150

HP chce żeby pracownicy ubierali się schludnie. Programista bez sandałów chyba nie traci umiejętności

HP chce przebrać programistów. Taki komunikat pojawił się parę dni temu w mediach. Ktoś „z góry” stwierdził, że pracownicy nie powinni ubierać się w stare dżinsy i sandały. Krótkie spódnice oraz zbyt dużo biżuterii też nie są mile widziane. I zrobił się problem, bo to zamach na pracowniczą wolność. Marynarka i długie spodnie faktycznie przeszkadzają w pracy i odbierają umiejętności? Dolina Krzemowa kojarzy się z luzem i to […]

HP chce przebrać programistów. Taki komunikat pojawił się parę dni temu w mediach. Ktoś „z góry” stwierdził, że pracownicy nie powinni ubierać się w stare dżinsy i sandały. Krótkie spódnice oraz zbyt dużo biżuterii też nie są mile widziane. I zrobił się problem, bo to zamach na pracowniczą wolność. Marynarka i długie spodnie faktycznie przeszkadzają w pracy i odbierają umiejętności?

Dolina Krzemowa kojarzy się z luzem i to na różnych płaszczyznach, jedną z nich jest ubiór. Ludzie przychodzą do pracy (albo i nie – część pracuje przecież w domu) w krótkich spodenkach, wytartych koszulkach i z czapką pamiętająca czasy dzieciństwa. Większości pracodawców chyba to nie przeszkadza, jest uznawane za coś normalnego, nawet pożądanego: bo tu jest inaczej. Mark Zuckerbeg ma miliardy, a chodzi w bluzie, Bill Gates i Steve Ballmer ubierają się co najmniej dziwnie, Steve Jobs był sztandarowym przykładem walki z marynarkami i eleganckim obuwiem. Liczą się umiejętności, talent, pomysły, a nie to, jak człowiek wygląda.

W gruncie rzeczy taka postawa jest właściwa: najważniejsze jest to, co pracownik daje firmie. Dlatego część osób nie rozumie nowej polityki HP. Część pracowników działu HP Enterprise Services otrzymała wiadomość, z której wynika, że niektórych ubrań należy unikać. To np. szorty, przetarte dżinsy, krótkie sukienki, czapki, do tego sandały, obuwie sportowe czy bardzo wysokie szpilki. Z biżuterią też lepiej nie przesadzać. Pewnie nikogo by nie zdziwiło, gdyby taki komunikat wystosowano do działu odpowiedzialnego za sprzedaż czy kontakt (bezpośredni) z klientem. Ale to poszło do R&D, czyli programistów i innych „technicznych”. Dlaczego mają się ubierać „stosownie”? Żeby nie odstraszać klientów korporacji. Z programistami też mają oni do czynienia i firma chce, by ubiór nie psuł dobrego wrażenia.

HP logo

Zrozumiały krok firmy? Część osób twierdzi, że nie. Bo klienta nie powinno obchodzić to, jakie spodnie nosi programista, lecz jakie tworzy produkty i jak wywiązuje się ze swoich zadań. Jeżeli na pierwszym miejscu będzie koszula, a nie jakość pracy, to stracą na tym wszyscy. Ma sens? Ma. Zgodzę się, że umiejętności muszą stać na pierwszym miejscu. Gdyby do pracy przyjmowano ludzi na postawie ich wyglądu, to Dolina Krzemowa mogłaby mieć problem z dynamicznym rozwojem. Jest jednak pewne „ale”.

Czy programista, którego poprosi się, by zamiast wytartych dżinsów i starej koszuli ubrał nową, schludnie wyglądającą odzież, pełne buty, będzie w nich pracował gorzej? Czy to ograniczenie jego wolności aż tak deprymuje? Przecież nie chodzi o to, by codziennie wszyscy pojawiali się w jednakowych uniformach, garniturach i garsonkach. Sprawa sprowadza się raczej do tego, by zespół przestał wyglądać tak, jakby wybierał się na plażę czy działkę w sobotnie popołudnie. Jeżeli decydenci uważają, że to pomoże firmie, to mają prawo wymagać, by pracownicy zastosowali się do nowych wytycznych. Może część klientów, ta nieprzystosowana do „luzu z Doliny”, faktycznie miała problem z odnalezieniem się w tym środowisku?

Niektórzy pracownicy twierdzą, że pracodawca przesadza wprowadzając takie przepisy, bo dobremu programiście do szczęścia nie jest potrzebna marynarka, ale dodać można, że przesadzają też ci niezadowoleni pracownicy. Skoro ubiór nie jest istotny, to po co się tym zajmować? Może w wyniku zmian w biurze zrobi się przyjemniej dla oka i jakość pracy wzrośnie…

Grafika tytułowa: youtube.com

  • Łukasz Maśko

    Ubiór jest istotny, ale raczej w inny sposób – w moim przypadku konieczność założenia czegoś, czego nie lubię (garnitur) powoduje, że część mojej uwagi przenosi się na ten nielubiany przeze mnie element – po prostu nie czuję się swobodnie tak ubrany, nigdy nie czułem i czuć nie będę. Dlatego jeśli mam efektywnie pracować, nie zakładam „ładnych” ciuchów. Nie znaczy to, że muszę chodzić w łachmanach – po prostu muszę się czuć swobodnie. I tutaj chciałem zwrócić uwagę na logikę listu HP – jeśli relacja jest poprawna, to nie ma w nim nic o nakazie chodzenia w konkretnych ciuchach, czyli nie ma w nim narzuconych mundurków. Jest jedynie zalecenie, że czegoś nie należy zakładać. Założę się, że w pozostałym asortymencie każdy znajdzie coś, w czym będzie się czuł swobodnie. Czyli można ubrać się tak, żeby samemu czuć się dobrze, ale żeby też – patrząc na nas, dobrze czuli się też nasi koledzy, z którymi siedzimy w jednym biurze. I raczej o to chodzi.

    • Tak, większą uwagę skupia się na tym czego nie nosić. I to jest moim zdaniem ok, nie ma sensu krytykować firmy, bo można tu wypracować porozumienie, szef będzie zadowolony, pracownik nie ucierpi. Chyba, że jest uzależniony od sandałów ;)

    • Feyd

      Naprawdę nie masz kompletnie pojęcia o czym pisałeś. Gdybyś trochę poszperał w internecie to byś doszukał się jaka to porąbana decyzja HP. Podjęta przez jakiegoś pajaca co sam musi w garniturze chodzić i próbuje narzucić swoją wolę. Gdybyś miał kolegów programistów w firmach gdzie gangi są obowiązkowe to byś wiedział, że rotacja tam jest gigantyczna. Średni czas życia pracownika w firmie od pół roku do roku. Znam jeden przypadek gdzie ktoś pozwolił sobie na pracę w gangu, ale firma płaciła 60% więcej niż średnia płaca na tym stanowisku. HP płaci śmieszną kasę jak na dolinę krzemową więc spadek jakości ich produktów gwarantowany.

    • metzo

      Gdybyś popracował trochę w corpo to byś wiedział, że nikt od nikogo tam nie wymaga eleganckich strojów na codzień. Niektórzy pracownicy tak do siebie biorą sobie wolność ubioru, że jest to aż niesmaczne dla innych. Zasada jest prosta: masz być schludnie ubrany i nie śmierdzieć.
      A jeśli twoi koledzy programiści nie czytają umów ze zrozumieniem lub negocjują taką płacę, która nie rekompensuje im uciążliwości chodzenia w garniakach na co dzień to chyba już jest to problem tylko i wyłącznie twoich kumpli, co w ogóle pozostawiam bez komentarza.

    • Feyd

      Czy np. Google pisze listy jak masz wyglądać? Nie, bo wie, że najlepsi ludzie mają różne podejście do tego. Problem są korporacje, gdzie IT jest tylko jednym z N-działów w firmie. Gdzieś tam pajac podejmuje decyzje, że wszystkie szczurki w garniturkach będą lepiej wyglądać w jego rozumieniu. We wszystkich tych miejscach znaleźć kogoś kto jest dobry, ma skilla i nie jest przepłacany jest trudno. Dla przykładu podam ci, że mój kolega musiał siedzieć w garniaku nawet jak padła klima i naprawa trwała 3 dni. „manager” stwierdził, że nie ma obejścia instrukcji ubioru. Po tej przygodzie kolega zmienił prace, bo brak inteligentnego myślenia w tej sytuacji oznacza brak myślenia w innych. Po prostu na stanowiskach decyzyjnych akurat w tym miejscu pracują bezmyślne zombie ogarnięte jedynie na tyle by przetrwać kwartalne oceny.

  • Corsseir

    W marynarce, spodniach od garnituru i koszuli dopiętej na ostatni guzik programuje się o wiele gorzej niż w dresach i przewiewnych klapkach.

    • Ale z tymi guzikami bym nie przesadzał – nikt nie będzie chyba sprawdzał, czy jest zapięty. A jeśli klient czuje dyskomfort, gdy rozmawia z nim ktoś ubrany niechlujnie, to robi się problem.

