4

Czy kiedyś będziemy się cieszyć z totalnej inwigilacji i chętnie oddamy resztki prywatności?

Internet Rzeczy, Internet Przedmiotów, IoT… to ma być kolejna rewolucja, która nawiasem mówiąc trwa już od jakiegoś czasu. Wystarczy już tych zwyczajnych przedmiotów… były zwyczajne dostatecznie długo! Teraz nadchodzi czas rzeczy, które będą się ze sobą komunikować, gromadzić różne dane, wymieniać się tymi danymi, łączyć się w sieć… i tak dalej.

Wszystko będzie w sieci

Karla Lant w swoim artykule na Futurism powołuje się na research z Business Insider i przytacza następującą konkluzję: do 2020 roku na świecie będzie tyle urządzeń podłączonych do internetu, że będą przypadać co najmniej 4 na jednego mieszkańca naszej planety. Później Lant przechodzi do wyjaśnień, że nie chodzi tylko o te najbardziej oczywiste jak laptopy, tablety, smartfony, smartwatche, smart TV… To co będzie w sieci, to również mniej oczywiste rzeczy codziennego użytku, jak termostat, czujnik dymu, lodówka… a w dłuższej perspektywie czasu, pewnie co drugi przedmiot w domu, nawet krzesła, buty stojące w przedpokoju, no i oczywiście asystenci domowi jak Alexa czy np. Google Home, a do tego jeszcze najróżniejsze roboty, których zadaniem jest być naszą maskotką, jak np. Kuri.

Nie każdemu to odpowiada, a różnica między ludźmi będzie się pogłębiać

To tylko moje zdanie, ale myślę, że nie będzie tak iż wszystkich ludzi będzie ciągnąc do współczesnych trendów. Nawet mimo sporej przystępności cenowej i faktu, że inni się na to zdecydują, wielu ludzi po prostu nie będzie chciało naszprycować swoich domów masą czujników, kamer i mikrofonów, które będą nieustannie gromadzić dane z ich domostwa, wzajemnie wymieniać się tymi danymi oraz łączyć się z jakimiś serwerowniami, które będą jak „kopalnie informacji”.

Być może z tego powodu dojdzie do pogłębiania się różnic między obozem zwolenników „smart wszystkiego” oraz obozem ludzi niechętnie nastawionych do takiej rzeczywistości.

Ludzie bardzo chętnie korzystający ze smart wszystkiego

Będą super nowoczesne rodziny, w których każdy przedmiot będzie częścią Internetu Rzeczy, co w znaczący sposób wpłynie na ich życie. Lodówka wyśle im powiadomienie o tym co trzeb dokupić podczas zakupów (bo się już kończy), przy czym dwie z tych rzeczy będą efektem sponsorowanej kampanii firmy A oraz firmy B. Telewizor da znać o nowym serialu, który w 89% wkomponowuje się w ich gust (wie, bo zapisuje informacje o tym co i jak często oglądamy, a później korzysta z chmury, żeby przygotować dla nas nowe sugestie, tylko jedna z nich będzie efektem akcji sponsorowanej, normalka). Asystent domowy w postaci Apple HomePod, albo jakiegoś robota wyglądającego jak Kuri będzie im podpowiadał na kogo powinni głosować, bo i tak cały dzień rejestruje ich rozmowy, więc posłużył się naprawdę fajnym algorytmem, który pozwala połączyć nasze wypowiedzi z kandydatem politycznym, który dobrze się wkomponowuje w nasze poglądy… i tak dalej.

Ludzie niechętni do smart wszystkiego

Oni będą dość nudni, nie ma tu za bardzo o czym opowiadać. Ich wypowiedzi nie będą nieustannie nagrywane przez domowych asystentów, nie będą otrzymywać super spersonalizowanych reklam, sami będą pamiętać o tym jakie zrobić zakupy, nikt się nie włamie do ich smart zamków w drzwiach i nie zamknie ich dla żartu we własnym domu…

Ciekawe czy dojdzie do takich podziałów w społeczeństwie przyszłości?

W powyższym tekście czasem trochę żartowałem, a czasem nie… ale jestem ciekaw czy Internet Rzeczy poza tym, iż oczywiście przyczyni się do rewolucji w biznesie, zmieni również życie zwyczajnych ludzi? I to w takim stopniu, że niektórzy staną się prawdziwymi maniakami wszystkiego co może zbierać dane, a później je gdzieś przesyłać. Inni natomiast pozostaną niechętni do takich rozwiązań, przez co powstanie wyraźny podział w społeczeństwie. Może trochę przesadzam, ale tak sobie tylko rozmyślam…

Nie wspominam już o różnych interfejsach BCI, które będą odczytywać nasze myśli, bo to zbyt odległa przyszłość, jednak wtedy zrobiłoby się jeszcze ciekawiej. Niektórzy już siedzą i zastanawiają się nad etyką takich rzeczy: Let’s Consult Ethicists Before We Start Reading Minds.

Źródło 1, 2

  • ___

    Chyba Ty

  • Bękart Mroku

    Kwestia do czego te dane zostaną użyte. Jeśli do dostosowania usług do mnie to jestem za. Jeśli do donoszenia na mnie to już nie koniecznie.
    Czyli jeśli system wie, że spółkuję z sąsiadką o 17 w wtorki i użyje tego do zaproponowania mi zakupu zabawek erotycznych w piątek aby we wtorek były u mnie to jakoś mnie to nie boli. Ale jeśli ma donieść sąsiadowi czy policji czy innym służbom to jakoś nie koniecznie.

  • Neliel

    Nie wiem dlaczego, ale zobaczyłem siebie zarośniętego zarośniętego jak dziad kalwaryjski błąkającego się po iUlicach i wymieniającego wcześniej skopane iRoboty, iPsy i iKoty na złom by zdobyć odrobinę organicznego żarcia i nie zdechnąć z głodu.

  • Diabell

    Każdy kij ma dwa końce: z jednej strony IoT ułatwi nam życie w wielu przypadkach, a z drugiej moze poważnie zaszkodzić. Już dziś nasze smartfony mogą być śledzone przez służby bez wyraźnych ku temu przesłanek. Międzynarodowy terroryzm daje rządom pretekst do zaostrzenia prawa do ingerencji w naszą prywatność na niespotykaną dotąd skalę, a im więcej będziemy mieć w swoim otoczeniu rzeczy zbierających o nas dane, tym więcej informacji dostępnych będzie służbom. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której rządzi silna opcja polityczna, z którą się nie zgadzamy, a np. pracujemy w urzędzie / spółce państwowej. Podsłuchanie naszych rozmów będzie skutkować brakiem awansu, lub nawet utratą pracy. W najlepszym przypadku będą nas próbować dyscyplinowac, mając na nas „haki”: przecież wiedzą o kochance, o tym że po urodzinach szwagra jechaliśmy na podwójnym gazie, itd…