• Inny sposób na monetyzację użytkowników

    • Data: 29.10.2009 18:44
    • 6,076 odsłon
    • Grzegorz Marczak
    • Komentarzy: 32 »

    Autorem tekstu jest Lidia Janoszka.
    Sporo mówi się o spadku przychodów z reklam i o poszukiwaniu alternatywnych sposobów monetyzacji użytkowników. Niewielu polskich wydawców odnosi na tym polu sukcesy. Jest jednak pewna metoda, która staje się niezwykle popularna na świecie i z czasem zawita zapewne też do nas. Mowa o sponsorowanych ofertach, za udział w których użytkowników nagradza się wirtualnymi gadżetami.

    Nowością nie są wirtualne prezenty czy pieniądze, bo te z sukcesem wdrożyła już choćby Nasza Klasa oraz niektóre portale z grami. Rewolucją jest natomiast sposób ich zdobywania przez użytkowników. Okazuje się, że nie trzeba zachęcać ludzi do bezpośrednich zakupów, ale można ich  zaangażować w sponsorowane oferty reklamodawców, które często nie wymagają wydawania pieniędzy a jedynie poświęcenia przez odbiorcę nieco czasu. Akcje, które użytkownik musi wykonać to na przykład: rejestracja na serwisie  polecanym przez reklamodawcę, pobranie jakiejś aplikacji czy toolbaru lub dokonanie zakupu. Transparentnie dla użytkownika reklamodawca rozlicza się za to z wydawcą a sam użytkownik otrzymuje swoje wirtualne dobra.

    System ten przynosi istotne korzyści. Użytkownik, który niechętny jest płaceniu za cokolwiek (zgodnie z częstym przekonaniem, że za korzystanie ze stron czy portali płacić nie należy), przynosi wydawcy dochody, ponieważ skłonny jest skorzystać z bezpłatnej dla niego oferty. Poza tym nasz odbiorca ma alternatywę i zamiast wysyłać np. SMS premium, może wybrać sobie coś z reklamowanych opcji – wydawca unika wtedy drogich często pośredników. Ponadto spadają wydatki na obsługę klienta, ponieważ firmy rozliczają się między sobą w dogodny sposób.

    Na Facebooku i innych dużych portalach społecznościowych jak Hi5 czy Orkut działa z sukcesem wiele aplikacji tego typu. Zynga –developer bardzo popularnych gier społecznościowych (m. in. FarmVille czy Cafe World) podaje na swoim blogu , że ze sponsorowanych ofert czerpie aż jedną trzecią dochodów, obok sprzedaży bezpośredniej oraz reklam tradycyjnych. Potencjał jest więc ogromny, zwłaszcza, iż szacuje się, że rynek wirtualnych gadżetów w 2009 wyniesie od 400 do 600 mln $ w USA a globalnie 5,5 mld $.

    Ciekawe kiedy polskie sieci reklamowe będą mieć takie reklamy w swej ofercie i czy najwięksi sprzedawcy wirtualnych gadżetów zechcą spróbować tej alternatywy. Jak myślicie?

    obrazek pochodzi z dailyblogtips.com

    KOMENTARZE

    1. Jacek Brzezowski

      “Monetyzacja użytkowników”… Rany. Brzmi prawie jak handel żywym towarem. To, co może po angielsku jakoś brzmi, niestety w polskim odczuwa się lekki zgrzyt.

    2. antyweb.pl: AntyWeb | » Inny sposób na monetyzację użytkowników | flaker.pl

      [...] antyweb.pl 18:45 AntyWeb | » Inny sposób na monetyzację użytkowników antyweb.pl/…posob-na-monetyzacje-uzyt… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]

    3. Tom

      Niedawno też pisałem trochę na ten temat w kontekscie aplikacji spolecznosciowych. Polecam lekture linkow z wpisu jako uzupelnienie: http://polishwords.com.pl/blog/2009/monetyzacja-aplikacji-spolecznosciowych/

    4. popularne-strony: AntyWeb | » Inny sposób na monetyzację użytkowników | flaker.pl

      [...] antyweb.pl/inny-sposob-na-monetyzacje-uzytkownikow wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]

    5. ols

      Sieci to pewnie nigdy. A co do serwisów – chyba ciężko im przekonać reklamodawców do takiej formy (albo nie traktują poważnie takiej możliwości). To wymarzony mechanizm dla Naszej-klasy, a widziałem tam tylko jedną tego typu kampanię (i to dawno).

