot takie sobie.

  • bachus

    matipl: Zgadzam się, co to jest 1,5 mln osób anglojęzycznych?
    Przecież teledysk Projektu Warszawiak obejrzało już 0,995 mln osób.Poza tym nadal nie wiem o czym jest dokładnie recenzja ;) Wypadałoby opisać chociaż w kilku zdaniach, a nie że “opisuje warsztat filmowy Georga Lucasa”. Człowiek zacny, filantrop obecnie, na którego filmach wychowały się miliony osób…Co do recenzji, to samo można powiedzieć o filmach dot. kreacji pieniądza dostępnych na YouTube…Ale czy ktoś bierze to na serio?

    Złe porównanie. Jak często oglądasz w internenie dłuuuugi film a jak czesto np. teledysk? Film obejrzysz raz i to czasem jeszcze przewijając, potem komuś opowiesz. W przypadku np. Projekt Warszawiak oglądałem sam kilka razy (ze względu na dobrą grę aktorską), oglądałem też puszczając komuś, etc. Znając życie, klikając pierdyliard razy w to samo (dostając np. linka od znajomych na komunikatorze, mailem, na stronach internetowych, etc.) sam pewnie otworzyłem link YT 20-30 razy.
    Co do samego tematu wpisu – po 5minutach mnie znudziło – może przez to, że nie jestem aż takim fanem, albo antyfanem sagi. W tym czasie już wolę obejrzeć np. dokument o zwierzątkach na Discovery, będę miał z tego więcej radochy.

    • http://matipl.pl matipl

      bachus, ale mało kto słyszał o tym projekcie, a na liczniku po tak KRÓTKIM czasie masz 1 mln.
      Więc dla filmu powyżej oglądalność powinna być o wiele wyższa (chociażby 1 odcinka). Ja np. z chęcią bym obejrzał kolejny dokument Michaela Moore’a (świetne było Sicko)

  • mm

    Ale gniot…

  • http://dailytech.pl Paweł Iwaniuk

    Arnold Buzdygan: Te wyniki pokazują raczej coś przeciwnego – potwierdza bezdenną słabość Internetu.
    Jeżeli na miliard ludzi ogląda to 1,5 mln to jest to pusty śmiech na sali. To ma być skala podbicia Internetu?
    Wielokrotnie więcej widowni ma byle program satyryczny w polskiej telewizji czyli na ledwie 35 mln rynku.

    A zadałeś sobie choćby odrobinę trudności i zobaczyć o czym jest opisywany materiał? Czy może to kolejny buzyzm?

    Specyfika i hermetyczna tematyka sprawiają, że ten wynik drastycznie lepszy nie będzie.

    • bachus

      No to już inna sprawa, że inną widownię (i tym samym jej ‘ilość’) będzie miał ‘kot hitler’, czy film ‘ale urwał’, niż coś bardziej ambitnego, gdzie jeszcze trzeba myśleć ;-)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Paweł: Zobacz na tytuł notki. Ten film PODBIŁ INTERNET.
      Jeżeli podbiciem Internetu jest zdobycie 1,5 mln widzów to jest właśnie powód, dla którego się śmieję.

      No dobra – ile osiągają mniej „hermetyczne” filmy?

  • http://dailytech.pl Paweł Iwaniuk

    Arnold Buzdygan: Paweł: Zobacz na tytuł notki. Ten film PODBIŁ INTERNET.
    Jeżeli podbiciem Internetu jest zdobycie 1,5 mln widzów to jest właśnie powód, dla którego się śmieję.No dobra – ile osiągają mniej “hermetyczne” filmy?

    Podbicie sieci to nie tylko te statystyki, ale szum jaki wygenerował (pisałem o tym).

    Co do różnic masowy vs. hermetyczny film, nie ma jednolitej wartości. Wyraźna jest tylko różnica na niekorzyść tych hermetycznych.

  • Marcin

    matipl:
    Zgadzam się, co to jest 1,5 mln osób anglojęzycznych?Przecież teledysk Projektu Warszawiak obejrzało już 0,995 mln osób.
    Poza tym nadal nie wiem o czym jest dokładnie recenzja ;) Wypadałoby opisać chociaż w kilku zdaniach, a nie że “opisuje warsztat filmowy Georga Lucasa”. Człowiek zacny, filantrop obecnie, na którego filmach wychowały się miliony osób…
    Co do recenzji, to samo można powiedzieć o filmach dot. kreacji pieniądza dostępnych na YouTube…Ale czy ktoś bierze to na serio?

    Nie wiem co masz na myśli, pisząc o filmach dot. kreacji pieniądza, ale kreacja to fakt. Część tych filmów tobrze tłumaczy mechanizmy ekonomiczne.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1059499385 Adam Czajczyk

    Rany boskie, przecież tego faceta nie da się słuchać – ma taki głos i taką „manierę”, że po 2 i pół minuty robi mi się niedobrze. A szkoda, bo im bardziej krytyczne komentarze widzę powyżej, tym bardziej mam ochotę się zapoznać z tym materiałem (szczególnie jako zaprzysięgły fan SW)

  • http://www.facebook.com/wrobel.marcin Marcin Wróbel

    Kiedy perwszy raz to ogladalem to tez pierwsze wrazenie bylo – czemu on tak brzeczy? Ale to zludzenie, bardzo szybko przestaje to przeszkazac i staje sie – tak wiem jak to brmzi – atutem. Warto obejrzec bo rozczlonkowane produkcje sa po prostu przekomiczne, a niektore rozwiazania jakie sttosuja tworcy po prostu powalaja (po ich analizie). Polecam obejrzec jak sie oberwalo Cameronowi za jego Avatara.