Pierwsze w Polsce! Targi nieruchomości w internecie! Dostając taką informacje prasową natychmiast wyobraziłem sobie wirtualne stoiska, nowoczesne formy prezentacji nieruchomości, możliwość kontaktu online z developerami, wyszukiwarkę mieszkań itp. Co jednak Agora sprzedaje w tak mocnym komunikacie prasowym? Okazuje się, że jest to katalog developerów i to tylko z trzech miast, no i katalogiem też trudno to nazwać bo zgłosiło się tylko 50 firm.

Kreatywność twórców informacji prasowych w tym przypadku była o wiele większa niż tych którzy tworzyli projekt targinieruchomosci.gazeta.pl:

[...Dotychczas targi nieruchomości odbywały się stacjonarnie. Przeniesienie ich do internetu to pierwsza tego typu akcja w Polsce. To rozwiązanie korzystne zarówno dla wystawców, jak i odwiedzających targi. Internet gwarantuje bowiem deweloperom dotarcie do szerokiej grupy odbiorców, niestandardowe formy prezentacji inwestycji oraz budowanie nowoczesnego wizerunku...]




Niestety z tych wszystkich „pysznych” zapowiedzi powstał mały i ubogi katalog developerów. Każdy z nich dorobił się nawet własnej pod strony – jednak jej forma i wygląd nie kojarzą się absolutnie z czymś co można by nazwać wirtualnym stoiskiem. Szkoda, że ktoś tak na odwal potraktował ten pomysł ponieważ wydaje mi się, że można by z niego zrobić coś naprawdę ciekawego i potrzebnego. Po kilku miesiącach szczęśliwie zakończyłem proces wyboru nieruchomości ale każdy kto go przechodził wie, że nie jest on łatwy a internet nie zawsze jest pomocny.

Główną zaletą targów mieszkaniowych jest duża liczba developerów w jednym miejscu – nawet ten podstawowy parametr nie został spełniony przez serwis agory. W mojej dzielnicy okazało się, że jest tylko 3 developerów (i to dwóch których raczej trudno nazwać dużymi) gdy tymczasem ja sam jestem w stanie wymienić przynajmniej 10 (a połowa z nich to znane marki)

W internetowych targach gazety położone zostało dosłownie wszystko (nie ma nawet wyszukiwarki mieszkań, no ale w sumie nie ma się co dziwić bo nie ma listy dostępnych lokali – jest na stronie developera) – nawet prosta nawigacja która służy do wybrania rejonu w którym chcemy poszukiwać developera pokazuje listę firm w dolnej części ekranu – w ten sposób, że można nie zorientować się iż coś zostało znalezione i wyświetlone.

Szkoda…

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Innabranża

    Faktycznie…masz rację.
    Beznadzieja. Wiecie co? Nie mogę pojąć jak oni tak mogą.
    Jestem inżynierem IT ale pracuję pośrednio z czymś związanym ze swoją branżą i tak naprawdę jestem w totalnie innej (własny biznes)…ale wiem jakie są ceny programistów, co potrafią, znam technologie…wiem co można. I żenada, że nie stworzyli tego co Grzesiek napisał myśląc zanim wszedł…bo to do zrealizowania. I wcale nie tak wielkim nakładem kasy. Trzeba wiedzieć jak i gdzie szukać i dobry projekt stworzyć dla developerów.

  • http://www.mniammniam.pl/sklep Markos

    hazan, byłoby lepiej gdyby prezentacje były tańsze :)
    Jak znam dział reklamy Agory to się uwijali mocno.
    Z drugiej strony problem być może nie leżał w kasie a w konieczności wykonania dodatkowej pracy. A tu już nie koniecznie chciało się deweloperom przemęczać :D

  • http://solith.com.pl Krzysztof

    @Markos:
    No ale bez przesady… Strona przypomina raczej startup i to taki poniżej przeciętnej…

  • Loki

    To działa w ten sposób (wiem bo pracuje w pożal się boże wydawnictwie). Robimy AKCJE!

    Handlowcy dzwonią po firmach i wciskają kity o tym jaki to mega pomysł i w ogóle interaktywnie, nowocześnie, wąska grupa docelowa, prezyzyjne dotarcie, bla bla bla. Po drugiej stronie siedzi gostek co to ma budżet do wydania, nie ma pojecią o internecie, ale gdzieś słyszał, że trzeba się w internecie reklamować. No i mówi „OK”. Zaznaczając jednocześnie, że wydawnictwo ma za niego wszystko zrobić, bo on się nie zna, nie potrafi, zarobiony jest, a do tego smierdzi leniem.

    No i luzik. Klient złapany jest mega fajnie. Wydawnictwo się cieszy i planuje coś z tym zrobić. No ale jak już robić to tak, żeby było najtaniej. Więc co? No to po lewej pokażemy logotyp, po prawej damy katalog produktów, a na środku prezentację firmy! O! I jest pysznie…

  • Marek

    @Innabranża:

    bo to do zrealizowania. I wcale nie tak wielkim nakładem kasy.

    Heh, nie ma co porównywać mniejszej firmy z wielką korporacją. Korporacje niestety rządzą się innymi prawami. I dlatego ciężej jest cokolwiek zrobić, tym bardziej w dobie kryzysu, gdy nie ma na nic kasy a firma zwalnia 300 ludzi. Nie oczekujcie, że będą fajerwerki. A co ciekawe, pewnie ten projekt ładnie na siebie zarobił, bo deweloperzy wyłożą teraz każdą kasę, aby dotrzeć do ludzi, którzy szukają mieszkać (o ile w ogóle są… ale to inna bajka).

  • http://pinklove.pl Paweł

    @Loki: zgadzam się z tobą, ze tak to pewnie wygląda. Pracuje w innej branży, ale mam to samo odczucie, prezentacje, nowe technologie, super pomysły…. a rzeczywistość swoim torem… mamy co prawda podpisy elektroniczne, ale i tak papier to papier, oferta w internecie – owszem jako duuuuzzzeee hasło z informacja zadzwoń po więcej informacji – ( dla mnie to jak robienie ze strony firmowej – takiego wpisu w pkt. ) Jeden podpis = tak, ale na 12-stu rożnych dokumentach… itp, itd…

    Pozdrawiam.

  • Krzysztof

    Szkoda, że ktoś tak na odwal potraktował ten pomysł ponieważ wydaje mi się, że można by z niego zrobić coś naprawdę ciekawego i potrzebnego.


    Cóż, a mnie dziwi, że kogoś dziwi sposób wykonania tego projektu. Przecież jest on oparty na sprawdzonym „silniku” serwisu http://targipracy.gazeta.pl Programiści nie mieli tu za wiele do roboty ;)
    Te targi mają charakter jednorazowej, kilkudniowej akcji, więc z punktu widzenia Agory po co rzucać zasoby programistyczne na bardziej rozbudowany projekt? Gdyby serwis miał mieć charakter ciągły to zasadnym byłoby jego rozbudowanie o proponowane przez Was funkcjonalności.
    Faktycznie, zapowiedzi o targach były szumne, ale to jest właśnie to za co płacą działowi PR…

  • Piotr

    Moim zdaniem ten projekt jest odpowiedni do możliwości prezentacji, jakimi dysponuje większość deweloperów. Widzę że jest nawet reklama video, choć tylko niektórzy z niej skorzystali. U nas wciąż wykorzystanie multimediów w tej branży ogranicza się do zwykłych, choć bajecznie kolorowych, wizualizacji