30

Ja też nie znoszę kolejek w sklepach. Może zatem pozbądźmy się kas?

Blisko połowa polskich konsumentów uważa, że kolejki do kas to najbardziej frustrujący element codziennych zakupów. Jestem wśród nich. Rozwiązaniem tego problemu może być całkowite wyeliminowanie samych kas. Jak to zrobić? Po prostu.

Kwestia pozbycia się kas ze sklepów nie jest nowa. Taką wizję snuje przed nami od jakiegoś czasu Mastercard. Teraz firma ogłosiła wyniki badania pt. „Czy Polacy są gotowi na sklepy bez kas?”. Jedno jest pewne – Polacy nie znoszą kolejek. Aż 71 proc. jest niezadowolonych z ich powodu, a dla 47 proc. jest to najbardziej frustrujący element zakupów, głównie ze względu na stratę czasu. Średnio czas oczekiwania w kolejkach ma wynosić 18 minut. Teoretycznie nie jest to dużo, ale jeżeli zsumujemy codzienne zakupy z całego tygodnia, otrzymamy ponad dwie godziny utraconego czasu. To już można przeznaczyć na innej, znacznie bardziej wartościowe czynności.

Nie tylko konsumenci na tym tracą. Aż 71 proc. ankietowanych przyznaje, że nie wróciłoby do sklepu po produkt, jeżeli wiązałoby się to ze staniem od nowa w kolejce. Co więcej, aż 46 proc. przyznaje, że zdarzyło się im całkowicie zrezygnować z zakupów, widząc zbyt długie kolejki do kas.

Tutaj oczywiście pojawiają się pomysły na skrócenie czasu oczekiwania. Jednym z rozwiązań są płatności zbliżeniowe, które są po prostu szybsze. Przykładamy kartę i gotowe (ewentualnie wpisujemy jeszcze kod PIN). Sprzedawca nie szuka reszty, nie prosi nas o drobne, nie próbuje rozmienić banknotów w kasie obok… Jest po prostu sprawniej. Widzą to zresztą konsumenci – zdaniem 61 proc. z nich kolejki byłyby krótsze, gdyby wszyscy płacili przy kasach bezgotówkowo. Taka sama ilość uważa, że w każdym sklepie powinna być możliwość płacenia bezgotówkowo. Ciągle nie jest to u nas standardem (choć i tak jesteśmy lepsi od takich Niemców, gdzie płatność kartą nie jest wcale standardem – przy czym to mocno subiektywna opinia, bo mam notorycznie z tym problem za naszą zachodnią granicą). Aż 58 proc. badanych Polaków przyznało, że niejednokrotnie próbowali zapłacić kartą, ale nie było takiej możliwości.

Idźmy o krok dalej – kasy. Ich dotychczasowa forma jest już mocno przestarzała. Od jakiegoś czasu możemy korzystać z ich samoobsługowych odpowiedników, ale to ciągle mało. Bardziej skutecznym rozwiązaniem miałoby być samodzielne skanowanie produktów przez klientów, co funkcjonuje już od jakiegoś czasu w wybranych sieciach. Dla 38 proc. Polaków mają one być interesującym rozwiązaniem, ale już tylko 20 proc. jest zainteresowanych taką koncepcją. Widać to niestety w sklepach – tam, gdzie już skanery wprowadzono, nie cieszą się one aż tak dużym zainteresowaniem. I trudno się temu dziwić, bo wciąż więcej ludzi korzysta z klasycznych kas, unikając samoobsługowych.

Tym samym wizja polegająca na całkowitej rezygnacji z kas może okazać się bardzo odległa. Teoretycznie wygląda ona naprawdę interesując: zaufany sprzedawca pobiera z naszego konta kwotę za zakupy, z którymi wychodzimy ze sklepu. Nie musimy nic potwierdzać ani akceptować, ale możemy zarządzać limitami i listą zaufanych sprzedawców. MasterCard przedstawiał już to niejednokrotnie. Nie in jeden zresztą, bo swoje rozwiązanie nie tak dawno pokazał Amazon – usługa Amazon Go ma być stacjonarnym odpowiednikiem zakupów w internetowym sklepie.

Polakom brakuje jednak świadomości. O takich rozwiązaniach słyszało zaledwie 26 proc. badanych, a wśród nich jedynie ponad połowa byłaby skłonna z nich skorzystać. Co ciekawe, 29 proc. z nas używa telefonów podczas zakupów (które miałyby być podstawą sklepu bez kas), a 47 proc. osób z tej grupy płaci nimi zbliżeniowo. Widać jak na dłoni, że musi jeszcze upłynąć trochę wody w Wiśle, zanim te technologie staną się u nas równie powszechne co karty płatnicze.