Masz coś ciekawego do powiedzenia? Opublikuj swój tekst na Antyweb. (dowiedz się więcej)

Przepisz: antyweb


*Zastrzegamy sobie prawo do nie opublikowania przesłanego artykułu.
O P U B L I K U J

S W Ó J

T E K S T

iPad 128 GB dostępny od dziś… na tydzień przed premierą SurfacePro

Surface_vs_iPad_4

Od dziś można już kupić nowego iPada 128 GB – czy ma on wypełnić lukę jaką stworzył Microsoft wraz z wprowadzeniem 128 GB modelu Surface Pro? Jedni powiedzą, że tak, ale ja bardziej jestem zdania, że są to dwa różne urządzenia skierowane do dwóch różnych typów użytkowników. Jednak bez wątpienia nadszedł już czas na powiększenie pojemności tabletów, bez konieczności kupowania dodatkowej pamięci. Dzisiejsze urządzenia pomimo slotu na dodatkową kartę pamięci tak naprawdę się nie sprawdzają i ograniczają jego funkcjonalność jedynie do przechowywania plików a w większości przypadków uniemożliwiają instalacje aplikacji na SD.

Czy Surface Pro jest zagrożeniem dla iPada? Chyba nie, gdyż są to zupełnie inne urządzenia, spełniające odmienne funkcje i posiadające odmienne parametry. Surface Pro, dzięki procesorowi i5 Intela i “ pełnowartościowemu” systemowi operacyjnemu jest w stanie pracować z wymagającymi aplikacjami jak na przykład Photoshop, a także posiada kilka różnego rodzaju wejść i wyjść nie licząc już takich gadgetów jak stylus. iPad nie posiada takich możliwości, choć zapewne może być bardziej doceniony ze względu na dostęp do ogromnej liczby aplikacji co w porównaniu do ilości aplikacji dostępnych na urządzenie Microsoftu… ehh jak na razie to chyba nie ma co porównywać;).

surface-vs-ipad_large

iPad nigdy nie był bezpośrednią konkurencją dla Windowsa i nie powstał aby z nim walczyć, ale właściwie zbudował swoją pozycję na tym, że nie nadawał się do tego do czego zdolny jest Surface Pro. Ludzie decydujący się na kupno urządzenia Apple nie szukają w nim kompatybilności z produktami Microsoftu. To urządzenie nie zostało zaprojektowane dla ludzi szukających w nim zastosowań biznesowych – jak na przykład korzystanie z pakietu Office, ale dla tego by pokazać ludziom, że potrzebują kolejnego urządzenia, oferującego zupełnie inne możliwości. Apple pokazał użytkownikom, że mogą dzięki iPadom zmienić podejście do tradycyjnej pracy biurowej, a także pokazał im, że mogą bez pomocy pecetów wykonać zlecone im zadania.

Na scenę wkracza jednak Surface Pro, który jest skierowany do użytkowników biznesowych, którzy nie mają możliwości zmiany platformy na której pracują – Windowsa. Dzieje się tak z różnych względów, ale przede wszystkim przeszkodą może tu być koszt zmiany infrastruktury w całej firmie na inny system operacyjny lub problemy z kompatybilnością. Jednak dla wielu pracowników, mających możliwość korzystania w swojej pracy z wielu różnych platform, iPad pozostanie jednak wyborem numer jeden. Tym bardziej będzie to miało miejsce w związku z tym, że cena iPada 128 ciągle jest niższa niż Surface Pro, a także żywotność jego baterii jest prawie dwa razy dłuższa. Sam iOS zajmuje także o wiele mniej miejsca, co sprawia, że Ty będziesz miał więcej miejsca na instalowanie jeszcze większej ilości aplikacji z których, być może nie będziesz nigdy korzystał, ale także więcej miejsca na zdjęcia czy filmy.

Ruch Apple z wprowadzeniem nowego iPada tuż przed premierą rynkową Surface Pro nie był zdecydowanie przypadkowy. Aby tego dokonać i jeszcze bardziej zakłócić ekspansywne plany firmy Microsoft wzięli oni jedyną specyfikację, która tak naprawdę mogła mieć jeszcze jakieś znaczenie przy wyborze biznesowego tabletu – 128 GB – i wprowadzili na rynek produkt mogący konkurować szczególnie na rynkach edukacyjnych i biznesowych – na które to właśnie czai się duży brat z Redmond. Teraz pozostaje nam jedynie poczekać jakiś czas na wyniki sprzedaży tych dwóch produktów i sprawdzić, która firma wygrała tą rundę.

