9

Idź do tech, zrób aplikację – zarobisz miliardy…

Zestawienia osób bogatych, rankingi tych najbogatszych, nie są czymś nowym - dziecięciem będąc słyszałem i czytałem o Gatesie, który otwierał takie listy, a to i tak nie był ich początek. Od jakiegoś czasu częściej trafiam jednak na spisy młodych miliarderów, wyliczenia dotyczace tego, w jakim wieku zarobili pierwszy milion czy miliard dolarów. Wszyscy nie są z branży technologicznej, ale wychodzi na to, że tu jest najłatwiej. Uruchamiane są wyobraźnia i ambicja, przybywa poradników dla przyszłych milionerów. Co najmniej milionerów...

Muszę przyznać, że zestawienia wspomniane we wstępie działają na wyobraźnię. Gdy czyta się, że Pan X czy Pani Y zarobili pierwszy milion w wieku dwudziestu paru lat, gdy w rozwinięciu widzę, że przed trzydziestką byli miliardami, to nie pozostaje nic innego, jak pokiwać głową z uznaniem. Gdy kilkanaście lat temu czytałem o miliardach Gatesa, patrzyłem na zdjęcia człowieka w średnim wieku – teraz oglądam rankingi osób, które mają tyle lat, co ja lub są niewiele starsze (chociaż zdarzają się i młodsi).

Wzbogacanie się przyspieszyło. A to głównie zasługa branży nowych technologii, bo ciężko zrobić te miliardy w wieku dwudziestu lat w innych biznesach (samemu – nie mówię tu o dziedziczeniu majątku rodziców, którzy budowali fortunę przez całe życie). Trudno byłoby stworzyć imperium w branży budowlanej, produkcyjnej czy spożywczej krótko po przekroczeniu progu pełnoletniości. Jeśli gdzieś już ma do tego dojść, to w IT. Założysz serwis, zrobisz aplikację i masz szansę na miliardy. Jak Zuckerberg albo Evan Spiegel (ten od Snapchata). Szanse rosną, jeśli jesteś Amerykaninem i urodzisz się lub przeprowadzisz do Kalifornii.

Kiedy już ktoś zabierze się za robienie tej aplikacji w Dolinie Krzemowej lub tam się z nią uda w poszukiwaniu inwestorów, to z czasem może trafić do rankingu w stylu The 20 youngest self-made billionaires in the world czy How old 17 self-made billionaires were when they made their first milion. A gdyby ktoś nie wiedział do końca, jak się za to zabrać, to przybywa też poradników typu 9 Tips to Be a Millionaire by the Age of 30. Wszystko wydaje się dość proste.

Proste jednak nie jest. Po pierwsze, trzeba pamiętać, że na ten sukces trzeba czasem naprawdę ciężko pracować. Truizm, ale niszczony wskazywaniem na wiek miliarderów: jak można mówić o długiej i ciężkiej pracy, skoro to wyluzowani studenci? Tu dochodzimy do kolejnego problemu: ilu jest tych młodych, bogatych i wyluzowanych (teraz już chyba mniej)? Im dopisało szczęście, ale rzeszy innych startupowców się nie udało. I o tym też trzeba mówić i pamiętać. Dla równowagi można zatem stworzyć ranking 20 osób, które mocno przejechały się na robieniu biznesu w IT, a wcześniej liczyły na to, że szybko zrobią miliony.

Patrzymy na kolejną odsłonę American Dream. Można nie tylko zarobić dużo, ale i szybko. Zuckerberg nie potrzebował nawet dekady, by na konto trafiły dziesiątki miliardów dolarów. Czy te pieniądze są jednak realne? W przypadku firm notowanych na giełdzie fortuny zależą od ceny akcji, w przypadku biznesów, które nie dokonały IPO mówimy o wycenie. Czasem dzieje się tak, że majątki młodych i bogatych z Doliny Krzemowej rosną szybko i dynamicznie. Ale bywa i tak, że topnieją w porażającym tempie. Znowu: przydałyby się zestawienia milionerów, którzy szybko przestali nimi być, bo po wspaniałej wycenie sprzed kilku lat niewiele dzisiaj zostało.

