Huawei Matebook X Pro
62

To MacBook wśród komputerów z Windowsem. Huawei mógłby robić komputery dla Apple

Kiedy wszyscy skupiają się na smartfonach i rynku mobilnym, Huawei idzie pod prąd i pokazuje... laptopy. Nie byle jakie! Matebook X Pro oczarowuje designem i autorskimi rozwiązaniami, których dotąd w laptopach nie miał nikt inny.

Huawei wyrasta na innowatora segmentu komputerów przenośnych. Serio! Matebook X Pro z początku wydawał się kolejną zwyczajną premierą zwyczajnego laptopa. Teraz, po kilku godzinach spędzonych z komputerem, nie mam wątpliwości, że to jeden z bardziej innowacyjnych sprzętów w swojej kategorii.

Spójrzmy jednak najpierw na konkurencję. Kolejne komputery są mniejsze, cieńsze, lżejsze i bardziej mobilne. Niskonapięciowe procesory to satysfakcjonujący czas pracy na baterii oraz przyzwoita kultura pracy. Podświetlane klawiatury, czytniki linii papilarnych, dotykowe ekrany, obracane o 360 stopni obudowy… Naprawdę trudno tutaj znaleźć coś odważniejszego. Schematy się powtarzają. Kiedy ktoś wyskoczy z ciekawym pomysłem (np. te obudowy 360), to reszta je kopiuje. Wystarczy zresztą spojrzeć na to, co z branżą zrobił Apple, rezygnując ze złącz w swoim Macbooku. Cała reszta poszła tym samym tropem.

Pewnie narażę się fanom firmy z Cupertino, ale premiera Matebooka X Pro jest wydarzeniem porównywalnym z debiutem nowego Macbooka. Apple w zeszłym roku wprowadził touchbar, który mocno wyróżnia ich komputery. Huawei wprowadził u siebie bezramkowy dotykowy ekran, kamerę w przycisku i GeForce’a w obudowie mierzącej zaledwie 14,6 mm grubości (w najcieńszym punkcie 4,9 mm!). Przy takim połączeniu blado wypada nawet Surface Book Microsoftu.

A to oczywiście nie wszystko, bo diabeł tkwi w szczegółach. Weźmy chociażby system czterech głośniczków multimedialnych wsparty przez 4 mikrofony. To wydaje się idealnym połączeniem do multimediów jak i biznesowych rozmów np. na Skype (czy też nagrywania spotkań za pomocą aplikacji rejestratora dźwięku). Do tego dorzućcie 15 godzin surfowania po sieci na baterii i wbudowany w przycisk czytnik linii papilarnych. Nie można też pominąć bardzo wygodnej klawiatury oraz ogromnego touchpada.

Prawdziwym fenomenem jest jednak ekran. 13,9 cala w proporcjach 3:2 o rozdzielczości 3000 x 2000 pikseli stanowi aż 91 proc. powierzchni komputera. To absolutny rekord. Szczególnie ważne w kontekście takiej rozdzielczości ekranu jest dołączenie karty graficznej GeForce MX150. Nie jest to co prawda żaden demon prędkości, ale oferuje zdecydowanie więcej niż zintegrowane GPU Intela. A to czyni z Matebooka X Pro maszynę do zmontowania od czasu do czasu  wideo, pracy z grafiką i nie tylko. Widać wyraźnie, że Huawei chce trafić do naprawdę szerokiego grona odbiorców – począwszy od entuzjastów, przez profesjonalistów i twórców, a na biznesie skończywszy.

W tym wszystkim najgorzej wyglądają ceny, które zaczynają się od 1499 euro za wersję 8 GB RAM/256 GB SSD. Najmocniejszy wariant z 16 GB RAM i 512 GB SSD to natomiast wydatek rzędu 1899 euro. Spodziewajmy się zatem, że kiedy Matebook X Pro trafi do Polski (nie znaleźliśmy się w pierwszym rzucie, więc chwilę poczekamy, zapłacimy za niego ok. 6 tys. złotych wzwyż.

Czy ktokolwiek będzie w stanie zapłacić tyle za komputer z Windowsem i logo Huawei? Obawiam się, że ludzie dysponujący takimi pieniędzmi sięgną po prostu po Macbooka i to może paść cieniem na tą, bądź co bądź, świetną premierę.