3

Tak powinny wyglądać nowoczesne transmisje z dużych imprez sportowych

Ostatnie lata to ciągłe dyskusje na temat przyszłości telewizji. Jestem przekonany, że tradycyjna, linearna telewizja nigdy nie zniknie, ale z całą pewnością będzie ciągle ewoluować. Dowodem na to są dodatkowe funkcje oferowane przez operatorów, które pozwalają nagrywać wybrane programy czy cofać na żywo nadawane transmisje. Zupełnie inną kategorią jest telewizja w internecie, która mimo wszystko cały czas nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Ale idzie ku lepszemu.

Na rozwój tej kategorii w naszym kraju nie powinniśmy narzekać, gdyż w ostatnim czasie wykonano wiele dobrego. WP Pilot czy Player+ to inicjatywy, które są godne pochwały, podobnie jak wprowadzenie jakości 4K do Ipli. Wciąż jednak nie mówimy tu nowoczesnej telewizji  z prawdziwego zdarzenia. Gdzie są te wszystkie wymarzone przez widzów dodatki, jak opcja szybkiego sprawdzenia tytułu  piosenki wybrzmiewającej w tle czy nazwisk oglądanych na ekranie aktorów? Owszem, tego typu opcje są już w VOD, wystarczy wspomnieć o X-Ray w Prime Video od Amazonu, ale ze świecą można szukać ich gdziekolwiek indziej. Technologia jest, bogate bazy danych są, algorytmy działają coraz lepiej – co stoi na przeszkodzie?

Jeśli nie filmy i seriale, to sport jest bez wątpienia kategorią, gdzie tego rodzaju nowinki powinny być wdrożone jak najszybciej. Lepszego pola do popisu dla nowych technologii nie znajdziemy. Powtórki 360 stopni od Intela czy transmisje w 4K przyjąłem z otwartymi ramionami, ale gdzie się podziały personalizacja i interakcja? Dlaczego wciąż nie mogę wybrać kamery, z której zobaczę powtórkę danej akcji? Dlaczego nadal nie mogę na życzenie zobaczyć konkretnych statystyk meczu lub zatrzymać je na ekranie na dłużej? W pełni rozumiem, że nad transmisją pracuje sztab ludzi, wśród których bryluje realizator panujący nad przebiegiem całości, ale jego decyzje wcale nie muszą pokrywać się z oczekiwaniami każdego w widzów. Naturalnie mogę sięgnąć w każdej chwili tablet czy smartfon, ale nie po to zasiadam przed telewizorem, by chwilę później siedzieć z nosem w mniejszym ekranie poszukując dodatkowych informacji.

Igrzyska Olimpijskie online – tak to powinno wyglądać

Źródło grafik: Techcrunch

Do ponownego poruszenia tej kwestii skłoniła mnie nie-do-końca oficjalna zapowiedź przebiegu transmisji z Zimowych Igrzysk Olimpijskich z Pjongczangu, które startują już 9 lutego. Serwis Hulu, który jest jednym z największych rywali Netflixa na rynku wideo w USA, uruchomił usługę TV w internecie na początku zeszłego roku. Hulu TV było dopracowywane przez kolejne miesiące, a teraz usługa przygotowuje się do prawdopodobnie swojego najważniejszego sprawdzianu. Hulu nie wystosowało jeszcze żadnego komunikatu, ale użytkownicy aplikacji otrzymali już zapowiedź tego, co czeka ich za kilka dni.

Jak wiemy, Igrzyska Olimpijskie to ogromne wydarzenie i śledzenie nie tyle wszystkich, co interesujących nas dyscyplin nie jest łatwe. Jak donosi Techcrunch już teraz w Hulu TV można wskazać, o których z nich będziemy otrzymywać powiadomienia i jakiego rodzaju. W grę wchodzą nie tylko transmisje na żywo, ale i podsumowania (tzw. highlights), wywiady, dyskusje oraz inne dodatkowe treści.

Cieszy mnie, że takie nowinki pojawiają się chociaż za wielką wodą, bo zmiany na tamtym rynku zawsze w pewnym stopniu wpływają na to, co dzieje się na Starym Kontynencie. Być może udane przeprowadzenie takiego projektu pokaże niezdecydowanym lub niezainteresowanym, że poza przekazywaniem sygnału przez Internet, można zrobić coś więcej.