    • Feyd

      Od tego się ma ludzi z pierwszej linii. Im można płacić więcej za ten debilny obowiązek. Natomiast wymaganie chodzenie w garniturze do pracy całej załogi w dolinie krzemowej to naprawdę szczyt debilizmu. Konkurencja zaciera ręce bo co inteligentniejszy pracownik jak może nie miał powodu by odejść to już ma.

    • Piotr

      @Feyd inteligentny pracownik zarabia tyle że taki pomysł zaakceptuje.
      Pokaż mi kogoś kto nie lubi być dobrze ubrany. Mylisz pojęcia wg mnie.
      Nakaz noszenia garnituru z dobrym smakiem którego np.: programistom brakuje.

      Potem się dziwić, że co drugi programista narzeka że niema dziewczyny. Teraz macie odpowiedz.

      Zobacz na polityków, oni niby ‚debilni’ a ubrać się potrafią. Dlaczego, bo facet w garniturze lub schludnie ubrany, potrafi więcej zdziałać.
      Dodatkowo, popatrz na piłkarzy. Każdy z nich chodzi ubrany tak jak nie jeden programista chciałby chodzić ubrany. Oczywiście jeżeli chcesz sandałami świat zawojować to droga otwarta ale od kierownika w górę sandały Ci ukradną :)

    • borysses

      Chyba nie polscy politycy, bo ubranie najdroższego garnituru ze sklepu nie jest szczytem dobrego gustu i stylizacyjnych umiejętności. Wręcz bym powiedział, ze wiekszość wygląda komicznie w niedopasowanych marynarkach, za długich spodniach, niepasujących dodatkach i z ryjami wskazujacymi, ze predzej im portki związane sznurkiem i łapcie ze słomy by pasowały.

    • Piotr

      A jak przyjdzie do Ciebie prezes Twojej firmy w takim gajerku i zajedzie fajnym autem to pomyślisz burak czy może, też bym tak chciał.
      Dodatkowo jeżeli zacznie snuć wizje firmy to go wysłuchasz a nie wyjdziesz. Kolesia w sandałach mówiącego o milionach nie da się słuchać bez uśmiechu na ustach.
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    • Pluto

      Przybierasz punkt widzenia kolesia, który ze względu na swój ubiór (i auto) staje się automatycznie lepszy od człowieka w sandałach, nawet jak to jest dobry specjalista w swojej dziedzinie.

    • Piotr

      Prosta rada. Niema obowiązku pracowania w takich firmach gdzie jest tzw „dresscode”. Idźcie tam gdzie klapki i sandały, stary sweter są w standardzie.
      Ta firma ( czytam ) zdecydowała że to zły kierunek i chce go zmienić. Mi się taki kierunek podoba i uważam że jest dobry.

    • borysses

      Mam to gdzieś i zwracam uwagę na treść a nie opakowanie. Bullshit od modnisia mniej znaczy niż treściwie i z sensem od stylistycznie przecietnego.

      PS. Mimo, ze mojego prezesa stać na zajebisty szyte na miarę gejery od panów ubierających Bonda a ja musze zadowolic sie szytymi na miarę nołnejmami to jednak wyglądam zdecydowanie lepiej. Ot wzrost i atletyczna figura > brzuchaty kurdupel w 220 XJ ;)

    • Piotr

      Prosta rada. Niema obowiązku pracowania w takich firmach gdzie jest tzw „dresscode”. Idźcie tam gdzie klapki i sandały, stary sweter są w standardzie.

      Czuj się swobodnie i rób swoje.

    • borysses

      Ale wiesz, ze garnitur to dokładnie to samo co kombinezon roboczy? Że to żadna nobilitacja wbic się w garniak?

    • Corsseir

      Pełna zgoda. Nikt nie zaprzecza temu, że programista ma pracy na pęczki i może wybrzydzać. Mnie się nie podoba narzucanie eleganckiego ubioru, jednak dyskusja dotyczy oceny decyzji HP. Według mnie jest ona jednoznacznie negatywna, Ty masz odmienne zdanie i git.

    • Piotr Potulski

      Pomijam skrajności (bo się zdarzają), ale programista w garniturze? Tak się już nawet na rozmowy kwalifikacyjne nie chodzi :)

    • Corsseir

      Znowu generalizujesz. Mów za siebie. Ambicje jednych różnią się od dążeń innych.

    • Pluto

      Niepotrzebny nikomu przerost form nad treścią. Programiści to inny gatunek, oni inaczej myślą, są niepokorni i narzucanie czegoś takiego nie kończy się dobrze.

      Słyszałeś, że ludzi, którzy osiągnęli najwięcej nie przywiązują do takich spraw większego znaczenia, niektórzy wręcz mają umówione stały katering z tym samym jedzeniem codziennie by nie zaprzątać sobie nim głowy, traktują je jak zło konieczne. A ubranie… ma być wygodne, nie przeszkadzać i tyle, powierzchowność.

    • Piotr

      Zgadza się ale ten kto płaci, może wymagać.

      Wg mnie ruch może zaowocować tylko i wyłącznie na plus.
      Jeżeli firma straci kogoś pokroju Jobs’a lub Gates’a to może i lepiej dla takiej osoby.

    • Feyd

      HP stacza się od parunastu lat. Myślałem, że po poprzednim CEO przyjdzie rewolucja, ale widze, że HP idzie w kierunku Titanica.

    • Piotr

      Zmień pracę, niema obowiązku pracować w HP :)

    • borysses

      Fajne zdjęcie profilowe, ale koszuli do marynarki i bez krawata to sie pod szyja nie zapina bo to głupio panie elegant :P

    • Piotr

      Może i głupio ale gwarantuje że jak ktoś zobaczy Twoje i moje zdjęcie to powie że Twoje głupie :)

      Przeczytaj raz jeszcze o co chodzi w HP. Nie o garnitur ale o skrajności które zaczynają dominować.

    • Corsseir

      „Może i głupio ale gwarantuje że jak ktoś zobaczy Twoje i moje zdjęcie to powie że Twoje głupie :)”

      Zobaczyłem i uważam, że jego jest zarąbiste, natomiast Ty wyglądasz jakby Cię ktoś na pręt nadział – no offense xD Przestań generalizować i mówić za innych ;)

    • Piotr

      Czy ktoś w ogóle przeczytał z Was o ci chodzi HP. Tam nie ma nakazu tylko zakaz chodzenia w pewnego rodzaju ubraniach. Każdy to zaraz z garniturem kojarzy.
      Wg mnie dobre posunięcie i nie wzięło się z powietrza.

    • Corsseir

      W moim komentarzu nic o tym nie ma, więc tym bardziej dziwi mnie treść Twojej odpowiedzi.

    • borysses

      Może i tak, ale nie sile sie na wymuszoną elegancję. To zreszta jest dobry przykład. Szefuję sobie działem webdevu (9 osób, 5 kobiałek i 4 facetów), czasem mamy spotkania z klientami i raczej wypadałoby sie jakos odziać bo klienci to zwykle z tych z którymi mamy kontrakty od £0.5mln wzwyż.

      No i przychodzi dzień spotkania i mój podwładny przychodzi odjebany w tweedową marynerkę w kratę (zielono-brązową), czarne spodnie w kant, koszulę w niebieskie paski (nieuprasowaną), czerwono-niebieki krawat sledzik i rozdeptane, brązowe oksfordy. Wygląd w którym nic nie trzyma się kupy, no dosłownie rzygac sie chce, ale formalnie nic zarzucic nie mogę.

      To ja juz wołałbym, zeby ubrał taki delikwent ciemne dzinsy i koszulę czy nawet bojówki i t-shirt, ale żeby to miało jakis sens. Jednak powiedzieć nic nie mogę bo się poskarży haerowi. Czy w takim razie pracownik poza wymogiem ubierania sie odpowiednio na spotkanie z klientem powinien jeszcze zatrudniac stylistę?

    • Piotr

      Przeczytaj raz jeszcze co jest w artykule. Tam nic nie ma o garniturach.
      Tam jest mowa o czymś innym.

    • borysses

      Wiem, że jest mowa o czym innym, ale złośliwie czepiłem się ciebie i Michała bo jako jedyni macie zdjęcia „na galowo” w profilach i obaj pisaliście o tym jak ważne jest to by odpowiednio wyglądać a i w komentarzach rozmowa zeszła na tematy ogólnie okołogarniturowe.

    • Piotr

      Artykuł mi się podoba i pewnie sam bym w swojej firmie coś takiego wdrożył.
      Jako programiści nie zarabiamy mało i stać nas na kupienie sobie wygodnych ubrań które nie będą męczyć. Nie każe nikomu chodzić w garniturze jednak jestem zdania że pewien poziom ubioru powinien być utrzymany i niema to związku z branżą.

      Następy temat który wywoła burzę wśród programistów to jedzenie :) Oj działo by się, działo.

    • borysses

      W tym właśnie jest problem. Co to znaczy pewien poziom ubioru? Jest taka grupa ludzi, która kwestię ubioru zwyczajnie pomija jako całkowicie nieistotną. Niektórzy, nawet gdyby chcieli dobrze wyglądać, to w najlepszym razie będą wyglądać jak z katalogu z pomocy dla powodzian.

    • Piotr

      Trzeba zobaczyć jak są poubierani inni ludzie w firmie i wszystko.
      Może się okazać że albo pasujemy image to firmy albo nie.

