24

Jak to Amazon mi pracę w Kanadzie proponował…

Branża technologiczna ma duży problem - brakuje rąk do pracy. Oczywiście mowa tutaj o programistach. Rekruterzy są do tego stopnia zdesperowani, że polują na użytkowników GitHuba.

Kilka lat temu założyłem konto na GitHubie. Tłumaczyłem wówczas CyanogenModa na język polski, więc musiałem zrobić fork całego projektu. W międzyczasie wykonałem kilka innych, magicznych czynności, czego dziś dobrze nawet nie pamiętam. W każdym razie moje konto może sprawiać wrażenie, jakby było prowadzone przez osobę dobrze znającą się na rzeczy. Mylne wrażenie. Choć CyanogenModa udało się przetłumaczyć (z czasem społeczność przeniosła się na inną platformę, więc GitHub stał się zbędny – prawdę mówiąc, nie wiem jak dziś wygląda sytuacja z pracami nad językiem polskim), to ja sam nigdy nie mogłem siebie nazwać programistą. Moja przygoda skończyła się na absolutnych podstawach PHP i JavaScript (nie wspominam tutaj o HTML czy CSS, bo nie przystoi nazywać ich językami programowania).

Jakiś czas później w mojej skrzynce e-mail pojawiła się wiadomość z zaproszeniem do rekrutacji. Firma była blisko związana z Oracle i przygotowywała dla nich jakieś projekty. W mailu napisano, że moja kandydatura by ich bardzo ucieszyła, bo wydaję się idealnym kandydatem na to stanowisko. Napisali do mnie, bo konto znaleźli na GitHubie. Od razu też podano potencjalne zarobki – 4-6 tys. funtów. Miejsce pracy –  Londyn. Oczywiście zignorowałem to, bo nie czułem się absolutnie na siłach, a poza tym podejrzewałem, że to kolejna próba naciągactwa.

Z czasem takich wiadomości było więcej. Pojawiały się regularnie (co 1-2 miesiące) i przychodziły z różnych adresów e-mail – od różnych firm. Każda kolejna zawierała podobne informacje: zaproszenie do rekrutacji, proponowane zarobki, dodatkowe świadczenia i oczekiwania. Czasami praca mogła odbywać się zdalnie, ale w większości przypadków wiązała się z przeprowadzą do jednej z wielkich stolic europejskich. Wszystkie te propozycje łączyło jedno – konto znaleziono na GitHubie.

Kilka dni temu przyszła kolejna, wysłana z domeny amazon.com. Rekruterka zapraszała mnie na event rekrutacyjny w Wiedniu. Po przejściu wstępnych testów firma opłaciłaby mi przelot oraz pobyt na miejscu. Jeżeli finalnie zostałbym przyjęty, musiałbym się przeprowadzić do Vancouver lub Toronto. Oczywiście Amazon oferował pomoc w przeprowadzce. Zresztą zrzut ekranu z e-mailem zamieszczam w tekście, możecie sami zobaczyć. Oferta przyszła oczywiście po znalezieniu mojego konta na GitHubie.

Po co to wszystko piszę? Żeby Was zachęcić do uczenia się programowania. Jeżeli jesteście dopiero w liceum i stoicie przed wyborem studiów (lub też w ogóle zastanawiacie się nad pomysłem na życie), poważnie rozważcie pójście w tym kierunku. Oczywiście nic na siłę – nie ma sensu robić w życiu czegoś, co Was zupełnie nie kręci. Jeżeli jednak macie taką możliwość, predyspozycje, chęci i wątpliwości, chciałbym, żeby te przykłady Was przekonały. Umiejętności programowania otwierają dziś wiele drzwi i stwarzają ogromne szanse. Branża sprawia wrażenie zdesperowanej. Tylko w Polsce brakuje 50 tys. informatyków i programistów, a ta liczba będzie rosnąć, bo technologie dominują kolejne segmenty i sektory gospodarki. Daje to ogromne spektrum możliwości – szczególnie, gdy dodamy do tego wszelkie inne propozycje – włączając te, które być może któregoś dnia otrzymacie po przeanalizowaniu Waszego konta na GitHubie.

  • To normalne na zachodzie. Najlepiej założyć konto na linkedin.com, a oferty się posypią. Oczywiście ważne są języki – nie tylko programowania ;-) Także warto uczyć się języków programowania oraz języków obcych. W UK headhunterzy przeszukują profile na linkedin i próbują znaleźć pracę dla tych ludzi. Moje dwie ostatnie prace zostały znalezione właśnie przez nich. Z tego co wiem firma płaci im sumę kilku moich pierwszych pensji. Tak więc w ich interesie jest abym dostał jak najlepszą ofertę. Rozleniwiło mnie to w szukaniu pracy. Gdy mam dosyć aktualnej to po prostu odpowiadam na jednego z maila z linked od headhuntera i mówię mu o moich wymaganiach – pensja, jak daleko jestem skłonny dojeżdżać itp., a oni już zajmują się resztą. Dopasowują moje wymagania i umiejętności do tego czego chce i jest gotów zaoferować pracodawca. Potem przed interview jeszcze spotykają się ze mną i trenują abym dobrze wypadł na tym spotkaniu.
    https://www.linkedin.com/in/piotr-borowski

