38

Prawdziwy pokaz mocy PS4 Pro. Horizon: Zero Dawn – recenzja

Skoro tytuł recenzji zdradził już, że główną misję produkcji Guerilla Games udało się wypełnić, spróbuję odpowiedzieć na pytanie - czy Horizon: Zero Dawn to dobra gra?

Horizon: Zero Dawn zaprasza nas do świata, w którym ludzkość jest na wczesnym etapie rozwoju. Używa łuków i dzid, łączy się w plemiona. Ale to nie świat znany z Far Cry Primal, bowiem zamiast zwykłych zwierząt Ziemię zamieszkują maszyny. Maszyny wyglądające jak żyrafy, konie, strusie. Tak, jakby to właśnie mechaniczne stworzenia były elementem tej epoki. W tej specyficznej rzeczywistości, którą twórcy gry – Guerilla Games – stworzyli od zera, wcielamy się w postać rudowłosej Aloy. Dziewczyna od pierwszych lat życia nie ma łatwo, jest wyrzutkiem bez matki. Musicie bowiem wiedzieć, że jej plemię to niezły ciemnogród. Okoliczne miejsca to Święta Ziemia, plemieniem rządzą Matrony, a wszyscy wyznają kult matki. Aloy chce się w to towarzystwo wkupić, podporządkowuje pod ten cel całe swoje młodzieńcze życie. Kiedy jest już młodą kobietą cel się zmienia, a Wy pomożecie dowiedzieć się jej skąd pochodzi, dlaczego Ziemia wygląda tak dziwnie, a świat zamieszkują maszyny.

Pokaz mocy PlayStation 4 Pro

Zacznę od aspektu wizualnego, bowiem to robi w Horizon: Zero Dawn największe wrażenie. Gra jest prześliczna. Nawet jeśli nie widzicie tego na załączonych obrazkach, musicie uwierzyć mi na słowo (HDR!). Grałem na PlayStation 4 Pro i telewizorze Samsung KS7000, mogłem więc sprawdzić jak Zero Dawn prezentuje się w wyższej rozdzielczości i z funkcją HDR. Wygląda KAPITALNIE. To najładniejsza gra z otwartym światem i jedna z najładniejszych produkcji jakie kiedykolwiek widziałem.

Efekty świetlne rzucają na kolana, podobnie jak przywiązanie do detali. Trawa faluje na wietrze, na drzewach tańczą liście. Zmienne warunki pogodowe całkowicie zmieniają okolicę, jeśli chodzi natomiast o krajobrazy – zobaczycie tu prawie wszystko. Od pustyni, przez puszczę, aż po ośnieżone szczyty. W każdej z takich miejscówek przywiązanie do plastyki obrazu jest wręcz rozbrajające. Księżyc potrafi delikatnie przedzierać się przez konary by innym razem świecić tak mocno, że cała okolica jest niemal jasna jak w dzień. Widziałem przepiękne zachody słońca, gdzie w czerwonych promieniach skąpana była cała okolica i piękna, delikatna twarz rudowłosej Aloy. Z całym tym naturalnym pięknem świetnie kontrastują światła maszyn, z charakterystycznymi flarami, co nadaje obrazowi pewnej oryginalności. Gra na PS4 Pro działa w około 30 klatkach i zasadniczo tę liczbę trzyma. Potrafi czasem delikatnie przyciąć, nie są to jednak chrupnięcia, a raczej zwolnienia, szczególnie przy bardziej widowiskowych walkach. Jestem bardzo ciekawy analizy Digital Foundry.
















Sprawdziłem też jak Horizon: Zero Dawn radzi sobie i wygląda na zwykłym PlayStation 4, na ekranie 1080p bez HDR’a. Jest brzydziej, mniej szczegółowo, ale wciąż bardzo ładnie – sama produkcja działa natomiast płynnie. Jeśli więc boicie się, że Guerilla Games poszła wyłącznie w stronę Pro, rozwiewam wszelki wątpliwości. Po trzech godzinach zabawy na zwykłym PS4 mogę z czystym sumieniem napisać – jest tak, jak trzeba.

Całość uzupełnia świetna ścieżka dźwiękowa, a ja już wiem, że motyw przewodni z gry będzie jednym z moich ulubionych tematów muzycznych tego roku – i kto wie, może zawalczy o najlepszy growy utwór 2017 roku?

