208

Informatyk w polskiej szkole – czyli spór o Windows i Linuxa

Wpis, który było mi dane przeczytać dzisiaj w znanym w polskim Internecie Linux.pl skłonił mnie nie tylko do oceny sytuacji przedstawionej w rzeczonym tekście, ale i refleksji nad tym, jak wygląda nauczanie informatyki w szkołach. W jednym i drugim przypadku mam ogromne wątpliwości – odwieczny spór alternatywy oraz „jedynego słusznego OS-u” przeniósł się także poza mury szkoły – ze skutkiem, który dla szkoły kończy się wstydem, a dla informatyka – […]

Wpis, który było mi dane przeczytać dzisiaj w znanym w polskim Internecie Linux.pl skłonił mnie nie tylko do oceny sytuacji przedstawionej w rzeczonym tekście, ale i refleksji nad tym, jak wygląda nauczanie informatyki w szkołach. W jednym i drugim przypadku mam ogromne wątpliwości – odwieczny spór alternatywy oraz „jedynego słusznego OS-u” przeniósł się także poza mury szkoły – ze skutkiem, który dla szkoły kończy się wstydem, a dla informatyka – nauczką.

Informatyk zatrudniony w jednym z polskich urzędów gmin odpowiadał za przygotowanie nowego sprzętu do pracy z uczniami. Za sprawą jego opinii zatem komputery wyposażono w dystrybucję Linuxa – Mint, która została dodatkowo okraszona odpowiednim oprogramowaniem – tak, aby uczniom niczego nie zabrakło. Co stało się dalej? Sytuacja, która wynikła z powodu sporu szkoły z informatykiem to kompilacja złych decyzji z jednej i drugiej strony.

Informatyk zaznacza, iż koszt instalacji Linuxa Mint na każdym z 16 stanowisk wyniósł ogółem 1900 złotych. Natomiast przygotowanie jednego stanowiska do pracy ze środowiskiem Windows wzbogaconym o program antywirusowy, pakiet biurowy i oczywiście sam system operacyjny to już koszt rzędu 1600 złotych na jedno stanowisko w pracowni. Według oszczędnego informatyka wybór był prosty – porzucamy Windows na rzecz Linuxa, mamy oszczędności – wszystko jest dobrze.

at-school-ii-1541289-1600x1200

Płatny/darmowy – znaczy gorszy

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. „Nawiedzony” informatyk będzie krzewił pingwinkową ideologię gdzie tylko będzie mógł, a fanboj Microsoftu powie, że kafelki to nie tylko łazienki, ale i komputery oraz smartfony. Po mnie zapewne oczekujecie tej drugiej postawy – nic bardziej mylnego. I informatyk i władze szkoły pomyliły się. Pozwolę sobie przytoczyć słowa dyrektor szkoły, w której doszło do tej całkiem zabawnej sytuacji:

to g… nie system

Dyrektor szkoły, która całe swoje życie powinna poświęcić na dokształcanie się po to, aby być gwarantem odpowiedniej jakości kształcenia nazywa Linuxa „gównem”. Szanownej Pani Dyrektor poleciłbym w tym momencie wyjście do łazienki, urzeźbienie „dwójeczki” i porównanie sobie własnej twórczości z Linuxem. Linux natomiast to świetne oprogramowanie, które powinno być obecne w szkołach. Z zaznaczeniem jednak, że Windows dzieciakom należy pokazać. Tak samo jak Androida, iOS, Windows Phone. Ktoś tu zapomniał, że na komputerach świat się nie kończy? Że Windows nie jest jedynym, w pełni funkcjonalnym systemem? I tak oto zażądano zmiany oprogramowania, co miało kosztować już nie 1900 złotych, lecz 17 tysięcy.

Informatyk przegiął w jedną stronę – sadzanie dzieciaków przed obcym im interfejsem (choćby był najbardziej zbliżony do Windows – nie będzie Windowsem) to proszenie się o gorsze efekty w nauczaniu, gdy tylko przesiądą się one na Windows. Ogrom różnic między Libre Office i pakietem Microsoftu jest tak porażający, że niestety i ja mam problem z odnalezieniem się w darmowej alternatywie. Nie oznacza to, że tego nie trzeba pokazywać. Wskazywanie różnych możliwości powinno się odbyć wraz z innymi działaniami nauczycieli.

Uczmy dobrych praktyk w Sieci

„Włączcie sobie komputerki i się pobawcie” – gdy zapytałem siostrzeńca o to, co robił ostatnio na informatyce – ręce mi opadły. Oglądali filmiki na YouTube, grali w Counter Strike’a. W sumie, za moich czasów nie było lepiej – były tylko gorsze maszyny, na których się pracowało. W czasach, gdy na rynku był już obecny Windows XP, na niektórych maszynach dalej straszył 98 i… przycisk Turbo przyrodzony dawnym pecetom.

Komputer – owszem, służy do zabawy. Ale w dzieciakach oprócz niezdrowej fascynacji grami oraz mediami należy wzbudzać ciekawość samych technologii, bo to one będą niedługo definiować to, jak żyjemy. Pokazywać ciekawe rozwiązania gigantów technologicznych. A tymczasem lekcje prowadzą w większości nauczyciele, którzy zrobili sobie jedynie papier, który pozwala im uczyć informatyki. Co na ten temat wiedzą? Jak komputer rozebrać i skręcić, jak go włączyć… Worda oporządzić. Tyle. Ej, ale na Wordzie, Excelu i reszcie świat się nie kończy…

Młodym brakuje często wiedzy na temat tego, jak ważna jest prywatność w Internecie, co robić, aby nie zainstalować szybernastu pasków wyszukiwania w przeglądarce i jak, opierając się na zdrowym rozsądku nie łapać się na cyberzagrożenia. No, ale są inne, „ważniejsze” rzeczy.

Linux.pl w swoim artykule powołuje się na „technologiczną neutralność” prosi o szacunek dla publicznych pieniędzy – to oczywiście popieram. Ale niech oszczędność nie zabiera nikomu zdrowego rozsądku – trudno jest bowiem jednoznacznie sklasyfikować: „złe” i „dobrze” biorąc pod uwagę tylko „płatne” i „darmowe”. Najważniejsze jest dobro dzieci, które będą na tych maszynach pracowały, a o tym w tekście i Linux.pl i czytelnika tego serwisu zapomniano.

A szkoda.

Grafika: 1, 2

  • adam m

    I tak powtarzacie te bzdety.. Win+office+antywir nie może kosztować 1700 zl na stanowisko tym bardziej w wersji dla szkol. 2 open Office to badziewie przydatne tylko w domu. Pójdziesz do biura ilipa..

    • adamo1139

      Informatyk jeszcze przecież liczy za czas spędzony na oglądaniu okienka instalowania Windowsa itp.

    • adam m

      a Linux sam sie postawi?

    • Ubuntu instaluje się błyskawicznie z prawie całym zestawem sterowników -.-

    • adam m

      Podejrzewam ze bunt wyszedl od uczniów bo nie dało się CS postawić

    • garrappachc

      CS działa na Linuksie.

    • Tak tylko że na Linuksie nie ma piractwa a dzieciaki muszą przynosić swoje gry na zawirusowanych pendrive.

    • Bartek

      (Przed)wczoraj instalowałem 10 i Ubuntu i czas bardzo zbliżony, co do sterowników 10 wygrywa, ale takia Magiera instalowała się przeszło 1,5h (bez neta)

    • Magiera? Nie wiem o co kaman. Ja instaluję Ubuntu po znajomych, którzy korzystają z komputera raczej do pracy, jeszcze nie trafiła mi się problematyczna instalacja na żadnym z kompów, nawet na składakach. W sumie zaraziłem już tak 10 osób, wszystkie zadowolone. I ja też

    • Kamil

      Problemy to się zaczynają jak instalujesz Linuxa na kompie gdzie jest macierz dyskową RAID -obojętnie jaką ;)

    • adamo1139

      …… Przecież koszt 1900zł to było właśnie na postawienie linuxa, oprogramowania i drukarki.

    • Robisz komputer wzorcowy, obraz dysku i wrzucasz na resztę.

    • Przeczytałeś artykuł na linux.pl? Nie było żadnych promocji dla szkół, to realna cena całego zestawu.
      Weź mi powiedz ile funkcji MS Office wykorzysta takie dzieciak? Przerobi formatowanie tekstu w Wordzie, jak wróci do domu to nawet tego nie będzie umiał.

    • adam m

      Office for studenta 220 zl win7 oem 190 zl box 370 antywir 100zl. Robisz dysk wzorcowy i wrzucasz na reszte jego

    • To szkoła a nie studenci, potrzebna wersja box i porządny antywirus z długą licencją bo wiesz jakie śmieci podłączają w szkołach na USB. Dysk wzorcowy może powodować pieprzenie się licencji

    • Baniak

      U mnie w liceum były poblokowane porty USB, co by syfu nie instalować i była gitara.

    • @disqus_GIFNe9ad2M:disqus Wdrażanie systemu poprzez obraz na wielu stanowiskach nie będzie stwarzać problemów jeżeli ten obraz odpowiednio przygotujesz, @disqus_MIDH1ZFg8U:disqus a jeżeli chodzi o licencje to powinna to być licencja wolumenowa zarówno dla Windows jak i Office. Do szkół, pracowni nie wrzuca się zwykłych OEM i BOXów.

