aplikacje
144

Android czy iOS? Przedstawiamy różnice i podpowiadamy co wybrać

iOS czy Android, który system jest lepszy? — to pytanie, które pojawia się regularnie. W mojej opinii nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo każdemu podpasują inne rozwiązania. Stojąc przed zakupem nowego smartfona czy tabletu warto jednak wiedzieć co się z czym je.

Android i iOS, dwa najpopularniejsze systemy mobilne

Kiedy mówimy o mobilnych systemach operacyjnych — najczęściej mówimy o iOS i Androidzie. Jasne, przez ostatnie lata trochę się ich przewinęło, ale tak naprawdę wszystkie — łącznie z mobilnym Windowsem — mają obecnie marginalny udział w rynku. Idąc teraz do sklepu prawdopodobnie czekać na was będą dwa rodzaje urządzeń. Te od Apple (z ich autorskim systemem iOS) oraz cała reszta, które najprawdopodobniej działać będą w oparciu o Androida od Google. Warto mieć na uwadze, że obie firmy mają zupełnie inne podejście do tematu. O ile Android chce być systemem uniwersalnym i otwartym — o tyle iOS jest jego przeciwieństwem. Na szczęście oba mają wspólny mianownik, w postaci rozbudowanych możliwości!

iOS i Android — co je łączy, co je dzieli

Jak na dwa najpopularniejsze systemy przystało — oprócz całego zestawu różnic, jest także kilka cech, które je łączą. Oba debiutowały w podobnym czasie (iOS w lipcu 2007, Android we wrześniu rok później). I choć na początku różnica jakościowa była kolosalna, to myślę, że obecnie spokojnie już można mówić o tym, że zarówno Android jak iOS stoją na bardzo wysokim poziomie wykonania. Interfejs w kwestii podstawowych funkcji jest dość zbliżony, ale warto mieć na uwadze, że o ile wprowadzenie większych zmian czy instalacja dodatkowych nakładek (tzw. launcherów) na Androidzie nie stanowi najmniejszego problemu, o tyle na systemie Apple nie bardzo mamy szansę zmienić cokolwiek w jego wyglądzie. No, poza tapetą i kolejnością widgetów, które dostępne są tam wyłącznie w Centrum Powiadomień. Chyba że zdecydujecie się na „shackowanie” waszego urządzenia, czyli tzw. jailbreak. Wówczas i tutaj otwiera się ocean nowych opcji, jednak to rzecz na zupełnie inną dyskusję — dlatego pozwolę ją sobie pominąć. Tym bardziej, że w przypadku najnowszej wersji iOS nie wchodzi on w grę.



Główny punkt programu: aplikacje

Google stawia na otwartość, dlatego właściwie każda z ich aplikacji oraz usług dostępna jest na sprzęcie konkurencji. Takie klasyki jak Mapy Google, Google Chrome, komunikatory (Hangouts, Duo, Allo) czy Gmail bez problemu znajdziemy w sklepie z aplikacjami Apple. Niestety — to działa tylko w jedną stronę. Gigant z Cupertino lubi zachować pakiet elementów dla siebie na wyłączność — próżno w sklepie Google Play szukać przeglądarki Safari czy prężnie działającego Face Time’a. To w kwestii programów, za którymi stoi samo Apple, bo jeżeli chodzi o resztę to sprawy mają się, na szczęście, o wiele lepiej. Zarówno App Store jak i Google Play przeładowane są setkami tysięcy gier i aplikacji — prawda jednak jest taka, a że standardowy użytkownik potrzebuje ich góra kilkunastu na co dzień. I najwięksi deweloperzy dokonują wszelkich starań, aby nikomu niczego nie brakowało na systemie, który wybrał. Jasne — są firmy które skupiają się tylko na jednym ekosystemie, albo też przez ograniczenia narzucone przez producentów są zmuszeni pewne rzeczy wykonać nieco inaczej. Ale obecnie nie są to już takie różnice, jak jeszcze 5-6 lat temu, kiedy Google Play ilościowo faktycznie robił wrażenie, natomiast z jakością tamtejszych treści było znacznie gorzej. To już nie stanowi większego problemu, bo właściwie każda z aplikacji z iOS ma swój równie wysokiej jakości odpowiednik na Androidzie — i vice versa. Ciekawym przykładem pozostają jednak asystenci głosowi. I jeżeli są oni dla was istotnym elementem, to warto mieć na uwadze że z Siri wciąż nie pogadamy po polsku. Dla odmiany Google Now bez problemu rozpozna nasze komendy w rodzimym języku.

Z otwartością systemu wiąże się jeszcze jedna istotna kwestia — pole do nadużyć w kwestiach bezpieczeństwa. To nie jest tak, że iOS jest w 100% nie do ruszenia, ale 97% wirusów i złośliwego oprogramowania na rynku mobilnym tworzona jest właśnie na Androida.

