GooseGrade przygotował idealny dodatek do wordpressa dla takich blogów jak mój, których niechlubną sławą są błędy w tekście. Otóż, dzięki temu dodatkowi czytelnicy waszego bloga mogą poprawić wam błędy w tekście.

Całość działa w bardzo fajny i zgrabny sposób. Kiedy na stronie zauważymy jakiś błąd klikamy w mały guzik na końcu wpisu, zaznaczamy tekst z błędem i pojawia się okienko z automatyczną korektą. Oczywiście możemy nie korzystać z poprawek automatycznych (które pewnie nie uwzględniają polskiego języka) i poprawić tekst ręcznie.

W ten sposób wprowadzona korekta widoczna jest w panelu administracyjnym (jest pokazany kawałek tekstu przed i po korekcie) i administrator bloga może zdecydować czy aprobuje tę poprawkę czy też ją odrzuca.


Jak to działa pokazane jest na filmie

Przyznam, że dla mnie dodatek niemal idealny. Mam grono wiernych specjalistów od gramatyki i ortografii, którzy już w sekundę po naciśnięciu klawisza „publikuj” potrafią znaleźć i dokładnie w komentarzu wypunktować błąd. Niestety jest jedno ale, które psuje całą zabawę – aby móc skorygować u kogoś na blogu błąd trzeba mieć najpierw założone konto w serwisie goosegrade.com (dlaczego!!?!) – no i tutaj cały urok super dodatku znika. Wątpię, aby ktoś z nas miał założone konto w tym serwisie, czy też aby komukolwiek chciało się je zakładać tylko po to aby poprawić komuś błąd na blogu (no ale może się mylę?).

W każdym razie gdyby nie ta niedogodność (bo przecież błędy mogły by być zgłaszane anonimowo, ponieważ i tak czekają na akceptację administratora) z pewnością zainstalował bym na blogu ten dodatek licząc na to, że ilość błędów w tekście spadła by dzięki czytelnikom do akceptowalnego poziomu.

Ps. GooseGrade może być też używany na zwyczajnych stronach internetowych – wystarczy wkleić na nie odpowiedni kod html lub javascript.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://blog.e-oskar.com OSKAr

    Może i idealny, ale zrobienie kopiuj/wklej chociażby do Worda czy innego tego typu programu do sprawdzenia pisowni powinno być na pierwszym miejscu, a zajmuje raptem minutę.

  • http://siliconmind.eu SiliconMind

    Grzegorz, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że nie masz żadnego edytora tekstu, który potrafiłby sprawdzić dla Ciebie pisownię :)

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    @SiliconMind:

    Grzegorz, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że nie masz żadnego edytora tekstu, który potrafiłby sprawdzić dla Ciebie pisownię :)


    Mam co potrzeba ale robię takie błędy których nie wyłapie na przykład wierzę i wieżę itp. Zresztą nie chodzi tu o moje błędy tylko o dodatek który mógłby być bardzo ciekawy gdyby nie rejestracja

  • http://blog.flankerds.com Flanker

    Czasami dziwię się, że prowadząc tak poczytnego bloga popełniasz tak duże „byki”. Zdarza się, że odbieram to wręcz za brak szacunku dla czytelnika.
    Popracuj nad tym troszkę, to nie boli :)

  • http://pl.feedmyapp.com Wojciech Usarzewicz

    Grzegorzu, a wziął byś się w garść, zacisnął zęby i opanował język polski. Wpłynie to nie tylko na przyjemność płynącą z czytania, ale również i Twe zdolności intelektualne, które przecież mogą się jeszcze bardziej rozwinąć, kto powiedział, że osiągnąłeś już maksymalny poziom.

    Ech, prawda, prawda – leniwe społeczeństwo zatraca zdolności intelektualne przez rozwój technologii ułatwiającej życie. To jest jak z tym przeźroczystym ekranem, co nad nim Apple pracuje – przykładamy do kartki i nam w locie tłumaczy. Ludzie stwierdzą, że nie warto się uczyć języków i społeczeństwo będzie jeszcze głupsze.

