15

Hi-Res Pioneera w natarciu. Ambitne granie w niedrogim wydaniu.

Mamy środek lata. Nic więc dziwnego, że każdy stara się w miarę możliwości spędzać jak najwięcej czasu poza domem. Jedni na łonie natury, inni podczas podróży - opcji jest naprawdę wiele. Tylko pytanie, czy chcemy się wtedy rozstawać z naszą ulubioną muzyką? Oczywiście, że nie! Dlatego kolejny zestaw, jaki trafił do naszych testów, to dwie pary słuchawek. Obie diametralnie różne, ale tylko na pierwszy rzut oka...

Pierwszą parą – która jest moim zdecydowanym faworytem – są bezprzewodowe słuchawki SE-MS7BT, podczas gdy drugi model, to przewodowe i dokanałowe SE-CH5T. Oba modele posiadają certyfikat Hi-Res.

Mikro i makro. Dawid i Goliat.

W „dużych” SE-MS7BT mamy klasykę gatunku, tylko że rodem ze studiów nagraniowych na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Bardzo podoba mi się taki bezpretensjonalny image i brak kolorowych akcentów. Do wyboru mamy klasyczne połączenia: matowa czerń, srebro i czerń lub bardzo modny „skórzany” brąz ze srebrem. Czego więcej trzeba? Nausznice nie składają się jak w nowoczesnych modelach innych producentów. Nie muszą. To nie są słuchawki dla DJ-a ani nastolatka noszącego fabrycznie podziurawione spodnie. To nie ten styl. Jako odbiorcę raczej widzę schludnego melomana, albo menedżera w garniturze. Tak, to zdecydowanie prędzej do nich pasuje.

SE-MS7BT Pioneer zdjęcie słuchawek

W dokanałowych SE-CH5T mamy za to nowoczesność w każdym calu. Skręcany przewód z pilotem i mikrofonem, nietypowo długie słuchawki stworzone stricte do używania Over-The-Ear. Wśród kolorów do wyboru mamy czerń, srebro lub intensywna czerwień. Każdy coś znajdzie dla siebie.

dokanałowe słuchawki pioneer pchełki

Użytkowanie słuchawek Pioneer

W większym modelu, obicie pałąka imituje skórę, a nausznice są wypełnione sporą ilością pianki, która jest już wstępnie uformowana pod kształt głowy.

obicie pałąka w słuchawkach pioneer

Miejsca na uszy jest bardzo dużo. Pałąk jest metalowy i ma postać cienkich prętów. Regulacja stawia spory opór i wydaje się być na tyle solidna, że ustawienie poziomu dopasowania podczas użytkowania słuchawek wydaje się prawie niemożliwe. W trakcie testów nie uświadczyłem żadnego trzeszczenia, ani innych niepożądanych dźwięków. Ucisk na głowę jest odpowiednio wyważony, nie czułem dyskomfortu nawet po wielu godzinach odsłuchu.

nausznice wygląd słuchawki pioneer
W „pchełkach” pierwszym zaskoczeniem jest dla większości spory problem z tradycyjną „instalacją” słuchawek w uszach. To dlatego, że są stworzone do noszenia OTE, czyli Over-The-Ear (na około ucha). Jakakolwiek próba innego zainstalowania słuchawek w uszach kończy się rozszczelnieniem ich kontaktu z przewodem słuchowym i znaczną degradacją dźwięku, więc nie radzę kombinować, tylko przyzwyczaić się. Ja sam jestem zagorzałym wielbicielem takiego stylu noszenia słuchawek, bo nie dość, że to praktycznie eliminuje „efekt mikrofonowy” (rezonanse przenoszone przez przewód podczas tarcie o odzież/ciało), to jeszcze zabezpiecza słuchawki przed przypadkowym wyrwaniem z ucha. Same plusy, więc warto zmienić nawyki.

słuchawki dokanałowe pioneer prezentacja na uchu
W zestawie ze słuchawkami dostajemy oczywiście komplet wymiennych gumek, aby można było je łatwo dopasować do każdego ucha. Pech chciał, że wszystkie z nich były dla mnie za małe, ale dla usprawiedliwienia SE-CH5T muszę jednak zaznaczyć, że używam dokanałówki od około 15 lat i moje uszy są już przez to lekko „przechodzone”. W związku z tym od dłuższego czasu pasują mi tylko największe rozmiary gumek, a i one nie zawsze się sprawdzają.