    • Problem w tym że czasem te porty są potrzebne. Informatyk odpowiedzialny za instalację kompów zablokuje porty, potem przyjdzie nauczycielka po kursie, ktoś będzie chciał podłączyć pendrive z prezentacją a tu dupa.

    • Jakub Mokrosiński

      No i tu całkiem dobrą alternatywa jest dystrybucja linuxa, na której uczniowie pracują na koncie gościa. Nauczyciel dostaje swój login i hasło do komputerów. Dodaje się ich do sudo-user i problem znika. Uczeń nie zainstaluje niczego, niczego nie zmieni, ani niczego nie podłączy bez znajomości hasła. To przywilej dla nauczyciela. Uczeń nie ma żadnych praw. Nauczyciel rządzi i komu trzeba temu podłączy pendrive.

    • co do licencji to dac sysprepa przed zrobieniem dysku wzorcowego i po poblemie :)

  • pmallek

    Linux na pewno „gównem” nie jest, ale w aktualnych realiach dzieci/młodzież powinny uczyć się na windach. Przy aktualnej sytuacji na rynku gdzie króluje office/windows raczej nie ma innego wyjścia. Pamiętajmy, że zajęcia w szkole raczej mają nauczyć obsługi komputera/internetu niż wprowadzać w wielką „informatykę” / programowanie. Ci, którzy mają zobaczyć linuxa i uraczyć się jego pozytywami i tak to zrobią (na własną rękę).

    Większość z nas, czytających AW ma zwykle mocno ograniczony kontakt z osobami „przeciętnymi”, które cały czas mają problemy z robieniem podstawowych rzeczy na komputerach.

    • ciężko się z tym nie zgodzić. windows był, jest i będzie wiodącym systemem w biurach/urzędach i tak dalej. nauka linuxa w szkole, może być tylko i wyłącznie na zasadzie ciekawostki, a nie faktycznego nauczania.

    • Jak Gabe dopnie swego to kolejne pokolenie zapomni o windowsie xD
      A tak serio to masz rację, nauka dotyczy głównie internetu i worda/excella, a te są takie same i na linuxie i na windzie, tyle że winda kosztuje.

    • Enliq

      A ja się nie zgodzę. :) Z punktu widzenia osoby, która dopiero zaczyna przygodę z komputerem nie ma większego znaczenia czy to będzie Mint czy Windows. Koszt wejścia jest mniej więcej taki sam. Nad sensem wprowadzania Linuxa można dyskutować tylko wtedy gdy ktoś ma już doświadczenie z Win i musiałby się uczyć drugiego systemu od zera.
      A lekcje mają nauczyć pewnego sposobu myślenia a nie klikania w konkretne ikonki. System nie jest najważniejszy.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Które dziecko idąc do szkoły dopiero zaczyna przygodę z komputerem? Trochę realnego spojrzenia na świat jeszcze nikogo nie zabiło.

    • p.j.

      To co piszesz mogło być prawdą w latach 90-tych. Teraz osoba idąca do szkoły ma już kilka lat przygody z komputerem we własnym domu za sobą i w olbrzymiej większości będą to doświadczenia z Windowsem.

    • Paweł

      Jesli to co piszesz jest prawda (osobiscie nie wierze ze kazde dziecko w PL ma kompa w domu) to tym bardziej w szkole powinno poznac alternatywe, czyli Linuxa (fajnie bylo by tez Maca ale to juz jest ogromny wydatek).
      Jesli w szkole mam sie uczyc tego co w domu moge sie nauczyc to po co mi szkola?

    • Wise words, young Anakin

    • Może czas to zmienić? Dlaczego polskie szkoły promują rozwiązania kosztujące nie rzadko więcej niż cały komputer?

    • Roman

      Bo są to rozwiązania praktyczne. Jak chcesz praktyczne rozwiązania z Linuksem to idź na szkolenie dla administratorów.

    • To może czas zmienić to co jest praktyczne i uczyć dzieci obsługi Linuksa?

    • syri16

      Na szkolny program nauczania w stylu „wyrównanie tekstu, zmiana kroju koloru i wielkości czcionki, zabawa marginesami” wystarczy libreOffice a jak ktoś go opanuje to bardziej intuicyjnego Office od MS szybko ogarnie jeśli kiedys będzie potrzebował.

    • Arkzyw

      Przeciętny dzieciak w takiej szkole uczy się podstawowej obsługi word/excell, a LibreOffice i MS Office są podobne, więc windows tu nie jest potrzebny. Właściwie aż do szkoły średniej włącznie Linux oferuje wszystko czego uczeń ma się nauczyć w podobnej formie do windowsa. Podstawy programowania, Office, grafika(najczęściej to jest tak, czy siak Gimp dostępny na obu platformach). Wyjątkiem jest jedynie technikum informatyczne i sieć windows, gdzie akurat ten system jest niezbędny.

      W każdym razie nie widzę sensu w przepłacaniu w szkołach, jeśli uczniowe na darmowych nauczą się tego samego. Do tego w domu na pewno korystają z windowsa.

    • Jakub Mokrosiński

      zgodnie z Twoim myśleniem to ktoś kto chce zobaczyć i raczyć się Windowsem też zrobią to na własna rękę. Nie tędy droga. Dzieci powinno uczyć się obsługi komputera, a nie windowsa. W przyszłości nie wiadomo co będzie i nie wiadomo na jakim systemie przyjdzie pracować takiemu „dziecku”. A jeśli trafi do firmy z Linuxem? Wówczas co – cały czas i wszystkie pieniądze będą stracone na naukę, bo dzieciak uczył się windowsa. W szkołach powinno uczyć się obu systemów oraz najpopularniejszych pakietów biurowych.

  • Piotr Negatyw

    informatyki w szkołach nie powinno być w ogóle. dlaczego? bo to część wiedzy, codziennego środowiska którą nabywamy automatycznie. poza tym informatyka wczoraj to co innego niż dziś. co roku szkolić nauczycieli?
    a dlaczego w szkole nie może być przedmiotu moda?
    dlaczego prawo jazdy nie włączyć do programu nauczania?
    a może każdemu dziecku przyda się bardziej ekonomia?
    edit: a dlaczego uczyć akurat podstawowej obsługi komputera? przecież przyszłością są systemy mobilne? „tabletowe”? jakie pytania powinny być na maturze?
    poza tym czy ktoś kiedyś się nauczył czegokolwiek na przedmiocie informatyka?

    • Artur Łukasz

      ponieważ religia jest najważniejsza w szkole.

    • Karol Szumski

      W liceum nauczyłem się podstaw programowania (tablice dwuwymiarowe, kilka prostych algorytmów sortujących operacje na łańcuchach tekstowych) w miarę zaawansowanej obsługi Excela i tworzenia zapytań w Accessie z czego zdawałem maturę.

    • Paweł

      Ja w liceum nauczyłem sie programować w Pascalu i trochę w C. Pewnie to miało jakiś wpływ na to ze zostałem programista. Oczywiście w domu tez bardzo dużo programowałem i się samemu dokształcałem bo to była dla mnie frajda.
      Generalnie gdy startowałem w konkursach programistycznych w liceum zdarzali się rówieśnicy, którzy ledwo myszkę od klawiatury odróżniali.

    • dssda

      Zaawansowana obsługa Excela w liceum? :D

    • Karol Szumski

      Specjalnie napisałem „w miarę”, nie ograniczała się do zrobienia kolorowej tabelki i prostego wykresu. Zadania maturalne z excela polegają głównie na importowaniu danych z pliku tekstowego i generowaniu odpowiedzi na zadane pytania. Jak jesteś ciekawy na ile to jest zaawansowane to możesz zajrzeć do arkuszy maturalnych (najlepiej tych starych, nie mam pojęcia czego się spodziewać po nowych).

    • ergats

      Wiele razy w zyciu bylem zdziwiony jak wiele osob nie ma pojecia o podstawach uzytkowania komputera chociaz wydawalo mi sie ze jest to wiedza „ktora nabywamy automatycznie”. Przedmiot „informatyka” jest niezbedny w dzisiejszym swiecie i to bardziej niz kilka innych przedmiotow. Jaka forme przybieze nauczanie tego przedmiotu to juz zupelnie inna sprawa. Ja osobiscie uwazam, ze informatyka jako taka powinna byc bardziej obecna w wiekszosci innych przedmiotow. Ale to moje prywatne zdanie.

    • Bartek

      Podstaw C++, i używanie styli (ach te spisy treści), jak działają kotwice i cholera nie pamiętam bo to było ponad 10 lat temu, za to kilka dziewczyn które były dojrzały do LO ze wsi miały pierwszy kontakt z kompem

    • Nauka informatyki pochodzi z czasów gdy były 2 komputery na wieś, wtedy dzieciaki srały się na myśl że pobawią się w Paincie.
      Czasy się zmieniły a dzieciaki nadal siedzą w Paincie…

    • Bartek

      Ale nadal są czasem 2 pc na wieś…

    • Zenon

      Nieprawda, tam gdzie są w domu dzieci to są i komputery. Internet też. Wyjątki oczywiście są, ale to dotyczy też miasta.

