Generalnie wszystkie nowości związane z serwisami typu Facebook oraz Myspace nie wzbudzają we mnie zainteresowania. Kiedy jednak któryś z tych serwisów zaczyna podawać liczby to robi się naprawdę interesująco.
Niedawno na blogu jednego z inżynierów pracujących dla Facebook pojawiła się bardzo ciekawa informacja na temat tego ile zdjęć w chwili obecnej hostuje serwis. Okazało się, że została przekroczona magiczna liczba 10 miliardów zdjęć! Ponieważ każde zdjęcie przechowywane jest w czterech rozmiarach dlatego w sumie w serwisie mamy 40 miliardów plików z zdjęciami!
Podobno codziennie w serwisie przybywa od 2 do 3 terabajtów zdjęć, łączna suma przestrzeni dyskowych konsumowanych tylko przez zdjęcia wynosi już ponad jeden petabajt (1024 TB). Codziennie serwis wyświetla 15 miliardów zdjęć (w ciągu sekundy ilość wyświetlanych zdjęć dochodzi do 300,000).
Przechowywania tak olbrzymich ilości danych wymaga odpowiedniej i zapewne kosztownej infrastruktury. Jak słusznie zauważył blog webware.com, może to być powód do zmartwień ekipy prowadzącej serwis, która jak na razie żyje z pieniędzy jakie dostała od inwestorów i VC (ostatnie zasilenie było w maju i wynosiło 100 milionów dolarów – inwestycja ta miała być przeznaczona na rozwój infrastruktury). W sumie Facebook został wsparty prawie pół miliardem dolarów.
Z danych jakie wyciekły w styczniu tego roku, można było dowiedzieć się, że w roku 2007 roku przychód serwisu wynosił 150 milionów dolarów a plany na 2008 mówiły o poziomie 300 – 350 milionów.
W sumie rok 2008 cash flow firmy miał wynieść - 150 milionów dolarów!
W styczniu 2008 takimi wynikami nikt się nie przejmował – przecież to był Facebook warty 15 miliardów dolarów. Teraz jednak może okazać się, że każdy kolejny rok istnienia serwisu będzie wymagał dofinansowania. Mark Zuckerberg wspominał coś ostatnio o tym, że na razie skupia się na rozwoju serwisu (i zdobywaniu zasięgu), a plan na to jak zarabiać będzie wypracowany w przeciągu 3 lat. Czyli mówiąc wprost szef firmy nie ma bladego pojęcia jak na swoim serwisie wygenerować zysk, ale może w przeciągu najbliższych lat jakiś pomysł się pojawi.
W przeciągu 3 lat może stać się bardzo wiele, prawdopodobnie ktoś znowu wrzuci pieniądze w firmę Zuckerberga, ale może też pojawić się konkurencja, nowe trendy itp. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie za trzy lata.
Ciekawe co się stanie jeśli naprawdę “bańka” pęknie i skończą się inwestycje w potencjał i możliwości a zacznie się przeglądać budżety i wyniki finansowe.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Niedalej jak tydzień temu słyszałem, jak jeden z funduszy się chwalił “przychodząc do nas nie musisz mieć biznesplanu”. I tutaj sytuacja faktycznie zaczyna przypominać tę sprzed pierwszej bańki. Wtedy ludzie sobie uświadomili, że firma działająca w internecie poddana jest tym samym realiom ekonomicznym co w “realu”. Dzisiaj wydaje mi się, że znów “internet” troche za bardzo odsunął się od “normalnego” biznesu.
Sam się mocno zdziwiłem, jak zestawiłem ostatnio różne wyceny fotka.pl i informacje o ich przychodach.
@Marek – no ale fotka zarabia realne pieniądze i to mnożąc razy 5,10,15 masz jakiś realny wynik, przy Facebooku nie ma co mnożyć :) Znaczy można mnożyć na razie liczby ujemne, a przy takim bilansie raczej giełda nie powita go z otwartymi rękami (gdzieś czytałem, że mają to w planach)
Wtedy wejdzie Google i ich wykupi :-)
gdyby wiedzieli jak zarabiać pieniądze to by to robili
no chyba że mają zamiar działać non-profit :]
Adwords powstało w którym roku? 2000? Google przed tym zdarzeniem był po prostu dobrą przeglądarką, gigantem stał się dopiero potem. Facebook ma potencjał, co do tego wszyscy są zgodni. Inwestorzy płacą za prawdopodobieństwo tego, że ktoś wymyśli sposób na jego monetyzację. Oczywiście, dla ogółu (zwłaszcza ‘ekspertów’ w Polsce) ma to mniejszy lub większy sens. Jednak chyba decyzje o inwestycji rzędu milionów dolarów podejmują ludzie mający nieco większe pojęcie o ryzyku i potencjalnych korzyściach. Innymi słowy: bez wahania kupiłbym jednostkę uczestnictwa funduszu VC, który ma udziały w FB.
