7

Kamery GoPro na głowach sędziów? Amerykański futbol już to ma – czekam na „prawdziwą piłkę”

GoPro ostatnio ma pewne problemy, ale to partnerstwo firmie się naprawdę udało. Sędziowie podczas rozgrywek Big Ten Championship będą nosić na głowach kamery GoPro, dzięki którym widzowie będą mogli spojrzeć na mecz z zupełnie nowej perspektywy. Pomysł nie jest nowy, ale zasługuje na uwagę - ponadto widziałbym go również... bliżej znanych nam futbolowych rozgrywkach.

GoPro zbratało się ze stacją FOX Sports i na podstawie wyżej wspomnianego partnerstwa, producent kamer sportowych dostarcza technologii, którą dosłownie ubierają sędziowie. Ci automatycznie stają się żywymi kamerami na boisku – widzowie mogą spojrzeć na mecz z ich perspektywy mogąc dostrzec zupełnie nowe detale. Te zaś można w bardzo prosty sposób zgubić, gdy ogląda się mecze w standardowy sposób – za pomocą kamer rozlokowanych na stadionie. Te nie oferują z reguły widoku bezpośrednio z boiska, natomiast umieszczenie kamer na hełmach sędziów to umożliwia.

Oby to nie była jednorazowa akcja, bowiem w tym pomyśle upatruję szansę na wdrożenie czegoś zupełnie nowego nie tylko w futbolu amerykańskim, ale także piłce nożnej – gdzie nikt nie nosi kasków, a najmniejsze możliwe draśnięcie powoduje konwulsje u graczy (szczególnie pewnego grona). O co chodzi? Oczywiście o decyzje sędziów, które mogłyby być ponownie weryfikowane w oparciu o zapisy z ich kamer – podobnie, jak nagrania z samochodowych wideorejestratorów. Jeżeli jesteście fanami piłki nożnej, zapewne zdajecie sobie sprawę, ile czasami zależy od jednej decyzji sędziego. Ostatnimi czasy wprowadzono sporo technologii usprawniających pracę arbitrów (m. in. goal line), jednak wpadki dalej się zdarzają.

Nie bez powodu wrzucam tutaj skrót z kontrowersyjnej części meczu Chojniczanki z Zagłębiem – w kręgach piłkarskich sporo mówiło się o tym, że rzut karny został podyktowany słusznie, natomiast niesłusznie już sędzia nakazał niewykorzystanego karnego powtórzyć. Arbiter dopatrzył się nieprawidłowości w ustawieniu bramkarza na linii bramkowej w trakcie wykonywania rzutu karnego i zarządził powtórkę, która okazała się być niepotrzebna. Druga „jedenastka” została już wykorzystana przez obdarowaną drużynę i wynik meczu został solidnie wypaczony.

Jedni mówią, że zmiany w piłce są potrzebne, natomiast inni przekonują, że tego typu usprawnienia zabrałyby jej cały urok, który rzekomo polega również na takich niuansach. Należę do tego pierwszego obozu – w innych dyscyplinach sportowych uskutecznia się tzw. „challenge’e”, pozwala zawodnikom na kwestionowanie decyzji, w sytuacjach spornych arbitrowie odwołują się do zapisów z kilku kamer, by wykryć ewentualny błąd. Natomiast futbol rządzi się swoimi prawami, a człowiek – jak wiadomo – nieomylny nie jest. Dlatego, każda technologia, która nawet w najbardziej zaciętym meczu zdoła wyłonić sprawiedliwie zwycięzcę jest według mnie pożądana.