    • Bartek

      W 2013 trzy czwarte gospodarstw z co najmniej jedną osobą w wieku 16-74 lata było wyposażonych w komputer. Zwiększa się również odsetek gospodarstw posiadających dostęp do Internetu, który w 2013 r. osiągnął poziom 72%,
      http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/nts_spolecz_inform_w_polsce-2013.pdf

      1/4 społeczeństwa to nie wyjątek, ale jasne skoro ja i moja rodzina ma – to wszyscy mają. Dokładnie tak samo myślą politycy którzy na co dzień jedzą ośmierniczki…

    • Zenon

      1. Od roku 2013 współczynnik na pewno poszedł do góry, nie ma możliwości aby było odwrotnie.
      2. 16 lat to już osoba po podstawówce, raczej widać co z niej będzie i częściowo sama o sobie decyduje.
      3. Sam się zdziwiłem kiedyś podczas rozmowy z kimś na wsi: rodzina naprawdę biedna, jakieś pożyczki chwilówki biorą aby przeżyć, ale w komputer dla dzieci zainwestowali. W imię lepszej przyszłości dla dzieci. Jest świadomość, że komputer to przyszłość, że jest niezbędny. Ludzie to widzą w sklepach, urzędach itp.
      4. Badań nie prowadziłem, ale w najbardziej znanej mi wsi, która wcale nie jest najbogatsza (i ma jakieś 40 domów) wszystkie dzieci, które chodzą do podstawówki mają w domu komputer.

    • Bartek

      Ach te dowody anegdotyczne…

      chapeau bas!

    • JamesVoo

      A ile z tej 1/4 społeczeństwa to ludzie dorośli/starsi którzy nie chcą dostępu?
      Moi dziadkowi(jedni) nie mają dostępu i w ogóle im tego nie brakuje

    • Piotr Negatyw

      chyba w afryce…

    • Bartek

      Czyżby alter ego posła Niesiołowskiego?

    • To już chyba skrajne sytuacje, czasy się zmieniły.

    • Bartek

      W 2013 1/4 bez pc a prawie 30% bez neta

    • Lech

      Ale to i tak się ma nijak do 2 pc na wieś.

    • Bartek

      Te „dwa pecety” traktowałem to bardziej metaforycznie.

      Taki wydumany przykład” zakładając że masz 20 dzieci w klasie, z tego 5 nie ma peceta (dane na 2013), a połowa z tych co mają to „nogi” z informatyki(moje założenie), masz klasę w której musisz uczyć od kompletnych podstaw

    • Lech

      Ale to nauczanie nie dotyczy tylko informatyki. Praktycznie zawsze masz dzieci – kompletne nogi, takie które coś wiedzą i takie, które już wcześniej coś wiedziały.
      W podstawówce z założenia uczy się od podstaw.

    • Bartek

      I? Jak ma się do tego że „nauka info pochodzi z czasów 2 pecetów na wieś” i dalszą dyskusją?

    • Lech

      Toż to chyba do Adriana pisałeś…

    • Bartek

      Masz rację, ale stąd się wzięły te dwa pecety. i moja opinia że mimo tego że mamy XXI wiek część dzieci nadal nie będzie umiała włączyć stacjonarnego PC, stąd sposób nauczania aż tak się nie musi zmieniać (zaktualizowana powinna być najwyżej treść żeby korespondowała z teraźniejszością).

    • Spora część tych ludzi to osoby starsze które nie wiedzą co to komputer lub uważają że to zło od którego się dzieci uzależniają, tak przynajmniej radio Maryja głosi.

  • jredek

    Darmowe kredyty na aukcje http://www.okok.fr/55d5ac5a52c67

  • X

    A skąd się ta kwota 1700 PLN wzięła?
    PS. Program antywirusowy jest wbudowany w Windows od dłuższego czasu.

    • Enliq

      Tak, ale widziałeś jak wypada w testach? (https://www.av-test.org/en/antivirus/home-windows/)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Wypada tylko tak źle, jak głupi jest dzieciak pobierający i instalujący co popadnie …

    • Marek MJX.

      „Głupia” to jest osoba, która dopuszcza, żeby dzieciak w ogóle miał możliwość zainstalowania czegokolwiek na maszynie dydaktycznej :) Powiem więcej – to wręcz skrajny idiotyzm.
      Wierzysz w to, że większość osób odpowiedzialnych za sale informatyczne w szkołach to skrajni idioci? :)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Jestem w stanie to uwierzyć – poważnie. Może nie tyle idioci, co osoby bez wyobraźni i skrajnie leniwe – byle odbębnić program.

    • Marek MJX.

      Jak dla mnie to dokonujesz projekcji własnych traumatycznych przeżyć. Za komputery w szkole odpowiedzialna będzie albo zewnętrzna firma albo nauczyciel-informatyk, ani jeden ani drugi nie pozwoli sobie żeby na komputerach użytkownicy mieli jakiekolwiek uprawnienia właśnie po to, żeby nie męczyć się ciągle z zaśmieconym sprzętem. Tylko skrajny idiota po pierwszym incydencie typu „dziecko coś ściągneło, zainstalowało i jest burdel” nie zabezpieczyłby się na przyszłość.

  • Wg mnie informatyk postąpił słusznie. I nie wierze że nikt nie wiedział co chce wykonać. Sam na jego miejscu zrobił bym to samo. Szczególnie gdzie w szkolnictwie chodzi o to aby zdobyć wiedzę a nie wydać grubej kasy na stanowiska oparte na Windows MS a jeszcze lepiej na maszynach Apple – nie jesteśmy Arabią Saudyjską.

    Ponad to chciałem podkreślić Autorowi, że interfejs LibreOffice jest prawie identyczny do MS Word, sprzed wprowadzeniem interfejsu Ribbon (sam posiadam jako 3ci system Minta 17.2 w pracy, czasami z niego korzystam, gdy chce coś przetestować). Tak więc argumenty „Pani Dyrektor” są irracjonalne.

    • Bartek

      LibreOffice niestety to bardzo ubogi krewny MO, wstążka ma już prawie 10 lat dlatego nie ma co bawić się w informatyczną archeologię.,

    • A ile funkcji potrzeba dzieciom?

    • Bartek

      Touche :). Ja miałem na myśli głównie funkcje deweloperskie (które wcale nie są takie deweloperskie), z MS offica – które naprawdę robią różnicę ;) ale cholera jeszcze nigdy nie widziałem nikogo na żywo, kto by je sobie w officie włączył, więc masz rację ;)

    • Marek MJX.

      To jest zupełna abstrakcja z punktu widzenia przedmiotu szkolnego który nazywa się „informatyka” ( a częściej „technologia informacyjna”).

      Jak się pokazuje tzw. przeciętnemu użytkownikowi office’a co potrafi wyczyniac kombinacja VBA i excel, to zaczyna na człowieka patrzeć jak na jakiegoś magika. I to takiego złego, posugującego się czarnymi mocami.

    • Nie oczekuj od dzieci zbyt wiele :)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Wiesz, można się sprzeczać i w ogóle, ale właśnie chodzi dokładnie o to o czym piszesz – w szkole mamy zdobyć wiedzę. A na czym opiera się większość PC? Chcesz czy nie, ale właśnie na Windows – stąd i jego nauka.

    • Tak się utarło. To tak jak z Androidem, utarło się że nie ma lepszego systemu mobilnego.
      Oczywiście nie znam programu nauczania w tej szkole, jeżeli informatyk wybiegł przed peleton to właśnie strzelił sobie w stopę. Tyle tylko że chciał „dobrze”.
      Sam Linux i jego filozofia nie jest zła, pamiętam na studiach, od 1-5 roku siedziałem na Debianie, win służył mi do gier. Co lepsze, zacząłem programować wówczas pod Win i swoje aplikacje wydawałem łącznie ze źródłem.
      Każdy w końcu wybierze coś dla siebie, ja wykorzystuje Win w pracy ale nie oznacza że Linux też mi nie jest potrzebny, czasami wracam, instaluje, sprawdzam PostgresSQL, MySQL. Oczywiście nie korzystam z niego na co dzień, bo już przyzwyczaiłem się do Win. Ale nie oznacza że dzieciaki muszą do tego podchodzić jak do jeża.
      Wypowiedź jednego internauty była bardzo dobra. Informatyk powinien stworzyć połowę maszyn z Win i połowę z Linuxem, po semestrze się zamieniają. Tyle tylko, że nie wierze w poziom nauczania w szkole podstawowej Informatyki. Na taką „światłość” pozostanie nam jeszcze poczekać.

      BTW: Najstarszy syn idzie do 3 klasy, wiem co nieco na ten temat.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Gdzie ja napisałem, że Windows jest lepszy? To jest bzdurą, baa, nie to się utarło. Po prostu jest na rynku dłużej, toteż zdobył większy procent – tyle i aż tyle. Nie ma sensu dorabiać tutaj jakiejś większej ideologii.

    • Założyłeś z góry że jeżeli PC to Windows. A nawet nie wiemy jaki tam był program nauczania w zakresie informatyki. Skąd wiesz, może była obsługa edytora tekstu ogólnikowo?
      A analogię właśnie takiego myślenia, że jak PC to Win a smartfon to Android przedstawiłem Ci na wstępie.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Albo ja coś źle napisałem, albo ty źle zrozumiałeś – całkiem co innego na myśli miałem ;s

    • Mniejsza o to, w ogólnym rozrachunku Informatyk dostał po łapach bo się nie dostosował do wytycznych Ministerstwa :)
      To tak jak u mnie w pracy, jest bezwzględny zakaz wykorzystywania urządzeń z Androidem ze względów bezpieczeństwa danych :)

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      I co, musicie korzystać z iOS?

