28 rdzeni od Intela
55

Intel: damy 28 rdzeni. AMD: damy 32! Czy to ma sens w domowym PC?

Kolejne doniesienia z Computexu są coraz ciekawsze. Tym razem skupimy się na procesorach. Nie na byle jakich, bo mowa o najwydajniejszych układach, jakie będą niedługo oferowane zwykłym użytkownikom. Intel i AMD również na tym polu zaczynają się mocno licytować, licznik w tej chwili stanął na... 32 rdzeniach.

Intel prezentuje 28 rdzeni podkręconych do 5 GHz

We wtorek podczas swojej konferencji Intel pokazał między innymi kilka nowych projektów notebooków stworzonych wspólnie z partnerami oraz jubileuszowy procesor Core i7-8086K, który w trybie turbo boost będzie pracował z zegarem nawet 5 GHz. To pierwszy procesor Intela, który fabrycznie może pracować z takim taktowaniem. To co najlepsze zachowano jednak na koniec konferencji. Mowa o nowe platformie, która ma zadebiutować pod koniec bieżącego roku – Cascade Lake-X.

Ten X oznacza, że jest to platforma klasy HEDT (High-End Desktop), czyli seria przeznaczona dla najbardziej wymagających klientów, którzy swoje stacje robocze wykorzystują do pracy z bardzo wymagającymi aplikacjami. Mowa np. o montażu wideo czy renderingu. Do tej pory najwydajniejszy procesor tej klasy od Intela posiadał 18 rdzeni (Core i9-7890XE), czyli o dwa więcej niż konkurent z obozu AMD – Threadripper 1950X. W tym roku Intel chce jednak podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej, do 28 rdzeni.

Intel Cascade Lake-X 28 rdzeni CPU Cinebench

Jakby tego było mało, na prezentacji pokazano procesor podkręcony do 5 GHz na wszystkich rdzeniach i puszczono na nim ulubiony benchmark AMD, czyli Cinebencha R15. Wynik na poziomie 7334 punktów robi spore wrażenie, to ponad dwukrotnie więcej niż osiąga np. wspominany Core i9-7890XE. Czas testu to dosłownie kilka sekund, sami możecie to zobaczyć.

Niestety poza tym wynikiem i datą premiery – 4. kwartał 2018, Intel nie zdradził żadnych szczegółów. Dociekliwi dziennikarze doszli na podstawie opublikowanych zdjęć do wniosku, że był to prawdopodobnie układ z rodziny Xeon na serwerowej podstawce LGA3647, a nie LGA2066, którą Intel stosuje obecnie w procesorach HEDT. Co więcej był on chłodzony przez małą „lodówkę”, co nie powinno dziwić, bo 28 rdzeni taktowanych zegarem 5 GHz ma spory apetyt na energię oddawaną później w formie ciepła (szacunkowo mogło to być nawet 1000W). Odnoszę wrażenie, że była to tylko demonstracja siły, a finalny produkt znacznie spuści z tonu, ale o tym przekonamy się za kilka miesięcy.

AMD odpowiada Threadripperem z 32 rdzeniami

Dzień później swoją prezentację miało AMD. Tam pokazano również sporo nowych modeli notebooków, które będą oferowane z procesorami Ryzen Mobile, zapowiedziano pierwsze układy Vega wykonane z technologii 7 nm oraz nowe procesory z rodziny Threadripper. Te ostatnie mają zadebiutować jeszcze w czasie wakacji, prawdopodobnie w sierpniu, a zaoferują maksymalnie 32 rdzenie. Tym samym AMD zmierza podwoić dotychczasowy wynik, Threadripper 1950X oferował 16 rdzeni/32 wątki.

AMD Threadropper 32 rdzenie

Szczegółów jeszcze nie znamy, ale według doniesień Anandtech, na rynek trafią przynajmniej dwa nowe układy posiadające 32 oraz 24 rdzenie z technologią SMT (wielowątkowość). Oba będą taktowane zegarem 3.0 GHz, który w trybie boost może wzrosnąć do 3.4 GHz. TDP tych układów ustalone zostało na bagatela 250W. Dla porównania zwykły Ryzen 7 2700X ma TDP 105W. Co więcej nowe procesory będą kompatybilne ze starą podstawką TR4. Ma to jendak związek z jednym istotnym problemem, jaki musi rozwiązać AMD.

Threadripper posiada czterokanałowy kontroler pamięci RAM, po dwa kanały dla każdego krzemowego chipu składającego się z dwóch CCXów posiadających po 4 rdzenie. Nowy model, podobnie jak serwerowe procesory EPYC, będzie posiadał 4 takie chipy połączone przy pomocy Infinity Fabric, ale nie ma możliwości aby otrzymał 4 dodatkowe kanały dla pamięci RAM. Jeśli ma być zachowana kompatybilność wsteczna, zostaniemy przy 4 kanałach, a to by mogło oznaczać, że połowa rdzeni nie będzie miała bezpośredniego dostępu do pamięci. Dzięki Infinity Fabric taki dostęp jest możliwy, ale będzie niósł ze sobą wzrost opóźnień. Pierwsze recenzje i wnioski po nich mogą okazać się zatem bardzo ciekawe.

Zatem czy to ma sens?

Odpowiedź jak zwykle będzie brzmiała: to zależy. Dla graczy czy zwykłych domowych użytkowników ta pogoń za liczbą rdzeni nie ma sensu. Już 8 rdzeni w Ryzenach to w większości przypadków aż nadto. W grach ważniejszy często jest zegar, a ten wiadomo, że rośnie gdy liczba aktywnych rdzeni maleje. Wykorzystanie 32 rdzeni w domowym PeCecie to zwyczajna abstrakcja i przez wiele lat nadal pozostanie zapewne tylko ciekawostką.

Są jednak osoby, które z pewnością znajdą sposób aby wykorzystać moc drzemiącą w tego typu procesorach. Nie myślę tutaj nawet o miłośnikach Monero, które świetnie kopie się na Threadripperach, ale o osobach, których praca bazuje na wykorzystaniu dużej mocy obliczeniowej w zadaniach, w których nie do końca sprawdzają się karty graficzne. Tak jak wspominałem na samym początku, filmowcy czy osoby zajmujące się tworzeniem modeli 3D będą zadowoleni z takiego obrotu sprawy, ale nie jest to specjalnie szeroka grupa odbiorców. To co pokazuje obecnie Intel oraz AMD należałoby potraktować bardziej jako pokaz możliwości technicznych.

A te są bardzo duże, bo na tej samej konferencji AMD zapowiedziało też nowe układy EPYC. Wśród nich będzie między innymi model posiadający 64 rdzenie. Co ciekawe to właśnie serwerowe chipy jako pierwsze zaoferują architekturę Zen2 i będą produkowane w wymiarze technologicznym 7 nm. AMD ma już działające sample, a masowa produkcja ma ruszyć w 2019 roku.