Z dziennikarskiego obowiązku dodam, że przez te niecałe 30 godzin Horizon: Zero Dawn trzykrotnie zawiesił mi PS4 Pro (raz bez powodu, dwa razy po dłuższej „szybkiej podróży”). Nie wiem jednak kto jest winny – gra, brak premierowej łatki, czy raczej wersja beta oprogramowania PlayStation. Mam nadzieję, że po zakupie gry nie traficie na takie problemy.

Biegnij gdzie chcesz

Horizon: Zero Dawn to gra z pięknym, dużym otwartym światem. Światem, w którym walczymy z maszynami, by pozyskiwać surowce z ich szczątków. Zbieramy tu też rośliny, zabijamy drobne zwierzęta – z tak zebranych przedmiotów możemy wytwarzać strzały, pułapki, eliksiry i inne przydatne gadżety. Nie jest to może jakoś specjalnie rozbudowane, ale nie pomijajcie zbieractwa, bo nawet u handlarzy nie będziecie mogli nabyć zwykłego eliksiru zdrowia. Poza okruchami metalu (lokalna waluta) do takiej transakcji potrzebne są bowiem również surowce i pewne zebrane elementy. Można też sobie po prostu biegać po okolicy, odkrywać nowe rodzaje maszyn, zwiedzać ciekawe miejscówki – świat nie żyje tu tak fajnie jak w GTA czy Wiedźminie, ale dla miłośników pięknych widoków takie wycieczki będą na pewno satysfakcjonujące.

Najwięcej w Horizon: Zero Dawn strzelałem z łuku, którego jest kilka rodzajów. Są też proce bardzo fajne działko z naelektryzowaną liną, która zatrzymuje na chwilę szarżujące mechaniczne zwierzęta. Są pułapki, są różnego rodzaju stroje. Nie jest tego jednak zbyt wiele i nie znajdziecie ich po pokonaniu przeciwników – wszystko trzeba kupować, im dalej w przygodę tym oręż mocniejszy, można go również modyfikować podłączając ulepszenia. O ile strzelanie z łuku jest skuteczne i sprawia frajdę, walka wręcz już niestety nie. Dzida jest jedna, w dodatku jest to raczej słaby atak – tak słaby jak i sam system walki na małą odległość. Animacja uderzenia jest zbyt długa, a ataki udostępniono jedynie dwa – lekki i mocny. Tu zdecydowanie jest co poprawiać i mam nadzieję, żę ten aspekt zostanie rozwinięty w drugiej części gry.

Aloy posiada przy uchu fokus – to małe urządzenie przypominające słuchawkę BT, potrafi jednak wyświetlać hologramy i skanować okolicę. Przyda się przede wszystkim do skanowania maszyn i znajdowania ich słabych punktów. A chyba nie muszę mówić, że wycelowanie w taki słaby punkt to przewaga w walce z przeciwnikami. Focus potrafi trochę więcej, ale to już odkryjecie sami. Szkoda tylko, że walki z „bossami” nie są bardziej dopracowane – to cały czas ten sam mechanizm atakowania słabych punktów. Do poprawy.

Maszyny można przejmować i na przykład wykorzystać jak konia. Kiedy taki metalowy zwierzak jest już posłuszny, można na niego zagwizdać – jak na Płotkę w Wiedźminie 3. Sęk w tym, że towarzysz może zginąć i wtedy trzeb przejąć kolejną maszynę, a czasem ich „pastwiska” są tak daleko, że za dużo z tym zachodu. Przejmiecie różnego rodzaju maszyny, jedne będą służyć jako wierzchowce, inne zawalczą u Waszego boku. Umiejętność przejmowania rozwija się w dodatkowych misjach zwanych Kotłami – to krótkie questy odbywające się w futurystycznych wnętrzach rodem z Matrixa, na końcu takiego wyzwania czeka boss, po pokonaniu którego odblokujecie możliwość przejęcia kolejnego „gatunku” maszyn.

