Google wprowadza reklamy bazujące na naszych zainteresowaniach – na razie testowo, ale do końca roku produkt ma być dostępny i używany na całym świecie. Jak to będzie działać ? – jedną z metod jest podanie Google naszych zainteresowań. Robimy to na specjalnie w tym celu stworzonej stronie o adresie google.com/ads/preferences. Możemy więc bardzo szczegółowo zdefiniować jakie są nasze zainteresowania i liczyć na to, że reklamy będą do nich dopasowane.
Oczywiście cały system dotyczy jedynie reklam emitowanych przez firmę google tak więc nasze portale i duże witryny internetowe nadal będą nas straszyć reklamami kupowanymi na ilość odsłon.
Swoją drogą ciekawy jestem jak tego typu działania google będą wyglądać w praktyce? Co się stanie na przykład kiedy bardzo zawęzimy nasze zainteresowania i okaże się, że nie ma związanych z nimi reklam? Prawdopodobnie dostaniemy kolejny zestaw czekających w kolejce tym razem ignorującym nasze zainteresowania. Zakładam więc, że wszystko sprowadzi się do tego czy bardziej interesujemy się rowerami, samochodami czy internetem no i może od czasu do czasu trafi się reklama dopasowana do konkretnej pod kategorii jaką wybraliśmy.

W Polsce z reklamami Google jest jeszcze gorzej – to znaczy jest ich na tyle mało (w moim odczuciu) iż możemy sobie do woli definiować co lubimy a i tak dostaniemy to co jest w danej chwili dostępne lub zgodne z tematyką odwiedzanej storny. Widać to zresztą nawet po reklamach bazujących na słowa kluczowych – czasami są dobrane całkiem “od czapki” (bo w danej chwili nie ma tematycznych) a czasami też mamy do czynienia z “sprytną kampanią” która ma niewiele wspólnego z tematyką naszej strony.
Moim zdaniem całe zarządzanie naszymi zainteresowaniami (przez specjalny panel) ma jedynie pomóc Google w poprawianiu jakości algorytmu który szykuje. Będzie on odpowiedzialny za automatyzację dopasowania reklam do naszych zainteresowań. Google zdaje sobie sprawę jak niewiele osób pofatyguje się na specjalną stronę aby wybrać co ich interesuje z pośród 600 kategorii dlatego zrobi to za nich. Jak Google będzie starać się automatycznie zaszeregować nas do jakieś grupy zainteresowań opisane zostało w przykładzie z informacji prasowej:
Reklamodawcy będą mogli kierować reklamy:
* Do użytkowników, którzy poprzednio odwiedzili ich witrynę – jeśli na przykład użytkownik oglądał w sierpniu buty piłkarskie na stronie ze strojami sportowymi, witryna ta może w grudniu skierować do niego reklamy informujące o zimowej wyprzedaży.
* Na podstawie kategorii zainteresowań przypisanych użytkownikom. Kategorie te będą przypisywane na podstawie poprzednio oglądanych filmów w YouTube oraz wizyt na stronach Sieci Partnerskiej Google. Jeśli na przykład ktoś poświęca dużo czasu na przeglądanie recenzji samochodowych, będzie miał okazję oglądać więcej reklam związanych z samochodami.
Efektów tego sytemu jestem naprawdę ciekaw – wprawdzie już na początku można by podać ileś scenariuszy w których podane przykłady się nie sprawdzą ale od czego trzeba przecież zacząć.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Dla potencjalnych reklamodawców to gratka.
Ale… niedługo strach bedzie iść do lodówki, po gazetę lub WC.
Moim zdaniem, za duża już ingerencja w prywatnosc. Google maps, view, gmail…, teraz domyslne sprawadzanie i algorytmowanie zainteresowań (jeśli nie zmienisz ustawień) i targetowanie reklam.
Tutaj, film google apropo nowej funkcjonalnosci:
http://www.youtube.com/watch?v=aUkm_gKgdQc&eurl=
Jak dla mnie perspektywa rozwoju bardzo dobra – mamy reklamy dopasowane do naszych zainteresowań co zwiększa szanse, że w nie klikniemy – PROSTE
Etam
To się tak samo sprawdzi, jak podawanie zainteresowań przy zakładaniu darmowego konta pocztowego. Niewykluczone, że ma to jakiś wpływ na to, jaki legalny spam dostaje się z łonetu czy innego o2, ale kogo to obchodzi?
Buuu, nie mogę wejść na podlinkowaną stronę najprawdopodobniej z powodu /ads/ w adresie – Kaspersjy Internet Security blokuje mi to chyba z automatu, bo niczym innym reklam w Chrome nie blokuję. Dobrze im tak! :D
Żeby zrezygnować z tej usługi trzeba ściągnąć specjalny cookie, a żeby to zrobić oczywiście mamy jakiś długaśny tekst z paragrafami. Dla mnie rozwiązanie ok, ale jeśli ktoś wyrazi na nie zgodę! A nie zakładać, że wszyscy wyrażają na nie zgodę, a jak się nie zgadzają to wtedy sobie zainstalują cookie.
Kasperskiego się nie używa ;) Nie powinno się – to grzech :D
Już widzę te tłumy pędzące wypełnić jakąś absurdalną ankietę, która nic nie zmienia. Może poza tematyką wyświetlanych reklam, no ale bez jaj czy kogoś to na prawdę interesuje? Kto z własnej woli to wypełni? Ok – może 10 z was z czystej ciekawości, ale sami zapewne reprezentujecie grupę bardzo odporną na reklamę. Jaki więc w tym sens?
A jak google zapuści swój algorytm do automatycznego tagowania zainteresowaniami, to jak zwykle będzie kupa – tak jak ze śmieciami w wynikach wyszukiwania :/
check this out GAY”S http://blog.jazwiecki.xorg.pl/news538.htm
Zdziwiło mnie, że wprowadzili taką usługę. To mi przypomina wypełnianie zainteresowań przy zakładaniu konta pocztowego, jak wspomniał tolep… Wydaje się oczywiste, że Google powinien obserwować, na jakie strony rzeczywiście wchodzi użytkownik i to skrzętnie notować… Z jednej strony reklamy mogą być wtedy rzeczywiście dopasowane, z drugiej pozostaje takie dziwne uczucie i pytanie “czy naprawdę chcę, żeby Google wiedziało o mnie wszystko”? Podobnie jest z reklamami behawioralnymi na Facebook’u, zresztą…
Kocham Google, gdybym mógł to bym u nich pracował:-) Sam pomysł to rewelacja, każda reklama stargetowana – to wieksza szansa dotarcia do właściwego klienta. A tak juz “rozwijając wodze fantazji”, kiedy będzie opcja pt ‘moj profil to: nie chce żadnych reklam’ – i to będzie działać;-)
@SiliconMind :
To robi Google od dawna ale w żadnym przypadku nie może tego formalnie wykorzystać. Innymi słowy Google może zbierać, analizować i gromadzić wszystko ale nie może przypisać tych informacji do konkretnej osoby (nawet jeżeli na 100% wie kim jest ta osoba). Stąd ten pomysł :)