Który produkt wy byście wybrali i dlaczego? Czy w ogóle jest sens porównywać te dwa urządzenia, które tak naprawdę powstały w zupełnie innych celach? Jaki waszym zdaniem, będzie wynik tych rozgrywek, kto sprzeda więcej urządzeń z 128 GB, Apple czy Microsoft?
Czekam na wasze komentarze.

Foto: 1, 2

» «

  • oli

    Surface pro jak i ten z Win RT jest ciekawym urządzeniem ale jednak wybiorę iPad’a jako tablet ( czekma tylko na lżejszą wersje tego dużego) poprostu jest tabliczką bez ruchomych części! – dziwna podpórka .. dołączana klawiatura.. mhh. To już prawie notebook/ultrabook, który ma służyć do pracy. A tablet czy to z ios czy z androidem niech służy do podstawowych rzeczy… dla Mnie wyświetlanie pdfów i wzięcie ich do ręki jak kartkę papieru ( zamiast te dokumenty drukować) itd. Reszta zostałą napisana w artykule.. min bateria.

    • PiotrZagawa

      Ta podpórka to nie dość że designerski FAIL, to jeszcze plastikowa tandeta prosto z bazaru. W realu wygląda żałośnie. Do pracy tylko ultralaptop. Przynajmniej da się na nim zainstalować dowolny system.

    • Stefan

      Zagawa jabłkowy fanboyu

  • LOL

    Za mały komputer i za duży tablet w jednym, jak to się nie przyjmie to ja nie wiem…

  • Marcin

    „Sam iOS zajmuje także o wiele mniej miejsca, co sprawia, że Ty będziesz miał więcej miejsca”
    iOS zajmuje mniej miejsca ale kosztem gorszego mechanizmu aktualizacji. Aktualizacje pod iOS przeprowadzane są jak zmiana firmware z jednej wersji na inną. To operacja która jest przeprowadzana 2x w roku bo wymaga ona specjalnych czynności. W trakcie aktualizacji tablet jest niedostępny a po zakończeniu operacji musi zostać uruchomiony na nowo.
    Windows 8 jest na dysku traktowany jako program. Aktualizowany jest w locie, pojedyncze pliki, bez udziału użytkownika. Może być nawet aktualizowany codziennie jeżeli pojawią się jakieś błędy. Może być aktualizowany z poziomu domeny przez administratorów. Microsoft gwarantuje aktualizacje do 9 stycznia 2023r czyli równo 10 lat. W tym czasie MS będzie łatał każdą znalezioną lukę bezpieczeństwa lub błąd. Z historii wiemy że MS potrafi aktualizować swój system nawet do 14 lat co pokazuje przypadek XP.

    • Przemysław Rumik

      @da1663c1a0454e2dff9036bcaa079f5a:disqus tylko, że iOS ma architekturę, która praktycznie uniemożliwia włożenie w aplikacje szkodliwego kodu, nie musi więc robić aktualizacji z łatkami bezpieczeństwa tak jak to MUSI robić MS.

      Do tego nie ma praktycznie możliwości by ktoś bez zgody użytkownika dokonał modyfikacji kodu systemu, co w Windows się może zdarzyć.
      Przez to, że iOS (czy Android) mają bezpieczniejszą architekturę to i nie potrzebują tak wielu update’ów jak Windows.

    • Marcin

      Z tą bezpieczną architekturą iOS to się zgodzę.
      Ale to że dorzuciłeś tam Androida to traktuję jako żart. Chyba nie ma bardziej zawirusowanego systemu niż Android. Od dwóch lat nie ma tygodnia by nie było głośno o jakichś wirusach, trojanach, dziurach w systemie oraz kłopotach z aktualizacją w przypadku Androida.
      Nie wspominając już o tym że MS daje 10 lat gwarancji aktualizacji błędów, Apple ok 3 lat (ale nie gwarantuje daty) a w przypadku Androidów gwarancja aktualizacji zupełnie nie istnieje. Nawet Nexusy nie mają wyznaczonej końcowej daty wsparcia więc nie wiadomo czy gwarancja trwa pół roku, rok, lub dwa lata. To bardzo ryzykowny zakup jeżeli firma chce ustalić amortyzację sprzętu na powiedzmy 5 lat jak w przypadku PC.

