O całej akcji było dość głośno, nawet pojawiły się jakieś wzmianki w TV. Jednak jak powiedział Miller ważne jak się kończy a w przypadku akcji obywatelskiej blogerów skończyło się na zapomnieniu o całej sprawie. Niestety.
I powiem szczerze, że nie jest zaskoczony. Łatwo jest dać się porwać idei ale przeżywają tylko takie które tworzone są przez prawdziwych “zapaleńców” i tych którzy w daną sprawę naprawdę wierzą. W przypadku freetibet.pl była to chwilowa moda na mówienie o prześladowanym narodzie – niestety twórcom akcji nie starczyło wytrwałości oraz samozaparcia aby kontynuować dzieło po tym jak w mediach przestało być głośno o dramacie Tybetańczyków.

Nie chcę specjalnie piętnować twórców i dość licznego grona które przyłączyło się do organizowania całej akcji. Chcę jedynie pokazać, że czasami warto przeczekać początkowy zapał i zastanowić się czy jesteśmy w stanie na dłużej zaangażować się w daną akcję a szczególnie jeśli ma ona społeczno charytatywny charakter.
Niestety w przypadku freetibet.pl blogerzy nie wyszli z próby obronną ręką i mimo iż na liście autorów pojawiło się wiele znanych z blogosfery nazwisk to w przeciągu 9 miesięcy wyprodukowali oni jedynie 2 informacje (ostatnia z sierpnia). I nie sądzę aby działania firmowane przez freetibet.pl przeniosły się od tamtego czasu do tak zwanego realu.
Czasami warto ugryźć się w język i nie pisać takich porównań

Każdy uczy się jednak na błędach (sam nie jestem lepszy i kilka razy też zaczynałem rzeczy których nie kończyłem – dlatego teraz zrobiłem się bardziej ostrożny w angażowaniu w tak zwane “hura optymistyczne” pomysły) i teraz należało by zakończyć całą akcję w dobrym stylu – jakim? Tego nie wiem ale na pewno nie ma co trzymać dryfującego trupa który pokazuje, że tym razem blogosfera nie dała rady.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

eee tez o tym napisalem na swoim “pseudo-blogu”: http://dc1blog.wordpress.com/2008/12/14/freetibetpl-medialna-papka/
A to nie były przypadkiem mistrzostwa Polski pozycjonerów? O ile pamiętam ścigali się na frazę “ręce precz od Tybetu*. Mistrzostwa się skończyły to i strony się skończyły….
(link uzupełniający do powyższego http://mistrz2k8.seopl.org/)
a czego Ty sie spodziewales? bylo glosno i kazdy mowil to sie chcialo.. teraz kiedy nikt nie mowi to samemu sie nie chce bo i dla kogo? dla siebie? niee
@dc1
Ostatnio na jakimś blogu wpadłem na logo akcji i mi się przypomniało stąd ten wpis.
@Grzegorz – no ja tak tez mialem jak pisalem swoj wpis, a najwczesniej z nas zwrocil na to uwage Dominik Kaznowski.
Czy za FreeTibet.pl nie stoi przypadkiem “znany i lubiany” POpydo? W sumie nie ma sie co dziwic ze tak wyszlo…
A co się stało z innym spojrzeniem na internet na antywebie (o ile kiedykolwiek było). Ja tu widzę tylko newsy z branży i to o dość miernej jakości merytorycznej. Blogerem się nazwać nie możesz niestety, pewnie dlatego zazdrościsz innym pomysłów.
Kodeks Blogerów — to samo.
Greg,
czy chciałeś powiedzieć ze był to słomiany zapał?
A jeśli tak, to dlaczego tak się stało Twoim zdaniem?
