66

Elektryki tańsze od aut spalinowych. Najgorzej wypadają… hybrydy

Motoryzacja przeżywa obecnie małą rewolucję, okazuje się, że nie jest skazana na silniki spalinowe: po hybrydach przyszedł czas na auta w pełni elektryczne. Co ciekawe, branża zatacza w tym przypadku koło, bo takie maszyny powstawały jeszcze w XIX wieku. Wówczas im podziękowano (nie tylko ze względów technicznych), teraz wydaje się, że wezmą szturmem rynek. Pomóc może m.in. to, że są... tańsze od aut spalinowych, deklasują także hybrydy. Owszem, spora w tym zasługa państwowych dotacji, lecz za kilka lat odpowiednia skala może to zmienić.

Hybrydy zamiast elektryków i aut spalinowych? Pewnie znajdą się fani takiego rozwiązania, w mediach nie brakuje zapewnień, że to słuszna droga, że warto kupić pojazd tego typu. Tymczasem z badań przeprowadzonych na Zachodzie wynika, że… nie wypadają one zbyt dobrze w zestawieniu z konkurencją. Chodzi o porównanie cen zakupu i kosztów użytkowania tych maszyn. Najsłabiej pod tym względem wypadają hybrydy typu plug-in, okazują się najbardziej kapitałochłonne w całym zestawieniu. Klient płaci za dwa silniki, dwa źródła zasilania, a jednocześnie ten typ pojazdu cieszy się słabym wparciem ze strony państwa – subsydia są zbyt małe, by wyrównać wyższe koszty.

Dane te prezentuje Guardian. W badaniu wzięto pod uwagę całkowity koszt posiadania pojazdu przez cztery lata: pieniądze na jego zakup, amortyzację, paliwo, podatki, ubezpieczenia, remonty. Przeanalizowano sytuację w Japonii, Wielkiej Brytanii, niektórych stanach USA. Pewnym zaskoczeniem było to, że w takim zestawieniu najlepiej już dzisiaj wypadają elektryki. Nie diesel, nie auto na benzynę, lecz samochód całkowicie elektryczny. Z czego to wynika? Dominują trzy czynniki. Pierwszy to koszt zasilania: energia elektryczna jest tańsza od paliwa. Druga kwestia to niższe koszty zużycia (silniki elektryczne są prostsze, dzięki czemu rzadziej się psują, ułatwiają też hamowanie), a trzecią stanowią… subsydia. Wychodzi taniej, bo klienci mogą liczyć na dopłaty sięgające kilku tysięcy dolarów – to potrafi zrobić różnicę.

Pojawia się oczywiście pytanie: które auta wygrywałyby ten ranking, gdyby nie wspomniana pomoc państwa? Na razie oczywiście samochody spalinowe. Ale to może się zmienić w ciągu kilku najbliższych lat. Rosnąć powinna skala produkcji elektryków, spadać będą ceny akumulatorów, które dzisiaj poważnie wpływają na koszt całego auta. Sytuacja stanie się wyrównana. Pytanie, co wtedy zrobią urzędnicy i politycy? Utrzymają subsydia i sprawią, że klienci masowo ruszą po te pojazdy? A może zdecydują się na „wolny rynek” i przestaną zachęcać? Jest jeszcze jedna opcja: obarczą elektryki dodatkowymi podatkami – jeśli sprzedaż aut spalinowych i paliw zacznie spadać, w budżetach mogą się pojawiać dziury, które trzeba będzie jakoś zasypać…

Wydaje się, że w każdym scenariuszu przyszłość elektryków jest pewna i bezpieczna. Odbędzie się to głównie kosztem diesla, który po aferze dieselgate ma coraz gorszą renomę. Klienci się od niego odwracają, władze niektórych państw i miast przekonują, że jego dni są policzone. Pytanie, czy uda się to osiągnąć bez bardzo dynamicznego rozwoju infrastruktury do ładowania elektryków? Co prawda dzisiaj na Zachodzie stacji ładowania jest znacznie więcej niż np. w Polsce, ale rynek elektryków nie jest zbyt duży, gdy porównamy go z autami spalinowymi – to margines. Jeśli zacznie dynamicznie rosnąć, mocno zwiększy się popyt na punkty ładowania. Czy miasta sobie z tym poradzą?