      Z doświadczenia wiem że stada ludzi w sandałach i swetrami z mienionej epoki to relikt i możemy spotkać po jednej lub dwie na np 10-20 osób.

      Tutaj chodzi raczej o skrajności które zostały wymienione w artykule. Wg mnie dobrze że to określili bo niema rozczarowań.

    • Corsseir

      Firma może stracić dobrych programistów, którzy pokażą środkowy palec i pójdą pracować za mniej więcej te same pieniądze do innego giganta. Tyle z tego będzie, a reszta przyjmie zasady i będzie pracowała mniej produktywnie.

    • Piotr

      Co ma schludnie ubranie do stylu pracy.
      Tam jest napisane ze chcą zmienić styl ubierania .
      Przeczytaj jakich rzeczy zabronili .
      Chyba to nie wpływa na jego produktywność.

    • Corsseir

      Jeśli ktoś uważa, że na jego produktywność wpływa chodzenie w obuwiu to powinien chodzić bez obuwia. Problem w tym, że specyficzną grupę ludzi, która zarabia na swojej specyfice i jest przez tą specyfikę pożądana, stara się zrobić niespecyficzną. Specyfika tej grupy osób warunkuje ich zainteresowanie. Może nigdy nie uczyłeś się programowania i nie byłeś na studiach programistycznych, ale tutaj z książką chodzisz do ubikacji. Po pewnym czasie zlewasz ubrania, a w przyszłości jest to samo, non-stop praca, non-pogoń za nowościami, a tu wersję nową wydali, a tam api zmienili i to nie jest takie hop-siup, na to potrzeba sporej ilości czasu. W pewnym momencie przestaje Ci zależeć na wyglądzie i tyle.

    • Piotr

      Ale Ty nie czytasz tego co Ja piszę.
      O jakiej grupie Ty piszesz ? Programiści to inna grupa ? Pierwsze słyszę.
      To tacy sami ludzie jak pozostałe osoby, każdy może zostać programistą w tych czasach ( no i w każdych INNYCH ).
      Nie tłumacz wyglądu tym że ktoś dostał zadanie do wykonania. Sorry ale rakiety która leci na Marsa to nie budujesz. Wtedy bym zrozumiał zaangażowanie i brak czasu. Teraz w dobie Scrum odpoczynek i twarde reguły godzin pracy to podstawa.

      Może to zła organizacja czasu i tyle. Może warto znaleźć inna pracę. Poco masz się męczyć w tłumie ludzi którzy sobie radzą z tym co jak widzę nie jest Twoja mocna stroną :)

    • Corsseir

      Powiedz to lekarzą, będą chodzić uśmiechnięci na dyżurach. Praca jest przez 8h, po 8h jest aktualizacja swojej wiedzy w oparciu o nowinki. Gdy Ty pijesz piwo przed TV ja przeglądam zmiany w API.

      Tak – prawdziwi programiści to specyficzna grupa ludzi, tak samo jak specyficzną grupą ludzi są kołnierzyki i specyficzną grupą ludzi są fryzjerzy, czy budowlańcy. Każda z nich ma swoje zasady i utarte zachowania, powiedzenia, styl bycia, żarty. Jesteś programistą? Nie? W takim razie dyskusja jest jałowa.

    • Piotr

      Widziałeś lekarza w szpitalu który był by ubrany w coś innego jak fartuch ?
      Programiście to tacy sami ludzie jak inni. Każdy może pójść na studia informatyczne jak i lekarskie. Nie ma żadnych badań aby zostać programistą :)

      O czym Ty piszesz :) Przeczytaj raz jeszcze do czego chce doprowadzić HP.

      W artykule jest napisane ( na początku ).
      Ktoś „z góry” stwierdził, że pracownicy nie powinni ubierać się w stare dżinsy i sandały.

      Nic więcej nie chcą ingerować.
      Jeżeli nie zgadzasz się z ta tezą to opuszczasz pokład firmy X lub Y i koniec tematu. Ja bym tak zrobił ale nie chodzę w sandałach :(

    • Corsseir

      Widziałem lekarze w fartuchu, a pod spodem miał bluzę. Ja też mogę nosić luźny fartuch na bluzę – nie ma problemu, mogę nawet chodzić w samym fartuchu.

      „Każdy może pójść na studia informatyczne jak i lekarskie.”

      LoL. Pójść może, ale utrzymać się i później znaleźć zatrudnienie to już gorzej. Miałem takich na pierwszym roku, co przyszli bo ‚informatyk dużo zarabia’. Po pierwszym semestrze stwierdzili, że jednak zarządzanie jest ich marzeniem.

    • Corsseir

      Po pierwsze – proponuję mówić za siebie, bo gdy mówisz za innych to robi się średnio. Mam wielu kolegów programistów i większość ma drugą połówkę, więc stereotypy można włożyć między książki.

      Po drugie – jeśli pracujesz bezpośrednio z klientem to nie ma problemu, etyka wymaga stosownego ubioru. Problem w tym, że programista pracujący w firmie praktycznie nie ma fizycznego kontaktu z klientem. Wiele osób, których praca związana jest z przedmiotami ścisłymi preferuje swobodny ubiór z przyczyny o której już wspomniałem, mianowicie wysiłek umysłowy wymaga kompletnego komfortu fizycznego.

    • _TB_TB_

      Jak byś przeczytał rzeczoną notatkę to byś wiedział, że chodzi o strój „z okazji wizyty klienta”.

    • Corsseir

      Przeczytaj komentarz na któolry odpisałem.

    • _TB_TB_

      Za dużo literków, Gorzkie Żale o nic :P

    • Corsseir

      To po co odpisujesz?

    • _TB_TB_

      Bo mogę. Jak chcesz mi zabronić, pisz do admina. Ale najpierw wyjmij kijek stąd i owąd. To internety są, a nie prawdziwe życie.

    • szrot

      Nie wiem po co dyskutujesz z tym typem, sam pewnie jeździ wózkiem na magazynie (takie foto na profilówkę znaleźć w necie to moment) a że naoglądał się kierowników w garniakach to wydaje mu się że to jest jakis szczyt aspiracji i nie zrozumie nigdy jaki to jest kajdan tak na prawde

    • Corsseir

      Klient zazwyczaj nie ma do czynienia z programista, który aktualnie
      opracowuje kod. To raz, a dwa klient musi rozumieć, że wysiłek umysłowy
      wymaga kompletnego komfortu fizycznego.

    • Piotr

      Czytaj to co piszesz. Komgorem ma być stary sweter i sandały ?
      Są zasady dobrego smaku i wychowanie do życia w grupie.
      Programiści to grupa która nie zarabia mało i każdego programersa stać pewnie na zakup swetra który nie będzie straszyć.

      Zobacz chyba pierwszy odcinek serialu Mr Robot.

      Tam jest fajnie pokazane jak koleś w bluzie musi odnalesc się w świecie gdzie obowiązują pewne zasady.
      Niby komputerowy geniusz a jednak …

    • Corsseir

      Sorry, nie muszę oglądać seriali, nie mam takiej potrzeby, wystarczająco widzę we własnym środowisku i nikt tu nie mówi o zużytych swetrach. Chodzi o to, że przykładowo ja nie będę nosił do programowania garniaka i tyle w temacie, będę siedział w bluzie i jeansach i już, czy to aż takie niestosowne? Wątpię.

    • Piotr

      Masz do tego prawo i super. Rób to i bądź zadowolony z pracy.
      Jeżeli firma w której pracujesz zmieni zasady to niestety albo możesz się z tym pogodzić i pracować dalej albo zmienić pracę.

      Pracujemy u kogoś i nie wymagajmy że po zatrudnieniu Nas do firmy jego oczekiwania w stosunku do Nas się nie zmienią.

      Niema obowiązku pracy w firmie gdzie coś na tobie wymuszają. Wiem tylko z doświadczenia że aby dyktować warunki w firmie trzeba być naprawdę niezły w tym co się robi a takich niema za wielu i często to poukładaniu kolesie którym akurat dresscodu nie można zażucić.

    • Corsseir

      Możliwe, że w Twojej branży. W mojej jest średnio z czasem, żeby iść do sklepu. Ty lubisz się równać na prezesa, pożądać jego furę i podziwiać osiągnięcia, a ja mam to kompletnie gdzieś i bardziej jaram się innymi rzeczami. Może dlatego zaistnieliśmy w innych branżach? Pewnie tak. HP jest pierwszą dużą firmą związaną z technologiami, która podjęła tak absurdalną decyzję. Biorąc pod uwagę ich ostatnie decyzje, ta również będzie niewypałem.

    • szrot

      W branży jazdy na wózku widłowym mają mnóstwo czasu na marzenia o garniturach :)

    • MDW

      No pewnie, założenie wykrochmalonej koszuli od razu sprawia, że jakaś życiowa pipa znająca się świetnie na jakiejś dziedzinie od razu stanie się szczytem zaradności.

      Nigdy nie rozumiałem dlaczego zwisający z szyi pasek materiału (zwany krawatem) jest uznawany za coś eleganckiego. Dla mnie to sztuczna poza i bufoniarstwo. :) Jeżeli pracownik nie ma kontaktu z klientem to dla mnie może sobie klepać kod w wannie z błotem i 60-letnim klapku (jednym). Kod ma być wysokiej jakości.