Misje poboczne to nie tylko Kotły, są też oczywiście zadania fabularne, choć nie odczułem by wpływały na fabułę. Jeśli kogoś zabijecie „bonusowo”, jest szansa na to, że jakaś informacja o tym fakcie pojawi się w filmiku przerywnikowym – są to jednak fragmenty mocno wtrącone i wyglądają jak słabe cięcie montażysty. Zadaniami pobocznymi są też strefy polowania i przejmowanie baz bandytów – całkiem tego sporo i na pewno przedłuży zabawę.

Oczywiście swoje po świecie gry wybiegałem, skupiałem się jednak przede wszystkim na opowieści fabularnej, zaliczając raz na jakiś czas misje poboczne czy bawiłem się dodatkową aktywnością – zaliczenie przygody w takim trybie zajęło mi trochę ponad 28 godzin. Samej opowieści bez minimalnego „grindu” na maszynach raczej nie odhaczycie ze względu na zbyt słabą broń i za mało rozwinięte umiejętności, nie jest to jednak coś wymuszonego jak w japońskich RPG czy nawet naszym rodzimym Wiedźminie 3. Nie ma się więc co spinać na poboczną aktywność w obawie, że zablokujecie się na zadaniu z głównego wątku. Choć nie ukrywam, że warto zabijać to i owo celem zdobycia doświadczenia i surowców.

Przy całym tym przepychu wizualnym i wielkim otwartym świecie nie dograła niestety fabuła. Oczywiście doceniam, że Guerilla Games stworzyło zupełnie nowe uniwersum. Jest duże, sporo tu historii, ale nie jest ona poprowadzona tak, jak poprowadzona być mogła. Niektóre fragmenty opowieści są wręcz banalne, podobnie jak niektórzy NPC czy odzywki głównej bohaterki. Z nią też mam pewien problem – nie wzbudza takich emocji jak powinna. To dziewczyna z ciężką przeszłością, odważna i pewna siebie. Jej postać można było poprowadzić lepiej, pozwolić graczowi się z nią zżyć, bardziej poznać i polubić. Niby przez całą grę szuka odpowiedzi na swoje pochodzenie, a jednak nie czułem, że naprawdę chcę się o tym dowiedzieć. Była zbyt płytka, za mało ludzka. Za sprawą maszyn Horizon: Zero Dawn kojarzy mi się trochę z Xenoblade Chronicles. Tam jednak obok głównej przygody i mnóstwa misji pobocznych były też wątki przyjaźni, miłości, rozterek głównego bohatera jak i jego towarzyszy. Produkcja Guerilla Games jest tego pozbawiona i to niestety czuć. Zarówno sam świat jak i jego mieszkańcy nie są tak niesamowici i żywi jak w Wiedźminie 3. Podsumowując – główna opowieść jest ok, bez szału i niesamowitych twistów, za mało tu filmowości – jednak ma sens. Relacje z innymi postaciami – do poprawy.

Festiwal zapożyczeń

Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się że Guerilla Games tak chętnie sięgnie po rozwiązania znane z innych gier. Grając w Horizon: Zero Dawn miałem wrażenie, że ekipa odpowiedzialna za grę usiadła w dużej sali i pierwszym pytaniem było „co od kogo podpatrzymy?”. Tak więc lokacje na pustyni wyglądają jak żywcem wyjęte z Madagaskaru w Uncharted 4, podobnie jak skakanie po półkach skalnych i zjeżdżanie po linie. Walka wręcz przypomina mi inFamous Second Son, zbieranie surowców w postaci miliona roślinek Red Dead Redemption i Far Cry Primal. Jakby tego było mało, rozmowy, a szczególnie drzewka dialogowe, to niemal kopia 1:1 tego, co znamy z Mass Effect. Są też misje, w których musimy iść po czyichś śladach, tu przypominały mi się podobne zadania z Wiedźmina 3, a skanowanie przedmiotów i okolicy fokusem to przecież tryb detektywa z Batmana od Rockstedy.

Brzmi jak minus? Trochę tak, bo trudno pozbyć się tych skojarzeń i czasem są one aż nazbyt oczywiste. Z drugiej strony Guerilla Games naprawdę umiejętnie te elementy posklejało i mimo drobnych niedociągnięć, wszystko działa tu jak dobrze naoliwiona maszyna. Może właśnie dlatego już w pierwszej godzinie otwartego świata Zero Dawn czułem się jak w domu? Wymienione produkcje to jedne z moich ulubionych gier i te elementy były po prostu dobre.