Dźwięk w Pioneerach

SE-MS7BT

W bezprzewodowych SE-MS7BT ilość basu jest naprawdę mądrze wymierzona. Jest go w sam raz, mimo iż tylko w średnim i wysokim zakresie. Niestety jego najniższych składowych za wiele nie uświadczymy, więc wielbiciele masażu mózgu obejdą się smakiem. Na obronę SE-MS7BT dodam, że w tym przedziale cenowym i tak ze świecą szukać słuchawek zdolnych do odtwarzania subbasu, a już tym bardziej w wersji BT. Tutaj za to bas jest zwarty, w sam raz miękki, świetnie nadaje rytm utworom i nie wlecze się za melodią. Dzięki temu, że nie zalewa wokali jak w większości słuchawek BT do tysiąca złotych, sprawdza się w niemal każdym repertuarze. Po podłączeniu kabla bas wykonuje krok do tyłu, by móc się zrównać z resztą pasma. Oczywiście ciągle jest słyszalny, ale nie wychyla się przed inne pasma. Możemy go oczywiście zmusić do tego korektorem, na co reaguje bardzo dobrze i bez przesterowań.

Wokale brzmią bardzo przekonywująco jak na ten przedział cenowy. Owszem, są delikatnie „ocieplone” i lekko wyostrzone przez wyraźny wpływ wysokich tonów, ale w zamian każde słowo słyszymy czysto i klarownie, z bardzo dobrą rozdzielczością a gitary elektryczne zyskały większy pazur. Słuchając przewodowo wspomniane wcześniej podbicie i ocieplenie znika, za to zyskujemy wzorową naturalność wokali, jak na słuchawki za 599zł z opcją Bluetooth.

Wysokie tony brzmią bardzo naturalnie jak na słuchawki bezprzewodowe i nie są przykryte takim grubym kocem, jak w konkurencyjnych modelach, ale… jak już wspomniałem wcześniej, potrafią wyostrzyć niektóre wokale i podkreślić sybilanty. Nie jest to cecha dyskwalifikująca w żaden sposób SE-MS7BT, ale na pewno zwróci waszą uwagę przy pierwszych odsłuchach. Ogromny plus za to, że mimo takiego ich podkreślenia nie brzmią metalicznie i rewelacyjnie budują szerokość sceny dźwiękowej jak na słuchawki typu zamkniętego. Podłączenie za pomocą przewodu do LG V10 poprawiło jeszcze bardziej ich brzmienie i zlikwidowało wspomniane bolączki, a ten telefon potrafi pokazać niedociągnięcia słuchawek jak mało który. Wniosek z tego może być tylko jeden – za ten stan rzeczy jest odpowiedzialny wbudowany w słuchawki DAC, który i tak jest bardzo dojrzale zestrojony w porównaniu do konkurencji.

słuchawki nauszne logo pioneer

SE-CH5T

Co do znacznie mniejszych SE-CH5T, to aby uniknąć dalszych nieporozumień, pozwolę sobie zasugerować wam na wstępie jedną, bardzo ważną rzecz: te słuchawki są stworzone do grania z ciepłymi źródłami i w takim połączeniu je opisałem (Samsung Galaxy S6 z zainstalowanym Noozxoide). Z telefonem takim jak LG V10, czy np. z Ipodem, potrafią zagrać ostro, sykliwie i z odchudzonymi wokalami. To nie jest dobra para dla tak analitycznych słuchawek.

Ale skoro mamy to już za sobą, czas na właściwy opis brzmienia.
Bas jest mocny i równy. Nie ma dziur w żadnej części swojego pasma. Jak na taką obszerność, jest bardzo zwarty i punktowy, a jeśli nie zmusimy go drastycznymi zmianami w korektorze, pozostanie w zdrowym odstępie od wokali. W zasadzie nie ma tu do czego się przyczepić. Tak to właśnie powinno wyglądać w budżetowych dokanałówkach.

Wokale mają odpowiednią masę, choć niewątpliwie są delikatnie przesunięte w kierunku wyższych rejestrów. Nie są agresywne, ale są też ciut za basem. Jest to więc taka bezpieczna szkoła grania, dająca dużo frajdy z muzyki rozrywkowej, gdzie na pewno zaskoczą niejednego odbiorcę zadziwiającą rozdzielczością i emocjonalnością jak na 239zł.

Soprany są dla odmiany mocno uwydatnione w porównaniu do większości konkurencyjnych modeli (Sennheiser, Jays, etc.). To bardzo miła i pożądana odmiana, pozwalająca na odkrywanie kolejnych niuansów z każdym odsłuchem. Za zwiększoną zdolność do reprodukcji tych smaczków musimy czasem zapłacić cenę w postaci sybilantów (syczące zgłoski) i okazyjnego wrażenia metalicznego brzmienia jak w kolumnach z aluminiowymi kopułkami wysokotonowymi, ale myślę, że większość osób bez problemu to przełknie i będzie się cieszyć sporym bogactwo dźwięków i bardzo szeroką sceną.

pchełki od pioneer

Podsumowanie

Bardzo mnie cieszy, że tak duże i popularne koncerny jak Pioneer starają się dotrzeć do odbiorców wymagających czegoś więcej niż tylko gniotącego uszy basu i ogłuszającej głośności. Nie trzeba przecież wydawać całej pensji, by móc usłyszeć chociaż większość tego, co chciał nam przekazać ulubiony artysta. Trzeba tylko umiejętnie szukać marek, które nam to umożliwiają. Tak jak robi to Pioneer.

