segregowanie śmieci do pojemników
69

Polacy nie potrafią segregować śmieci. Postawmy im przy domach to urządzenie

Segregacja śmieci to dla nas wielki problem. Piszę w odniesieniu do całego globu, ale lokalnie nie jest lepiej, w porównaniu z państwami zachodnimi jest wręcz bardzo źle. Różne są tego przyczyny, można wskazać na te ekonomiczne czy polityczne, wielką rolę odgrywają przyzwyczajenia, brak edukacji, niezrozumienie tematu. Jak sobie z tym poradzić? Przerzucając kłopot na... maszyny. Polski startup tworzy inteligentny kosz na śmieci - ma trafić do miejsc publicznych, a w przyszłości także do naszych domów.

Kosz na śmieci nie jest zbyt skomplikowanym urządzeniem – dotyczy to zarówno egzemplarzy ulokowanych w naszych domach, nawet tych wielokomorowych, jak i kontenerów umieszczonych przy blokowiskach. Część przyjmuje wszystkie odpady, część stworzono z myślą o segregacji. W efekcie znajdziemy na nich np. napis „papier” i spis rzeczy, które można wrzucać (lub listę tych, które nie powinny tam trafić). Mogłoby się wydawać, że dzielenie odpadów trudne nie jest, ale…

Pisałem już kiedyś, że jako społeczeństwo mamy z tym wielki problem. Narzekałem na sąsiadów w starym miejscu zamieszkania, po przeprowadzce nie jest lepiej: otwieram pojemnik z napisem papier, a tam… wszystko: szkło, plastik, metal, śmieci organiczne, pełne worki z wymieszanymi odpadami. Bo był najbliżej klatki schodowej. Ciśnienie skacze. Podobnie jak wtedy, gdy zobaczyłem, jak wyglądała plaża po sezonie, ile śmieci zostawili wędkarze i turyści. I tu wkracza kosz Bine-e: może i nie posprząta plaży, ale powinien pomóc z segregacją odpadów.

Produkt tworzy startup z Poznania, punktem wyjścia była obserwacja dotycząca kłopotów z recyklingiem. Powstał kosz, który sam podzieli odpady. Człowiek wrzuca odpad do komory głównej, czujniki i kamera rozpoznają go, a następnie przemieszczają do odpowiedniego pojemnika, tam ulega zgnieceniu. W efekcie śmieci są posegregowane i skompresowane. A gdy któryś z pojemników jest pełny, urządzenie informuje o tym firmę wywozową. Pojawia się spore pole do oszczędności. Przypomniały mi się miejskie pisuary nowej generacji, które też wpisują się w ideę smart city.

Twórcy Bin-e zamierzają jeszcze w tym roku udostępnić partię pilotażową, w roku 2018 ruszy sprzedaż dla biur. Pracownicy nie będą już mieli kłopotów z segregacją, firma może oszczędzić pieniądze i nie będzie się zmagać z problemem w postaci wymieszanych odpadów. Co dalej? Pojemniki, które będą ulokowane poza budynkami, ale też mniejsze wersje dla domów. Wszystko trzyma się kupy? Dostrzegam potencjał w wersji „biurowej”, która może trafiać także do szkół, urzędów, na lotniska czy dworce, do supermarketów i galerii handlowych. Miejsc, w których ludzie produkują śmieci, lecz w niewielkich ilościach (na jednego człowieka), jest sporo.

kosz bin-e grafika

Problem mam natomiast z ewentualnym urządzeniem, do którego wrzucałbym śmieci z domu. Segreguję śmieci i zastanawiam się, czy mógłbym do głównej komory wysypać cały pojemnik szkła? Jeśli miałbym wyrzucać po jednej butelce i czekać na jej rozpoznanie oraz segregację, pewnie nie byłbym zadowolony z czasu, jaki marnuję przy śmietniku. A jeśli kosz przyjmie wszystkie odpady, to czy zdoła je odpowiednio podzielić? Zastrzeżenia mam też do wersji domowej: po prostu trudno to sobie wyobrazić. Ale może firma nas zaskoczy? Był już pomysł śmietnika pomagającego w zakupach, idea sprzętu dokonującego segregacji wydaje się ciekawsza.

Bin-e ma potencjał i trzeba życzyć zespołowi, by znalazł partnerów, którzy pomogą wdrożyć to na globalną skalę. Mowa o biznesie wartym grube miliardy dolarów: przecież śmieci są wszędzie, a będzie ich przybywać. Pojawia się kolejna szansa na ograniczenie ich negatywnego wpływu na środowisko, warto spróbować. Zastanawiam się przy tym, jak taki kosz wpłynie na zachowanie ludzi? Narzekamy teraz na ignorancję i brak edukacji w tej materii: czy będzie lepiej, gdy przerzucimy segregację na maszyny i uznamy, że to rozwiąże problem? Podejrzewam, że obok pozytywnych skutków, pojawiłyby się także spore kłopoty: człowiek, który trafiłby na zwykły kosz nie miałby pojęcia, co zrobić z odpadem…