    6. Nomad

      Po przeczytaniu tekstu i profilu p. Lidii na GL doszło do mnie po raz kolejny, że prosty człowiek jestem i że ciężko będzie mi się odnaleźć w rzeczywistości w której robi się “launching” i pełno jest “media relations oraz event marketingu” oraz co drugi to “product manager” lub “manager” ;) No cóż taki czas, taka moda…
      Pomysł nie jest tak nowatorski… jakiś czas temu były przecież prowadzone prace nad wprowadzeniem reklam w trakcie rozmowy komórek albo przed… i jakoś się nie przyjęło. Mam nadzieję, że internet i jego użytkownicy są bardziej podatni na tego typu eksperymenty i target (sic!) na n-k czy innych tego typu portalach będzie bardziej podatny na tgo typu oferty. Już sam fenomem n-k wskazuje, że nasz rynek jest odmienny od US czy reszy EU.
      Z tego co pamietam, kilka lat temu poprzez googlowe Adsense można było trochę zarobić za akcję – ściagnij i zainstaluj polecaną przeglądarkę.

    7. Nomad

      P.S. Proszę nie przejmować się moim stanowiskiem. Już od dawna wiem, że nie jestem reprezentatywny. ;)

    8. Lidia

      Problem jest taki, że w marketingu i w branży internetowej często brakuje polskiego słownictwa i choć może wygląda to swego rodzaju snobizm, to prawda jest taka, że tego typu zwroty są lepiej rozumiane niż często długie na kilka wyrazów polskie formy opisowe.

    9. Arek

      Bredzisz Lidia.
      Ostro walę bo takie plugastwo językowe powinno być ostro tępione a nie tylko lekko krytykowane jak to zrobił Nomad czy nie nie daj Boże – tolerowane.
      Jeżeli brak Ci polskich słów to chętnie Ci podam odpowiedniki lub eleganckie spolszczenia.

      Nomad: nie jesteś jedyny. Mnie też razi ta warszawska angloszczynowa maniera. Mimo, że daleko mi do językowego puryzmu to jest to wybitnie irytujące, tuż za ludźmi sepleniejącymi . :(

      Co do pomysłu z tematu posta to jest to bzdurka.
      Nie po to ktoś przed Fenicjanami wymyślił pieniądze by w XXI wieku rozliczać się jakimś barterem, niby_wartościami itd.

      pozdrawiam

    10. Grzegorz Marczak

      @Arek


      Powiem to tylko raz bo nie mam czasu na dziecinne zabawy. Trzymaj poziom wypowiedzi szczególnie kiedy odnosisz się do Kobiet.

    11. Lidia

      Co do języka to podałam już ważny argument funkcjonalny. Jest to irytujące, ale tak to działa. A co do tematu posta, to widać, że takie formy opłacają się największym firmom w branży, które świetnie na tym zarabiają. Co więc w tym złego, że obraca się pieniądzem o jeden etap krócej? To czysta oszczędność. Umowy barterowe mają się świetnie i choć są starsze od pieniądza, nikt się z nimi nie żegna.

    12. Michał Majdański

      Komercyjne API w serwisach społecznościowych – to się z pewnością sprzeda i będzie się dynamicznie rozwijało. To jest w tej chwili również bardzo duży problem, np. dla naszej-klasy, które akurat API tak bardzo po macoszemu traktuje.
      I to też jest również przyczyną rośnięcia w siłę facebooka w Polsce.
      Panowie z naszej-klasy do boju!