    • 2099

      Z tego co kojarzę to etykieta wymaga podczas siadania rozpięcia marynarki i dolnego guzika od kamizelki jeśli takowa się w zestawie znajduje. :) Chyba że programować będą na stojąco…

    • Guy

      Widzisz, jakieś formy przejściowe pomiedzy „klapki ze skarpetami” a „garnik dopiety pod szyję”? Czy postrzegasz świat jedynie zero-jedynkowo?

    • Corsseir

      Nie widzę nic pomiędzy – jestem programistą i albo jest mi wygodnie, albo nie jest.

    • Guy

      fajny masz świat, taki zero jedynkowy. Zostań już w tych klapkach.

    • Corsseir

      Średnio, średnio. Coraz więcej pokładam nadziei w komputerach kwantowych i maszynach wielostanowych.

  • Autor wprawdzie napisał, że to dotyczy tylko programistów z R&D, ale cała reszta artykułu jest napisana w tonie, jakby to dotyczyło wszystkich programistów HP.

    Ale nie dotyczy wszystkich. Dotyczy garstki z R&D, którzy się ocierają o klientów. I ma to sens.

    Pozostałych programistów, jakich podejrzewam, że jest grubo ponad 90%, to nie dotyczy.

    • _TB_TB_

      Ale flame jest ;) Zobacz ile komentarzy ;)

  • Guy

    Niech się ubierają w co chcą, ich gust, ich sprawa. Ale na pewno powinni zacząć dbać o higienę, bo ta jest katastrofalna. 8/10 programistów po prostu śmierdzi na kilka metrów, chodzi wielokrotnie w tych samych, brudnych tshirtach. Higiena to nie jest mocna strona polaków i niestety wśród programistów to jest to niemalże reguła.

    • Feyd

      Zatrudnij kobiety do biura i problem rozwiązany. Myślisz, że innych branżach jest lepiej? Lata komuny robią swoje.

    • Guy

      a co ma komuna do tego czy sie myjesz, czy wolisz śmierdzieć?

    • Feyd

      Dostępność łazienek i środków czystości?

    • borysses

      A to juz miska z wodą i kostka szarego mydła nie wystarczy?

    • Guy

      teraz masz jednego i drugiego pod dostatkiem i co? go..no.

    • Programista

      Nie wiem z jakimi ty programistami pracowałeś ale współczuje – ja pracowałem z około 2500 rożnymi i śmierdziało może 10 i według mnie nie odbiega to za bardzo od średniej w innych profesjach.

    • Guy

      Pracowałem w 4-5 dużych, międzynarodowych korporacjach – niestety higiena programistów wszędzie taka sama. Może jedynie Hindusi słynący z totalnego braku higieny i nie używania papieru toaletowego byli mniej higieniczni.
      To smutne, ale przedstawiam swoje doświadczenia.

    • Pluto

      Sraj taśmy nie używają?, liściami się podcierali?, bo nie chce sobie wyobrażać tego, że…

    • Guy

      nie wiesz? Podpytaj znajomego, ktory pracuje w hinduskiej firmie, lub z hindusami. Generalnie aż nieprzyjemnie mi to pisać, ale wielu z nich używa jedynie rąk. Więc wyobraz sobie, jak wygląda np. lazienka. To są fakty, w które trudno mi było uwierzyć, gdy znajomy opowiadał mi, czemu zmienia po 3 miesiachac prace, z której zdobycia bardzo się cieszył.

    • Pluto

      To ja się irytuję jak ktoś zaleje podłogę w kiblu…

    • Pluto

      No more kebab

  • Pluto

    Przypomina mi to sprawę ze specjalistami IT w FBI, którzy… lubili jarać trawkę, która była jeszcze nielegalna albo jakieś przepisy wewnętrzne tego zakazywały.
    Jak ktoś jest przyzwyczajony do luźnego ubrania i nagle każe mu się zakładać inne to część jego skupienia pójdzie w to ubranie, że trzeba kupić, trzeba mieć więcej zawsze czyste czekało, trzeba uważać jak się ubrać, to może generować pewne niepotrzebne flustracje. Komu przeszkadzają sandały i luźne spodnie, ważne by było się czystym i nie nago :)

  • borysses

    No i gdzie to słynne równouprawnienie? Czym, poza brakiem obcasu różnią się sandały noszone przez programistę od kobiecych butów z odkrytymi palcami? Czemu krótkie spodenki są be, ale krótka spódnica już nie? Czemu rozchełstana na piersi koszula jest niemile widziana, ale juz kobieta w bluzce z dekoltem trzymajacym się, o ile jest wystarczająco chłodno, na sutkach jest ok?

    • Swoją droga, ciekawe, jak zareagowaliby na faceta w spódnicy? ;)

    • borysses

      U mnie w robocie byl wymóg, aby kazdy ubierał się w najgorszym wypadku smart casual. Zadnych dzinsów, bojówek ino spodnie w kant i prznajmniej koszula z krawatem i marynarka jak juz ktos nie chciał pełnego garniaka (dział edytorialu ma obowiązkowe graniki na 100%, zawsze i wszędzie).

      Co innego kobiałki. Te, zwłaszcza z marketingu zwykle wystrojone jak na imprezę, miniówki, szpilki, dekoldy te sprawy.

      Chciałbym na wypadek upału móc ubrac się w coś zapewniającego przewiew w okolicach nabiału i o ile nadejdzie fala gorąca to założe kurde kilt :D

    • crosis

      Tu sie niestety zgodze – w wielu korporacjach tak to wyglada. Kobiety pozwalaja sobie na ubranie byle czego – sukienka, mini, bluzki na ramiaczkach z dekoltem do pasa, i sa czesto sa w stanie sprzedac to jako zgodnosc z dress code’em (albo po prostu przechodzi bez komentarzy innych). Z obuwia szpilki, baleriny, jakies sandaly – wszystko przejdzie, po prostu stosownie do pogody. Rozumiem, bedac kobieta pewnie sam tak bym robil ;) Faceci natomiast maja wybor co najwyzej koloru spodni, koszuli (od bidy ubiora jeszcze koszule z krotkim rekawem) i oczywiscie dlugich skarpet, bo stopki raczej slabo beda wygladac – niewiele wiecej bedzie zgodne ze standardem smart casual. Nie musze chyba tlumaczyc jak w takim opakowaniu czlowiek czuje sie przy 35 stopniach na zewnatrz ;)

    • borysses

      Co dopiero mówić o doznaniach zapachowych w obcowaniu z elegantem kiszącym się przy 35 stopniach w poliestrowym garniturze i waflach ze sztucznej skóry :] Toz to poziom zapuszczonego kuca z IT ;)

    • looks_good

      Moze kilka slow do komentarzy powyzej. Mezczyzna niech moze lepiej nie eksperymentuje z ubiorem jak kobieta – sorry nie to cialo. Mowie o wiekszosci, bo atletyczni dandysi moga ubrac co chca, a i tak beda wygladac dobrze. Reszta jak ubierze jeansy (czyste! i nie zniszczone) i jakikolwiek t-shirt z serii basic (dla slabszych: jednokolorowy, bez idiotycznych nadrukow) – bedzie wygladac dobrze. Tak samo bluza jest ok, byle nie wygladala jak ze smietnika. Podsumowujac, wygladac schludnie i nie smierdziec!. Do kolegi boryssess – dress code moze zostawmy pasjonatom, nie jestesmy jeszcze krajem, w ktorym nalezy sie postarac, aby wyroznic sie od innych. Nie potrzeba tutaj jeszcze sprezzatury, wystarczy ubrac koszule i garnitur, zeby uslyszec: odwalil sie jak stroz na Boze Cialo. A ubranie broguesow nawet najbardziej casual (brazowe derby) – to w ogole patrza na Ciebie jak na dziwaka. A co tu mowic o takich rzeczach, jak zapiecie koszuli bez krawata – rocket science ;)

    • haw

      zapewne pawiem :)

  • Brateq

    Dlatego programistów się odseparowuje od klientów :)

    Ja sobie bardzo cenię chodzenie cały dzień po biurze w samych skarpetkach :) Rano ubieram się w co mam ochotę i tak też w wskakuję na rower by dotrzeć do miejsca pracy.

    Myśle że im mniej mamy my, programiści na głowie, tym lepiej możemy się skupić na kodzie który piszemy.
    W dodatku są tak potężne braki w ludziach, że jeżeli firma może w czymś być lepsza niż konkurencja bez dopłacania, to nie zawaha się tego zrobić.

    Podczas rozmowy kwalifikacyjnej, zawsze się dodatkowo polecam się przejść po biurze i zobaczyć jak ludzie pracują. Na dłuższą ma to spore znaczenie.

  • Piotr

    Istnieje ogólna teza że podejście do pracy jest zależne od ubioru.
    Ponoć rozmowa z klientem przez telefon będzie prowadzona inaczej przez tą sama osobę która jest w koszuli i normalnych butach a nie na całkowitym luzie w klapkach Kubota oraz wyzywającej koszulce.