    • Chodziło mi o urządzenia mobilne, tylko MS/iOS/Linux (chociaż tutaj to raczej nie ma takowych oprócz Ubuntu Touch).

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      Ta, bo WP i iOS są bezpieczne…

    • Konrad Uroda-Darłak

      Wiesz, nadgorliwość gorsza od faszyzmu – powiadają :P

    • Kamil Dzióbek

      Program ustala ministerstwo dla wszystkich szkół podlegających gminom. Szkoła powinna przerobić cały program narzucony przez ministerstwo (niekiedy tego nie robią i kuratorium ma prawo nałożyć kary). Zdaje się, że w programie jest ogólnie edytor tekstu i arkusz kalkulacyjny. Wiem, że podręczniki są pisane pod Windows/MS Office i nauczyciele są przeszkoleni tylko do nauki tego. Funkcja się inaczej nazywa, gdzie indziej leży w menu i już jest problem.

    • Kamil Dzióbek

      Sam nie używasz, ale dzieci byś Linuksem męczył.

    • Uruchomiłeś kiedykolwiek?

    • Marek MJX.

      Tak zupełnie poza tematem – czemu zaraziłeś chrześniaka akurat specyficzną dystrybucją jaką jest kali zamiast ubuntu albo czystym debianem? Uczysz chłopaka jak się robi „niezamówione testy penetracyjne” w sieciach sąsiadów?

    • Z bardzo prostej przyczyny, sam tak zaczynałem :)
      Teraz udało mu się dotrzeć do ludzi Uniwersytetu X, i ma maszynę zdalną do testów.
      Przepraszam za tak późny odzew. Mogłem przeoczyć Twój komentarz.

    • Patrollej33

      Tak, ale w tych czasach prawie każde dziecko posiada komputer z Windows, więc raczej nie musi się uczyć jego obsługi. Co innego Linux, który jest znacznie mniej popularny.

    • Konrad Uroda-Darłak

      No i właśnie o to mi chodzi – nie ma sensu uczyć się czegoś, co statystycznie ciężko spotkać w codziennym życiu (ofc piszemy tutaj o desktopie, a nie systemach wbudowanych etc). Kto będzie chciał niech uczy się samodzielnie w tym zakresie (jak chociażby ja), a reszta niech się uczy tego co im się faktycznie przyda.

    • Patrollej33

      Teoretycznie masz rację i dzięki tobie doszedłem do pewnego (zdawałoby się oczywistego) wniosku – informatyka w szkołach jest niepotrzebna.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Czy ja wiem czy tak nie potrzebna – jest bardzo potrzebna, ale w innej formie. Jak patrzę na „informatyczne kaleki” wśród studentów to mnie osłabia :P

    • Patrollej33

      Podobnie, jak WF – też potrzebny w innej formie, ale nikt się tym nie zajmie, bo nie od dziś wiadomo, że edukacja w Polsce jest olewana przez każdy rząd.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Ano, WF to również dramat – kompletnie niedostosowane do czegokolwiek. Byleby był … W większości i tak przesiedziany przez młodzież.

    • Patrollej33

      Zamiast budowania w uczniach pasji i odkrywania ich predyspozycji sportowych przez nauczycieli, daje się im piłkę, żeby mieć spokój – tak to wygląda w 99% szkół. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę. Jednak to niesamowicie frustrujące, że politycy wszystkich opcji mają edukację głęboko gdzieś.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Ale przecież tak jest na każdym przedmiocie – daje się im pracę i każe siedzieć cicho :P A potem zdziwienie, że dzieciaki nie chcą do szkoły chodzić. Połowa przedmiotów jest do wywalenia, a druga do reorganizacji.

    • Patrollej33

      Zgadzam się. Polska edukacja niestety leży i kwiczy.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Niestety nie tylko edukacja :P

    • Patrollej33

      Też prawda, można wyliczać i wyliczać co jest w naszym kraju skopane, ale to bardzo żmudne i czasochłonne zajęcie. A naprawienie czegokolwiek to już istne Mission Impossible ;)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Zaorać i stworzyć od nowa – jedyna metoda.

    • Patrollej33

      Może, ale to trochę radykalne ;) Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko dalej czekać z utęsknieniem na lepsze czasy. Kiedyś w końcu przyjdą.

  • Takie przepieprzanie hajsu powinno być traktowane jak przestępstwo.

  • Piotr Potulski

    No obraza uczuć religijnych normalnie – ktoś nazwał Linuksa gównem. A serio – to chyba trzeba mieć ostro narąbane, żeby instalować w pracowni szkolnej cokolwiek innego niż windows, jeżeli cały program opiera się właśnie o windows i office

    • Michał Hackleberry

      Ja miałem Maki i OpenOffice – uraz mam do dziś i do obydwu.

    • gość

      Ta cała nauka informatyki to i tak tylko nauka painta worda i prostej tabelki w excelu

    • Lejzab

      Czy szkoła powinna wymagać od uczniów komputerów z Windows i office w domu, fundować im to, czy zapewniać ogólno dostępną pracownię dla wszystkich? Czy nie zadawać zadań do domu?

    • Piotr Potulski

      Moim zdaniem c – zapewnić możliwość pracy w szkolnej pracowni. Fakt – nie robi tego i faktycznie – program informatyki w szkole podstawowej jest absurdalnie głupi. Na podstawie prac domowych młodego – paint, wordart, absurdalne formatowania tekstu (jakieś ramki, itp.). Zero (!) informacji o tym czym jest komputer, program, jak zainstalować oprogramowanie, w co klikać a w co nie klikać w internecie, czyli kompletne zero praktycznej wiedzy, czy umiejętności.

    • DawidStachowiak

      Szkoda, że wielu tej przydatnej wiedzy i tak nie zapamięta, a inni przyswoili już ją sami (w mniejszym lub większym stopniu).
      Przeciętny uczeń informatyki boi się terminala, nie potrafi zmienić rozszerzenia pliku, nie umie rozpakować archiwum .rar itd.

    • Prorok

      Wiec, znam takich na studiach informatycznych co jak im powiesz żeby zmienili rozszerzenie, albo coś w konsoli zrobili to będą mieli lekki zawias. :D

      A co do terminala to ten windowsowy jest dla mnie mega irytujący już wole linuxa pod tym względem.

    • DawidStachowiak

      Nie, szkoła nie powinna wymagać wg mnie posiadania przez uczniów drogiego oprogromowania. Poza tym, z jedną nauczycielką dużo robiłem dawniej w PowerPoincie, a na własnym komputerze korzystała z LibreOffice.

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Informatyk przegiął w jedną stronę – sadzanie dzieciaków przed obcym im interfejsem (choćby był najbardziej zbliżony do Windows – nie będzie Windowsem) to proszenie się o gorsze efekty w nauczaniu, gdy tylko przesiądą się one na Windows. Ogrom różnic między Libre Office i pakietem Microsoftu jest tak porażający, że niestety i ja mam problem z odnalezieniem się w darmowej alternatywie.

    Ja mam problemy w odnalezieniu się w pakiecie MS…

    • Michał Hackleberry

      Spokojnie, dzieci, które chodzą teraz do szkoły będą miały dużo większy problem z odnalezieniem się – w prawdziwym życiu.

  • buli

    Rozwiazanie (jak w moim liceum): pracownia podzielona na 2, 2 grupy uczniow. W jednej pracowni winda, w drugiej linuch/os x/cokolwiek. Po semestrze zmiana.

  • Michal Przybyl

    Ten obcy interfejs to który? ten z windowsa xp, windowsa 7 czy windowsa 8? Prosze powiedzcie.

  • Michał Rawluk

    Przez całe studia informatyki nie miałem nigdy potrzeby użycia MS Office.
    Wszystkie sprawozdania wykresy, pracę inżynierską, sprawozdania, arkusze…
    Libre office i podobne alternatywy wystarczyły w 100%.
    Obecnie większość robię w Google Docs, bo można wygodnie pracować w grupie.

    Nie widzę żadnego sensu w płaceniu za Offica, ani w szkołach ani urzędach. Jeżeli ktoś piszę tonę publikacji jak musi to niech sobie sprawi.

    Obecne szaleństwa z wyglądem Windows 10 i Windows 8 też raczej nie różnią się mniej od pulpitu z Minta.

    • Zenon

      Windows/MS Office wyznaczył standardy. Bo był pierwszy (na dużą skalę). A to bardzo dużo. Wszystko poza nimi to zamienniki.

    • Szkoda tylko że Windows błądzi jak Kodak

    • kofeina

      Jakoś nie widzę, że arkusz kalkulacyjny z Libre mógł zastąpić Excela…

    • Michał Rawluk

      Ja korzystałem do wykresów na sprawozdaniach. Spokojnie sobie dawałem radę.
      Naprawdę nie sądzę żeby w szkołach uczyli czegoś czego tam się nie da zrobić równie łatwo.

    • kofeina

      Pisałeś wyżej o urzędach.

    • Enliq

      Zależy w jakich zastosowaniach. Jak używasz tabel przestawnych i łączysz się do baz danych to może i racja. Ale do ogarnięcia domowego budżetu Libre wystarcza w zupełności.

