15

Najważniejszy dla mnie film 2016 roku już na Showmax

22 listopada 1963 roku zginął 35. prezydent Stanów Zjednoczonych. W trakcie przejazdu przez Dallas, które było miastem nieprzychylnym Kennedy'emu, doszło do zamachu. U boku prezydenta znajdowała się wóczas jego żona Jacqueline Kennedy. Lub po prostu Jackie.

Produkcja z 2016 roku tak naprawdę debiutowała w Polsce na początku roku 2017, dokładnie 3 lutego. Nie był to tytuł, pod który dostosowano repertuar, ale nie ma w tym nic dziwnego – Jackie nie jest filmem, na którym będziemy się świetnie bawić chrupiąc popcorn i popijając colę. Spod ręki Pablo Larraínego wyszła ciężka i wymagająca uwagi produkcja. Już od samego początku, od pierwszej sceny, w której na ekranie nie widzimy jeszcze nic, w specyficzny nastrój wprowadza nas muzyka Mici Levi. Jest melancholijna i przerażająca zarazem. Postrzegam ją jako nie tyle uzupełnienie wydarzeń na ekranie, ale raczej wyznacznik tego, jak istotnych wydarzeń jesteśmy świadkami. Cały film ma za zadanie przenieść widza nie tylko w chwile, które dziś można obejrzeć na archiwalnych nagraniach, lecz również za ich kulisy.

Ale najważniejsza w tym wszystkim jest ona. Jackie.

Według niektórych informacji, Jackie miała zagrać Rachel Weisz, którą można kojarzyć z serii filmów „Mumia” oraz „Constantine”. Ostatecznie pierwszą damę zagrała Natalie Portman – aktorka stanęła przed nie lada zadaniem. Na ekranie pokazuje się bowiem w tak wielu okolicznościach, że aż trudno oszacować, jak wiele potrzebowała czasu na przygotowanie się do tej roli. Wydarzenia, które śledzimy, nie zostały przedstawione chronologicznie, ale układają się w pewną całość, co zrozumiemy pod koniec seansu.

Portman ukazała Jacqueline Kennedy w żałobie – w ciągu pierwszych kilku dni, gdy samotnie spędzała czas we własnym domu i kiedy to odwiedził ją dziennikarz magazynu „Life”, zdobywca nagrody Pulitzera Theodore H. White, w trakcie przygotowań pogrzebu Jacka Kennedy’ego – ale i w dniach poprzedzających tragedię. Także wtedy, gdy do Białego Domu zawitała telewizja, by przedstawić proces wprowadzania się nowej pary prezydenckiej oraz zmiany, jakich dokonują. A właściwie dokonuje, bo za całość odpowiedzialna była właśnie Jackie. Bezpośrednie porównanie zachowań pierwszej damy oraz Portman pokazuje jak bardzo aktorka zbliżyła się do pierwowzoru, wyczuwając granicę, której nie powinna przekroczyć.

Jeśli to nie była najważniejsza rola Natalie w jej karierze, to na pewno znajduje się w ścisłej czołówce – została za nią nominowana do Oscara (najlepsza aktorka pierwszoplanowa). To ona skradła cały film dla siebie, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca dla Petera Sarsgaarda (Bobby Kennedy, brat JFK) czy Johna Hurta (ksiądz). W filmie znalazła się scena samego zamachu i następujące po nim godziny, które Jackie spędziła w szpitalu i na pokładzie Air Force One, gdy przewożono ciało prezydenta do Waszyngtonu. Odmówiła wtedy zajęcia miejsca w kabinie pasażerskiej i pozostała przy trumnie. Nie zmieniła też zakrwawionego, charakterystycznego kostiumu, co wyjaśniła mówiąc „niech cały świat patrzy, co zrobiono mojemu mężowi”.

Czas trwania „Jackie” to niewiele ponad 90 minut, ale można odnieść wrażenie, że wynosi on znacznie dłużej. W żadnym wypadku nie należy tego uważać za wadę. Gęsty, ciężki klimat filmu zasysa nas do środka i długo nie chce puścić – nawet po seansie.

Jackie zobaczycie na Showmax

Film ten nie wywołał w Polsce tak dużych emocji, jak w Stanach Zjednoczonych, co jest w pełni zrozumiałe. Na całe szczęście ukazał się w wersji DVD i Blu-Ray, a od wczoraj jest także dostępny online w Showmax. Wielki plus dla tej platformy za uczynienie tak ważnego (nie tylko dla mnie) filmu jednym z jaśniejszych punktów oferty na styczeń.