siri
11

iOS 12 uratował Siri – na takie zmiany czekałem, a przesiadka na Androida była blisko

Byłem o krok z rezygnacji z iOS-a na rzecz Androida. Zmęczony ograniczoną Siri, a zachwycony Asystentem Google, z którego korzystam codziennie w domu, chciałem uczynić smartfon z Androidem swoim głównym urządzeniem do chwili, gdy Apple nie zacznie traktować Siri poważnie. W lepszych okolicznościach o nowościach dla Siri nie mogłem się dowiedzieć.

Jak wspomniałem w jednym z odcinków podcastu Antyweb Po Godzinach, Siri używam tylko przy trzech najprostszych, bardzo konkretnych czynnościach:

  • wybieranie numeru, ale tylko przy kontaktach, których nazwy zrozumie – niektórym ponadawałem nawet angielskie odpowiedniki, by nie stanowiło to problemu
  • minutnik – niektóre czynności wymagają odpowiedniej dokładności czasowej, dlatego ustawienie minutnika bez użycia rąk jest bardzo przydatne
  • budzik – gdy leżąc w łóżku zorientuję się, że nie nastawiłem budzika na następny dzień po prostu mówię „Hey Siri, wake me up at six” i gotowe

Poza tym, Siri jest kompletnie nieprzydatna. Nawigowanie może odbywać się tylko za pomocą Map Apple (coraz częściej słyszę, że stają się coraz lepsze, ale nadal nie potrafię porzucić Map Google), a sterowanie muzyką dotyczy tylko jednej, właściwej usługi, czyli Apple Music. Cóż – to już nieprawda! Siri nareszcie zyska możliwość kontrolowania innych aplikacji multimedialnych, niż tylko domyślny odtwarzacz. To – wbrew pozorom – zmienia postać rzeczy. Zarządzanie muzyką pomocą głosu bardzo mi się spodobało, odkąd zagościł u mnie głośnik Google Home, a nawyki inicjowania odtwarzania komendami werbalnymi przekładają się także na chwile, gdy jestem poza domem. Świetnie sprawdzają się wtedy słuchawki współpracujące z Asystentem Google, który znakomicie dogaduje się ze Spotify. Teraz podobnie będzie to wyglądać także w przypadku Siri, bo…

Spotify powinno jak najszybciej zintegrować się z Siri

integracja Spotify z Siri

Źródło: 9to5mac

iOS 12 przynosi tak zwane „Skróty” do Siri, które pozwalają zautomatyzować działanie kilku aplikacji. Przejęcie Workflow przez Apple przynosi efekty – interfejs służący do personalizowania zadań i kolejkowania czynności oparto właśnie o wspomnianą aplikację, co jest zdecydowaną zaletą nowego rozwiązania. Możliwość zaimplementowania przez deweloperów obsługi Siri otwiera sporo nowych możliwości. Dla takich aplikacji jak Spotify jest to spora szansa, ponieważ szwedzka usługa stremingowa będzie pozwalać nie tylko na uruchomienie odtwarzania żądanej piosenki, ale przy tworzeniu „scenariusza wydarzeń”, będzie mogła zostać uwzględniona w szeregu zadań.

Dla przykładu – jeśli powiemy Siri, że właśnie wybieramy się do domu, to telefon po kolei zrealizuje kilka określonych wcześniej czynności: uruchomi nawigację, wyśle wiadomość do wybranego kontaktu z informacją o planowanym czasie przyjazdu, ustawi temperaturę w domu i włączy odtwarzanie wskazanej playlisty czy albumu. W tym ostatnim punkcie może i powinno pojawić się spotify, podobnie jak którakolwiek z innych usług muzycznych oraz aplikacji audio do podcastów czy audiobooków.

Można naśmiewać się z tego, że Apple znów spóźnia się na imprezę i przekracza próg z pokerową miną udając, że nic się nie stało, a jednocześnie trzymając pod pachą prezent, o którym wszyscy pomyśleli już wcześniej. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że w odróżnieniu od Asystenta Google oraz asystentki Alexa od Amazonu, której powierzono wczoraj kontrolę nad całym systemem multimedialnym w domu poprzez nowe urządzenie Fire TV Cube, Siri w większości sytuacji operuje na lokalnych danych i nie przesyła wrażliwych informacji do serwerów. Z tego może, choć nie musi wynikać delikatne zacofanie asystentki Apple na tle konkurencji, ale skoro doczekałem się tak fajnego rozwiązania jak „Skróty”, to od tej pory będę chyba lepszej myśli, jeśli chodzi o perspektywę rozwoju Siri, która do tej pory nie różniła się znacząco od funkcji zwykłego sterowania głosem sprzed kilkunastu lat.