    • Michał Hackleberry

      Z takim portfolio to się nie dziwię, że sami proponują pracę. :)

    • minionek

      Zgadza sie wszystko, w IRL to samo :)

      > Rozleniwiło mnie to w szukaniu pracy

      Ha ha, skad ja to znam :)

      Pozdrawiam z sasiedniej wyspy :)

    • Piotr Potulski

      W PL też tak robią – ostatnie 2 prace to bycie „złowionym”. To co sam lubię, to stackoverflow i sposób zamieszczania ofert jaki mają.

    • prawda warto się udzielać na takich stronach jak stackoverflow.com – szczególnie dla headhunterów, którzy znają się na rynku programistów

    • zainteresowany_programowaniem

      Cześć, Piotr.

      Czy mógłbym Cię prosić o polecenie sposobu nauki programowania od podstaw? Od czego warto zacząć, jakich języków warto się uczyć? Jestem totalnie zielony w temacie, a chciałbym się przebranżowić, gdyż moje obecne stanowisko i branża nie gwarantują satysfakcjonujących mnie zarobków. Czy w razie czego mógłbym się odezwać na linkedin lub na e-mail?

    • Po pierwsze język programowania. Masz do wyboru kilka dróg. Programowanie komputerów (np. C), programowanie Smartfonów (np. Java) czy programowanie stron internetowych (np. PHP). Powiedziałbym, że najłatwiejsze jest to ostatnie, bo stronę internetową można zrobić wręcz w edytorze tekstu i pomału rozbudowywać.

  • Drooith

    Czy szukanie ludzie na GitHubie to akt desperacji? Skupiają się tam programiści których szukają headhunterzy, przy okazji można zobaczyć jakieś próbki ich prac czyli ocenić w jakiś sposób ich umiejętności. Posiadanie konta na GH jest plusem jeśli nawet nie wręcz wymaganiem w pewnych przypadkach. Podobnie jest ze StackOverflow (i pochodnymi). Nie ma w tym nic dziwnego.

    Branża nie jest zdesperowana (dziwne określenie w odniesieniu do branży), ale fakt brakuje ludzi. Jednak w przeciwieństwie do niektórych ‚zamkniętych’ zawodów, programistą może zostać każdy.

  • hu-yu-wan

    Tomku, patrząc na twój profil na githubie węszę scam.

    Co nie zmienia faktu, że z Twoimi przemyśleniami trudno się nie zgodzić.

    • Domena wydaje się prawdziwa. Nie pierwszy raz zresztą. Ale oczywiście jest takie prawdopodobieństwo.

    • minionek

      Nie, to nie scam.

      Amazon tak prowadzi rekrutacje, potwierdzam jako programista :)

    • hu-yu-wan

      Faktycznie, jak się pominie początkowy BS

      I came across your profile on GitHub and i feel your skills and experiences listed are potentially a great fit for Amazon

      to rzeczywista intencja tego spamu znajduje się na samym końcu:

      We also value your referrals. Feel free to share with any (…) who may be interested

      więc nic dziwnego, że rozsyłają takie maile do każdego kto ma jakąkolwiek styczność z GitHubem.

    • minionek

      A to tez racja.

      BTW, platne referale oferuje prawie kazda firma teraz. 2k Euro za polecenie kogos do roboty to standard :)

    • hu-yu-wan

      Nic tylko iść studiować filozofię (dla zabicia czasu) i jednocześnie tylko polecać (pimp’ować :P) kumpli z politechniki ;)

    • minionek

      I wlasnie tacy ludzie jak Ty pchaja swiat do przodu :D

      Rozwiazales problem jak zjesc ciastko i miec ciastko :D (tzn. jak studiowac filozofie i jednoczesnie trzepac kase)

    • Piotr Lewandowski

      „2k Euro za polecenie kogos do roboty to standard” – nie, to nie standard, standardem jest gadanie o kasie za polecenie (a głównym celem wyciągnięcia danych kontaktowych owych polecanych osób). Prosta metoda weryfikacji: dostałeś JAKĄKOLWIEK kasę za polecenie kogoś? Znasz kogoś OSOBIŚCIE, kto taką kasę dostał? Wątpię. Pierwsza zasada przy kontaktach z rekruterami: nie wierz we wszystko co mówią. Inna pierwsza zasada: NIGDY nie polecaj nikogo rekruterom, odwalasz za nich robotę.

  • O ile się nie mylę to Indie co roku wypuszczają milion (słownie: 1 000 000 ) programistów.
    W momencie gdy UE zmądrzeje i da im wizy, to zdesperowanymi stanie się stado programistów skuszone do nauki programowania rzekomo „kosmicznymi” zarobkami w branży.
    No może z jednym wyjątkiem – programiści znający inne języki niż angielski np. niemiecki.