    13. x

      @Arek:

      Nie po to ktoś przed Fenicjanami wymyślił pieniądze by w XXI wieku rozliczać się jakimś barterem, niby_wartościami itd.

      Gdyby Fenicjanie dowiedzieli się, że ich wynalazek pozwolił dzisiejszemu poborcy z wypracowanej wartości zostawiać ludziom w sumie ledwie 20%,
      na pewno rekomendowaliby powrót do barterów.

    14. tomek

      @Lidia,

      nie sadze, zeby to sie przyjelo w pl jakos strasznie szybko, bo oprocz biorcow (graczy na przyklad) trzeba miec tez dawcow (firmy, ktore zapewniaja takie rozwiazania czy bezposrednio reklamodawcow). Raczej zaden serwis oprocz nk nie bedzie sie bawic w poszukiwanie ofert od reklamodawcow ze wzgledu na mala skale po obydwu stronach, szczegolnie w stosunku do wymaganej pracy.

      Albo znajdzie sie podmiot, ktory bedzie takie oferty agregowac i sprzedawac dalej socialom albo pomysl nie wypali. Nie sadze, zeby duzi agregatorzy (reklamuja sie na przyklad tutaj http://www.insidesocialgames.com/) mieli duzo ofert atrakcyjnych dla pl uzytkownika.

      Dalej – zerknijcie na getgambit.com – to tez jest ciekawy pomysl – gracz wykonuje proste zadania w zmian za dobra wirtualne.

      Nie kazdy, kto chce zaplacic za cos w grze ma ochote placic karta (albo srodki) lub sms (boli pupa od tego ile zciaga operator) a wiekszosc ludzi dysponuje chwila, zeby cos tam kliknac albo sie zapisac. Szczegolnie mlodziez.
      pzdr!

    15. Konrad Traczyk

      to prawda, że Zynga na Facebook-u rozgrywa to perfekcyjnie, pytanie tylko czy ten model jest możliwy to skopiowania i szerokiej adaptacji

      zauważmy, że Zynga najpierw wykonała tytaniczną pracę, która zaowocowała uzależnieniem dziesiątków milionów graczy od aplikacji i wygenerowaniem potrzeby pozyskania, powiedzmy “paliwa do ciągnika”

      użytkownik ma wybór: albo płaci gotówką albo bierze udział w którejś z akcji sponsorowanej i pozyskuje w ten sposób jakąś ilość wirtualnej waluty na to “paliwo”

      problem to właśnie to wirtualne dobro na które jest wysoki, skumulowany popyt, który z kolei można “przehandlować” ze sponsorami

      kto oprócz n-k w Polsce może coś takiego zaoferować?

    16. Lidia

      Na pewno Ci, którzy oferują wirtualne gadżety, ale może także strony z płatnymi opcjami. Zamiast płacić, klikasz. Skłonność Polaków do oszczędzania jest duża, więc powinno zadziałać.

    17. Konrad Traczyk

      @Lidia

      jakieś konkretne przykłady? bo nie mam jak się odnieść :)

    18. Lidia

      Co do wirtualnych gadżetów, to choćby Nasza Klasa lub wspomniane gry, a co do płatnych opcji na ogólnych serwisach, to nie znam żadnego przypadku w PL. Stąd moje pytanie czy to ma szansę się u nas przyjąć?