    PS: Co by nie było, ja tam nic do Grzegorza i jego błędów nie mam (co by nikt nie odniósł mylnego wrażenia), po prostu ubolewam nad tym, jak ludzie deewoluują za bardzo zawierzając technice, że niby „Word poprawi”, a samemu uczyć się już nie chcą ludziska…

  • http://www.grezlikowski.pl Łukasz Gręźlikowski

    To przy okazji – masz błąd w stopce bloga w sekcji „O mnie”: „Pisze tutaj…” ;)

  • http://stoodi.info/ stoodi

    Ja polecam OpenOffice i dodatek Language Tool, sprawdza także gramatykę :)

  • http://siliconmind.eu SiliconMind

    @Grzegorz Marczak:

    Zresztą nie chodzi tu o moje błędy tylko o dodatek który mógłby być bardzo ciekawy gdyby nie rejestracja


    No to fakt, często masz takie dziwaczne literówki, które w normalnych warunkach się nie „podświetlą” :P A samo moduł – też się zgadzam, że pomysł z rejestracją jest poroniony.

  • http://bronek.art.pl Bronek

    Ciekawe odwrócenie sytuacji szkolnej – jeden uczeń wielu nauczycieli :)
    A co do samych błędów… Ortografia to tylko jeden z elementów. Sam mam duże z nią problemy, ale tu rzeczywiście w większości pomaga słownik. Jednak na nic się zdaje przy interpunkcji, pleonazmach, czy (wybacz Hazan ;) osobistej, często dość egzotycznej i karkołomnej składni.
    I tu gratulacje :) – za odwagę przyznawania się do błędów i wszelkie próby zmiany aktualnego stanu rzeczy. Choć przyznać trzeba, że dziki temu ten blog jest dość wyjątkowy… No może raczej charakterystyczny ;)

  • http://bronek.art.pl Bronek

    No i proszę. Dla słownika T9 nie na różnicy między dziki a dzięki :)

  • http://bronek.art.pl Bronek

    O Jezu! Koniec :)

  • http://www.goldenline.pl/27498 Paweł Lipiec

    To już lepszym rozwiązaniem są wtyczki dla WP. Role-Manager na przykład :)

  • http://dailytech.pl Paweł „FrostBite” Iwaniuk

    Jeśli ktoś nie zna się na sprawach przedmiotowych to chociaż nad gramatyką może się po pastwić. Małostkowość czytelników polskich blogów mnie przeraża, bo na zachodnich blogach nie ma tego typu komentarzy, nawet gdy są straszliwe byki. A u nas cholera, wszyscy to niespełnieni poloniści:P

  • Kuba

    Hmmm, Paweł – może dlatego, że szanujemy nasz język? Albo dlatego, że blogerów chcemy traktować jak prawdziwych redaktorów (no skoro mają nam coś do przekazania, to powinni być godni zaufania, z czego w zasadzie blogerzy powinni się cieszyć i wytykanie błędów traktować jak wyraz sympatii, a nie denerwować się, wyciągać lichy argument dysleksji, dysgrafii, czy innej dysfunkcji. Panowie, nie można być totalnym ignorantem. Język o nas świadczy, więc warto o niego dbać, taka jest rzeczywistość. Poza tym, pierwszą rzeczą jaką robi prawdziwy dziennikarz ze swoim tekstem, to sam go sobie czyta – może nie na głos, ale też nie po cichu – tak pod nosem powiedzmy, chociaż to może nie jest najlepsze określenie. Uwierzcie mi, 2 minuty poświęcone na przeczytanie napisane tekstu często mogą nas uratować przed sporą kompromitacją. Czasami popełniamy tak niedorzeczne błędy, które albo wypaczają całkowicie sens zadania/akapitu, albo powodują całkowite niezrozumienie tekstu. Sprawdzenie pisowni w edytorze tekstu to niestety nie wszystko, za sprawą specyfiki naszego języka, choć i edytor bywa pomocny, w przypadku kompletnego zaćmienia i kłopotu z ortografią ;)), od których jednak wymaga się przyzwoitej znajomości języka polskiego lub edytora czuwającego nad tekstami napływającymi do redakcji. I tu właśnie wychodzi wyższość prasy drukowanej nad Internetem i wolną amerykanką, dlatego też nie byłbym takim zagorzałym orędownikiem śmierci prasy.

