80

5 powodów dla których warto mieć inteligentny głośnik

Sam jako posiadacz tego typu sprzętu w domu mogę powiedzieć, że jestem z niego niesamowicie zadowolony, choć jego ogólna funkcjonalność w Posce nie jest zbyt wysoka. Jednak, jeżeli jesteście gadżeciarzami, zastanówcie się nad takim sprzętem. zwłaszcza, że inteligentny głośnik nie jest drogi, a i za chwilę może stanowić swego rodzaju "must have".

Inteligentny głośnik można kupić również w Polsce i to za pośrednictwem oficjalnie działających w naszym kraju sklepów. Dla mnie punktem odniesienia będzie mimo wszystko Google Home – taki sprzęt możecie kupić w elektromarketach x-kom. Pewnym ułatwieniem może być fakt przebywania przez naszego znajomego w kraju oficjalnie wspieranym albo przez Asystenta Google, albo Alexę od Amazon. Również wtedy, gdy jesteśmy „na wyjeździe”, możemy sobie sprawić takie urządzenie.

inteligentny głośnik google home

Po pierwsze – automatyzacja

Oczywiście, w bardzo ograniczonym na razie zakresie. Z większości usług Google, czy też asystentki Alexa nie można skorzystać w naszym kraju. Również interakcja z nimi jest możliwa tylko w języku angielskim (lub innym, który jest dostępny w ramach platformy). Jako, że pewne możliwości inteligentnych „doradców” w głośnikach są oparte na lokalizacji, obecności np. konkretnych sieci sklepów w konkretnym kraju, sporo „smaczków”, z których już teraz śmiało korzystają m. in. Amerykanie niestety nas ominie. I tak oto, nie zamówimy za pomocą głośnika pizzy, zakupów do domu, kwiatów, a także problemem będzie np. kupienie biletów na samolot. W Polsce, jak donoszą moi znajomi oraz niektórzy czytelnicy, możliwe jest zamówienie taksówki Uber – oczywiście o ile Asystent Google odpowiednio rozpozna miejsce docelowe na mapie…

Jednak takie urządzenia jak Google Home, czy Amazon Echo świetnie dogadują się z inteligentnymi termostatami, roletami, odkurzaczami i innymi sprzętami IoT. Asystenci ukryci w głośnikach pozwalają na głosowe wprowadzenie komend, które znacznie wpływają na komfort obsługi wszystkich kompatybilnych z nimi sprzętów. W polskich warunkach możliwe jest sparowanie żarówek Philips Hue z głośnikami od Amazon, czy Google tak, aby móc sterować za ich pomocą w bardziej przystępny sposób, a ponadto – wprowadzić kilka reguł zakładających konkretną akcję np. wtedy, gdy wychodzimy z domu.

Po drugie – po prostu głośnik

W moim przypadku najważniejszą funkcją inteligentnego głośnika jest to, że… odtwarza muzykę. Z powodu specyfiki polskiego rynku stosunkowo rzadko robię coś więcej z tym urządzeniem, ale bardzo cenię sobie fakt, iż stanowi ono eleganckie uzupełnienie „technologicznego” domu. W trakcie mojej pracy zapewnia mi stały przepływ informacji z ulubionego radia, a wieczorem funkcjonuje jako odtwarzacz do Spotify. Jeżeli macie w domu Chromecasta, za pomocą Google Home będziecie w stanie sterować swoim dongle’em również z pomocą inteligentnego głośnika – na to serio warto zwrócić uwagę.

inteligentny głośnik amazon echo

Po trzecie – inteligentny głośnik nie jest drogą zabawką

Spójrzmy na ceny inteligentnych głośników:

Google Home – ok. 130 dolarów (699 złotych w x-kom)
Google Home Mini – 49 dolarów (prawdopodobnie ok. 200 złotych w Polsce)
Apple HomePod – 349 dolarów (gdyby pojawił się w Polsce, kosztowałby spokojnie ok. 1500 złotych)
Amazon Echo – ok. 100 dolarów (ok. 400 złotych)
Amazon Echo Dot – ok. 40 dolarów (na Allegro za ok. 230 złotych)