Nie zamierzam nikogo przekonywać, że w IT nie można zarobić pieniędzy (prawdziwych pieniędzy). Można. Ale raczej nie pomogą w tym złote rady od dziennikarzy, blogerów czy obecnych miliarderów. I nie każdy dorobi się tej fortuny – niektórym pozostanie jedynie kult młodych miliarderów. Sytuacja niczym w piłce nożnej – można mieć talent, można dużo trenować i mieć szczęście, ale to i tak nie oznacza, że zostanei się Messim. Warto czasem zajrzeć do innej branży, tej mniej „szalonej” i tam spróbować swoich sił. Miliardów w rok się nie zrobi, lecz finalnie efekt nie musi być gorszy…

  • Pluto

    Powiedział bym, że dla równowagi można zatem stworzyć ranking, ale 20 tys. osób. Branża startup’owa w IT, bo tak bym ją nazwał, daje możliwość osiągnięcia bardzo dużo bez wielkich inwestycji. Zazwyczaj na początku wystarcza komputer, łączność z Internetem, biurko z krzesłem i nasza głowa, więc wszystko czym dysponuje każdy internauta. Niestety ta prostota jest złudna i naprawdę nieliczni odnoszą sukces. Niedawno ktoś powiedział, że jak chce się zarobić przyzwoite pieniądze w niedługim czasie to lepiej się wziąć za fizyczny handel czymkolwiek, otworzy sklep lub coś podobnego, prawdopodobieństwo sukcesu jest większe niż w IT.

    • „Niedawno ktoś powiedział, że jak chce się zarobić przyzwoite pieniądze w
      niedługim czasie to lepiej się wziąć za fizyczny handel czymkolwiek,
      otworzy sklep lub coś podobnego, prawdopodobieństwo sukcesu jest większe
      niż w IT.”

      I pewnie dużo w tym racji. Jeżeli dobrze pamiętam, to Michał Sadowski z Brand24 mówił, że hurtownia dywanów ma większe przychody niż jego biznes. Tak było, Panie Michale? ;)

    • potwierdzam ;))

    • jscst

      Czyli przyszłych milionerów zapraszamy stragan.

  • sprae
  • haw

    robic to co sie lubi a duze pieniadze (jesli sie pojawia) traktowac jako dodatek. w ten sposob nawet jesli nie zostanie sie miliarderem, nie bedzie poczucia straconego czasu.

    • Juras

      Dużo racji jest w tym co piszesz. Prawda jest taka, że zarabianie pieniędzy dla samego zarabiania jest bez sensu. W końcu niezależność od systemów i życie na własnych warunkach nie kosztują aż miliardów. Sęk w tym aby nie żyć dla pieniędzy, a pieniądze służyły ci do życia. Przynajmniej ja to tak widzę. Zamiast uganiać się za kasą lepiej pójść sobie na ryby, albo pograć w tenisa. No ale do tego potrzebna jest kasa :)

    • haw

      troche tak. ale tak naprawde nie potrzeba az tak wiele. tylko zawsze jest a to lepszy samochod, telewizor, a to wieksze mieszkanie, a to nowe buty bo stare juz niemodne (mimo ze niezniszczone). na podstawowe rzeczy wiadomo ze zarabiac trzeba nawet jesli robisz to czego nie lubisz. ale to nie sa kwoty ktore nam sie wydaje ze sa nam potrzebne, po prostu zbyt czesto ulegamy kreacji potrzeb (sam tez nie jestem wyjatkiem niestety).

  • Juras

    Bądźmy realistami. Ile jest Marków Z.? No jest jeden. W czym np fejs był lepszy od innych tego typu portali? To nie ciężka praca zrobiła z fejsa to czym jest dzisiaj tylko zbieg różnych okoliczności. Dowodem na to jest to, że Googlowi nie idzie w tej domenie, a umówmy się miał kasę, zaplecze i wszystko potrzebne do tego aby mu poszło. Nie poszło, bo to nie obiektywne przesłanki i parametry zadecydowały, tylko jakieś zbiegi okoliczności, zdarzenia losowe.

    Młodych milionerów tak naprawdę jeżeli patrzeć na to globalnie jest niewielu. Aby dojść do milionów nie mając zaplecza, trzeba lat pracy, wystarczy spojrzeć powiedzmy na naszą Dodę czy Lady Gage. Osiągnęły sukces ogromny finansowy, ale obie od dziecka już bujały się po szkołach muzycznych, jakiś konkursach i bardzo zabiegały od małolata o swoje kariery. To samo jest w biznesie. Nie ma drogi na skróty. Chyba, że masz zaplecze, bo jak wiadomo pieniądz robi pieniądz, ale jak go nie masz, czeka cię ciężka i długa droga. Gates też od razu miliarderem się nie stał, choć pochodził z dobrze sytuowanej rodziny.

    Oczywiście istnieją wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.