    • kofeina

      Do domu raczej da radę ;)

    • Bartek

      to miałeś szczęście że w Twoich zastosowaniach się sprawdził, w moich tylko MO, ale co z tego? Agument z megalomani?

      Jak chciałem uszeregować tabelkę z 30k wierszami, libre się wieszał i zdychał, MO dało radę 120k bez większej zadyszki. Czyli wniosek z tego że libre nie nadaje się dla inżyniera/statystyka?

      Co do urzędów, Libre nie otwiera zwykłych .rtf choćby z lexa….

    • Dawno to było? LO ostatnio mocno się poprawił.

    • Bartek

      Rok temu jeżeli chodzi o CalcaExcela, co do .rtf od przynajmniej 7 lat do dziś :(

  • Lejzab

    Przestańcie wmawiać że dzieci się pogubią bo ikonki mają inny wygląd. To nawet nie jest śmieszne

  • Sebastian

    W mojej opinii słusznie postąpił informatyk.
    Nauka w szkole informatyki dotyczy raczej podstawowych czynności, a różnice w korzystaniu z różnych systemów nie są dziś tak znaczące bo wszędzie mamy proste interfejsy graficzne.
    Ponadto uważam, że nawet gdyby wystąpiły jakieś problemy z dotarciem do pewnych funkcji w programach to byłby to dobry pretekst to nauki korzystania z plików pomocy czy wyszukiwarki, a taką umiejętność uważam za niezbędne bo mnóstwo osób ma z tym problemy. Wiem z własnego doświadczenia bo 3 lata pracowałem na helpdesku w korpo.
    Ponadto taki krok to dobra edukacja uczniów bo pokazuje, że jest jakaś alternatywa dla Windows, która jest przy tym darmowa.
    Na zakończenie liczę, że taka decyzja wzbudzi też ciekawość wśród uczniów bo zapoznanie się z czymś nowym będzie na pewno dużo bardziej interesujące niż poznawanie Painta.

  • magik111

    W szkole maja uczyć podstaw używania komputera, a czy komuś się to podoba czy nie Windows jest dalej wiodącą platformą. Reszta powinna być pokazana jako ciekawostka. Nie każdy bedzie informatykiem i nie obchodzi go darmowy odpowiednik. Jak ktos inny stwierdził są ważniejsze przedmioty w szkole jak np. Religia.

    • I czego ich uczą o Windowsie? Zakładanie folderów można przerobić na każdym graficznym Linuksie.

    • Bartek

      nie można ;) w takim elementary masz zablokowany pulpit p-klik, ba! nawet nie masz jak okna zminimalizować

    • Czy w elementary nie da się zainstalować np. KDE? ;)

    • Bartek

      ale wtedy to będzie kubuntu ;)

    • Oj tam, ważne że da się naprawić:)

  • Windowsowiec

    Skąd mogę pobrać instalkę Linuxa i jaka jest najodpowiedniejsza edycja?
    W ogóle nie jestem do niego przekonany, ale po Waszych wpisach chciałbym wypróbować. Chciałbym taką edycję, aby zainstalować i uruchomić bez żadnej tajemnej wiedzy. I aby działały podstawowe funkcjonalności – jakiś office, drukarka, przeglądarka. Nie wymagam żadnych zaawansowanych programów/funkcjonalności/gier, zwykłe domowe zastosowanie. Tak abym się nie zraził, że jednak Windows jest lepszy/wygodniejszy.
    Poproszę o linki do iso albo obrazów Virtual Boxa.

    • haw

      wez np. ubuntu, albo maca ;).
      windows bedzie jednak wygodniejszy – nawyki swoje robia. tak jakbys po 20 latach prowadzenia samochodu mial nagle jechac lewa strona drogi. natomiast osobie ktora nie widziala wczesniej komputera bedzie wszystko jedno z ktorym OSem zaczyna.

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv
    • Sebastian

      Ubuntu spokojnie się do tego nada.
      Moja żona korzystała na laptopie dopóki nie padł (a do tej pory nie doczekał się naprawy) i po kilku dniach nie czuła już większej różnicy. Do przeglądania internetu, filmów czy napisania prostego pisma nie wymaga żadnej wiedzy.
      Teraz w sumie też korzysta z odmiany linuxa bo tablet działa na androidzie.

    • piotr
    • Jak na start to Ubuntu- z mojego punktu widzenia to zakała Linuksa ale fakt że jest tworzona dla zwykłych Kowalskich.

    • Enliq

      Ubuntu, ale przesiadka z Windows nie będzie łatwa. Ubuntu to bardzo przyjemny system, ale musisz wyzbyć się starych nawyków i przyswoić sobie nowe. To wymaga czasu i wysiłku.

    • gom1

      A ja odmiennie od przedpiśców polecę openSUSE.

    • Kamil Dzióbek

      Jak chcesz się pobawić to mint wersji live CD (Odpalany z cd/karty pamięci/pendrive; bez instalacji na twardym dysku). Mint bazuje na ubuntu, ale jest bardziej podobny do windowsa.
      Tu masz wprowadzenie:
      http://zyli.republika.pl/linux/index2.html

      Z drukarką pod linuksem będzie problem, musisz sobie kupić drukarkę sieciową.

    • Małgorzata Melisa

      Że co? Zniszczyłeś mi światopogląd…

      Większe problemy z instalowaniem drukarek miałam na XP…
      Na mincie zwykle wystarczyło wybrać sterownik z listy i pozwolić mu się pobrać i zainstalować, poza jedną hp, która była „zbyt” nowa i musiałam korzystać ze sterownika do innej wersji (metodą prób i błędów z kilku podobnych starszych)…

  • haw

    nie ma co sie dziwic jakosci pracy nauczycieli, kto normalny pojdzie do pracy za 2k jesli w korpo placa na start 1.5-2x wiecej? wklad nauczycieli jest proporconalny do wynagrodzenia jakie otrzymuja, mialem okazje przekonac sie o tym na wlasnej skorze majac zajecia na prywatnej i panstwowej uczelni z tymi samymi (!) wykladowcami…

  • Zapomniałeś o jednym szczególe- te dzieciaki używają Windowsa od małego i dobrze go znają. Pewnie pamiętasz jak wygląda informatyka w podstawówce? Zakładanie folderów, paint, potem ostrożnie word. I to wszystko.
    Przecież nikt tam nie uczy jak instaluje się programy, to czego nauczyli by się o działaniu systemu już wiedzą, Linux pozwoliłby im nauczyć się czegoś nowego. Nie wiem po jaką cholerę pchać tam Windowsy. Bo dzieciaki muszą mieć na czym grać w pirackiego CSa? Po co płacić za coś czego możliwości wykorzystają w max. 10%.

    • Bo w domu mają Windowsa? Bo jak pójdą do pracy, to prawdopodobnie będą pracować na Windowsie?

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      I to jest powód, żeby w publicznej szkole, z publicznych pieniędzy promować Windowsa? Przecież obsługa obu systemów nie różni się tak bardzo.

    • Myślisz że to czego nauczą się w szkole przyda im się w pracy? No chyba mi nie powiesz że będą w pracy rysować choinki w paincie.

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      To nie, ale przyda się umiejętność grania w pasjansa ;)

  • Marek MJX.

    „Wezwano mnie na rozmowę gdzie musiałem wysłuchiwać, że jedynym i słusznym edytorem textu jest „WORD”, a – tu cyt. „z Libre Office to nikt nigdzie nie korzysta”.”
    I tu leży cały problem. Czemu w niektórych krajach przyjęto, że sfera publiczna ma posługiwać się wyłącznie otwartymi standardami z obywatelem a u nas nie udało się tego od 10-15 lat wprowadzić w życie? Przeciętny urzędnik wykorzystuje Worda i Excela w takim stopniu, że spokojnie można go zastąpić rozwiązaniem darmowym. Windowsa wyplenić będzie znacznie trudniej, bo znając życie w tej naszej administacji większość oprogramowania dedykowanego urzędnikom jest w jakimś stopniu „Windows-only”. Ale to nie znaczy, że nie warto rozpocząć wdrażania zmian.

    • Piotr Negatyw

      a dlatego ze tam gdzie przyjęto tzw wolne oprogramowanie ( chyba Monachium) na gwałt sie z tego wycofują wszyscy. sprawiało podobno mnóstwo i okazało się po prostu zbyt słabe i niekompatybilne z reszta świata czyli z windowsem.

    • Marek MJX.

      Otwarty standard =/= wolne oprogramowanie. Chodzi o to, żeby urząd przyjął taki standard np. dokumentów cyfrowych, żeby dało się go utworzyć/modyfikować zarówno płatnym, komercyjnym softem jak i darmowymi odpowiednikami. Nie tak jak teraz, że króluje *.docx, LibreOffice go jako tako wspiera ale nie jest z nim wpełni kompatybilne.

      Standardu, jak sugeruje nazwa, nie da się wprowadzić lokalnie. To musi być inicjatywa odgórna, jak w Estonii.

    • Kamil Dzióbek
    • Marek MJX.