    Oszem nie możemy ingerować za bardzo ale też nie popadajmy w skrajności gdzie bycie osoba która nie posiada gustu jak się ubrać będzie wywoływać w innych poczucie stabilności i szacunku.

    Praca to praca a dom to dom.

    Klienta nie obchodzi to w jaki sposób powstają jego zamówienia ale może oczekiwać że tak samo rzetelnie jak do pracy osoby będą podchodzić do ubioru.

    • Feyd

      Właśnie się skompromitowałeś. Wymaganie na IT „dresscodu” jest zawsze strzałem w stopie. Programowanie to nie jest przestawianie tabelek w excelu. Do tej pracy wymagana jest inne cechy niż podporządkowanie się ubiorem. Nawet taka firma jak Apple pozwala T-Shirty w salonach, a pewnie według ciebie powinni chodzić w garniturach z białymi rękawiczkami.

      Statystycznie programiści potrafiący się ubrać stosowanie do klienta mają umiejętności odwrotnie proporcjonalna odnoście jakości kodu i rozwiązań,

    • Piotr

      Podaj źródło swoich wywodów bo to co piszesz to ogólniki.

      Wg mnie jest inaczej i „dresscode” nie jest problemem. Problemem zawsze są ludzie.

    • Pluto

      Czyli ważniejszy jest dresscode niż człowiek i to co sobą reprezentuje… to dresscode napisze kod a człowiekowi można wszystko narzucić. Powierzchowność wygrywa z umiejętnościami.

    • Piotr

      Są firmy które maja to określone co można a czego nie można i kiedy.

      Pomyśl o restauracji i jedzeniu palcami. Oczywiście że można, smakuje i nieraz robię tak w domu z kurczakiem. Super smakuje i w ogóle najlepszy sposób jedzenia.
      Ale kiedy jestem w grupie ludzi gdzie są pewne zwyczaje i komuś może się to nie podobać to co mam zrobić. Powiedzieć że jestem inny i każdy komu się to nie podoba ma odwrócić głowę.
      Nie, wtedy podchodzi pan kelner i grzecznie zwraca uwagę, że nie jesteś sam w restauracji lub prosi Nas abyśmy wyszli.

      Prosta rada. Niema obowiązku pracowania w takich firmach gdzie jest tzw „dresscode”. Idźcie tam gdzie klapki i sandały, stary sweter są w standardzie.

    • Pluto

      Programiści raczej nie mają kontaktu z klientami, stąd ten luz. Co innego w innych sytuacjach, na ślub nie pójdę w sandałach, ale tam jestem w innym celu.

      Z kurczakiem to jest problem, ale gdy w restauracji obok kurczaka podadzą miseczkę z wodą i ściereczkę to można jeść palcami :)

    • on

      Jestem właścicielem firmy IT i na spotkania z „grubymi rybami” zawsze wybieram się ubrany w t-shirt i bojówki :) może dla kogoś to problem, może nie. Wolę stracić 100tyś zł niż ubrać się w coś czego nie akceptuję.
      Dla mnie koszule i garnitury to brzydactwo i bezguście a a w mojej firmie obowiązuje zakaz chodzenia w czymś takim.

    • Pluto

      Nie wiem czy Ty tak serio czy jaja sobie robisz, ale coś w tym jest :)
      Ten cały garniturowy Świat bawi mnie trochę tą powierzchownością, którą tłumaczy powagą, elegancją itp.
      Co innego specjalne okazje, ale żeby tak codziennie… jak by poprzez ubranie chcieli odróżnić się od plebsu.

    • Piotr

      Ale w artykule nic niema o garniturach :)

      „Część pracowników działu HP Enterprise Services otrzymała wiadomość, z której wynika, że niektórych ubrań należy unikać. To np. szorty, przetarte dżinsy, krótkie sukienki, czapki, do tego sandały, obuwie sportowe czy bardzo wysokie szpilki.”

      Tutaj chodzi o schludny ubiór którego niektórym z Nas brakuje.

    • Pluto

      Tak, wiem, odniosłem się tylko do tego co kolega „on” napisał.

    • Michał Listowski

      Trochę nie rozumiesz chyba pojęcia ubierania się, zresztą jak spora część społeczeństwa. Nie ubierasz się dla siebie, a dla innych osób.
      Ale część teorii jednak masz przyswojone. Piszesz iż ubierasz się poprawnie na specjalne okazje. Jak byś się na tym poważniej zastanowił to wyszłoby Ci iż w tych momentach chcesz okazać drugiej osobie lub wielu osobom szacunek, albo pokazać iż respektujesz prawa które istnieją na danym terenie.
      Jest takie przysłowie iż „jak Cię widzą tak cię piszą” i jest ono bardzo prawdziwe gdyż wstępną ocenę osoby nasz mózg podejmuje w ciągu kilku sekund, a niestety w tym czasie nie masz czasu popisać się fenomenalną znajomością kodu, czy też elokwencją. Pierwszym wrażeniem jest zawsze wygląd.

    • Pluto

      Doskonale wiem o czym mówisz, dlatego na rozmowę kwalifikacyjną zwykło zakładać garnitur. Ale czy w przeciętnej pracy w której ubierając się „normalnie” okazuje się brak szacunku dla współpracowników a okazuje się szacunek tylko tam, gdzie te garnitury się nosi? Czy Pan w sklepie spożywczym/ RTV w t-shircie jest gorszy dla swojego klienta niż Pan w banku ubrany w garnitur?
      Garnitury na co dzień to domena „Wielkiego Świata”, który stara się być w ten sposób lepszy od reszty.

    • Piotr

      A czy wziął byś kredyt na mieszkanie od kolesia w starym swetrze zapewniającego że wszystko będzie Ok czy raczej od osoby która siedzie w schludnym ubraniu.
      Mowa raczej o tym, że są grupy osób które swoją odmiennością tłumacza wszystko a na swoja obronę mają pracę.
      Dlaczego nie przychodzą na rozmowy o pracę tak samo jak potem będą pracować.
      Ciekawe ilu z nich dostało by swoją pracę.

    • Pluto

      Nie wiem cz bym wziął, ale tylko dlatego, że tak jest i to siedzi w naszej psychice. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni, skrzywieni, … Nie oznacza to jednak, że tak jest najlepiej. Po obu stronach są dobrzy i źli ludzie, kradną tu i tam, tylko białe kołnierzyki zazwyczaj dużo większe kwoty.
      Dlatego, że tak się utarło, ale coraz częściej ubranie uzależnia się od stanowiska o jaki się stara.

    • Piotr

      Zgadza się ale z artykułu wynika ze HP w ten sposób chce zmienić wizerunek.
      Ich to nic nie kosztuje a mogą zyskać wiele.
      Oni płacą i oni wymagają. Wg mnie osób które odejdą z tego powodu z firmy jest statystyczne 3% ( albo i mniej ).

    • Pluto

      Ja w sandałach i poszarpanych jeansach nie zwykłem chodzić i akurat dla mnie długie spodnie nie są problemem. Dla kogoś innego to może być problem. Być może ta decyzja będzie dla kogoś tą kroplą, która przeleje czarę goryczy, tym decydującym argumentem o odejściu. Żeby to samo w sobie było decydujące to zależy jak kto jest przywiązany do swojego ubrania, pracy i jakie ma perspektywy na coś innego.
      Na pewno nie uważam, że ta decyzja dla HP jest dobrą, HP od dawna leci w dół a to im nie pomoże w zyskaniu czegokolwiek poza ego osoby decyzyjnej.

    • Michał Listowski

      Czyli na rozmowę kwalifikacyjną idziesz się pokazać z jak najlepsze strony, a później już się nie musisz starać ?
      Kiedyś usłyszałem fajne słowa iż z szefem jest jak z super dziewczyną powinieneś się cały czas starać, no chyba iż chcesz zmienić

    • Pluto

      Garnitur oznacza tylko „lepszy” wygląd, tak już się utarło, że tego dnia wypada lepiej wyglądać. Moja lepsza strona ma wyjść podczas rozmowy kwalifikacyjnej a później podczas mojej pracy. Moje starania to moja praca a tutaj sztywne ubranie może przeszkadzać. Na wakacjach nie nosimy garniaków bo chcemy czuć się luźno. Tak samo jak nie mam do czynienia z klientami to wolę luźno się czuć by lepiej mi się pracowało niż dobrze wyglądać.

    • Michał Listowski

      Czyli dobre ubranie uważasz tylko i wyłącznie za garnitur?
      Jest wiele rodzajów formylach i nieformalnych sposobów ubierania.
      Jeszcze raz nie rozumiem rozdzielenia umiejętności od dbania o wygląd i szczegóły.
      A tak ogólnie to rozmowa odbywa się tylko dlatego iż na rynku jest za mało ludzi z R&D, informatyków i programistów. Gdyby były kolejki takich ludzi do pracy to zastanów się kogo by wolał pracodawca : dobrego programisty flejtucha czy też dobrego programisty który dba o wygląd?

