10

Donald Trump zabił temat przejęcia Qualcomma. To kwestia bezpieczeństwa.

O tym, że Broadcom chciałby przejąć Qualcomma pisałem już kilka razy. Sytuacja nie jest prosta, bo transakcja jeśli dojdzie do skutku, to będzie największym przejęciem firmy technologicznej w historii. Jednak do realizacji tego planu droga jeszcze daleka, a żeby było jeszcze ciekawiej, w tle pojawia się nowy graczy, który miałby ochotę się w całą operację wmieszać.

Aby nadać odpowiednią otoczkę całej sprawie powinniśmy chyba zacząć od początku. Otóż Qualcomm, którego zapewne wszyscy znają za sprawą jego bardzo popularnych układów Snapdragon, jest bardzo łakomym kąskiem, bo posiada wiele patentów związanych z łącznością 5G. Ta sama firma, jakby tego było mało jest także w trakcie negocjacji zakupu europejskiego producenta elektroniki – NXP Semiconductors, który działa między innymi w branży samochodowej. Ta transakcja ma być wyceniana na bagatela 47 mld USD, ale ciągnie się już od wielu miesięcy i nadal nie ma pewności, że dojdzie do skutku.

W tym samym czasie Broadcom, firma wywodząca się z USA, ale w 2016 roku przejęta przez azjatycką spółkę Avago Technologies, chce kupić Qualcomm, wycenianego na giełdzie na około 100 mld USD. Temat przejęcia pojawił się w listopadzie zeszłego roku i w ciągu ostatnich 5 miesięcy działo się bardzo wiele. Ostatecznie Broadcom był nawet gotowy zapłacić ponad 150 mld USD, ale Qualcomm nadal uważa, że to za mało. Transakcja została w tej chwili wstrzymana z racji dochodzenia prowadzonego przez CFIUS – Committee on Foreign Investment in the United States, która nie popiera sprzedaży strategicznej spółki firmie pochodzącej spoza USA.

Broadcom wraca do USA, ale Trump mówi stop

Broadcom jest jednak w pełni świadom tego stanu rzeczy i już wcześniej zapowiadał, że przeniesie swoją siedzibę do Stanów Zjednoczonych. Wczoraj pojawiła się informacja, że nastąpi to formalnie już 3 kwietnia, czyli za niespełna miesiąc. Kilka godzin później okazało się jednak, że prawdopodobnie operacja ta nie będzie miała sensu. Na stronach Białego Domu pojawiło się prezydenckie rozporządzenie, które nakazuje zaprzestania prowadzenia jakichkolwiek działań zmierzających do przejęcia Qualcomm przez Broadcom. Na mocy ustawy z 1950 roku prezydent ma prawo wydać taki nakaz, jeśli ewentualne przejęcie mogłoby być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wewnętrznego Stanów Zjednoczonych.

Jakby tego było mało, Donald Trump zakazał nawet startować kandydatom desygnowanym przez Broadcom do wyborów do rady dyrektorów Qualcomm. Firma pochodząca z Singapuru ma zaprzestać jakichkolwiek kroków zmierzających do przejęcia kontroli nad spółką mającą siedzibę w Delaware. W razie niedostosowania się do tego rozporządzenia, prokurator generalny może podjąć wszelkie kroki prawne przeciwko Broadcomowi. Wygląda więc na to, że trwająca od niemal pół roku saga została definitywnie zakończona.

Do gry wkracza Intel

Jakby jednak tego było mało, według Wall Street Journal, do tej układanki chce jeszcze dołączyć Intel. Ten największy na świecie producent procesorów komputerowych zainwestował na przestrzeni ostatnich kilku lat około 10 mld USD w projekty związane ze smartfonami. Ostatecznie jednak musiał w 2016 roku ogłosić porażkę i wycofał się całkowicie z mobilnej platformy x86, bazującej na procesorach Atom, uznając tym samym dominację ARM.

Nie oznacza to jednak, że Intel całkiem porzucił urządzenia mobilne. Od jakiegoś czasu z powodzeniem zajmuje się produkcją modemów LTE, a wkrótce także 5G, między innymi na potrzeby Apple. Uzupełnienie oferty przez taką spółkę jak Qualcomm, który raczej nie zostanie już cześaią Broadcom doskonale wpisałoby się w strategię krzemowego giganta. Być może firma z Santa Clara włączy się do rywalizacji o samego Qualcomm. Takie rozwiązanie wydaje się już bardziej prawdopodobne i wyklucza ingerencję Białego Domu. Jednak nie jestem przekonany czy urzędy antymonopolowe nie uznałyby takiego połączenia za niekorzystne z punktu widzenia przeciętnego konsumenta. Intel z Qualcommem mogliby całkowicie zdominować rynek łączności 5G.