      Primo – masz rację, ale wciąż królujący w urzędach *.doc nie.
      Secundo – wczytaj się choćby na tej wikipedii na ile jest to „otwarty” standard. W polskiej wersji linkowanego przez ciebie hasła masz obszerny punkt 6, „Krytyka”

  • mazdac

    „Informatyk przegiął w jedną stronę – sadzanie dzieciaków przed obcym im
    interfejsem (choćby był najbardziej zbliżony do Windows – nie będzie
    Windowsem)”
    Jakim obcym?
    To czego ma nauczyć szkoła? Obsługi systemu operacyjnego (niezależnie jaki by był) czy obsługi konkretnie Windows’a?

    „Ogrom różnic między Libre Office i pakietem Microsoftu jest tak
    porażający, że niestety i ja mam problem z odnalezieniem się w darmowej
    alternatywie. ”
    Dzieci powinny nauczyć się korzystać z komputera, niezależnie jaki ma interfejs. Mnie w podstawówce uczono na Dosie, Win 3.11 i pakiecie Lotus’a bo wtedy uczyło się jak obsługiwać program danego typu (np. arkusz kalkulacyjny), a nie konkretny program w konkretnej wersji (sama tak nam mówiła nauczycielka).
    Przecież założenia i sposób działania są podobne dla w/w programów, różnią się głównie interfejsem (ribbon).

    Nie vendor lock-in dzieci! :)

  • Konrad Uroda-Darłak

    Ja tam nie bardzo rozumiem o co ten cały krzyk. O ile Windowsa nie powinni wywalać z zajęć informatyki, o tyle MSO czy antywirus to całkowicie zbędny wydatek. Jeśli już tak przy pakiecie od MS się uparli, to mają darmowego Office Online. Antywirus to kwestia wzięcia odpowiedzialności za swoje stanowisko – komputer coś złapie to masz go naprawić i tyle. Przynajmniej nauczyliby się wtedy co nieco odnośnie pajacowania na zajęciach.

    • Bartek

      A jak nie naprwi to paskiem po dupie!

    • Konrad Uroda-Darłak

      Czemu nie. Można się sprzeczać, ale to właśnie to bzdurne bezstresowe powoduje takie a nie inne zachowanie ówczesnej młodzieży.

    • Bartek

      Dokładnie dlatego ja jestem za tym żeby móc bić też za durne komentarze :), Wiesz niepodobna mi się czyjś komentarz bo jest według mnie głupi, to żeby go móc tak raz czy dwa razy uderzyć i potem poprawić z buta, napawano zmądrzeje.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Wiesz, jest różnica między nie zgadzaniem się z czyjąś opinią, a naprostowaniem dzieciaka, któremu wydaje się że może dużo. Najzabawniejsze jest to, że Ty właśnie przedstawiasz mentalność takiego dzieciaka – nie zgadzam się z nim, to mu wpieprzę i po problemie ^^

    • Bartek

      Ale mi nie chodzi o to, że komuś wpieprzę i sprawi mi to przyjemność, tylko własne o to, że chciałbym móc tak naprostowywać innych, kiedy wydaje im się, że mogą za dużo. Tylko zamiast użyć do tego silnych argumentów, wolałbym używać argumentów siły, bo przecież są takimi samymi ludźmi jak dzieci i młodzież i ich „krzywienie” na pewno wynika z bezstresowego życia albo wcześniej takiego wychowania.

      Oczywiście oprócz argumentu siłowego maży mi się żeby tak jak w stosunku do dziecka, opiekunowie stosują przemoc psychiczną (też tylko po to żeby naprostować!), miło było by żebym w końcu nasze społeczeństwo szerzej akceptowało np: taki mobbing…

    • Konrad Uroda-Darłak

      Czyli wracamy do pkt wyjścia – przedstawiasz mentalność osób o których piszę ^^ Tym bardziej, że brak bezstresowego wychowania nie oznacza od razu katowanie dziecka – no ale tryb wojownika trzeba odpalić i się spinać nie wiadomo o co.

    • Kamil Dzióbek

      No, ale piszesz głupie komentarze, jak to niby można inaczej ukrócić niż nie lejąc Ciebie? Czy masz coś do zaproponowania co Ciebie wyprostuje?

    • Konrad Uroda-Darłak

      Możesz zacząć od siebie, bo Twój również najwyższych lotów nie jest.

    • Marek MJX.

      Konradzie, jesteś w błędzie, ja tu żadnej spiny ani wojowania u Bartka nie
      widzę – odpowiada ci ironicznie, bo poważnie nie da się dyskutować na 
      takimi tezami jak:

      Antywirus to kwestia wzięcia odpowiedzialności za swoje stanowisko –
      komputer coś złapie to masz go naprawić i tyle. Przynajmniej nauczyliby
      się wtedy co nieco odnośnie pajacowania na zajęciach.

      czy
      Czemu
      nie. Można się sprzeczać, ale to właśnie to bzdurne bezstresowe
      powoduje takie a nie inne zachowanie ówczesnej młodzieży.

      A swoją „mentalność” najbardziej to własnie ty eksponujesz takimi tekstami :)

  • Patrollej33

    Jeśli chodzi o poziom nauczania Informatyki w szkołach, to zgadzam się w 100%. Mnie w podstawówce uczył wuefista, który najpierw uczył nas zastosowania w praktyce narzędzia „kopiuj-wklej”, potem korzystania ze strony internetowej, a pod koniec szkoły podstaw Worda. PP i Excela nawet nie ruszył :D

  • I Windows i Linux są beznadziejne. Najlepszy i zarazem najdroższy jest OS X:)

  • Pani Dyrektor powinna poszerzyć horyzonty, zanim wygłosi taką opinię. Wójt Gminy również solidnie popłynął – informatyk podobno „chciał się dorobić na Linuksie”.

    Popieram tym samym, iż powinno się nauczać neutralnie – narzędzi, a nie przyspawania do konkretnego systemu, z konkretną aplikacją. Podstawowe operacje systemu czy pakietu biurowego – są wszędzie takie same. Istnieją szkoły, które są wielo-systemowe, jednak to rzadkość. Wiele zależy od kumatego informatyka.

    Z doświadczenia zawodowego – spotykam wiele firm, które działają na Linuksie, zamiennie korzystają z oprogramowania Open Source (np. LibreOffice). Bywały zgrzyty, że nowi pracownicy zdębieli widząc Ubuntu zamiast Windows, a następnie Libre Office zamiast MS Office. Umieli obsługiwać konkretny system, z konkretnymi aplikacjami – brak wiedzy uniwersalnej.

  • Baniak

    U mnie w liceum informatyka była informatyką, programowanie w C++, duuużo programowania. Nauka HTML, CSS. Pod koniec liceum bawiliśmy się w povrayu. Ale miałem podział na technologie informacyjne i informatyke. Na TI mieliśmy dość zaawansowaną zabawę w office, pisanie makr w VBA.Ogólnie było całkiem fajnie. A w podstawówce też tylko zabawa w office + trochę HTMLU, w gimnazjum powtórka tego co w podstawówce. Tam mieliśmy maci akurat. Teraz na studiach program jest tak zjebany, że na zajęciach nudziłem się okropnie, wiedziałem więcej niż doktorant, który nas uczył. Sama zabawa w office, trochę VBA. Ogólnie uwstecznienie. No ale studiuję energetykę, chociaż myślałem, że będzie coś ciekawszego.

  • The PolishGamer

    No cóż u mnie był mac ze swoim osx. I robiliśmy to samo gry i Office.

  • Kamil Dzióbek

    1. Koleś wziął za instalację Linuksa prawie 2000zł. Co prawda wprowadzenie Linuksa do szkoły to pomysł racjonalizatorski pozwalający w założeniu oszczędzić pieniądze dla przedsiębiorstwa. Więc powinien za to dostać forsę i powinno to podlegać pod ustawę „Prawo własności przemysłowej”.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_racjonalizatorski
    2. Pracowniami z komputerami w szkole zajmują nauczyciele informatyki za darmo, pod Linuksa trzeba by było wynająć pewnie tego informatyka co bierze 2000zł za instalacje linuksów. To powoduje ogromne koszty i odbiera to wolność nauczycielom (bo tak sami mogą coś pozmieniać lub zainstalować).
    3. Koleś zawyżył koszty licencji MS offica i Windowsa, podejrzewam że zrobił to specjalnie. Licencja „Office dla szkół” to 225,30 zł.
    https://www.senetic.pl/promo/office-dla-szkol/
    Jest też darmowy Office 365 dla szkół.
    http://www.cyfrowynauczyciel.pl/jest-juz-darmowy-office-365-dla-szkol/
    Według mnie rozwiązania typu Office 365 będą przyszłością i standardem gdy dzieci skończą szkołę i pójdą do pracy. Oczywiście mogę się mylić.
    4. Już to pisałem, ale podręczniki są pisane pod Microsoft Office i Windowsa. Do tego oprogramowania są tylko przeszkoleni nauczyciele informatyki. Funkcja inaczej się nazywa lub gdzie indziej leży i już jest ogromny problem. Oczywiście można by było przepisać podręczniki i przeszkolić nauczycieli, ale to są spore koszty. Do tego jest opór materii ludzkiej (nauczyciele nie chcą się uczyć nowych rzeczy). Wychodzi na to, że nauczycielom ktoś zajmuje czas nie płacąc za niego dodatkowo tylko żeby oszczędzić. Ja bym zapędził nauczycieli do dodatkowej roboty za darmo, ale to by mogło spowodować bunt. Bunt by trzeba stłumić siłą i tak by powstał system totalitarny. A jestem przeciwnikiem totalitaryzmów (głównie muzułmanizmu).