    • Pluto

      Nie, ale podmiotem pracy ma być to co wstukam do komputera a nie to jak się ubieram. Ubranie to tylko opakowanie, które ma nie przeszkadzać a najlepiej być takim jakie lubię bo dla pracodawcy nie powinno mieć w tym przypadku znaczenia.
      Nie da się ukryć, że w tym zawodzie rynek należy do pracownika, ale w każdym zawodzie są lepsi i gorsi i ci lepsi stawiają warunki.
      Gdyby było inaczej to pewnie było by inaczej też pod innymi względami, ale jest jak jest i raczej szybko się to nie zmieni.

    • Michał Listowski

      Firma to też jej marka. Markę można budować na wiele sposobów. Natomiast pracownik powinien godnie reprezentować firmę w czasie pracy jak i po czasie pracy. Moim zdaniem to ważna rzecz której ludzie w dzisiejszych czasach nie za bardzo rozumieją.

    • Pluto

      Zatrudnij modeli by dobrze wyglądali, ciekawe ile czasu Twoja firma będzie będzie działała. No chyba, że jest to agencja modelingu.

    • Feyd

      Widząc programistę w garniturze widzę, że mam do czynienia z osobnikiem, który zapewne jest lepszy w relacjach z klientem niż kodem. Niestety dla istnienia firmy liczba osób dbających o kod jest zawsze większa. Ubieranie się na rozmowę o prace programisty w garnitur jest oznaką bycia sztywnikiem.

    • Michał Listowski

      Czyli uważasz iż powinno się walczyć z uprzedzeniem pod względem ubioru innym uprzedzeniem pod względem ubioru?
      Jeden z lepszych programistów których znam jest facetem dbającym o wygląd.
      To o czym piszesz jest raczej związane z poczuciem swobody. Wiele osób które znam w garniturze czuje się równie swobodnie jak i w bluzie.
      A powiem Ci coś więcej z doświadczenia z ludźmi w wielu zawodach i profesjach zauważyłem iż ludzie którzy zwracają większa uwagę na szczegóły mają lepsze osiągnięcia.

    • Feyd

      Hm.. jaka szkoda, że żaden CEO firm z doliny krzemowej nie przemawia na konferencjach w Garniturze. Wyglądałby jak kosmita. Naprawdę garnitur w codziennym użytkowaniu w temp na zew. bliskiej 40 C jest kompletnie nie wygodny. Dla przykładu Hollywood potrafi się ubrać na gale stosownie, ale przy codziennym planowaniu filmów i kręceniu chodzą jak chcą. W IT pojawienie się na rozmowie o prace w garniturze oznacza „świeżaka” lub „kosmite”. Jedno i drugie podejrzliwe.

      Jedyny CEO z branży, który paradował w graniakach to śp. CEO Nitendo – Pan Iwata. Postać wizjonera i bardzo skromnego człowieka, który chodził w garniturze tylko dlatego, że Japonii szacunek do miejsca pracy jest ważny. W dolinie krzemowej luźny ubior to znak firmowy. Wymuszanie oficjalnego ubioru do klepania kodu to porażka kadry zarządzającej. W sumie na miejscu takiego pseudo „menagera” w cale się nie dziwie, że podjął decyzje. Element najbardziej asertywny i zagrażający zwolni się sam. Zostanie sama mizeria BMW – Bierny Mierny, ale Wierny.

    • Michał Listowski

      Masz rację, ale największy wpływ na to miał swego czasu Jobs który ubierał się tak, a nie inaczej aby pokazać iż Apple jest LEPSZE niż IBM. A tam mieli być właśnie sztywni przez garnitury.

    • borysses

      Czemu na profil wrzuciłeś zdjęcie z komunii?

    • Michał Listowski

      Sporo czasowo nie trafiłeś :)

    • borysses

      Zgadywalem po wdzianku ;) To w kombinacji z komentarzami wskazuje, ze kolega jak i @Piotr dopiero zaczynacie zabawę z ubraniami biznesowymi i odpowiednimi stylizacjami.

    • Michał Listowski

      A ja sądzę iż skoro kierujesz już wypowiedź personalnie to skończyły Ci się argumenty :(
      PS. Po raz kolejny nie trafiłeś, ale powiadają iż do 3 razy sztuka.

    • borysses

      Jakie argumenty? Ubiór to sprawa czysto subiektywna, ale to sam stwierdziałeś, że ocenia sie innych po ubiorze więc ja patrzac na twoje zdjęcie profilowe stwierdzam, ze wyglądasz jak pozbawiony gustu wannabe biznesczłek ;)

      Za młody, za jasny karnacyjnie i zbyt blond jesteś na ubieranie jasnego krawata do jasnej koszuli, węzeł za gruby, marynara błyszczy sie jak u pimpa. Jednym słowem beznadzieja. Oczywiście relatywnie. Ktos kto ubiera się u Sinclaira czy Herberta z takim samym obrzydzeniem spojrzy na ciebie jak ty patrzysz na gościa w bojówkach i rozciągnietym swetrze.

      A powiem Ci coś więcej z doświadczenia z ludźmi w wielu zawodach i profesjach zauważyłem iż ludzie którzy zwracają większa uwagę na 
      szczegóły mają lepsze osiągnięcia.

      Badania wskazują, ze lepiej ubierający się maja lepsze szanse na podwyżki czy awans, ale nie ma to nic wspólnego z osiągnieciami.

      Jest wiele rodzajów formylach i nieformalnych sposobów ubierania.

      Czy spodnie od garnituru po dziadku i koszula po wujku z lat 70-tych to odpowiednie ubranie? Spełnia wszystkie wymogi ubioru do pracy :) Czy moze też źle bo już niemodne? Czy każdy powinien miec stylistę?

      A tak ogólnie to rozmowa odbywa się tylko dlatego iż na rynku jest za mało ludzi z R&D, informatyków i programistów.

      Pracuję w firmie z blisko 300 letnią tradycją której klientami sa głównie środowiska akademickie. Zwykle ludzie, którzy przychodza na przedłużanie kontraktów (wartych miliony funtów) to szyszki za którymi stoi kasa i uczelnie ze światowego topu a wyglądają jak… typowi, zakręceni nauczyciele akademiccy. Czy to jakis problem, że maja na głowie ważniejsze rzeczy niż przejmowanie sie wyglądem?

      To dotyczy zdecydowanej większości ścisłowców, naukowców, ajtików, akademików… Tak to jest, że niektórzy nie skupiaja sie na ubiorze do tego stopnia, że to co dla ciebie jest oczywistością dla nich jest całkowitą abstrakcją.

    • Michał Listowski

      No to lecimy punkt po punkcie.
      1. W wcześniejszej odpowiedzi napisałem iż zacząłeś się mnie zaczepiać personalnie co przeniosłeś do kolejnego postu i dlatego napisałem Ci iż to oznacza iż człowiekowi zaczyna brakować argumentów w dyskusji. Jeżeli nie mogę pokonać kogoś w konwersacji argumentem to najprostsza droga to zaatakowanie go personalnie.
      2. Zdjęcie jakbyś chociaż moment się nad nim zastanowił jest ostro retuszowane. Marynarka była matowa (poszedłem nawet sprawdzić chodziaż i tak Twoje spisy traktuję trochę jak trolowanie). Skoro wisi dalej i zdjęcie jest retuszowane to dość łatwo się domyślić iż zdjęcię jest ze ślubu. Krawat czerwony został zamieniony na jasny aby lepiej wyglądały zdjęcia z moją małżonką w białej sukni. (Chodziło o ograniczenie zakresu koloru na zdjęciach). Przy okazji jestem szatynem (o jasnej karnacji więc masz tutaj pierwszy punkt).
      3. Jest wiele rodzajów mierzenia osiągnieć danej jednostki. Sukces zawodowy należy do jedneko z najczęściej przytaczanych (ale jakbyś chciał masz jeszcze np. prokreacyjny, sportowy. Każdy może znaleźć coś w czym jest dobry) i moim zdaniem jest dość dobrym miernikiem sukcesu danej osoby.
      4. Napisałem o zwracaniu uwagi na szczegóły (vide wynalezienie penicyliny przez Alexander Fleming), a nie o zwracaniu uwagi na ubiór. Co nie zmienia iż uważam iż człowiek zwracający uwagę na ubiór i to w jaki sposób odbiera go otocznie znacznie wpływa na odniesiene sukcesu w jakiejkowliek dziedzinie (przypominam tylko iż całe życie pracujemy dla ludzi, przez ludzi i ludzmi. Jeżeli chcesz poczytac coś więcej o tym zapraszam do zapoznania się z np. „Jak zostać mistrzem. Trening doskonałości Książka autorstwa: Robert Greene” która jest o tyle fajna iż w dziesiątkach przykładów z ostatnich 2 tysięcy lat pokazuje jakie cechy wspólne mieli najwięksi odkrycy naszych czasów).
      5. „Czy spodnie od garnituru po dziadku i koszula po wujku z lat 70-tych to odpowiednie ubranie?”. Oczywiście że nie, ale jest to moim zdaniem pokłosie tego iż przez lata nie zwracano za bardzo uwagi na ubiór i odbiór nas przez innych ludzi, przez co ludzie nie dość iż nie mają żadnego gustu to dodatkowo nie starają się na ten temat czegokolwiek nawet dowiedzieć. Do tego nie jest potrzebny żaden stylista tylko i wyłącznie jakiekolwiek chęci.
      6. Co do wielu rodzajów formylach i nieformalnych sposobów ubierania to mam wrażenie iż się nie zrozumieliśmy gdyż chodziło mi o to iż inaczej się ubierasz do pracy, inaczej na polowanie, a jeszcze inaczej na łódkę. Można się starać albo i nie to już zależy od człowieka. Ja nie oceniam i mam nadzieje iż nie przyjdzie taki czas iż będę oceniał człowieka tylko po ubraniu, ale dla mnie sposób wyglądu danej osoby w zależności od sytuacji jest ważnym elementem całości.
      7. Dam Ci inny przykłąd. Jakiś czas temu miałem spotkanie z szefem norweskiego funduszy inwestycyjnego (w którym posiada większościowy udział). Zwykła skórzana kurtka, normalne spornie. Jedyne co zwracało uwagę to buty i zegaraek. Wielu takich ludzi nie zwraca uwagi na swój wygląd, natomaist co ciekawe zwracają uwagę na ubiór innych.
      8. I tutaj chyba znacząco Ciebie zadziwię. Nigdy nie pracowałem w korporacji. Co więcej nie pracowałem w miejscu pracy w któym miałbym narzucony kanon ubioru, co nie zmienia tego iż staram się wglądać odpowiednio.
      9. A na sam koniec. W jednej pracy jestem informatykiem w 2 oobowej grupie odpowiedzialnej za sytemy informatyczne w Wodociągach w Koszalinie. W drugiej pracy jestem koordynatorem lokalnym przy projekcie w który skłąd wchodzi komunikacja społeczna. A na koniec mam spółkę z o.o. w której zajmuję się programowaniem w Objective-C na platformę iOS, chociaż teraz akurat więcej czasu spędzam na UE4 w którym przygotowuje demo pokazowe. Co najdziwiniejsze doświadcznia zdobyte przy jednych zadaniach pomagają mi przy innych. Okazuje się iż wiele aspeków moich prac łączy się ze sobą i przynajmniej moim zdaniem nastepuje pewien efekt synergii. A więc na swoim przykładzie wiem iż można połączyć wiele aspeków rozwoju, a nie ograniczać się do schematu. Uważam iż to właśnie wtłacznie się w jakikolwiek schemat myślowy powoduje zawęrzanie naszych horyzontów i działa ograniczająco na nasze szanse sukcesu.