    • Przemysław Rumik

      Android ma bezpieczniejszą architekturę niż Windows, to samo iOS. Problemy z oprogramowaniem dla Androida są w tym, że pojawiają się aplikacje, które user musi zainstalować i one wtedy robią coś złego.
      Na Windows są wirusy, na Androidzie czy iOS takich samych wirusów praktycznie nie ma. Szkodliwe oprogramowanie dla Androida czy iOS to odpowiedniki Koni Trojańskich dla Windows.

      Nie jest tak, że user ściągający z Google Play aplikacje Google i większych producentów coś złego sobie zainstaluje, musi kombinować z „darmowymi” wersjami albo czymś podobnym. Dodatkowo nawet jak zainstaluje 1 taką rzecz to ta rzecz nie zarazi mu reszty aplikacji.

      Po prostu w Google Play jest problem tego, że powstają aplikacje, które udają całkiem inne i robią nie to co powinny. W iOS tego problemu nie ma (praktycznie) ze względu na proces akceptacji.

      W Windows jest (poza RT) problem wynikły z tego, że każdy może wszystko instalować, a sam system jest na tyle otwarty, że ma masę podatności (jak przepełnienie buforów przez sieć, czy podobne).

      Stąd argument o aktualizacji jest do bani, bo MS Windows musi być aktualizowane, iOS czy nawet Android nie muszą aż tak często i gęsto.

    • Marcin

      Widzę że uważasz że kod Androida jest jedynym na świecie kodem bez błędów którego się nie ma pokonać. To bzdury.

      Androida jest dziurawy jak sito. Ma dziurawą implementację ASLR, można wstrzyknąć na niego kod za pomocą NFC, otworzenia strony WWW, poprzez SMS. Do wyboru do koloru. Na ostatnim konkursie hakerskim w Amsterdamie pokazano chyba wszystkie możliwe rodzaje ataków:

      „Through NFC it was possible to upload a malicious file to the device, which allowed us to gain code execution on the device and subsequently get full control over the device using a second vulnerability for privilege escalation,” MWR InfoSecurity said in a statement. „The same vulnerability could also be exploited through other attack vectors, such as malicious websites or e-mail attachments. Crucially, the ASLR implementation is incomplete in Android 4.0.4, and does not cover Bionic (Android’s linker) and /system/bin/app_process, which is responsible for starting applications on the device. Other protections which would make exploitation harder were also found to be absent” – Pwn2Own Amsterdam (edycja europejska)

      Kod jest dziurawy. Otworzenie strony WWW lub odebranie SMS’a może zakończyć się uruchomieniem kodu. Dziury są w każdym oprogramowaniu. Z Androidem jest problem taki że nikt tych dziur nie naprawia bo aktualizacja praktycznie nie istnieje. Dziś można spotkać jeszcze telefony z wesją 2.3 z 2010r

    • Przemysław Rumik

      kod Androida tak jak ten z iOS i Windows mają błędy. Chodzi o architekturę. W iSO czy Androidzie aplikacje mają od strzału bardzo ograniczone prawa. Nie wolno im np. dotykać się obszarów dostępnych dla innych aplikacji. W Androidzie jest to realizowane tak, że każdy pakiet ma swojego własnego usera z prawami do dotykania się tylko pewnych fragmentów urządzenia.

      W iOS nie znam mechanizmu, ale jest bardzo podobny.

      W Windows aplikacja ma prawo robić co jej się podoba, system ją ogranicza, ale o wiele mniej. Do tego może przekonać usera by jej dał prawa administratora, albo skorzystać z tego, że userzy wyłączają UAC.

      W Windowsie aplikacja może sobie otworzyć połączenie sieciowe, jeśli user firewalla źle skonfiguruje to komputer jest widoczny w świecie, w Androidzie user musi zaakceptować prawo dotykania sieci.