    19. Arek

      x: przesadziłeś z tymi 20% ! W Polsce zostaje nie więcej niż 17%

      Lidia: Wcale to tak nie działa. Polski nie jest językiem opisowym, używane przez Ciebie określenia mają polskie odpowiedniki – rodzime lub spolszczone. No, ale pewnie brzmiałoby to wtedy tak trywialnie! Nie to co nobliwy pseudoangielski, prawda?
      Nadal podtrzymuję swoją ofertę przedstawienia Ci odpowiednich określeń z j. polskiego :)
      Co rozumiesz pod pojęciem “obrotu pieniędzmi o JEDEN ETAP krócej”?
      Masz rację, że barter jest starszy od pieniądza, zapomniałaś dodać, że jest to… PRYMITYWNA forma wymiany. Jeżeli ktoś ją stosuje to znaczy, że coś jest nie tak, coś szwankuje.
      Może też rozwiniesz jaki przychód ma przynieść komuś to, że użytkownik “kliknie zamiast zapłacić” ?
      Grzesiek: Wszystkich ludzi traktuję – tak w życiu jak w internecie – równo i jako równych sobie. Nie dzielę ludzi względem wieku, stanowiska, tytulatury, płci, koloru skóry, narodowości itd. itp. Kobieta jest dla mnie takim samym człowiekiem jak każdy inny, a nie bóstwem czy też nie daj Boże istotą w jakimś aspekcie ułomną (intelektualnie, osobowościowo, emocjonalnie?).
      Nie użyłem żadnych słów wulgarnych ani w żaden inny sposób jej nie obraziłem jako osoby, człowieka czy też kobiety. Nawet jej nie skrytykowałem tylko to co powiedziała.
      Jeżeli uważasz, że słowa krytyki były za ostre to nic na to nie poradzę. Wg mnie były uzasadnione.
      Powinieneś określić, czy ten serwis to Twoja prywatna przestrzeń, klub, czy też publiczna. Jeżeli to pierwsze i życzysz sobie tylko rozmów w stylu ciepłego lizania się po twarzy to OK. Pójdę sobie, a Wy dalej banknotyzujcie się w swoim gronie rureczką przez bibułkę.
      Jeśli zaś publiczna to chyba, czasem będziesz musiał pozgrzytać zębami :)

      pozdrawiam

    20. user151

      @Lidia:

      Stąd moje pytanie czy to ma szansę się u nas przyjąć?


      Jasne, że może się przyjąć. Jest to tylko kwestia sprzedaży. Szukanie potencjalnych klientów tzw. lead generation to postawa dzisiejszych biznesów. Widać przecież to najlepiej w oprogramowaniu typu CRM gdzie narzędzia wspierające takie akcję są na pierwszym miejscu. ( mówię o poważnych rozwiązaniach, a nie książkach adresowych nazywanych crm’em).

      Nie jest tylko przekonany, czy za taką działalność wezmą się domy mediowe, chyba szybciej spodziewałbym się powstania jakiś mniejszych agencji, które będą działały na obu polach – dostawy i odbiorcy.

      Co do bezpośredniego płacenia przez użytkowników – to chyba też nie była by to tragedia – jest to chyba ciągle sprawa tej wygody w dokonywaniu takich płatności (mikropłatności), dostępu do kart kredytowych i mechanizmów technicznych.
      A np. taki iTunes jest tutaj chyba najlepszym wzorem – zakup, a darmowe pobranie to ta sama akcja :) a dzięki wcześniejszej rejestracji zakup jest mniej odczuwalny :)

      Kolejna rzecz to model biznesowy powstających startupów, w końcu trzeba myśleć bardziej kreatywnie niż tylko “damy reklamy”.

    21. Konrad Traczyk

      @Arek

      po co to pieniactwo Panie Arnoldzie?
      czy to coś wnosi do rozmowy? przynosi komukolwiek cokolwiek?

      a przy okazji: od jakiego to polskiego słowa pochodzi nazwa Eteria? :)

    22. Arek

      Konradzie – jakie pieniactwo? Czy jak gdzieś tu napisałem, że stała mi się krzywda albo poczułem się skrzywdzony? Odpowiedziałem jedynie na strofę Grzegorza Marczaka. W sieci interesują mnie dyskusje, bo pozwalają poznać innych i nowe rzeczy, a nie tylko głaskanie się po główkach i przyklaskiwanie sobie w zamkniętym gronie. Wiem, że mam ostry i uzłośliwiony jęzor, ale nie obrażam dyskutantów ani ich nie atakuję. A już tym bardziej specjalnie i świadomie a jak ktoś się poczuje obrażony to nie ma problemu żebym przeprosił. Nie wciskam się też tam gdzie mnie nie chcą.
      Co do eterii to jest to swego rodzaju neologizm na bazie słowa ETER i jego dawnego znaczenia jako substancji wypełniającej przestrzeń (dziś zwanej czarną materią).
      Nie mam nic przeciwko obcym słowom – wzbogacają one język.
      Irytująca jest tylko maniera zachwaszczania wypowiedzi słowami, które ja nazywam angloszczynami.