@Olgierd
Nie wiem co masz do kodeksu, albo czego się spodziewasz? Nowych punktów? Kodeks powstał, wzbudził dyskusję o wiarygodności blogsfery, pokazał problemy, dotarł do firm i pr-owców, do tej pory pojawia się (przynajmniej w moich kontaktach) w rozmowach z reklamodawcami czy tymi firmami które przyglądają się blogom. Taki był cel tej akcji z tego co pamiętam…
Nie wiem czego mogę się spodziewać, przedostatnia notatka — z 10 października 2008 r. — brzmi “Cisza zawsze zwiastuje zmiany”, tego samego dnia jest jeszcze jedna notatka i… … i koniec.
Łącznie 9 informacji, w tym o tym, że będzie nowa strona i że ktoś coś powiedział.
Patrząc na niektóre nazwiska z listy autorów, też wcale się nie zdziwiłem, że akcja poszła w odstawkę. Szczególnie, że spora grupa zupełnie mi nie pasowała do takiej ideii
Lepiej wspomagać ludzi, którym zalezy na Tybecie, niż tych którzy próbowali pójść z falą i obawiam się, że trochę wylansować swoje osoby.
z polskich to na przykład ratujtybet.org, albo sięgnąć do miedzynardowych jak Students for a Free Tibet czy International Campaign for Tibet. A autorzy free tibet mogli by chociaż swochać tę stronę a nie straszy ona data 7 sierpnia 2008.
Jestem jednym ze skromniejszych bloggerów, którzy byli związani z FreeTibet.pl Nie jednokrotnie spotykałem się z krytycznymi opiniami na temat tego przedsięwzięcia, ale aż do teraz nie chciało mi się co do tego ustosunkowywać. AntyWeb czytam codziennie, więc maznę parę słów – tak bardzo ogólnie – na ten temat. Zaznaczam, że jest to tylko moja, prywatna opinia…
Osobiście, entuzjastycznie podszedłem do tego projektu. Gdy jeszcze był żywy, zaproponowałem (na wewnętrznej liście dyskusyjnej FreeTibet), że przeprowadzę wywiad z przedstawicielem Dalajlamy, prosząc o sugestie odnośnie pytań. Spotkało się to z zerowym odzewem, więc o całym blogu świadomie zapomniałem.
Różne idealistyczne projekty, o przepięknych podstawach, po prostu upadają. Dzieję się tak z na prawdę wielu różnych przyczyn.. Przez ostatnie miesiące, zetknąłem się z licznymi, bardzo przykrymi wypowiedziami na temat FreetTibet.pl Niektórzy nie rozumieją, że nie można oczekiwać od innych ciągłej pracy na rzecz szczytnych celów, gdy robi się to charytatywnie! Każdy ma także inne, życiowe zobowiązania. Takie narzekanie i mieszanie z błotem, jest w szczególnie w złym stylu, gdy samemu nic się nie robiło społecznie.
Gdy FreeTibet.pl jeszcze działał, w jakiś sposób przyczynił się do większego rozgłosu na rzecz Tybetu oraz zachęcił wielu ludzi do wzięcia udziału w lokalnych akcjach. Znam Tybetańczyków i wiem, że oni są bardzo wdzięczni za taką pomoc. Jeśli więc, ktoś myśli, że FreeTibet.pl to totalna porażka, to powinien się skontaktować z osobami, którym ta akcja miała długofalowo pomóc.
@Tomek Chmiel:
“Niektórzy nie rozumieją, że nie można oczekiwać od innych ciągłej pracy na rzecz szczytnych celów, gdy robi się to charytatywnie! Każdy ma także inne, życiowe zobowiązania.”
To po co sie za to zabierasz? Takie zajwisko juz zostalo ladnie okreslone: “slomiany zapal”.
Dziwne, ze cala “akcja” zakonczyla sie zaraz po Igrzyskach. Jak widac nie Tybet byl waszym celem, a poprostu swinska promocja swoich nazwisk kosztem Tybetu.
“Takie narzekanie i mieszanie z błotem, jest w szczególnie w złym stylu, gdy samemu nic się nie robiło społecznie”
A co Wy zrobiliscie? I dlaczego tylko w czasie Igrzysk, kiedy wszyscy o tym mowil?
