Iron Man
5

Domorosły Iron Man nie zwalnia – śmiga nad jeziorem z niezłą prędkością

Jak zostać superbohaterem? Jeśli nie posiadasz mocy od urodzenia, nie uległeś wypadkowi, który wyróżnił cię spośród tłumu i dał nieprzeciętną siłę czy wyostrzył zmysły, możesz wspomóc się technologią. Czy trzeba przy tym być miliarderem, jak Bruce Wayne czy Tony Stark? Niekoniecznie - pewien Brytyjczyk próbuje naśladować tego ostatniego i wspomaga się "garażową techniką".

Iron Man może pobudzać wyobraźnię bardziej niż Superman czy Spiderman, bo osiągnięcie takich mocy wydaje się być w zasięgu człowieka. Przynajmniej z tego założenia wychodzą ludzie, którzy zabrali się za tworzenie sprzętu umożliwiającego człowiekowi wzbicie się w powietrze. O projektach z tej działki już pisaliśmy:

Brytyjski przedsiębiorca Richard Browning przeznaczył jedyne 40 tys. funtów na spełnienie swoich marzeń o byciu… sami wiecie kim. Pomogły mu w tym miniaturowe turbiny gazowe na naftę oraz lekki i mocny szkielet zewnętrzny, do którego mocowane są silniki. Nie jest to jeszcze zbroja Irona Mana z prawdziwego zdarzenia, jednak trzeba przyznać, że prace postępują w zauważalny sposób i wygląda to coraz lepiej.[źródło]

Wspomniany Brytyjczyk, były żołnierz, założył startup Gravity Industries, by prowadzić prace nad latającą zbroją i nie porzucił swoich marzeń – media donoszą, że jego niedawny wyczyn zostanie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa: udało mu się „pofrunąć” z prędkością ponad 50 km na godzinę. A na tym nie zamierza poprzestawać, wynalazek chce komercjalizować. Jak?

Można się spodziewać, że pomysłem zainteresuje się armia czy służby porządkowe, pewnie odezwą się szejkowie, którzy takie nowinki chętnie ściągają – Zjednoczone Emiraty Arabskie widziały już podobne inicjatywy. Jest i branża… rozrywkowa. Można sobie wyobrazić, że zrobi się z tego sport. Chociaż nie jest to póki co rozrywka dla każdego – trzeba być silnym (kombinezon waży około 45 kg) i… odważnym (1000 koni mechanicznych robi wrażenie).

Czy tej zbroi blisko do skafandra, jaki nosił Tony Stark? Cóż, zdania będą pewnie podzielone. Ale mnie urzekł fakt, że powstaje ona w jakimś stopniu metodą chałupniczą. Stosowany jest druk 3D, a dla obniżenia kosztów stosuje się także części z różnych maszyn – np. z prostej wiertarki. Pod tym względem przypomina to historię z filmu Iron Man. Po dronach szykuje się nowe hobby.

  • Jack B.

    Czy armie się tym zainteresują?
    Oczywiście, że nie! Gdyby coś takiego miało realne zastosowanie bojowe dawno mieli by to na wyposażeniu, ja już bardziej opracował bym jakiś jetpack do egzoszkieletu jeśli już coś takiego nie istnieje. Do tego sam „skafander”, jest ciężki i na pewno nie poręczny.
    Jedyne co w tym mnie urzekło to wykonanie tego w warunkach garażowych, to jest imponujące.

    • Dla armii nie koniecznie w calach bojowych – już dla samych ćwiczeń sprawności, refleksu może się przydać. Taki sprawdzian na twardziela ;)

    • EL Wu

      Masz na myśli pejntbolowców z partyzantki Maciorewicza, bo chyba nie profesjonalne armie na świecie?

    • Ej, ostatnio oglądałem ich zaprzysiężenie – to podobno elita NATO :)

    • Regnard

      Wojsko już się interesowało, był o tym film nawet ale nijak nie idzie znaleźć – facet wspominał że bawiło go jako oblatywacza skakanie i uruchamianie turbiny dopiero podczas spadania. Parę zdań jest np tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Jet_pack#U.S._Army_interest Skończyło się to tak, że panowie w mundurach doszli do wniosku że śmigłowce a konkretnie UH-1 potrafią z taktycznego punktu widzenia to samo tylko bardziej (długotrwałość lotu, łatwość obsługi).