    23. Konrad Traczyk

      @Arek

      O widzisz! Czyli potrafisz spokojnie i rzeczowo przedstawić swoje racje. Chodzi mi o to, że zwroty typu “bredzisz Lidia” sprowadzają dyskusję pod budkę z piwem, a nie jest to Twoim celem, prawda?

    24. Remigiusz

      @Arek:

      Co rozumiesz pod pojęciem “obrotu pieniędzmi o JEDEN ETAP krócej”?
      Masz rację, że barter jest starszy od pieniądza, zapomniałaś dodać, że jest to… PRYMITYWNA forma wymiany. Jeżeli ktoś ją stosuje to znaczy, że coś jest nie tak, coś szwankuje.


      Polecam lekturę strony http://barteronline.pl/

    25. Eryk

      Grzechu to już wolę jak piszesz z błędami niż pseudo specjalistów.

    26. Arek

      Remigiusz:
      Cytuję ze strony , podkreślenie moje (duże litery).
      “Rozliczenia między firmami odbywają się za pośrednictwem WALUTY BARTEROWEJ”.
      Czyli w rzeczywistości nie jest to rozliczenie barterowe lecz za JAKIEŚ pieniądze.

      Konrad Traczyk: słowo bredzisz nie występowało w dyskusjach pod budkami z piwem z tego co mi wiadomo :)

    27. tomek

      a tak jeszcze w temacie, fajny art na techcrunch o watpliwej jakosci takich ofert oraz o wyludzaniu kaski za ich pomoca,

      http://www.techcrunch.com/2009/10/31/scamville-the-social-gaming-ecosystem-of-hell/

      pzdr!

    28. kac

      Trochę off topic w stosunku do artykułu a bardzo a propos dyskusji, która się wywiązała w komentarzach:
      http://www.apeiro.pl/InternetJestProsty

    29. Lex

      Czy mógłby mi ktoś wyjaśnić, czym to się różni od idei programu partnerskiego?
      Jedyna różnica jaką widzę, to taka że nasz użytkownik dostaje od nas wirtualne punkty itp. za to, że kliknie w link partnerski. Przyznam, że może być to ciekawy sposób na skłonienie do kliknięcia w link partnerski.

    30. tdzido: AntyWeb | » Inny sposób na monetyzację użytkowników | flaker.pl

      [...] reklama tdzido przed chwilą AntyWeb | » Inny sposób na monetyzację użytkowników antyweb.pl/…posob-na-monetyzacje-uzyt… [...]

    31. Piotr

      W serwisie volleyclub.pl ten sposób “monetaryzacji” przyszedł nam jakoś naturalnie.

      Pokrótce:
      Sponsor ufundował nagrodę co zmniejszyło nasze koszty czyli dało nam zysk. Gracz aby otrzymać dodatkowe wirtualne pieniądze do budżetu w grze może zarejestrować się w serwisie sponsora.

      Jestem przekonany, że tego typu przykładów w Polsce jest dużo tylko na mniej popularnych serwisach o których mainstreamowe media nie piszą. Więc chyba nic nowatorskiego tutaj Pani Lidia nie opisała.

      Z 2500 tysięcy aktywnych użytkowników z pośród 4200 wszystkich zarejestrowanych blisko 500 graczy skorzystało z tego sposobu. Jest to bardzo pozytywnie odbierane przez użytkowników i myślę, że właśnie w tym kierunku będziemy dalej szli.

      Są oczywiście i tacy użytkownicy, którzy wolą zapłacić (wysłać SMS) bo dla nich cenniejszy jest czas – o nich też nie można zapominać!

    Odpowiedz

    Connect with Facebook