Werdykt

Jak sami zauważyliście, w recenzji znalazło się wiele tytułów innych gier. Nie chodziło o to by Horizon: Zero Dawn do nich porównywać i decydować, która produkcja jest lepsza. W szczególności chodzi mi o Wiedźmina 3. To dwie zupełnie inne gry, choć w obu przypadkach poziom jest bez wątpienia światowy. Wspomniałem o nich, bo Zero Dawn czerpie pełnymi garściami z wielu produkcji, ale co najważniejsze, Guerilla Games skleja te elementy niemal idealnie.

Przy Hoziron: Zero Dawn bawiłem się bardzo dobrze, choć szczerze wątpię by była to gra, która zawalczy o tytuł produkcji roku. Guerilla Games pokazało, że wciąż potrafi zrobić niesamowite wizualne widowisko, a FPS-sy nie są jedynym gatunkiem gier, w którym czują się dobrze. Jednocześnie przypominają, że nie są mistrzami opowiadania historii, a takie smaczki jak chociażby relacje między bohaterami nie mają dla nich znaczenia. Potrafią jednak robić dobre gry i Horizon: Zero Dawn jest dobrą grą. Jeśli posiadacie telewizor 4K z HDR i PlayStation 4 Pro musicie zobaczyć to na takiej sprzętowej konfiguracji, będziecie przecierać oczy ze zdumienia – tak ładnie wyglądającej gry z otwartym światem na konsolach jeszcze nie było. Zero Dawn to też całkiem niezła przygoda, masa miejsc do eksploracji i po prostu fajna zabawa. Dlatego stawiam ósemkę i mam nadzieję, że w drugiej części (bo jestem pewien, że taka powstanie) twórcy dopracują te kilka elementów, przez które nie jestem w stanie wystawić wyższej oceny.

Ocena: 8/10

  • pawbuk6

    Pecetowy ze mnie beton, ale przez takie gry zastanawiam się nad zakupem PS4 Pro – pytanie tylko czy dałoby się je podłączyć pod monitor 21:9…

    • DonEladio

      Podłączyć owszem, formatu 21:9 nie będzie, jedyna gra na ps4 która ma 21:9 to the order, i to raczej niestety się nie zmieni. A dziwi mnie to, bo nie dosyć, że lepszy odbiór gry to i wydajność dostaje boosta. (to jest średnio 20% zysku z zejścia do 810p + pasy)

    • Nie, sprawdzałem na dwóch monitorach 34 cale 21:9 i niestety albo są pasy, albo rozciągnięty obraz. Gry na PS4 nie oferuą niestety wsparcia 21:9, niezależnie od tego, czy jest to zwykła konsola, czy model PRO. Wyjątkiem jest tu przywołany przez DonEladio The Order.

    • pawbuk6

      To gorzej, bo przez kilka miesięcy miałoby być PS4 podłączone właśnie do takiego monitora… Być może będę musiał w takim razie poczekać z zakupem aż sobie telewizora nie sprawię, szkoda :D

    • Ja teraz testuję akurat monitory 21:9 i trochę grałem na PC, świetna sprawa taki format. Ale jak chciałem pograć w SC2, niestety nie działa. Był sposób, z dodatkowym programem – niestety najnowsza wersja gry nie obsługuje i klapa.

    • davidns

      dżizas, miałem okazje przetestować i taki monitor się do niczego nie nadaje, chyba że ktoś lubi mieć otwarte 2 przeglądarki obok siebie i czytać 2 stronki naraz :) Jak dla mnie to najlepszym wyborem jest 16:10 (1920×1200) 24”

    • Nie do końca. Praca na dwóch oknach jest super – mi się kapitalnie montuje wideo na 21:9, timeline wydaje się nie mieć końca.

    • davidns

      tylko, że ja pracuję na dwóch monitorach 16×10 :)

    • pawbuk6

      Kwestia gustu, ja na pewno nie wrócę do 16:9 (ani 16:10) – będę zmieniał raczej na 34 lub 38 cali 21:9 :D Świetnie się pracuje na dwóch programach jednocześnie, w grach również pole widzenia jest dużo większe. Jedynie do typowych filmów z YT się to średnio nadaje, bo mamy czarne pasy po bokach.