    • luke

      Wątpię w to. Już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by Hindusów zatrudniać, duża część osób tak czy siak pracuje zdalnie.

      To co zmieniło się w ostatnich latach, to zostaje doceniony warsztat pracy i jej jakość – a tutaj jest niestety o wiele trudnej znaleźć sensowną osobę. A Hundusi… cóż zaniżają średnią.

    • Zdalna praca jest nieefektywna, firmy chcą pracowników na miejscu.
      I niestety na przeszkodzie stoją wizy.
      Hindusów jest miliard, programistów miliony. Tylko UE jest głupia, że im robi pod górkę totalnie.

    • Szczepan

      Słaby pracownik na miejscu nadal będzie słabym pracownikiem. Indie, delikatnie mówiąc, nie mają pracowników najwyższych lotów.

  • minionek

    Panie Tomku,

    > Rekruterzy są do tego stopnia zdesperowani, że polują na użytkowników GitHuba

    To nie desperacja, akle czysto praktyczne podejscie. W przypadku programistow (czyli m.in. moim, zebysmy sie dobrze rozumieli) konto na GitHubie i jego zawartosc to najlatwiejszy sposob na wstepna (pokreslam -wstepna) ocene „warsztatu” – i nie chodzi o forki, chodzi bardziej o repozytoria uwtorzone przez danego programiste.
    Na ich przykladzie zainetersowana firma moze zorientowac sie, jakich jezykow programowania programista uzywa i w jakim stopniu zaawansowania, czy testuje pisany kod, czy dokumentuje itd.
    W dodatku po commitach widac tez, jak ogarnia prace z systemem kontroli wersji (tagi, branche i te sprawy)

    > Napisali do mnie, bo konto znaleźli na GitHubie. Od razu też podano potencjalne zarobki – 4-6 tys. funtów. Miejsce pracy – Londyn. Oczywiście zignorowałem to, bo nie czułem się absolutnie na siłach, a poza tym podejrzewałem, że to kolejna próba naciągactwa.

    Nope, takie oferty to codziennosc kazdego dewelopera z doswiadczeniem i znajomoscia technologii, w ktorych sie specjalizuje

    GitHub to bardzo dobre uzupelnienie LinkedIna dla rekruterow dzialajacych w branzy IT (glownie chodzi o programistow)

    > Kilka dni temu przyszła kolejna, wysłana z domeny amazon.com. Rekruterka zapraszała mnie na event rekrutacyjny w Wiedniu

    Kilka miesiecy temu dostalem od Amazona podobne zaproszenie na event we Wroclawiu o ile dobrze kojarze :)

    > Oczywiście Amazon oferował pomoc w przeprowadzce

    Dla zainetresowanych: potwierdzam. Dwa lata temu zaaplikowalem do Amazona na stanowisko w ich biurze w Seattle (AWS Web Developer, o ile dobrze pamietam). Oczywiscie najwieksza przeszkoda byla wiza H1-B (a raczej jej brak) i relokacja.

    Rekruter na moje pytanie zapewnil mnie, ze Amazon wszystko zalatwia – wizy, pomaga w relokacji itd.
    Poniewaz nie zamierzalem wyjechac wtedy do USA, aplikowalem z czystej ciekawosci jaka bedzie odpowiedz – grzecznie podziekowalem.

    Ale bylem pod wrazeniem rozmachu, z jakim prowadza rekrutacje.

    Aktualnie szukam nowej pracy i wiekszosc firm, z ktorymi sie kontaktuje prosi o link do konta na GitHubie lub sami sobie to konto odnajduja :)

    Pozdrawiam z Irlandii

  • tomoro

    Mogę powiedzieć że otrzymałem identyczną wiadomość od Amazona. Nie zdziwiło mnie to bardzo. To nie pierwszy raz gdy firma kontaktuje się ze mną w ten sposób. O ile w moim przypadku nawet mam projekt napisany który wykosztuje bibliotekę amazona, o tyle w przypadku autora artykułu to trochę się dziwie bo ma tylko sforkowane repozytoria. Chyba bot który robi skan nie jest zbyt wybredny :P No ale jak dobrze pójdzie to się obaj zobaczymy w Wiedniu :+)

  • Kamil

    W takim razie to ja popełniam błąd, bo szukałem i nie znalazłem. Tylko jedna firma jest stale na widoku, ale język niemiecki i przeprowadzka setki kilometrów nie wchodzą w grę.

  • Adrian

    Ciekawy artykuł. Inspiracja dla młodych osób które chcą coś w życiu osiągnąć. Jak widać warto jest poświęcić uwagę na ten temat, dzięki niemu nie dość że możemy realizować swoje pasje to jeszcze żyć z niej,ja się uczyłem na razie podstaw z różnych kursów np na eduweb.pl oraz wielu książek. Marzy mi się zmiana pracy i przejście na młodego programistę. U siebie ciągle słyszę że niebawem dostanę jakąś lepiej płatną posadę, no ale od słuchania dobrobyt się nie zwiększa.