    • Marek MJX.

      Abstrahując zupełnie od tego konkretnego przypadku, bo ani te koszty z artykułu nie są weryfikowalne, ani nie wiadomo czy konflikt nie powstał bardziej z powodu przywar charakteru Pana informatyka, więc ciężko jest w ogóle ocenić całą sytuację; znamy tylko wersję informatyka.

      Ad 4.
      Jeśli nauczyciel każdego innego przedmiotu korzysta z wybrakowanego bądź z założenia źle skonstruowanego podręcznika, to:
      A. Mówi się trudno

      B. Nauczyciel przekazuje niezbędną wiedzę pomimo, że podręcznik w danym zagadnieniu okazuje się bezużytecznby
      Optowałbym za punktem B.

      Nie rozumiem powtarzanego tu wielokrotnie argumentu, że jak dzieciak nauczy się np. obsługi pakietu biurowego w programie X, to w pracy nie ogarnie programu Y. Będzie się musiał przystosować, zgoda. Ale celem tej „informatyki” w szkole jest chyba nauczenie zasad korzystania z danego typu oprogramowania, nie nauczenie na pamięć interfejsu konkretnego softu. Tego drugiego to małpę można uczyć a nie młodego człowieka.

      Zakładam, że nie wymagano od mnie w szkole Turbo Pascala dlatego, żebym umiał programować w Turbo Pascalu tylko po to, żebym nauczył się tworzyć i wcielać w życie algorytmy.
      Jeśli nauczyciel ma problem, żeby przystosować się do nauczania na czymkolwiek innym niż soft od MS, to nie powinien być w ogóle nauczycielem informatyki.
      Miałem chyba to szczęście, że informatyki zawsze uczył mnie informatyk i jeśli część klasy się nudziła bo wymagany materiał był za łatwy to zawsze znajdowaliśmy zrozumienie i zamiast klepać idiotyczny podręcznik dostawaliśmy trudniejsze zadania do wykonania, zupełnie wychodzące poza program. Nie wyobrażam lekcji informatyki z wuefistą.

  • Mirek

    Ci co przytaczają Libre Office jako alternatywę dla Offica, zapomnieli chyba jak „stary” jest ten pakiet?
    Jaką gwarancję daje Open Source w istnieniu na rynku? Pamiętacie Open Offica? Też mówili, że to alternatywa i można w 100% się przesiąść z Offica na Opena.

    • Marek MJX.

      Ale ty nie masz się nauczyć obsługi konkretnego programu, niezależnie czy uczyć się będziesz na OO, LO czy MO. W tym konkretnym przypadku masz się nauczyć np. ogólnych zasad formatowania tekstu.

      Czy opcja akapit będzie w „Edytuj->Akapit”, czy „Opcje->Formatowanie->Akapit” nie jest nawet sprawą drugorzędna; jest kompletnie nieistotna.

    • Mirek

      a tu się nie zgodzę. Uważam, że początkowa droga nauczania Informatyki powinna być związana z bezpieczeństwem (sieć, phishing itp.) oraz z podstawową budową komputera (podstawową, czyli co to mysz, klawiatura, jak go złożyć jak przyjdzie zmontowany zestaw ze sklepu – kwestia podłączenia jednostki z peryferiami).
      Uwierz mi laski po 28 lat nie mają pojęcia jak wygląda kabel od internetu (i nie ważne, że będziesz im opisywał, że trochę grubszy od telefonicznego). Te laski pracują i na co dzień mają styczność z komputerem, ba zdarzają się też sytuacje że nie wiedzą jak wygląda adres mailowy. Czasami jak powiem USB to mam wrażenie, że niekurzy reagują jak na nazwę Humulus Lupulus (w sęsie łacina, a nie znaczenie ;))
      Tego chciałbym aby dzieciaków uczono, podstaw i zasad postępowania.

    • To nie problem – kod jest otwarty, forków nie zabraknie. Nie brakuje też komercyjnych odmian (interes w utrzymaniu kodu).

      Wystarczy odpowiednie podejście – znika jedno, przesiadam się na drugie :-) W obecnym świecie IT, który szybko się zmienia – nie warto przykuwać się do konkretnych rozwiązań. Używać tak, przykuwać nie.

  • xvistak

    Boo to g….,nie Informatyk…..!!!Zerowa wiedza…..gdzie postawienie na każdym stanowisku „Linux z pełnym uposażeniem”Stery 3d(pełna aktywacja podsystemu graficznego Compiz lub Beryl),kodeki multimedialne,rozwiązania Crossover i Cedega firmy transgaming.com-zapraszam na ich stronę

  • Łukasz Kurdyk

    a nie jest tak, że szkołą ma przygotowywać między innymi do życia zawodowego, a w firmach masz przede wszystkim windowsa i officea, zdarza się linuks ale najczęściej na stanowiskach do których dostęp będziesz mieć po ukończonych odpowiednich studiach gdzie z linuksem się zapoznasz

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      Ale te systemy nie różnią się tak bardzo…
      Po co przepłacać, dlaczego nie pokazać alternatywy?

    • Marek MJX.

      Idealiści twierdzą, że szkoła ma uczyć myślenia i umiejętności pozyskiwania wiedzy na własną rękę w dalszym życiu ;) Nawet interfejs tego nieszczęsnego Office’a praktycznie z dnia na dzień został wywrócony do góry nogami. Czyli co, wszyscy którzy „uczyli” się Office’a 10 lat temu to stracone pokolenie, które nigdy już nie będzie potrafiło zredagować tekstu w nowej odsłonie tego pakietu? :)

    • Łukasz Kurdyk

      szkoła nigdy nie miała i nie uczyła takich rzeczy, ona uczy że „słowacki wielkim poetą był”. pomyśl ilu z tego pokolenia twierdzi że wszystkie office od 2007 wzwyż to gówno bo wstążka, że są nie ergonomiczne i nie używalne nie wiedza gdzie co jest i nie chcą się nauczyć bo nie. ma uczulenie na wstążkowy interface w każdej postaci? mnie na NX gdzie w wersji 8 dali wstążkę przestawienie i przyzwyczajenie zajęło max trzy miechy

    • Marek MJX.

      Ale co ma niechęć do zmiany przyzwyczajeń do umiejętności ogarnięcia tematu obsługi oprogramowania typu pakiet biurowy? Ja też z lenistwa trzymałem się starej wersji Office’a, ale w pewnym momencie ciężko było od wstążki uciec. Pomarudziłem, powyzywałem MS pod nosem od skończonych gnoi, początkowo po zmianie tempo pracy delikatnie spadło ale migiem wróciło do normy. Przecież wiedziałem co chcę od pragramu uzyskać i przy użyciu jakich funkcji powinienem to osiągnąć. Pozostało tylko cierpliwe przeszukanie nowego interfejsu albo wstukanie w googla frazy typu „jak zrobić X w office 2010”. Umiałem obsługiwać opgoramowanie typu pakiet biurowy ale musiałem przyswoić sobie inny interfejs.

      I właśnie tego powinien się nauczyć dzieciak na „technologiach informacyjnych” – idei operowania pewnymi standardowymi narzędziami, obecnymi zarówno w LibreOffice czy Microsoft Office niezależnie czy w wersji pre- czy post- 2007. Jeśli ktoś NIE jest w stanie przerzucić się z Office’a na Libre, a tym bardziej ze starej wersji MO na wstążkę, to znaczy, że gówno umie i rozumie z tego Office’a, ergo – został źle nauczony. Proste.

    • Łukasz Kurdyk

      większość ludzi jest za głupia na ogarnianie idei operowania pewnymi standardami, standard edukacji jest równany zawsze w dół dlatego uczniowie uczą się mechanicznie najpopularniejszego systemu i oprogramowania

    • Marek MJX.

      To jest wręcz OBRZYDLIWE uproszczenie, rzygać mi się chce jak coś takiego czytam. Procent „za głupich” jest podobny do „wybitnych”, czyli….marginalny. Cała reszta może się nauczyć wszystkiego, trzeba tylko stworzyć ku temu warunki.
      Ale jeśli:
      – odpowiednie ministerstwo ma wyje**ne – tworzy słabe standardy nauczania których potem nawet nie weryfikuje
      – szkoła ma wyje**ne – idzie po lini najmniejszego oporu
      – rodzic ma wyje**ne – szkoła ma uczyć a nie ja
      to faktycznie dobrze być nie może.

    • Łukasz Kurdyk

      jaki procent ludzi zna się na prostej obsłudze komputera? jak by było tak jak piszesz, serwisanci nie brali by nawet stówy za instalacje na czysto windowsa

    • Marek MJX.

      Praktycznie każda aktywność zawodowa która nie jest zwykłą pracą fizyczną wymaga oswojenia z komputerem i każdy, kto zostanie dobrze nauczony zasady korzystania z pakietu biurowego, internetu itp. da sobie radę z ogarnięciem w przyszłości podobnych narzędzi.Instalacja systemu nie mieści się w zakresie „każdy musi to umieć” (choć każdy chętny spokojnie się tego w dzisiejszych czasach nauczy albo w najgorszym razie zmałpuje z filmików na YT).
      Co to ma w ogóle wspólnego z tym piekielnie głupim uproszczeniem, że „większość ludzi jest za głupia na ogarnianie idei operowania pewnymi standardami”?

