27

Jeżeli myśleliście, że iPhone X był drogi, to jeden z jego następców podniesie poprzeczkę jeszcze wyżej

Jesteśmy już po dwóch z trzech najważniejszych konferencjach elektroniki użytkowej, tj. styczniowej CES oraz lutowej MWC. Przez pierwsze dwa i pół miesiące 2018 roku poznaliśmy już sporo porządnych smartfonów z różnych segmentów cenowych, jednak najbardziej wyczekiwanw nowości zostaną zaprezentowane dopiero we wrześniu. Mam tu na myśli kolejną generację iPhone w trzech odsłonach – mamy nowe informacje na ich temat.

Trzy różne modele

Przede wszystkim dowiedzieliśmy się teraz, że to jednak wersja z 5,85-calowym ekranem OLED będzie tą najtańszą, a nie większa, 6,1-calowa jak to wcześniej przewidywano. Co więcej, warto wspomnieć, że najbardziej przystępny cenowo telefon będzie bazował to, co już obecnie sprzedaje Apple. Mianowicie będzie to wariacja iPhone X.

Luke Lin z Digitimes poinformował, że koszt produkcji nadchodzącej nowości będzie o 10% niższy względem aktualnego flagowca. Cóż, należy tu dodać, że mówimy tu o kwocie rzędu około 370 dolarów. Wszyscy obwieszczają radośnie, że Amerykanie wprowadzą do sprzedaży tańszy smartfon, ale pamiętajmy, że wciąż mówimy o urządzeniu, które zostanie wycenione na około 3500 złotych. Zdecydowanie nie będzie to okazja życia. Rolę atrakcyjnego cenowo modelu będzie pełnił najmniejszy iPhone SE 2.

Dwa superflagowce

Na samym szczycie będą teraz dwa modele. Oprócz iPhone X 2018 poznamy również sprzęty z 6,45-calowym wyświetlaczem OLED oraz 6,1-calowym IPS TFT LCD – jestem ciekaw, jak bardzo będą różniły się względem siebie. Nie będzie także wielkim zaskoczeniem, że dwa najlepsze otrzymają najwięcej. Najtańszy z tej trójki otrzyma mniej RAM oraz gorsze podzespoły, ale znając praktyki producenta, więcej na ten temat dowiemy się kiedy pierwsze egzemplarze trafią do testerów.

Zagadką pozostaje procesor. Nie zdziwionym się wcale, gdyby bezpośrednia ewolucja X nadal korzystała z układu Apple A11, podczas gdy w reszcie ujrzelibyśmy już nowszy Apple A12. Tego jednak kwestię wyjaśnią się najpewniej bliżej premiery.

Jeden cel

Ostatnie działania firmy jasno wskazują na to, że chcą kontynuować swoją ekspansję. Kiedyś prezentowali wyłącznie jednego flagowca, potem zaczęli pokazywać dwa, a potem trzy – nie wspominając w tym wszystkim tańszego SE. W przypadku tabletów również oferują coraz więcej. Aktualnie w sprzedaży znajdziemy standardowego iPada, warianty Pro nadające się do biurowych zadań, a wkrótce ma do nich dołączyć również sprzęt za mniej niż 1000 złotych. Nie sposób pominąć tu laptopów. Macbook Air, Macbook i Macbook Pro – każdy znajdzie produkt dopasowany pod jego potrzeby. Prawdziwym hitem sprzedaży może okazać się jednak niezaprezentowany jeszcze następca Air. Będzie lepszy i, co kluczowe, tańszy.

Teraz Apple przejdzie na jedynie smartfony ze zminimalizowanymi ramkami wokół ekranu. Dla osób, gustujących w tradycyjnych panelach, zostaną zeszłoroczne 8 i 8 Plus, z pewnością firma nie wycofa ich ze sprzedaży. W końcu na niektórych rynkach ceny tegorocznych flagowców skutecznie uniemożliwiłyby jakikolwiek komercyjny sukces. Zobaczymy, czy taka strategia stawiająca na liczbę okaże się owocna.

Obecnie jedynie Apple skutecznie walczy na kilku frontach. W segmencie telefonów konkurują z całą konkurencją z Androidem, wśród tabletów oraz wearables bezapelacyjnie przodują, natomiast w kategorii komputerów ich macOS jako jedyny stanowi alternatywę dla Windowsa dla większości klientów (nie licząc różnych dystrybucji Linuxa).

źródło: Digitimes przez Gizmochina