18

HTC na 2018: mniej modeli, więcej marketingu, ulepszone Edge Sense. Tylko czy wygląda Ci to na przepis na sukces?

Początkowo HTC miało łatwe życie. Jako pierwsi stworzyli smartfona z Androidem, więc w latach 2008-2010 cieszyli się znakomitą opinią, a wyniki ich sprzedaży nie pozostawiały nic do życzenia. Z czasem jednak producent zaczął tracić. W tym wszystkim zatracił nawet część swojej tożsamości – kiedyś jego telefony wyróżniały głośniki stereo BoomSound, a teraz tą rolę przejęły aktywne krawędzie Edge Sense. Czemu jednak ktoś uznał go za dostatecznie reprezentacyjny feature?

Nowy wyróżnik

Pamiętasz jeszcze HTC One M7? Jeden z najbardziej udanych telefonów tej firmy w całej jej historii, który wyróżniał się świetną jakością dźwięku, znakomicie wykonaną obudową oraz byciem równie dobrym, jak nie lepszym od Samsunga Galaxy S4. Kolejne generacje traciły na znaczeniu. Dopiero model 10 oraz 11 zdołały odzyskać, a w obecnie najnowszej propozycji po raz pierwszy mogliśmy poznać nową, autorską funkcję.

Chodzi tu o Edge Sense. Aktywne krawędzie wyświetlacza w pewnym sensie przejęły reprezentacyjną funkcję głośników i to właśnie one mają stanowić wyróżnik ich smartfonów. W temacie audio postawiono bardziej nacisk na to, co usłyszmy ze słuchawek, zresztą nawet niżej pozycjonowane HTC mogą pochwalić się również odpowiednią technologią. Wróćmy jednak do rozwiązania związanego z ekranem.

Inni zakrzywiają, HTC zostaje przy płaskim

Ściskanie telefonu, aby wywołać konkretną akcję, wydaje się być praktyczne. Teraz dodano kolejne opcje, dzięki którym taka czynność pozwoli wyświetlić specjalny półokrąg z pięcioma skrótami do szybkich ustawień, np. obrotu ekranu czy trybu oszczędzania baterii. Muszę przyznać, że funkcja ta staje się coraz ciekawsza. W połączeniu z możliwości przypisania różnych czynności do naciśnięcia krawędzi, w zależności od właśnie uruchomieni aplikacji, przekłada się to na naprawdę robiące wrażenie możliwości.

Początkowo sceptycznie podchodziłem do Edge Sense. Jednak po kilku dniach spędzonych z HTC U11 Life, wyposażonym w ten dodatek, przekonałem się do niego i moim zdaniem rzeczywiście ma szansę stać się czymś, co skopiują inni producenci. Czegoś takiego brakowało właśnie Tajwańczykom w ostatnim czasie. Już poprawili się w kwestii aparatów, teraz dodali coś godnego pochwały w temacie oprogramowania, więc do powrotu do starych triumfów powinien wystarczyć niby jeden element.

Optymalizacje biznesowe

W dodatku w tym roku firma w końcu ograniczy liczbę prezentowanych smartfonów do kilku oraz zacznie wydawać więcej na marketing. Teoretycznie brzmi to jak doskonała recepta, wiele osób krytykowało HTC właśnie za błędną strategię, jednak moim zdaniem na to jest już trochę zbyt późno. Przede wszystkim ze względu na to, że w siłę rosną firmy stawiające na produkty o świetnym stosunku ceny do oferowanych możliwości, tymczasem Tajwańczycy nigdy nie słynęli z zamiłowania do niskich cen.

Jednocześnie w segmencie premium zaczyna robić się już ciasno. Apple, Samsung, Huawei – ta trójka niepodzielnie w nim rządzi i nie wydaje się, aby było miejsce na czwartego. Owszem, HTC oferuje świetnej jakości urządzenia z najwyższej półki, jednak teraz to nie wystarczy, chyba że zadowoli ich garstka świadomych użytkowników oraz fanów. Moim zdaniem przydałaby się tu jakaś poważniejsza rewolucja. Podwójny aparat, ekran 18:9 czy ładna obudowa tu nie wystarczą, nawet w połączeniu z reklamami. HTC, może zmienisz znowu segment telefonów?

źródło: Sklep Play przez Android Authority