asus xg station 2 open
14

eGPU – zjeść ciastko i mieć ciastko

W laptopach od dawna trwa manichejski wręcz konflikt między mobilnością a wydajnością. Pomimo licznych wysiłków producentów i ogromnego postępu, nadal musimy między nimi wybierać.

Albo lekki i smukły sprzęt, który się nie przegrzewa, nie hałasuje i działa cały dzień na baterii. Albo potężny procesor i grafikę zamyka się w kilkukilogramowym klocku z zasilaczem podobnym do kostki polbruku. Ciepły, raczej głośny i z akumulatorem funkcjonującym bardziej jako UPS.

Klocki zamiast kilku komputerów

Od razu nasuwa się rada, by wyposażyć się w desktopa i ultrabooka. Jest nawet firma sugerująca, że w idealnym ekosystemie oprócz telefonu pominien być jeszcze tablet, ultrabook i AiO. Co jednak, gdy wciąż marzymy o notebooku, który w podróży nie ciąży na plecach i nie zajmuje połowy bagażu, a w domu pozwala płynnie pograć w w nowsze tytuły? Premiera KFA2 SNPR GTX 1060 External Graphics przypomina nam o rozwiązaniu, które od lat próbuje bez skutku zdobyć większą popularność – to eGPU.

eGPU - rozkład na części

Założenie jest banalnie proste. Co by nie mówić, do grania trzeba mieć odpowiednie warunki, więc najlepiej robić to w domu, a nie w kawiarni, autobusie czy parku. Czemu by więc nie zaproponować do lekkich i zgrabnych laptopów zewnętrznej skrzynki mieszczącej wydajną grafikę, czekającej cierpliwie na biurku aż wrócimy do domu. Od lat wykorzystywano do tego gniazdo Express Card albo mPCIe (o przepustowości 5 Gb/s). Rozwiązanie nie zdobyło jednak większej popularności. Wymaga ono sporej wiedzy, nie z każdym sprzętem działa, kosztuje swoje. Biorąc pod uwagę, że to tylko niektóre z ograniczeń, brak sukcesu nie dziwi. Laptopy z Express Card niemal wymarły, a na sensownego następcę tego rozwiązania eGPU musiało poczekać aż do pojawienia się standardu Thunderbolt 3. W międzyczasie wzrost zainteresowania graniem na laptopie, z różnym skutkiem zachęcił firmy takie jak Alienware, do eksperymentów z własnymi rozwiązaniami eGPU.

Tu wracamy do naszego KFA2 SNPR GTX 1060. Niewielka skrzynka (165 x 157 x 73 mm) o wadze 1,4 kg mieści wymienioną kartę graficzną z 6 GB pamięci GDDR5, podkręconymi zegarami i trzema wyjściami obrazu: Display Port, HDMI 2.0 i DVI-D. Zewnętrzny zasilacza na 230 W. To wszystko zostało wycenione na 500 Euro. W związku m.in. z niską popularnością, eGPU nigdy nie należało jednak do tanich. Jeżeli jednak ktoś się nie zniechęcił i bardziej niż nad ceną zastanawia się, dlaczego nie wciśnięto do środka jeszcze mocniejszej grafiki, może zawsze wybrać obudowę eGPU, do której sam wsadzi kartę graficzną. Takie rozwiązania oferują np. Asus czy AkiTiO, ale nie należy liczyć na to, że wyjdzie taniej.

Pomimo rozwoju eGPU, nadal ma ono ograniczenia

Technologia jest stale udoskonalana i nie bez znaczenia jest tu fakt, że takie zastosowanie zostało przewidziane w specyfikacji Thunderbolt 3. Oferowane przez ten interfejs 40 Gb/s w niektórych przypadkach może się okazać niewystarczające. Duży wpływ na osiągi zewnętrznej grafiki ma też to, jakim procesorem dysponuje laptop, do którego planujemy ją podłączyć. W przypadku popularnych dwurdzeniowych niskonapięciówek Intela 7. generacji zdarza się, że GTX 1080 w eGPU ma osiągi na poziomie GTX 1060. A lista ultrabooków z CPU HQ i bez dodatkowej grafiki jest mocno ograniczona.

nowoczesny zestaw komputerowy

Zobaczymy, na ile sytuację zmienią czterordzeniowe procesory 8. generacji. Choć eGPU wciąż walczy o uwagę, z pewnością dla wielu użytkowników jest to bardzo korzystna opcja. Co ciekawie, obsługę zewnętrznej grafiki na WWDC 2017 zapowiedziało też Apple, a wszystkie egzemplarze External Graphics Development Kit wyprzedały się. Czekam więc na kolejne rozdziały tej historii.