Dalajlama odwiedzil Polske, Chiny straszyly nasza kraj konsekwencjami, gdzie wzmianka? Ile osob trzeba zeby napisac newsa?
Dlaczego http://ratujtybet.org/ dziala normalnie?
To jest poprostu zwykla chamska sciema i proba wpisania sobie do CV uczestnictwa w akcji na rzecz ratowania Tybetu i tyle.
Szkoda slow.
W pewnym momencie skasowałam logo FT z blogów. Zresztą w mediach też ucichło. Nawet nie ma skąd czerpać informacji na ten temat.
Akcja FT zaczęła się dlatego, że igrzyska zbliżały się wielkimi krokami, a polski internet milczał. Nikt się za bardzo tym nie interesował. Zrobiliśmy FT, i jakie były efekty? Z dnia na dzieł 90% polskich blogów pisało o Tybecie. Popierali albo nie popierali akcji, ale był buzz.
Powstawały kolejne inicjatywy z tym związane, a te istniejące, i zajmujące się tym zawodowo, były przez nas promowane. Nie mam pojęcia, ile osób zainteresowało się tą tematyką tylko przez FT, ale podejrzewam, że sporo. Taki był cel akcji. Robiliśmy buzz, mówiliśmy o tym głośno, wysyłaliśmy listy i tak dalej. Odzew był potężny, nie spodziewaliśmy się, że będzie tak wielki.
Nie oszukujmy się – jesteśmy blogerami, a nie organizacją społeczną zajmującą się Tybetem. Robiąc tę akcję chcieliśmy wykorzystać nasze możliwości do zwrócenia uwagi ludzi na tym temacie. Trudno było nam z dnia na dzień stać się wielką organizacją społeczną. Ale ile ugraliśmy, tyle nasze. Ile osób dowiedziało się o tej akcji, ile poszło na demonstracje, ile weszło na RatujTybet.org? Ja po tej akcji wstąpiłem do Amnesty International, może nie byłem jedynym. Nie uważam, że zrobiłem coś źle albo nie zrobiłem czegoś, do czego się zobowiązałem.
@Marcin Kasperski – sorry, ale zastanów się, zanim napiszesz bzdurny komentarz. Sugerujesz, że akcja była “udziałem w Mistrzostwa w pozycjonowaniu stron” i linkujesz do listy biorących udział, na której nie ma ani FT, ani strony żadnego z piszących na blogu… Eee?
Ogólnie wszelkie komentarze o tym, że to była akcja SEO albo lans, to zwyczajne pierdolenie – sorry za takie słowo, ale inaczej tego nie potrafię skomentować – ludzi, którzy wyciągają takie wnioski z dupy.
@popydo
Nie ma to jak rzeczowa dyskusja. Zabrakło jeszcze k*** i c*** j***. Zanim je dodasz, przepatrz linki wychodzące z freetibet.
@lavinka – Ciekawe skad ludizez RatujTybet.org czerpia info?
@popydol -
“o zwyczajne pierdolenie ” – “…wnioski z dupy.”
No i jak tu kogos takiego skomentowac?
“Ja po tej akcji wstąpiłem do Amnesty International, może nie byłem jedynym.”
Co, chcesz miec kolejny wpis w CV?
Trzebabylo odrazu, jasno i wyraznie powiedziec – to jednorazowa akcja, chcemy zwrocic uwage publiki (co i tak wydaje sie bezsensu – cala rzecz dziala sie nieco przed i w czasie igrzysk – kiedy wszyscy mowili o tym problemie) i tyle.
A tak, mowiac Twoim popydowym jezykiem, bylo to “sranie w banie”, zwykle promowanie sie i tyle.
Dowody sa jasne i rzeczowe, ciezko z nimi polemizowac, a tacy ludzie jak ty, zawsze beda sie w pokretny (a jak widac – i wulgarny) sposob tlumaczyc.