  • #1

    Gdyby nie dziewczyna ze zdjęcia, to bym tu nie wszedł i nie napisał tego komentarza. Chociaż i tak nie wiem o czym jest artykuł i co tam reklamujecie – he he.

  • „używam dokanałówki od około 15 lat” – polecam zrobić sobie badanie słuchu, bo ubytki będą już spore. Zrobią Ci to za free w pierwszym lepszym gabinecie z aparatami słuchowymi (byle nie w Geersie, każdy inny będzie ok).

    Problem z tymi słuchawkami jest taki, że tworzą zbyt duże ciśnienie w kanale słuchowym, co w konsekwencji uszkadza słuch. Możesz tego jeszcze nie zauważać, bo początkowo ubytki dotyczą niektórych częstotliwości, ale z biegiem lat będzie tylko gorzej… aż w końcu zamienisz słuchawki na aparat słuchowy.

    • Marcin Matysik

      Staram się w miarę pilnować poziomu głośności i obserwować czy odruchowo nie zwiększam głośności na poziom wyższy niż np. 2 lata temu. Ponadto używam dokanałówek tylko poza domem (co wcale nie jest takie oczywiste ;]).
      Ale fakt, myślałem aby w ciągu najbliższego roku/dwóch sprawdzić słuch nawet z czystej ciekawości.
      Dzięki za troskę i rady ;)

  • te douszne są zamknięte czy otwarte?

    • Marcin Matysik

      Mają mały port od spodu.

    • Kugo

      Yyyyyy…
      To że mają ten mały port oznacza że są otwarte czy zamknięte?
      I jakie to niesie ze sobą konsekwencje?

    • Pioneer Polska

      Wspomniany port służy odseparowaniu średnich częstotliwości (głównie wokalnych) od niskich. W rezultacie otrzymujemy niezwykle czyste brzmienie.

    • Marcin Matysik

      Wybacz brak odpowiedzi, ale myślałem, że mnie podpuszczasz (choć nadal pewności nie mam) :)
      Omawiane słuchawki – jak i wszystkie znane mi słuchawki dokanałowe – są zamknięte, tak jak napisał dystrybutor. Nie wiem nawet jak dokanałówki mogłyby być otwarte, skoro straciłyby wtedy izolację od otoczenia i co za tym idzie – sens stosowania budowy dokanałowej.
      Nie należy też mylić słabo tłumiących otoczenie dokanałówek z otwartym typem budowy. Stąd moja informacja o porcie, który przeważnie ma za zadanie osłabienie któregoś z pasm w jakimś, konkretnym celu.

    • Ach, to ja właśnie o tym tłumieniu myślałem.
      Ogólnie leżą tu obok, i – w przeciwieństwie do paru innych modeli pchełek, które mam, te nie będą nadawać się na rower (mało co słychać z otoczenia), ale do komunikacji miejskiej już wspaniale ;)

    • Marcin Matysik

      A jak wrażenia? Jak dźwięk się podoba? ;)

    • szczerze to mam je od godziny, a jeszcze pracuję, założyłem na chwilę – odwrotnie! ;) jak spojrzałem na obrazek i poprawiłem to leżą całkiem nieźle i dźwięk bardzo czysty (nie jestem takim znów audiofilem), ale w weekend będzie okazja przetestować więcej (o ile ktoś będzie jeszcze odgrzebywał tu wątki) teraz wracam do pracy ;)

    • Marcin Matysik

      Dobrze by było na wszelki wypadek zostawić je aby się „wygrzewały” w wolnych chwilach, czyli włączyć muzykę na takiej głośności jak normalnie się słucha i nawet schować je do kieszeni, żeby tylko jak najwięcej grały. W jednych słuchawkach to potrafi zrobić sporą różnicę po kilkudziesięciu godzinach, w innych żadną, ale na pewno to im nie zaszkodzi. Chętnie też przeczytam tą opinię po weekendzie i w razie czego – służę radami ;)

    • Kugo

      Dokładnie o to mi chodziło, że słuchawki dokanałowe są słuchawkami zamkniętymi (z założenia). Ale kto wie, może ktoś wpadł na pomysł stworzenia dokanałowych słuchawek otwartych… Dlatego tak zaintrygowała mnie notka o zamontowanym w nich porcie ;)

    • Marcin Matysik

      Ta notka została dodana, bo myślałem, że autorowi pytania chodziło o to „czy inne osoby e pomieszczeniu będą słyszały to, czego ja słucham ?” ;)

    • Pioneer Polska

      SE-CH5T są słuchawkami zamkniętymi :)