    • borysses

      Mam nadzieje, ze nie brałeś tego do siebie, chciałem tylko zwrócic uwagę jak powierzchowne jest ocenianie ludzi po wyglądzie ;) I jest to jak najbardziej czepianie sie personalne bo nie oparte na logicznych przesłankach.

      2 – Widziałem, że slubne bo szpileczka mnie naprowadziła, ale celowo podbiłem o komunii ;) I nic co piszesz nie jest oczywiste. Bez „historii” jako malutkie zdjecie profilowe disqussa zwyczajnie sie nie broni, ale dla ciebie ma sens bo jest cześcia twojego doświadczenia.

      3 – Sukces zawodowy (w tym wypadku) programistów czy ścisłowców jest mierzalny i w żadny wypadku nie koreluje z dbałością onych o wygląd. Einstein chodził zwykle bez skarpet i bardzo czesto w sandałkach. Feynman prowadził wykłady w szortach i klapeczkach. Jobs unikał mycia itd.

      4 – Green to taka płytka papka do poczytania na kiblu dla tych co nie poradzą sobię z tekstami źródłowymi na podstawie których pisał ;)

      5/6/7/8/9 – A co zrobic jak ktoś fizycznie nie jest zdolny do wykazania chęci co do zawracania sobie głowy wygladem? Gdzie dbałość o higienę jest juz wyzwaniem a co dopiero wkładanie w to tyle siły by przypodobac sie innym…

      Nerdy (w szerokim tego słowa znaczeniu) są często osobami
      nieprzystosowanymi społecznie, ze sladami autyzmu. To introwertycy o 
      analitycznych umysłach z dużym skrzywieniem w kierunku utylitaryzmu.
      Zmuszanie ich do opuszczenia strefy komfortu jest dyskryminacją. Ty
      widząc nieuczesanego nerda pomyslisz „Fleja, toz to rzucając okiem w 
      lustro widać od razu stojaca szopę, czy tak trudno się ulizac
      grzebieniem, przecież zajmie to tylko minutę?” a on tymczasem moze nawet
      nie mieć nawyku spoglądania w lustro bo jego wyglad zupełnie nie
      zaprząta jego umysłu. I jest to jego wrodzona cecha wynikajaca ze 
      specyficznej budowy mózgu.

    • Michał Listowski

      Gdybym brał to do siebie to raczej nie prowadziłbym tej rozmowy.

      Co do mierzalności to w ten sposób praktycznie wszystko jest mierzalne. Najlepszym miernikiem jest dochód wytworzony przez pracownika dla pracodawcy. Tak samo w wypadku kiedy zarabia się dla siebie samego.

      A powiedz mi czy nie jest dyskryminacją szefostwa to iż nie mogą narzucać ludziom wytycznych dotyczących ich zachowań czy też wyglądu w pracy? W końcu to przecież oni płacą im pensje.

      Napisałem już wcześniej iż staram się nie zwracać uwagi na wygląd i zachowania społeczne, tyle że występuje tutaj ciekawe zjawisko. Zdaje sobie sprawę z tego iż mój własny mózg to robi, bo i taka jest jego robota. Natomiast większość ludzi reaguje tak jak każe im podświadomość.

      Na sam koniec nie mam nic do ludzi pozytywnie zakręconych którzy taką mają osobowość, natomiast jeżeli są na tyle rozwinięci poznawczo aby zarabiać to chyba są w stanie zrozumieć iż ten kto im płaci ma prawo stawiać im pewne wymagania. A po drugie jako iż pracuje w tym środowisku to od dłuższego czasu widzę iż takie zachowania stają się pewną modą u bardzo dużej ilości ludzi, oni uważają iż to jest „fajne”, a zupełnie nie jest to spowodowane ich cechami wrodzonymi.

    • Piotr

      Co zrobisz jak spotkasz drogiego Jobs’a a on będzie w garniturze chodzić :) i do tego będzie chciał u Ciebie pracować. Hmmm chyba wtedy zmienisz zasady, no chyba że nie chcesz mieć 100tys :)

    • Feyd

      Gdyby tak było jak piszesz to firmy typu: Google, FB, Apple, M$ wymagały tego typu ubioru. A tak nie jest. IT dzięki większej podaży niż ilości pracowników mogą ubierać się inaczej niż reszta pracowników korporacji. To, że gdzieś na jakimś poziomie decyzyjności, siedzi pajac który podejmuj arbitralną decyzje, że wszyscy mają się tak ubierać bez oglądania się na jednostki to gratuluje mu głupoty. Świat się zmienia, inne działy zachęcone postawą IT coraz częściej podejmują dyskusje nad zasadnością sztywnego ubioru pracowników nie będących w bezpośrednim kontakcie z klientem.

    • haw

      przejdz sie na dowolny uniwerek i zobacz jak wygladaja pracownicy naukowi wydzialu matematyki. moze wtedy zrozumiesz ze niestandardowy umysl koreluje z niestandardowym strojem.

  • Petruszek

    Z tego, co tu zostało napisane wynika, że chodzi o stosowanie zasad dobrego wychowania i dobrej współpracy. Po prostu ubierz się stosownie do miejsca i okazji. Tyle. Nie ma mowy o żadnym dress kodzie. Po prostu kultura osobista.
    Ale, jak widać po treści postów, niektórzy o dobrym wychowaniu nawet nie słyszeli.

    • Pluto

      A sandały to już oznaka złego wychowania, niestosownego ubioru i braku kultury osobistej?

    • Petruszek

      Na plaży ok. Ale w biurze raczej nie na miejscu.

    • Pluto

      Bo Ty tak mówisz?, gdzie jest ta granica?

    • Petruszek

      Nie ja tak mówię. To kwestia wychowania i dobrego smaku. Granica jest tam gdzie zaczyna się poczucie estetyki współpracowników.

    • Pluto

      A skąd wiesz gdzie jest ta granica smaku i jakie jest poczucie smaku współpracowników?, tu jest Polska, tam jest USA, Kalifornia, Dolina Krzemowa

    • Petruszek

      Inteligentny człowiek takie rzeczy po prostu wie. Jak wspomniałem wcześniej to kwestia wychowania, ogłady, a także inteligencji.
      I zapewniam Cię, że położenie geograficzne akurat w tym przypadku nie ma znaczenia. To nie sawanna w Afryce tylko jednak cywilizowany kraj.
      Można ubrać się schludnie i zarazem wygodnie, a jednocześnie stosownie.
      Przecież oni tam nie wymagają koszuli z wykrochmalonym kołnierzykiem i krawata.

    • Feyd

      W biurze w miejscu gdzie 8 msc w roku masz temp > 30 stopni. Gratuluje rozumowania.

    • Petruszek

      Sugerujesz, że w USA nie znają klimatyzacji?