    • pawo2000

      To jest nas dwóch – ja się złamałem i właśnie kupiłem PS4 Pro. BTW Horizon to bardzo fajna gierka. Nie dziwie się że Sony ma takie wyniki sprzedaży w porównaniu do XO.

    • pawbuk6

      Też bym wziął, ale nie mam pod co podpiąć :D Dlatego teraz zamiast Horizon ogrywam Tormenta…

  • kofeina

    Nie chcę być źle zrozumiany, ale jak bardzo powyższy tekst powstał „we współpracy z”?

    • Nie. Gdyby powstał we współpracy, na końcu byłaby stosowna adnotacja.

    • Biorąc pod uwagę, że cała strona zasyfiona jest gigantyczną reklamą, to faktycznie to nie jest sponsoring. Paweł daj spokój. I do tego usuwacie krytyczne komentarze. Ośmieszacie się po raz kolejny.

      Żenada.

  • Marcin

    Zastanawiałem się nad PS4 przez tę grę, ale po tej recenzji chyba ostatecznie zrezygnowałem. Szukam w grach przede wszystkim przekonujących, dobrych historii. Szkoda, że twórcy często właśnie tę część najbardziej olewają.

    • Niestety – takie czasy. Jako zwolennik trybu Single Player – jest coraz ciężej. Oczywiście bywają perełki, a także gry Indie stawiają na singla. Niemniej w czasach zdominowanych przez rozgrywki sieciowe, tryb single jest chyba „uciążliwym dodatkiem”.

    • PS4_RULEZ

      pieprzysz jak typowy sprzedawca Micro$oftu.

  • Przyznam, że Horizon: Zero Dawn jest intrygujące. Koncepcja świata niekoniecznie mnie przekonuje, ale pewnie wszelkie wątpliwości znikają w trakcie gry :-)

    Patrząc na screeny, niektóre detale są naprawdę pieczołowite – wizualna bomba.

    • Pamiętaj też, że swoje dodaje HDR i oglądanie na ekranie 4K.

  • Kuba

    Widac, ze rozwiazal sie worek z reckami bo od rana widze tylko Horizon.
    Zaporzyczenia jakos mi nie rzeszkadzaja a mam nadzieje ze misje poboczne beda lepsze niz te z FF15 :)
    Ale dobrze wiedziec, ze gierka robi robote :)

  • Dla mnie nie ma problemu, że to zlepek jakiś pomysłów, jeśli efekt końcowy jest dobry :) Takie produkcje to przede wszystkim „hołd” dla umiejętności ludzi – zarówno programistów i grafików. Miałem okazję trochę się bawić 3D… wielki szacunek – szczególnie, że to otwarty świat!

  • xytras

    Pomyslec jak gra musi wygladac na tv z porzadnym HDR na dobrym tv, tyle ze zestaw do grania za 10k to jednak abstrakcja ;)

    • Prawda. HDR to sprytna bestia, telewizory 10k+ oferują więcej i mówiąc szczerze też chętnie bym Horizon na takim ekranie zobaczył.

  • laser raptor

    Grasz kobietą, ubraną jak prehistoryczny człowiek, uzbrojoną w łuk, i polujesz na robo-dinozaury, jacieee. Pomysł na miarę 15 letniego game deva.

    • DrB

      Twoim zdaniem. Gra wygląda jakby nie leżała daleko od mechaniki Ubi-game ale właśnie pomysł+design, stanowiący połączenie prehistorii i robozwierzaków jest na tyle ciakawy że na pewno po H:ZD kiedyś sięgnę. + Trzeba doceniać każde nowe IP w branży.

  • kraju

    Zwykłe PS4 wspiera HDR… ile razy będziecie popełniać ten sam błąd? Mam telewizor z HDR i zwykłe PS4, opcja jest, HDR się załącza i go widać. Dlaczego tak uparcie nie chcecie tego zrozumieć (to nie pierwszy artykuł, który sugeruje, że HDR jest tylko na PS4 Pro…) ?

    Tak do poczytania: https://www.playstation.com/en-gb/get-help/help-library/system—hardware/sound—screen/ps4–how-to-get-hdr/ :

    „To properly enjoy HDR (High Dynamic Range) features on you PS4, please ensure you have the following:

    2K or 4K HDR capable TV that supports the HDR10 format.
    PS4 connected with a Premium HDMI cable.
    HDR enabled content such as a game title or streaming video service.
    PS4 updated to system software 4.0 or later.”