Osobną kwestią są tu hybrydy: czy to ślepa uliczka rozwoju? Zdania będą pewnie podzielone: jedni stwierdzą, że w okresie przejściowym są one potrzebne, bo połączą atuty aut spalinowych i elektryków, a ów okres przejściowy może potrwać dobrych kilka dekad. Drudzy będą przekonywać, że skoro badania wskazują na ich niską atrakcyjność, to lepiej się stanie, jeśli producenci przeskoczą ten etap. Ostatecznie wszystko sprowadzi się do decyzji koncernów motoryzacyjnych. Oczywiście pewien wpływ mogą na nie mieć działania polityków…

  • Mateusz

    Taki artykuł z którego nic nie wynika.Tyle że ktoś tam coś policzył. Ale zdania są podzielone

    • „Tyle że ktoś tam coś policzył.”

      Zazwyczaj właśnie o to liczenie chodzi ;)

    • raptor72

      Nawet liczenie może być tendencyjne.A co do przyszłości samochodów elektrycznych, to wydaje się że niestety, albo stety jest zagrożona przez samochody na wodór.

    • Daniel Markiewicz

      nooo słyszałem że gdzieś już jeżdzą ze trzy, i nawet gdzieś mają stacje napełniania wodorem. zagrożenie za rogiem :)

    • raptor72

      To tylko kwestia dołożenia dystrybutorów na stacjach benzynowych. Budowa infrastruktury dla wodoru będzie dużo tańsza i szybsza niż dla elektryków. Nie mówiąc już o szybkości tankowania.

    • Daniel Markiewicz

      i całkowitego przerobienia podziemnych zbiorników na wodór, nie mówiąc o systemach bezpieczeństwa w transporcie, chyba że zakładasz produkcje na miejscu. a teraz wyobraź sobie że ja ładuje samochód w domu, i nigdy stacji benzynowej odwiedzić nie będę musiał

    • raptor72

      Tylko że tego wodoru trzeba kilka kilogramów na tankowanie, więc zbiornik na stacji nie musi być duży.

    • Mateusz Sarnociński

      Tylo że auta na wodór mają zasadniczą wadę – wodór wybucha zawsze, w 100% przypadków najmniejszego uszkodzenia zbiornika i nie potrzebuje do tego iskry ani innego źródła zapłonu. Wybuch czy zapłon benzyny czy oleju to przypadki sporadyczne, kilka rocznie. LPG tak samo, musi być spore stężenie i iskra.

    • raptor72

      Zapomniałeś napisać że telefony komórkowe powodują raka. Dokładnie takich argumentów używano w dziewiętnastym wieku przeciwko lokomotywom.

    • Mateusz Sarnociński

      Wypuść wodór do powietrza i napisz co się stanie. A nie, nie napiszesz.

    • Arek

      Eksperyment dla ciebie bateria 9v śrubki kilka kabelkow słona woda wpisz elektroliza wody. I uważaj ten gaz to będzie tlen i wodór… I on nie wybucha tak jak mowisz

    • raptor72

      Wrzuć suszarkę do włosów do wanny podczas kąpieli; i napisz co się stało 😎😎😎. A nie, nie napiszesz 😀😀😀.

    • Miaucoon

      Szybkość „tankowania” elektryków może być zbliżona do tankowania tradycyjnego. To można zrealizować już teraz poprzez unifikację ogniw elektrycznych i ich wymiany w na stacji. Tylko jak zwykle się to koncernom nie opłaca.

    • raptor72

      https://youtu.be/pD28m6Q0u68
      Tu masz tankowanie wodorem w Krakowie 11m 20s

    • Miaucoon

      Ale ja nie twierdzę że tankowanie wodorem jest długie. Twierdzę że ładowanie elektryka jest długie, ale że można je skrócić.

    • raptor72

      Owszem w technice wiele można, ale też wiele trzeba za to zapłacić 😀😀😀

    • stachu

      ale te auta na wodor to chyba tez samochody elektryczne co nie?

    • raptor72

      Brawo stachu!!!

