24

Boisz się zwrócić uwagę swojemu pracodawcy? W iniJOB możesz to zrobić – całkiem anonimowo

I wcale nie chodzi tutaj o wylanie kubła pomyj na głowę nielubianego szefa, czy wysmarowanie pełnej mięsa epistolografii. Ci, którzy pracują i muszą się podporządkować przełożonym, zapewne mają kilka "ale" do tego, jak funkcjonuje firma. Dysponują pomysłami, z którymi boją się pójść wyżej, bo nie chcą, by ostrze wyznaczające rozmiar ich kompetencji ucięło głowę ich karierze. Okazuje się jednak, że i na to jest sposób - w postaci platformy iniJOB.

Od czasów Henry’ego Forda zmieniło się wiele – pracownik nie jest już tylko mrówką, ale często dostrzeganą siłą rozwoju przedsiębiorstwa. Jednak utarte konwenanse, nierzadko lęk przed „wychylaniem się” powodują, że pracownicy, którzy mają świetne pomysły na rozwój firmy, operują znacznie lepszą perspektywą w konkretnych problemach, ale nie mówią o tym głośno. Prędzej opowiedzą o swoich sugestiach żonie przy zupie, albo psu przy kominku, niż wybiorą się do przełożonego i wyłożą „kawę na ławę”. Obawa przed konfrontacją z człowiekiem, od którego zależy nasza następna wypłata jest dla niektórych trudna do przeskoczenia. I dlatego dobre pomysły giną.

inijob

Odpowiedzią na to ma być iniJOB – platforma, na której pracownicy mogą zaproponować zmiany swoim przełożonym, zwrócić uwagę na konkretne problemy, lub poprosić o coś, co uczyniłoby ich pracę lepszą, efektywniejszą. Oczywiście, wszystkie wpisy pracowników są anonimowe i to właśnie po stronie iniJOB znajduje się odpowiedzialność za utrzymanie tego stanu rzeczy. Zaprezentowana nam platforma ma uporządkować toczące się często w kuluarach lub w rozproszonych miejscach w sieci rozmowy na temat sytuacji w konkretnej firmie. Do tej pory, naturalnie wykluczało się z nich kadrę zarządzającą – ludzi, którzy odpowiadają za pracowników i ich utrzymanie. Dążenie do usystematyzowania tej sfery mogą wspomóc przedsiębiorstwa w misji uatrakcyjniania miejsca pracy i ograniczenie rotacji, która jest zmorą w niektórych sektorach.

Zbiornik petycji dla pracowników? Świetny pomysł – co dla pracodawców?

Pracodawcy, którzy stanowią naturalną drugą stronę barykady w serwisie mają otrzymać platformę, dzięki której mogą poprawić atmosferę w swojej pracy. Jak utrzymuje serwis iniJOB, jeżeli dany pracodawca jest nowy w usłudze, a pojawi się wzmianka o nim na platformie, zostanie o tym powiadomiony. Od niego wtedy zależy, czy podejmie się misji komunikacji z pracownikami. Jednak to nie koniec możliwości iniJOB – przy okazji możliwości pracodawcy w serwisie, należy przejść do pomysłu na monetyzację iniJOB.

Pracodawca może otworzyć darmowy profil, jednak dopiero w płatnym pakiecie otrzyma dostęp do statystyk, forum dyskusyjnego, powiadomień o aktywnościach oraz dostęp do sekcji ogłoszeń o pracę. Jeżeli iniJOB zbuduje sobie pokaźne grono pracowników chcących przekazywać swoje uwagi pracodawcą, a ci drudzy zdecydują się na aktywne zaglądanie do serwisu – kiedyś z pewnością powiemy o kolejnym sukcesie polskiego startupu. Nie chcemy jednak wróżyć z fusów, nie będziemy wygłaszać żadnych sądów na temat przyszłości iniJOB. Według nas pomysł jest naprawdę dobry – zwłaszcza, że Antyweb otworzył niedawno projekt spajający interesy pracodawców i pracowników w sektorze IT.

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, twórcy mają już sporo planów na przyszłość. W trakcie tworzenia jest aplikacja mobilna, która nie będzie powielała funkcjonalności webowej odsłony iniJOB. Bardzo możliwe, że po dobrym przyjęciu w Polsce, serwis zostanie zaprezentowany za granicą.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców.

  • Kamil

    Startup zamiast związków zawodowych?

    • Mając do wyboru startup i związek zawodowy… wybrałbym startup. ;)

    • Daniel G.