    Także proszę Was, drodzy blogerzy, szanujcie język, bo on naprawdę o Was świadczy. Patrzmy nie tylko na to, co podajemy, ale też jak.

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS I na koniec uwaga bezpośrednio do autora Antyweba: Drogi Grzegorzu! Nie stawiaj kropki na końcu tytułu wpisu… Tak się nie robi. To jeden z wieeeelu błędów językowych (nazwijmy to ogólnie), ale rzuca się w oczy zaraz po wejściu na bloga i raaazi ;)

  • Kuba

    co do tych nieszczęsnych kropek jeszcze – na końcu tytułu może być wielokropek, ale nie sama kropka oznaczająca koniec zdania. Wielokropek można potraktować jako środek stylistyczny, przez który autor chce nas wprowadzić do wpisu, zaciekawić (ale też nie można tego nadużywać…). I jeśli chodzi o wielokropek, to są to trzy kropki (dlatego też niektórzy nazywają do „trzykropkiem”…). Nie dwie, nie cztery – trzy :). Dlatego też w tytule tej notki jest błąd ;).

    pozdrawiam

  • http://100procent.info Marek

    Bez urazy ale mowienie o rejestracji jako poroniony pomysl to smieszne. To normalna rzecz. Plugin dziala korzystajac z API (tak przypuszczam bo powiedziales ze mozna go zaimplementowac na kazdej stronie) i to zupelnie zrozumiale ze wymaga rejestracji. Inaczej wlasciciel by przestal panowac nad tym co sie dzieje z jego API. Zeby korzystac z API flickr musisz miec klucz zeby korzystac z API google (mapy etc.) musisz miec klucz, yahoo … musisz miec klucz. Grzesiek otwieram twoj blog 100 razy dziennie ale ten post swiadczy troche o nie technologicznym pojeciu.

  • niespełniony polonista

    Jeśli już poprawiać fragment „O mnie” to od razu całość:

    sie -> się
    Pisze->Piszę
    spolecznosciowych->społecznościowych

    i najważniejsze:

    internecie -> Internecie

  • http://creamflow.com jwieczorek

    @niespełniony polonista: Spotkałem się z opinią, że „internet” to kolejne medium takie jak prasa, radio, tv. Dlaczego więc pisać z wielkiej litery?

  • bimas

    @jwieczorek :

    prasa, radio, tv. Dlaczego więc pisać z wielkiej litery?

    Bo jest to nazwa własna [Google -> prof. Miodek]

  • http://siliconmind.eu SiliconMind

    @Marek:

    Bez urazy ale mowienie o rejestracji jako poroniony pomysl to smieszne. To normalna rzecz.


    Ale zdajesz sobie sprawę, że chodzi o rejestrację każdej osoby, która chce nanieść korektę? To nie jest normalne. Skoro odnosisz to do Google, to trochę tak jakbyś musiał się zarejestrować, żeby w ogóle zobaczyć np. mapę.

  • http://www.adamklimowski.pl Adam Klimowski

    Gdybyś jednak zdecydował się zainstalować tę wtyczkę, to ja mam konto ;)

  • http://www.infomattic.com Maciek

    Rejestracja w serwisie GooseGrade jest średnim pomysłem, bo to kolejne – kto wie może 50-te? – hasło do zapamiętania. Myślę, że niedługo powstanie coś podobnego, bez konieczności logowania się. Sama idea, jak najbardziej godna pochwalenia.

    Fajnie wygląda, gdy niektóre osoby, wypominające robienie błędów językowych, same popełniają błędy w komentarzach – ortograficzne, stylistyczne i interpunkcyjne.

    Jeżeli chcecie pomóc człowiekowi, proponuję trochę pokory i raczej bezpośrednią komunikację, niż na łamach bloga, w tej poniekąd drażliwej sprawie.