0

Hyperloop za dekadę – miliarder dogadał się z drugim najludniejszym krajem świata

Czy projekt super szybkiej kolei hyperloop ma sens? Zdania są podzielone: jedni uważają, że to przyszłość, świetne rozwiązanie, które będzie się szybko rozprzestrzeniać, drudzy są sceptycznie nastawieni i twierdzą, że trafi on na przeszkody, które go uziemią. Trudno stwierdzić, kto ma rację, bo instalacji tego typu na razie nie ma. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za dekadę w Indiach powinna funkcjonować linia łącząca dwa duże miasta.

Hyperloop to nadal głównie marzenie. Piszemy o nim co kilka miesięcy, ale nie można wskazać miejsca, w którym powstała już dłuższa „nitka” tego nowoczesnego środka transportu. Ba, nie można nawet wskazać na miejsce, w którym trwają prace nad jej pociągnięciem. Pojawiają się doniesienia o kolejnych „zainteresowanych”, udanych testach, nowych inwestorach, lecz na dużą rzecz wciąż trzeba poczekać. Możliwe, że do czasu… uruchomienia hyperloop w Indiach.

Stoi za tym firma Hyperloop One, która od niedawna nazywa się Virgin Hyperloop One. W amerykański startup zainwestował Richard Branson, brytyjski miliarder, który nie boi się ambitnych projektów: należy m.in. do grona bogaczy inwestujących w wyścig kosmiczny. Może nie poczyna tam sobie tak ambitnie, jak Elon Musk, lecz działania trudno uznać za znikome.

Startup poinformował, że wstępnie porozumiał się z władzami w Indiach i przymierza się do budowy linii Hyperloop na odcinku Pune-Mumbaj. To dwa ośrodki zamieszkane w sumie przez kilkadziesiąt milionów ludzi. Gdyby udało się je połączyć szybką koleją, podróż skróciłaby się ponad 3 godzin (jazda pociągiem obecnie) do około 25 minut. Różnica jest olbrzymia. Warto przy tym podkreślić, że nowy środek transportu nie służyłby wyłącznie do przewożenia ludzi: hyperloop miałby przewozić także towary i w ten sposób odciążyć np. transport samochodowy. Jak się prezentuje harmonogram prac?

Zacznie się od studium wykonalności i jeśli ocena będzie pozytywna, ruszą prace nad odcinkiem testowym. Ten mógłby powstać już za trzy lata. Jeżeli okaże się, że hyperloop działa tak, jak powinien, zbudowana zostanie cała trasa. Na to potrzeba ponoć siedmiu lat. Gdybyśmy przyjęli, że wszystko faktycznie pójdzie w tym tempie, za dekadę między dwoma dużymi miastami kursowałaby super szybka kolej. Pokonanie 150 km w mniej niż dwa kwadranse brzmi naprawdę dobrze. Zastanawiam się przy tym, czy podróż taką koleją wiązałaby się np. z kontrolami bezpieczeństwa właściwymi dla lotnisk i ruchu lotniczego? To wydłużałoby cały proces…

Nie wiadomo niestety, ile pieniędzy mógłby pochłonąć taki projekt i kto weźmie na siebie ów koszt: zapłacą Indie czy Branson i spółka? W tym drugim przypadku układ może być prosty: wybuduj, a potem czerp korzyści ze świadczenia usługi. Chociaż wydatek byłby olbrzymi, finalnie mógłby przynieść wielkie zyski. O ile oczywiście wszystko zadziała. A pewności nie ma, na razie system testowany jest na krótkich odcinkach, prędkości są duże, ale daleko im do tych ostatecznych.

Czy to przybliża nas do kolei bardzo dużych prędkości? Mam nadzieję. Indie mają potencjał, by taki projekt współrealizować. A przy tym mają też potrzebę, by go zainicjować. Populacja kraju wciąż rośnie, społeczeństwo staje się coraz bardziej mobilne, kraj chce się rozwijać, a to wymaga m.in. sprawnego, nowoczesnego transportu. Niech się dzieje.