iphone X różny wygląd
129

Nie przekonuje mnie Face ID w iPhone X. Funkcja wdrożona na siłę

Mówi się, że jeżeli będziesz coś udoskonalać dostatecznie długo, to na pewno to zepsujesz. O ile iPhone X to zdecydowanie najciekawszy telefon Apple w historii, tak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że służy on tylko pompowaniu muskułów przez Cupertino. W sumie w i tak pokraczny sposób, bowiem wszystkie funkcje pokazanego niedawno urządzenia miały już swoje premiery - oczywiście w telefonach konkurencji.

Mnie jednak interesuje co innego – nowy mechanizm logowania się do urządzenia. Face ID oparty na skanowaniu twarzy, oporny na zmiany fryzury, makijaż, zarost i tym podobne ma być kontynuacją idei Apple na biometryczne logowania i według firmy, wdrożenie tej funkcji zostało podparte pewnymi argumentami. Face ID prawdopodobnie oferuje wyższy poziom bezpieczeństwa niż Touch ID, przy okazji logowanie twarzą pod każdym kątem jest bardzo efektownym zagraniem. Pytanie jednak, czy logowanie za pomocą tylko skanu twarzy jest czymś, co jest jednoznacznie lepsze dla użytkownika. Użyteczność to cecha, którą w urządzeniach Apple bardzo lubię, ale iPhone X wraz z Face ID kompletnie mnie nie przekonują.

iPhone X Face ID

Proces logowania się do urządzenia jest… dłuższy niż w przypadku Touch ID

Aby odblokować urządzenie z Touch ID na pokładzie należy wyciągnąć je z kieszeni (nowsze modele wykrywają ten fakt i same się rozświetlają. Jeżeli chcemy szybko odblokować telefon, wystarczy że naciśniemy przycisk Home, przy okazji sensor biometryczny zeskanuje opuszek palca i jeżeli wszystko odbędzie się tak jak należy, ujrzymy listę naszych aplikacji. W iPhone’ie X wygląda to nieco inaczej. Wyciągamy telefon z kieszeni, kierujemy sensor TrueDepth na twarz, a po poprawnym uwierzytelnieniu, musimy przesunąć ekran, aby przejść dalej. Proces odblokowywania urządzenia jest nieznacznie dłuższy, ale w kontekście tego, ile razy będziemy musieli codziennie przeprowadzać ową operację – zaczyna być już bardzo istotny.

Face ID ma być też metodą uwierzytelniania w trakcie przeprowadzania płatności za pomocą Apple Pay. To stwarza kolejne problemy. W przypadku Touch ID było to bardzo proste – nie martwiliśmy się o ułożenie urządzenia względem naszej twarzy. Wystarczy, że nasz palec wylądował na sensorze biometrycznym. W iPhone’ie X będzie to wymagało ponownego sczytania skanu uprawniającego do wykonania żądanej akcji. I tak w kółko. Z punktu widzenia użyteczności przysparza to nieco więcej problemów i zupełnie do Apple nie pasuje. A przecież tak niewiele brakowało, aby iPhone X był „urządzeniem kompletnym” i oferował drugi, „zapasowy” tryb dostępu do telefonu.

iPhone X - telefon wodoodporny

Korzystałem z podobnego rozwiązania w Lumii 950 i bardzo sobie je chwaliłem, ale nie obyło się bez pewnych rozczarowań

Zaletą urządzeń posiadających czujnik biometryczny to możliwość dyskretnego sprawdzenia urządzenia pod kątem nowych powiadomień. Jeżeli użytkownik musi odblokować urządzenie twarzą lub tęczówką oka, chcąc lub nie musi je unieść nieco wyżej. Chyba, że postanowi wpisać kod, co w takich scenariuszach jest już nieco niewygodne. Odcisk palca jest według mnie najbardziej optymalnym rozwiązaniem łączącym w sobie wyższy poziom bezpieczeństwa niż w przypadku kodów, wzorów lub haseł i przy okazji bardzo wygodnym, oczywiście o ile sensor działa bez zarzutu.

A tak niewiele brakowało, żeby iPhone X był pod tym względem sprzętem kompletnym. Zupełnie niepotrzebnie zrezygnowano z Touch ID – mechanizmu, który w niektórych przypadkach mógłby znacznie uprościć korzystanie z urządzenia. Gdyby ten znalazł się tam, gdzie widnieje połyskujące logo Apple (czyli z tyłu), zapewne wielu użytkowników by się nie obraziło. A ja nie miałbym tematu na artykuł – chyba, że taki, w którym Apple chwalę za pomyślunek. Tego niestety zabrakło. Wilk byłby syty, a i owca cała – Face ID dalej byłoby wiodącym mechanizmem, a Touch ID stanowiłoby ciekawą alternatywę.

Spójrzcie na takiego Samsunga Galaxy Note’a 8 (nie, to nie jest artykuł sponsorowany…). Tam mamy czytnik tęczówki oka, ale nikt nikomu nie zabrania korzystania z odcisków palców. Dualizm w tej materii został raczej ciepło przyjęty przez ekspertów, którzy obecnie prześcigają się w argumentach między wyższością jednego lub drugiego urządzenia. Fakt jest jednak taki, że w sferze wygody uwierzytelniania, iPhone X niestety poległ – i to na własne życzenie.