36

Sporo radości za 1/3 ceny iPhone’a – pierwsze 24 godziny z Honorem 7 Lite

Właśnie o tej godzinie mija 24 godziny od rozpakowania, jak sądzę obecnie, bardzo dobrego średniaka Huawei, sygnowanego marką Honor. I te 24 godziny wystarczyły mi, by stwierdzić po raz kolejny - Android nie jest taki straszny, a Chińczycy potrafią robić ciekawe, nieźle wyposażone i co również ważne - niekoniecznie drogie telefony komórkowe. Nie mogę powiedzieć o "miłości" do tego smartfona, ale wypada mi stwierdzić, że z Honorem 7 Lite polubiłem się niemal tak, jak z absolutnie genialnym flagowcem.

1/3 ceny iPhone’a 6S. 1099 złotych trzeba zapłacić za nową sztukę tego telefonu. A przyznam szczerze, że obecnie – kiedy Android jest już naprawdę dojrzałym systemem i biorąc pod uwagę dobrą jakość wykonania Honora 7 Lite, zacząłem się zastanawiać, czy nie przepłaciłem. Oczywiście, korzystanie z iOS ma swoje niebagatelne zalety. Bledną one jednak przy tym, co oferuje Huawei wraz z urządzeniem, za które zapłacimy nieco powyżej tysiąca.







W środku znajdziemy całkiem szybki procesor HiSilicon Kirin 650 (8 rdzeni: 4 x 1,7 GHz, 4 x 2,0 GHz) wspierany przez 2 GB pamięci RAM. Na dane otrzymujemy całkiem niewiele gigabajtów, bo 16 – jednak to rekompensuje obsługa kart microSD do 128 GB. Za wyświetlanie treści odpowiada natomiast 5,2 – calowy ekran IPS działający w rozdzielczości Full HD. Zdjęcia zrobimy za pomocą dwóch kamer – 13 MP z tyłu i 8 MP z przodu. Producent zainstalował w urządzeniu również akumulator o pojemności 3000 mAh, a dodatkowo, do zabezpieczania telefonu użyto czytnika linii papilarnych.

Na papierze, Honor 7 Lite prezentuje się po prostu porządnie. Obecność czytnika linii papilarnych w sprzęcie za taką cenę zaciekawiła mnie na tyle, że była to bodaj pierwsza funkcja, którą chciałem przetestować. Oczywiście, za materiał porównawczy wziąłem sobie własnego iPhone 6S, którego czujnik biometryczny znajduje się bezpośrednio na przycisku Home. W przypadku Honor 7 Lite, wydzielono niewielki obszar tuż pod obiektywem aparatu fotograficznego. Czy takie umiejscowienie czytnika przeszkadza? Przyzwyczajenie się do tego zajęło mi jakieś… 15 minut. I co więcej, sam czytnik działa naprawdę rewelacyjnie. Rzadko zdarza się, bym nie był w stanie odblokować za jego pomocą telefonu.

I z zewnątrz i wewnątrz trochę obco i… trochę znajomo

Biorąc do ręki Honora 7 Lite od razu miałem wrażenie, że skądś znam niektóre charakterystyczne elementy budowy urządzenia. Wziąłem do ręki iPhone’a 6S i… tak. Dolna krawędź w Honorze 7 Lite nie wygląda tak, jakby ją skopiowano od Apple metodą „kopiuj – wklej”, ale inspiracja jest widoczna. Dużo ciekawiej jest wewnątrz, wygląd folderów lub mechanizmu wyszukiwania są niemal identyczne z tym, co znajdziemy w iOS. Przypadek? No, nie sądzę.

honor 7 lite

Huawei trzeba jednak pochwalić. O ile inspiracje są i do nich niektórzy mogą się przyczepić, to jednak warto zwrócić uwagę na jakość wykończenia poszczególnych elementów urządzenia. Przyciski, szufladka na karty SIM oraz microSD są doskonale spasowane. Tył urządzenia opakowany w eleganckie aluminium przydaje mu wyglądu urządzenia z półki premium, przy czym jasne jest to, że Honor 7 Lite w wysoką półkę nie celuje, zwłaszcza cenowo.

Android w Honor 7 Lite niestraszny

Na pokładzie mamy Androida Marshmallow z nakładką EMUI 4.1. I teraz tak – każdemu według jego gustów. Sam jestem wyznawcą Androida w najczystszej możliwej postaci. Jednak warto wspomnieć, iż Huawei na tyle nieinwazyjnie zabawia się z Androidem, że mnie to niekoniecznie przeszkadza. Wygląd elementów systemu można w łatwy sposób zmienić przenosząc się do sklepu z motywami.

Zdjęcia zrobione Honorem 7 Lite

Mówię od razu – robiłem zdjęcia lepszymi aparatami w smartfonach. Honor 7 Lite natomiast jest po prostu dobry. Nie rewelacyjny, nie słaby, ale zwyczajnie taki, jaki powinien być, szczególnie za tę cenę. W odrobinę gorszych warunkach oświetleniowych widać sporo szumów, kolory są nienaturalnie blade. Ale w odpowiednim nasłonecznieniu sprzęt radzi sobie naprawdę dobrze, choć jak mówię – są urządzenia, które biją ten smartfon na głowę.






Cóż. Nie żałuję tych 24 godzin. Od ponad doby już iPhone 6S leży na biurku i czeka, aż kurier zabierze Honora 7 Lite. Nie powiem, że trudno mi będzie wrócić do swojego podstawowego sprzętu, ale Honora będzie naprawdę szkoda, bo… już zdążył się objawić jako naprawdę porządny telefon.