    • Łukasz Kurdyk

      pani z dziekanatu na politechnice jak jeszcze studiowałem używała spacji i entera do formatowania dokumentów w office mów mi jeszcze, wymieniam ten przykład bo raz korzysta co dzień z pakietu biurowego dwa na pewno miała w tej materii szkolenia

    • Marek MJX.

      I co dokładnie udowadnia ten przykład? Że była inherentnie głupia i nie było możliwości nauczenia jej bardziej efektywnych/prawidłowych/eleganckich metod? Ja bym bardziej stawiał na to, że szkolenie, jeśli było, to było za krótkie i bez weryfikacji zdobytych umiejętności. Dziekan więcej nie wymagał, brak umiejętności nie spowałniał (w jej odczuciu) pracy to i trudno wymagać, że się sama nauczy lepiej pracować.Wiem, że łatwo się przykleja ludziom łatki ale wierz mi, to że ty i ja posiedliśmy umiejętności niezbędne do ukończenia politechniki nie oznacza, że jesteśmy w tych 10% „wybitnych” a reszta, czyli większość ludzi jest „za głupia na ogarnianie idei operowania pewnymi standardam”. No ale jeśli lepiej ci się żyje mając innych za idiotów to nawet ta dyskusja tego nie zmieni.

    • Łukasz Kurdyk

      większość ludzi, ma problem wpisania fraz w gogle i postąpieniu krok po kroku. to jest fakt większość ludzi to idioci w takim czy innym stopniu i wcale nie odcinam się od tego też w wielu kwestiach jestem idiotą

    • Marek MJX.

      Zacznij odróżniać ignorancję od możliwości intelektualnych.

    • Łukasz Kurdyk

      osobiście uważam że jedno i drugie jest ze sobą ściśle powiązane, dlatego nie rozróżniam

  • aquarius01

    Nazywanie tego przedmiotu „Informatyka” to strzał w pysk dla każdego IT. Nazwijmy to „Obsługa Komputera” lub coś w tym deseniu. Szkoły uczą małpiego klikania a nie myślenia i stanowisko miernoty wójta i byle dyrektora szkoły wcale mnie nie dziwi – tak ich nauczyli klikać to i wymagają tego samego od innych. Wyzute z myślenia lemingi. Nie ma znaczenia co jest zainstalowane – filozofia GUI jest taka sama. Trzeba chcieć i popieram działania kolegi informatyka. Zrobiłbym dokładnie to samo.

  • Desperaco Clone

    Tego dyrektora powinno się wypier***niczyć z tego stanowiska jak najszybciej. Jeśli nie potrafi zrozumieć takiej prostej rzeczy to nie ma odpowiednich kwalifikacji by zajmować takie stanowisko w szkole. My w technikum na kierunku co prawda informatyk, mieliśmy działanie na win jak i na linuxie. Poza tym informatyka nie służy do grania a do poznawania systemów itd… no ale skoro nikt tego nie pilnuje, każdy ma w to wyje***czochrone… więc się nie dziwić czemu jest tak a nie inaczej. A potem wielki płacz, bo przeglądarka jest zasyfiona, bo system się wiesza itd. Szkoda gadać, ja jestem za wyrzuceniem tego gównianego dyrektorka.

  • Ppetr0

    Jestem za linuxem w szkole, ale nie dlatego że jestem fanem Unixa i uważam Windowsa za zło.

    Generalnie bardzo sobie cenię oprogramowanie Microsoftu, codziennie na nim pracuje i korzystam jeszcze jako student.

    Wydaje mi się, że już od najmłodszych lat powinno uczyć się dzieci z wykorzystywania tego co darmowe. Oczywiście, że Open czy Libre Office to nie to samo co MS Office ale 99% użytkowników i tak wystarcza. A dzięki takiemu podejściu dzieciaki nauczą się korzystać z legalnego darmowego oprogramowania.

    To jest trochę tak jakby na WF nauczyciel wymagał, aby każdy grał w piłkę w najnowszych korkach Nike. I przez tego typu wymysł obciążamy budżet niepotrzebnymi wydatkami.

    Druga sprawa, że jeśli nauczyciel informatyki nie jest informatykiem i nie potrafi przekazać wiedzy o podstawach działania systemu, obsługi komputera, algorytmów itd. to przynajmniej niech uświadamia dzieciaki pod kątem niebezpieczeństw wynikających z korzystania z Internetu i znajomości netykiety.

  • syri16

    Szkoda, że nie skupiłeś się na innym ciekawym wątku… Czy kobieta z tak bogatą wiedzą na temat otaczającego ja świata i tak wyrafinowanym słownictwem powinna być dyrektorem szkoły?

  • W zeszłym roku skończyłem szkołę średnią więc mam w miarę świeży obraz jak wygląda informatyka w szkołach. Wiecie czego się nauczyłem? Niczego.

  • xvistak

    Aaa tak obiektywnie….Jak to się utarło,nie ma sensu wychodzić przed tłum,że tak się wyrażę….”Co zyskał Informatyk swoim działaniem,pamiętajmy że to „szkoła”finansuje sprzęt i oprogramowanie…wedłóg mnie nic….możliwość straty pracy jako opcja,bo co to za praca jak się z dyrekcją zadarło,nawet jak pozmienia na Windowsy,”defekt psychiczny”,zostanie i prędzej,czy później tak zwani przyjaciele,dobrzy ludzie to wykorzystają….”Dlatego jesteśmy sto lat za murzynami,że tak się wyraże,bo Polacy nie lubią ludzi mądrych,a jeszcze bardziej gardzą ludźmi mądrzejszymi od siebie,którzy mogą zaproponować „coś”innowacyjnego świerzego….to tylko w sposób najprostszy opis problemu.

  • MDW

    A mnie zawsze denerwuje sprowadzsnie komputera do roli maszyny do uruchamiania pakietu biurowego i przeglądarki internetowej. Potem taki dzieciak myśli, że Word/Excel to poważne oprogramowanie, a cała reszta to zabawa.

  • Jakub Mokrosiński

    Miałem ten sam problem w szkole. Zebrałem kilka komputerów, lekko je podrasowałem i na wszystkich postawiłem linuxa (różnie dystrybucje). Dyrektor szkoły był bardzo niezadowolony z tego powodu. Początkowo chciał odmówić w ogóle przyjęcia sprzętu. Dopiero po rozmowie dyrektor zgodziła się. i tak 2 komputery stanęły na świetlicy szkolnej. jeden w pracowni u dzieci, kilka na sali komputerowej i jeden do obsługi tablicy multimedialnej.
    Do dzisiaj nie widzę sensu w stwierdzeniu „nauka obsługi komputerów”. To co uczą nasze dzieci to „nauka obsługi systemów i oprogramowania Microsoftu”. Swoją córkę sam muszę uczyć obsługi linuxa. Obecnie na swoim komputerze ma postawione xubuntu i radzi sobie z komputerem bardzo dobrze. Sam ją czasem podziwiam. No niestety w szkołach tak jest dziwnie – obsługa komputera to ciągle obsługa Windows, a „zapoznanie z pakietem biurowym”, to wciąż „zapoznanie z pakietem biurowym Microsoft Office”. Przykre, ale niestety prawdziwe.

  • mam ból dópy

    krew mnie zalewa jak mam informatykę. tylko ten pieprzony xp i word. pieprzenie o tym przez nauczycielkę i wpajanie ideologii pod window$a.

    – co powinniśmy zrobić po zainstalowaniu systemu?
    – aktywować go!
    – w jaki sposób możemy zakupić system operacyjny
    – poprzez skorzystanie z zaufanych sklepów sieciowych i stacjonarnych! powinniśmy przedtem skonsultować się w pomocą od micro$hitu
    – co jest najważniejsze w komputerze?
    – window$, bez tego nie działa komputer

    robienie zadań dotyczące tego systemu to samobójstwo dla mnie. niech zrobią jedno stanowisko z Ubuntu….. a niedługo będzie na każdym komputerze.

  • Dima Noizinfected

    jesli program nauczania szkolnej „informatyki” ma polegać na formatowaniu tekstu w wordzie/libreoffice czy innym edytorze to można oszczędzić po całości i sprzedać wszystkie komputery z pracowni nie instalując nic.

    To gówno, nie żadna infa, nikt nie uczy sie jak to działa, nikt nadal nie rozumie CZYM JEST informatyka, DLACZEGO zaznaczony tekst po kliknięciu na ikonke justuje się, lub pogrubia. Nikt nie rozumie sedna reguł dzięki którym pracują maszyny, widzą tylko kafelki/efekty Compiza i na tym kończy sie ich wyobraźnia

    dodatkowo jedna godzina w tygodniu nawet nie pozwala odczuć tej nauki, nawet zbliżyć do niej. Równie dobrze można posadzić dziecko przed kompem i niech robi co chce. Albo przed konsolą czy smartfonem. Jaka różnica czy będzie przeglądał okienka w Windowsie czy aktywności w Androidzie.

    …państwowa edukacja:/

  • abaqus

    Proszę pamiętać, że nauczyciel nie uczy tego co trzeba tylko to co jest zapisane w programie nauczania. A program został stworzony przez kilku z tych 460 (p)osłów na wiejskiej, którzy…