      Tak, NFC i inne rzeczy to możliwe wektory ataku, ale takim dla Windows jest sieć, albo napęd USB, wystarczy że komputer z Windows zostanie podłączony do sieci i już może być atakowany (i jest atakowany), to samo z napędem USB.

      Windows to jest system uniwersalny, potężny system w którym siłą rzeczy jest masa dziur (i nie wynika to z niczyjej winy, po prostu skomplikowane rzeczy mają więcej dziur).
      Android to Linux z „nakładką” i zmienioną filozofią praw, iOS to też Unix z „nakładką”. Aplikacje użytkowników wykonywane są w w miarę bezpiecznych sandboksach. W Windows wykonują się w miejscu gdzie mogą wołać nawzajem swoje funkcje.
      Modern UI to próbuje ograniczać. I Modern UI też nie będzie potrzebował tak częstych aktualizacji bezpieczeństwa.

      Ile znasz osób które miały wirusa na Windows, a ile takich które miały wirusa na Androdzie lub iOS? Ale szczerze. Na Windows każdy praktycznie miał kiedyś wirusa chociażby strasznie uważał. Ciągle w sieci są wielkie botnety złożone z tysięcy, czy czasem i milionów zawirusowanych maszyn z Windows. Nie ma czegoś takiego na Androidzie czy iOS. Skany w Google Play robione przez firmy antywirusowe odnajdują masę aplikacji, które są potencjalnie niebezpieczne, ale są one instalowane przez ułamek userów Androida i rzadko wyskakują z grupy 0-50 pobrań.

    • Marcin

      Podałem ci informacje z Pwn2Own 2012 w Amsterdamie. Hakerzy udowodni że może wykonać dowolny kod zdalny przesłany na telefon z Androidem za pomocą SMS, NFC lub poprzez otworzenie spreparowanej strony WWW. Użytkownik nic nie musi zainstalować. Strona WWW przełamuje zabezpieczania przeglądarki, obchodzi niekompletne ASLR, wstrzykuje dowolny kod i uruchamia go z prawami roota.

      To atak identyczny jak ataki które podczas Pwn2Own od lat robi się na klasyczne systemy takie jak Windows, MacOS, Linux. Z tym że hakerzy przyznali że zabezpieczenia Androida są znacznie prostsze i brakuje wielu zaawansowanych mechanizmów zabezpieczających które trzeba pokonać pod Windows lub MacOSX.

      Takie ataki wykorzystują błędy w architekturze, błędy w kodzie. Zwykle są one szybko łatane stąd powstało określenie ‚O-day’ na exploita który pojawia się zanim powstał patch. Problem w przypadku Androida jest taki że każda luka jest 0-day przez wiele miesięcy bo nikt nie aktualizuje systemu

  • Peter

    Chciałbym widzieć, jak ktoś na ipadzie pisze artykuł na 10 tys znaków.

    Kolejny futurystyczny wpis o tym, że ipad jest narzędziem do pracy.
    NIE JEST i nigdy nie będzie.

    • Marcin Laskowski

      Nie masz racji, IPAD jest idealnym narzędziem dla ludzi nie potrzebujących wiele do pracy :P

  • qwer

    PODSUMOWANIE:

    srajpad wersja 16 GB – koszt 500$

    koszt kosci pamieci 128 GB /25$ więc nawet z wersji 16GB na 128GB powinien kosztowac max. 600 $ ====== a wersja 128GB – koszt 800$ :>

    buahahahaha xD

    owce fapple daja sie ozynac na prawo i lewo – i gdziez ta slawna chmura ktora miala wystarczyc do danych srajpada bez micro sd :-) gdzie 128 GB karta class 10 kosztuje 300zł dodając tablet highend o wartosci 1000zł mamy 1300zł czyli ok. 421$ kontra srajpad 800$ :> ciekawe co wybiora… normalni ludzie

    • Tomasz Borusewicz

      normalnie pewnie to co zawsze czyli iPad’a, część profesjonalistów, freaków i wszyscy sprzętowi onaniści pewnie Surface’a

Przeczytaj poprzedni wpis:
Instagram dostepny już w pełnej wersji w przeglądarce

Instagram ogłosił właśnie wprowadzenie funkcji w swoim serwisie, pozwalających korzystać z tego programu w każdej przeglądarce, znosząc tym samym ograniczenia...

Zamknij