      Zobaczymy czy to się nie zmieni w GOWORK jakiś. Inicjatywa fajna, ale przed nimi najtrudniejsza część. Szkoda, że nie dopisali tam swojej firmy :))

    • Bigos Trismegistos

      Duży błąd. Związek zawodowy ma na celu poprawę twojej pozycji negocjacyjnej względem pracodawcy. Startup ma na celu wyegzekwowanie jak największej pracy od ciebie możliwie najmniejszym kosztem, a potem uwłaszczenie się właściciela na tej pracy sprzedając firmę razem z pracownikami. Może to syndrom sztokholmski?

    • stefan

      każdy młody Janusz biznesu, „zatrudniony” na etacie w korpo ma mózg karmiony ideami prosto z HR, które dzisiaj przejmuje 90% typowego wewnętrznego PR. To lepsze niż Matrix, bo inkubenci/robole kontrolują się sami.

    • rogi

      Cześć. Dlaczego wyłączyliście ten artykuł z głównego strumienia wiadomości. Szukałem i szukałem naciskając „pokaż starsze” i nie mogłem go znaleźć. Pojawiały się artykuły z późniejszą datą i wcześniejszą ale tego artykułu nie było. Dopiero jak wszedłem w dział startup to artykuł był dostępny. Dopytuję ponieważ wcześniej nic takiego nie zaobserwowałem z innymi wpisami.

    • Bartosz Michałek

      Całkiem blisko :) ale pozytywne związki zawodowe

  • Mariusz Malinowski

    IBM tego probowal w sieci wewnetrznej, skonczylo sie niesympatycznie w zwiazku z nadaktywnoscia wybranych osob. Powodzenia.

    • Przemek

      widać kto ma za dużo czasu wolnego w pracy

    • Daniel G.

      To, że komuś zostaje duży zapas czasu może świadczyć też o dobrej organizacji pracy. Jesteś fanem zapychania każdej minutki? :)

    • Przemek

      nie, ale znam paru takich co 50% czasy spędzają na wymyślaniu co robić w pracy, 25% na robieniu tego, a tylko 25% na rzeczywistej pracy

  • kofeina

    Jakoś tego nie widzę. W firmach do ok. 200 osób i tak będzie wiadomo kto co napisał.
    Jest jakaś weryfikacja, czy to na pewno są pracownicy?

    W ogóle, to największym problemem wszędzie jest komunikacja. Moim zdaniem to narzędzie, choć stworzone, by problem ten rozwiązać, pogłębia to.

  • Ziomalsky

    Pomysł może i się przyjmie, ale niestety zawsze pozostanie polska mentalność w pracy i nigdy nie uleczymy np tego, że szef patrzy krzywym okiem, jak pracuję z domu lub przychodzę później/wychodzę wcześniej tylko dlatego, że skończyłem taski na dzisiaj, a pajac siedzi dalej, bo się opiernicza. Pracowałem długo za granicą, tam nie ma tego typu problemów, generalnie panuje zasada, że wszyscy mają cie w dupie, co ułatwia wiele i pozwala skupić się na pracy, rodzinie oraz własnym szczęściu. Prawda jest taka, że żaden startup tego typu nie wyciągnie firmy z kryzysu wewnątrzkomunikacyjnego. To kwestia doboru ludzi o szerszych horyzontach, mocno zależna od HR, który niestety w Polsce jest ciągle kolesiostwem pomieszanym z lewymi CVkami, które później trzeba jakoś obronić, jak już się dostanie tę pracę. To powoduje, że lepiej się nie odzywać, zabija to asertywność, bo ludzie boją się o swoją pracę. Anonimowość tu nie pomoże, problemów nie rozwiąże. Aby zakończyć mój profesorski mini wykład, skończę na tym, że kadra zarządzająca to w większości ludzie bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego w tym zakresie, często z nadania „partyjnego” i kolesiowego, więc jak ci biedni manago mają nagle umieć zarządzać ludźmi? Skąd ci biedni ludzie mają wiedzieć, gdzie jest przysłowiowy Zbuczyn?

    • „Prawda jest taka, że żaden startup tego typu nie wyciągnie firmy z kryzysu wewnątrzkomunikacyjnego”

      Trzeba się tu zgodzić. Takie narzędzie może w Polsce jedynie – w większej perspektywie – zwrócić uwagę zarządu na coś, co i tak już wiedza: „nikt nas nie lubi”.

    • stefan

      Bo niestety Polak jest Murzynem Europy. W miejsce własnych produktów i myśli technicznej mamy sprzedaż osobogodzin za grosze zagranicznym koncernom.

  • rogi

    Według mnie serwis będzie działał na podobnej zasadzie co inne tego typu serwisy zamieszczające „opinię o pracodawcy”. Jeżeli chcesz skorygować / moderować opinię (zazwyczaj negatywną) – zapłać abonament. Tutaj według mnie będzie działała podobna zasada. Co może oznaczać jak pracownik napisze, że firma powinna przeprowadzać więcej testów i badań na stanowiska kierownicze? Ktoś może to interpretować tak, że w tej chwili testy są nieskuteczne i kierownicy są niekompetentni. Możemy się domyślać zatem, że w firmie ABCDE kierownictwo jest niekompetentne i bardzo negatywnie oceniane przez podwładnych.