    • xaxa111

      bezsensu. Po pierwsze i najważniejsze koszt prądu w UK czy PL jest inny. Prąd ciągle rośnie i nieuniknione jest ,że dystrybutorzy prądu przygotują specjalną wyższą stawkę dla aut na ładowanie w ten sposób niż codziennego użytkownika mieszkania. Po drugie wciąż są to drogie auta- nawet ostatni nissan leaf, jest 20% droższy od benzyniaka, tej samej klasy.
      Poczekajmy do 2020 roku, wtedy marki VW,Audi, Merca i Volvo przerzucą się na produkcję z benzyny na elektryki dla ludu, a ilośc szybkich ładowarek na stacjach lotosu i orlenu zadowoli już każdego.

  • Tomasz

    nikt niczego nie policzył. pogadamy jak ktoś wreszcie policzy, ile km przejedzie elektryk, na prądzie wytworzonym z jednego litra paliwa.

    • PIT

      Litr światła, litr wody , litr powietrze -> różne litry może wykorzystać Odnawialne Źródło Energii do produkcji prądu.

      Poza tym Samochody na węgiel nie pojadą .

    • Daniel Stawicki

      To już dawno policzone, więcej. Do tego wytwożenie benzyny też zurzywa energię więc bardziej trzeba by liczyc ile przejedzie na 1MWh elektryk i spalinowy liczac od wytwozenia energii dla elektryka i wydobycia ropy i jej rafinacji dla spalinowego.

  • Jerzy Koza

    Raczej o diesle o normalnej pojemności byłbym na razie spokojny, bo w temacie pokonywania tras na razie nie mają sensownej konkurencji, co innego o małe benzynki i dieselki, które często kupuje się na miasto – elektryk jest je w stanie spokojnie zastąpić, a nastąpi to wtedy, gdy będzie się to wyraźnie opłacać.

  • Ogau

    Gdzie w tekście jakieś liczby? Pisać o czymś i tego nie przedstawić…

    • Daniel Stawicki

      Też mi tego zabraklo.

  • Tech-Floyd :)

    Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie zakupu elektryka jeśli… nie będzie sporo tańszy np do diesla. Brak infrastruktury do ładowania oraz słaby zasięg kilometrowy to deal breakery, więc jeśli mam iść w tym kierunku, to muszę mieć z tego realne korzyści w stylu „meczę się, ale jeżdżę tak samo dobry samochodem, ale za 30% mniej”. W innym przypadku – zostaję z dieslem i tyle:)

    Polska to nie Kalifornia, gdzie tesle na każdym kroku, bo… tam na każdym kroku naładuje ją do 80% w 40 min i mogę jechać. U nas skansen, więc trzeba albo… stworzyć infrastrukturę i żądać więcej za samochody, lub… spopularyzować samochody poprzez niska cenę i dorabiać „gniazdka”.

    • Daniel Stawicki

      Ale gniazdka masz praktycznie wszędzie. W blokach z garazem pdziemnym, w domkach. Kiepsko maja ci co parkuja na ulicy, ale cala reszta juz dzi ma infrastrukturę.

    • Tech-Floyd :)

      Tak, tylko ile tym będę ładował…
      Ile przejadę takim samochodem teraz ? 300 km? 400 km? W zimnie mniej, w trasie mi braknie i co… Na trasie musi być infratruktura do szybkiego ładowania

    • Daniel Stawicki

      Ladować bedzisz kilka godzin bo nie wyjezdzisz calego zasiegu codziennie. Moj samochod tankuje srednio raz na 3 tygodnie, elektryka bym ladowal raz na tydzien powiedzmy przez 8 godzin. I do zwyklego uzytkowania takie parametry wystarczaja. Kilka razy w roku jezdze na Mazury, wiec zasieg 400 km w zupelnosci mi wystarczy. Jak ktos jest handlowcem i non stop jezdzi to elektryki jeszcze nie dla niego. Ale przecietny Kowalski jak najbardziej moze juz takowy uzytkowac.

    • Miaucoon

      Tylko patrzysz na elektryki przez pryzmat siebie i swojego użytkowania.
      Przeciętny Kowalski mieszka w bloku i parkuje auto na ulicy, a przeciętnego elektryka trzeba ładować kilka godzin.

