6

Do domu raczej nie, ale do eleganckiego biura jak najbardziej – HP Elite Slice

Laptop zamiast komputera stacjonarnego? A może zamiast cienkiego laptopa modułowy komputer, który będzie nieźle wyglądał w designerskim biurze? Właśnie taki testowałem, nazywa się HP Elite Slice.

Wygląd i wykonanie

Trudno w kilku słowach opisać wygląd HP Elite Slice, nie widziałem bowiem wcześniej takiej konstrukcji. To niewielkich rozmiarów komputer modułowy, który rozbudujecie dołączając do niego kolejne moduły. Ja przetestowałem jednostkę główną, do której przyczepiałem napęd optyczny oraz głośniki Bang & Olufsen. Rozłożone i złożone wyglądało to mniej więcej tak:






Każdy z modułów wykonany jest w tym samym stylu, łączącym czarne,  matowe plastikowe tworzywo ze złotymi wstawkami. Bez wątpienia najciekawiej wygląda jednostka główna, bowiem w obudowę bardzo fajnie i stylowo wmontowano chłodzenia urządzenia. Do tego na górnej części obudowy umieszczono podświetlone przyciski szybkiego dostępu do prostszych funkcji – takich jak na przykład podgłaszanie czy przyciszanie. Nic poza nimi się nie świeci, nic nie przeszkadza i nie kłuje w oczy. Jest więc schludnie i elegancko.

Wszystkie złącza umieszczono z tyłu urządzenia – od lewej mamy więc przycisk włączania, złącze do zasilacza, port przewodowej karty sieciowej, następnie USB-C, dwa USB 3.0, DisplayPort HDMI oraz złącze bezpieczeństwa. Niewiele, szczególnie jeśli zdecydujecie się korzystać z przewodowej myszki i klawiatury lub oba urządzenia podłączycie przez dongle USB.

„Stylówa” to najlepsze określenie HP Elite Slice, który przypomina trochę wykonaniem pokazywany przeze mnie jakiś czas temu model HP Spectre 13. HP ponownie chce oddać w nasze ręce produkt wyglądający premium i na dobrą sprawę tak powinien być traktowany – mówię tu też w dużej mierze o cenie, choć oczywiście absolutnie nie odmawiam urządzeniu wizualnego kunsztu. Widać, że starano się dopracować tu nawet małe detale. Na tyle, na ile oczywiście da się to zrobić w tak małej i prostej konstrukcji.

Moduł napędu optycznego to po prostu…napęd, nic więcej – działa i to tyle. Opisany Bang&Olufsen to tak naprawdę nie głośnik, a cały HP Audio Module z technologią HP Audio Boost wspieranym oprogramowaniem HP Noise Cancellation. Urządzenie ma również dwa mikrofony o zasięgu 5 metrów oraz dedykowany system dźwięku Bang & Olufsen. Jak to gra? Bardzo przyjemnie, jak na takie małe rozmiary choć oczywiście dyskoteki na module nie rozkręcicie. Podpięcie urządzenia do jednostki głównej eliminuje jednak konieczność interesowania się zewnętrznymi głośnikami.

Bardzo podoba mi się bezprzewodowy charakter modułów i o ile niespecjalnie widziałem je na rynku smartfonów, to w przypadku HP Elite Slice sprawdzają się świetnie. Są banalnie proste do podłączenia, po prostu stawiamy jeden moduł na drugim i tyle. Windows 10 sam widział, że komputer został rozbudowany i o nic mnie nie prosił. Warto nadmienić, że moduły korzystają z połączenia USB-C, a to może być dobrą bazą do dalszego rozwoju platformy, niekoniecznie oficjalnego.

Podzespoły i wydajność

Komputer, który stanął na moim biurku nie był demonem prędkości. Procesor Intel Core i5-6500T  (2,5 GHz, maks. 3,1 GHz z technologią Intel Turbo Boost, 6 MB pamięci podręcznej, 4 rdzenie) z kartą graficzną Intel HD Graphics 530. Do tego 8GB pamięci DDR4-2133 SDRAM i dysk SSD 256 GB. W sklepie HP komputer ten wyceniono na 4427 złotych, warto jednak nadmienić, że w wielu sklepach widziałem konfiguratory, gdzie można zmienić dysk, RAM czy procesor i w ten sposób obniżyć koszt sprzętu, oczywiście rezygnując z części mocy.

No dobrze, a jak z wydajnością takiej jednostki? Zmontowałem i wyrenderowałem na tym komputerze dwa filmy w Adobe Premiere Pro CC – udało się, choć do tego akurat zastosowania urządzenie się nie nadaje. Do gier w sumie też nie – no ale widać podzespoły, ich wydajność jest praktycznie taka sama jak w ultrabooku o podobnej konfiguracji. Benchmarki prezentują się następująco:

Podsumowanie

HP Elite Slice raczej nie sprawdzi się w domu. No chyba że stawiacie przede wszystkim na stylówę, macie ładny monitor i koniecznie chcecie zainteresować znajomych tym, co leży na biurku. Komputerowi zdecydowanie bliżej do zastosowań firmowych, gdzie na biurku stoi główny moduł sprzętu, a na przykład w sali konferencyjnej można doczepić napęd optyczny, moduł głośników i przeprowadzić konferencję czy poprowadzić prezentację. W tym samym czasie urządzenie wciąż będzie wyglądać świetnie, stylowo i elegancko, nie trzeba też ze sobą ciągać kabli.

Mi HP Elite Slice używało się przyjemnie, trochę na nim pracowałem – pisałem teksty, zainstalowałem też Adobe Premiere Pro CC i choć trudno od takich podzespołów oczekiwać cudów. Czy to rozwiązanie lepsze od laptopa? Moim zdaniem nie – ale tak jak wspomniałem wyżej – wierzę, że w niektórych firmach które stawiają przede wszystkim na kwestie wizualne swoich stanowisk pracy, HP Elite Slice sprawdzi się świetnie.

  • zakius

    eh, czyli zniszczyli wszystko podświetlanymi przyciskami
    ale płaci się sporo, za tak wykastrowany procesor?
    SSD chociaż NVMe jest?
    i jak z kulturą pracy w nieco dłuższym obciążeniu (nie pytam o AVX, bo pewnie wyje + schodzi do 2.0, ale takie typowe obciążenie)

  • Andrzej

    Ten plastik sprawia wrażenie tandetnego i skrzypiącego. A całość raczej do ładnych nie należy. No i cena też nie zachwyca.

    • łośiu

      A co tam cena dla nazira.On ma już dwa:)

  • Foldex

    Jak z temperaturą pracy? ;) Standardowo jak to u HP, 70-90 stopni? ;)

  • jj

    Wygląda jak tani router ze skrzypiącego plastiku albo dekodery sat z przed dekady.

    • Na żywo lepiej niż na zdjęciach. Ale wiadomo, najlepiej samu zobaczyć i dotknąć.