Rozumiem ze dla czlowieka o tak ciekawej, internetowej reputacji to i tak nie ma znaczenia.
KOLEJNA SCIEMA.
@Marek – wiem, jak wyglądają linki, bo sam tę stronę robiłem. Prawda jest taka, że – według Technorati, nie wiem na ile można to traktować poważnie – jak Paweł Lipiec do mnie podlinkuje, to ma to większy efekt, niż link z FT.
Sytuacja jest taka: ni z tego ni z owego stwierdzasz, że FT brał udział w jakimś konkursie SEO. Nie masz na to żadnych dowodów, stwierdzenie te wysnuwasz na podstawie jakiegoś swojego “widzi mi się”, a jedyną poszlaką w tym kierunku jest to, że na obu stronach występuje słowo “Tybet”. Czyli – w krótkich, żołnierskich słowach – z dupy.
@dc1 – ale przecież tak właśnie było – akcja nie była wprawdzie “z okazji” igrzysk, tylko z okazji aktywnych protestów Tybetańczyków. Te zaś były z okazji igrzysk, czyli pośrednio FT też. Igrzyska minęły i Tybetańczycy też nie wychodzą na ulicę. Masz do nich pretensje, że się lansowali? ;]
Widzisz, to jest tak – ja robię akcję FT, ty raz na jakiś czas, pod różnymi nickami, w różnych miejscach starasz się mnie ośmieszyć w dość zajadły sposób. Obaj uważamy swoje działania nawzajem za nonsensowne. Kto ma rację, to już ocenią czytający te komentarze, każdy indywidualnie.
@popydo – zawsze pisze pod jednym nickiem, a to ze jest pewna grupa osob ktora za Toba nie przepada – no coz:) Z sufitu to sie nie wzielo:) Jestes jak Jola Rutowicz polskiej blogosfery:)
Dziwne, ze jakos ostatnio sporo ludzi uparlo sie na biednego POPYDO.
Co do Twojej “akcji”, o to cytat z Twojej strony:
“Dziennikarze, gazety, my i inni, nawołujemy o choćby najmniejszą przysługę dla Tybetu.
Tak też po to, powstała strona FreeTibet.pl, której głównym celem jest nawoływanie do ludzi, @@@ informowanie ich na bieżąco o wydarzeniach, rozgrywających się na Wyżynie Tybetańskiej @@@
A dlaczego “akcja społeczna bloggerów“? Bloggerzy to jedne z środowisk które jest skłonne do akcji społecznych. To silna ręka, która może poprowadzić. Wiadomo też, jaką siłą stanowią dzisiaj blogi.”
Naprawde nainformowaliscie ludzi niesamowicie. Glownie prosbami i bannerami. A Tybetanczycy caly czas protestuja, nawet po Igrzyskach. Oczywiscie nic o tym nie wiecie, poniewaz nigdy to was nie interesowalo. RatujTybet jakos do dzisiaj ma o czym pisac.
Zacytuje Ciebie, zebys dobrze zrozumial:
FREETIBET.pl “to zwyczajne pierdolenie”
a my wyciagamy “(..)wnioski z dupy” (wg Ciebie)
(Twoje slowa, Twoj poziom, moze dotrze).
Masz racje. Niech ocenia inni.
Panowie a nie możecie tak dać sobie spokój ?
techkultura.com to też marna próba naśladownictwa smashingmagazine.com
@popydo:
Tobie to chyba dawkują polski Internet, proponuje zacząć korzystać nie tylko z kilku blogów znajomych z blogosfery, i sami blogerzy to nie cały Internet. W polskiej sieci od dawna jest może nie silny ale w miarę aktywny ruch wspierający Tybet, zamiast zaoferować im swoja pomoc wyskoczyłeś z własna akcją. Wcale się nie dziewie, że inni w tej chwili widzą w tym chęć wylansowania własnej osoby.
Najgorsze że nawet w czasie samych Igrzysk nic nie pisaliście, wy dużo wcześniej porzuciliście akcje.