      Elektryki szturmem zawojują rynek, jak będzie infrastruktura do ich ładowania na poziomie obecnych stacji benzynowych, a ładowanie, albo być może wymiana ogniwa zasilającego, będzie trwała kilka, do kilkunastu minut.
      Póki co jest to zabawa dla nielicznych.

    • Daniel Stawicki

      W blokach z garazami nie masz problemu, w domkach nie masz problemu. Problem jest tylko w wielkiej plycie i starych kamienicach, tam trzeba bedzie kozystac z ladowarek.

    • Miaucoon

      A w ilu blokach z garażami masz na miejscach postojowych gniazdka z indywidualnymi licznikami?
      Problem dotyczy większości społeczeństwa póki co.

    • Daniel Stawicki

      Na dzis pewnie w żadnym, ale założenie nie stanowi jakiegos problemu.

    • Miaucoon

      Wiele rzeczy nie stanowi problemu, wszystko jest kwestią czasu i pieniędzy. Ale na teraz jak sam widzisz swobodę w użytkowaniu takich aut mają jedynie posiadacze własnych domów i użytkujący ich na niezbyt długich odcinkach w ciągu dnia.

    • Tech-Floyd :)

      To jak już mówiłem – pogadamy, gdy to nie bedzie proteza. Na chwil obecną elektryki są dla tych co
      a) nie mają wymagań
      b) mało jeżdżą.
      Szkoda zawracać sobie tym głowę, bo jakbym nie patrzył to przesiadka na elektryka ejst dla mnie ograniczeniem.

    • Daniel Stawicki

      A. O jakich niby wymaganiach mowisz?
      B. I po 100 km dziennie moga robic, bo to nie jest problem, a ardzo wiele osob jezdzi znacznie mniej niz 100 km dziennie. Dla ciebie moze to byc bez sensu ale juz dzis spora grupa kierowcow mogla by jezdzic elektrykami bo spelniaja wymogi zwyklego uzytkownika.

    • Marcin Jurczuk

      Powiedzmy robę taką trasę raz w miesiącu. Jedyny elektryk jaki by sobie poradził to Tesla. Jak ledwo doczołgam się powiedzmy eGolfem (optymista ze mnie) to nie ma gdzie tego praktycznie w Białymstoku naładować.
      Tak wyglądają realia w PL :)
      https://uploads.disquscdn.com/images/b38e06c5ee748328d7f6c4227a6cfc343766e321c8732b01cc912a031d089b9f.png

    • Tech-Floyd :)

      A. O infrastrukturze, zasięgu i szybkim ładowanie.
      B. Nie interesuje mnie większość, nie jestem jak większość i nie zarabiam jak większość, by zadowolić się byle czym. Na dzień dzisiejszy na 1 tankowaniu zajadę z Wawy do Sopotu i z powrotem. Na elektryki może dojadę i… bede czekał godziny przy ładowaniu, by wrócić. Gdy to nie będzie proteza- uznam to za rozsądne.

    • Daniel Stawicki

      No i o tym pisze, większości ludzi obecne elektryki by wystarczyły. Ludziom jak ty nie, ale jak sam zauważasz jesteś mniejszością która wciąż potrzebuje spalinowych silników. I uwięziony mi nawet jakby elektryki były tanie to takich jak ty jest nadal sporo, jednak większości wystarczy już elektryk.

    • Marcin Jurczuk

      Podlicznik to koszt 1-2kPLN za punkt + przerobienie instalacji budynkowej na ogromny pobór mocy w godzinach nocnych. Założenie to jest problem. Jedyne rozwiązanie jakie widzę sensowne to zmiana prawa budowlanego aby wymuszało takie miejsca w ilości 10%-20% w nowym budownictwie.

    • raptor72

      Jeszcze pytanie skąd brać tą moc przyłączeniową?

    • Iks

      Jaka niby potrzebna dodatkowa moc przyłączeniowa? Chcesz ładować więcej samochodów niż mieszkańców, czy krócej niż na stacjach tesli?