Nie wszystkie urządzenia są szeroko dostępne w Polsce, ale warto czasami nieco „pogrzebać” pamiętając rzecz jasna o bezpieczeństwie zakupów w sieci. Niemniej, widać, że nie są to np. w stosunku do smartfonów urządzenia szczególnie drogie – za „zwykłe” głośniki łączone z telefonami za pośrednictwem interfejsu Bluetooth należy zapłacić nierzadko znacznie więcej. Trzeba jednak pamiętać o tym, że z reguły takie urządzenia nie oferują niestety zniewalającej jakości dźwięku – Google Home Max ma być odpowiedzią i na takie potrzeby, ale jak to jest naprawdę, jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić.

Po czwarte – przyciąga uwagę

Możecie śmiać się z tego podpunktu, ale wierzcie mi – producenci dobrze wiedzą, o co chodzi konsumentom pożądającym ich towarów. Okazuje się, że swego rodzaju motorem dla stworzenia konkretnego rodzaju urządzenia jest nierzadko próżność użytkowników – z tego powodu powstały „wykrzywione” smartfony, następnie podobne telewizory. Pytałem znajomych pracujących w elektromarketach, co jest według nich ważne dla klientów. Nierzadko okazuje się, że kluczową kwestią przy wyborze telefonu jest… jego kolor. Popatrzcie na oferty Apple, Samsunga i całej reszty świty – kolorów tam akurat nie brakuje, prawda?

Uwierzcie mi, inteligentny głośnik przyciąga uwagę. Nie tyle swoim wyglądem, co możliwościami interakcji. W moim domu sporo imprez miało w swoim rozkładzie punkt „zbiorowa zabawa z Google Home” i każdy zwyczajnie chciał się pobawić z wirtualnym asystentem. Co ciekawe jednak nie wywoływało to ogromnego efektu „wow” – przynajmniej nie takiego, który spowodowałby, że moi „nietechnologiczni” znajomi biegliby zaraz do sklepu i kupowali podobny gadżet. Być może inaczej by to wyglądało, gdyby inteligentne głośniki przemówiły po polsku.

inteligentny głośnik apple homepod

I po piąte – już niedługo w Polsce zawitają do nas wirtualni asystenci

I założę się, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Miałem sporo sygnałów od Google, wedle których gigant przymierza się do wdrożenia tego rozwiązania (przynajmniej w wersji Beta) nad Wisłą. Po sukcesie Android Pay i innych usług związanych z szeroko pojętą nowoczesnością, firmy technologiczne coraz mniej boją się Polski i widzą w niej spory potencjał. Ale warto pamiętać o tym, że płacenie telefonem lub kartą zbliżeniową to coś innego jak rozmawianie z głośnikiem lub telefonem i inteligentne domy. Te drugie funkcjonują w naszym kraju jako „droga fanaberia” (chociaż nie do końca tak jest) i mało kto zastanawia się nad tym kupując lub budując dom. Warto pamiętać o tym, że… głośniki od Amazon można bez problemu kupić w Polsce.

Jeden argument „na nie” – wirtualni asystenci nie są jeszcze dostępni w Polsce

Umyślnie zestawiłem powyższy i poprzedni śródtytuł ze sobą. Dla niektórych niestety najważniejszym argumentem za tym, by nie kupić inteligentnego głośnika może być to, że ten na razie nie przemówi w naszym języku. Co za tym idzie, nie skorzystamy z ogromnej ilości dostępnych dla niego funkcji. Mało tego, nie poradzi sobie z polskimi nazwami ulic czy miejscowości. Mało tego, głośniki od Google, czy Amazon nie są „mistrzami” jeżeli chodzi o jakość dźwięku i nie zdziwcie się, jeżeli audiofile będą z nich bardzo niezadowoleni. Ale pamiętajcie o tym, że takie urządzenia jak Google Home, czy Amazon Echo są skrojone dla „przeciętnego” Smitha, który uwielbia rzeczy do bólu proste, relatywnie niedrogie i nowoczesne.