Zgadzam się z tym co napisał Paweł. Wg mnie Mark Zuckerberg słusznie ustawia sie w pozycji do odniesienia kolejnego sukcesu m.in. dbając żeby konkurencja go nie wyprzedziła. Po prostu robi swoje i tylko patrzeć jak pojawią się kolejne atrakcyjne propozycje. Choćby odtańczył “taniec deszczu” to kasa od użytkowników nie poleje sie szerokimi strumieniami. Wystarczy spojrzeć na rodzime święte oburzenie użytkowników NK.
@Pawel – Nie wiedzialem ze Google to przegladarka…;)
-
Co do “potencjalu”, to oczywiscie nam, zwyklym trudno sie wypowiadac. Kazdy z komentujacych albo pracuje dla kogos, albo ma swojego malego startupai wyraza tylko swoja skromna opinie.
Duzo potencjalu juz w branzy bylo widac zwlaszcza w czasach banki internetowej, gdzie inwestorzy topili miliony w kosmicznych pomyslach na nierozwinietym rynku.
-
Akurat co do Facebooka to bym zbytnio sie nie martwil – te pieniadze raczej nie pojda na marne, a pomysl na zarabianie – moze byc bardzo prosty – reklama:) To podstawowy pomysl kazdego startupowicza;)
@dc1 – a myślisz, że skąd oni mają te 300 milionów – przecież to są pieniądze z reklam. Jak na razie muszą wymyślić sposób na to jak zrobić aby więcej zarobić – bo ich pomysły nie były do tej pory efektywne.
Nie wiedziałeś? To już wiesz :) A do co potencjału – zgadzam się, wycena FB na poziomie 15 mld USD to myślenie bańkowo internetowe ;) Niemniej jednak, przed 2000 rokiem o google można było powiedzieć to samo co teraz o FB – ot dobry produkt z dużym potencjałem ale bez pomysłu na biznes. Chodzi mi o to, że ewentualne korzyści wynikające z dobrego wykorzystania potencjału tkwiącego w FB są tak ogromne, że inwestorzy są w stanie przełknąć słabe bilansowo wyniki w nadziei na jeszcze większe zyski w przyszłości. Inna sprawa, że jeśli CEO nie ma pomysłu, jak to zrobić,.. to chyba znaczy się nie nadaje do swojej roboty ;)
@Grzegorz, oczywiscie ze z reklam:) Mozna powiedziec ze jest to “standardowy pomysl”, a 300 baniek tylko z reklam – to malo?
dc1 – oczywiście, że to nie jest mało. Z tego jednak co mi się wydaje problem polega na tym, że facebook potrzebuje znacznie więcej – a zwiększenie jakoś znacznie dochodów z reklam nie jest już takie proste.
Paweł, no bez przesady. Obrażasz Google. Google przed laty nijak ma się do FB.
1) wyszukiwarka internetowa to konkretna usługa dla praktycznie każdego, a nie kolejne internetowe społecznościowe coś-tam. Ja bym wyżej wyceniał usługi konkretne niż te wydumane przez startupowych oszołomów mających ogromne parcie na zostanie drugim Billem G i niewiele poza tym. To taka tam heurystyka – mądrość życiowa ;).
2) różnica technologiczna ogromna. W google od początku siedział potencjał technologiczny, w serwisach typu FB, NK – nie. Tam nie ma żadnej technologii. Prędzej zaufam osobom wybitnym (twórcom przełomowego algorytmu) niż powielaczom (stawianie serwera www i SQL w klastrze). To też taka tam nieścisła reguła, ale się sprawdza. Większość mocnych graczy przemysłu zaczynało jako łebscy ludzie, np. akademiccy elektronicy chcący robić układy scalone. Chłopków roztropków mających szczęscie jest tu zdecydowanie mniej.
nasuwa się jedno stwierdzenie serwisy z ogromnym ruchem zamiast zarabiać zastanawiają się jak można by tu zarobić i nie ważne czy jest to: Facebook, YouTube czy Nasza-Klasa… coś na rzeczy jest – jak widać obfitość nie zawsze jest miarą sukcesu. Od jakiegoś czasu przyglądam się tym serwisom i im więcej ruchu tym mniej pomysłów co z tym zrobić.
No nie wiem ja osobiście uważam że portal średniej wielkości może utrzymać się z reklam jednak duży już raczej nie pojawia się taki efekt skali gdzie koszty rosną nieproporcjonalnie do wzrostu wydajności organizacji. Wielkie serwerownie, duże zatrudnienie nie związane z projektem … ale wtedy zawsze można sprzedać akcje na giełdzie i już jest kasa na działanie firmy.
@Marcin – Facebook z tego co czytałem ma zamiar wejść na giełdę, tylko jak mówią złośliwcy musi najpierw pokazać, że potrafi zarabiać i generować nie tylko obrót ale i zysk
Wygenerować ruch nie jest tak trudno. Gorzej zacząć czerpać z niego realne zyski. nasza-klasa,youtube to sztandarowe przykłady gdzie koszt utrzymania jest ogromny a zyski …. Wprowadzenie opłat ogranicza liczbę użytkowników i kółko się zamyka.
[...] nadal nie wie jak zarabiać pieniądze i prawdopodobnie przejada wszystko co dostał od inwestorów. Sytuacja twittera jest jeszcze gorsza [...]