    • raptor72

      No pomyśl. Dodatkowe odbiorniki prądu = większe zużycie prądu.Chyba że coś się ostatnio zmieniło w prawach fizyki?

    • Marcin Jurczuk

      Problem jest nie tylko w wielkiej płycie ale wszędzie gdzie parkuje się na świeżym powietrzu. A tak parkuje większość.
      W blokach z parkingami podziemnymi masz problem, bo okazuje się, że zakład energetyczny nie jest w stanie postawić nawet 2-3 stacji szybkiego ładowania na blok dla osiedla 5-6 bloków, bo na podstacji nie ma dostępnej takiej mocy. 3 stacje wymagają ~1MW mocy. Inna sprawa przekonaj wspólnotę do inwestycji w gniazdka przy miejscach parkingowych. Odpowiedź: „Jak pojawią się samochody i zapotrzebownie” A dla paru aut nikt nie wyłoży parunastu kPLN na miejsca parkingowe do ładowania. A jak nawet się już zbuduje to parkują potem normalni mieszkańcy. I nic mu nie zrobisz jak jest baranem, bo nikt auta nie odholuje z prywatnego terenu. Ot Polskie realia :/ Infrastruktura dla pojazdów na benzynę rozwijała się 100 lat – nie da się zbudować elektrycznej w 10. Bez potężnych inwestycji (przez kogo) to zajmie ~50lat. Elektryki przez wiele lat to będą pojazdy dla właścicieli domków jednorodzinnych gdzie nikogo nie pytasz o infrastrukturę a stawiasz sam.

    • Tech-Floyd :)

      „Ladować bedzisz kilka godzin bo nie wyjezdzisz calego zasiegu codziennie” – ty może nie, co nie znaczy, że ludzie nie robią po 200-300 km dziennie i więcej. Jesli tankujesz raz na 3 tygodnie to… znaczy, że nie jeździsz – proste.
      Pewnie nie robisz więcej niż 20 km dziennie po miasteczku, więc to w ogóle nie ma sensu kupować dobrego samochodu bo i tak go nie wyjeździsz.
      Dopóki po przejechaniu 300km nie będe mógł go naładować na kolejne 300km w czasie nie dłuższym niż 2 godziny – jako główny środek transportu jest bezużyteczny bo muszę mieć 2 samochody, lub zamieniać się z żoną.

    • Daniel Stawicki

      200 i 300 robi osoby pracujce w samochodzie jak kurierzy czy handlowcy. Przecietny Kowalski tyle nie jeździ. Ja robię samochodem miesięcznie w okolichach 1200 – 1500 kilometrów co daje 15-20 kkm rocznie i jest to wartosc normalna w naszym kraju. Wiecej to już jazda zawodowa i tutaj silniki spalinowe jeszcze jakis czas beda mialy przewage. A tak swoja droga ladowanie na kolejne 300 km to nie 2 godziny a 30 min i to juz teraz.

    • mcmacpl

      30min? Z gniazdka w bloku w garażu podziemnym, które da ci max 16A? (i to pod warunkiem, że sąsiedzi akurat też nie ładują, bo wtedy już wywalisz bezpiecznik). Raczysz żartować.

    • Daniel Stawicki

      30 min z ladowarki. W bloku znacznie wiecej, ale jakie to ma znaczenie? I tak w nocy samchod stoi, moze sie w tym czasie ladowac.

    • Tech-Floyd :)

      Aleś skąd, normalnie ludzie w biznesue5tak jeżdżą na spotkania. Wystarczy, że mają spotkanie 150 km od domu i już masz 300 w dwie strony. Chociażby tak j3zdzic 2 razy w tygodniu to już musisz co drugi dzień ładować na noc.
      Czasem muszę z Wawy jechać 300km w 1 stronę i co… jak mam wracać.

    • Daniel Stawicki

      No i wlasnie wymieniasz to co napisałem, handlowcy itp nadal kozystaja z samchodow spalinowych bo to jednak dla nich wygodniejsze. A przecietny Kowalski moze już dzis jezdzic elektrykiem (jakby bylo go na niego stac oczywiscie).