  • Anarky

    @pawewiniarski:disqus
    „Sprawdziłem też jak Horizon: Zero Dawn radzi sobie i wygląda na zwykłym PlayStation 4, na ekranie 1080p bez HDR’a.” Czemu bez HDR’a, skoro zwykłe PS4 obsługuje tę technologię? Czyżby Horizon było jakimś wyjątkiem? :)

  • Pit

    chyba strasznie skomplikowana ta gra ( obługa) faktyczie przepiękne widoki….

  • GLOCK

    „Horizon: Zero Dawn zaprasza nas do świata, w którym ludzkość jest na wczesnym etapie rozwoju. Używa łuków i dzid, łączy się w plemiona.”
    a jednocześnie:”Są też proce bardzo fajne działko z naelektryzowaną liną, która zatrzymuje na chwilę szarżujące mechaniczne zwierzęta,….Aloy posiada przy uchu fokus – to małe urządzenie przypominające słuchawkę BT, potrafi jednak wyświetlać hologramy i skanować okolicę….MECHANICZNE ZWIERZĘTA”

    pomijam całą fabułęm i fun jaki daje gra ale to sie du*y nie trzyma. jak można mieć mechaniczne zwierzęta, działko wystrzeliwujące naelektryzowną linę i słuchawkę BT wyświetlająca hologramy i tkwic mentalnie w erze kamienia łupanego gdzie najbardziej zaawansowaną bronią jest łuk…WTF?

  • rdubisz

    Ja wiem, że ta gra jest śliczna i w ogóle. Ale jak czytam, że ta najmocniejsza obecnie konsola PS4 Pro nie jest w stanie zapewnić jej stałych 30 FPS (nie marząc już nawet o 60 FPS), robi mi się smutno. Jako że na granie mam coraz mniej czasu, coraz częściej zastanawiam się nad sensem inwestowania w stałe upgrade’y komputera, by pograć w najnowsze gry – bez stresu, włączyć i się bawić. Ale w sytuacji, kiedy mój PC, który nie jest już pierwszej świeżości potrafi zapewnić stałe 60 FPS przy najwyższych ustawieniach w takim np. „Rise of the Tomb Raider”, przekonuję się, że ta generacja konsol to jeszcze nie dla mnie…

    • Dionizy

      tylko grasz w Tomb Rider w 1080p zapewne, Horizon na PS4 PRO lazi w 4k.
      Digital Foundry ocenia gre znakomicie. Spadki są bardzo rzadkie i wręcz nieodczuwalne.
      Na zwykłym PS4 gra też sprawuje się super, tyle, że w FHD.

    • rdubisz

      W Tomb Raider gram w 1920×1200. A 4k mnie naprawdę nie rusza, jeśli nie ma zachowanej płynności.

    • PS4_RULEZ

      kolejny blaszany cyborg, który nigdy w życiu nie kupił oryginalnej gry a tym bardziej konsoli, dywaguje nad sensem konsolowej rozrywki.

      Wracaj do Pasjansa w 4K 60fps i nie truj dupy.

    • Xdek

      Zamknij sie..

      Ps. odpowiedź na twoim poziome śmieciu

  • Od kilku dni gram na zwykłym PS4 i grafika wygląda czarująco chociaż konsola chodzi jak „odkurzacz” ;) Piękna gra nawet dla niedzielnego gracza!

  • PS4_RULEZ

    Słyszałeś Kosiński? Najładniejsza gra.

    I nawet GTX 1080Ti przegrywa :)

  • Teraz Horizon, potem Nier

    Mam 28 level i tak się dałem w polowania na różne maszyny wciągnąć, że zaniedbałem – całkiem ciekawą zresztą – fabułę.
    Nie umiem się doczekać jak wrócę z pracy, bo już kolejne cele na mapie wyznaczyłem – dziś między innymi kolejny kocioł.
    Gra potrafi zaintrygować samym światem i związaną z nim tajemnicą – naprawdę intrygująco jest odkrywać wpisy z 2050 roku, albo znaleźć jakieś klucze, gdzie bohaterka traktuje je jako „antyczne dzwoneczki”. Grę szczerze polecam – piękny i dopracowany produkt.