Źródło: techpowerup, forum nhl.pl, Apple

  • ngr9

    Średnio to widzę – desktop to też wygoda pełnowymiarowej klawiatury i myszy (niezależnych od monitora) i dużego ekranu. Laptopy z dużymi ekranami są z kolei średnio mobilne. Można podłączyć zewnętrzną klawiaturę, mysz, ekran i grafikę, ale wtedy od pełnoprawnego desktopa dzieli już tylko parę podzespołów i nie chciałoby mi się raczej bawić w podłączanie całej ferajny dzień w dzień.

    Nie wspominając o tym, że laptop ma baterię…

    • zakius

      dlatego grafika i dodatkowe chłodzenie do procesora powinny być w docku, do którego już wszystko jest wpięte
      tylko żeby te 20-22 linie PCIE do niego wyprowadzić, i opanować hot plug LC, bo bez tego się nie da

    • Rantarus

      Wystarczyłoby rozwinąć technologie Thunderbolt albo Fibre Channel. Stworzyć specjalne gniazdo/złącze za pomocą, którego łączymy laptopa ze stacją dokującą. W stacji dokującej masz Więcej portów USB, Gniazdo LAN, Jack 3,5 do glośników. Displayport albo HDMI i gotowe.Stacja oczywiście zasilana osobnym zasilaczem. Wtedy też można do stacji albo podpinać takie eGPU albo stworzyć w niej miejsce na włożenie karty graficznej.

      Problem pojawia się jednak z CPU. W Ultrabookach mamy typowo energooszczędne jednostki, które szybo staną sie wąskim gardłem. Zwłaszcza, ze mają tylko dwa rdzenie. No chhyba ze intel coffee cos zmieni w tej kwestii.

    • Ogau

      Ale to co opisujesz to zwykły komputer bez procesora w cenie 3 komputerów z procesorem :D

    • Rantarus

      Prawda, ale w każdej chwili możesz wypiąć laptopa i zabrac go w trasę…

      Cóż. Kiedyś sam zastanawiałem co wybrac…. I wiecie co ?

      Złożenie przyzwoitej stacjonarki plus zakup używanego ultrabooka, w moim przypadku Lenovo X1 Carbon Gen2, wyszło mnie lepiej i taniej niż taki kombajn do wszystkiego.

    • Ogau

      I co z tego, że mogę go wypiąć, jak mogę mieć laptopa, pc i resztę pieniędzy w kieszeni?

    • Rantarus

      No więc właśnie :)

      To jest to co napisałem w dalszej części swojego posta:)

    • zakius

      właśnie dlatego laptopy się nie sprawdzają jako główne komputery, ceny nieadekwatne do możliwości, a możliwości do potrzeb

    • Ogau

      Zależy co dla kogo znaczy główny komputer. Jednemu wystarczy energooszczędne i3 + 4gb ramu, bo korzysta jedynie z przeglądarki i chrkme, a drugiemu i7+16gb+1080ti będzie mało.

    • zakius

      akurat 4 jajka w kaby refresh u (tak, też nie rozumiem tych oznaczeń) tylko pogarszają sprawę, bo TDP nie ruszyli i większość modeli to tylko nowy procesor w tym samym kadłubku
      dlatego właśnie trzeba zewnętrznego chłodzenia + normalny procesor w lapsie, ale bez docka ograniczony do bazowych taktów
      chyba nawet asus ma zewnętrzne lc do laptopa

    • Rantarus

      Prawda. Ale te kaby nie były jakimiś demonami jeśli chodzi o taktowanie a nie ma co ukrywać, że gry lubią wysokie taktowanie.

      Cóż. Ja mam w tej kwestii jedno zdanie niezmienne od lat. Fizyki nie oszukasz. Nie da sie odprowadzić ciepła z komputera grubości naleśnika w którym drzemie mocny procek. Nie wspominajac tu o dlugości pracy na baterii

    • zakius

      ale nie ma też co wymagać od laptopa nie wiadomo jakiej wydajności, wystarczy by miał wymiary jak mniejsze DTR-y, ale bez dedykowanej grafiki i miał możliwość dopięcia docka, czy też wsunięcia w dużą stację z grafiką i naprawdę solidnym chłodzeniem
      największym zmartwieniem pozostają trwałość i szczelność złączek do LC

    • Svabada

      Wcale tak dużo kabli nie trzeba, klawiatura i mysz na bluetooth, ekran podłączony jest do karty graficznej, a nie do laptopa, właściwie jedynym kablem, który musimy zawsze podłączyć jest ten łączący kartę graficzną z laptopem.

  • Marian Paździoch syn Józefa

    Już sama popularność tego typu rozwiązania świadczy o tym, że to nie ma sensu. W zasadzi nie ma to żadnych zalet bo zajmuje podobną ilość miejsca co niewielki stacjonarny komputer, kosztuje podobnie. W dodatku ze stacjonarki i laptopa można korzystać niezależnie więc gdy pracujemy na stacjonarce ktoś z domowników może skorzystać w tym czasie z laptopa.