    Co innego gdyby opinię / sugestie / propozycje były niedostępne dla odwiedzających witrynę, tylko widoczne dla pracodawców. W takim wypadku to ma sens i jest to właściwe podejście. Ale nie oszukujmy się, jaka firma by wtedy chciała zapłacić za abonament.

    Dodatkowo, żeby wzmocnić chęć wykupienia abonamentu przez firmę, portal proponuję odwiedzającym dalsze upublicznienie „inicjatywy” na facebooku.

    No chyba dla wszystkich jest jasne o co w tym chodzi.

  • Twórca iluzji

    Ten projekt na pewno się sprawdzi w korporacjach, gdzie tzw. miernoty na kierowniczym stanowisku swoim psychopatycznym zachowaniem, nie są w stanie nic konkretnego zrobić. Mówi się na szkoleniach jak ma wyglądać relacja między podwładnym a przełożonym a ogłupiające programy i tak zrobią swoje. Przecież pracodawca nie pójdzie do tzw. jasnowidza, hipnoterapeuty i nie zdiagnozuje powodu niestosownego zachowania swego pracownika, bo po prostu jest na to zbyt głupi (zamknięty na alternatywną wiedzę). A tak można „podrzucić” w sieci pomysły, które na samym początku nie zostaną odrzucone, bo np prymitywny umysł przełożonego nie jest w stanie ich zrozumieć i zaakceptować. Przy okazji również możemy spotkać się z działaniem destrukcyjnym nieuwolnionych tzw. programów inkarnacyjnych (ciała dość często zmieniamy, aż pojawi się zrozumienie i odpracujemy to co sami zasialiśmy jako twórcy własnej iluzyjnej rzeczywistości). Dopóki nie wzrośnie świadomość poszczególnych graczy w naszym przedstawieniu, dopóty takie programy będą bardzo pomocne. :)

  • Obserwator

    Kolejny beznadziejny portal który zastąpi zbieranie pomysłów i popieranie ich.
    Jak komuś nie podoba się jak funkcjonuje firma w której pracuje to zamiast pisać żale w necie niech ruszy dupę i pogada na ten temat z pozostałymi pracownikami. Jak innym też nie będzie się podobało jak zakład pracy funkcjonuje to niech zbiorą pomysł i napiszą je a potem się pod nimi podpiszą i zaniosą do szefa. Tchórzostwo w postaci wylewania żali w internecie nie pomoże kompletnie w niczym !
    Kiedyś jak ludzie chcieli podwyżek czy zmiany warunków pracy to protestowali a nie pisali żale w internecie. Protesty były skuteczne !
    Weźmy taką Lufthansę której pracownicy strajkowali bo chyba chcieli podwyżek. Strajk był, miał skutek i pozwolił uzyskać to czego chcieli pracownicy którzy strajkowali. Pracownicy nie pisali żali w necie zamiast strajkować.

    • stefan

      „Jak komuś nie podoba się jak funkcjonuje firma w której pracuje to zamiast pisać żale w necie niech”

      się zwolni.

  • stefan

    „Od czasów Henry’ego Forda zmieniło się wiele”.

    Hahaha. Polscy ekhm „pracodawcy” są dopiero na etapie industrializacji kraju w początkowej fazie żarłocznego kapitalizmu. Polak Murzynem Europy nabiera powoli drugiego znaczenia.

  • Kuba

    Jak dla mnie bez sensu. To tak jak w urzedzie skarbowym, mozesz napisac z imienia I nazwiska, ze ktos wali w h***, robi na lewo, jezdzi BMW a I tak bierze zasilek dla bezrobotnych, ale dopoki sie pod tym nie podpiszesz z imienia I nazwiska to anonym nie jest w ogole brany pod uwage.
    Tak jak ktos napisal nizej, w malych firmach od razu bedzie wiadomo kto co napisal. W duzych I tak to beda mieli w dupie. A forow internetowych gdzie mozna obsmarowac kogos (slusznie lub nie ) nie brakuje.
    Az dziwne ze nie ma appki :D

  • Error

    Tam jest 5 firm… powstali dzisiaj po południu?

  • Piotrek

    „Od czasów Henry’ego Forda zmieniło się wiele – pracownik nie jest już tylko mrówką, ale często dostrzeganą siłą rozwoju przedsiębiorstwa.” Co za bzdura. Ford słynął z bardzo dobrego wynagradzania pracowników jak i z traktowania ich jako indywidualne persony a nie masę pracowniczą. Może dlatego, że nie miał excela ;)