4

Wyciągałem ją z kieszeni i drukowałem zdjęcia. Test HP Sprocket

Nigdy wcześniej nie używałem tego typu gadżetu. Czy bezprzewodowa, prosta w obsłudze drukarka do zdjęć ma w ogóle sens? Postanowiłem to sprawdzić.

Jeśli miałbym ocenić HP Sprocket tylko wizualnie wystawiłbym mocną piątkę (w skali szkolnej). W białej wersji kolorystycznej ze złotymi akcentami sprzęt wygląda bardzo ładnie, elegancko, jak dobrze zaprojektowany i wykonany gadżet. Drukarka jest bardzo mała, ma 116 milimetrów wysokości i 75 milimetrów szerokości, a przy tym waży jedynie 172 gramy. Śmiało więc wrzucicie sprzęt do kieszeni i zajmie w niej mniej miejsca niż przeciętny smartfon. Na lewej ściance umieszczono przycisk power, na tylnej diodę sygnalizacyjną i port ładowania. Jedynym elementem, który można odczepić jest górna pokrywa. Będziecie ją ściągnąć tylko po to by załadować papier.

Do obsługi drukarki niezbędna jest aplikacja. Jej obsługa jest prosta, a wydrukowanie zdjęcia to dosłownie kilka stuknięć w ekran. Można przejrzeć lokalną galerię lub podpiąć się pod serwisy społecznościowe i drukować zdjęcia bezpośrednio z albumów Facebooka czy Instagrama. Zdjęcie można też obrócić. W prostym edytorze ustawicie podstawowe parametry, takie jak jasność i kontrast. Można też skorzystać z filtrów przypominających te instagramowe, dodać ramki, ikony czy tekst. Fajna zabawa jeśli chcecie jakoś przyozdobić fotkę przed wydrukiem.

W temacie jakości wydruku wszystko zależy od materiału źródłowego. Zdjęcie, w które ingerowałem aplikacją do obróbki na ekranie wygląda fajnie, na wydruku wyszło już fatalnie. Co więcej wydaje się, że drukarka ma większy problem z zdjęciami przedstawiającymi jednolite kolorystycznie fragmenty i lepiej radzi sobie gdy w kadrze jest więcej szczegółów. Podobnych problemów nie miałem natomiast z wydrukami obrazków, które potem wykorzystaliśmy z synem jako naklejki. Tak, zdjęcie wydrukowane na papierze ZINK można naklejać. Super fajna sprawa, szczególnie jeśli macie w domu dzieciaki.