    • Feyd

      Sugerujesz, że programista spędza tylko czas w biurze? To po co firmy inwestują w tereny wokół biur? W garniturze ciężko się jeździ np. na rowerze, a to popularny sposób podrózy po kampusie googla. O deskorolce nie wspominam…. A i w cywilizowanych krajach jest przerwa na lunch, którą nie zawsze się je w firmowej gar kuchni,,,,

      Zapewne TY przekładasz to na polskie realia i zawalone po uszy open-space w imię ciecia kosztów.

    • Petruszek

      Nie sugeruję. Firmy inwestują w takie bzdury, aby zniewolić pracowników. Wbrew pozorom spędzanie w pracy 24 godzin na dobę fajne nie jest. Mnie też kiedyś się wydawało, że pomysł Google jest fajny, ale nie jest.
      Co do jazdy rowerem to znam ludzi, którzy jeżdżą rowerem do pracy, nierzadko nawet kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę, ale to nie znaczy, że siadają przy biurku w przepoconym ubraniu…
      I nie odnoszę tego polskich realiów. Nie jestem pracownikiem biurowym, raczej pracuję w terenie i w domu. Jednak moja praca nauczyła mnie, że muszę być ubrany stosownie do sytuacji. Na przykład z punktu widzenia fotografa najwygodniejsza byłaby kurtka wędkarska i niewielka torba przy pasku, ale przecież w takim stroju na ślub nie pójdę. ;-) Albo dziennikarz, który relacjonuje posiedzenie obrad sejmiku wojewódzkiego, nie pójdzie na obrady w dresie. Tak samo jest w biurze. W czasie wolnym możesz chodzić jak łachmyta skoro masz takie widzimisię, ale w pracy nie jesteś sam. I nie jest ważne, czy jesteś programistą, czy księgowym. Zwróć uwagę, że w ostatnim czasie w zawodach informatycznych jest coraz więcej kobiet i o ile kolegom widok zakurzonych, spoconych stóp w sandałach nie przeszkadza to koleżanki mogą poczuć się niekomfortowo.

    • borysses

      Tam jest w zimie znacznie cieplej niz na naszej plaży bałtyckiej w środku lata :)

    • Petruszek

      Myślę, że w Kalifornii wynalazek zwany klimatyzacją jest w powszechnym użyciu, zwłaszcza w biurowcach bogatych firm z branży IT.

    • borysses

      No tak, bo przeciez norma jest 20 stopni róznicy pomiedzy wnetrzem a swiatem zewnetrznym ;)

    • Petruszek

      Myślisz, że w biurach schładzają powietrze do 5 stopni C?

    • borysses

      Niech sobie oscyluje, tymczasem w SV w najblizsze 7 dni temperature nie spadnie poniżej 30 stopni a w najbliższe dwa będzie koło 35 :]

    • haw

      skoro wszyscy sie luzno ubieraja to znaczy ze wszystkim pasuje, brak dobrego wychowania pokzalby raczej jeden koles przychodzacy w garniaku.
      jakis szefunio mial bol tylka ze R&D nie pasuje do idealnych trybikow jego maszynki i wizji swiata i sobie porzadzil.
      teraz zaplaci im wiecej za kolejna upierdliwosc albo chlopaki pojda sobie do innego t-shirtowego korpo

    • Petruszek

      A mnie się wydaje, że niektórzy nieco przesadzali z luzem i stąd ten komunikat.

    • anemusek

      Brakiem wychowania jest brak tolerancji dla innego odbierania estetyki niż twoje. Ubiór nie czyni człowieka i niezrozumienie tego jest nie tylko emanacją braku wychowania co po prostu braku w bardziej krytycznych aspektach osobowości…

    • Petruszek

      Relatywizujesz. To głupie, chyba, że jesteś nastolatkiem. A nonkonformizm nie objawia się niechlujnym ubiorem. Wręcz przeciwnie. A dobre wychowanie to właśnie, między wieloma innymi, tolerancja. To właśnie przez szacunek dla innych nie ma powodu do epatowania na przykład niechlujnym strojem, bo o stroju tu rozmawiamy.
      Na zakończenie dodam, że estetyka jest pojęciem obiektywnym, a co za tym idzie także jej poczucie. Czyli nie tak, jakby chcieli relatywiści.

  • Marcin Jurczuk

    Gdybym na wstępnym spotkaniu z firmą pisząca oprogramowanie zobaczył na spotkaniu zespół programistów w garniturach dalszych spotkań by nie było :) Tzw byle jakie ubranie jest efektem ubocznym tego jak pracuje umysł dobrego programisty. Są na ten temat nawet opracowania.

  • Piotr Potulski

    Zarząd sobie pozarządzał. Wiadomo, czasami ich napada, a wprowadzając dress code przynajmniej szansa, że coś sp… jest niewielka.

  • Kacper

    Pracowalem raz w dziale technologicznym robiacym apki dla bardzo nudnej firmy z branzy bialo-kolnierzykowej. Branza byla smutna, ale pieniadze fajne, a projektowanie zlozonego, uzytecznego i (podobno ;)) dobrego softu jest zawsze mega ciekawe.

    Firma sie rozrosla, ’skoroporyzowala’ no i zaczely sie naciski zebsmy my tj dev i design) zaczeli chodzic ‘ubrani jak ludzie’. Najpierw zabrali nam thsirty i tenisowki, potem pojawil sie wymog czarnych biznesowych spodni, “biurowych” wyparasowanych koszul, etc. Bez sensu i dla zasady, bo bylismy zupelnie odseparowani od klientow i reszty staffu. Ot, nerdy na poddaszu, zapieprzajace po 14 godzin i siedzace nocami jak bylo trzeba, albo build sie walil.

    Wytrzymalismy 4-6 miesiecy i… sobie poszlismy – najpierw pojedynczo, pozniej juz gromada. Nie wiem czy pracodawca wyciagnal wnioski, ale ja mam nauczke tez taka, zeby podczas interview uwazniej oceniac ubior pracodawcy ;)

    • Feyd

      Dokładnie tak się kończą próby dresscodu. Zostaje mizeria, która i na rękach do kibla by chodziła gdyby szef zaszczekał.

  • anemusek

    Cóż… może dlatego autor jest blogerem, a nie dobrym programistą, że nie rozumie istoty rzeczy… Wartością tych ludzi jest nieszablonowość i wyłamywanie się z kanonów zarówno wizualnych, stylu życia jak i intelektualnych. Wycisnąć z tych ludzi maksimum w pracy można tylko tworząc im odpowiednie środowisko pozwalające dać ujście ich talentom i naturze. Narzucanie im konwencji i wbijanie ich w szablony odbiera im komfort psychiczny i optymalne mentalnie warunki pracy. To trochę tak jak w przedszkolu czy szkole nie wyciśnie się u większości dzieci kreatywności i pasji w zdobywaniu wiedzy za pomocą bata i musztry, a tylko stwarzając atmosferę zabawy, odkrywania świata i jego tajemnic wyzwalając w nich pasję.

  • doogopis

    Jak ktoś jest znany to obleśny wygląd sie tłumaczy że to bogacz artysta i a oni to są odjechani.Może część z nich to poprostu buraki dlatego sie źle ubierali.Często poprostu jakoś udało im sie zrobić kase i tyle.To że ktoś jest znany nie ma co przyklejać odrazu tego ekscentryzmu.

    I właśnie ocenia sie ludzi po wyglądzie,tak jest i będzie,w nosie czy w d mają ludzie że jesteś fajny czy mądry.Teraz liczy sie lans.
    A wszystko co sie robi to dla kasy,Ludzie zawsze mają wzniosłe idee ale jednak w życiu sie często tego nie widuje.

  • MDW

    Chyba Gates kiedyś powiedział:
    „Jeżeli nie jesteś w stanie sprawić żeby coś działało dobrze to przynajmniej spraw żeby wyglądało dobrze.”
    Czytając ten news o HP można powiedzieć:
    „Jeżeli nie jesteś w stanie sprawić żeby coś działało dobrze ani wyglądało dobrze to spraw żeby przynajmniej osoby tworzące to wyglądały dobrze.”

    Jeżeli takie sprawy zaprzątają głowy ludziom w HP to nie dziwię się, że spektakularnych sukcesów to tak nie odnoszą i po kupnie WebOSa zupełnie nie wiedzieli co z tym zrobić i szybko się z niego wycofali.

    HP to chyba jedna z najgorszych wielkich firm z takimi korporacyjnymi narzutami. Nie pierwszy raz już słyszę o takich bzdurach i najczęściej dotyczy to właśnie HP. Także bardziej bezpośrenio z naszego polskiego oddziału HP dochodziły do mnie różne takie zabawne opowiastki.

  • raf

    Gdyby jeszcze pracodawca dał pieiąadze na dobry garnitur to bym nie narzekal. Przydałby się na rozmowy o pracę:)

  • Michal Rosa
  • Maria

    Czy potrzebujesz pomocy finansowej lub pilna pozyczke? i masz jest rozczarowany przez banki. Mozemy zapewnic bezposrednie finansowanie do $5 milionów na wygodne stóp procentowych dla wiecej informacji i wymóg formularza zgloszeniowego, skontaktuj sie z nami poprzez e-mail: george_douglas127@outlook.com