Dla wielu użytkowników ważną kwestią przy wyborze smartfona pozostaje opcja płatności. I tutaj punkt dla Androida — którego to Android Pay działa od wielu miesięcy w Polsce. Apple Pay podobno też ma wkrótce zawitać nad Wisłą, ale… na ten moment jeszcze czekamy, choć banki zaczynają się już przygotowywać do wdrożenia nowego systemu płatności.

Wygoda użytkowania, a miejscami… jej brak

To miejsce, w którym sprawy mogą się odrobinę skomplikować. Bo przywołana już wcześniej otwartość Androida to rzecz, która jest… naprawdę wygodną. I raczej równie miłych słów nie usłyszymy w przypadku iOS, który jest niezwykle hermetycznym systemem. Tam nawet kopiowanie naszej biblioteki muzycznej wymaga… instalacji dodatkowego oprogramowania na komputerze, bo wszystko zespolone jest z ekosystemem Apple przez aplikację iTunes. Prawdopodobnie dla użytkowników pozostających w ekosystemie Apple nie będzie to wielkim problemem. Dla całej reszty jednak, może być jak najbardziej drażniące. Na szczęście transfer zdjęć, jeżeli zechcecie skorzystać z kabla a nie chmury, nie potrzebuje żadnych dodatkowych programów.


Stawiając na urządzenie od Apple musimy się też liczyć z tym, że firma od początku ma swoje standardy ładowania. Zapomnijcie o tym, że będziecie mogli wybrać się w podróż z uniwersalnym kablem, którym bez problemu naładujecie cały zestaw urządzeń. Mimo wszystko w Androidzie znajdziemy głównie wejścia micro USB lub — w przypadku nowszych sprzętów — USB-C.

Ceny i jakość urządzeń

Obecnie między bajki można już włożyć powtarzane od lat slogany takie, że iPhone jest drogi i przepłaca się za logo. To samo zresztą działa w drugą stronę, kiedy słychać było ciągłe głosy, jak to sprzęty z Androidem są gorszej jakości. Owszem — iPhone nie należy do tanich (chociaż dostępne są też tańsze modele — jak iPhone 5C czy iPhone SE), ale flagowce konkurencji kosztują… właściwie tyle samo. Odnośnie jakości urządzeń sprawa się bardziej komplikuje, bo Apple na rynku ma raptem kilka modeli — i jest producentem każdego z nich. W przypadku Androida mówimy o wielu producentach i półkach cenowych. Wiadomo zatem, że smartfon kosztujący 400 złotych nie może być porównywany do takiego, który jest dziesięciokrotnie droższy. I dobrej jakości urządzeń z Androidem na pokładzie nie brakuje — trzeba tylko liczyć się z tym, że ich koszt będzie odpowiednio większy. Tutaj też wychodzi przewaga Androida — dużo niższy finansowy próg wejścia… no i dużo większy wybór sprzętu — choć nie jestem do końca przekonany, czy to akurat plus. Szczególnie dla tych z natury niezdecydowanych.

Co jest lepsze: Android czy iOS?

Na to pytanie nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Bo jak zwykle — punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W przypadku iOS trzeba liczyć się na kilka kompromisów — ot, jak chociażby z koniecznością używania iTunes do synchronizacji, chociaż teraz, w dobie serwisów streamingowych, stało się to dużo mniej uciążliwe niż kilka lat wcześniej. Pewnym jest, że stare grzechy Androida to już przeszłość. System nadgonił, a w kilku przypadkach nawet przegonił, swojego największego konkurenta. Mimo wszystko Apple wciąż ma jeszcze bardzo mocne asy w rękawie — jak chociażby obsługę ich własnych komunikatorów (iMessage i FaceTime), której na Androidzie nie uświadczymy. I jeżeli korzystacie z całego ekosystemu Apple, to wszystko powinno być dla was jasne, zrozumiałe i idealnie zsynchronizowane od wejścia. Takie małe rzeczy, jak chociażby synchronizacja SMSów z komputerem bez konieczności instalacji dodatkowego oprogramowania.

Mówiąc o różnicach w systemach mobilnych zawsze też trzeba mieć na uwadze kwestię sklepów z aplikacjami. W App Store nadal wiele gier pojawia się odrobinę wcześniej, niż w Google Play — chociaż to, na szczęście, już coraz mniej powszechna praktyka.

Android daje dużo większą dowolność dostosowywania wszystkiego do naszego widzimisię. Szuflada z aplikacjami, pulpity, ustawienia ikon czy dodawanie kolejnych widżetów są dużo bardziej funkcjonalne, niż sztywny Springboard w iOS, którego bez jailbreaka nie ruszymy. Punktem dla systemu Apple jest skupianie się raptem na kilku urządzeniach — co prowadzi do dużo lepszej optymalizacji działania systemu. Jak zatem widać — nie można mieć wszystkiego.

I trudno byłoby mi wskazać który z systemów jest lepszym. Korzystając z obu na co dzień wiem, że żaden nie pozostaje bez win, każdy ma swoje plusy i swoje minusy. Pytanie tylko, które z nich będą was mniej drażnić?

Grafika: 1, 2, 3, 4