    • Tech-Floyd :)

      Jasne, ale „normalny kowalski” kupuje używane autko za 15k, 30k jak zarabia średnią krają i się cieszy. Gdzie kupi elektryka za tyle?
      Ludzie robiący pieniądze jeżdżą dużo (przynajmniej nie znan nikogo z samochodem za mniej niż 100tys zł, który nie robi nim przynajmniej 20 tys km rocznie).

    • Daniel Stawicki

      „przynajmniej nie znan nikogo z samochodem za mniej niż 100tys zł, który nie robi nim przynajmniej 20 tys km rocznie” to ze ty nie znasz nie znaczy że ich nie ma. Ja znam ich nieco. To że w Polsce kupuje się obecnie używki to inna sprawa. Po prostu za te 10 lat i elektryki wejda do polski jak już beda je na zachodzie sprzedawac.

    • Tech-Floyd :)

      Spoko, ale generalnie większość jeździ starymi łupami, a nowymi dobrymi samochodami jednak robi się kilometry. Chyba, że ktoś pakuje 200k w samochód by nim jeździć do kina, well głupich nie sieją.
      Tak czy inaczej – dla mnie wciąż proteza.

    • Daniel Stawicki

      Używki to już specyfika naszego rynku. A nowe nie kupuja tylko ci co jezdza po 100 kkm rocznie. Popatrz na oferty wynajmu, standard to 10-20 kkm rocznie czyli kilkadziesiat km dziennie. A samochody w ten sposob sprzedaja sie bardzo dobrze, czyli jednak twoje zalozenia ze nowymi jezdzi sie bardzo duzo sa nieprawdziwe. Sa też takie osoby ale watpie aby byly wiekszoscia.

    • Inżynier

      Raczysz żartować. Co ma zarabianie pieniędzy do jeżdżenia samochodem? Znam mnóstwo ludzi, którzy zarabiają znacznie lepsze pieniądze niż przedstawiciele handlowi i kurierzy (nota bene większość przedstawicieli handlowych akurat zarabia mniej niż średnią krajową), a w trasy jeżdżą jedynie w czasie wakacji, w pozostałym czasie tylko kręcą się trochę po mieście i np. odwożą dzieci do szkół. Kupiłem nowy samochód za ponad 150 tys., bo cenię sobie wygodę i bezpieczeństwo. Rocznie jeżdżę ok. 10-20 tys. km, czyli tyle co średnio. Nawet do pracy nie muszę jeździć bo mam własną firmę. Ale zarabiam znacznie więcej niż średnio, to niby czemu miałbym sobie nie kupić dobrego samochodu tylko turlać się używanymi jak prawie wszyscy? Myślisz, że pieniądze się zarabia tylko jeżdżąc samochodem?

    • Inżynier

      Poprzednia moja odpowiedź miała oczywiście iść do użytkownika Tech-Floyd, a nie Daniela Sawickiego.

    • Daniel Stawicki

      Ale ja to wiem. Tech-floyd za to chyba tego nie ogarnia.

  • Elżbieta Sierpowska

    samochody na
    wodór też są elektryczne tylko coś innego dostarcza prąd :)

  • ofca

    Wczoraj wychodzac z biura i przechodzac „na pale” w miejscu, w ktorym zawsze przekraczam ulice idac do przystanku omal nie zginalem, bo NIE USLYSZALEM Leaf’a nadjezdzajacego z prawej strony :D

  • Matt

    Czy my żyjemy w stanach? Bo chyba stąd artykuł był kopiowany… Jakie mamy subsydia od naszego państwa do elektryków?

    • mcmacpl

      500plus powinno wystarczyć na ratę na hulajnogę elektryczną z Chin :-)

    • Matt

      Haha ok tu mnie masz 😀

  • Szemot

    Niezależnie czy to badanie psychologiczne czy sondaż wyborczy czy jakikolwiek inny rodzaj badania to zawsze jego jakość można sprawdzić przez metodologię. A ta została tak dobrana żeby hybrydy wyszyty najgorzej. Czemu hybrydy typu plug in skoro kosztują 30% drożej niż bez tego a poza tym stanowią margines hybryd? Zwykle są połowe droższe od spalinówki a do tego palą znacznie mniej.